agga_28
23.01.06, 12:41
na pocieszenie...
od samego początku było coś nie tak tzn., od samej owulacji kiedy doszło do
zafasolkowania mialam straszne bole brzucha czasami nie moglam nawet siedziec
29 dc zrobilam test i byly upragnione II krechy a brzuch bolal dalej, bralam
nospe i nic w na poczatku 7 tc. trafiłam do szpitala z plamieniem i teraz
dopiero zaczał sie koszmar, 4 x dufaston, 3 x nospa + lezenie plackiem, po
pięciu dniach pobytu w szpitalu plamienie ustalo - na samo wyjscie
dowiedzialam sie ze będę mama bliźniakow! nie wiedzialam czy sie śmiac czy
plakać, wrocilam do domu, nastepnego dnia znowu zaczelam plamic - moja ginka
kazala lezec plackiem i brac dyfaston i tak lezalam kiedy w 11 tc obudzil
mnie straszliwy bol brzucha i krwotok (ze skrzepami) szybko pojechalismy do
szpitala okazalo sie ze z maluchami wszystko ok i nie wiadomo skad to
krwawienie, zatrzymali mnie przez 5 dni na obserwacji do dufastonu dodali
zastrzyki kaprogestu, po tych 5 dniach wyszlam do domu, za dwa dni znowu
plamienie - bylam zalamana - plakalam - moja ginka powiedziala ze mam lezec i
jakos to przetrwac i miec nadzieje ze to minie - tak plamilam jeszcze 4
tygodnie, kazda wizyta w WC konczyla sie placzem, bylam na skraju zalamania
az w koncu plamienie ustalo i na swieta juz nie plamilam, niestety bole
brzucha nie ustaly choc byly juz mniejsze, miedzy swietami a nowym rokiem
uczylam sie na nowo chodzic- nie zartuje bo od tego lezenia strasznie bolal
mnie kregoslup i nogi odmawialy posluszenstwa, dzis jestem w polowie 21 tc
bole ustaly, czuje sie swietnie, nie musze brac juz lekow tylko witaminy,
moge normalnie chodzic i cieszyc sie bliźniakami ktore nosze w brzuszku - a
sa bardzo ruchliwe daja o sobie znac przez caly dzien, jestem szczesliwa!