Dodaj do ulubionych

bezwodzie malowodzie

12.03.16, 12:29
Hey! Chcialabym podzielic sie z Wami moja historia, moze ktos da mi iskierke nadziei...

Jestem mama 3 latka. Zdrowy, madry, sliczny. Ciaza wzorowa, ksiazkowa, cesarka w 41 tyg ciazy po 36 h wywolywania porosu. Misiek juz odchowany wiec zdecydowalismy sie z mezem na 2. dziecko. Wielkie plany i nadzieje. Ta ciaza od poczatku byla inna. Juz w 12 tygodniu wystapilo lekkie krwawienie, po 2 tygodniach wszystko wrocilo do normy. Caly czas bylam oslabiona, lapalam rozne infekcje. Z powodu krwawienia dla pewnosci wybralismy sie na pomiar przeziornosci karku w 13+4 tyg. Wszystko ladnie wyszlo na USG, narzady i kosc nosowa i przeziornosc wiec nie zdecydowalam sie ani na aminopunkcje ani na badanie krwi. Kolejne badanie USG po tygodniu, wszystko wzorowe dzidzius pieknie rosnie. W 19+4 dni tygodniu wybralismy sie z mezem na wizyte, podekstytowani, ze w koncu poznamy plec malucha. Nic nie zapowiadalo dramatu. Zaczyna sie pogawedka, gin przechodzi do USG i zerka na nas z przerazeniem. Nic nie widac. Pyta czy czulam, ze uciekaja mi wody. Bylam pewna, ze nie. Diagnoza - malowodzie na granicy z bezwodziem i lozysko przodujace calkowite. Karetka szpital. Jeszcze nie wiedzialam co to znaczy. Bylam pelna nadziei. Powtorzone USG, diagnoza ta sama, test na wyciek wod potwierdza moja wersje - pecherz caly. Zmienilam szpital na specjalistyczny. Diagnoza podobna, potwierdzona przez 5 roznych lekarzy. Wykonano mi aminopunkcje, rezonans magnetyczny, sprawdzono lozysko i przeplywy. Wyniki po 5 dniach: kariotyp meski, brak glownych wad genetycznych, rezonans tez nic nie wykazal. Dzidzius ma nerki, pecherz. Jednak bez wod dziecko ma znikome szanse. Lekarze dali mi wybor terminacja lub kontynowanie ciazy. Skontaktowalismy sie ze znajoma ginekolog, ktora zaproponowala mi antybiotykoterapie na 10 dni. Po niej wod ciut ciut wiecej. AFI ok 2,5. Maly rozwija sie powoli jest w 4 centylu, osiagnal juz wage prawie 0,5 kg. Z powodu lozyska czeka mnie kolejna cesarka, nie wiem czy dokonalam dobrego wybory, bo bede ciaze kontynuowac. Musze dac mojemu malenstwu szanse! Codziennie modle sie z cala rodzinom o rozwoj pluc i jeszcze przetrzymanie chocby miesiaca. Boje sie, ze umrze we mnie lub po porodzie, albo bedzie mial mnostwo wad i bedzie do konca zycia kaleka. Najlatwiej byloby pozbyc sie problemu, ale nie potrafie... Tym bardziej, ze sa nerki, pecherz i chromosomy tez wyszly dobrze.

Moje pytanie czy ktos zna podobny przypadek, czy moje dziecko ma jakies szanse skoro to skrajne malowodzie wystapilo juz na tak wczesnym etapie? Wyplakalam juz wszystkie lzy, staram sie byc dzielna, sytuacja jednak mnie przeraza...
Obserwuj wątek
    • andaba Re: bezwodzie malowodzie 12.03.16, 20:47
      Przeczytaj sobie moje wypowiedzi w tym wątku:

      forum.gazeta.pl/forum/w,20515,58475350,58475350,wody_plodowe_mala_ilosc.html#p65322477

      W skrócie - w 21 tygodniu usg, wód płodowych prawie nie ma. Lekarz każe jechać do szpitala, w szpitalu inny robi usg i mówi "to dziecko umiera, niech pani jedzie na klinikę, może coś spróbują zrobić, np amnioinfuzję". Na klinice mówią, że nic się nie da zrobić, mam czekać aż przestanę czuć ruchy. Wad nie widać, nerki są, pęcherz jest, wód nie ma.

      Wylewam morze łez, modlę się, żeby dotrwać do końca 2 tygodnia, żeby dziecko pochować.
      Ale ruchy wciąż czuję. Po kilku tygodniach idę na usg - wód jakby więcej.

      W 34 tygodniu odchodzą mi wody. Nie jest to wielkie chlup, (mam porównanie, bo już 3 porody tak się zaczęły), ale jakieś wody lecą. Rodzę córkę - absolutnie zdrową.
      Gdy byłam z nią w poradni patologii noworodka to usłyszałam, że takiego zdrowego dziecka dawno nie widzieli.
      Córka ma obecnie 8 lat i jest nadal idealnie zdrowa.

      Nie wiem jak to wytłumaczyć - jako cud, czy jako omylność lekarzy. Ale fakty są takie jak powyżej.

      Życzę z całego serca, żeby u ciebie skończyło się podobnie.

      Ktoś mi powiedział, wtedy, żeby dużo wypoczywać, dużo pić, dużo się kąpać.
      Nie wiem na ile to ma sens, ale na pewno nie zaszkodzi, więc spróbuj.



    • bezwodna Re: bezwodzie malowodzie 15.03.16, 11:21
      Witam. Dziekuje Ci za ten wpis. Sledzilam juz ten watek na ktorym sie udzielalas. Zreszta chyba caly intrrnet przeczytalam kilka razy... Dalas mi nadzieje, a wieczorem zaczelam krwawic. Ale wszystko powoli wraca do normy. Oby wod choc troche przybylo!
      • bezwodna Re: bezwodzie malowodzie 20.03.16, 14:42
        Wod dalej malo, jestem w domu i odpoczywam. Maly sie rusza, szaleje, w czwartek mam wizyte u ginekologa. Ciekawe jak maluszek teraz wyglada, czy uda sie go choc troszke zmierzyc i zobaczyc? Lekarze nie lecza mnie, zadna terapia, mowia, zeby wytrzymac do 32. tygodnia ciazy i robimy cesarka. Ale to jeszcze tak daleko...
        • andaba Re: bezwodzie malowodzie 20.03.16, 14:55
          Cały czas o Tobie myślę. Jak maluch się rusza, to trzeba mieć nadzieję, może będzie jeszcze dobrze.
          Żeby chociaż do 28 tygodnia - wtedy już dziecko ma duże szanse A może ilość wód wzrośnie? Odpoczywaj, pij, staraj się nie martwić (tak, wiem, łatwo się pisze).
          Pamiętam w modlitwie...
          • bezwodna Re: bezwodzie malowodzie 20.03.16, 16:30
            Bardzo Ci dziekuje. Kto mnie lepiej zrozumie niz Ty smile Czy Ty tez mialas taki malutki brzuch, mam wrazenie, ze od miesiaca nic nie urosl... Najgorsze to czekanie i nic nie robienie. Gdyby tylko lekarze mi cos zaproponowali nie wahalabym sie. A tak pozostawili nas samych sobie... Tak malo jest informacji o bezwodziu i malowodziu w internecie. Nie zamartwiam sie duzo, pogodzilam sie z losem, wiem co nas moze spotkac. Czekam z nadzieja w sercu, ze moze jednak damy rade!
            • andaba Re: bezwodzie malowodzie 21.03.16, 08:25
              Tak, praktycznie do końca chodziłam w zwykłych ubraniach, ciążowe nie były mi potrzebne, przez całą ciążę przytyłam może z 5 kilo.
              Córka ważyła 1900.
              Ale i tak się bardzo pomylili w szacunkach - trzy dni przed porodem na usg szacowali na ok 1300g - przy tej wadze to bardzo duży procent.
    • paulina_1302 Re: bezwodzie malowodzie 30.03.16, 15:44
      Zadalam ci pytanie w innym wątku a później trafiłam ma ten. Ogromne gratulacje !!! Teraz będzie tylko lepiej. Mi dałaś ogromną nadzieje. Choć ja wody stracilam wcześniej to nadal żyje nadzieja. Kochaba w jakim szpitalu urodzilas ?
    • rbdrbd Re: bezwodzie malowodzie 16.12.16, 23:13
      Witajcie! Jestem mamą bliźniaków teraz już 9 -miesięcznych. Są zdrowe, pięknie rosną i rozwijają się prawidłowo. Dzisiaj przypomniał mi się pobyt w szpitalu, gdy dowiedziałam się, że odeszły mi wody z jednego płodu. Lekarz nazwał to bezwodziem, bo wody, które produkowałam ciągle wyciekały. Każde usg pokazywało, że wód tam nie ma. Pierwsze dni w szpitalu były dla mnie traumatycznym przeżyciem. Byłam w 25 tygodniu ciąży, dzieciaczki były malutkie i dawano im małe szanse a szczególnie dziewczynce z "bezwodzia". Pamiętam, że szukałam na forach historii kobiet, które przeszły coś takiego. Szukałam nadziei, że mimo wszystko może być szansa na urodzenie zdrowych dzieci. Pamiętam, że bardzo ciężko było znaleźć cokolwiek pozytywnego, dlatego dziś postanowiłam podzielić się moją szczęśliwą historią smile aby dać innym nadzieję. W szpitalu leżałam dwa tygodnie z bezwodziem w jednym z płodów. Potem zaczęły się skurcze porodowe, których lekarze nie byli w stanie powstrzymać. Zrobiono mi cesarkę. Dziewczynki urodziły się z wagą 830 gram i 930 gram - więcej niż przewidywano na usg smile Spędziliśmy w szpitalu jeszcze 3 miesiące, ale oprócz zapalenia płuc dziewczyny nie przechodziły nic groźnego. Retinopatia ustąpiła po kolejnych dwóch miesiącach. Lekarze zawsze straszą najgorszą wersją wydarzeń, ale ja postanowiłam wierzyć, że będzie dobrze.

      Pozdrawiam wszystkie mamy, które miały lub mają podobne doświadczenia.
      • tanea6 Re: bezwodzie malowodzie 23.03.17, 22:00
        Również pragnę podzielić się moją historią, aby każda przyszła mama, która właśnie dowiedziała się, ze nie ma wód płodowych, której lekarze mówią ze nie ma dla dzidziusia żadnych szans mogła znaleźć dla siebie iskierke nadziei oraz siłę do dalszej walki.Oczywiście każda historia jest inna...w 13 tygodniu ciąży lekarz informuje mnie, ze ma problem z oceną dzidziusia gdyż dziecko ma ciasno, może w przyszłości pojawić się problem z wodami płodowymi, w 16 tyg na kontroli u swojego gin zaniepokojona pytam o te wody. On uspokaja ze wszystko jest ok, ponieważ mam wątpliwości co do jakośći badania postanawiam zmienić gin, w 20 tyg u nowego gin znów pytam o wody- lekarz mówi, wody są ale jest ich mało afi 6, trzeba obserwować, w 24 badanie polowkowe - wod mało ale są 25 tc wód brak afi 0,5.lekarze rozkładają ręce- mówią,z tego nic nie będzie, dziecko nie ma żadnych szans, na pewno jest mega chore. Rozpoczyna sie mój horror- na wlasna rękę szukanie pomocy w innych szpitalach. W końcu trafiam do szpitala w ktorym w 28 tc podaja mi sterydy na rozwoj płuc i rozważają wpuszczenie wód. Przez ten czas wod caly czas brak, w końcu podają wody ale uprzedzaja, ze skutkiem ubocznym moze być odklejenie łożyska , zgadzam sie na zabieg. Wody podane, po 2 dniach wypisują mnie do domu, za tydzień mam się zgłosić na kontrol. Przyjeżdżam , wod brak, tragiczne przepływy ( odkleja sie łożysko) szybka decyzja o cc.Na świat przychodzi moja córeczka jest okropnie mała ( jej wzrost w macicy sie zatrzymal na 24 tyg) wazy niewiele ponad 0,5 kg. Jej stan jest ciezki ale żyje. 2 tygodnie przy życiu utrzymuje ja respirator, później kilka tyg n-cpap. W szpitalu przyplatuje sie jej wszystko co.można : sepsa, gronkowiec, zapalenie płuc. Spędzamy w szpitalu 3,5 miesiąca. W koncu nadchodzi ten dzień- wychodzimy do domu. Mała jest zupełnie ZDROWA smile smile w tej chwili ma 9 miesięcy, od wyjścia ze szpitala nie miała zadnej infekcji, rozwija sie prawidłowo , jest radosna cudna dziewczynką- tylko jest bardzo drobna. Cuda się zdarzają- ja dostapilam cudu. Życzę kazdej mamie znajdujacej się w podobnej sytuacji aby dostapila takiego cudu. Ale najważniejsze to się nie poddawać i do końca wierzyć ze będzie dobrze i przede wszystkim jeżeli szpital nie robi nic w kierunku aby pomóc to szukać innego szpitala , nie poprzestawac na jednej diagnozie.
    • karolinka.91 Re: bezwodzie malowodzie 05.04.17, 22:49
      Hej. Wiem przez co przechodzisz. W 20 tc dokładnie jak Ty podekscytowana wybrałam się z mężem i rodzicami żeby poznać płeć dziecka. Zamiast tego dowiedziałam się, że mam malowodzie na granicy bezwodzia.... lekarz skierował mnie do szpitala w celu diagnostyki (też pytał czy nie czułam żeby wody mi leciały - ja nie czułam nic....) pojechałam do pierwszego szpitala, tam lekarka zrobiła test na wyciek wyszedł negatywny, zrobiła usg sprawdziła, że są wszystkie narządy moczowe i powiedziała, że nie wie skąd brak wód, jednak żebym pogodziła się z tym, że takiej ciąży nie donoszę.... byłam przerażona, pierwsze dziecko a tu takie tragiczne wiadomości. Jednak z tego szpitala skierowali mnie do kolejnego, który miał 3 stopień referencyjności. Tam ponownie zrobili test na wyciek i usg.... to samo, nie wiedzą jaka przyczyna a ciąża raczej nie ma szans. Byłam jeszcze w dwóch kolejnych szpitalach. Byłam u dwóch najlepszych specjalistów w Polsce. Czułam się jak w jakimś koszmarze nie wiedziałam co się dzieje! Dni mijały.... w końcu zaczęłam czuć, że coś ze mnie wycieka. Tu raz tu drugi, aż w końcu każdego dnia o 3 w nocy budziłam się cała zalana.... i co... szpital, za każdym razem. Robili mi test na wyciek i co? Nie,nic Pani nie wycieka, proszę się pogodzić z tym, że ma Pani malowodzie a dziecko ma kiepskie perspektywy na prawidłowy rozwój. Stwierdziłam, że nie odpuszczę i kiedy mam już pewność, że wody mi uciekają to udowodnię to lekarzom i mają się zająć moim dzidziusiem. Kolejnej nocy, gdy czułam, że jestem 'pełna wód' i że zaraz wyciekną wzięłam kubeczek na mocz i złapałam wyciekające wody. Pojechałam z mężem do szpitala, żeby sprawdzili tym błękitem czy to wody. Sprawdzili - wody. Diagnoza - prom (przedwcześnie pęknięty pęcherz płodowy) zatrzymują mnie na oddziale patologii ciąży. To był... 24 tc. Następnego dnia rozmowa z Panią ordynator, która informuje mnie, że otrzymam antybiotyki przez 10 dni w ramach rutynowego postępowania w takich przypadkach jednak.... żebym nie robiła sobie nadziei ponieważ dziecko o ile dotrwam do sensownego tygodnia tj 30 to jeśli się urodzi to w ciągu doby umrze, ponieważ pluca w środowisku bezwodnym nie będą rozwijały się prawidłowo. To był koszmaru ciąg dalszy. Po tej informacji dostałam krwotoku z nosa i byłam naprawdę przerażona. W brzuchu miałam całkiem sporego dzidziusia i co? Miałam się z nim żegnać?! Pani ordynator skierowała do mnie psychologa w celu przygotowania mnie do utraty dziecka. Minęło 10 dni antybiotyków... wody tak samo bez szaleństw afi 2.5-5 max... potem sterydy na rozwój plucek. Ciaza dalej trwa odliczam kolejne dni, kolejne tygodnie. Minęły 4 tygodnie zrobili mi badania na obecność bakterii i okazało się, że przez długi pobyt na oddziale zarażono mnie bakteria szpitalna i mam iść do domu żeby ją zwalczyć domową flora bakteryjna. Afi wtedy nawet chyba doszło do 8 takze lekarze chętnie mnie wypisali,miałam usg raz w tygodniu kontrolne. Co ważne, dziecko rosło prawidlowo, wszystkie organy na swoim miejscu a przeplywy prawidłowe. W końcu na badaniu jakoś pod koniec 36 tygodnia okazalo się, że wód znowu jest tyle co kot naplakal, a że ciąża nieźle donoszona to do porodu na cesarza oczywiście, bo bobas się nie przekręcił (nie miał miejsca). Ostateczne znalazło się dla mnie miejsce w szpitalu i w 37 tc i 1 dniu urodziłam syna smile do samego końca nie wiedziałam tak na 100% jaka płeć tyle tylko co czułam, że to mój Antośsmile takze kochana, wiem jakie piekło przechodzisz, ale musisz wierzyć, że się uda, bo moze! Nawet jeśli każdy lekarz będzie mówił, że nie masz szans... to pamiętaj, że masz i musisz walczyć dla dziecka. Nie denerwować się żeby dziecko nie czuło nerwów.Mysl o nim i mów do niego, ja jeszcze modliłam się do św. Stanisława Papczyńskiego,który jest od zagrożonych ciąż m.in. smile mi nie dawali szans, mówili, że dziecko umrze, bo pluca nie będą wydolne, czytałam okropne rzeczy jakie takie dziecko może mieć... mój miał tylko przepukline pepkowa, wodniaka i dysplazje jednego bioderka poza tym jest zdrowy i zdrowo rośnie. Trzymam kciuki i ślę Ci energię zdeterminowanej mamy, która jest ponad wszystko!
    • nefra987 Re: bezwodzie malowodzie 05.06.17, 14:33
      Cześć.
      Znalazłam się tutaj, ponieważ 2 tydzień leżę bezczynnie w szpitalu a w moim brzuchu każdego dnia dziecko walczy o życie jedynym danym mi antidotum jest czas i czekanie na to co przyniesie.
      Na kontrolnym USG w 20 tygodniu okazało się, że nie mam wód plodowych. Badanie genetyczne w 13 tygodniu i powtórne w 20 wykluczyło jakiekolwiek wady, wszystko na swoim miejscu, wymazy z pochwy nie wykazały infekcji. Diagnoza: pęknięcie pęcherza płodowego. Liczyłam na uzupełnienie wód jednak w moim przypadku nie jest to możliwe, ponieważ wykryto krwiaka i dolanie wód może spowodować krwotok. W szpitalu odstawiono tabletki na podtrzymanie jak i magnez i kazuja czekać. Obecnie jestem w 22t c. Dziecko jest miażdżone przez macice, nie ma możliwości ruchu. Czy ktoś spotkał się z taką sytuacją? Słyszał o jakimś rozwiązaniu? To bezczynne czekanie i patrzenie na cierpienie dziecka mnie zabija.
      Proszę o poradę.
      Pozdrawiam
    • paulla_8813 Re: bezwodzie malowodzie 16.11.18, 10:12
      Witam dziewczyny,

      rowniez chcialam podzelic sie z wami nasza historia, abyscie wiedzialy ze wiara czyni cuda i nie mozna sie poddawac.
      w zeszlym roku przeczytalam chyba 10 razy kazdy watek o malowodziu i bezwodziu.
      Informacji nie jest wiele.

      w czerwcu zeszlego roku w 22 tyg ciazy na badaniach prenatalnych lekarz stwierdzil calkowite bezwodzie, pytal czy nie zauwazylam wycieku wod. ale nie zauwazylam. Zostalam natychmiast skierowana do szpitala, gdzie po dalszych badaniach poinformowano mnie, iz nawez jesli tego nie zauwazylam to pecherz owodniowy jest nieszczelny - niewiadomo jak dlugo, poniewaz 4 tygodnie wczesniej wszystko bylo ok i ze dziecko nie ma szans, ze umrze niedlugo we mnie lub zaraz po urodzeniu - gdyz pluca najprawdopodobniej nie zdazyly sie rozwinac. zasugerowano mi aborcje i polozono na 48 godzin w pokoju z ciezarnymi, az podejme decyzje.
      wylalam morze lez, ale nie potrafilam przerwac ciazy.
      wmowilam sobie ze bedzie dobrze - a jesli nie to przynajmniej dam temu dziecku szanse, bede walczyc dopoki ono walczy. wtedy nie wiedzialam nawet czy to bedzie chlopiec czy dziewczynka.

      Lekarze patrzyli na mnie jak na szalona - nie bylam w stanie z nimi rozmawiac i wysluchiwac tego co moze sie stac, o smierci, niepelnosprawnosci, deformacjach.
      Modlilam sie zeby wytrzymac jeszcze 2 tyg. wtedy dziecko musieliby juz ratowac.
      Na to tez nie dawali mi wiekszych szans, oczekiwali ze akcja porodowa moze rozpoczac sie w kazdej chwili a wtedy beda mu towarzyszyc tylko do smierci, nie podejmujac walki i zycie.

      dostalam antybiotyki profilaktycznie, minal tydzien a dziecko dalej zylo - okazalöo sie ze wod troche przybylo, kiedy lezalam AFI 3,5 i ze to bedzie chlopiec. Ale dalej nie dawano nam wiekszych nadzieji. ciagle mowiono o pewnym niedorozwoju pluc i nie dawano nadzieji.
      Po tygodniu przeniesiono mnie do innego szpitala, gdzie bylo wolne miejsce na intensywnej terapii neonatalnej.
      Od nowa zaczelo sie cale uswiadamianie mnie co bedzie i czy jestem pewna ze chce pelna terapie dla dziecka czy nie lepiej pozwolic mu odejsc.
      Rozplakalam sie kolejny raz i powiedzialam ze nie chce tego wiecej sluchac, ze maja robic wszystko co w ich mocy aby go uratowac, i ze nie zamierzam jeszcze rodzic.

      i tak lezalam w szpitalu, wstajac tylko na toalete przez kolejne 7 tygodni - pelne niepewnosci al i wiary ze moze jednak nam sie uda. 7 tygodni na 2 rodzajach antybiotykow, lekare krecili glowami.
      Wody zbieraly sie i wyciekaly AFI wahalo sie od 1 do 6 badane co 3 dni.
      Ale moj Victor zyl, rosl i rozwijal sie. Poza brakiem wod byl silny i zdrowy, chociaz jak twierdzono mniejszy niz dzieci w jego wieku.

      w glowie mialam tylko ze musimy dac rade do 28 tyg ciazy a pozniej na pewno sie uda.
      i dalismy rade. po 28 tyg ciazy kiedy zaczelam miec skurcze, krwawienia i tetno dziecka spadalo coraz czesciej udalam sie na rozmowe z lekarzami i przedyskutowalam sprawe. balam sie ze kieds tetno spadnie calkiem a bylismy juz tak daleko. balam sie ze na koniec cos sie stanie.
      po kolejnym CTG lekarze zdecydowali ze jesli dla mnie jest to w porzadku to kolejnego dnia wykonaja cesarskie ciecie.
      I nadeszla chwila prawdy.
      Myslalam ze tego dnia umre z niepewnosci.
      Kiedy go wyciagneli nie plakal, nie pokazali mi go nawet na chwile. Wazyl 1180 Gramm mial 37 cm i pomimo ze nie oddyhal samodzielnie i musial zostac zaintubowany - to mial pluca. Za male, aby sam mogl oddychac ale mial je.
      Dostal 4/7/9 Pkt w skali Apgar i pomimo ze jeszcze przez 6 tyg lezal na intensywnej terapii pod respiratorem a pozniej jeszcze 6 tyg na high flow na oddziale dla wczesniakow to teraz jest calkiem zdrowym normalnym pelnym zycie dzeckiem.
      Dzis ma prawie 15 miesiecy i zadnych oznak wczesniactwa.
      Moj maly cud

      Dlatego wierzcie bo pozytywne myslenie i wiara czynia cuda
      • kasiaipiotr2019.05 Re: bezwodzie malowodzie 19.03.19, 20:14
        Piszę tego posta bo sama byłam w podobnej sytuacji i wiem, że mało jest informacji na ten temat. Pierwsza moja ciąża do łatwych nie należała ale druga to koszmar. Zaczęło się w dziesiątym tygodniu. Krwiak wiekszy niż dziecko. Diagnoza lekarza wczesna ciąża wszystko moze się zdarzyć. Plamienia,krwawienia. Pewnego dnia dostałam taniego krwawienia, że byłam pewna, ze poronilam. Pojechałam do szpitala okazało się ze dziecko żyje a krwiak się oczyscil. Nareszcie odetchnelam z ulgą. 17 tydzień wieczorem poczułam mokro na piżamie byłam pewna, że popuscilam mocz takie rzeczy sie w ciąży zdarzaja. Sama z osmiomiesiecznym synem w domu mowie nie panikuje. Nad ranem poczułam jak odchodza mi wody wiedzialam, ze nie jest dobrze. Szpital diagnoza odejscie wod plodowych wczesna ciaza dziecko niema szans nic nie mozemy zrobic. Nie bede pisac o emocjach i uczuciach jakie mi wtedy towarzyszyly. Podali antybiotyk i tylko monitorowali czy dziecko jeszcze zyje. A moje dziecko nie poddawalo sie i dalej walczyło. Po paru dniach afi 3. I wtedy mysle musze cos wymyśleć oni mi tu nie mogą pomoc. W pierwszej ciazy chodzilam na echo serca do doktor Janiak przyjezdzala do naszego szpitala od początku miałam nadzieję że ona mi pomoże nie zawiodlam się. Uparlam sie zeby mnie jak najszybciej zapisano na wizyte. Diagnoza prom afi 3-4 18 tydzień ciąży. Doktor Janiak opowiada mi ze pracuje w ICZM w Łodzi na swoim oddziale ma pacjetki z malowodziem lub bezwodziem i mozna im pomoc oczywiście ryzyko jedt bardzo duze. Musze zostac juz do konca ciazy i tam urodzic. Oczywiście decyduje się. Myślę moje dziecko tyle już przeszło i dalej walczy ja tez muszę. Mam jeszcze poczekac z wyjazdem do lodzi. Mam kolejne wizyty u doktor Janiak afi 4 czasem nawet 5. 24 tydzień ciąży decyzja zabieram Panią do szpitala do lodzi. Zostawiam mojego syna z mężem i jade walczyc o zdrowie i zycie drugiego syna. Nie będę w szczegółach opisywac to co dzialo się w szpitalu w lodzi. Ale przeszlam dwie operacje codziennie podawanie plynu w celu uzupełnienia wod plodowych. Dotrwalismy do 33 tygodnia ciąży. Drugiego maja urodził się Piotr wazyl 2200kg dostal 7 punktów nie oddychal samodzielnie podłączony do cepap wrodzone zapalenie płuc. Teraz ma dziesięć miesięcy oprócz tego że często lapie zapalenie oskrzeli jest zupełnie zdrowy. Cud. Ale i ogromna pomoc ze strony doktor Janiak i profesora Krzysztofa Szaflika pewnie gdyby nie oni Piotra albo by nie bylo albo bylby w ciężkim stanie. Wystarczy poczytac jak niebezpieczne jest odejście wod plodowych w tak wczesnej ciazy i jak marne rokowania. Teraz śpi. Jest przeslodki i bardzo ladnie nadrabia wczesniactwo. Dziewczyny walczcie szukajcie pomocy wszędzie gdzie się da. Bo są tacy lekarze którym ja osobiście bede dozgonnie wdzięczna jak doktor Katarzyna Janiak i profesor Krzysztof Szaflik, którzy walcza o te dzieci i pomagają im jak tylko mogą. Jeżeli komuś moj wpis pomoże i da nadzieję to bardzo się cieszę i trzymam kciuki
        • dariawit Re: bezwodzie malowodzie 20.08.19, 09:30
          Cześć!
          Mam teraz 21 t, bezwodzie.
          Jestem w Wawie, przy szpitalu Św.Rodziny na Madalińskiego. W zeszłą środę poszłam na USG połówkowe i niebo spadło mi na głowę. Nie ma wód. Nie widać żołądka, nieprawidłowy kark i zapadnięty nosek, dziecko ściśnięte. I odrazu wypowiedz że musimy działać szybko - mamy czas do 22 t na przerwanie ciąży.. cis mówić więcej chyba nie ma sensu. Mrok w mojej głowie. Łzy.
          Po ‚wizycie’ odrazu zadzwoniłam do innej placówki prywatnej i poprosiłam się pilnie na USG kontrolne w tym samym dniu.
          Przez parę godzin oczekiwania na następne badanie nie mogłam ani oddychać, ani rozumieć, nic.
          Kiedy w końcu przyszedł czas na USG - czułam że moje maleństwo ma wszystko i jest żywe.
          Tak potwierdził i P.doktor. Ale Brak wód!
          Dwa dni później, w piątek, byłam ‚zaproszona’ na test kordocenteza. Na moje pytania co do dodatkowych badań, sprawdzenia wszystkiego co można przed takim niebezpiecznym testem dostałam uśmiech P.doktora (prowadzi oddział patologii przy szpitalu) oraz opowieść że jest statystyka i że tu raczej nie ma szansy.
          Przez godzinę rozmów i różnych myśli i obaw podpisałam zgodę na amniopunkcję. Nie mogłam narazić dziecko na śmieć. Płakałam i myślałam ‚co ja tutaj robię, co się dzieje!?’.. wszystko jak we mgle. Nikt mnie nie zostawił, nic więcej nie powiedział. Oprócz - oczekiwanie na wyniki około 3 tygodni.
          Teraz jestem w domu, hospitalizacja - a dla czego?.. idź dziewczynko do domu, w razie czego - izba przyjęć..
          Żadnych leków, antybiotyków na to. Tylko caly czas jestem na luteinie/dufastonie, magnesie. Kupiłam witaminy dla ciężarnych. I modlę się.
          Droga Pani Kasia, może Pani ma kontakt do któregoś z lekarzy? Bezpośredni? Żebyś mogłam nie zwlekać i pomoc sobie i dzidzi jak najlepiej?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka