Jakie szanse po niewydolności szyjki?

29.08.05, 21:56
W 22 tygodniu pierwszej ciąży rozpoznano u mnie niewydolność szyjki macicy. Założyli mi szew, brałam leki i dodatkowo leżałam już do końca i, choć z trudem, to się udało: dziś moja córeczka ma już cztery lata, a ja chciałabym urodzić jeszcze kogoś. Lekarz mówi, że mogę znów mieć problemy, ale równie dobrze mogę ich nie mieć. Piszecie tu o profilaktycznym zakładaniu szwów, czy pessarów - to norma? I czy PROFILAKTYCZNIE zakładają je w ramach NFZ, czy trzeba płacić? No i rozumiem, że tak, czy owak musiałabym się bardzo oszczędzać... Może jednak udałoby mi się uniknąć kolejnych komplikacji? Jak myślicie?
    • sabi35 Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 30.08.05, 09:51
      Opowiem ci o mnie. Mieszkam w Niemczech (to b. ważne)
      Pierwsza ciąża: skracająca się szyjka, poród w 22tc, diagnoza po badaniach:
      niewydolność łożyska, prawd. niewydolność szyjki (szew by nic nie pomógł).
      Druga ciąża: skracająca się szyjka w 13tc, diagnoza: zakażenie bakteryjne.
      Wyleczone plus środki przeciwskurczowe. W 24tc. założono mi szew, choć szyjka
      była OK, bardzo niechętnie i po wielu konsultacjach (już wtedy, 8 lat temu
      robiono to bardzo rzadko w Niemczech). Raczej dla mojego psychicznego komfortu.
      Teraz trzeci raz: lekarz nie wie, czy mam tę niewydolność czy nie. Powiedział,
      że szew i pessar zakłada się niezmiernie rzadko.
      Argumenty przeciw: zakażenia bakteryjne, możliwość uszkodzenia mieśni i szyjki,
      jeżeli jest infekcja to i tak trzeba inaczej leczyć, technika USG poszła tak
      daleko, że lekarz jest w stanie ocenić stan szyjki dużo lepiej niż dawniej, nie
      ma dowodów, że szew lub pessar rzeczywiście pomagają. Nie zakłada się go
      profilaktycznie!
      Postępowanie: częste badania USG i wymaz z szyjki od 17-18tc, ew. leżenie, leki
      przeciwskurczowe, dużo magnezu, gdyby się skracała.
      Ew. założenie szwu po wielu konsultacjach i rozważeniu wszystkich za i przeciw,
      dodatkowo kuracja bakteriami kwasu mlekowego jako profilaktyka infekcji.
      To tyle, jak będę dalej, to chętnie się podzielę doświadczeniami.
      Znam kobiety, które miały tę przypadłość w pierwszej ciąży, a następnych nie.
      Ciekawe jak to będzie u mnie.
    • ariana1 Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 30.08.05, 16:30
      No a ja mieszkam w Polsce, więc powiem ci jak to wygląda u nas. Mnie lekarze
      mówią całkiem co innego: niewydolna szyja to taka która "nie trzyma" a więc jak
      raz jest niewydolna, to będzie taka w każdej ciąży. Profilaktycznie trzeba
      kontrolowac szyję na USG i natychmiast zakładać szew albo pessar jak tylko
      minimalnie się skróci. Szwy i pessary są bardzo dobrymi metodami w leczeniu
      niewydolności, przy czym szew jest bardziej ryzykowny. Owszem są dowody naukowe
      na to,że obie te metody skutecznie zabezpieczają przed porodem przedwczesnym.
      Niestety nie umiem wklejać linków, ale wrzuć w wyszukiwarkę "pessar" na forum
      Ciąża i poród a w którymś z wątków znajdziesz pracę na ten temat. Jak mi się
      jakoś uda, to wkleję jednak ten link.
      Czasem faktycznie trzeba dodatkowo leżeć, ale przeważnie prowadzi się bardziej
      aktywny tryb życia. A nawet jeśli leżenie, to jest się spokojniejszą o
      zakończenie ciąży. Szew jest bezpłatny, pessar - płatny.
      W pierwszej ciąży miałam niewydolną szyję, nic mi nie założyli. Miałam
      nadzieję,że teraz mnie to ominie jak będę się oszczędzać. Niestety sad Znów mam
      to samo, mam pessar, nie muszę leżeć i jestem o niebo spokojniejsza,że donoszę
      ciążę.
      • emania29 Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 30.08.05, 17:00
        A ja niestety poroniłam miesiąc temu właśnie przez niewydolną szyjkę w 22
        tygodniu ciąży sad Czułam się świetnie i biegałam często do lekarzy a mimo to
        nie udało się ...wszystko trwało zaledwie 4 dni od momentu jak się dowiedziałam
        że mam rozwarcie na palec, miękką szyjkę na 2,5 cm a wcześniej nie miałam
        żadnych objawów. Wiem że w następnej ciąży będe miała założony szew ok 12-
        13tygodnia ciąży i wierzę że tym razem się uda właśnie dzięki takiemu szwu.
        Moja mama 30 lat temu poroniła dwa razy przez niewydolną szyjkę i dopiero jak
        była ze mną w ciąży to ją zaszyli w 10 tygodniu i leżała ze mną do 8 miesiąca.
        Moim zdaniem jak są jakiekolwiek podejrzenia że jest niewydolna szyjka to
        należy jak najwcześniej ją zaszyć aby żadna z Was nie przeżyła tego co ja!!!!!
        • isuza Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 31.08.05, 09:15
          Przykro mi emania, naprawdę.... Mnie chyba lekarze spisali wtedy w 22 tygodniu na straty i dopiero jak się okazało, że jeden z nich jest znajomym naszego znajomego, to zaczęli się zastanawiać, czy może jednak coś zrobić. Założyli mi ten szew przy ostrym sprzeciwie większości, a potem powiedzieli mi, że jeszcze kilka dni i byłoby po wszystkim, a i generalnie nie dawali mi za dużej szansy. Słuchajcie, a co z pracą? Moja wygląda tak, że chodzę tam kiedy chcę, robię to co uwielbiam robić (na siedziąco), w towarzystwie ludzi z którymi się świetnie czuję, a wszystko absolutnie bezstresowo. Załóżmy, że jednak nie byłoby tak źle, albo ten profilaktyczny szef, czy pessar działałby całkiem dobrze - musiałabym zrezygnować?
      • isuza Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 31.08.05, 09:19
        Ariana, a to oszczędzanie, to bardzo? Bo wiesz mam w domu schody i bardzo żywego czterolatka. I pracę, którą prawie kocham...
      • sabi35 Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 31.08.05, 09:23
        Szyjka często skraca się również pod wpływem stanu zapalnego, dlatego pessar i
        szew zakłada się tylko po stwierdzeniu skracania się szyjki w wyniku jej
        niewydolności, co robi się dzisiaj w czasie badania USG (a nie jak dawniej
        tylko badania ginekologicznego). W Niemczech kilkanaście lat temu zakładano
        szwy a potem pessary profilaktycznie i przy najmniejszych podejrzeniach, teraz
        się od tego odchodzi. Widocznie lekarze mają swoje doświadczenia i argumenty.
        • aleks23 Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 31.08.05, 10:17
          Witam
          Mam podobne wspomnienia jak Wy. Miałam przedwczesny poród w 23 tygodniu ciąży.
          Było już za późno na szew, bo zaczęłam rodzić. Dowiedziałam się przyczyną
          poronienia jest właśnie niewydolna szyjka.
          Teraz jestem w 10 tyg. ciąży smile) Za ok. 2 tygodnie idę do szpitala na założenie
          szwu. Rozmawiałam ze swoim lekarzem na temat pessaru, powiedział, że jest on
          bardziej ryzykowny niż szew, bo zawsze może się zsunąć, a szew to szew.
          Trochę się denerwuje, bo po wcześniejszych przeżyciach, zrobiłabym wszystko
          żeby tylko nie iść do szpitala, jeszcze ten szew jest zakładany w znieczuleniu
          ogólnym a tego się boje, wolałabym być przytomna i wiedzieć co się ze mną
          dzieje. Ale z drugiej strony cieszę się, bo wiem, że to uratuje moją dzidzię i
          o tym tylko staram się myśleć.
          Pozdrawiam i życzę dużo radości
          • sabi35 Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 31.08.05, 10:23
            Ja miałam zakładany w miejscowym (PDA), trwało to może 10 minut.
            • emania29 Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 31.08.05, 11:19
              Mam proźbę do aleks23
              Przeżyłaś dokładnie to co ja tylko ja poroniłam naszego synka w 22 tygodniu
              ciąży i też już było za póżno na szew. Jak będziesz mogła to napisz mi ile
              czasu minęło jak zaszłaś znowu w ciąże? Czy jesteś może z Warszawy? jeśli tak
              to w jakim szpitalu będziesz miała zakładany szew? A jak będziesz się lepiej
              czuła po założonym szwie to napisz jak to jest? Będę zaglądać na forum żeby
              sprawdzić co tam u ciebie słychać.
          • ajaworska75 Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 07.09.05, 10:04
            witam, ja miałam założony szew w 22 tc rozwarcie na palec a pęcherz płodowy
            wciskający się w kanał rodny), w znieczuleniu miejscowym, cały czas się bałam,
            a potem przez następne miesiące ( leżenie plackiem) na szczęscie wszystko
            zakończyło się powodzeniem,cały czas myśle że to cud, że ktoś nad nami czuwał,
            Matyldzia ma 16 miesięcy! Jak pomyśle, że miałabym to wszystko powtórzyć to
            przechodzi mi dreszcz po plecach i zimny pot ze strachu.
            A chciałabym rodzeństwo dla Matusi...
    • ariana1 Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 31.08.05, 11:25
      Isuza,szczędzanie trzeba sobie dawkować. Tak mi powiedział lekarz. Ja jak długo
      pochodzę albo postoję, od razu muszę się położyć albo usiąść, bo czuję się
      zmęczona. Ale generalnie leżeć plackiem nie muszę, prowadzę aktywniejszy tryb
      życia, bo pessar trzyma mocno a szyja już się nie skraca. Jednego czego żałuję,
      to tego,że wcześniej nie poszłam do tego lekarza albo już w pierwszej ciąży.
      Niektórzy lekarze są przeciwni pessarom, bo po prostu nie potrafią ich zakładać
      więc wolą krytykować. Moja poprzednia ginka (rzekomo znakomity lekarz,
      wspaniały fachowiec, dr med) też opowiadała głupstwa w rodzaju: że wypadnie, że
      powoduje infekcje i skurcze. Tymczasem dobrze założony pessar (mój gin
      specjalizuje się w tym od lat)nie ma prawa wypaść, bo jest na to za duży.
      Infekcjom zapobiegają globulki, które się zakłada a zresztą infekcję mozna mieć
      i bez pessara. Szew też może wywołać skurcze a wtedy zerwać szyjkę. Dla mnie
      krążek to prawdziwe błogosławieństwo, dzięki któremu można ominąć patologię
      ciąży a normalnie żyć. Znajomy lekarz z kolei powiedział mi,że szwy zakłada się
      juz od pół wieku i powoli się od nich odchodzi, bo są za bardzo ryzykowne dla
      utraty ciąży. Założę się ,że za parę lat wszyscy nauczą się zakładać pessary
      (bo nie będą mieli innego wyjścia) i wtedy zaczną je chwalić.
      • ariana1 Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 31.08.05, 11:47
        Aha i jeszcze jedna zaleta krążka: wyczytałam w necie. że on działa nie tylko
        jak szew czyli ściska szyjkę, ale poza tym wykrzywia ją do tyłu dzięki czemu
        nie ma naporu pęcherza na ujście. Dodatkowe zabezpieczenie. Nie jestem jakąś
        nawiedzoną zwolenniczką pessara smile Poznałam jednak opinie lekarzy na temat obu
        tych metod leczenia i poczytałam opinie dziewczyn na forum i dzięki jednym i
        drugim zrezygnowałam ze szwu na rzecz pessara,zeby nie stracić Dziecka właśnie.
        Życzę powodzeniasmile
        • aleks23 Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 31.08.05, 12:07
          Do emania29:
          Po poronieniu odczekaliśmy ok 3 miesięcy i do dzieła, zresztą o takim czasie
          odpoczynku mówił mi lekarz. Zaszłam w pierwszym cyklusmile i wszystko jest ok.
          Niestety nie jestem z Warszawy tylko z Włocławka. Jak wróce ze szpitala i (mam
          nadzieje) będzie wszystko ok, napisze jak było.
          Pozdrawiam
          papa
    • isuza Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 31.08.05, 20:46
      No to teraz jestem ciekawa tylko jak wygląda sprawa pessarów w Gdańsku, bo jeszcze się nie zorientowałam.
    • madasia Re: Jakie szanse po niewydolności szyjki? 01.09.05, 11:43
      Isuzu, wyslalam Ci wiadomosc na priv, bo rowniez jestem z Gdanska i ten temat
      mnie interesuje.
    • ariana1 do Isuzy 02.09.05, 21:19
      Oto ten link:
      www.herbich.zgora.pl/porownanie.pdf?co=1
      • isuza Re: do Isuzy 04.09.05, 09:02
        dzięki
        już się prawie zdecydowałam, że jak co to pessar, i już się nie spodziewam, że obędę się bez czegokolwiek...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja