Dodaj do ulubionych

Ciąża spisana na straty...

18.09.15, 18:34
Witam.
Ponad rok temu na skutek odejścia wód w 24 tygodniu urodziłam przedwcześnie córeczkę, która żyła 2 miesiące (pisałam o tym na forum o wcześniakach). Lekarze nie znaleźli przyczyny pękniecia błony owodniowej i zapewniali, że to przypadek i więcej się nie powtórzy. Po wyjściu z depresji po śmierci upragnionej córeczki i kilku nieudanych próbach ponownego zajścia w ciążę, wreszcie się udało! Ciąża bliźniacza! Nie przypuszczałam, że poprzednia historia może się powtórzyć. A jednak... Sześć dni temu, w 13 tygodniu ciąży, wylądowałam w szpitalu - odeszły mi wody u jednego z maluchów. Lekarze już w dniu przyjęcia do szpitala powiedzieli, że jest już po ciąży i czekamy na poronienie. Kazali odstawić progesteron (biorę końskie dawki), ja jednak, mimo rozpaczy, tego nie zrobiłam. Następnego dnia w szpitalu była już lekarka, która prowadziła mi Powiedziała, że jest szansa na uratowanie jednego dziecka. Plan ma taki, żeby nie dopuścić do zakażenia (dostaję antybiotyk) i poronienia. Liczy, że bliźniak z uszkodzonymi błonami zmaceruje się i stanie tzw. płodem papierowym. Inni lekarze na obchodach patrzą na mnie z politowaniem i mówią, że szanse są marne, bo płód jest za duży. W tej sytuacji mam mętlik w głowie, nie wiem komu wierzyć... Bardzo chciałabym, aby szansa na uratowanie chociaż jednego dziecka była realna. Wczoraj miałam usg, to już właściwie 14 tydzień l. Dzieciaczki żyją, to zdrowe ma się dobrze, a to z pękniętym workiem owodniowej ma jeszcze ponad centymetr wody. A gdyby tak dziura w błonie się zasklepiła i wody zaczęły się uzupełniać... To byłby cud! Tak bardzo chcę ratować tę ciążę, walczyć o życie moich dzieci. Nie jest to łatwe, kiedy wszyscy wszyscy wokół mówią, że happy end jest raczej niemożliwy... Nie zniósł drugiej straty, to już będzie ponad moje siły psychiczne. Czy ktoś z Was spotkał się z podobnym przypadkiem? Proszę o jakieś rady, historie, cokolwiek...
Obserwuj wątek
    • fydee Re: Ciąża spisana na straty... 21.09.15, 11:14
      Sama nie doświadczyłam, ale słyszałam o takich ciążach przeleżanych, z uzupełnianiem wód w warunkach szpitalnych. Może poszperaj w necie, na pewno historie są też opisane.
      Co u Was dzisiaj? Trzymam kciuki!
    • sylwia.pazik123 Re: Ciąża spisana na straty... 27.09.15, 16:37
      Wiem, ze zadna to dla ciebie nadzieja ani pocieszenie ale musisz myslec pizytywnie
      . Jestescie juz w ponad polowie drogi. Ja stracilam 3 ciaze z czego jedna zakonczyla sie porodem w 28 tyg. 10 tyg dziecko zylo bez wod i urodzilo sie zywr o masie 1250 gram. Niestery....nie przezylo doby. Ty, masz szanse na chociaz jednego zdrowego malca i na tym sie skup!!!!. Teraz mam 35 lat i obawiam sie ze mogr byc w ciazy, choc juz przywyklam do mysli ze dziecka ze mna nie bedzie....wiem co czujesz, ten strach....nie pozwol by Twoje dzieciatko majace szanse czulo to co Ty. Przestan sie bac!
    • vendetta83 Re: Ciąża spisana na straty... 03.10.15, 07:11
      Minęły 3 tygodnie odkąd trafiłam do szpitala. Dzieci żyją i rosną. Oboje - to z pękniętymi błonami też, co bardzo dziwi lekarzy. Miał przecież umrzeć... Jeżeli nic złego się nie wydarzy, to za ok. 1,5 tygodnia przenoszą mnie do kliniki o wyższym stopniu referencyjności, gdzie będą uzupełniać mi wody. Lekarze nie dawali szans tej ciąży, a jednak nadzieja się pojawiła. Nie wiem jednak jakie są rokowania i możliwe scenariusze. Boję się o dzieci i odchodzę od zmysłów, leżąc tak długo w szpitalu...
      • megan757 Re: Ciąża spisana na straty... 22.10.15, 18:52
        Vendetta,
        Mam nadzieje, że u Ciebie wszystko dobrze. Ja też aktualnie leżę w szpitalu - ciąża bliźniacza do 26 tc. W 26 tc serduszko jednej z moich córeczek przestało bić. Nikt nie wie dlaczego - jedyny wcześniejszy sygnał, że coś jest nie tak to podwyższony stan wód płodowych u Malutkiej. Druga dziewczynka dzielnie walczy ( a ja z Nią). Za kilka dni ( jak się uda) minie nam 32 tc. Lekarze mówią, że z córeczką wszystko narazie ok. Sprawdzają mi przepływy, krzepliwość krwi, morfologię, CRP oraz regularne KTG. Boję się bardzo ale mam nadzeję, że uda mi się chociaż urodzić jedną zdrową dziewczynkę. Trzymaj się dzielnie razem z dzieciaczkami.
        • vendetta83 Re: Ciąża spisana na straty... 27.10.15, 17:15
          Megan, trzymam mocno kciuki za Ciebie i Twoją Kruszynkę! Na tym etapie ciąży jej szanse na życie i zdrowie są już duże. Wierzę, że będzie dobrze smile
          U nas 20 tc. 2 tygodnie temu zostałam przewieziona do szpitala klinicznego w mieście wojewódzkim, gdzie lekarze przekonywali mnie do usunięcia ciąży. Odmówiłam. Wypisali mnie do domu, twierdząc, że w tej sytuacji nic nie mogą dla mnie zrobić. Poszłam prywatnie do mojej ginekolog, powiedziała, że nie zgadza się z opinią lekarzy z kliniki. Jak można proponować terminację ciąży skoro dzieci żyją i rosną, a u mnie nie ma bezpośredniego zagrożenia zakażeniem. Ustaliłyśmy wizyty dwa razy w tygodniu, kontrolę crp, d-dimerów i krzepliwości, antybiotykoterapię. Przez ten czas wszystkie wyniki były dobre, wody się nie sączyły i powoli przybywało ich u przodującego bliźniaka. Na dzisiejszej wizycie pani doktor stwierdziła, że w jego worku owodniowym jest normalna, fizjologiczna ilość wód. Wygląda na to, że dziura się zakleiła! Cud!!! Będziemy jeszcze monitorować sytuację, ale odstawimy za parę dni antybiotyki i zmniejszymy częstotliwość wizyt i badań. Cudzie trwaj!!!
    • alicjaginter Re: Ciąża spisana na straty... 25.07.18, 15:43
      Trzy lata walczyłam z mężem o nasze szczęście. Cieszę się, że wreszcie zrobiłam krok do przodu i zawalczyłam o maluszka. Pomogła mi w tym klinika Invicta. Najgorszy był moment oczekiwania..Ale jak się dowiedziałam, że wszystko się udało - radość była ogromna!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka