sylvinek
13.02.06, 10:07
Witam wszystkie panie. W ubiegłym roku pod koniec października poroniłam w
6tc, a nadmienię, że próbowałam zajść w ciążę rok czasu. Tydzień spędziłam w
szpitalu, a wszystko skończyło się bardzo bolesnym łyżeczkowaniem. Jednak ku
mojemu wielkiemu szczęściu po dwóch miesiącach zaszłam w kolejną ciążę.
Radości nie było granic. Przestałam się przemęczać, nie napiłam się ani grama
alkoholu, nie palę papierosów, rzuciłam całkowicie kawę, zaczęłam zdrowo się
odżywiać, piłam dużo mleka. I co? W 9tc usłyszałam, że ciąża przestała się
rozwijać- puste jajo płodowe. Od soboty wylałam morze łez. Wiem, że dziecko
źle się rozwijało dlatego do tego doszło. Ale czy na pewno? Może to ja jestem
wadliwa? Czy powinnam zrobić sobie jakieś badania? Mój mąż miał sprawdzaną
jakość nasienia i wszystkie parametry wyszły nawet grubo ponad normę.
Teraz znowu będę musiała iść do szpitala, znowu łyżeczkowanie, znowu ta
obojętność lekarzy. Jestem załamana.