Dodaj do ulubionych

kto wesprze na duchu

02.11.06, 20:09
jest 20 a ja siedze skulona przed kompem. szukam skąś pociechy, ratunku...
wsparcia. odrobiny nadziei, kogoś kto powie, masz duża szanse, bo lekarz na
mnie chyba postawil krzyzykcrying.
Jestem w pierwszej ciąży... inaczej: nosze w sobie ukochane dziecko. tyle, ze
ono chyba ze mną nie chce być.
pierwsza wizyta w miiesiączkowym 6t.c (moja opcja to coś koło 8.10 - poczecie)
i informacja - za mal ciąża pusty pecherzyk,. 30 .10 krwawienie (plamenie) 31
wizyta u lekarza. pęcherzyk 13 mm ciałko żółtkowe, nie widac zarodka,
pęcherzyk lekko zdeformowany (gruszka??) mięsniak w macicy i tajemnicza 6mmm
szczelina. Lekarz rozwiał moje nadzieie.:Na wiele bym nie liczył.
A ja... błagam Boga o litość, wymiotuje i mam potowrnie obolałe piersi. Nie
umiem juz myśleć pozytywnie. w necie znalazłam taka stronkę
www.echo.3w.pl/cgi-bin/echo/zdrowie/zdrowie tam w sprawdz mozna
zobaczyc jak dzidzia powinna wygladc. moja powinna mic 6mm i pukajace
serdudszko,a jej nie bylo widac. rycze. jest dla mnie nadzieja? RATUNKU!!!
Obserwuj wątek
    • mamusia100 Re: kto wesprze na duchu 02.11.06, 20:51
      civi1, masz maila na priv.
      • olcialew1 Re: kto wesprze na duchu 03.11.06, 20:26
        Jedyne co przychodzi mi do glowy to pojscie do innego gina na konsultacje i usg.
        Buziaki dal Ciebie!
    • mrowka75 Jest dla Ciebie nadzieja 03.11.06, 20:35
      w wielu ciążch okazuje się,że serduszko zaczeło pukac później niz pierwsze usg
      było wykonane. Wrzuc "wielkość zarodka" w wyszukiwarkę, jest mnóstwo postów
      kobiet, którym ciąża skończyła się szczęsliwie, choć były w analogicznej
      sytuacji, a czasem bijące serduszko nie pojawiało się dłużej niż 6 tygodni.
      Wiele rodziło zdrowe dzieci pomimo mięśniaka, wiele rodziło pomimo plamień i
      krwiaka (na co wskazywałaby tajemnicza szczelina) - i tu np ja. Trzymam kciuki
      i spokoju zyczę. pozdrawiam.
      P.S. Zrobienie usg u innego specjalisty tez może być rozwiązaniem problemu, ale
      osobiscie doradzałabym pójście na usg za jakiś tydzień.
      • civi1 Re: Jest dla Ciebie nadzieja 03.11.06, 20:50
        mróweczko jesteś ANiołem. Bardzo dziękuje. postanowiłam juz czekać do 10. i
        powiem Ci, e stałąm sie dziś pewna, ze będzie OK
    • marta.b.gurgul Re: kto wesprze na duchu 22.06.07, 18:37
      Witam, ja jestem w 35 tc i co prawda nie miałam takich problemów, ale na
      początku w 5 tc dowiedziałam się, że mam krwiaka w macicy i 50 % na donoszenie,
      chociaż lekarz od razu powiedział, zeby nie spodziewać się cudu. Kazał leżeć. A
      ja myslałam pozytywnie, uwierzyłam, że urodze tego dzidziusia, chociaz krwiak
      był cztery razy większy od mojej fasolki. Leżałam trzy miesiące i krwiak się
      wchłonął. W tym czasie dostałam mdłości, wymiotowałam codziennie do czwartego
      miesiąca po parę razy i też bolałay mnie piersi. lekarz powiedział, że to dobre
      objawy, bo organizma przyzwyczaja się do nowego stanu rzeczy i akceptuje , a nie
      odrzuca dzidziusia. i tak się stało. Nie martw się, przede wszystkim pozytywne
      myslenie, naprawdę dużo daje.
    • ludwiczka1 Re: kto wesprze na duchu 25.06.07, 19:16
      Wiem, że teraz przechodzisz ciężkie chwile, ale musisz wierzyć, że będzie ok.
      Ja sama jestem tego dobrym przykładem. Gdy wspominam moją ciążę przechodzą mnie
      dreszcze. U mnie też długo nie było widać zarodka a tylko ciałko żółte. Lekarz
      kazał czekać a ja wychodziłam ze skóry. Kiedy wreszcie dzidziuś był widoczny
      dostałam krwawienia i wylądowałam w szpitalu. Miałam krwiaka,musiałam leżeć i
      brać leki na podtrzymanie.Byłam przerażona tym bardziej, że już wcześniej
      straciłam ciążę. Na pierwszej wizycie po wyjściu ze szpitala lekarz nie mógł
      dopatrzeć się u dziecka nóżek. Przeżywałam kolejny koszmar. Na następnej
      wizycie nóżki były już widoczne, ale pojwił się też ogromny mięśniak. Tak
      dotrwałam do połowy ciąży. W 23 tygodniu trafiłam do szpitala z silnymi bólami
      brzucha (do tej pory nie wiem co było ich przyczyną). Tydzień po wyjściu ze
      szpitala zaczęły się częste skurcze, których nie dało się niczym wyciszyć. I
      tak dotrwałam do 36 tygodnia. Bo wtedy urodziłam. W czasie porodu nastąpiły
      komplikacje i musiałam mieć cc. Dzień później (w Wigilię) dziecko dostało
      silnego zapalenia płuc i straciło oddech. Było reanimowane. Wiele dni
      przeleżało w szpitalu w tym na oddziale intensywnej terapii. Na szczęście Bóg
      czuwał nad nami. Malutka wyzdrowiała. Teraz ma 6 miesięcy i jest zdrowym,
      radosnym dzieckiem. Jak widzisz moja ciąża do łatwych nie należała. Bałam się
      potwornie, że stracę moje dziecko. Dlatego dobrze wiem co czujesz. Nie trać
      wiary w to, że będzie dobrze. Trzymam za Ciebie i Twoje dzieciątko kciuki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka