Dodaj do ulubionych

czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zrozumieć

24.06.06, 10:23
Na forum styczniówek 2007 pojawił się wątek "Żeby nie zwariować w ciąży smile))
". Dzieczyny mają radochę z
www.pinezka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1738
ale dla mnie wcale nie jest to takie śmieszne.
Wszystko jest okey dopóki się nie poroni, dopóki nie ma zagrożenia ciązy.
Miałam taką beztroską ciążę i raz się udało i być może gdyby nie kolejne
poronienia też śmiałabym się z tego artykułu, a tymczasem nie jest mi do
śmiechu po kolejnych wizytach u ginów, seriach badań, sprzecznych informacjach
lekarzy. Gdzie znaleźć informacje jak nie na takich forach i wśród kobiet,
które przeszły podobną gehennę jak ja(?) Nie rozumiem ludzi - za grosz szacunku...
Obserwuj wątek
    • 76magda76 Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 24.06.06, 12:49
      Jolha....? czy to nie Ty jestes adminem forum Styczen 2007?
      Bylam styczniowka, moze mnie pamietasz. A co u Ciebie?
      Masz racje, mnie tez ten artykul nie smieszy. jestem jeszcze przed zabiegiem,
      nosze w sobie martwy plod... i ciagle szukam w internecie, na forach czy komus
      zdarzyl sie cud, tak bardzo bym chciala zeby serduszko jeszcze zabilo...
      Zadaje sobie pytanie ,co moglo byc powodem...?
      Nie smieszne sa te wypowiedzi o serach, listeriozie... przeciez jakis powod
      musi byc...
      • jolha Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 24.06.06, 15:48
        Tak, nawet ja je założyłam, więc tymbardziej mi smutno, że właśnie na nim takie
        sprawy wychodzą sad, ale nie ingeruje, bo każdy ma prawo do swojego zdania,
        szkoda tylko, że jest takie jakie jest. Ad. Listeriozy - jest to dosyć poważna
        choroba i wcale nie taka rzadka, tylko o tym niestety nie często się mówi,
        podobnie jak o toczniu, zespole antyfoslip., cytomegali i innych, a jak widać
        po tym forum sporo z nas się z nimi zmaga sad
        Jeżeli chodzi o Ciebie, to oczywiście, że Cię pamiętam z tamtego forum.
        Ja robię teraz kolejne badania (już mam ich pełny segragator), usunęłam
        nadżerkę i w sierpniu może za zgodą lekarza (jak wszystko będzie okey) będę
        znów czekać na kolejny cud.
        Madzia, jeżeli nie robiłaś żadnych badań to porób je koniecznie, nie pamiętam
        skąd jesteś, ale jeżeli W-wa lub okolice to z chęcią polecę Ci lekarzy, bo
        kilku, a może nawet już kilkunastu przerobiłam przez te parę lat. Nie ma co się
        łudzić i słuchać niektórych lekarzy, że tak musiało być, bo bardzo często tak
        nie jest i losowi trzeba dopomóc. Wcześniej czy później znajduje się powód lub
        powody dlaczego tak się dzieje, przynajmniej przy poronieniach nawykowych. U
        mnie sporo tych cholerstw powyłaziło, ale mam nadzieję, że na wspomaganiu uda
        mi się urodzić siostrzyczkę albo braciszka dla mojej córeczkismile Trzeba wierzyć,
        choć są chwile załamania i nie poddawać się. Mogłyśmy przegrać bitwę ale nie
        całą wojnę.
        • bach28 Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 24.06.06, 17:43
          jolha doskonale cię rozumiem i powiem ci szczerze że od jakiegoś czasu irytuje
          mnie to nasze byłe forum ja tez mam 4 letniego synka z "banalnej" ciązy i dwa
          poronienia których pomimo wielu badań które zrobiłam nie znaleziono żadnej
          przyczyny. Teraz jestem w 4 ciązy i absolutnie nie jest mi do śmiechu choć jak
          narazie (odpukać ) problemów z nią nie mam, ale strach czasem cięzko opanować
          szczególnie przed kolejnymi usg kiedy nie wiem co sie dzieje we mnie w srodku
          kiedy mysle czy aby na pewno moje dziecko jeszcze zyje. Wiem na pewno że nie
          jest w stanie tego zrozumieć ktoś kto nie doswiadczył poronienia moze wspołczuć
          moze mówić że współczuje ale na pewno nie zrozumie
          pozdrawiam cie serdecznie i życze powodzenia
          • mar414 Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 24.06.06, 20:14
            Witajcie dziewczyny ja tez byłam na forum styczniówek..., poroniłam swoja
            wyczekiwana ciaze w 6 tyg a moj gin z novum nie kazał robic zadnych badan Jolha
            mozesz mi podac namiary na jakis lekarzy ?, poniewaz słowa mojago gin ze 1
            poronienie o niczym nie swiadczy wyprowadza mnie z rownowagi
    • zaisa Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 26.06.06, 20:56
      Skomentowałam.
      I chcę pochwalić forum Listopad(ówki)2006. Jest nas tam co najmniej kilka na
      forum po stratach, dość często (albo ja bardziej zwracam na to uwagę) wyłazi nam
      nasza przeszłość w postach i jest ok. W odróżnieniu od wcześniejszego forum
      Listopad 2006, to forum jest zamknięte. Właśnie po to, by uniknąć takich gości.
      Pozdrawiam serdecznie
    • aagata4 Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 27.06.06, 00:06
      kurcze ale sie zdenerwowalam tym artykulem.. a powinnam sie uuodpornic na to..
      nie wytrzymalam i tapisalam co o tym wszyskim mysle.. choc podejrzewam ze tego
      nie zrozumie autorka - ale przynajmniej mam nadzije ze poczyta ... z drugiej
      strony moze te fora godza w interesy lekarzy i dlatego powstaja takie artykuły?

      pozdrawiam Agata
    • suzielu Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 28.06.06, 15:05
      Hej dziewczyny

      Tez jestem w takiej samej sytuacji (stracilam malenstwo) i teraz ponownie mam
      szanse (znow w ciazy) ...wiem doskonale co myslicie ale troszke sie musze
      zgodzic z autorka tego artykulu. Popierwsze co do interpretacji wynikow:
      poprostu nie powinno tak byc jak jest na forach bo lekarze maja caly obraz a my
      proszac o interpretacje czesto nie podajemy nawet norm do tego nie mamy pojecia
      kto je interpretuje, kazdy jest inny i powinien byc osobno traktowany. Kolejne
      mnie zastanawia ze nie bardzo ufamy lekarza ...a w koncu oni studiowali medycyne
      zeby nam pomagac. Oczywiscie jest pewnie mnostwo partaczy wiec musimy byc czujni
      ale nie nieufni bo wtedy nam nie beda mogli pomoc. Pozatym kobietki tak jak
      napisane trzeba przejsc zeby zrozumiec i nie warto sie denerwowac na kogos bo ma
      mniejsze doswiadczenie i poprostu nierozumie.
      Zycze Wam wszystkiego dobrego
        • agulka1001 Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 27.08.06, 15:35
          jestem po dwoch stratach....ale powiem Wam,ze osoby z pokoleniach naszych mam
          lub troche mlodsze,nie rozumieją naszych obaw,bo kiedys ronilo sie rzadko,nikt
          nie slyszal o badaniu bety,usg to tez byla rzadkosc,ciaza byla normlanoscią i
          wlasciwie rzadko byly komplikacje...bo jak moge dyskutowac o poronieniu z moją
          mamą,ktora miala cykle 40-50dni,i kiedy poszla do gin,to byla w
          5miesiacu...myslala,ze jej sie cykl wydluzyl,takie tam 3 m-ce....teraz są inne
          czasy!jak mojej tesciowej,pielegniarce,mowilam,ze chce zrobic badanie na
          toxo,rozyczke czy wymazy,to patrzyla na mnie jak na wariatke i pytala po co?
          nawet pielegniarka ze szpitala strzelila mi wyklad,jaka to glupia jestem,ze
          tyle chce wydac na wymazy,a one i tak nic nie dadzą,bo zadna kobieta nie jest
          jałowa (TYLKO mi wyszlo,ze mam ureaplazme)!
          ale jesli chodzi o artykul-to rozbawil mnie wątek o tym,co mozna jesc!
          chcialabym to sprostowac,bo ja w ciazy....nawet wody mineralnej nie moglam
          pic,bo wymiotowalam hehehe
    • suzielu Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 28.06.06, 17:38
      Masz racje ale nie wydaje mi sie ze to bylo zamierzone wysmiewanie bardzier brak
      wiedzy na dany temat.
      To tak jak Ty bys weszla (o ile nigdy nie bylas wczesniej) na jakies inne forum
      np choroby skory. Zareczam ze bys byla w szoku czego ludzie nie probuja (jak w
      kazdej chorobie) …a potem napisala w gazecie ze zszokowalo Cie to co tam jest bo
      przeciez Ty stosujesz krem Nivea I masz skore jedrna I nawilzona! A to co Ci
      ludzie pisza to przesada …czysty brak delikatnosci ale napewno znajdziesz
      odrobine racji bo troche sie same napedzamy na forach smile
    • afire Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 29.06.06, 13:34
      wlasnie trzymam na rekach mojego synka z 33tc, teraz ma 7 miesiwcy, gdyby
      lekarze wykryli u mnie wade jaka mam moglabym go donosic do konca, na szczescie
      z malym wszysko ok, kazdego dnia dziekuje za to, ze jest z nami, bo mogloby go
      nie byc, cala ciaze czulam sie super, nie panikowalam, ufalam lekarzom...a
      jednak, ale nigdy by mi do glowy nie przyszlo, ze kobieta, byc moze matka, moze
      wypisywac takie bzdury, szok, jest mi bardzo przykro, ze ktos sie z tego
      smieje, mam nadzieje ze nigdy nie zrozumiem do konca co znaczy strata dziecka,
      wiecej szacunku i pokory zycze autorce, az sie plakac chce
    • sula_i_komary Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 14.07.06, 12:16
      Witam dziewczyny!
      Ja nie roniłam nigdy ale jestem byłą bywalczynią tego forum.Teraz czasami do Was zaglądam. Myślę, że tego typu zjawiska są spowodowane nikłą wiedzą przyszłych mam i niechęcią by wiedzę pogłębić.Smutne!!!
      Mam wiele koleżanek, osób z wyższym wykształceniem, które nigdy nie uwierzą, że ser pleśniowy w ciąży nie jest najlepszym pożywieniem.One zaś uważają, że jak colę się wygazuje to można ją do woli pić....i wiele innych rzeczy robić...Ehhhh!!!
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
      sula i chłopaki- mamy już 1,5 roku
      • maretina ser plesniowy mozna jesc 15.07.06, 09:27
        trzeba tylko wiedziec ktory. odpadaja te dlugolezace, z naturalnie hodowana
        plesnia. serki typu president, valbon, turek mozna jes. moze zatem kolezanki z
        wyzszym wyksztalceniem nie maja tak powaznych brakow w wiedzy na temat
        bezpiecznego przezycia ciazy? nie dajmy sie zwariowac. poronienie to nie koniec
        swiata. to cos smutnego, co trzeba dla swojego dobra "przepracowac" i isc
        dalej. inaczej zamkniemy sie w labiryncie strachu i podejzliwosci.
    • maretina Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 15.07.06, 09:16
      to nie jest smieszne tylko straszne.
      nie wiem skad panuje poglad, ze do ginekologa trzeba pedzic po zrobieniu testu
      ciazowego, potem jest lament w stylu" nic nie bylo widac!". ano nie bylo.
      ciaza rozwija sie swoim torem i w 4-5 tc widac wielkie nic.
      tak samo z serami, watrobka czy farbowaniem wlosow. sa mamy, ktorym tylko
      lezenie plackiem nie szkodzi w ciazy. to chore. nie usprawiedliwia tego zadne
      poronienie ( mowie po sobie), bo juezli zaczyna szwankowac glowa, to pora udac
      sie po pomoc do specjalisty a nie hodowac w sobie kolejne fobie.
      • edycia11 Re: do maretiny 15.07.06, 11:48
        Nie wdawałam się tu nigdy w żadne dyskusje,ale nie mogę czytac tego co
        napisałaś.
        OK.jeden raz poroniłam i dość szybko poradziłam sobie z ta stratą,ale straciłam
        też dziecko donoszone w 38tc. z powodu popltanej pepowiny i węzła prawdziwego.
        Czy uważasz,że teraz kiedy jestem w kolejnej ciązy powinnam sobie beztrosko
        siedzieć i czekać co sie wydarzy???? to jest NIEMOŻLIWE! Pnikuję z każdym dniem
        coraz bardziej,ale Ty tego nie zrozumiesz bo dla Ciebie Ty "tylko poroniłaś",bo
        tak jest dla Ciebie prościej.
        Bez sensu,że piszesz w imieniu tych,które naprawdę przezywają stratę swoich
        dzieci.
        • nalo Re: do maretiny 15.07.06, 12:36
          Cóż, przeszłam dwie ciąże biochemiczne i właściwie to nie uważam tego nawet za
          poronienia... Straciłam też dziecko w 23 tc i to jest coś, co zostanie we mnie
          na zawsze... A że straciłam z powodu niewydolności szyjki, to w tej ciązy MUSZĘ
          głównie leżeć, nawet jeśli mam pessar. I nie jest to moje widzimisie ani
          przesada. To zalecenia lekarzy. I muszę mieć często wizyty, kontrole i usg by
          trzymać rękę na pulsie... Gdybym w tamtej ciąży miała kontrole tak często, mój
          synek miałby dziś koło roku... Wychodziłam jednak z założenia, że ciąża to nie
          choroba... żyłam normalnie, chodziłam do pracy, pojechałam na urlop... No i
          zapłaciłam za to najwyższą cenę... Na szczęście to co mnie spotkało, zdarza się
          żadko... ale się zdarza, a w pierwszej ciąży nie wiadomo przecież jak organizm
          się zachowa... Dlatego uważam, że jednak warto uważać - przynajmniej na te
          sprawy, które mogą być na prawdę niebezpieczne. Serki pleśniowe na pewno do
          nich nie należą, ale badań w ciązy bagatelizować nie należy. Na koniec: koś kto
          nie sam nie stracił dziecka może wspólczuć, ale nigdy nie zrozumie... Nie może
          wiedzieć co czuje matka patrząc ja jej dziecko gaśnie w inkubatorze, jak
          załatwia się pogrzeb dla własnego dziecka, maleńką trumienkę itp. To jest coś
          co człowieka zmienia raz na zawsze.. I nie jest to histeryzowanie! Po prostu,
          ja mówię, że jestem w ciąży, ale nigdy niepowiem, że będę miała dziecko, nie
          robię planów... Bo wiem, że różnie bywa... Do ostatniej chwili nie ma się
          gwarancji...
          • dragica Re: do maretiny 15.07.06, 13:08
            maretina...lepiej czemus zapobiec, niz potem cierpiec...lepiej nawet
            bezpodstawnie unikac serkow, niz pozniej odwiedzac grob swojego dziecka.ciaza
            nie trwa cale zycie, trwa 9 miesiecy.
            • bach28 Re: do maretiny 15.07.06, 13:49
              Maretina wiem że ty miałas problemy i podziwiam twoją odpornośc psychiczną ale
              nie wszystkie kobiety sa takie jak ty i trzeba umieć to uszanowac.
              • dragica Re: do maretiny 15.07.06, 23:17
                nie chodzi o to.nikt nie pytal, cyz serek zabije dziecko. na tym obrazku w
                artykule pinezka sa takie glupawe napisy...pisze miedzy innymi gestoza...mnie
                ogarnal niesmak jak to woidzialam.bo gestoza moze zabic i matke , i dziecko. i
                dosyc czesto sie zdarza, wiec nie jest to jakis tam wymysl przesadzajacej panny.
        • maretina edycia 15.07.06, 16:02
          nie wiesz co czulam. nie pisz, ze "tylko poronilam".bo to bylo "az".nie pisz
          prosze w moim imieniu, bo to brzydko. nie wiesz co wtedy czulam a ja nie
          zamierzam Ci sie z tego spowiadac, bo to jest tylko moje i mojego meza. to jest
          zbyt intymne, szczegolnie na fora.
          nie rob tez ze mnie demonabez uczuc, bo silna psychika nie znaczy , ze sie nic
          nie czuje. natomiast silna psychika pomaga donosic kolejna ciaze. mialam wybor:
          polozyc sie i plakac i pytac caly swiat "dlaczego", albo wziasc sie w garsc i
          dzialc. wybralam to drugie. sadze, ze to jest trudniejsze, bo wyc do czterech
          scian i wzbudzac litosc potrafi kazdy. nie problem zalamac sie i miec w sobie
          zal, zlosc itd. natomiast inna sprawa jest rzeczywiste uporanie sie z
          problemem. stalo sie, nie odstanie sie. trzeba to przyjac do wiadomosci razem z
          wiedza, ze zadna ciaza nie jest taka sama i tak naprawde pierwszy trymestr jest
          w rekach boga a dopiero w drugim i trzecim medycyna ma cos do powiedzenia.
          nie czuje sie winna dlatego, ze zamiast plakac i lezec w piatej ciazy zylam
          pelnia zycia i szczescia. to byl moj czas. moje piec minut. moj ( i moich
          lekarzy) sukces, bylabym glupia, gdybym ten piekny okres spezila w swoich
          mrocznych myslach. w zyciu nie pozwolilabym sobie na to. placze wtedy jak jest
          zle. gdy jest dobrze skacze ze szczescia. na lzy przyjdzie czas jak sie cos nie
          uda.... a kiedy sie udaje, to nie wygladam czy przypadkiem zle nie idzie w
          moja strone.
          gdyby lekarze uznali, ze musze lezec albo gdybym od ktoregos z nich uslyszala,
          ze serek zabije mi dziecko a od farbowania wlosow uszkodze mu jakis narzad to
          sluchalabym specjalistow.
          co do badan: robilam ich setki i zadno z nich NIC nie zmienilo. od prosesora
          wołczyńskiego uslysza;am natomiast, ze wydalam niepotrzebnie pieniadze, bo tak
          naprawdeku poronien robi sie kilka badan a nie setki.
          na forach ciazowych czesto czytam porady typu"zmien lekarza", "to konowal"
          itd... a dlaczego tak pisza kobiety?
          -lekarz nie robi co miesiac morfologii
          -nie robi na kazdej wizycie usg, albo nie chcial zrobic usg w 5 tc
          -lekarz nie na kazdej wizycie bada szyjke itd...
          jesli wm polsce ciezarne sa tak wyedukowane w edycynie to niech daruja sobie
          lekarzy a ciaze niech prowadza same lub przez internet u domoroslych fachowcow,
          bo z tegio co widze "ciotki" forumowe maja lepszy posluch niz ktos kto skonczyl
          6 lat studiow, i 6 lat specjalizacji z ginekologii i poloznictwa.
          • edycia11 Re: edycia 15.07.06, 22:32
            Nie twierdzę,że każda z nas,która straciła dziecko,czasem nie jedno, ma
            siedziec w domu i użalać się nad sobą.
            Nie twierdzę jadnakowoż,że należy popadać w histerię z każdym kłuciem w
            brzuchu.Pomijam serki,i farbowania,bo każda normalna kobieta,która straciła
            dziecko zna swój organizm i wie jaki był powód.
            Twierdzę,że każda z nas jest inna.Nie można człowieka traktować przymierzając
            do własnej miarki jak zrobiła to autorka tego artykułu.
            Byłam bardzo zla jak przeczytałam Twojego posta.
            Ja w miarę uporałam się ze śmiercią dziecka,ale tylko dlatego,że znowu jestem w
            ciąży,ale nie jest mi łatwo.Stram się byc twarda,ale bywa różnie bo jesteśmy
            tylko ludźmi i nigdy nie uogólniajmy takich trudnych spraw.
            Napisałam "tylko poroniłam" bo takie odniosłam wrażnie,że to dla Ciebie było
            łatwe-przepraszam,wiem,że zabolało.
            Ja po pierwszym poronieniu nastepną ciąże przechodziłam cudownie i co? i
            wiem,że dziecko można stracić nie tylko w pierwszych 3 miesiącach jego
            istnienia.Dlatego strach wielu matek jest podytktowany wiedzą w tym temacie.

            Chciałam być niemiła,bo mnie zabolał Twój post.Wiem,że to prostackie,ale cóż
            nawet najlepszym puszczają cuglesmile
            Pozdrawiam
            • ajlii Re: do ajlii 03.09.06, 19:01
              Doczytałam całą wymianę zdań - wszakże forum publiczne - więc rozumiem kontekst. Ale w sumie poczułam się znowu "gorsza", bo nie urodziłam dziecka, a jedynie poroniłam sad Tylko że dotychczas podobne sugestie słyszałam od kobiet, które mają normalne zdrowie dzieci... nie wyobrażałam sobie takiej licytacji wśród kobiet które przeszły podobną tragedię utraty dziecka.
              • edycia11 Re: do ajlii 04.09.06, 10:07
                Widzisz,ja żle odczytałam slowa Maretiny i troche jej dokuczyłam,i nigdy nie
                napisałam,że martwe dziecko to więcej niż poronienie.Ja też poroniłam i wiem co
                to znaczy.
      • ira.e Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 20.08.06, 12:45
        Ja mam podobne doświadczenia, jak Edycia. Pierwsza ciąża - poroniona w 14 tc
        (pracowalam i prowadzilam wyklady na uczelni), druga - śmierć wewnątzmaciczna w
        38 tc (pewne hipotezy, ale brak jasnej odpowiedzi). Teraz znów jestem w ciązy
        (zagrożonej i do leżenia z tej samej przyczyny, dla której poronilam pierwszą
        ciąże) i umieram ze strachu.Poronienie bylo b. smutne, ale znacznie większą
        traumą byla śmierć, poród i pogrzeb Maleństwa. W moim odczuciu większość ludzi
        nie rozumie tej tragedii.Na ludzi typu maretina należy sie uodpornic. Nie
        każdemu Pan Bóg dal serce rozumiejące ludzkie dramaty, a i rozumu dla
        niektórych też zbraklo.
        • edycia11 Re: do ira.e 20.08.06, 15:30
          Wiesz,uśmiechnęlam się po przeczytaniu Twojego postusmile
          Trzymam kciuki.Ja już jestem na końcówce z a8 dni mam cięcie i wiesz...mój
          Anioł Jacek daje mi tyle sił,że sama jestem w szokuwink
          Pozdrawiam
          • ira.e Re: do edycia 22.08.06, 20:39
            Trzymam kciuki - daj znać na priv.jak już będziesz po wszystkim!Mój temat jest
            dość skomplikowany ze względu na dodatkowe poważne problemy zdrowotne. Każda
            kolejna ciąża to większe zagrożenie.Ale ciągle mam nadzieję - tylko b. się
            boję.Serdecznie pzdr.!
    • grace100 Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 21.08.06, 10:10
      Witam
      Chcialam tylko napisac ze niesamowicie mnie zszokowaly tu posty. Mnie osobiscie
      Maretina zaszczepila mnostwo wiary i entuzjazmu do walki, gdybym nie czytala
      jej postow to dawno bym siedziala w kacie i uzalala sie nad soba. Nie spotykam
      na codzien dziewczyn ktore przez to przeszly i teraz z usmiechem (tulac zdrowe
      brzdace) mowia "wez sie w garsc bedzie dobrze". Wydaje mi sie ze kazda kobieta
      nawet po bardzo traumatycznych przezyciach zwiazanych z kilkoma poronieniami,
      jak w koncu urodzi zdrowego dzieciaczka, zmieni troche sposob mowienia i bedzie
      radosna i silniejsza.
      100% racja jest ze trzeba isc do przodu !
      Pozdrawiam Was goraco a zwlaszcza malego Kajtusiasmile)
    • to-ja-007 Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 21.08.06, 16:12
      > czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zrozumiec

      Nie sadze.
      Dla wiekszosci kobiet ciaza przebiega bezproblemowo i jedynym problemem sa
      opuchniete nogi, ew. porod.

      Artykul jest kiepski pod wzgledem merytorycznym i jako satyra.
      Szkoda, ze autorka jako "eksperta" przedstawia swoja ciocie a sama nie pokusila
      sie chocby o minimalny "research". Akurat z postow na forum "Ciaza i porod"
      mozna sie posmiac ale niestety autorka wybrala te mniej zabawne kawalki.

      > Skonsultowałam się więc przy okazji z moją ciotką – lekarką z 30-letnim stażem
      >– i zapytałam, co to jest ta cała listerioza. Ciocia powiedziała, że to taka
      >choroba, o której czytała w podręczniku na II roku medycyny i nigdy w życiu nie
      >spotkała się z takim przypadkiem.

      No coz gdyby ta ciocia miala mniej stazu to moze by wiecej wiedziala, moze by
      jeszcze czasami czytywala literature. Chociaz sadzac po potraktowaniu tematu
      przez autorke artykulu - raczej male szanse - bo wyglada na to ze splycanie
      problematyki maja w genach. W sumie - maja weselej bo mozna sie z "forumowych
      glupkow" posmiac.
      Gdyby po kazdym poronieniu ciocia zlecala badania serologiczne to moze by i
      ciocia sie spotkala z takim przypadkiem poronienia po listeriozie. Ale ZADEN
      gin. tego nie robi. Nawet po 2 poronieniach bada sie tylko ctv i toxo.

      A temat listeriozy jest jak najbardziej nadal "na topie" i nie dotyczy "starych
      podrecznikow medycyny".
      www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16351605&query_hl=1&itool=pubmed_docsum
      www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16512000&query_hl=3&itool=pubmed_docsum
      www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=12561675&query_hl=3&itool=pubmed_docsum
      Kolejny temat - usg w ciazy.

      > W związku z tym coraz więcej kobiet do testu ciążowego dołącza sobie USG, a
      > ponieważ jest za wcześnie, lekarz nic nie może na temat ciaży powiedzieć.

      No coz autorka i jej ciocia zapewne znowu nie slyszaly o czyms takim jak ciaza
      pozamaciczna. A jak juz sie komus zdarzy to traktuja to jak dopust Bozy.
      Jasne po co robic na poczatku ciazy usg ... kiedys w ogole kobiety nie chodzily
      do ginekologa, wiec moze i z tego zrezygnowac?

      A co do watrobki i przedawkowania wit. A. o ktorej wspominala maretina - to tez
      nie jest przesad:
      www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?db=pubmed&cmd=Retrieve&dopt=AbstractPlus&list_uids=16028634&query_hl=8&itool=pubmed_docsum
      Natomiast nie ma dowodow jesli chodzi o
      - kawe (badania byly na myszach a ilosci substancji szkodliwej ktora
      wstrzykiwano myszkom odpowiadaly ilosci kawy ktorej nikt nie jest w stanie wypic
      poza sloniem)
      - farby do wlosow (zwlaszcza ciemne, trwale - sa szkodliwe dla kazdego i nie
      tylko w ciazy ale nie ma dowodow na ich przenikanie przez placente)

      hmmmm "pinezka" powstala z forum "Dla dziewczyn po 30-tce", od kiedy pisanie na
      forum robi z kogos dziennikarza...

      pozdr.
      ula
    • althea35 Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 26.08.06, 22:03
      Nie rozumie waszego podejscia! To ze to jest moja pierwsza ciaza nie znaczy ze
      sie o nia nie martwie. Do tej pory ciaza przebiega bez problemowo, ale zdaje
      sobie sprawe ze w kazdym momencie cos moze sie stac. Nie romumie dlaczego
      traktujecie osoby takie jak ja, jak gogos kto nic nie wie i o niczym nie ma
      pojecia. Staram sie czytac jak najbardziej wiarygodne informacje na temat
      ciazy, diety w ciazy i tym podobnych rzeczy, a moim zdaniem takich rzetelnych
      informacji brakuje na polskich stronach, a nawet w literaturze.
      Mieszkam w kraju, w ktorym jest jedna z najmniejszych na swiecie umieralnosc
      nororodkow. W tym kraju kobieta w 20 tc ma jedna wizyte, u poloznej. W
      prawidlowo przebiegajacej ciazy lekarza nie widzi na oczy, a USG ma wykonywane
      raz w czasie ciazy. Czasami sie tym martwie, ze nie wiem np. co z moja szyjka
      itp. ale musze sie temu systemowi podporzadkowac i miec nadzieje ze wszystko
      bedzie dobrze, bo tutaj nie ma takiej mozliwosci, ze jak mi sie nie podoba to
      ide do prywatnego lekarza i juz.
      Zycze wam wszystkim jak najszybszego zaciazenia i pozniej spokojnych 9 miesiecy!
      • fooox na prosbe jolhi 26.08.06, 22:25
        zamieszczam link do watku na styczniowkach 2007 - jolha jest zdania ze dotyczy
        was wiec robie jak prosi. Wiem jak ciezko jest po stracie i gdy idzie wszystko
        zle i wiele nas na styczniowkach jest w podobnej sytuacji. Trzymam kciuki.
    • 1mmmm1 Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 02.09.06, 00:24
      Weszłam tu przypadkiem, chcą się dowiedzieć, jakś krzywdę może mi wyrządzić ser
      pleśniowy i ile osób już skrzywdził. Na razie nie znalazłam żadnej, ale może za
      słabo szukałam.

      Przytoczony artykuł bardzo mi się podoba. Myślę, że autorce wcale nie chodziło o
      prześmianie osób takich, jak większość z Was, czyli mających prawdziwe problemy,
      ale raczej o ironię wymierzoną w osoby, które tych problemów na siłę szukają.
      Które zakładają najgorsze, mimo, że wszystko jest w porządku. Które mogą więcej
      szkody narobić sobie i dziecku przez swe urojone zgryzoty, niż jedząc sery
      pleśniowe.

      Przecież istnieje różnica między chorobą, a hipochondrią. Choć w sumie
      hipochondria to też coś jak choroba... W każdym razie, jeśli dobrze rozumiem, Wy
      macie rzeczywiście trudną ciążę i problem nieuzasadnionego przewrażliwienia na
      punkcie ciąży Was nie dotyczy, więc naprawdę chyba nie ma powodu do oburzenia,
      bo to nie o Was jest ten artykuł...
      • shemsi1 Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 17.09.06, 17:15
        Jestem w ciąży wysokiego ryzyka, w 17 tc
        Nie poroniłam nigdy, ale wyeliminowałam rzeczy które mogą zagrozić dzieciom.
        To nie jest hipochondria, to jest troska. Korona mi z głowy nie spadnie jak
        serków jeść nie będę.
        Mój pierwszy lekarz na początku ciąży nastraszył mnie że poronię, że w takich
        przypadkach, to jest 90%. Mówił to tak jak się mówi do petenta w urzędzie, że
        nie ma co liczyć na jakąś zapomogę. Dlatego doceniam to co mam.
        Pozdrawiam Was dziewczyny gorąco, trzymam kciuki za nas wszystkie. Powodzenia!
    • anneczka78 Re: czy ktoś kto nie ronił jest w stanie nas zroz 21.09.06, 07:58
      Artykuł w pinezce przeczytałam wczoraj. Myślę, że niepotrzebnie się nim
      wszystkie emocjonujemy. Wiadomo - kobieta, której ciąża rozwija się bez
      problemów, może pozwolić sobie na dużą aktywność, pracę zawodową, aerobik,
      wyjazdy etc. Tam, gdzie pojawiają się problemy, dodatkowe zwiększanie ryzyka
      jest bezmyślnością. Autorka tych dwóch przypadków nie rozróżnia. Trudno! To
      tylko artykuł - głupich artykułów jest w prasie wiele, na różne tematy.

      I jeszcze jedno:
      >tak naprawde pierwszy trymestr jest
      >w rekach boga a dopiero w drugim i trzecim medycyna ma cos do powiedzenia
      Maretino, zaprzeczasz faktom smile Bez pomocy leków nie udało Ci się nigdy wyjść
      poza pierwszy trymestr, pod opieką właściwego lekarza i z właściwie dobranymi
      środkami farmakologicznymi - tak.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka