Do mam -fotograficzek

16.11.04, 13:30
Witajcie Drogie Mamy,jestem z forum Poronienie-pozwalam sobie u Was powiesic takie pytanko:
Mam takie pytanie-czy sa tu jakies mamy fotograficzki???W czasie ostatniej (poronionej ) ciazy
wywolalam 2 negatywy (ale nie w ciemni,tylko w kuchni,z przeciagami) i 1 bylam w ciemni (krotko
-lilka duzych odbitek). Teraz chcemy znowu miec dzecko...i tak ksie miotam jak lwica...od swojej
lekarki nie moge dowiedziec sie jednoznacznie -czy juz od owulacji mam do ciemni nie
wchodzic...Kolezanka mieszkajaca w Niemczech zapytala swego tescia lekarza-i on powiedzial ,ze w
Niemczech -kobiety zajmujace sie fotografia tradycyjna -w czasie ciazy nie pracuja...A ja nie moge
doslownie nic robic...wlasnie mam owulacje-teoretycznie nie powinnam do grudnia wchodzic do
ciemni...ale mam duzo roboty...i tak sie zastanawiam-czy jest tu ktos kto ma podobne problemy??
Oczywiscie-pozostaje mi plan B-oddawanie negatywow i robienie odbitek u kogos innego...Ale to
moje prace autorskie-wiec jak tak ?
pozdrawiam
    • bei zasada jest taka.... 16.11.04, 13:46
      wiele kobiet- które nie mają problemów z ciążą- przechodzą przez najczarniejsze
      niedogodnosci życia- nie zauważając ich...
      Ty musisz dmuchac na zimne!
      i dmuchaj!....
      Państwo Niemieckie jest słusznie wyczulone na bhp w pracy....
      do nas to przyjdzie później....
      czy wiesz- że widzialam cieżarną pracującą na stacji paliw....
      mnie dziwiło- co robi w ogóle kobieta w tym ołowiu....
      a ona była w ciąży!
      Zmykaj z ciemni....
      wiem- co to praca autorska....
      poszukaj kogoś...zaufaj...
      nawet do siebie go poproś.... będziesz miała baczenie przez drzwi....
      kobiecy organizm jest delikatny......a wnim...pa byc hodowany klejnocik jeszcze
      delikatniejszy....
      ZADBAJ O WASsmile

      Pozdrawiam


      P.S.


      moje znajome parające sie fotografią- unikały ciemni w ciaży...
      • akk12 Re: zasada jest taka.... 16.11.04, 14:23
        wiem,wiem.....ale...jak mnie juz ta wena najdzie (co oststnio nie jest codziennoscia...)-i juz bym leciala-
        to stop-bo owulacja....I czekanie. Czyli-ze nie moge nawet podejmowac sie prac na zamowienie....Bo
        swoje to moge opedzic cyfra-ale jak wciskac kit -ze to sygnowana,autorska odbitka-jak to wswietlona
        w papier w automacie praca???Miota mna po calym domu...Byloby latwiej-gdybym sobie powiedziala-
        teraz tylko lustrzanka cyfrowa i pa. Ale jakis czas temu zaczelam sie starac o wystwe ...i teraz czas do
        roboty....Powiedz mi-czy potrafilabys -tak sobie-na jakis czas -wyciac kawalek mozgu???Dla dobra
        naszego dziecka-oczywiscie ,ze TAK. Ale jestem prawie pewna ,ze w tym cyklu-nic z tego...A 2
        tygodnie mam sobie przegwizdac.Bo strach,bo odpowiedzialnosc....Jesooooooo jakie to wszystko
        powiklane....
        A do tego te dzieci matek majacych w nosie wszystko................Ja wiem-ze to wstretne tak myslec....ale
        jestem gleboko ,bardzo gleboko ukluta przez paskudne ostrze,cieniutka szpileczke zazdrosci. Bo Za 2
        miesiace powinnam miec takiego maluszka,cmoktajacego pelna para,uwieszonego przez 24
        godziny....pachnacego....mojego...
        a mam durny wypis ze szpitala,wynik histopatologiczny ,2 zdjecia USG i ....
        Wiec teraz -nie pracowac,robic cyfra,zapomniec o wystawie,zajac sie innymi dziedzinami...
        a czas ...leci...
        pozdrawiam a
        • agnesm1 Re: akk12... 16.11.04, 14:41
          Fakt, ze fotografem nie jestem, ale moja mama owszem i sama mnie troche
          wciagnela choc i tak jestem tylko amatorem...
          wiec nie dziwi mnie, ze trudno Ci zrezygnowac...
          moja mama pracowala gdy byla ze mna w ciazy, ale wiem tez poronila chyba nie
          raz... (raz tylko bylo to zdiagnozowane)
          wiec roznie moze byc... zawsze to chemikalia...

          Warto pogadac z lekarzem, czy dobrze wentylowane pomieszczenie wystarczy...

          Pozdrawiam
          Agnesm
          • akk12 Re: akk12... 16.11.04, 15:20
            oczywiscie-pierwsza osoba,z ktora o tym rozmawialam-to moja lekarka...Ona ogolnie rzecz biorac-NIE
            MA ZIELONEGO pojecia-czy szkodza czy nie szkodza te wywolywacze i utrwalacze-bo z oczywistych
            wzgledow -nikt takich badan na kobietach w ciazy nie prowadzil...Zaklada-ze szkodzi-i won z ciemni.
            Ale zaesze jestt taka nadzieja....ze mi nie zaszkodzi...e...marudze dzis strasznie...ale mam wizje-ze nie
            wygrzebie sie juz z tej ilosci zaleglosci...
            pozdrawiam
            a
        • bei :):) ochAKK 16.11.04, 16:39
          pięknie powiedziane....wycinanie kawałka mozgu........w poprzednich ciażach
          wycięłam.....szczególnie w tej przedostatniej.......nie pracowałam prawie
          wcale...... nie pokonczyła dokumentów...a teraz......tez...zdecydowałam
          sie na maluszka....i przeleciala mi praca życia koło noskasmile...najwiekszy
          dokument...i najbardziej dochodowy....
          przyszłam to do miłosci zycia- prace można by jeszcze było pogodzic...jeździc
          pod Szczecin...
          ale...z tą ciażą można tylko do toalety chodzićsmile......smile
          myslisz...że załuję?..że zastanawiałam sie przez sekundę?
          Oczywiscie- niekiedy mnie nosi.....buuu- mówię wtedy o swojej kurzej roli na
          złotej grzędziesmile...
          ale jej nie zamienięsmilesmilesmilesmile
          moze mi nigdy y nie było dane- by zaistnieć na niwie zawodowej...całe życie
          wakacjowałam- i cieżko harowałamsmileJestem dumna z moich dzieci...kocham je....
          Moze stworzę coś na starosć- ...cos- co zostanie po mniesmile
          wierz mi- nie załuję....nie określę tego nigdy- że poświęciłam się...tylko , ze
          tak chciałamsmile

          cieplutkie pozdrowionka....
Pełna wersja