znowu liczę dni......jak przetrwać?

12.07.05, 16:41
Kiedy czekałam na pierwsze dziecko liczyłam dni,tygodnie...leżąc w domu w
szpitalu..były chwile łatwiejsze i trudniejsze
Teraz powinnam być silniejsza bo już raz się udało!Leżę w domu i przez łzy
patrzę na synka, liczę dni do "granicy życia" drugiego chłopca.To dopiero
23tc lekarz ma nadzieje że dotrzymam choć do 28tc...
macica jednorożna po cc,malutka sad
jak uzupełnić znikający optymizm?jestem napięta jak struna
    • aagata4 Re: znowu liczę dni......jak przetrwać? 12.07.05, 18:32
      wiem, trudno o optymizm przy takich przejsciach ... ale szansa jest i tego sie
      trzyamaj... życze Ci z calego serca aby sie udało...

      moze by tak sei dalo wrocic do zajecia ktore lubisz?
      wiem ze to trudno kiedy natretne mysli wracaja jak bumerang gdzie pozytywne
      myslenie jest bardzo wazne ...

      ale poszukaj sobie zajecia

      czy nie masz czasem do uporzadkowania albumu ze zdjeciami? moze tak kupic nowy
      duzy album i poopisywac go i od nowa ulozyc zdjecia? co ty na to? - mi to
      pomoglo....

      pozdrawiam i zycze Ci aby te kilka tygodni jak najszybciej zlecialo i zakonczylo
      sie szczesciem smile

      Agata
      • r.kruger Re: znowu liczę dni......jak przetrwać? 12.07.05, 21:01
        to nie jest zły pomysł smile
        • pimpek_sadelko Re: znowu liczę dni......jak przetrwać? 13.07.05, 22:58
          uda sie, zobaczysz! ten 28 tc przyjdzie szybciej niz sie obejrzysz!
          bardzo w Was wierze! nie daj sie zlym myslom, strach ma wielkie oczy, ale
          najczesciej bywa irracjonalny!
          co sie dzieje teraz? masz skurcze, czy po prostu dopadl Cie gorszy dzien?
          • r.kruger Re: znowu liczę dni......jak przetrwać? 14.07.05, 10:13
            Walczę ze strachem-wiem że ma wielkie oczy ale czasem lęki biorą górę..głównie
            leżę więc skurcze się wyciszyły,siadam tylko chwilami do kompa żeby nie czuć
            się samotnie
            dla takiej śmiesznej maciczki jak moja najlepsza jest pozycja "leżę na boku"
            marzę o tym żeby udało się ją mocno rozciągnąć tzn. żeby maluszek mógł dłużej
            w niej pomieszkać smile leży to głównie w "rękach natury"
            • pimpek_sadelko Re: znowu liczę dni......jak przetrwać? 14.07.05, 10:40
              maciczka da sobie rade. jesli dala sobie rade z tym brzdacem, ktorego widzialam
              w cudnym kombinezonie na zjezdzalni, to z tym tez smile
    • ewcik29 Re: znowu liczę dni......jak przetrwać? 25.07.05, 10:41
      Witam Cięsmile
      Mam taki pytanie, czy z synkiem w ciąży miałaś jakieś problemy? W którym
      tygodniu urodziłaś? Co Ci powiedział lekarz odnośnie kolejnych ciąż?
      Przepraszam, że pytam, ale mam podobną sytuację. W kwietniu urodziłam synka
      przez CC w 36 TC. Odeszły mi wody. Miałam wiele problemów m.in. skurcze od 19
      TC, małowodzie, hypotrofia płodu, położenie miednicowe. Na koniec doszło
      ciśnienie indukowane ciążą. Przy CC okazało sie, że mam macicę jednorożną. Na
      szczęście synek jest zdrowy. Urodził sie z waga 2500gram. Mial szpotawą stópkę
      ze względu na małą ilość wód i mało miejsca w macicy. Już się to na szczęście
      skorygowało samo. Bardzo chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko za jakieś dwa
      trzy lata, ale aż się boję tej ciąży jak pomyślę ile się wyleżałam w szpitalach
      podczas tej pierwszejsad Boję się, że ta macica po CC jest w gorszym stanie..
      Wiesz może coś na ten temat? I czy ta druga ciąża to też musi być CC, czy może
      być poród naturalny?
      Pozdrawiam Cię cieplutko i trzymam MOOOCNO za Was kciukismile)
      Ewa
      --------------

      Mój Kamilek ma...
      Galeriasmile
      • r.kruger ewcik29 25.07.05, 11:39
        Witam,ciąża była zagrożona nieomal od pierwszych dni ale najpierw to był jakiś
        problem hormonalny.Od 7 do 10tc miałam bóle krzyżowe(takie jak przy porodzie)
        dostałam leki i przykaz leżenia,wstawałam tylko do toalety i do lekarza.Potem
        wydawało się że jest ok. ale już około 20tc dostawałam skurczy i znów leki i
        polegiwanie. W 32tc Mikołaj prawie przestał się ruszać,a ja na tle stresowym
        dostałam skurczy porodowych i zaczęła mi się rozwierać szyjka macicy.Leżałam
        miesiąc w szpitalu miałam często usg(lekarze mieli wątpliwości czy jest zdrowy)
        i ktg,oczywiście drastyczne dawki Fenoterolu itd. W końcu usg zrobił mi
        jakiś "specjalista" i nareszcie pocieszył że dzidziuś jest zdrowy tylko ma za
        mało miejsca i dlatego jego ruchy są delikatne,prawie nie odczuwalne.
        Bardzo boleśnie wbijał mi głowę w żebra,nie mogłam siedzieć bo wtedy robiło mu
        się ciasno i "rozpychał się" z powodu tej ciasnoty nie obrócił się.Urodził się
        w 37tc przez cc z dobrą wagą urodzeniową 3250g w stanie "dość dobrym"
        wielkokrotnie odsysany,podawano mu tlen. Miał lekki przykurcz mięśni nóżek ale
        bardzo szybko wszystko wróciło do normy.Ma zniekształcone paznokietki stóp ale
        lekarze nie wiedzieli czy napewno powodem był brak miejsca.
        Dopiero po cesarce powiedziano mi że mam macice jednorożną,a w karte mam
        wpisane też "liczne zmiany wsteczne łożyska" pediatra powiedziała że dobrze
        synek zrobił że "wywarzył drzwi"-też odeszły mi wody.Bo miał już złe warunki a
        łozysko i pępowina były "zbyt mocno dociśnięte do ściany macicy" ale nie
        stanowiło to "jeszcze"zagrożenia.
        Według mojego lekarza prowadzącego po cc powinno się poczekać minimum rok do
        następnej ciąży. Nie każda macica jednorożna jest "nieduża" minusem jest blizna
        po cc(ta na macicy) bo w miejscu zrostów może ona mało się rozciągać lub zbyt
        mocno powodując zbyt duże "pocienienie" ściany. Plusem natomiast jest to że po
        każdej ciąży macica łatwiej się rozciąga. Moja narazie jest na dolnej
        bezpiecznej granicy wielkości. Myślę że mam szanse urodzić po 32tc. Leżenie
        wspomaga ukrwienie macicy. Miewam już skurcze ale nie są one "groźne"
        Jeśli miałaś macice ciętą wzdłuż mięśnia(w poziomie) masz duże szanse na drugi
        poród naturalny. Wyznacznikiem będzie stan blizny na macicy(badanie
        usg),ułożenie i kondycja dzidziusia.
        Życzę wszystkiego dobrego -ucałuj maluszka ode mnie.
        • ewcik29 Re: ewcik29 25.07.05, 11:57
          No wlasnie, to lozysko mi tez szwankowalo. Szybko sie zestarzalo. Kamilek nie
          rosl bo chyba bylo zle ukrwienie. Pewnie przez ta ciasnote w brzusiusad Lezalam
          w szpitalu. KTG mialam 3xdziennie. USG co tydzien. Kamilek jeszcze w 35 tyg.
          wazyl 1870gram i bylam zalamana. Dostalam tez wtedy Dopegyt na nadcisnienie bo
          mnie dopadlo na koncówce i po tygodniu na usg nagle cud bo okazalo sie ze waga
          wynosi 2400gram. Szalałam z radosci. Lekarze smiali sie, ze po tym Dopegycie
          tak urósl. Moze sie ukrwienie poprawilo..Trzy godziny po usg mały tez wyważyl
          drzwismile i miałam CC.
          Trzymam za Ciebie kciuki bo domyślam sie, co przezywasz... Ja pewnie bede tak
          samo w stresie. W pierwszej ciąży bylam nieswiadoma, ze mam taka macice. W
          drugiej bedzie juz inaczej... Czasami swiadomosc jest gorsza. Podobno ciezko
          jest zdiagnozowac na usg macice jednorozna. Nie wiem, jak u Ciebie było. Ja
          dopiero przy CC sie dowiedzialam. Dobrze, jakbys dostala zastrzyk ze sterydem
          na rozwoj płucek dzidzi. Nie wiem od ktorego tygodnia mozna go podawac. Ja
          dostalam w 30 tygodniu.
          Jeszcze raz Was pozdrawiamsmile
          ---------
          Mój Kamilek ma...
          Galeriasmile
          • r.kruger Re: ewcik29 25.07.05, 12:03
            u mnie też "urok" macicy zdiagnozowano przy porodzie.Dostałam sterydy w 32tc. a
            teraz? pewnie też dostane.
            pozdrawiam
            • moniao1 nie możemy sie poddawać niedobrym myślom... 25.07.05, 13:01
              hello inkubatorkiwink
              niestety strach bedzie nam chyba towarzyszyl do samego końca uncertain i wcale mi sie
              to nie podoba...
              Na całe szczęscie mamy siebie i to forum....i wiarę...i nadzieję...
              Miałyście może tak, że jak szłyście do toileta to zerkałyscie czy oby
              papier nie zmienił barwy na czerwony?sad ja mam teraz takie cusiksad boje sie, ze
              moja fasolka nie da sobie rady sad
              Ze za chwilę przyjdzie wstrętny nieproszony małpiszon...(chociaz na razie 39
              dzień cyklu wink) i tak w kólko macieju...raz nadzieja, raz przygnębienie....

              • r.kruger Re: nie możemy sie poddawać niedobrym myślom... 25.07.05, 13:05
                zawsze patrze...zawsze się ciesze że jednak nie! a w pierwszych dniach po
                pozytywnym teście co chwile miałam uczucie że @ przyszła i biegłam zrozpaczona
                do toalety.Staram się zabijać strach poczuciem humoru,robię mur z optymizmu
                (trochę nieszczelny-ale pracuję nad tym)
                pozdrawiam i życzę dużo i wiary i miłości
                • ariana1 Re: nie możemy sie poddawać niedobrym myślom... 25.07.05, 13:17
                  Witaj Krugerku na innym forumsmile Widzę,że też chodzisz po necie z nudów i dla
                  zabicia czasu. Mam to samo, ale ostatnio raczej czytam, mało piszę.
                  Ja też się przeniosłam na Trudną ciążę i zostanę tu juz na stałe. Co prawda ty
                  i Ewcik macie za "ciasne mieszkania" a ja "otwarte drzwi", ale ciąże tak samo
                  zagrożone. Wiecie, dla mnie ta druga trudna ciąża jest mimo wszystko
                  łatwiejsza, właśnie dzięki świadomości. Wiem już co mi jest i jak to się może
                  skończyć. Wiem też,ze leżenie czyni cuda ( w moim przypadku) i skoro raz się
                  skończyło szczęśliwie, to drugi - tym bardziej. I u was nie może być inaczej!
                  A co do sterydów, to moja gina w piątek wytłumaczyła mi,ze teraz podaje się
                  celeston i można juz od 27tc.
                  • r.kruger Ariana1 nie uciekaj z "listopadówek" 25.07.05, 13:37
                    ja myślę że poleżymy "razem" jeszcze długo,długo...miałam Ci dziś napisać że
                    czekam na dzień kiedy suwaczek pokaże mi mniej niż 100 dni"do wyjścia"wtedy jak
                    wojskowi kupie centymetr krawiecki i mściwie z radością będe odcinała kolejne
                    dni!

                    PS: czy też planujesz co będziesz robic kiedy wróci "wolność"?
                    źle mi się pisze na leżąco bo nie mam laptopa sad myszka mi spada smile
                    w domu przynajmniej można leżeć w ubraniu a nie ciągle w piżamie!czuję się
                    przez to lepiej smile
                    miałam dziś pobudke o 5:50 a teraz smykol śpi!!!
                    • ariana1 Re: Ariana1 nie uciekaj z "listopadówek" 25.07.05, 14:00
                      Kochana, dzisiaj mamy już "tylko" 110 dni a studniówka wypada nam 4 sierpnia,
                      zrobię mężowi prezent na urodzinysmile Będziemy oblewać na forum szampanem dla
                      dzieci razem z Abielą i Kocią, bo mają ten sam terminsmile Z tym centymetrem to
                      masz niezły pomysł, też sobie chyba sprawię.
                      A co to znaczy "w piżamie"? chcesz powiedzieć,że musiałaś być w szpitalu? Ja
                      też leżę w cywilnych ciuchach i nie włóżku, tylko na kanapie. A do łóżka
                      przeprowadzam się tylko na spanie. A co do wolności.... Ech, marzeniasmile))))))
                      Z jednej strony nie moge się doczekać, a z drugiej - będziemy mieć dwójkę
                      dzieci na głowach. Ale za to już na nogachsmile
                      Cieszę się,że się odezwałaśsmile
                      • r.kruger piżamowanie 25.07.05, 14:04
                        miałam w szpitalu w ciąży z Mikołajem (miesiąc) przepustka na święta i od
                        Nowego Roku dwa tygodnie....
                        hi hi ja też na kanapie smile
                        a na Listopadzie daje czasem upust swojej mało poważnej naturze smile
                        • r.kruger Ariana1 jesteś? 26.07.05, 18:04
                          żaliłam się na "rodzimym forum" brzuch mi się stawia! nawet po kilku krokach,że
                          nie wspomnę o awariach kiedy muszę podnieść Mikołaja.Zaczynam się martwić że
                          sam magnez nie wystarczy...
                          • ariana1 Re: Ariana1 jesteś? 26.07.05, 19:03
                            Krugerku cześćsmile Tamtego posta pisałam ponad miesiąc temu i wtedy jeszcze nic
                            nie brałam. Teraz natomiast biorę nospę forte 2x1 i aspargin 3x2. I naprawdę
                            mam mniej tych skurczy. Góra 5,6 na dobę. Dzisiaj mam trochę więcej, ale
                            myślę,że to taki dzień. Raz jest ich mniej a raz więcej. A ostatnio ( od
                            piątku) mam przepisaną dodatkowo hydroxyzynę i po niej mam w ogóle miękki
                            brzuch ( w nocy).
                            Wiesz, te skurcze są normalne i fizjologiczne , tylko niektórzy lekarze uważają
                            je za nienormalne. Jak nie masz ich dużo,to nie martw sięsmile
                            • r.kruger Re: Ariana1 26.07.05, 21:09
                              Dzięki za uspokojenie,wizyte mam dopiero za dwa tygodnie i troche się
                              bałam,staram się leżeć więc tych "spięć" jest około 6-7 na dobe.
                              • lusia73 Wszystko bedzie ok-trzymam kciuki 29.07.05, 22:55
                                Teraz żałuję,ze tyle ci nasmarowałam na pocztę.I to samych narzekan tam
                                nawaliłam.Prosze nie martw się,dbaj o siebie i maleństwo.Jeszcze troszeczke
                                cierpliwości,a potem bedzie wielkie szczeście-nowy syneczek.Pozdrawiamy Ciebie
                                Mikołaja i Dzidziunię.
                                Aga i Filuś
    • cn_tower Re: znowu liczę dni......jak przetrwać? 30.07.05, 13:18
      witaj, jest mi bardzo zle kiedy widze, ze taka osoba cierpi, kiedy mi bylo zle
      pisalas i czulam sie lepiej a ja teraz jedyne co moge to pomodlic sie za Ciebie
      i Twoj maly Skarb i robie to... ale mam dziwne wrazenie ze przetrwasz te
      tygodnie i bedzie wszystko dobrze, zawsze latwiej jest myslec negatywnie bo
      wtedy zadna porazka nas nie zalamie, ale kiedy musimy walczyc o najistotniejsze
      wartosci to mamy nadmiar sily , nawet jezeli strach ja przykrywa... kto bedzie
      walczyl o swoje dziecko tak mocno jak nie MAMA, wiec nie mam watpliwosci ze
      Twoja walka bedzie Ci wynagrodzona, mysle o Tobie i nie poddawaj sie a kiedy
      spojrzysz na swoje Malenstwo to bedziesz wiedziala, ze pierwsza powazna walke o
      swoje dziecko wygralas... P.S. przepraszam za brak polskich liter ale akurat
      pisze na laptopie...
      • bei Re: znowu liczę dni......jak przetrwać? 02.08.05, 14:52
        medycyna i medycy nikt- nie dawal szansy na zainicjowanie ciąży....na jej
        donoszenie..na urodzenie zdrowego dziecka...

        każda moja ciąża to wory patologii...ismilesmilesmile..i teraz moge Cię wirtualnie
        przytulić- i powiedziec- ejstem dowodem na to..moje dzieci są dowodami- ze
        wszystko jest możliwesmilesmilesmilesmile


        tylko proszę- uwierz w to...uwierz, ze będzie dobrze....


        ja szukalam w necie, pytalam dziesiątki osób- po to- by sie mile
        rozczarować..smile..będzie dobrze, a ja szybkiego tego dobrego Ci życzę
        • r.kruger bei 02.08.05, 16:25
          zapodajesz duże dawki cudownego leku-optymizmu smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja