justyna1212
13.09.05, 09:59
Długo czekałam, by móc napisać na tym forum... Gdy wczoraj zobaczyłam
pojawiającą się kreseczkę ciążową, popłakałam się ze szczęścia. Nie mogłam
uwierzyć własnym oczom. Byłam szczęśliwa do szaleństwa. Mimo, że wiedziałam,
że już jutro (za tydzień, czy miesiąc) już mogę nie być w ciąży... Ale
szalałam ze szczęścia, że udało się!!! Jeszcze tego samego dnia, wieczorem
pojawiło się plamienie. Dziś też plamię. Staram się nie tracić nadzieji, ale i
zbytnio nie cieszyć i nie snuć wizji calszej ciąży i upragnionego dzieciątka.
Poroniłam prawie dwa lata temu. Moje pierwsze dziecko, córeńka ma 5 lat. Rok
po poronieniu wykryto u mnie nadczynność tarczycy, leczę się cały czas i będę
leczyć jeszcze długo. Gdy tylko wyniki poprawiły się na tyle, żeby można było
zacząć myśleć o maleństwie, zaczęliśmy się o Nie starać. I wczoraj
dowiedziałam się, że się udało, że mam w sobie maleńką kruszynkę, kochaną,
upragnioną, wyczekaną. Ale na jak długo??? (...)