Dodaj do ulubionych

wyrodna czy pozbawiona egoizmu?

23.08.09, 02:52
Pewna mloda matka przyjechala do stanow...w polsce miala wybor siedziec z
mezem alkoholikiem i pozwolic dzieciom patrzec na jego poczynania albo
wyjechac z nim zarobic i wrocic do dzieci i licho z nim.W polsce miala nikle
szanse nawet na cien dobrobytu.dzieci zostaly jak to w wiekszosci bywa z
dziadkami(jej rodzice)
Sama twierdzi ze to chyba intuicja zadzialala bo juz po wyladowaniu maz
stwierzdil ze on tam pracowac nie musi-i wszystko zostalo na jej glowie...meza
w koncu zostawila po miesiacu ale musiala sama splaciv dlugi na wyjazd i
utrzymywac dzieci.Z dwoch lat zrobilo sie 4 (dzieci odwiedzala co roku)i w
koncu tu wsiakla-jak wiele z nas-ciagle byla sama od czsu do czasu z glupoty-
tak ja uwazam-pozwalala wrocic mezowi zeby go wykopsac ponownie...Po 5 latach
dostala obywatelstwo i o polsce mowy nie bylo chociaz za dziecmi tesknila
strasznie bo na kazdym kroku bylo to widac(pierwszy rok, przeryczala a ja
razem z nia-moje tez zostaly na jakis czas w Pl-tak poznalysmy sie -ryczac
obie w metro)Postanowila je tutaj przywiesc.Oczywiscie bez problemow zrobila
to, a nawet na te okazje, dla nich, pogodzila sie z tatusiem ktory o dziwo
przez jakis czas nie pil...i tu zaczal sie ,moim zdaniem, horror.dzieci
chcialy wracac do dziadkow(babcia w szczegolnosci 'przygotowala' je na
okropnosci Ameryki-pewnie ze srachu przed cieciami w budzecie)Tatus zaczal pic
pod nadmiarem rodzicielskicjh obowazkow-oczywiscie nie pracowal
znowu...Znajoma sie zalamala kiedy mlodsza corka zaczela sie w nocy moczyc...I
odeslala dzieci do polski...meza zostawila na dobre -nawet legalnie!
tymczasem'ukochana'tesciowa zadzwonila do niej po roku wydzierajac sie na nia
ze zniszczyla zycie jej synalkowi i...dzieciom porzucajac je!!!!Moim zdaniem
facet sam zycie sobie zniszczyl...Jesli chodzi o dzieci to chyba lepiej bylo
je odeslac w srodowisko ktore znaly i kochaly niz trzymac przy sobie dlatego
ze sie teskni.o powrocie na stale mowy nie ma zwlaszcza teraz bo bez jej $$$
cala rodzina wbije zeby w sciane.A pisze bo poklocilam sie z moim Panem gdyz
on tez zaczal twierdzic ze ona te dzieci porzucila, ze powinna je zatrzymac na
sile bo jest matka, i ze tak jej bylo wygodniej...Prosze,wiec, o opinie
srodowisko Mam W Stanach ... PYTANIE brzmi WYRODNA CZY POZBAWIONA EGOIZMU?
Obserwuj wątek
      • agnihope Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 23.08.09, 05:22
        martha,ja mysle ,ze nikt komu dobrze jest w polsce nie gna tutaj dla
        przyjemnosci...co gorsze tesknic czy patrzec na wychudzone z glodu dzieci?
        tesknic i biadolic czy zakasac rekawy i z bolem w sercu zarobic na kawalek
        chleba na obczyznie kiedy w ojczyznie dzieki UBOSTWU serca rzadzacych nie ma
        mozliwosci zwlaszcza dla kobiet ze wsi...
        • marthas Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 23.08.09, 17:16
          Przepraszam za moja ortografie. Sama jestem mama i szczerze mowiac ciezko mi
          sobie wyobrazic taka sytuacje, ze musialabym zostawic moje dzieci na dluzej niz
          2-3 tyg (np wakacje z dziadkami). Co nie znaczy, ze nie znam takich mam tutaj.
          Znam. Wszystkie sprowadzily swoje dzieci po kilku latach. Wszystkie dzieci
          odnalazly sie tutaj, ale ja sama nie wyobrazam sobie nie byc z moimi dziecmi tak
          dlugo.
          • agnihope Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 23.08.09, 17:39
            Matha..ja bron boze nie poprawiam niczyjej ortografii!Cos napisalam nie tak?Oj
            to Sorki!....acha...ubostwo..nie nie ja chcialam tylko podkreslic wyraz
            skarbie!
            wracajac do tematu.moje dzieci tez wychowywaly sie na dwa kraje...i dlatego
            jestem pelna wspoczucia dla dziewczyn ktore nie maja wyjscia.Pamietam jak mnie
            darlo cos w srodku...jak wybuchalam rykiem na widok matki z dzieckiem jak
            oszczedzalam na wyjazd i prezenty i jak leczylam tesknote paczkami-jakby ja to
            moglo zlagodzic...Moje dzieci i rodzina przyjely zycie z nogami po obu
            stronach oceanu za cos normalnego...Corka czasami chce podmanipulowac moimi
            uczuciami...byl czas ze czulam sie winna...Teraz widze ze zapewnilam dzieciom
            najwyzszy poziom...Wiem ze przyjdzie czas ze moja znajoma tez to zrozumie... i
            przestanie sie przejmowac ujadaniem...jezeli mnie cos WKURZA to brak
            zrozumienia i krytyka i zlosliwosc wobec tych ktorzy cierpia z powodu rozlaki
            i bezsilnosci.kazdy kto sie tu pojawia ma na uwadze polepszenie jakosci zycia
            Rodziny...takie mamy plany...a po drodze wykwitaja rozne kwiatki...kazda z nas
            chce podjac decyzje najlepsza dla dziecka...Przeciez to ze jestesmy daleko nie
            oznacza ze dziecko przestajemy kochac Prawda?No niech mi ktos powie ze Milosc
            jest limitowana odlegloscia!!!To tak jakby ktos krytykowal kobiete ktora
            pzrekazuje swoje dziecko innej kobiecie bo nie jest w stanie Maluszka
            wychowac!!!Straszne?A moze cudowne bo pomnozyla Milosc...
    • edytkus Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 23.08.09, 05:14
      Znam kilka przypadkow gdy male dzieci byly zostawione przez jednego
      czy obydwoje rodzicow i ich relacje po powrocie rodzica czy
      dolaczeniu do niego nigdy juz nie ulegly poprawie. Na szczescie to
      nie regula. IMO ta matka nie byla wyrodna ani egoistyczna, ale dosc
      wygodna, nie chciala, lub nie mogla, walczyc o te dzieci.

      agnihope napisała:
      > poklocilam sie z moim Panem

      co Ty pies jestes?
      • agnihope Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 23.08.09, 05:28
        Edutkus hi hi hi psem nie jestem chociaz warcze czasami kiedy mnie wpieni bo
        zachowuje sie jak ten WW(wszystko wiedzacy)wowczas zwracam sie do niego per
        pan a on juz wie ze to nie przelewki;)zwlaszcza w czasie objadu kiedy to "Pan
        sie moze sam obsluzyc i posprzatac po sobie" ;)
    • beatamc Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 23.08.09, 05:15
      podejrzewam, ze ona sama nie potafi sobie na to pytanie odpowiedziec, a co
      dopiero my. Znam sporo rozbitych rodzin. Ich postepowanie bylo naprawde rozne i
      efekty tez. Jedna rodzina w calosci na sile trzymala sie dlugo. Corka
      nastoletnia jest po skrobance, syn po kilu pobytach w wiezeniu. Inna natomiast
      rodzina :matka uciekla od meza alkoholika hitlerowca tu, zostawiajac dzieci z
      ojcem. Orala diami i nocami, rozwiodla sie na odleglosc i po paru latach
      sciagnela dzieci. Jej sie udalo, ale to byly inne czasy. To bylo ponad 15 lat
      temu. Teraz by nie dala rady tego zrobic. Dzieci pokonczyly szkoly i bardzo
      dobrze sie w zyciu ustawily. Ile ludzi tyle losow.
      Twoja znajoma zrobila jak musiala zrobic. Skoro je tu sciagnela, to miala
      dobre checi. Starala sie. Mysle, ze bedzie sie starala dalej. Mam nadzieje, ze
      dzieci zrozumieja dosc szybko.Zycze jej zeby mogli byc znowu razem w spokoju.
    • fogito Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 23.08.09, 20:51
      agnihope napisała:

      > Pewna mloda matka przyjechala do stanow.

      Mogla do UK, Niemiec, Holandii. Blizej i czesciej mozna sie
      odwiedzac - np. raz w miesiacu.
      .
      w polsce miala wybor siedziec z
      > mezem alkoholikiem i pozwolic dzieciom patrzec na jego poczynania
      albo
      > wyjechac z nim zarobic

      Powinna byla wyjechac sama na ten zarobek.

      >i wrocic do dzieci i licho z nim.

      Jak sie okazalo - licho nie bylo z nim tylko z dziecmi.

      juz po wyladowaniu maz
      > stwierzdil ze on tam pracowac nie musi-i wszystko zostalo na jej
      glowie...

      >od czsu do czasu z glupoty-
      > tak ja uwazam-pozwalala wrocic mezowi zeby go wykopsac ponownie...

      I to jest tak zwana bezdenna glupota bab, bo nie chce obrazac kobiet.

      Po 5 latach
      > dostala obywatelstwo i o polsce mowy nie bylo chociaz za dziecmi
      tesknila
      > strasznie

      Chyba jednak nie tak strasznie skoro przez 5 lat widziala je
      zaledwie 4-5 razy.

      )Postanowila je tutaj przywiesc.Oczywiscie bez problemow zrobila
      > to, a nawet na te okazje, dla nich, pogodzila sie z tatusiem ktory
      o dziwo
      > przez jakis czas nie pil...i tu zaczal sie ,moim zdaniem, horror

      tu sie zgodze - pogodzenie sie z mezem pijakiem dla dobra dzieci i
      zafundowanie im koszmaru to jest horror.

      )Tatus zaczal pic
      > pod nadmiarem rodzicielskicjh obowazkow-oczywiscie nie pracowal
      > znowu...Znajoma sie zalamala kiedy mlodsza corka zaczela sie w
      nocy moczyc...I
      > odeslala dzieci do polski...

      Dziecko przezywa dramat, moczy sie w nocy a matka odsyla je do
      dziadkow. Chyba po to, zeby sie problemu pozbyc.

      >meza zostawila na dobre -nawet legalnie!

      Rychlo w czas. Trzeba bylo go zostawic jeszce w Polsce i zycie sobie
      z dziecmi ukladac a nie z nim.

      > tymczasem'ukochana'tesciowa zadzwonila do niej po roku wydzierajac
      sie na nia
      > ze zniszczyla zycie jej synalkowi i...dzieciom porzucajac je!!!!

      Synalek to sam sobie zycie zniszczyl, ale dzieci faktycznie
      porzucila.

      Jesli chodzi o dzieci to chyba lepiej bylo
      > je odeslac w srodowisko ktore znaly i kochaly niz trzymac przy
      sobie dlatego
      > ze sie teskni.

      Nie, nie lepiej. Trzeba bylo stworzyc dla dzieci taki dom w Stanach,
      zeby czuly sie z matka kochane i bezpieczne. Kobieta najwyrazniej
      nie czula takiej potrzeby i chyba nie ma co do tego dobudowywac
      ideologii. Bardziej jej zalezalo na fagasie mezu niz na dzieciach.

      o powrocie na stale mowy nie ma zwlaszcza teraz bo bez jej $$$
      > cala rodzina wbije zeby w sciane.

      Jej rodzina sa jej dzieci i tylko za nie jest odpowiedzialna. To je
      powinna utrzymywac i wychowywac. Reszta to czyste wymowki.

      A pisze bo poklocilam sie z moim Panem gdyz
      > on tez zaczal twierdzic ze ona te dzieci porzucila, ze powinna je
      zatrzymac na
      > sile bo jest matka, i ze tak jej bylo wygodniej...


      I tu sie zgadzam z Panem Mezem. Matka porzucila dzieci, bo pomimo,
      ze miala warunki finansowe na mieszkanie i utrzymywanie ich to
      wybrala opcje pozbycia sie ich jak balastu. Bedzie tego zalowala do
      konca zycia. A dzieci wlasciwie nie sa juz jej dziecmi. 5 lat to
      epoka w zyciu dziecka i relacje nigdy nie zostana odbudowane.


      Prosze,wiec, o opinie
      > srodowisko Mam W Stanach ... PYTANIE brzmi WYRODNA CZY POZBAWIONA
      EGOIZMU?


      Moja odpowiedz - WYGODNICKA, EGOISTYCZNA, NIEDOJRZALA i w kwestii
      przedkladania meza nad dzieci zwyczajnie GLUPIA.
      • agnihope Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 23.08.09, 23:30
        Hmmm fogito ....ostro ostro..ale wina moja bo nie dodalam kilka faktow wez je
        pod uwage;
        1 mezulek dostal Zielonke i przyjechali do jego kuzynki czy ciotki w 1998nie
        miala mozliwosc w Europie zadnych-a moze nie pomyslala tego nie wiem...
        2 wychowana byla na galicyjskiej wsi gdzie ksiadz jest pierwszy po bogu,potem
        nauczyciel potem ojciec potem matka... rozwod rozejscie rzecz nie do
        pomyslenia...maz ma prawo pic i bic...a okazji do picia nie brakuje bo co
        drugi dzien to jakies swieto maryjne...
        3 dzisiaj dzieci to juz nie dzieci-wiem ze smiesznie to wyglada po tylu
        latach jednak ciagle wzbudza emocje... ile razy wejdziemy na temat
        dzieci ,z moim mezem(drugim bo ja bylam madrzejsza i mojego pierwszego
        wyeksmitowalam ciupasem po 2 latach jak przestal zdradzac jakielwiek nadzieje-
        z reszta moj kot dostal na niego alergie;)) ,tyle razy on mi ja podaje jako
        przyklad wyrodnej matki( i
        mam patrzec zebym taka sie nie stala)...ale nawet on przyznaje ze tak dobrej i
        uczynej kobiety to on nie znal(i powinnam z niej brac przyklad)...wiec czuje
        sie skolowana dodatkowo...
        4 rodzina to nie tylko dzieci...to tez rodzice ktorzy nam te dzieci pomagali
        wychowac i na dodatek nie maja na kogo liczyc-nawet jesli jedno z nich jest
        glupie...bo jej matka jest glupia i w zasadzie brak aklimatyzacji dzieci mozna
        jej przypisac...
        5teraz pomysl- faktem jest to ze przz 5 lat widziala je 5 razy ale slala
        paczki ,listy i wydawala na telefony...faktem jest ze jak dzieci tu
        przyjechaly to poszly do szkoly...jesli chodzilas do szkoly w pl i mialas do
        czynienia ze szkola tutaj to chyba nikogo nie zdziwi, ze brak swobody,
        nastolatki raczej do zycia tutaj nie przekona.
        6byly proby przekonania i to niebagatelne...wlaczyla sie jej rodzina...meza
        rodzina...kolezanki...
        7.pytanie ile osoba zarabiajaca na 2 etaty i utrzymujaca siebie i rodzine 4
        osobowa w pl moze wydac na bilet lotniczy i ile razy w roku...Fakt : durnota
        z jej strony bylo posylanie zbyt duzej kwoty ktora, mamusia gospodarowala sie
        jak chciala i jescze brakowalo...Plus fundowanie bilecikow mezulkowi-zeby
        dzieci nie stracily kontaktu-nazwe szczytem debilstwa
        8 tesciowa znajoma przejela sie specjalne ...z racji plotek jakie na jej temat
        narobila we wsi-a plotkami we wsi raczej nalezy sie przjmowac co odczula na
        wlasnej skorze probujac zycia w pl w 2004 r.-wrocila ciupasem...nie wiem ile
        miala oszczednosci .....chyba niewiele... bo starczylo na pol roku zycia,nowy
        dach...na okna juz braklo-a kto mial zrobic remont jak nie jedynaczka?
        tesciowa ciagle po tylu latach jadzi jak moze...
        9 nie wiem Fogitko skad sie wzielo przekonanie ze mogla tutaj zapewnic
        warunki... ja bylo stac-owszem ---na skromnewaruneczki i nadal pracujac na 2
        etaty i ciagle pomagajac rodzicom...wiec idylla rodzinna zaczynala sie po godz
        20...kiedy mezulek byl juz nawalony bo sie zmeczyl opieka...i spal a
        dziewczynki zabieraly sie za lekcje..bo tatus nie znal angielskiego...no
        zapomnialam dodac ze moja znajoma jeszcze uczyla sie angielskiego...sama w
        domu z kaset po pracy...cel :nie lepsza praca a pomoc w zaaklimatyzowaniu sie
        dzieciom(dzieciom oplacala angielski w pl w szkole i prywatnie dodatkowo)
        nie twierdze ze nie popelnila bledow...bylo ich kilka jedne podyktowane czysta
        glupota inne wychowaniem...

        • fogito Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 24.08.09, 09:31
          agnihope napisała:

          > 1 mezulek dostal Zielonke i przyjechali do jego kuzynki czy ciotki
          w 1998nie
          > miala mozliwosc w Europie zadnych-a moze nie pomyslala tego nie
          wiem...

          Znaczy sie jeszcze gorzej. Pojechala do tej Ameryki za mezem
          pijakiem i zostawila dzieciaki babci :O

          > 2 wychowana byla na galicyjskiej wsi gdzie ksiadz jest pierwszy po
          bogu,potem
          > nauczyciel potem ojciec potem matka... rozwod rozejscie rzecz nie
          do
          > pomyslenia...maz ma prawo pic i bic...a okazji do picia nie
          brakuje bo co
          > drugi dzien to jakies swieto maryjne...

          Ja tez pochodze ze wsi, chociaz nie galicyjskiej ;) A swieta maryjne
          nie sa takie czeste znowu :) Poza tym nigdy nie zrozumiem bab, ktore
          porzucaja dzieci i leca za chlopem - niezaleznie od tego czy pije
          czy nie.

          > 3 dzisiaj dzieci to juz nie dzieci-

          Jasne, bo z dzieci robia sie dorosli ;) ale to nie zmienia faktu, ze
          zostaly przez rodzicow porzucone.

          wiem ze smiesznie to wyglada po tylu
          > latach jednak ciagle wzbudza emocje... ) ,tyle razy on mi ja
          podaje jako
          > przyklad wyrodnej matki( i
          > mam patrzec zebym taka sie nie stala)

          Mozna byc wyrodna matka...

          ...ale nawet on przyznaje ze tak dobrej i
          > uczynej kobiety to on nie znal(i powinnam z niej brac
          przyklad)...wiec czuje
          > sie skolowana dodatkowo...

          ...i dobra kolezanka. Jedno drugiego nie wyklucza.


          > 4 rodzina to nie tylko dzieci...to tez rodzice ktorzy nam te
          dzieci pomagali
          > wychowac i na dodatek nie maja na kogo liczyc-nawet jesli jedno z
          nich jest
          > glupie...

          No coz, skoro matka wychowywala jej dzieci, to naturalnym bylo
          przesylac jej pieniadze na utrzymanie. Ale gdyby babcia tych dzieci
          nie wychowywala, to moim zdaniem obowiazku nie ma. Dzieci sa
          wazniejsze i to za nie jest odpowiedzialna.

          bo jej matka jest glupia i w zasadzie brak aklimatyzacji dzieci
          mozna
          > jej przypisac...

          Ale babcia zostala w Polsce, to gdzie tu jej wina w aklimatyzacji.
          Gdyby matka sie postarala i dala dzieciakom troche czasu to
          zaaklimatyzowalyby sie na pewno. W koncu wszyscy tu pisza, ze
          amerykanska szkola jest taka cudowna, ze nawet nie ma co porownywac
          z ta polska ;) Poza tym wszystko jest o polowe tansze i naprawde
          latwiej jest zyc komus, kto ma malo pieniedzy.


          > 5teraz pomysl- faktem jest to ze przz 5 lat widziala je 5 razy
          ale slala
          > paczki ,listy i wydawala na telefony...

          To nie zastapi faktycznego kontaktu w zadnej mierze.

          faktem jest ze jak dzieci tu
          > przyjechaly to poszly do szkoly...jesli chodzilas do szkoly w pl i
          mialas do
          > czynienia ze szkola tutaj to chyba nikogo nie zdziwi, ze brak
          swobody,
          > nastolatki raczej do zycia tutaj nie przekona.

          I tu sie dziwie po raz kolejny, bo jak juz napisalam podobno
          amerykanskie szkoly sa swietne. A co do swobody, to chyba jednak
          polska szkola daje jej mniej, bo przeciez ponoc nauczyciele w Polsce
          drecza dzieciaki i sie nad nimi znecaja :0

          > 6byly proby przekonania i to niebagatelne...wlaczyla sie jej
          rodzina...meza
          > rodzina...kolezanki...

          Taaa...a na czym polegaly. Ludzie namawiali, zeby odeslala dzieci do
          PL? Mam nadzieje, ze nie.


          > 7.pytanie ile osoba zarabiajaca na 2 etaty i utrzymujaca siebie i
          rodzine 4
          > osobowa w pl moze wydac na bilet lotniczy i ile razy w roku...

          Nie wiem, czy dobrze pamietam, ale dzieci bylo dwoje. Reszta to juz
          wolontariat. Zycie w Polsce jest drogie. Utrzymanie dzieci w Stanach
          kosztowaloby ja mniej i nie musialaby wydawac na bilety lotnicze.

          Fakt : durnota
          > z jej strony bylo posylanie zbyt duzej kwoty ktora, mamusia
          gospodarowala sie
          > jak chciala i jescze brakowalo...Plus fundowanie bilecikow
          mezulkowi-zeby
          > dzieci nie stracily kontaktu-nazwe szczytem debilstwa


          Sama widzisz - nic dodac nic ujac.


          > 8 tesciowa znajoma przejela sie specjalne ...z racji plotek jakie
          na jej temat
          > narobila we wsi-a plotkami we wsi raczej nalezy sie przjmowac co
          odczula na
          > wlasnej skorze probujac zycia w pl w 2004 r.-wrocila
          ciupasem...nie wiem ile
          > miala oszczednosci .....chyba niewiele... bo starczylo na pol roku
          zycia,nowy
          > dach...na okna juz braklo-a kto mial zrobic remont jak nie
          jedynaczka?
          > tesciowa ciagle po tylu latach jadzi jak moze...

          Jak przyjechala, to trzeba bylko dzieciaki spakowac i w nogi. A
          tesciowa i wsia sie nie przejmowac. W zyciu trzeba miec priorytety.
          Jak sie dzieci na swiat sprowadzilo, to trzeba sie nimi zajac.

          > 9 nie wiem Fogitko skad sie wzielo przekonanie ze mogla tutaj
          zapewnic
          > warunki... ja bylo stac-owszem ---na skromnewaruneczki i nadal
          pracujac na 2
          > etaty i ciagle pomagajac rodzicom...

          Gdyby dzieci mieszkaly z nia, to juz nie musialaby pieniedzy
          wysylac. To raz. Odpadaja telefony i bilety lotnicze to dwa. Nie
          wiem ile te "dzieci" mialy lat, ale chyba niemowlakami nie byly i
          opiekunka do nich potrzebna nie byla. Jedzenie w Stanach jest tansze
          niz w Polsce prawie o polowe. Benzyna tansza. Szkoly publiczne tez
          sa. Autobusy szkolne sa. Mase programow pomocy dla najubozszych tez
          jest.

          wiec idylla rodzinna zaczynala sie po godz
          > 20...kiedy mezulek byl juz nawalony bo sie zmeczyl opieka...i spal
          a
          > dziewczynki zabieraly sie za lekcje..bo tatus nie znal
          angielskiego...no

          I pytanie - co ten nawalony tatulek tam jeszcze robil caly czas?


          > zapomnialam dodac ze moja znajoma jeszcze uczyla sie
          angielskiego...sama w
          > domu z kaset po pracy...cel :nie lepsza praca a pomoc w
          zaaklimatyzowaniu sie
          > dzieciom(dzieciom oplacala angielski w pl w szkole i prywatnie
          dodatkowo)
          > nie twierdze ze nie popelnila bledow...bylo ich kilka jedne
          podyktowane czysta
          > glupota inne wychowaniem...


          Na pewno bezbrzezna glupota bylo nianczenie meza pijaka i oddanie
          wlasnych dzieci pod opieke komus innemu. Kobiecie sie w zyciu
          priorytety pomylily. Jak dla mnie porazka na calej lini. Tym
          wieksza, ze zmarnowala sobie babka zycie. A dzieci pozbawila
          normalnego domu. Gdybym byla na jej miejscu dazylabym do
          zamieszkania z dziecmi za wszelka cene, jesli jeszcze nie jest za
          pozno.


          >
          • agnihope Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 24.08.09, 16:13
            Fogito wies wsi nie rowna...ja tez mieszkalam na pomorskiej wsi-gospodynie
            pompowaly mleko do mlekowozow...kiedy moj papulek wymarzyl sobie wieczne
            wakacje w galicji gdzie spedzal wakacje jako chlopiec-wszystkie trzy jego
            kobitki wyemigrowaly z nim-nie wazne ze nie dodal ze to mialy byc wieczne
            wakacje pod grusza kiedy my marzylysmy o takowych z orbisem;)a widzac
            banieczki malenke przy driodze i pana z konikiem ktory te banieczki pakowalna
            woz drabiniasty -pomyslalysmy 'jak tu dobrze gospodynie juz smietane oddaja'...
            jak przyszlo do budowy domu to malo zawalu papcio nie dostawal bo w woju
            przyzwyczajony ze go sluchaja...tutaj go owszem tytulowali per Pan kapitan ale
            dalej pokotkiem lezeli kacusia leczac...obawiam sie ze polowe tych maryjnych
            swiat byla zeby mu zamydlic oczy-a jedna sciana domu jest krotsza o metr od
            rownoleglej;)-zapewniam ze da sie z tym zyc... nawet wyglada calkiem
            oryginalne-dobrze ze inspektor tez pil;)to mu sie proste wadalo...ale zarty na
            bok:)))
            W wielu wielu sprawach fogitko przyznaje Ci racje...absolutnie jednak sie nie
            zgadzam ze jest wyrodna matka.,skoro wszystkie mysli kierowala zeby zapewnic
            dzieciom i rodzicom lepszy byt.Swoja droga jak bardzo kochasz swoich
            rodzicow...mam nadzieje ze na tyle zeby im nie dac pasc z glodu...
            wyjazd do europy nie wchodzil w gre w 1998r.
            Dlaczego mnie to tak dzga?Bo ja tez na pare lat zostawilam swoje dzieci z
            rodzicami-najgorsze ze przyjechalam z puchow na slomiany siennik...Kocham
            swoje dzieci nad zycie i chcialam zeby mialy niezalezna matke sukcesu a nie
            taka co to uzalezniona jest od babci-kwestia wychowania-i jak trudno sie
            wyswobodzic od rodzicow odczulam na wlasnej skorze-mojej siostrze poszlo
            gladko bo to na moich ramionach byla odpowiedzialnosc.
            Pytanie Fogito-czy myslisz ze spotkania Alanon sa dla przyjemnosci?Czy dlatego
            ze jakos madry czlowiek zauwazyl ze rodzinie alkocholika jest jeszcze ciezej
            wydobyc sie z uzaleznienia niz samemu alkocholikowi.I ze trzeba siegnac dna
            zeby sie odbic...Jestes lub bylas zona alkocholika?I czesto nastepny zwiazek
            jest z jakims uzaleznieniem...chyba ze sie wybierze zycie bez jak moja
            znajoma...Ale musiala siegnac dna wczesniej-pamietaj ze kazdy ma swoje wlasne
            dno ,spadajac kazdy ma inny kamyk o ktory sie obija...
            • fogito Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 24.08.09, 19:01
              agnihope napisała:

              > Fogito wies wsi nie rowna...

              Zgoda, ale co ma miejsce zamieszkania do porzucenia dzieci i do
              popelniania kardynalnych bledow zyciowych. Ludzie w miastach ich nie
              popelniaja?

              > W wielu wielu sprawach fogitko przyznaje Ci racje...absolutnie
              jednak sie nie
              > zgadzam ze jest wyrodna matka.,skoro wszystkie mysli kierowala
              zeby zapewnic
              > dzieciom i rodzicom lepszy byt.

              Mysli to jedno a czyny to drugie. Ja ludzi oceniam po czynach a nie
              myslach.

              Swoja droga jak bardzo kochasz swoich
              > rodzicow...

              Wystarczajaco ;) Wlasnie jest u mnie moja mama i robie jej obiadki i
              kolacyjki do lozka.

              >mam nadzieje ze na tyle zeby im nie dac pasc z glodu...

              No, na pewno nie, ale moi rodzice cale zycie pracowali i maja wlasne
              emerytury i od dzieci pieniedzy nie wyciagali. Chociaz jak moja mama
              jest u nas to placimy za wszystko niezaleznie od tego, czy jest to
              tydzien czy dwa miesiace ;) Ale to jest moja zelazna zasada a nie
              jej wymagania.


              > Dlaczego mnie to tak dzga?Bo ja tez na pare lat zostawilam swoje
              dzieci z
              > rodzicami-najgorsze ze przyjechalam z puchow na slomiany siennik...

              I tu pojawia sie pytanie po co zamienilas puch na slome dodatkowo
              zostawiajac dzieci. Masochizm? A moze znow facet?

              Kocham
              > swoje dzieci nad zycie i chcialam zeby mialy niezalezna matke
              sukcesu a nie
              > taka co to uzalezniona jest od babci-

              Ale czy to oznacza, ze nalezy te dzieci babci podrzucic i jechac za
              ocean robic kariere? Ja bym wolala zrezygnowac z 'sukcesu' a nie z
              dzieci.

              kwestia wychowania-i jak trudno sie
              > wyswobodzic od rodzicow odczulam na wlasnej skorze-mojej siostrze
              poszlo
              > gladko bo to na moich ramionach byla odpowiedzialnosc.

              Nie znam sytuacji, wiec nie rozumiem.

              > Pytanie Fogito-czy myslisz ze spotkania Alanon sa dla przyjemnosci?

              Nie wiem, nie bylam.

              Czy dlatego
              > ze jakos madry czlowiek zauwazyl ze rodzinie alkocholika jest
              jeszcze ciezej
              > wydobyc sie z uzaleznienia niz samemu alkocholikowi.I ze trzeba
              siegnac dna
              > zeby sie odbic...Jestes lub bylas zona alkocholika?

              Mam nadzieje, ze nie ;) Ale mam w rodzinie alkoholika, z ktorym nie
              utzrymuje kontaktu wlasnie z powodu alkoholu.


              I czesto nastepny zwiazek
              > jest z jakims uzaleznieniem...chyba ze sie wybierze zycie bez jak
              moja
              > znajoma...Ale musiala siegnac dna wczesniej-pamietaj ze kazdy ma
              swoje wlasne
              > dno ,spadajac kazdy ma inny kamyk o ktory sie obija...

              Prosilas o opinie, wiec ja uzyskalas. Dla mnie nie ma wytlumaczenia
              dla porzucenia dzieci na tyle lat jesli w gre nie wchodzi ciezka
              choroba lub skrajne ubostwo. Trudno uznac zycie w Stanach za skrajne
              ubostwo. A jedyna choroba bylo uzaleznienie psychicznie od meza
              alkoholika.


      • edytkus Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 24.08.09, 06:32
        Byl kiedys watek o matkach ktorych rodzina w PL potrzebowala tylko
        do przysylania stad kasy, zawsze na jakis cel i zawsze za malo.
        Powyzsza historia wyglada na klasyczny przypadek gdy dzieci w PL
        maja wszyskto co chca, a po przyjezdzie tutaj okazuje sie ze dolary
        jednak na ulicy nie leza. Jechalam kiedys tutaj autobusem z matka
        bylego kolegi z podstawowki. Gadka szmatka: a moj synus ma w Polsce
        tak dobrze, on nigdy by tutaj nie przyjechal. Coz, ja na miejscu
        tego synka pewnie tez bym tylka z PL nie ruszyla. On na wakacje a
        mamusia na kolejne sprzatanie.
        • fogito Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 24.08.09, 08:54
          edytkus napisała:

          > Byl kiedys watek o matkach ktorych rodzina w PL potrzebowala tylko
          > do przysylania stad kasy, zawsze na jakis cel i zawsze za malo.

          Do takich sytuacji doprowadzaja matki. Bo najpierw wyjezdzaja i
          zostawiaja dzieci samopas a potem sie dziwia, ze matka tylko z
          pieniedzmi sie kojarzy. A z czym innym ma sie kojarzyc skoro nie ma
          zadnej innej relacji pomiedzy nimi. A posylanie pieniedzy calej
          rodzinie to juz jest daleko posunieta glupota.

          >Jechalam kiedys tutaj autobusem z matka
          > bylego kolegi z podstawowki. Gadka szmatka: a moj synus ma w
          Polsce
          > tak dobrze, on nigdy by tutaj nie przyjechal. Coz, ja na miejscu
          > tego synka pewnie tez bym tylka z PL nie ruszyla. On na wakacje a
          > mamusia na kolejne sprzatanie.

          I to jest decyzja matki, ze wybrala sprzatanie za oceanem a nie
          synusia.
        • wespuczi Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 24.08.09, 17:23
          mieszkam daleko od osad polonijnych,
          spotkalam sie z historia dziecka opuszczonego przez matke - w skutek wyjazdu do usa,
          prawdziwy horror niestety,
          co z tego ze to dziecko mialo materialnie wszystko, skoro rodzica nie ma
          nie tylko pieniadze skladaja sie na takie relacje Edytkus.
      • agnihope Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 24.08.09, 16:17
        parasol-ka napisała:

        > Napisalas, ze minelo juz wiele lat od kiedy zdarzyla sie ta
        > historia. Po co wiec dyskusje i klotnie z mezem na ten temat?
        bo jak Ci cos na watrobie lezy to bedzie dzgac latami...a temat powracja przy
        okazji kiedy probuje troche powychowywac swoje dzieci...wowczas ich kochany
        ojczym staje za nimi...Cieszy mnie to ale bez przesady!sa przyjemnosci i
        obowiazki i nie mozna zycia podporzadkowywac do zycia nastolatkow...wszystkim
        w domu ma byc dobrze!
    • wespuczi Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 24.08.09, 17:28
      to dla mnie jakis horror,
      takie mentalne sredniowiecze,
      dziwne releacje,
      nigdy nie zrozumiem takich historii, podobnie jak nigdy nie zrozumiem kobiet
      ktore nie odejda od facetow ktorzy je bija.

      mysle ze nic jej nie tlumaczy
      porzucila swoje dzeci.
      • agnihope Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 24.08.09, 19:27
        Wespuczi...nie czytalas wszystkiego...
        1 plan byl zarobic i wrocic w ciagu lat 2(wiele z nas na taki okres pozostawia
        pod opieka rodzicow dzieci)-maz jeszcze nie wpadl totalnie
        2.potem okazalo sie ze wszystkie dlugi i pomoc rodzicom(jedynaczka) zostaly na
        jej glowie,a co ty pozwolilabys rodzicom padac z glodu?Mieszkaja w domu ktory
        postawili DLA NIEJ i jej dzieci...
        3.nie bede to opisywac zjawiska wspoluzaleznienia ...dla psychologow
        wspolczesnych jest to zjawisko wystepujace prawie w kazdej rodzinie
        patologicznej,dla niektorych tutaj SREDNIOWIECZE.moim zdaniem sredniowieczem
        mozna nazwac niedostrzeganie problemu takiego zjawiska
        4 czy zwrocialas uwage ze byly proby przekonania?i dzieci sie nie
        zaaklimatyzowaly A SZKOLY W NY SA OKROPNE!!!!OKROPNE i nikt mnie nie przekona
        ze tak nie jest bo moje zaczely chodzic do tej na Messerole P31 albo 34 (to
        bylo w 2002 wiec nie pamioetam nr)i tez malo mi nie zwialy do dziadkow
        spowrotem!Katolicka jest tez beznadiejna-syn mojej kolezanki horror przezywal!
        Mama tej dziewczyny tez chciala miec dzieci dla siebie!!!I zrobila wiele zeby
        je nastawic negatywnie...A to tak trudno u nastolatkow?
        5 dziecko tez czlowiek i ma prawo wyboru zwl;aszca 14 i 12 latki ONE WYBRALY
        dziadkow,duzy dom,i zielone drzewa i swoja ukochana szkole z przyjaciolmi..
        tak bardzo kochasz swoje dzieci ze bys je zniewolila byle zaspokoic swoje
        uczucia???Bez liczenia sie z ich uczuciami... a moze ze strachu ze ktos ci
        rzuci w twarz ze jestes wyrodna? BYCIE MATKA TO DOKONYWANIE WYBOROW_-CZASAMI
        BOLESNYCH ALE ZAWSZE TAKICH KTORE SA LEPSZE DLA ROZWOJU DZIECKA NAWET KoSZEtM
        WLASNEGO CIERPIENIA i DUMY.Ona najlepiej znala swoje mozliwosci i uwazam ze
        postapila najlepiej jak mogla w tej sytuacji.Kto powiedzial ze matki nie mozna
        zastapic?Zapytajcie dzieci adoptowanych i wychowanych z miloscia
        Fogito ja bylam ostatnia ktora powiedziala wyslij do dziadkow-ale bralam tylko
        pod uwage zniszczenie jakie w psychice tych dzieci zaczynalo sie
        dokonywac...Mlodsza zaczela sie moczyc,starsza bez przewrwy plakala i
        wydzwaniala do dziadkow...Pol roku to dosc czasu na torture!!!Z moimi tez nie
        bylo latwo...tez jeszcze na pare miesiecy odeslalam a potem zlozylam obietnice
        zycia na dwa kraje...Teraz starsza jest na studiach w PL.Mlodszy w Liceum tez
        w Pl bo tu takiego jak on chcial nie bylo a juz dobrze wiedzial co chce byle
        stad czmychnac.I nikt mi nie powie ze nie stworzylam warunkow z home schooling
        wlacznie!Ale ja mialam inne mozliwosci i finansowe i czasowe!
        • fogito Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 24.08.09, 21:27
          agnihope napisała:

          dzieci sie nie
          > zaaklimatyzowaly A SZKOLY W NY SA OKROPNE!!!!OKROPNE i nikt mnie
          nie przekona
          > ze tak nie jest bo moje zaczely chodzic do tej na Messerole P31
          albo 34 (to
          > bylo w 2002 wiec nie pamioetam nr)i tez malo mi nie zwialy do
          dziadkow
          > spowrotem!Katolicka jest tez beznadiejna-syn mojej kolezanki
          horror przezywal!

          No prosze - a na 'starszym dziecku' jest taki facet z NY, ktory bez
          przerwy probuje udowodnic, ze szkoly w NY sa o niebo lepsze niz w
          PL. On na pewno napisalby ci, ze nie masz racji.
          Ja oczywiscie to rozumiem, bo mam podobne zdanie, ale jednak
          wazniejsze w tym wypadku bylo utrzymanie wiezow pomiedzy matka a
          dziecmi niz jakosc samej szkoly. Bo w koncu chyba nie jest tam az
          tak zle.

          > Mama tej dziewczyny tez chciala miec dzieci dla siebie!!!I zrobila
          wiele zeby
          > je nastawic negatywnie...A to tak trudno u nastolatkow?

          Gdyby byla silna wiez miedzy matka a dziecmi, to nie byloby
          problemow z 'nastawianiem'.

          > 5 dziecko tez czlowiek i ma prawo wyboru zwl;aszca 14 i 12 latki
          ONE WYBRALY
          > dziadkow,duzy dom,i zielone drzewa i swoja ukochana szkole z
          przyjaciolmi..

          No i wynika z tego, ze Polska to jednak raj dla dzieci ;) Twoja
          kolezanka zostawila dzieci w PL, bo tam im lepiej. Ty swoje wyslalas
          z powrotem do PL, bo szkoly lepsze. Ja sie ciesze, bo uwielbiam
          Polske, ale tez jestem w szoku, bo jednak sytuacja dla mnie nie do
          wyobrazenia.

          > tak bardzo kochasz swoje dzieci ze bys je zniewolila byle
          zaspokoic swoje
          > uczucia???Bez liczenia sie z ich uczuciami... a moze ze strachu ze
          ktos ci
          > rzuci w twarz ze jestes wyrodna?

          Pewnie nie do mnie pytanie, ale, czy w 'normalnych' warunkach
          mieszkanie z matka i ojcem to oznaka zniewolenia. Dzieciaki z reguly
          wyfruwaja z domu na studia i wtedy zaczyna sie ich wolnosc.
          Wczesniej sa niepelnoletnie i o ich zyciu powinni decydowac rodzice.
          Ale madrze oczywiscie.

          BYCIE MATKA TO DOKONYWANIE WYBOROW_-CZASAMI
          > BOLESNYCH ALE ZAWSZE TAKICH KTORE SA LEPSZE DLA ROZWOJU DZIECKA
          NAWET KoSZEtM
          > WLASNEGO CIERPIENIA i DUMY.Ona najlepiej znala swoje mozliwosci i
          uwazam ze
          > postapila najlepiej jak mogla w tej sytuacji.

          Usprawiedliwiasz ja, bo jednoczesnie usprawiedliwiasz sama siebie.
          Moim zdaniem matka popelnila wiele kardynalnych bledow i na zawsze
          utracila wiez z dziecmi.

          Kto powiedzial ze matki nie mozna
          > zastapic?Zapytajcie dzieci adoptowanych i wychowanych z miloscia

          Hmm... Wiele adoptowanych dzieci szuka w doroslym zyciu
          biologicznych rodzicow, nawet jesli zostaly porzucone. Wedlug mnie
          nikt nie zastapi matki, jesli oczywiscie nie jest ona katem dla
          wlasnego dziecka. Ale to juz patologia.

          > Fogito ja bylam ostatnia ktora powiedziala wyslij do dziadkow-ale
          bralam tylko
          > pod uwage zniszczenie jakie w psychice tych dzieci zaczynalo sie
          > dokonywac...Mlodsza zaczela sie moczyc,starsza bez przewrwy
          plakala i
          > wydzwaniala do dziadkow...Pol roku to dosc czasu na torture!!!

          Mieszkanie z matka to tortura :O A coz to byla za matka. Ja nie
          wiem, ale ty na pewno wiesz. I to jest tylko dowod na to, ze
          pozostawienie dzieci z dziadkami na kilka lat spowodowalo calkowity
          zanik wiezi i milosci a matka stala sie dla nich osoba obca. Trudno
          sie wiec dziwic, ze nie zaakceptowaly mieszkania z obca baba. Tez
          bym wpadla w histerie.


          Z moimi tez nie
          > bylo latwo...tez jeszcze na pare miesiecy odeslalam a potem
          zlozylam obietnice
          > zycia na dwa kraje...Teraz starsza jest na studiach w PL.Mlodszy w
          Liceum tez
          > w Pl bo tu takiego jak on chcial nie bylo a juz dobrze wiedzial co
          chce byle
          > stad czmychnac.I nikt mi nie powie ze nie stworzylam warunkow z
          home schooling
          > wlacznie!Ale ja mialam inne mozliwosci i finansowe i czasowe!

          I teraz gryzie cie sumienie, bo dzieci nie mieszkaja z toba.
          Wspolczuje, ale sama musisz sie zastanowic, dlaczego tak sie stalo.
          Czy uciekli do Polski, czy uciekli od ciebie?
          • agnihope Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 24.08.09, 22:22
            Plany byly od poczatku ze beda studiowac w Polsce...Syn jest bardzo
            zwiazany z dziadkiem( jako ze jego papcio nie wypalil na poczatku) i
            ze swoja siostra.Tu moja wina... ale nie zzera mnie sumienie...mam z
            nimi wiez i to dobra chociaz bardziej oparta na zasadach kolezenstwa
            niz w innych domach.Moje dzieci wszystko mi mowia:)-pewnie o czesci
            wolalabym nie wiedziec zwlaszza o tej na ktora nie wiem jak
            zareagowac.Starsza natomiast z dziadziem koty drze na kazdym kroku i
            to ja jestem wowczas pocieszycielka...Babcia uznaje malpia milosc-co
            w praktyce oznacza dziecko zawsze ma racje;)Dodam tylko ze syn jest
            pilkarzem i to bardzo dobrym.Jestem wyrodna matka bo pozwolilam im
            na realizowanie swego zycia jak chca...nie bede trzymac pod
            skrzydelkami jak mnie trzymano bo to mnie tylko skrzywdzilo.A szkoly
            w Ny sa okropne!!!Lekcje od 8-3 siedzenie w lawce ZERO ruchu nawet
            na przerwie.Corce bylo wsio rybka ale utrzmaj na krzesle przez osiem
            godzin sportowca;)Po lekcjach dom mi roznosily:)))A poziom- pozal
            sie Boziu!!!Moge sie pochwalic sukcesem bo sa zdolne i na tyle
            madre zeby te zdolnosci wykorzystac do osiagniecia celow ktore sobie
            wyznaczyly.Ale to dzieki pracy calej rodziny lacznie z przebudzonym
            tatusiem.Sama nie dalabym rady.Wiem czym jest tesknota dlatego
            moglam sie zdobyc na glebokie wspolczucie dla mojej znajomej,co nie
            znaczy ze nie dostrzegalam glupoty.
            • agnihope wracajac do teamatu wsi-FOGITO:) 24.08.09, 22:41
              Fogitko...ile masz lat?Bo dzisiaj tej roznicy m/m wsiami i miastami
              tak barzdo nie widac...Widac jest to natomiast i to ostro u ludzi w
              moim wieku i starszych.Na nasze zachowania ma niestety wplyw i
              wychowanie i srodowisko.Bardzo ciezko jest sie wyrwac ze
              stereotypow...Co mam jeszcze dodac? dzieki za opinie chociaz
              liczylam na wieksze zrozumienie...no ale mam co chcialam;)Ciesz sie
              mama -moja pojawi sie w pazdzierniku i zostaje do Swiat:)Teraz
              trzeba porozpieszczac najmlodsza wnusie.Pod tym wzgledem mam do niej
              pelne zaufanie;)PRAWDZIWA BABCIA:))))
              • fogito Re: wracajac do teamatu wsi-FOGITO:) 25.08.09, 07:52
                agnihope napisała:

                > Fogitko...ile masz lat?

                Ja 37, a ty? Bo piszesz jakbys byla bardzo stara. Moja mama ma
                prawie 70 i tez mieszka na wsi ;)

                Bo dzisiaj tej roznicy m/m wsiami i miastami
                > tak barzdo nie widac...Widac jest to natomiast i to ostro u ludzi
                w
                > moim wieku i starszych.

                Fakt - ludzie sa rozni, ale moim zdaniem miejsce zamieszkania
                niewiele ma z tym wspolnego.

                dzieki za opinie chociaz
                > liczylam na wieksze zrozumienie...no ale mam co chcialam;)

                :) ano masz.

            • fogito Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 25.08.09, 08:02
              agnihope napisała:

              > Plany byly od poczatku ze beda studiowac w Polsce...

              Ale dlaczego? Wszyscy tu pisza, ze w Stanach sa najlepsze
              uniwersytety na swiecie.

              Dodam tylko ze syn jest
              > pilkarzem i to bardzo dobrym.Jestem wyrodna matka bo pozwolilam im
              > na realizowanie swego zycia jak chca...

              I znow sie dziwie, bo zawsze mi sie wydawalo, ze amerykanskie szkoly
              cholubia sportowcow i ulatwiaja im nauke...

              A szkoly
              > w Ny sa okropne!!!Lekcje od 8-3 siedzenie w lawce ZERO ruchu nawet
              > na przerwie.Corce bylo wsio rybka ale utrzmaj na krzesle przez
              osiem
              > godzin sportowca;)Po lekcjach dom mi roznosily:)))A poziom- pozal
              > sie Boziu!!!

              Hihihi niezla podkladka pod dyskusje o szkolach w Stanach. Bedzie
              dla maxia jak znalazl ;) Moze trzeba bylo zapisac syna na zajecia
              sportowe po szkole. W kazdym razie ja w NY nie mieszkam, wiec nie
              wiem jak jest.

              W kazdym razie zycze spokoju. Dzieci juz duze i na wylocie, wiec
              mozna sie zaczac relaxowac.
              • agnihope Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 25.08.09, 16:12
                1 nie wiem dlaczego wszyscy pisza ze tutaj sa najlepsze szkoly i
                uniwersytety...mieszkam w srodowisku amerykanskim ,gdzie zazdroszcza
                Corce studiow w PL do tego stopnia ze nauczycie z HS pytal jak
                wyslac corke na medycyne do PL(dwa miasta oferuja studia w jez
                angielskim)przy czym podobal mu sie system roczny a nie kredytowy-tu
                akurat sie nie zgadzam
                2 wymieniony Maxio moze sobie w pl szkolce nie radzil a tu sprymusial
                tu jest latwiej ale nie lepiej
                3szkoly chlubia sportowcow kosztem nauki to raz a dwa tylko takich
                jak im odpowiadaja..w NY jest tylko jedna uczelnia zajmujaca sie
                pilka nozna mezczyzn-poziom jest oszalamiajacy...negatywnie
                4 W US syn mialby szanse na gre w lidze -jak to on okreslil -
                BURACZANEJ -bo taki jest tu poziom tego sportu-w pl jest w
                drugoligowej druzynie -bez kontraktu z kontraktem ma szanse na extra
                lub pierwsza:)
                5 kwestia relaxu Fogitka hahahah jest kwestia wzgledna bo mam zawor
                bezpieczenstwa na wypadek pustego gniazda...przypadkowy i bardzo
                kochany o imieniu MISIA(Michelle albo Michalina do wyboru)zawor ma 7
                miesiecy:)))))taaaaa relax jak sie patrzy:))))))wlasnie spadam dodac
                jej paliwka zeby byla sila na dalsze sciganie kota:)))Pozdrawiam
                • magdamajewski Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 25.08.09, 17:03
                  dla mnie gadanie o szkolach lepszych i gorszy, o spelnianiu sie itd
                  to o kant d otrzec (za przeproszeniem). Dla nie to zwykle porzucenie
                  dzieci i juz, nic tego nie usprawiedliwia. Wychowoalam sie w domu
                  gdzie sie nie przelewalo, nie mialam najlepszych butow czy innych
                  gadzetow. Z domu wynioslam wiele, czas spedzony z rodzicami jest
                  niezastapiony chocby wspolne posilki czy gry w deszczowy dzien i
                  wiele innych chwil ktore zostaja na zawsze.
                  Wiem ze roznie w zyciu bywa ale jak swojego dziecka nigdy bym nie
                  zostawila z dziadkami i sama wyjechala.
                  • olensia zgadzam sie z magdamajewski 25.08.09, 18:05
                    Skoro matka decyduje sie na bycie matka to musi byc za dzieci odpowiedzialna a
                    nie podrzucac innym. To my jestesmy dla nich najwiekszym wzrocem i nie piszcie
                    tutaj ze musiala bo kasy nie miala. Ja tez nie mialam super ubran, butow i
                    innych gadzetow, ale za to mialam moja mame i tate przy sobie i moglam na nich
                    liczyc w kazdej sytuacji... NIgdy nie zostawialbym wlasnych dzieci wjezdzajac za
                    lepszym zyciem. Jestesmy rodzina i dzieci, maz jada ze mna albo nie jedzie nikt.
                    Takie pisanie ze moje dzieci zostaly, bo tam maja wieksze mozliwosci np. grania
                    w lepszej lidze to tylko obrona samego siebie, polepszenie wlasnego samopoczucia
                    - tyle mam do powiedzienia w tym temacie.
                    • jagoda_k Re: zgadzam sie z magdamajewski 25.08.09, 18:29
                      olensia napisała:

                      > Ja tez nie mialam super ubran, butow i
                      > innych gadzetow, ale za to mialam moja mame i tate przy sobie i
                      moglam na nich liczyc w kazdej sytuacji...

                      Dokladnie. W dziecinstwie mialam kolezanke, ktorej mama wyjechala do
                      Stanow "na pol roku". Potem przekladala powrot o kolejne pol roku i
                      kolejne i w rezultacie dzieci wychowaly sie bez niej. Pierwszy raz
                      odwiedzila je po osmiu latach! A do siebie zabrala po pietnastu. Za
                      to bez przerwy slala paczki. Inne dzieci zazdroscily kolezance
                      ciuchow i gadzetow, a ona zazdroscila innym dzieciom, ze maja mame :
                      (
                    • beatamc Re: zgadzam sie z magdamajewski 25.08.09, 19:27
                      To ja tera napisze o sobie, czyli o 2giej stronie. MOja mama nas 'porzucila' na
                      2 lata. Jestem jej za to bardzo wdzieczna i wtedy tez bylam. Nawet nie
                      chcielismy z bratem zeby wracala :)Byla duzo lepsza matka za granica. Nie
                      wydzierala sie, nie denerwowala, nie rzadzila.... dzieki jej wyjazdowi poszlam
                      do wymarzonej szkoly. Jej wymarzona dla mnie byla szkola zawodowa.Do tej pory
                      pamietam, jak jej powiedzialam przez tel. gdzie chce isc, a ona na to zebym
                      czasu nie tracila, bo sie napewno tam nie dostane i mam isc do szkoly
                      fryzjerskiej. Dzieki Bogu mialam bardzo dobra nauczycielke w podstawowce, ktora
                      mi nie dala isc do zawodowki (ja dzieki matce mialam bardzo niskie poczucie
                      swojej wartosci). Jak wrocila byla odmieniona, duzo bardziej zadowolona z siebie
                      i oczywiscie nas. Po studiach znowu wyjechala, tym razem z tata i z tego powodu
                      tez jestem im wdzieczna, bo moglam sie rozwinac bez zahamowan wszystko
                      wiedzacych, ktorzy mieli na celu jedno:szybko mnie wydac zamaz.
                      Ja dosc wczesnie zrozumialam, ze roznie w zyciu sie ludziom uklada. I nie
                      zawsze to co ogol mysli , ze jest sluszne, jest sluszne.
                      O przypomnial mi sie jeszcze jedna historia w mojej rodzinie. Mam kuzynke,
                      ktora miala 2 matki. MOja ciocia nie mogla miec dzieci. Prosila osoby z rodziny,
                      zeby dali jej na wychowanie jedno. Moja mama nie chciala, ale jedna z ciotek ,
                      ktora miala 2 corki oddala jej starsza. Nikt tego nie zaluje. Obie rodziny sa
                      szczesliwe, widza w tym same plusy. Pamietam ,ze na poczatku kazdy sie dziwil, a
                      potem dla wszystkich ta sytuacja sie stala normalna. Chcodzi tylko o zdrowe
                      podejscie i zrozumienie. Ta starsza jest po bardzo dobrych szkolach, jest bardzo
                      dobrym czlowiekiem, zreszta mlodsza tez, tylko jest bardziej rozpieszczona :) Ta
                      polaczona rodzina byla wyjatkowa i niektorzy powinni brac przyklad z nich.
                  • jagoda_k Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 25.08.09, 18:23
                    magdamajewski napisała:

                    > dla mnie gadanie o szkolach lepszych i gorszy, o spelnianiu sie
                    itd to o kant d otrzec (za przeproszeniem).

                    Mam podobne odczucia. Ten caly watek to totalna porazka. Jedyna
                    odpowiedzia powinien byc grupowy opad szczeki :P Nie wiem, jak w
                    ogole mozna rozwazac plusy i minusy zostawienia dzieci. Jak dla mnie
                    wyjazd na kilka lat bez dzieci jest akceptowalny tylko i wylacznie w
                    wypadku skrajnej nedzy. Nie ubostwa, tylko wlasnie nedzy, gdzie
                    autentycznie przymiera sie glodem. Autorka watku moze sie
                    usprawiedliwiac ile chce, ale to i tak nie zmieni faktu, ze
                    zostawila dzieci w pogoni za lepszym zyciem. A na kolezanke to w
                    ogole brak slow.
                    Co do szkol, to smieszy mnie ich porownywanie w tym kontekscie. Nie
                    trzeba byc psychologiem, zeby rozumiec, ze nastolatek przeniesiony w
                    kompletnie obce srodowisko nie bedzie zadowolony i nic mu sie nie
                    bedzie podobalo. I nie wazne, w ktora strone - amerykanski
                    nastolatek na pewno mowilby podobnie o szkolach w Polsce. Znam kilku
                    ludzi, ktorzy przeprowadzili sie do Stanow wlasnie w wieku nastu
                    lat. Znakomita ich wiekszosc przez pierwszy rok byla w depresjii i
                    wszystko oceniali na nie. Zostawili znane sobie srodowisko,
                    przyjaciol i jezyk, a trafili na kompletnie obcy grunt. Srednio po
                    roku punkt widzenia totalnie im sie zmienial. Normalna kolej rzeczy.
                    I zeby nie bylo nieporozumien, wyjasniam, ze nie mam na celu obrony
                    amerykanskich szkol. Wiem, ze bywaja rozne.
                    • agnihope Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 25.08.09, 18:56
                      1pierwsze watek nie byl chyba czytany dikladnie...
                      znajoma byla w skrajnym ubostwie,,,dom rodzice wybudowali za
                      pozyczke sami na rentach rolniczych maz alkoholik srodowisko szkoda
                      mowic.
                      2czy ktos doczytal sie ze byla w Pl i sytuacja siepowtorzyla?Jesli
                      nie to proponuje przeczytac WSZYStko co bylo na ten temat napisane a
                      potem sie wypowiadac
                      3.Jesli chodzi o moj przypadek-czy ktos sie doczytal ze nie pisze o
                      sobie???A nawet jesli przeplatam sie w watku to moze warto lepiej
                      poczytac(znowu).Do wiadomosci podaje ze moje dzieci nie czuja sie
                      nieszczesliwe porzucone zaniedbane ,nie sa narkomanami i wyrosly w
                      poszanowaniu wolnej woli blizniego,przy czym odrozniaja wolnosc od
                      rozbestwienia.Zawdzieczaja to pracy CALEJ rodziny lacznie z
                      ojczymem.I dla wiadomosci -dotyczy wzorca-moja corka przychodzi po
                      porade do mnie...:
                      4.JESLI MACIE SWOJE DZIECI PRZY SOBIE-cieszcie sie kazda chwila,nie
                      oceniajcie surowo tych innych,bo nie wiecie co WAM los
                      przyniesie...NIGDY I ZAWSZE NIE ISTNIEJE
                      5.DO WSZYSTKICH MATEK KTORE BYLY ROZNYMI CZYNNIKAMI ZMUSZONE DO
                      POZOSTAWIENIA SWOICH DZIECI
                      jest to ciezkie i bolesne doswiadczenie-zrobilyscie co MYSLALYSCIE
                      ze bedzie najlepsze w danym momencie,nikt jednak nie jest
                      jasnowidzem i nie jest w stanie pzrewidziec jak losy sie
                      potocza...Dlatego salym sercem,gleboko Wam wspolczuje.
                      • wespuczi Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 25.08.09, 19:11
                        przestan sie usprawiedliwiac i pisac ze wszystkim na dobrze wyszlo,
                        bo fakt jak to wszystko wyszlo calej rodzinie na zdrowie staje sie coraz mniej
                        wiarygodne,

                        niestety ode mnie krzty zrozumienia ani poparcia nie uswiadczysz.
                      • jagoda_k Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 26.08.09, 04:16
                        > 1pierwsze watek nie byl chyba czytany dikladnie...

                        Pochlebiasz sobie :P Nie wiem, jak inni, ale ja tam czytalam
                        dokladnie i nawet dwa razy, a nadal mam takie samo zdanie. Ubostwo z
                        domem na kredyt i renta rolnicza to nie jest skrajna nedza.
                        Za granice mozna zreszta wyjechac z dziecmi i wielu ludzi tak robi,
                        bo innej opcjii nie bierze pod uwage. A w najgorszym wypadku
                        sciagnac je po kilku miesiacach, nie latach. Potrafie zrozumiec
                        strach przed ciagnieciem dzieci w nieznane, ale moim zdaniem nic nie
                        usprawiedliwia rozlaki kilkuletniej.
                • fogito Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 25.08.09, 19:17
                  agnihope napisała:

                  > 1 nie wiem dlaczego wszyscy pisza ze tutaj sa najlepsze szkoly i
                  > uniwersytety...

                  tego nie wiem, ale to nie ma najmniejszego znaczenia. O ile rozumiem
                  wyslanie dziecka na studia do innego kraju o tyle nie rozumiem
                  pozostawienia dzieci na wychowanie komus innemu i dobudowywanie do
                  tego jakiejs ideologii.

                  -
                  > 5 kwestia relaxu Fogitka hahahah jest kwestia wzgledna bo mam
                  zawor
                  > bezpieczenstwa na wypadek pustego gniazda...przypadkowy i bardzo
                  > kochany o imieniu MISIA(Michelle albo Michalina do wyboru)zawor ma
                  7
                  > miesiecy:)))))taaaaa relax jak sie patrzy:))))))wlasnie spadam
                  dodac
                  > jej paliwka zeby byla sila na dalsze sciganie kota:)))Pozdrawiam


                  I teraz zadaj sobie pytanie, czy bylabys w stanie odeslac coreczke
                  do babci do Polski? Zapewne nie. I chyba wiesz dlaczego. Bo jak sie
                  kocha dzieci ponad zycie, to za nic na swiecie sie ich nie porzuca.
    • klaudona Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 25.08.09, 20:06
      Ogladalam jakis czas temu film o Irenie Sandler i ryczalam widzac,
      jak rodzice musieli oddawac dzieci obcym, aby uratowac im zycie. Mam
      nadzieje, ze nigdy nie bede stala przed podobnym wyborem, bo bylaby
      to jedna z nielicznych sytuacji, kiedy zdecydowalabym sie na
      rozlaczenie rodziny.
      Kiedys kolezanka z pracy przekonywala mnie, ze boarding school
      przekonywala mnie, ze to nalepsza rzecz pod sloncem. Jej
      argumentacja bardzo przypomina Twoja a ja to widze jako porzucenie
      dzieci.
      I jeszcze jedno dodam do tego, co juz zostalo napisane. Twoje i
      kolezanki dzieci "wyrastaja na ludzi" POMIMO tego, ze zostaly
      porzucone przez ich matki a NIE DZIEKI temu. I chwala dzieciom za
      to. Zaslugi matek (oprocz pomocy materialnej) nie widze tutaj.

      PS Jesli nie bylas gotowa na negatywne opinie, po co zaczynalas ten
      watek?
      • agnihope Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 25.08.09, 21:54
        Dgybym byla na miejscu mojej kolezanki-postapilabym tak jak ona
        tylko ze wywalajac chlopa z tla ASAP czyli natychmiast z wilczym
        biletem.I wypelnilabym obowiazki wobec dzieci i rodzicow jako ze oni
        jej pomagali.Dziekuje Losowi ze ja takich dylematow nie mialam.
        Jesli chodzi o mnie to nie ma powodu do dyskusji...Ale gdyby moim
        dzieciom glod w oczy zagladal,tak, odeslalabym do moich
        rodzicow.Przypominam ze z glodu sie umiera....No chyba ze ktos
        potrafi zywic sie energia kosmosu.Przypominam rowniez ze pomoc
        panstwa jest 'OGROMNA...za malo zeby przezyc za duzo zeby pasc z
        glodu.I prosze mi nie dawac przykladow jak to matki swietnie sobie
        radza zwlaszcza te hiszpanskojezyczne...ktore siedza na Fs ale
        pracuja na czarno a dzieci wychowuje ulica -tak sobie radza.Sorry,
        to nie moj model.Wybor miedzy dziadkami a ulica nie budzi
        watpliwosci tak jak wybor miedzy marna a dobra edukacja...
        Slowa:NEGATYWNE, ZAWSZE, NIGDY, STALE nie istnieje w moim
        slowniku.Bardzo dziekuje wszystkim za opinie jakiekolwiek by nie
        byly -zgodne z moimi lub nie-dyskusja ta byla bardzo pouczajaca:)
        Zycze Wszystkim Matka zeby nie musialy stawac przed takimi
        wyborami...Pozdrawiam serdecznie:)

        • fogito Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 25.08.09, 22:27
          agnihope napisała:

          > Dgybym byla na miejscu mojej kolezanki-postapilabym tak jak ona
          > tylko ze wywalajac chlopa z tla ASAP

          Czyli jednak.

          Ale gdyby moim
          > dzieciom glod w oczy zagladal,tak, odeslalabym do moich
          > rodzicow.Przypominam ze z glodu sie umiera....

          Brak w tym logiki. Skoro rodzice wymagali opieki owej 'matki' to
          znaczy, ze nie byli samodzielni i chyba raczej nie byli w stanie
          zapewnic dzieciom opieki. Odsylanie do nich dzieci to w takim
          wypadku absurd. No chyba, ze jednak byli wystarczajaco bogaci, zeby
          siebie i wnuki utrzymac i nie umrzec z glodu. Skoro matka w Ameryce
          stala sie jedynym zywicielem rodziny to z powodzeniem mogla te
          dzieci zywic na miejscu.
          Nie rozumiem tego, ale to chyba nie ma juz zadnego znaczenia.

          • agnihope Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 26.08.09, 06:20
            zle sie wyrazilam powinnam byla napisac W SYTUACJI a nie NA MIEJSCU.A
            pytanie bylo czy wyslalabym Misie do dziadkow.Mam nadzieje ze nigdy nie
            stane przed takim wyborem zwlaszcza ze juz nie sa tacy mlodzi. Odlozmy
            na bok emocje i popatrzmy na sytuacje ekonomicznie...Zalozmy- TYLKO
            ZALOZMY(czytaj ZAKLADAMY CO W TYM MOMENCIE NIE JEST PRAWDA)- ze;
            1musze utrzymac rodzicow
            2jestem samotna
            3mam jeszcze dwojke pozostalych na utrzymaniu w wieku studenckim i
            musze zapewnic im stancje wyzywienie itp
            4 jestem jedyna zywicielka rodziny i nie mam mozliwosci zarobku w
            europie
            5 zeby na to wyrobic musze pracowac po 12 godzin 6 dni w tygodniu...
            podliczmy:
            120 dol x6=720 tyg
            wydatki :
            szkola dzieci plus rodzice(mowie o swoich wydatkach i przypominam ze
            zakladamy ze jestem samotna na zadnegp faceta liczyc nie mige( sponsor
            w moim wieku tez odpada;))1400-TO JEST JEDYNIE PRAWDZIWA KWOTA RESZTA
            TO PRZYPUSZCZENIA.
            mieszkanie z oplatami dla samotnej osoby 600
            jedzenie 300
            dojazdy 80
            moje leki 150 RAZEM 2530....zostaje miesieczniew budzecie AZ 350 dol
            POMIJAJAC nasze poprzednie dysputy czy samotna matka moze za te
            pieniadze wynajac nianie,albo dac do daycare???Przy czym mieszkanie
            policzylam tanio!Moglabym uszcknac na jedzeniu nie przyznac ze dzieci
            sa w polsce to dostalabym FS 450 pracujac na czarno
            oczywiscie.zaoszczedzone 650...CALY majatek...
            Ktos podal przypadek z chorym dzieckiem...tak tu sie zgodze ze
            dziewczyna dala sobie rade..bo dziecko bylo chore wymagalo opieki wiec
            z mety dostala pomoc...FS dodatek do mieszkania i opiekunczy
            plus...poszla po cichu pracowac.Mam nadzieje ze zauwazono ze w
            wyliczeniach nie ma nic procz utrzymania!Wobec tego zeby zaoszczedzic
            trzeba pracowac 7 dni to da nam dodatkowe 480 dol miesiecznie...No za
            to to juz moge oddac do day care corke..ale tylko na 5 dni co
            pochlonie1000(plastus i Mis) zostaje CALE OGROMNE 130 dol...dalej nie
            mamy opiekunki na weekendy i popoludnia...bo za co?
            Jedyne wyjscie z tej sytuacji to domek....I co z malym dzieckiem????
            wowczas oszczedzamy 1940 po roku wracamy do polskiz kwota 22000 co nam
            starcza na pol roku...po czym nalezy przyjechac ponownie...ALE
            HORROR,NO ALE TAK BYM TO ROZWIAZALA GDYBYM NIE MIALA WYJSCIA..jakies
            propozycje???ZACHECAM NA PODANIE ROZWIAZANIA DLA SAMOTNEJ MATKI TAKIEGO
            BY NIE MUSIALA POZOSTAWIAC DZIECI W POLSCE I NIE MUSIALA ZYC W
            UBOSTWIE...NO I POMOC RODZICOM TEZ BY SIE PRZYDALA...
            warunki konkursu:
            NIE BIERZEMY POD UWAGE ;handlu narkotykami. prostytucji ,znalezienia
            sponsora(co na jedno wychodzi),obraboeania banku trudnienia sie
            zlodziejstwem ani nabrania kart kredytowych po czym zmycia sie(dla
            niektorych to nie zlodziejstwo a wykorzystanie sytuacji:):)
            Z GORY DZIEKUJE ZA UDZiAL:))))
            • jagoda_k Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 27.08.09, 16:29
              agnihope napisała:

              > Ktos podal przypadek z chorym dzieckiem...tak tu sie zgodze ze
              > dziewczyna dala sobie rade..bo dziecko bylo chore wymagalo opieki
              wiec z mety dostala pomoc...FS dodatek do mieszkania i opiekunczy
              > plus...poszla po cichu pracowac.

              To ja o niej pisalam. Zastanawiajace, ze od razu wiesz, jak bylo :)
              I oczywiscie musialo byc tak, zeby pasowalo do twoich teorii. Ale
              musze Cie rozczarowac. Znajoma nie dostala zadnej pomocy od panstwa,
              poniewaz jest tu nielegalnie. Za to nie pracuje po cichu, placi
              podatki. Jedyna pomoc miala od organizacji polonijnej, ale to bylo
              tylko jednorazowe kilkaset dolarow za pierwszy miesiac mieszkania. I
              dala rade, chociaz bylo naprawde ciezko. Na poczatku wynajmowala
              tylko pokoj, bo na mieszkanie nie bylo jej stac. Do tej pory zyja
              skromnie, ale w zadnym razie nie gloduja.
              Mozna gdybac, czy zrobila slusznie, ze nie wrocila z dzieckiem do
              Polski. Ja wiem, ze bym na jej miejscu wrocila. Ale to temat na inna
              dyskusje. Mam natomiast do niej szacunek, ze nie ulegla namowom
              miedzy innymi wlasnych rodzicow i nie wyslala dziecka do Polski
              samego. Podalam jej przyklad po to, zeby Ci uzmyslowic, ze jak sie
              chce, to sie da. Nie mam zamiaru robic wyliczen, bo mam przyklad z
              zycia, ze jesli dla kogos pozostawienie dziecka nie jest opcja, to
              naleje nawet z pustego. Jak to slusznie zauwazyla fogito, Stany to
              nie Sudan.

              Co i rusz podkreslasz, ze wspominasz o sobie i swoich dzieciach
              tylko na marginesie, ale moim zdaniem bardzo czytelny jest fakt, ze
              broniac znajomej, sama sie usprawiedliwiasz. I ta cala dyskusja jest
              wlasnie o tym. Nie potepiam ani Ciebie, ani Twojej kolezanki, bo
              wiem, ze czasem podejmuje sie zyciu zle wybory. Ale nigdy Was nie
              zrozumiem. Zwlaszcza Ciebie, skoro, jak piszesz, przyjezdzajac tutaj
              zamienilas puchy na siennik. Mialabys moje zrozumienie i
              wspolczucie, zebys przyznala, ze zostawienie dzieci w Polsce to byl
              blad. Ale Ty uparcie nie widzisz w tym nic zlego :(
              • agnihope Jagoda-K 28.08.09, 20:53
                Jagodko nigdzie nie powiedzialam ze to Ty potepiasz pisalam ogolnie o
                odglosach forum...I nigdzie nie powiedzialam ze jest do dobre..rozwazam
                to raczej w kategorich koniecznego zla-z roznych powodow...nie pisze o
                sobie bo moj przypadek to oddzielna sprawa i skoro tutaj potepia sie
                moja znajoma to mnie by spalono na stosie...a nikt nie wie ile ja za
                ten puch placilam...w jednym z posyow napisalam jak wygladalaby(bylo to
                tylko przypuszczenie)moja sytuacja.Napisalam tez ze ja nie mam powodow
                do usprawiedliwien.Zaproponowalam tez zebysmy sie wszystkie zastanowily
                nad rozwiazaniem takiej sytuacji...oznacza to ze dostrzegam problem i
                wiem jak jest bolesny...Jagodka napisz -bardzo prosze-jak wygladalby
                Twoja sytuacja gdybyc zostala sama,jak Ty bys sobie poradzila.Wez
                olowek policz i napisz o warunkach w jakich bys sie znalazla.Nie mam
                zamiaru tego oceniac,zaprzeczac...odstawiamy emocje ktorych jest tu juz
                za duzo.Prosze,sprobuj:)
        • jagoda_k Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 26.08.09, 04:29
          Sorry,
          > to nie moj model.Wybor miedzy dziadkami a ulica nie budzi
          > watpliwosci

          Tylko, ze ta "ulica" to nie koniecznie rzeczywistosc, a raczej Twoje
          mniemanie, co by bylo gdyby i szukanie argumentow na poparcie
          swojego zdania. Te dzieci, o ktorych piszesz wychowuje ulica,
          dlatego, ze ich matki maja sprzyjajaca temu mentalnosc, nie dlatego,
          ze sa ubogie.
          Mam kolezanke, ktora zostala tu nagle sama z ciezko chorym dzieckiem
          i bez zadnych srodkow do zycia. Zakasala rekawy i dala rade, dziecko
          ma szkole i nianie, jedzenie, zabawki i przede wszystkim mame. A tez
          nie brakowalo takich, ktorzy jej radzili wyslac dziecko do rodzicow
          i sie najpierw troche dorobic. Tylko ze jej zdaniem taka opcja nie
          wchodzila w gre. Sorry, ale to niej jej model :P
      • klio1212 Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 26.08.09, 14:31
        Dlugo sie zastanawialam czy zabrac glos w Waszej dyskusji, ale.....
        Uwazam, iz ta kobieta postapila slusznie, wybrala moim zdaniem mniejsze zlo,
        dzieci sa z dziadkami, maja zapewniona opieke, chodza do dobrych szkol, bo
        mowcie sobie co chcecie, ale szkoly w Polsce sa o niebo lepsze niz w US, a
        szczegolnie w NY.
        Zastanowcie sie jak wygladaloby zycie tych dzieci w USA, Matka wiecznie
        zapracowana, ( wiem cos na temat samotnego wychowywania dziecka), zmeczona,
        dzieci pozostawione samopas.

        W Waszych wypowiedziach caly czas przewija sie watek " bo je porzucila", w jakim
        sensie? oddala je do domu dziecka?, nie interesuje sie nimi?
        Coz zlego jest w fakcie iz chciala im zapewnic bardziej dostatnie dziecinstwo?
        • agnihope Wsputko!!!wlasnie! 26.08.09, 15:44
          Wlasnie litosci!!!!bo do tej pory bylo samo potepienie malo glosow
          zrozumienia wobec tego zaproponowalam Przemyslenie bez emocjii...chyba
          nie zrozumialas o co chodzi!!!O ROZWIAZANIE I POMOC moja Mila!i
          przeczytaj post Magdy''koszt dziecka'' U&sciski:)
          • olensia Re: Wsputko!!!wlasnie! 26.08.09, 20:54
            Ludzie litosci!!! dziecko to nie zabawka ktora sie wyrzuca jak sie zepsuje,
            znudzi albo nie stac nas na nia... Wlasnie tacy ludzie nigdy nie powinni miec
            dzieci.... Jesli ktos sie decyduje na dziecko to musi byc za niego
            odpowiedzilany a nie podrzucac innym...
            • agnihope Re: Wsputko!!!wlasnie! 26.08.09, 21:33
              olensia napisała:

              > Ludzie litosci!!! dziecko to nie zabawka ktora sie wyrzuca jak sie
              zepsuje,
              > znudzi
              TO NIE TYCZYLO TEMATU NIKOMU SIE DZIECKO NIE ZEPSULO ANI NIE
              ZNUDZILO.USTALILISMY ZE DZIEWCZYNA WYSZLA Z BIEDY I WYLICZXYLISMY JAKBY
              SOBIE RADZILA Z TYM CO ZAROBI TUTAJ...
              albo nie stac nas na nia...
              DZIECI SIE POJAWIAJA CZASAMI NIEPLANOWANE
              Wlasnie tacy ludzie nigdy nie powinni miec
              > dzieci....
              NO PEWNIE ABORCJA ALBO ADOPCJA..(A JAK TO NAZWIEMY?)
              Jesli ktos sie decyduje na dziecko to musi byc za niego
              > odpowiedzilany a nie podrzucac innym...
              NO A SKORO JUZ SIE POJAWILO...TO POZWOLIC UMRZEC Z GLODU BYLE NIE
              PODRZUCAC...i TO JEST ODPOWIEDZIALNOSC?
              OLENSIA CZY UWAZNIE CZYTALAS?PORZUCILISMY JUZ TEN TEMAT...TERAZ
              CZEKAMY NA KONSTRUKTYWNE ROZWIAZANIE...JAK NA RAZIE TOWARZYSTWO
              ZAMILKLO...A JESLI SIE ODZYWA TO DALEJ POTEPIA....MAMY PORADZIC OWEJ
              MATCE CO MA ZROBIC ZEBY UTRZYMAC DZIECI I BYC Z NIMI PRZY CZYM
              PRZYPOMINAM...MA ROWNIEZ OBOWIAZEK WOBEC RODZICOW(MORALNY I PRAWNY)
              • wespuczi Re: Wsputko!!!wlasnie! 26.08.09, 22:08
                chyba cie sumienie za bardzo gryzie,
                radze terapie,
                a nie wrzaski na forum.

                nie poradzilas sobie jako samodzielna matka,
                probujeszszukac rozgrzeszenia tutaj i niektorzy ci je daja
                dla wiekszosci jednak taka sytuacja jest nie do przyjecia, koniec kropka.
                ja ci wspolczuje.
                • agnihope Re: Wspuczi? 27.08.09, 03:47
                  1akurat ja poradzilam sobie swietnie w mojej sytuacji ktora na
                  szczescie nie byla tak przykra jak mojej znajomej...
                  2 sumienie mnie gryzie tylko wowczas kiedy zdam sobie sprawe ze
                  kogos skrzywdzilam ;mowa lub uczynkiem lub pospiesznym osadem
                  3nie krzycze tylko prosze o uwazne czytanie oraz o rozwiazanie
                  5 nie widze zadnej propozycju dalej...a zaproponowalam pol zartem
                  pol serio "konkurs" Pomysl chwile wczuj sie w sytuacje
                  wspoluzaleznionej kobiety,w dlugach na ktorej spoczywa finansowy
                  obowiazek za dzieci i rodzicow..zobacz jak mozna rozwiazac problem
                  zeby nie musiala ich zostawiac...Jesli znajdziesz -cudownie bo juz
                  zadna matka nie bedzie musiala przechodzic katuszy,-a jesli
                  nie..dopiero jej wspolczuj .Gdzie tu krzyk? A terapii sie poddalam
                  i chodzilam na spotkania AA(zeby starego zrozumiec)oraz na Alanon
                  zeby siebie zrozumiec i lepiej sobie radzic...nie bylo latwo:)i nie
                  przecze ze mam wiele jeszcze do przerobienia jak kazda byla zona
                  alkoholika.Piszesz ze 'dla wiekszosci taka sytuacja jest nie do
                  przyjecia".ZGADZA sie...Sytuacja gdzie matka pozostawia dziecko by
                  isc za chlebem jest nie do przyjecia...Dajmy jej alternatywe
              • olensia Re: Wsputko!!!wlasnie! 26.08.09, 23:38
                Dzieci sie trafiaja? - to sie trzeba zabezpieczac, a nie pozniej podrzucac
                innym. A skoro juz sie pojawilo to trzeba dac temu dziecku tyle milosci ile
                potrzebuje mlody czlowiek, a najwazniejsza jest bliskosc rodzicow, bo babcia to
                nie to samo co rodzic... Caly czas powtarzasz wszystkim a "czytalas uwaznie co
                napisalam" - bronisz sie tym zdaniem caly czas tak jakbysmy nie wiedzieli co
                chcesz nam przekazc. Napisz raz i wyraznie a nie ciagle cos dopisujesz,
                zmieniasz itp.
                Koncze ta dyskusje bo zaczyna juz byc nudna.
                Moje zdanie na ten temat juz znasz...
                • agnihope OLENSIA? 27.08.09, 04:15
                  olensia napisała:

                  > Dzieci sie trafiaja? - to sie trzeba zabezpieczac,
                  HMM WLASNIE JESZCZE RAZ PISZE NIE CZYTASZ UWAZNIE;)DZIEWCZYNA
                  BYLA ZE WSI ...KSIADZ MOWIL IDZCIE I ROZMNAZAJCIE SIE
                  a nie pozniej podrzucac
                  > innym.
                  nIEKTORZY ZYCIE BY ODDALI ZA ''PODRZUTKA''CHWALA TYM CO NIE USUNELY
                  A DALY TYM KTORE PRZYJELY Z MILOSCIA.
                  A skoro juz sie pojawilo to trzeba dac temu dziecku tyle milosci ile
                  > potrzebuje mlody czlowiek,
                  WYZNACZ FIZYCZNA GRANICE I CZAS MILOSCI-CZY JAK DAJESZ DZIECKO DO
                  DAYCARE TO PRESTAJESZ JE W TYM CZASIE KOCHAC?
                  a najwazniejsza jest bliskosc rodzicow,
                  100% RACJI CHYBA ZE TATUS PIJE I BIJE ,WAZNA JEST TEZ POMOC TYM
                  RODZICOM,KIEDY POTRZEBUJA JEJ ...
                  bo babcia to
                  > nie to samo co rodzic...
                  OWSZEM LEPSZA BO NIE MA TEGO CALEGO NAWALU OBOWIAZKOW,MOZE LEPIEJ
                  DOPATRZEC,MA CZAS WYSLUCHAC KIEDY MAMA I TATA JEST W PRACY..A KIEDY
                  OJCA Z JAKIS POWODOW BRAK TO DZIADZIO JEST MESKIM WZORCEM I
                  PRZYJACIELEM
                  Caly czas powtarzasz wszystkim a "czytalas uwaznie co
                  > napisalam" - bronisz sie tym zdaniem caly czas tak jakbysmy nie
                  wiedzieli co
                  > chcesz nam przekazc.
                  AKURAT NIE MASZ CALKOWITEJ WIEDZY BO PISZESZ;
                  Napisz raz i wyraznie a nie ciagle cos dopisujesz,
                  > zmieniasz itp.
                  NICZEGO NIE ZMIENIAM ALE ZGADZA SIE DOPISUJE BO TRUDNO BYLO NAPISAC
                  MI WSZYSTKO CIEGIEM...A DOPISUJE KIEDY ZAUWAZAM ZE KTOS WYCIAGNA
                  FALSZYWE WNIOSKI...JEST TEGO KILKA PRZYKLADOW.JAK NP ZE MOGLA JECHAC
                  DO EUROPY...WIEC DOPISALAM DLACZEGO NIE MOGLA.KTOS POWIEDZIAL ZE NIE
                  WZIELA DZIECI..A WZIELA...KTOS INNY ZE MOGLA WROCIC DO PL...WROCILA
                  > Koncze ta dyskusje bo zaczyna juz byc nudna.
                  SMUTNE SYTUACJE SA PRZYKRE...ALE NUDNE?
                  > Moje zdanie na ten temat juz znasz...
                  SZANUJE tWOJE ZDANIE...MASZ DO NIEGO PRAWO ...PROSILAM TYLKO ZEBYS
                  SIE POSTAWILA W SYTUACJI TEJ OSOBY I ZNALAZLA ROZWIAZANIE,DLACZEGO
                  ZDOBYLAS SIE NA TYLE WYSILKU ZEBY NAPISAC KILKA POSTOW (DZIEKUJE cI
                  ZA NIE) A NIE ZADASZ SOBIE TRUDU ZEBY BYC MOZE KOMUS INNEMU POMOC?
                  >
    • magdread108 Re: wyrodna czy pozbawiona egoizmu? 26.08.09, 19:33
      Ja sama bylam takim "porzuconym" dzieckiem. Moja matka podjela trudna, ale sluszna decyzje, by zmienic swoje i moje zycie i niezaleznic sie od tyrana, despoty i pijaka czli mojego ojca.
      W opisywanym przez agnihope przypadku, kobieta ma moim zdaniem przede wszystkim problem wspoluzaleznienia od tego typa, ktory jest jej mezem. Facet pije, olewa prace, zostawia ja z dlugami a ona go wciaz i wciaz przyjmuje z powrotem. Ja tu widze duzy problem emocjonalny, osobowosc ofiary, brak szacunku do siebie i umiejetnosci walki o zdrowe i szczesliwe zycie. Dzieci ponosza tylko przykre konsekwencje bycia potomstwem dwojga niedojrzalych, uzaleznionych, nieszczesliwych ludzi. Ja bym powiedziala, ze ani wyrodna ani pozbawiona egoizmu. Powiedzialabym: slaba, niedojrzala, nie roznajaca zdrowego, szczesliwego zycia (pewnie sama pochodzi z rozbitej rodziny, gdzie pojawial sie alkohol).
      • agnihope MAGDREAD108 26.08.09, 21:40
        Magdo,ta osoba odbila sie od dna ale masz racje wszyscy jestesmy
        ofiarami ofiar...ale nie to jest teraz wazne..szukamy rozwiazania jak
        samotna matka ma sobie radzic ekonomicznie zeby nie pozostawiac dzieci
        w Pl...Cesze sie z Twojego glosu zrozumienia...niewiele ich tu
        mamy...plus jakos nikt sie nie kwapi do przemyslen:)Sprobujesz?
        • magdread108 Re: MAGDREAD108 26.08.09, 22:19
          agnihope napisała:
          ..plus jakos nikt sie nie kwapi do przemyslen:)Sprobujesz?

          Widzisz, jest mi latwo widziec ta sytuacje z poziomu zrozumienia i wspolodczuwania raczej niz rzucania oskarzeniami, bo przezylam podobna sytuacje tylko z tej drugiej strony...
          Wtedy na swoj sposob rozumialam co sie dzieje, i do tej pory uwazam, ze moja matka postapila slusznie wyjezdzajac. Wrocila po 4 latach gdy ja o to poprosilam (sama wczesniej staralam sie o wize ale jej nie dostalam). To byly lata 80-te, resztki komuny, beznadzieja i male miasteczko. Wyjazd mojej matki do US i zarobienie przez nia tych $$ bylo dla niej i mnie jedyna szansa by wyjechac z miasteczka i odciac sie od ojca.
          Ja bym powiedziala, ze problem lezy glebiej: w dziedzictwie dysfunkcyjnych zachowan. Ofiary rodza ofiary. Rzeczywiscie najlatwiej powiedziec: tacy ludzie nie powinni miec dzieci, ale tego nie da sie zrobic ot tak. Nie mozna wyslac ludzi na przymusowa sterylizacje. Nie ma oficjalnego kryterium wedlug ktorego, jedni nadaja sie na rodzicow i sa w stanie sporstac tej odpowiedzialnosci a inni nie. Wychodzac z takiego zalozenia mnie powinno nie byc, bo moja matka zwiazala sie z lobuzem i zmalowala nieciekawe dziecinstwo mi i rodzenstwu. ALe z drugiej strony potrafila zawalczyc, miala odwage cos zmienic i to zrobila.
          Twoja Agnihope znajoma przede wszystkim kwalifikowala sie na terapie. Wedlug jej wlasnej oceny robila co mogla najlepszego w jej sytuacji, jej intencje zapewne byly szlachetne. Niestety byla organicznie niezdolna do wychowania dzieci bo jej percepcja swiata byla zaburzona przez chore wspoluzaleznie.
          Ja nie smiem wydawac sadow czy rzucac radykalnymi teoriami. Trzeba dojrzalosci, odpowiedzialnosci, zdrowia psychologicznego i pewnej kondycji intelektualnej zeby poradzic sobie z wychowaniem dzieci bez wzgledu na sytuacje finansowa.
          • agnihope dalej brak rozwiazania 27.08.09, 02:36
            Sama naleze do matek,ktore na jakis czas pozostawily swoje
            dzieci...wiem co to jest tesknota...wiem jak boli.Dochodzi poczucie
            winy,strach przed opinia ktora w wiekszosci kopie juz lezacego:(
            Jakze latwo jest kopac ,jakze trudno wyciagnac pomocna reke...60
            postow w wiekszosci krytyki.Pare z nas staralo sie zrozumiec...Pare
            zrozumialo...ale czy ktos znalazl lepsze rozwiazanie dla tej kobiety?
            • olensia Re: dalej brak rozwiazania 27.08.09, 03:11
              A po co szukasz dla niej rozwiazania? A moze sama go potrzebujesz? To jest jej
              zycie, jej sprawa i nie poruszaj juz takich tematow, zreszta sama pisalas ze to
              bylo kiedys. Chcialas zeby wszyscy jej klaskali w rece i gratulowali jej
              postepowania? Dla wiekszosci z nas najwazniejsze sa dzieci, rodzina... Tak wiec
              spodziewaj sie wiekszosci krytyki. I jak juz wczesniej pisalam nie ciagniej
              dluzej tego tematu bo to staje sie juz nudne...
              • beatamc Re: dalej brak rozwiazania 27.08.09, 04:12
                a z jakiej okazji ma takich tematow nie poruszac?Nie musisz pisac ani czytac.


                >Dla wiekszosci z nas najwazniejsze sa dzieci, rodzina...

                Tak trzymac i z tego powodu nalezy sie cieszyc, ze wiekszosc nie zostawilaby
                swoich dzieci. To jest pozytywny wniosek z tego postu.

                Tak wiec
                > spodziewaj sie wiekszosci krytyki.

                ..a to juz negatywny. Jeszcze bym zrozumiala ten atak na nia, jakby zostawila
                dzieci z ojcem alkoholikiem, albo na ulicy...ona je dala pod opieke najbardziej
                zaufanym ludziom.
                Mowia, ze zycie jest okrutne. Nie, to ludzie tylko.

              • agnihope Re: dalej brak rozwiazania 27.08.09, 04:39
                olensia napisała:

                > A po co szukasz dla niej rozwiazania? A moze sama go potrzebujesz?
                To jest jej
                > zycie, jej sprawa
                BO NIE JESTEM IGNORANTKA I JAK JEST PROBLEM TO STARAM SIE ROZWIAZAC
                JAK MOGE DAC RADE TO JA DAJE NIE OCZEKUJAC BEBEFITU W POSTACI
                NATYCHMIASYOWEGO SKORZYSTANIAi PLUS, PRZYZNAJE, POBUDKA EGOISTYCZNA
                nie poruszaj juz takich tematow, zreszta sama pisalas ze to
                > bylo kiedys.
                FORUM JEST PUBLICZNE I TAK JAK TY ROWNIEZ JA MAM PRAWO SIE
                WYPOWIEDZIEC LUB NIE
                Chcialas zeby wszyscy jej klaskali w rece i gratulowali jej
                > postepowania?
                OWSZEM LICZYLAM NA WIECEJ ZROZUMIENIA DLA NIEJ I PODKLADZIK DO
                PRZEPYCHANKI Z MEZEM, CHOCIAZ GDYBYS UWAZNIEJ CZYTALA ZAUWAZYLABYS
                ZE NAZWALAM JEJ NIEKTORE POSTEPOWANIA GLUIE I DEBILSKIE ,,,NIE
                ZALUJE TEJ DYSKUSJI WIELE SIE NAUCZYLAM
                Dla wiekszosci z nas najwazniejsze sa dzieci, rodzina...
                bRAWO I DLA TEJ RODZINY PODEJMUJE SIE ROZNE DZIALANIA-KTORYCH
                KONCOWY EFEKT JEST CZESTO NIEPRZEWIDYWALNY-LICZA SIE INTENCJE
                Tak wiec
                > spodziewaj sie wiekszosci krytyki.
                OCZYWISCIE BO TYLKO TO WIEKSZOSC MA DO ZAOFEROWANIA ZAMIAST
                KONSTRUKTYWNEGO ROZWIAZANIA
                I jak juz wczesniej pisalam nie ciagniej
                > dluzej tego tematu bo to staje sie juz nudne...
                a TO PO CO NAPISALAS TEN POST?
                pRAWDA JEST TAKA ZE NAWET NIE CHCESZ ZADAC SOBIE TRUDU...
                • fogito Re: agnihope 27.08.09, 07:20
                  Krzyczysz i dlatego nie da sie juz tego czytac. Po co? Myslisz, ze
                  malymi literami trudniej zrozumiec.
                  A Stany to nie Sudan i zdecydowanie da sie przezyc samotnej matce z
                  dziecmi, jesli oczywiscie nie jest ona ciezko chora fizycznie lub
                  psychicznie. Gdyby bylo inaczej, to po coz by te tysiace Polakow tam
                  jechaly.
                  Moze po prostu przelknij fakty i przyznaj mezowi racje. Osadzac i
                  tak beda dzieci a nie kolezanki z forum.
                  A propos 'intencji' zacytuje ci moja prawie stuletnia babcie -
                  'dobrymi checiami to jest pieklo wybrukowane'.
                  • agnihope Re: agnihope 27.08.09, 15:01
                    ...fogito napisała:

                    > Krzyczysz i dlatego nie da sie juz tego czytac. Po co? Myslisz, ze
                    > malymi literami trudniej zrozumiec.

                    UPS duzymi literami zeby odroznic tekst od cytatu...plus lewa reka mam
                    niesprawna i pisze w wiekszosci prawa...czesto kapsa zapomicam
                    wylaczyc...przepraszam jesli to wygladalo na krzyczenie-teraz wiem w
                    czym dzielo...postaram sie byc barziej staranna

                    Stany to nie Sudan i zdecydowanie da sie przezyc samotnej matce z
                    > dziecmi, jesli oczywiscie nie jest ona ciezko chora fizycznie lub
                    > psychicznie. Gdyby bylo inaczej, to po coz by te tysiace Polakow tam
                    > jechaly.

                    TAM? to znaczy ze nie mieszkasz w stanach?Fajnie to opowiedz jak
                    samotna matka z dlugami ,pomagajaca rodzicom z dwojka dzieci sobie w pl
                    radzi.boja zycie znam tylko z gazet i kazdy narzeka.Niestety nie jestes
                    w stanie podac rozwiazania dla tych co mieszkaja tutaj:(
                    > Moze po prostu przelknij fakty i przyznaj mezowi racje.
                    fakt to nie osad przypominam ,a fakty sa tutaj gorzkie;dzieci
                    wychowywane osobno...ciezko przelknac tak jak brak zrozumienia...

                    Osadzac i
                    > tak beda dzieci a nie kolezanki z forum.

                    i tu wykszykne:NA JEJ SZCZESCIE

                    > A propos 'intencji' zacytuje ci moja prawie stuletnia babcie -
                    > 'dobrymi checiami to jest pieklo wybrukowane'.

                    Przykro mi ze mialas babcie tak malo wyrozumiala...tak mowia ludzie
                    ktorzy sami sa pozbawionych dobrych intencji i nie sznuja innych...moja
                    babcia zawsze mi mowila -nie szkodzi ze popelnilas blad...przeciez sie
                    SKarbie staralas...
                    • fogito Re: agnihope 27.08.09, 16:27
                      agnihope napisała:


                      >
                      > TAM? to znaczy ze nie mieszkasz w stanach?

                      Nie mieszkam na stale, tylko pomieszkuje, bo regularnie odwiedzam
                      rodzine meza. Kiedys wiecej, a teraz mniej odkad syn poszedl do
                      szkoly, bo ja tez uwazam, ze szkoly w PL sa lepsze :) W kazdym razie
                      jak to ladnie napisalas wyzej - zyje na dwa kraje. Choc jest to
                      kosztowne i bardzo uciazliwe. I nie wyobrazam sobie sytuacji, ze ja
                      w Stanach a dziecko w PL lub odwrotnie.

                      Fajnie to opowiedz jak
                      > samotna matka z dlugami ,pomagajaca rodzicom z dwojka dzieci sobie
                      w pl
                      > radzi.

                      Nie wiem, bo nie jestem samotna matka z dlugami. Najpierw nalezaloby
                      zapytac jak to sie stalo, ze ma dlugi, dlaczego musi pomagac
                      rodzicom i gdzie jest ojciec dzieci. Taka sytuacja to skutek
                      wczesniejszych decyzji a nie uderzenia piorunem. Nic nie dzieje sie
                      bez przyczyny.
                      A jesli juz tak jest to przede wszystkim zajelabym sie dziecmi a nie
                      rodzicami, bo to chyba naturalne. Zapewne szukalabym pracy w Polsce
                      a nie wyjezdzala za ocean. Bo wyjazd tak daleko to ucieczka od
                      problemow a nie pomoc w ich zalatwieniu.

                      >boja zycie znam tylko z gazet i kazdy narzeka.

                      Nie znam nikogo w Polsce, kto by mial takie problemu lub narzekal w
                      ten sposob.

                      Niestety nie jestes
                      > w stanie podac rozwiazania dla tych co mieszkaja tutaj:(

                      I nie znam tez w Stanach nikogo z podobnymi problemami, ale to
                      pewnie dlatego, ze nie mam stycznosci z emigrantami z Polski.


                      > > A propos 'intencji' zacytuje ci moja prawie stuletnia babcie -
                      > > 'dobrymi checiami to jest pieklo wybrukowane'.
                      >
                      > Przykro mi ze mialas babcie tak malo wyrozumiala...tak mowia
                      ludzie
                      > ktorzy sami sa pozbawionych dobrych intencji i nie sznuja innych...

                      Chyba nie rozumiesz znaczenia tego powiedzenia. To stare porzekadlo,
                      ktore ma w sobie duzo madrosci ludowej a dotyczy ludzi, ktorzy
                      zawsze maja chec cos zrobic, ale nigdy tego nie robia i to staje sie
                      przeklenstwem ich zycia.

                      A babcie mam bardzo wyrozumiala ;)

                      moja
                      > babcia zawsze mi mowila -nie szkodzi ze popelnilas blad...przeciez
                      sie
                      > SKarbie staralas...

                      No coz twoja babcia nie byla specjalnie wymagajaca. Ode mnie
                      wymagano sporo, bo ja pochodze z wielkopolskiej wsi i cokolwiek nie
                      zrobilam zawsze musialo byc lepiej. I moze ma to pozniej wplyw na
                      wybory zyciowe. Nie wiem.
                • magdread108 Re: dalej brak rozwiazania 27.08.09, 07:24
                  W zasadzie nie bardzo rozumiem Agnihope czego oczekujesz w kwestii rozwiazania. W zyciu cudow nie ma. Jest przyczyna i skutek. Kobiety znajduja sie z palcem w nocniku, bo podejmuja zle decyzje. Zwiazanie sie z patalachem i alkoholikiem to jest problem. Ale ponowne go przyjmowanie pod dach i fundowanie dzieciom syndromu DDA to niestety masakra. Ale tak jak pisalam wczesniej to sa glebokie, psychologiczne inklinacje, ktore pchaja nas w kierunku pewnych (chorych) ukladow. Moze w ramach szukania rozwiazania nalezaloby sie cofnac w czasie? Kobieta powinna zapewnic sobie niezaleznosc na poczatku swojego planu zyciowego, po to aby nie tkwic w patologicznym zwiazku bo nie ma innego wyjscia i po to aby nie musiec uciekac do innego kraju by wykarmic dzieci. A jesli uciekac to z dziecmi. A najlepiej nie uciekac. Najlepiej to sie uczyc i miec dobry zawod, ktory zapewni wolnosc od tego typu patologii.
                  Upraszczam, wiem. Wiem tez, ze nie ma dobrych rad ani swiatlych rozwiazan.
                  Wiesz, ja wyciagnelam wnioski z historii mojej matki i gdyby mi sie zwiazek rozwalil albo przytrafila inna trudna sytuacja to bede potrafila utrzymac siebie i dziecko na przyzwoitym poziomie.
                  Na marginesie Agnihope - uzywanie w internecie wielkich liter oznacza krzyk i zle sie czyta.
                  • agnihope Re: dalej brak rozwiazania 27.08.09, 23:29
                    Magdread108 dzieki , wiem ze rozwiazanie nie jest proste a w czasie
                    cofnac sie nie da.Fakt ze dziewczyna skonczyla liceum a potem miala
                    wyjsc za maz na wsi nie dziwi.Niektore konczyly na podstawowce udajac
                    ze sa w szkole zwodowej do okreslonego wymaganego wieku na
                    nauke.Rozumialam to kiedy mieszkalam na polnocy gdzie gospodarstwa byly
                    duze spoleczenstwo bardziej uswiadomione rozrodczo i rodzina z
                    gospodarstwa zyla"po czubek glowy".Kiedy wyemigrowalismy na poludnie
                    najwieksze gospodarstwo bylo 5ha i jak gospodynu mial 3 krowy to byla
                    cala geba pania.i po 5 dzieci i wiecznie podpity maz.no ale do
                    rzeczy.Zauwazylas ze odeszlam juz od tematu tego konkretnego
                    przypadku...Chodzi mi o znalezienie jakiegos rozwiazania dla kobiet
                    bedacych juz tutaj;maz juz puszczony w trabke,ona sama ma 2 dzieci
                    rodzicow w Pl ktorym trzeba tez pomoc.Chodzi o to zeby nie musialy
                    pozostawiac dzieci...W ktoryms poscie wyliczylam zapytana czy ja bym
                    zostawila swoja corke u dziadkow jak poradzilabym sobie ja.Teraz
                    wszystkie jestesmy tu matkami kazda moze zostac z roznych przyczyn
                    sama z dziecmi Powiedzcie jak Wy byscie sobie poradzily.Acha ..znam
                    przykre przypadki ze matka zostaje z alkoholikiem bo sama by sobie nie
                    poradzila...a dzieci do dziadkow odeslac nie chce..fundujac im syndrom
                    DDA...
                • magdamajewski Re: agnihope 27.08.09, 15:41
                  1.po pierwsze zapoznaj sie z netyketa (forumowy regulamin) pisanie z
                  caps lock jest = krzyk wiec wylacz go prosze bo krzyczec tutaj nie
                  musisz,

                  2. po drugie ciagniesz to i ciagniesz i ciagle dopytujsze co wy na
                  to itd. To jest forum Mamy, wiekszosc z nas niewyobraz sobie
                  zostawienia/wyslania do dziedkow dzieci czyli rozlaki z nimi. Wiec
                  sie nie widzi ze uslyszalas slowa krytki.

                  3. wyliczasz ile koszutje zycie itd. Tak zycie jest drogie ale mam
                  przykalad w moje przyjaciolce ze z dwojka dzieci samemu tez mozna
                  sobie dac rade(jest cienko wymaga to niezlych akrobacji
                  finansowych), wiec tak jak ty dajesz przykady ze to bylo najlepsze
                  rozwiazanie tak i ja i wiele z nas moze podac przyklady ze nie.
                  Wieca po co dobijac ta pileczke?

                  4. To ja ludzie w zyciu postepuja to ich indywidualna sprawa, ktora
                  zalezy od sytuacji, czlowieka i wiele innych rzeczy i nie mysle zeby
                  formu bylo najlepszym miejcem na taka dyskusje co bycie zrobily lub
                  tego typu podobne.

                  5. Tak na marginesie to w NY jest duzo mozliwosc niskoplanej lub
                  praktycznie darmowej opieki nad dziecmi. znajoma na Brooklyn posyla
                  dziecko do przedszkola do 9-3.30 za $35 miesiecznie i w tym czasie
                  leci do pracy, jesli nie zdazy na czas to zawsze jakas mama
                  przypilnuje dziecko przez chwile. sama pisalas ze w twojej okolicy
                  sama znalazlas darmowe lub tanie przedszkole (nie chce mi sie szukac)


                  6. szczerze jesli ja mialabym tak zrobic to zostalabym w Europie
                  gdzie bym miala blizej do dzieci, ale to gdybanie bo ja po prostu
                  nie wyobrazam sobie sytuacji kiedy rozstalabym sie ze swoja corka.

                  Aha to tylko tak na zakonczenie tej calej dyskusji dla nie dyskusja
                  (przynajmniej z mojej ) storny zakonczona i zagladac tutaj juz nie
                  zamierzam'

                  pozdrawiam
                  • agnihope Re: agnihope 28.08.09, 21:18
                    magdamajewski napisała:

                    > 1.po pierwsze zapoznaj sie z netyketa (forumowy regulamin) pisanie z
                    > caps lock jest = krzyk wiec wylacz go prosze bo krzyczec tutaj nie
                    > musisz,
                    wyjasnilam juz dlaczego pisalam capsami,przeprosilam i jak zauwazylas
                    juz sie to nie powtorzylo i w tym momemcie zracanie mi uwagi jest
                    niegrzeczne.
                    >
                    > 2. po drugie ciagniesz to i ciagniesz i ciagle dopytujsze co wy na
                    > to itd. To jest forum Mamy, wiekszosc z nas niewyobraz sobie
                    > zostawienia/wyslania do dziedkow dzieci czyli rozlaki z nimi. Wiec
                    > sie nie widzi ze uslyszalas slowa krytki.
                    przestalam sie dopytywac i poprosilam o rozwiazanie...
                    >
                    > 3. wyliczasz ile koszutje zycie itd. Tak zycie jest drogie ale mam
                    > przykalad w moje przyjaciolce ze z dwojka dzieci samemu tez mozna
                    > sobie dac rade(jest cienko wymaga to niezlych akrobacji
                    > finansowych), wiec tak jak ty dajesz przykady ze to bylo najlepsze
                    > rozwiazanie tak i ja i wiele z nas moze podac przyklady ze nie.
                    > Wieca po co dobijac ta pileczke?
                    nie mam innej recepty jak rozlaka...dlatego prosze o inne rozwiazaniei
                    nigdy nie twierdzilam ze rozlaka z dziecmi jest ok tylko w tym
                    przypadku byla zlem koniecznym
                    >
                    > 4. To ja ludzie w zyciu postepuja to ich indywidualna sprawa, ktora
                    > zalezy od sytuacji, czlowieka i wiele innych rzeczy i nie mysle zeby
                    > formu bylo najlepszym miejcem na taka dyskusje co bycie zrobily lub
                    > tego typu podobne.
                    oczywiscie..oczywiscie,najlepsze sa bezpieczne tematy...a kiedy cos
                    mozna zrobic...klopsik konczymy dyskusje...zauwazylas jak malo odzewow
                    jest na posty z prosba o pomoc?
                    >
                    > 5. Tak na marginesie to w NY jest duzo mozliwosc niskoplanej lub
                    > praktycznie darmowej opieki nad dziecmi. znajoma na Brooklyn posyla
                    > dziecko do przedszkola do 9-3.30 za $35 miesiecznie i w tym czasie
                    > leci do pracy, jesli nie zdazy na czas to zawsze jakas mama
                    > przypilnuje dziecko przez chwile. sama pisalas ze w twojej okolicy
                    > sama znalazlas darmowe lub tanie przedszkole (nie chce mi sie szukac)
                    >
                    > no wlasnie...ja nie wiedzialam ze jest jakies day care za darmo...(i
                    nie czytalas uwaznie...to szkola jest za darmo day care jest platne)
                    Tobie sie nie chce poszukac adresu przedszkola za 35 dolarow...a moze
                    ktos kogo nie stac na kilka stow miesiecznie i mysli ze jedyne
                    rozwiazanie to odeslac dzieci.a na 35 moglby sobie pozwolic...oj oj oj
                    > 6. szczerze jesli ja mialabym tak zrobic to zostalabym w Europie
                    > gdzie bym miala blizej do dzieci, ale to gdybanie bo ja po prostu
                    > nie wyobrazam sobie sytuacji kiedy rozstalabym sie ze swoja corka.
                    w tym czsie nie bylo Europy(1998)
                    >
                    > Aha to tylko tak na zakonczenie tej calej dyskusji dla nie dyskusja
                    > (przynajmniej z mojej ) storny zakonczona i zagladac tutaj juz nie
                    > zamierzam'
                    >
                    > pozdrawiam
                    Nie nie musisz skoro stala sie dla Ciebie niewygodna...tutaj nie ma
                    przymusu..mozemy pomoc lub zwiac.Pozdrawiam
    • klaudona powracam do tematu 29.01.10, 17:54
      powracam do tematu, bo pokazal sie w GW artykul na temat eurosierot.
      opinia autora: zabierac dzieci ze soba na emigracje z czym ja
      rowniez zgadzam sie.
      Wyjezdzasz__Zabierz_ze_soba_dziecko

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka