Dodaj do ulubionych

Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt.

10.04.07, 16:12
Szukam kobiet które znajdują sie w podobnej sytuacji jak ja, zn stracily
jedno z bliźniat w ciazy bliźniaczej. Chcialabym wiedziec jak sobie radzicie
w trudnych chwilach.
Obserwuj wątek
    • lalka_go Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 26.04.07, 19:00
      witam. ja niestety straciłam jedną córcię. zasnęła w brzuszku w 22 tyg. ciążę
      donosiłam do 31 tyg. odeszły mi wody i urodziłam przez cc. Wiktoria jutro
      kończy 11 miesięcy , waży ponad 11 kg i jest moim największym skarbem. a
      Angelika czuwa z góry .
      jak sobie radziłam w trudnych chwilach? nie radziłam sobie. a te chwile nadal
      sie zdarzają. i tez sobie z nimi nie radzę. poprostu czekam na kolejny dzień.
      zawsze mam nadzieje że będzie lepszy.
      jesli chcesz pogadać to mogę Ci podac gg. daj znać jesli będziesz chciała numer.
      pozdrawiam.
      • polpotworek Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 03.05.07, 16:27
        Dziekuje Wam dziewczyny. Bardzo mi przykro lalko z powodu Twojej straty. Ja
        dowiedzialam sie ze malenstwo nie zyje w 9tc a i tak bardzo to przezywalam gdyz
        czekalam na ciąze ponad 4 lata a wiadomoasc o bliźnietach byla dla mnie
        blogoslawienstwem. Od tego minal juz miesiac, jakos sobie radze ale i tak nadal
        o tym czesto myśle i lzy same sie cisną do oczu. Ciągle myśle ze mi sie to
        tylko śni, ze ono zyje...chyba nigdy sie do konca z tym nie pogodze.
        Pozostal tez strach o drugie i mimo ze narazie wszystko jest dobrze to drże o
        nie kazdego dnia.
    • bzet Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 05.05.07, 14:31
      Wiaj,
      ja straciłam jednego z chłopców w 14 tc, a drugi synek ma teraz 10 miesiecy i
      moja rada jest taka: szukaj dobrego ginekologa, a lepiej dwóch. Taka ciąża
      wbrew pozorom wymaga dobrego specjalisty: mój ginekolog (sława, najpelszy w
      mieście) przekonywał mnie, że nic nie zagraża dziecku i mnie. A jak okazało się
      gdy trafiłam w 33 tc do kliniki to tak nie jest cąłkiem prawda (moze ale nie
      musi). Przy przyjęciu na oddział zastanowiło mnie stwierdzenie jednej z
      lekarek: niech się Pani nie martwi bedzie dobrze, już były takie przypadki i
      dobrze się skończyło. Ja zaczęłam wtedy dopier mysleć!!!! Niesty obumarcie
      jednego z płodów może działać (przypominam: choć nie musi!!!) na organizm i
      matki i drugiego dziecka, a od jego usytuowania zalezy jak ono się rozwija i
      jak pracuje łożysko, którego część obumiera wraz z nim!!!
      U mnie skończyło się cc w 33 tc z rozpoznaniem: hipotrofia płodu, moje
      nadciśnienie i patologiczne przepływy. Syn urodził się 940 g z zatruciem
      organizmu przez zmarłego brata!!!
      Nie straszę, ale proszę: zrób usg połówkowe, przepływy i często odwiedzaj swego
      lekarza.
      Powodzenia Beata
      • lalka_go Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 05.05.07, 17:09
        Mi lekarze mówili że musimy sprawdzać jak się miewa Wiktoria po śmierci
        siostrzyczki. czy nie powiększa jej się serduszko czy nie ma problemów z
        krążeniem. nic nie mówili o zagrożeniu dla mnie. ale po porodzie dłużej
        trzymali mnie w szpitalu bo kilka razy sprawdzali czy nie mam zakażenia.
        na szczęście ciąża była dwuowodniowa, dwukosmówkowa co dawało nam nadzieję dla
        Wiktorii.
        kontrol Wiki mielismy co 2 tyg. w matce polce w Łodzi.
        a Wy jaką macie/miałyście ciążę?
            • lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 12.05.07, 21:09
              Czesc dziewczynki!
              Postanowilam napisac na tym watku, choc jeszcze nie stracilam dziecka, ale to
              chyab bedzie nieuniknione... Z Polpotworkiem i Lalka juz sie znamy, szkoda, ze w
              takich smutnych okolicznosciach przyszlo nam sie "zgadac". Bardzo to smutne.
              U mnei sytuacja wyglada tak, ze jestem w ciazy blizniaczej,po in vitro. Teraz
              jest 16tc, niestety na kolejnym juz usg wyszla wada u jednego dziecka (bardzo
              powazna, letalna). Drugie jest zdrowe i oby tak zostalo. Czekam teraz na
              amniopunkcje, chce wiedziec WSZYSTKO do konca ... To tortura wiem...
              Nie wiem co bedzie dalej, nie mam jeszcze lekarza wybranego, bo ta sytacja
              wszystko zmienila (poki co usg robie u Roszkowskiego). Nie wiem czy dziecko
              przezyje, czy umrze w brzuchu? Czy bedzie dlugo zyc po porodzie? Ja my bedziemy
              wtedy funkcjonowac? Czy drugiemu dziecku nic nie zagrozi? (bardzo sie tego
              boimy) To jakas schizofrenia, czuje sie jakby to dzialo sie obok, ale nawet
              jestem dziwnie spokojna... Czekam i czekam i jeszcze tyle dni do konca...

              Ania
              • buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 31.05.07, 16:32
                lewana77 napisała:

                > Czesc dziewczynki!
                > Postanowilam napisac na tym watku, choc jeszcze nie stracilam dziecka, ale to
                > chyab bedzie nieuniknione... Z Polpotworkiem i Lalka juz sie znamy, szkoda, ze
                > w
                > takich smutnych okolicznosciach przyszlo nam sie "zgadac". Bardzo to smutne.
                > U mnei sytuacja wyglada tak, ze jestem w ciazy blizniaczej,po in vitro. Teraz
                > jest 16tc, niestety na kolejnym juz usg wyszla wada u jednego dziecka (bardzo
                > powazna, letalna). Drugie jest zdrowe i oby tak zostalo. Czekam teraz na
                > amniopunkcje, chce wiedziec WSZYSTKO do konca ... To tortura wiem...
                > Nie wiem co bedzie dalej, nie mam jeszcze lekarza wybranego, bo ta sytacja
                > wszystko zmienila (poki co usg robie u Roszkowskiego). Nie wiem czy dziecko
                > przezyje, czy umrze w brzuchu? Czy bedzie dlugo zyc po porodzie? Ja my bedziemy
                > wtedy funkcjonowac? Czy drugiemu dziecku nic nie zagrozi? (bardzo sie tego
                > boimy) To jakas schizofrenia, czuje sie jakby to dzialo sie obok, ale nawet
                > jestem dziwnie spokojna... Czekam i czekam i jeszcze tyle dni do konca...
                >
                > Ania

                Witajcie dziewczyny!

                nie jestem sama, jak Ania wiem, że jedna z dziewczynek jest chora nt 5,8 cm, powiększone nerki, obrzęk ogólny ustąpił na rzecz wykrytego przed godziną obrzęku trzewii ... cytuję lekarza, któremu bardzo ufam i który sam wysłał mnie na konsultacje do kolegów z bielańskiego szpitala: 'źle natura wybrała, że ten dzidziuś jeszcze żyje'. Dziś zaczęliśmy 20 tydzień. jutro a najpóźniej 6-go czerwca będę miała wyniki aminopunkcji.
                Mój dylemat to czy poddać się 'terminacji płodu' jeśli wyjdą z aminopunkcji wady ?
                właściwie o wadzie genetycznej nie mam co marzyć, że nie będzie bo z 3-ech lekarzy żaden nie daje nadzieji ... ryzyko Downa 1;4, ryzyko trisomi 18 i 13 wynosi 1;11.

                A dodam, bo sama wcześniej nie wiedziałam, terminacja płodu to usmiercenie dziecka poprzez przebicie pęcherza płodowego i podania do serca chlorku potasu.

                PONOĆ im ciąża starsza tym chore dziecko (jego obumarcie) zwiększa ryzyko utrzymania przy życiu drugiego dziecka (toksyny).

                Czy któraś z was stanęła przed takim wyborem ???

                buzula
        • bzet Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 04.06.07, 01:01
          Witaj, dopiero terazodpowiadam. Tymek ma teraz 11 miesiecy, jest inteligentnym
          sprawnym, zdrowym, bardzo wesołym maluszkiem (dopiero 6400) po przejściach.
          nadal chodzimy na rahabiltację i zalicamy wielu specjalistów, ale wszystko jest
          w najlepszym porzadku. Poradził sobie dosoknale z wylewem II stopnia,
          cholestazą wątrobową, zapaleniem jelit, a nawet przepuklinka pchwinowa mu się
          zmiejszyła. Nie churuje, dopiero teraz w te uapły dostał katar, a wcześniej
          starsza siostra zaraziłą go ospą.
          I jeszcze słuch i wzork całkowicie prawidłowe. Tak że jego historia jest
          optymistycza!!!
          • bzet do lewanna77 04.06.07, 01:08
            Witaj, miała przerwę na forum,więc odpowedź post wyżej. Ślędzę wasze wypowiedzi
            i powracją do mnie wspomnienia sprzed roku... to koszmar. Słowo "terminacja"
            do tej prory wywołuje skurcz mego żołądka.
            Powodzenia, czasem bywa lepiej niż myślimy
            beazet
    • afire Lewana77 13.05.07, 11:09
      Jest mi bardzo przykro, ale może jeszcze zdarzy się cud? Nie wiem co napisać,
      będę trzymać kciuki...
      Mama Kamila 28.11.05 33tc,1720g,49cm
    • zaisa Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 26.05.07, 00:55
      7 tc usg biją dwa serduszka w jednej owodni.
      10 tc - jeden maluszek rozwija się dobrze, po drugim widać tylko pozostałości
      pęcherzyka żółtkowego.
      Ciąża była trudna - po dwóch wcześniejszych poronieniach - po drodze wyszła
      jeszcze cukrzyca ciążowa, niewydolność szyjki, po 34 tc - po krwawieniu z
      łozyska - pobyt w szpitalu. Ostatecznie poród po odstawieniu gwałtownym leków
      rozkurczowych po 36 tc, zakończony cc (synek byl podwieszony na pępowinie).
      Pomimo 5/8 pkt i niedotlenienia okołoporodowego, synek rozwija się dobrze,
      asymetria komór mózgowych wywołana niedotlenieniem już się cofnęła.
      Teraz ma 7,5 mies. i pełza, turla się i ostro przygotowuje do raczkowania. Jak
      do tej pory - wszystkie wizyty u specjalistów są formalnością. Trochę kłopotów z
      trawieniem mamy - cierpi na tym głównie moja dieta.
      Nie raz zastanawiam się, jak by było, gdyby było ich dwóch.
      • lewana77 BUZULA!!! 31.05.07, 21:58
        BUZULA
        Kurcze kochan tak mi przykro, jedziemy n atym samym wozku, z tym, ze ja
        diagnozuje sie na Czerniakowksiej, choc w Bielanskim tez bywam (ale u Kretowicza
        jeszcze nie bylam, chodze do Roszkowskiego z ww szpitala). Ponoc to jedna szkola
        ginekologow (+Debski i Garwolinski).
        Ja nie zrobilam w koncu amniopunkcji, bo maly chory ma malo wod plodowych i nie
        bylo z czego pobrac wlasciwie... Poza tym balam sie ryzyka, ze a nuz widelec cos
        sie jeszcze pogorszy...

        Napisz dokladniej jak u Ciebie wyglada sprawa??? Czy to ciaza 2 owodniowa, 2
        kosmowkowa? Jesli tak, to jest male ryzyko, aby chory po smierci jakos
        specjalnie przeszkodzil drugiemu zdrowemu (czy drugi plod prawidlowo sie
        rozwija?? u mnie tak) Gorzej jesli to jednojajowa ciaza, lub ze 2 jajowa ze
        wspolnym lozyskiem. Ja duzo o tym czytam (oblozylam sie naukowa literatura) nie
        jest powiedziane na 100%, ze obumarcie w 2 trym., jest lepsze ....W 1 trym. tak
        (jest szansa, ze plod sie wchlonie, zmaceruje), ale w 2 to juz z tym gorzej. Ja
        wyszlam z zalozenia, ze im dluzej bedzie zyl tym lepiej dla mnie i dla drugiego
        dziecka. W sumie moze sam umrzec, moze umrzec zaraz po porodzie...
        Jesli umrze w powiedzmy 20 tc, to tez nie jest tak ok, bo moze sprowokowac
        wczesniejszy porod, moga odejsc wody,wtedy na serio zagraza zdrowemu dziecku.

        Jesli chcesz pogadac (obie jestesmy z Wawy) daj znac na lewana77@gazeta.pl albo
        moze masz gg?

        A co do usmiercenia za pomoca zastrzyku, to nie wiem czy wogole sie to
        praktykuje??? Mi Roszkowski powiedzial, ze cyt:"nie zabije tego dziecka" i nie
        (nie da mi namiarow) poleca mi szukac "fachowcow", ktorzy niby moga to zrobic,
        bo moga mi wiecej zaszkodzic zdrowotnie, niz pomoc.
        Jutro ide ponownie do gina. to spytam o ten zastrzyk, co on o nim sadzi.

        Generalnie mi poradzono czekac (18,5 tc). No i tak sobie czekamy, nie ingerujemy.

        Odezwij sie, i trzymajmy sie!
        • lewana77 Re: BUZULA!!! 31.05.07, 22:06
          Ponieważ w przypadku ciąży mnogiej nie ma dostatecznie wiarygodnego badania
          przesiewowego surowicy krwi ciężarnej, można ze względu na wiek matki lub w
          oparciu o podejrzany wynik badania USG wykonać amniopunkcję lub biopsję
          kosmówki. Powszechnie przyjęte postępowanie w przypadku ciąży mnogiej obejmuje
          dokładne badanie ultrasonograficzne, które wykonuje się między 18. a 20.
          tygodniem ciąży. Poradnictwo przed badaniem prenatalnym powinno uwzględniać
          możliwości rozpoznania ciężkich wad u jednego lub obu płodów oraz kwestie
          zakończenia ciąży, selektywnej terminacji płodowej lub kontynuacji ciąży bez
          jakichkolwiek interwencji.

          Przebieg ciąży po selektywnej terminacji płodowej nie zawsze jest korzystny. W
          badaniu obejmującym 50 kobiet poddanych temu zabiegowi między 13. a 23.
          tygodniem, ryzyko porodu przedwczesnego było wyższe w tych przypadkach, w
          których zabieg wykonano po 20. tygodniu ciąży. Autorzy konkludują, że selektywna
          terminacja płodowa może wcale nie zmniejszać ryzyka wcześniactwa związanego z
          obecnością zdeformowanego bliźniaka, a jednocześnie sam zabieg może zwiększyć
          ryzyko porodu przedwczesnego dla płodu, który przeżył11.

          Niewiele jest danych na temat kontynuacji ciąży bez selektywnej terminacji
          płodu, u którego wykryto wadę. W niewielkiej grupie porównano przebieg 14 ciąż
          bliźniaczych, w których stwierdzono wady rozwojowe u jednego płodu z grupą
          kontrolną, którą stanowiły kobiety z prawidłową ciążą bliźniaczą. W grupie z
          wadami częściej wykonywano cięcie cesarskie, zaobserwowano także większą liczbę
          porodów przedwczesnych niż w grupie kontrolnej12. Istnieją jednak ograniczenia
          dotyczące interpretacji wyników tego badania, ponieważ grupa kontrolna nie była
          dopasowana w czasie do grupy badanej. Konieczne jest przeprowadzenie szerszych
          badań dotyczących ostatecznych wyników przebiegu ciąży bliźniaczej po dokonaniu
          w drugim trymestrze selektywnej terminacji płodu z wadą. W przypadku wad
          letalnych niezbędne są dane porównawcze wyników prowadzenia dwu grup �
          pierwszej, w której dokonano by selektywnej terminacji płodu z drugą, w której
          kontynuowano by niezredukowaną ciążę.

          Żródło:
          www.libramed.com.pl/WPG/NumeryArchiwalne/21/09.html
          • lewana77 Re: BUZULA!!! 31.05.07, 22:15
            i jeszcze cos
            Selektywna terminacja płodowa określana jest skrótem MFPR – (multifetal
            pregnancy reduction). Skrót ten oznacza redukcję ciąży wielopłodowej. Tę
            możliwość bierze się pod uwagę w przypadku ciąży wielopłodowej, gdy któryś z
            płodów wykazuje ciężkie wady rozwojowe oraz w celu zmniejszenia ilości
            rozwijających się płodów ograniczając tym samym ryzyko wystąpienia ciężkich
            powikłań zarówno dla matki jak i dla płodów. Redukcji można dokonać do ciąży
            pojedynczej lub ciąży bliźniaczej. Ważną rzeczą jest, by zabieg wykonany był jak
            najwcześniej. Najczęściej wykonywany jest w 10 tygodniu ciąży. Do klatki
            piersiowej płodu podaje się chlorek potasu co wywołuje zatrzymanie akcji serca
            płodu oraz jego wewnątrzmaciczne obumarcie. Niestety zabieg ten może powodować
            wiele powikłań w dalszym przebiegu ciąży. Zwiększa się ryzyko wystąpienia
            poronienia czy też porodu przedwczesnego. Selektywna redukcja płodów stanowi
            duży problem etyczny i emocjonalny zarówno dla rodziców jak i dla lekarzy. W
            związku z zagrożeniami dalszego przebiegu ciąży jak również z możliwością
            wystąpienia psychologicznych następstw zabiegu, wykonuje się go wyłącznie na
            wyraźną prośbę rodziców wyrażoną na piśmie.
            www.forumginekologiczne.pl/trudne/ep,295
            • lewana77 Re: BUZULA!!! 31.05.07, 22:25
              A to odpowiedz jednego experta-ginekologa z forum o nieplodnosci, gdzie zadalam
              pytanie o redukcje (zaraz po zlym wyniku NT)

              Cyt:
              Niestety może to być defekt jednego z płodów. Embrioredukcja jest w Polsce
              zakazana prawnie. zreszta technicznie ona w tej sytuacji ze względu na ew wyniki
              amnipunkcja w 16 tyg jest niewykonalna Zagrożenia dla drugiego płodu raczej nie
              ma niestety tutaj nalezy dlaje diagnozowac przebieg ciązy Z poważaniem JD
    • ulineczka Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 31.05.07, 22:52
      Po wielu latach staran i leczenia zaszłam w upragniona ciaze.(przesłam zabieg
      ivf) Szczescie bylo podwojne poniewaz okazalo sie ze pod serduszkiem nosze dwie
      male istotki.
      Do 21tc wszystkie badania byly super, usg genetyczne w 12 i 19tc nie wykazaly
      niczego zlego. W 22tc okazalo sie ze synus jeste niedotleniany i grozi mu nawet
      zgon wewnatrzmaciczny. Od tego momentu bylam pod stala kontrola lekarza, co
      kilka dni usg i brak szans na donoszenie ciązy i zdrowego synka. Corka
      rozwijala sie prawidlowo i lekarze walczyli o nia. Ja wierzylam, ze Kajtus
      bedzie zyl, wierzylam ze zacznie rosnąc, ze da rade. I tak w 31tc zaczelo
      zanikac jego tetno. Lekarze nie chcieli go ratowac wczesniejsza cesarka
      twierdzac, ze narazaja zdrowa dziewczynke na bardzo duze wczesniactwo. Moja
      Malgonia sama zdecydowała, przebila swoj worek owodniowy i tak 09.04.2006 na
      dwa miesiace przed terminem rozpoczela sie akcja porodowa zakonczona
      narodzinami Malgoni i Kajtusia. Zebrani ginekolodzy i neonatolodzy nie mogli
      uwierzyc, ze Kajtus jest w tak dobrej formie. Najpierw dostal 2 punkty w skali
      Apgar ale następnie juz 7. Oddychał samodzilenie, wszystkie odruchy byly
      prawidłowe. Razem ze swoja siostrzyczka trafili do inkubatorków. Byłam
      najszczesliwsza kobieta pod słoncem, która uwierzyła, ze cuda sie zdarzają.
      Wszystko było super az do Niedzieli Wielkanocnej kiedy to okazało sie ze Kajtus
      jest w bardzo zlym stanie. Przestal jesc, nie wyprózniał sie, był apatyczny i
      wymiotował kalem. Nerwowe szukanie miejsc na odziałach intensywnej terapii i
      zostaje przewieziony do Zabrza. Diagnoza brzmi: Martwicze zapalenie jelit oraz
      posocznica. Lekarze przeprowadzaja operacje wycinajac czesc jelitek. Walcza z
      posocznica, ale rokowania sa bardzo zle. Kajtus ma olbrzymia chec do zycia i po
      kilku transfuzjach krwi wychodzi z posocznicy. Niestety jelitka nadal nie
      pracują. Kolejna operacja. Kajtusiowi zostaje 15cm jelitek - jesli przezyje to
      bedzie to dla niego straszne zycie. 28kwietnia, kiedy widziałam jak gasnie
      przywiozłam mu i powiesilam na inkubatorku malego Aniołka, który zabiera go do
      Siebie.
      Mam w domu Małgosie, która jest zdrowa, bardzo pogoda dziewczynka i jestem
      szczesliwa, ale nie ma dnia zebym nie plakala myslac o moim Malym Wielkim
      Bohaterze.
      A najbardziej przykrym momentem nie byl pogrzeb, ale chrzest Kajtusia w
      szpitalnej sali w obecnosci pielegniarek, rurek, respiratorów i umierajacych
      dzieci...
      I o ironio losu w dniu kiedy zalatwialismy formalnosi pogrzebowe dowiedzielismy
      sie ze Malgosia wychodzi ze szpitala i w jednym dniu wybieralismy trumienke i
      wozek.
      Od tych wydarzen minał rok a strata Kajtusia boli co raz bardziej i bardziej i
      nie umiem sobie z tym poradzic, nie umiem...

      • buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 01.06.07, 10:03
        Ulineczka,

        bardzo mi przykro, że Kajtuś Was opuścił.
        szczerze mówiąc bardzo się boję takiej sytuacji.
        Ja też mam na imię Urszula - co za zbieg okolicznośc ??

        Dziś powinnam wyżebrać telefonicznie wyniki aminopunkcji, ale wczoraj obrzęk do jednej dziewczynki wrócił w trzewiach ... i moja nadzieja gaśnie.

        ula
            • ulineczka Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 01.06.07, 21:24
              Wiem co czujesz i serce mi pęka jak słysze ze ktos moze stracic jedno z
              dzieciatek. Ja mimo bardzo złych diagnoz walczyłam do końca lwica o Kajtusia,
              niestety nie udało sie.
              Dzisiaj byłam u niego na cmentarzu i o dziwo pierwszy raz nie płakałam, ale żal
              i tęsknota sa ogromne.
              Dobrze ze nie jestem sama, dobrze ze jestescie, choc nie w takich
              okolicznosciach chciałabym poznac dobrych ludzi

              Lewena trzymaj sie dla drugiej córeczki, walcz dla niej i nie poddawaj się.
              Musisz to wytrzymac, zeby nie stracic ich obu. Przepraszam nie doczytałam, skąd
              jesteś?
              • buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 02.06.07, 06:49
                Ulineczko,

                tak pisz do nas myślę, żę nie tylko Tobie pomoże ale i nam.
                Łza oczywiście w oku mi się kręci jak wyobrażam sobie Ciebie / siebie nad maleńkim grobem.

                Wczoraj rozmawiałam z Lewana77 przez telefon - Boże jak ja tego potrzebowałam.

                Wszystkie musimy być dzielne ... więc wspierajmy się.

                Buzula
                • ulineczka Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 02.06.07, 22:42
                  Buzula nadzieje trzeba miec do końca, bo natura jest nieobliczalna i zawsze
                  może zdarzyć sie cud i mozesz miec dwie zdrowe dziewczynki.

                  Ja jak usłyszam od lekarzy ze Kajtus umrze, albo bedzie uposledzony i to nie
                  tylko psychicznie, ale i tez jego organy moga bardzo zle pracowac - pcząwszy od
                  niewydolonsci nerek, przez choroby skóry, watroby, jelit to powiedziałam do
                  Boga: jesli ma byc zdrowy to bedzie żył, a jesli ma cierpiec to odejdzie do
                  Aniołków. I wiem ze gdyby zył to by cierpiał, wiec dla niego lepiej, ale zawsze
                  do konca zycia bedzie pytanie DLACZEGO, DLACZEGO TO NIE MOGŁA BYC ZDROWA,
                  NORMALNA CIĄŻA, DLACZEGO...
                  I powiem Ci Buzula, ze jak mysle o tym co teraz przezywasz i Ty i Lewana to
                  serce mi peka. Ta niepewnosc, strach... przeraza mnie to
                  Trzymam za Was i poprosze mojego Małego Aniołka o wsparcie dla Was u samego Pana
                  • buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 02.06.07, 23:17
                    Ulineczko,

                    niestety znam już wyniki amino i nie mam złudzeń, nadzieji i odwagi stawić czoła wychowaniu chorego dziecka.
                    Okazało się, że noszę pod sercem zdrową dziewczynkę i chłopca z trisomią 21.

                    Na pewno wiesz, że z trisomią 21 żyją i 40-sto latkowie prowadzani przez stareńkie mamy za rączkę po parku, ich IQ max. przy dużym szczęściu osiąga poziom końca szkoły podstawowej, w żadnym urzędzie nic same dla siebie nie załatwią, średnio w wieku 4-rech lat zaczynają chodzić. Są skazani po śmierci rodziców na wielką niewiadomą. A gdzie opieka nad starszym synkiem i siostrą bliźniaczką ... ?



                    Buzula
    • blanqua Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 03.06.07, 11:01
      Prosze, nie podejmuj decyzji o zabiciu swojego synka
      Prosze, wejdz na strone www.darzycia.pl
      wejdz tez na strone www.zakatek21.pl
      zobaczysz, ze to, co piszesz o dzieciach z Zespolem Downa to nieprawda, to same mity
      ze te dzieci rozwijaja sie, sa zrodlem radosci, kochaja rodzicow,odnosza sukcesy
      daj swojemu synkowi szanse...
      prosze zajrzyj na te strony
      zobaczysz, ze wiekszosc matek z dzieci z ZD miala takie watpliwosci jak Ty
      ze tez sie obawiali
      a jednak...one znajduja czas na wychowanie innych dzieci, prace, sa szczesliwe
      tylko daj swojemu Synkowi szanse na to wszystko
    • blanqua Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 03.06.07, 22:03
      A jednak zapraszam na Dar Zycia i na Zakatek21
      tam mozna zobaczyc jak wspaniale rozwijaja sie maluszki z ZD
      ile niosa radosci, ile odnosza sukcesow
      jesli jest wiecej dzieci w rodzinie - to tym wspanialej
      taki maluszek po prostu nasladuje rodzenstwo, szybciej sie rozwija
      to wcale nie jest tak, ze dziecko z ZD nic nie moze zalatwic jako dorosly, ze zawsze jest niezaradne, ze musi byc zle. To jest mit. Tak bylo w przeszlosci. A teraz, kiedy sa inne metody wspomagania i inna wiedza dzieci te rozwijaja sie naprawde dobrze
      prosze zobaczyc na Darze Zycia i na Zakatku21 jak wielu rodzicow mialo watpliwosci, wahalo sie, balo sie, uwazalo, ze to bedzie zle. A okazuje sie, ze takie dziecko daje naprawde wiele szczescia..
      Blanka
      • lalka_go Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 04.06.07, 09:01
        o rany jak nas tu dużo... sad dlaczego sad

        ale szczerze powiem że ja nigdy nie usłyszalam że mogłabym dokonać terminacji
        ciąży.
        cieszę się w takim razie bardzo że nikt mnie nie stawiał przed takim wyborem.
        o chorobie córeczki dowiedziałam się w 18 tyg. zmarła w 22 tyg. to były
        straszne 4 tyg. na szczęście nikt mnie dodatkowo nie dobijał tym tematem. ja
        miałam tylko czekać a potem jak najdłużej nosić ciążę-dla drugiej córeczki.

        Wiktoria tydzien temu skończyła roczek. Boże, Angeliczko dziękuję Wam za nią.

        mama bliźniaczek- Wiktorii i Aniołka Angeliki.

          • lewana77 Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 09.06.07, 14:48
            Ulineczka jestem. U mnie bez zmian. od Dnia Dziecka wiemy, ze zdrowy dzidzius to
            chlopak. Od kilku dni czuje ruchy. Chore dziecko zyje,chcialabym, zeby zlo jak
            najdluzej, mam nadzieje, ze nie odczuwa bolu.

            Teraz troszke odzylam, bo szykujemy sie do skromnego slubu (ze wzgledu na
            idiotyczne prawo w Polsce, mowiace, ze na wypadek urodzenia martwego dziecka,
            lub jego obumarcia w brzuszku, ojciec, bedacy bez slubu z matka, nie moze go
            uznac!!!-to jakies kuriozum i nadaje sie do Strasburga!)

              • lewana77 Bzet 09.06.07, 19:11
                Oj dopiero teraz to zauwazylam, dobrze, ze napisalas, ze to bylo 4.06. Dzieki i
                pozdrow Tymka (fajne imiesmile

                Ja mam w sumie 3 ginow, i 3 szpitale biore pod uwage (z dobrymi OIOMAMI dla
                dzieci).
                Czy po tym jak dowiedzialas sie, ze jedno dziecko obumarlo, bralas jakies leki
                na podtrzymanie? Czy sprawdzano Ci krew na krzepniecie? (jakas koagulopatia itp).?

                Pozdrawiam
                Pisz do nas jak najwiecej, my musimy wiedziec wiecej!
                • lewana77 Re: Bzet 09.06.07, 19:25
                  To jeszcze ja a czy wiadomo co bylo przyczyna smierci dzidziusia? Wiesz ja sie
                  zastanawiam, czy to nie ma zwiazku z ISCI (w moim przypadku)
                  • bzet Re: Bzet 09.06.07, 20:14
                    Witaj,
                    do tej pory nie wiadomo co było przyczyna smierci drugiego synka - w czasi
                    badania rzeziernosci miał wynik 3,3 mm i z tego powdu przezywałam trudne
                    chwile. Więc jest duże prawdopodobieństwo, że był obarczony jakąś wadą
                    gentyczną. USG które miał robione do chwilii śmierci wychodziły prawidłowo -
                    oczywiscie poza przeziernoscią.
                    Mój gin stwierdził, że natura sama "rozwiązała problem".
                    Co do badań to wszystkie wcyhodziły mi rewelacyjnie. Wizyty u lekrza miałam co
                    dwa tygonie i zawsze jakieś dodatkowe badania. I co zasatnawiające od śmierci
                    drugiego maluszka, mój stan się znacznie poprawił - fizycznie byłam w
                    doskonałej formie.
                    Moim problemem było za to nadciśnienie - i w gruncie rzeczy to nie wiadomo, czy
                    nie spowodowane obecnoscią drugiego maluszka, który bądź co bądź się rozkłądał.
                    Pozdrawiam, trzymaj się i pisz co u Ciebie.
                    bzet
          • buzula Re: Szukam kobiet które stracily jedno z bliźniąt 11.06.07, 06:24
            Ulineczka,

            dziękuję za ten post, miło, że ktoś pamięta.
            Czuję się fatalnie psychicznie, niewspółmiernie w stosunku do dobrej kondycji fizycznej w te upały, wyjechaliśmy na weekend aby choć na chwilkę zapomnieć, oderwać się od smutnej rzeczywistości ... ale i tak mi się nie udało.

            Ponieważ nie wiem jak odpisać jednej z Forowiczek zachęcającej mnie do wychowywania dziecka z ZD, a nie mam ochoty na dysputy, umilkłam. Znam dwie kobiety samotnie wychowujące dzieci z ZD, my nie jesteśmy tak silni.

            Nic się nie zmieniło od ostatniego postu, chłopczyk z ZD ma niewielką wadę serca, ale obrzęk brzuszka jest już bardzo duży, obustronne wodonercze, tętno 130. Żyje. Mój lekarz wyraził się w taki sposób 'źle natura wybrała, że ten dzidziuś żyje". No i co ja mam wam napisać jeśli oboje z męźem w gruncie rzeczy zgadzamy się z nim. W USG wygląda (poza obrzękiem)jak zdrowa dziewczynka, porusza się, sscie palec ... słów brak naszej głuchej rozpaczy dlaczego nie oboje zdrowi.
            ... ja mam brata bliźniaka. Czy historia nie mogłaby się powtórzyć???

            Dziś kolejne USG.
            Ulineczka, zapraszam na e-mail do dalszej korespondencji; buzula@gazeta.pl.

            pozdraiwam,
            Buzula
    • utka Bizula 15.06.07, 21:39
      podsylam ku refleksji

      www.goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1181128460&dzi=1104764436&idnumeru=1181127987
      • miacasa Re: Bizula 15.06.07, 22:06
        wiesz refleksji to chyba Tobie brak najbardziej, nie wiem czemu miało służyć
        zamieszcenie tego linku, chyba Twojmu samopoczuciu
        • utka Re: 15.06.07, 22:40
          A w jaki sposob niby mial on wplynac na moje samopoczucie, co ???
          Wcale nie jest mi milo i przyjemie, ani sie fajnie nie czuje, ze ludzi spotykaja
          takie tragedie. Bardzo bardzo mi przykro i modle sie w intencji tych Dziewczyn i
          ich dzieci.

          A artykul ? No coz, jesli ktos rozwaza terminacje ciazy to chyba chcialby
          dowiedziec sie, jak radza sobie ludzie, ktorzy maja to juz za soba.


            • utka Re: 15.06.07, 23:10

              Ale co ZA KAWAŁKI ??? Glupia chyba jestem ale czegos nie rozumiem. Wiem, ze to
              sa olbrzymie tragedie, nawet wyobrazic sobie nie potrafie co Dziewczyny czuja,
              ale my tu ciagle mowimy o dzieciach, o zywych dzieciach, ktore przez swa chorobe
              czy ulomnosc nie stracily bynajmniej swego czlowieczenstwa. One sa i zyja; moga
              umrzec jeszcze w brzuszku, juz calkiem niedlugo, przy porodzie lub troche
              pozniej, ale to ciagle czyjes dzieci, to ciagle ludzie. Terminacja nie jest
              rzecza nad ktora przechodzi sie do porzadku dziennego. To ze teraz wydaje sie
              komus, ze to jest jedyne i najlepsze wyjscie wcale nie oznacza, ze bedzie o tym
              tak samo przekonany za kilka miesiecy/lat. Moze dobrze poznac takie historie ...
              Skad wiesz czy ktos bedzie Ci za takie 'poklepywanie po ramieniu' i utwierdzanie
              w decyzji, ze terminacja to jedyne sluszne wyjscie, kiedys wdzieczny ...?

              Ja z kolei nie rozumiem, jak mozna sobie tak pisac o technicznych sposobach
              przeprowadzenia terminacji ... wstrzykiwaniu czegos tam do serca ... To jest
              dopiero przerazajace ...

              dobrej nocy
              • lewana77 Re: 15.06.07, 23:19
                Proponuje ignorowac takie wypowiedzi. Jesli ktos nie przezyl (przezywa) takiej
                sytuacji to naprawde tego nie zrozumie.
                Teksty z Goscia Niedzielnego naprawde sa tu nie na miejscu.
                A jak ktos jest niewierzacy to co? Mniej cierpi????????????????
                • mimi0080 Re: do utki 17.06.07, 09:19
                  droga utko czy przeżyłaś terminację?...ja nie i jestem wierząca, ale wiesz co
                  nie mam zielonego pojęcia co zrobiłabym w takiej sytuacji i nawet nie próbuję
                  wczuć się w sytuację dziewczyn, bo nie potrafię...ja mogę tylko wypowiadać się
                  na temat straty dziecka, bo to przeszłam...to nietaktowne troszkę podsyłać
                  takie linki
                  • rozetka8 ..? 17.06.07, 15:44
                    nie znam sie na tym, ale domyslam sie, ze decyzja jest koszmarna
                    czas tez jest ograniczony
                    mam pytanie?
                    czy chore dziecko zagraza w jakis sposob temu zdrowemu i czy nie daloby sie
                    poczekac az natura saMA 'wyeliminuje' chore dziecka-dzisieci z ZD sa zazwyczaj
                    bardzo chore i nie przezywaja, moze nazLey dac 'szanse' naturze, niech ona
                    zainterweniuje

                    chyba nie jestem okrutna.
                    • buzula Re: niestety ... 17.06.07, 21:06
                      Rozetka,

                      nie jesteś okrutna, życie jest okrutne, żę w ogóle stawia nas przed dylematami tej natury ...

                      u mnie chłopiec obumarł ..., 3 lekarzy miało rację,że to jednak nastąpi, ale prawda jest taka, że gdyby natura się nie pośpieszyła byłoby bardzo źle z dziewczynką i eliminacja byłaby nieunikniona. Chłopczyk z ZD miał wodonercze, wodobrzusze, wielowodzie, wadę serca i ważył o 50% więcej od dziewczynki. Róźnica wagi powstała w 8-9 dni. Bardzo szybko. Pęcherz płodowy chłopca zaczął wciskać dziewczynkę w "kąt" macicy.

                      I tak nie czuję się z tym lepiej. Noszę martwe dziecko, połowa brzucha przestała się ruszać. Patrzę na 3 letniego synka i myślę, a nie mogłoby być takich dwóch zdrowych urwisów ??

                      A co do naturalnego wyeliminowania czyli obumarcia, to wiem
                      z informacji z zakłądu genetyki, że pomiędzy 20 tyg. a rozwiązaniem ciązy obumiera 30% płodów z ZD. Więc nie wszyscy mogą liczyć na naturę. Potwierdza to statystyka zakłądu genetyki w W-wie z 2006, przynajmniej taką znalazłam w necie ,że wykryto 65 przypadków z ZD i tylko 7 z 65 kobiet nie zdecydowało się na terminację, czyli urodziło dzieci z ZD.

                      I tak to wszystko strasze jest i strasznie brzmi.

                      Buzula sad
                      • bzet Re: niestety ... 17.06.07, 23:12
                        Życzę wam dużo sił... I zdrowia dla córeczki: niech rośnie i rozwija w brzuszku
                        mamy jak najdłuzej. Powodzenia, dzisiaj wyjeżdzam na wakcje, a po powrocie od
                        razy tu zajrzę zobaczyć co u Was dzieczyny dobrego.
                        Pozdrawiam
                        Beata
                      • ulineczka Re: niestety ... 18.06.07, 12:31
                        Buzula Skarbie życie jest okrutne.
                        W którym jestes tygodniu, przeraszam ale chyba przeoczyłam ta informacje.
                        Teraz najwazniejsze aby córcia była silna i zdrowa.
                        Przytulam Cie
                        • buzula Re: niestety ... 18.06.07, 18:50
                          dziś 21 tyg i 4 dni.

                          Obym donosiła do 32 tyg., to dzidziuś umiałby ssać pierś.
                          Obawiam się o zakazenie i krzepliwość krwi (biorę ampułkostrzykawki),
                          czy donoszę ...
                          Prawie cały dzień mam drętwy, twardy brzuch pomimo No-spa.

                          Dziękuję wszystkim, którzy / które jesteście ze mną.

                          Dziewczyny do którego tygodnia udało się Wam donosić
                          ciążę z jedym obumarłym dzidziusiem ??
                          Na co uważać aby jak najdłużej nosić dzieci ??

                          pozdrawiam,
                          Buzula
                          • miacasa Re: niestety ... 18.06.07, 22:06
                            witaj,
                            znalazłam wzmiankę o przypadku obumarcia chorego dziecka w 20 tygodniu ciąży
                            bliźniaczej, drugie dziecko urodziło sie przez cc oczasie, nie wiem czy link uda
                            mi się wkleić
                            www.ginpol.pl/list_item.php?numer=08-2005
                            pozdrawiam serdecznie
                              • kaka73 Re: niestety ... 19.06.07, 09:03
                                Witam współczuję. Chciałam tylko napisać, że leżałam z dziewczyną w szpitalu,
                                której jedno dzieciątko obumarło własnie w okolicy 20 tyg, drugie urodziło się
                                w terminie smiał chyba 380-0 i był zdrowiuteńki.U niej plusem było to, że
                                drugie dzieciątko nie zxagrażało , po prostyu sie wysuszyło. Dziewczyna była
                                jednak non stop pod opieką Kliniki w Ligocie, ponieważ lekarze w Czestochowie
                                chcieli zakończyć ciążę i usunąć oboje dzieci. Dziewczyna od długiego czasu sie
                                leczyła, więc była to tragedia o włos, gdyby się zgodziła.
                          • ulineczka Re: niestety ... 20.06.07, 12:40
                            Buzula, dasz rade, donosisz!!! Moje Maluchy urodziły sie w 31tc i z Małgosia
                            wszystko jest ok. Sama zaczeła jesc po półtorej tygodnia. Dostała flaszke i
                            ciagneła jak oszalałasmile
                            bedzie dobrze, musisz w to wierzyc dla córeczki. Wiem ze nie jest łatwo, ale
                            pomyśl, ze natura sama zadecydowała i nigdy nie bedziesz musiała myslec czy
                            dobrze zrobiłas.
                            A juz lekarze zadbaja zeby nic zlego Wam sie nie przytrafiło.

                            Mysle cieplutko o Tobie
                            Ulineczka
                            • buzula Re: pytania do Ulineczki i innych Forowiczek 21.06.07, 06:55
                              Ulineczka,

                              mam nadzieję, że się nie pogniewasz i podzielisz się swoimi doświadczeniami. Mam kilka pytań, a wiesz, że literatura w naszych przypadkach nie jest obfita.
                              1. Jak rodziłaś (naturalnie czy cc) ?
                              2. Gdzie ?
                              3. Czy dla Małgosi był potrzebny respirator w 31 tc ? Rodziłaś w szpitalu z OIOM ?
                              4. Z jaką wagą urodziła się Małgosia?
                              5. Rozumiem, żę pierwsze półtora tyg życia była karmiona pozajelitowo (dożylnie) ?
                              6. Czy próbowałaś przystawić ją do piersi czy stres pożarł Ci pokarm i po prostu nie miałaś pokarmu ? Ja z synkiem miałam chocki klocki więc zrozumię każdą sytuację.
                              7. W jakim wieku jest dziś Małgosia, ile waży, czy dogania / dogoniła rozwojem donoszone dzieci ?

                              Ulineczka,
                              niestety nie wyśledziłam na portalu, a jaka była historia rodzeństwa Małgosi?
                              Nie odpisuj na to pytanie jeśli Cię jeszcze sama myśl boli.

                              Dziewczyny,
                              jeśli możecie wzbogacić moją wiedzę o Wasze historie, proszę napiszcie jak było i jest dzisiaj z Waszymi ocalonymi pociechami.

                              pozdraiwam i trzymam kciuki za Małgosię,
                              buzula
                              • ulineczka Re: pytania do Ulineczki i innych Forowiczek 25.06.07, 23:29
                                Buzula pewnie ze sie nie pogniewm i odpowiadam na pytania:
                                1. przez cc i to w narkozie. Jak Małgosi odeszły wody to ani nie było rozwarcia
                                i dzieci były posladkowo. A w czasie przygotowan do cc zaczeło zanikac jedno
                                tetno wiec lekarze nie czekali tylko narkoza i ciecie

                                2.W Rudzie Śl na Goduli

                                3. Nie ani dla Małgosi ani dla Kajtusia nie był potzebny respirator. W
                                28tygodniu dostałam sterydy na płuca.

                                4. Małgosia miała 47cm i 1600g (ja mam 150 cm i waze 47kg) wiec była duza

                                5. Jedzenie było podawane sonda do żołądka

                                6. Wogóle nie miałam pokarmu

                                7. Rówiesników dogoniła dawno: 9 lipca skonczy 15miesiecy: wazy 11kg i ma okolo
                                80cm, biega, gada, smieje sie, rozrabia, plywa, i nikt by nie powiedział ze
                                wczesniak. Zreszta juz po skonczeniu poł roku wygladała jak normalny donoszony
                                noworodek. Miała szczesie

                                Kochanie Kajtus zmarł po 3tygodniach zycia.

                                Buzka. Uciekam spac
                                • buzula Re: Ulineczko, dzięki 26.06.07, 20:42
                                  Ulineczko,

                                  jesteś kochana, że mnie "uśwaidamiasz'.
                                  Przykro mi z powodu odejścia Kajtusia, to jeszcze większy koszmar, niż mój.

                                  Trzymają mnie na duchu historie rozwoju twojej Małgosi i córeczki lalki_go.

                                  Zatem oby do 31 tyg (czyli u mnie 23-08-2007) córeczka zechciała poczekać.
                                  Jak mi się nowe pytania nasuną na myśl pozwolę sobie pytać dalej.

                                  Bardzo dziękuję, za odpowiedź,

                                  buzula
                                  • ulineczka Re: Ulineczko, dzięki 27.06.07, 13:03
                                    Buzula nie ma sprawy. Pytaj o co chcesz. Na kazde pytanie odpowiem, bo kto mnie
                                    bardziej zrozumie niz wy.
                                    Chciałam tylko dodac, ze moj gin(cudowny człowiek) i pani dr Agata Włoch
                                    (specjalistka od badan prenatalnych) twierdzili ze 31tc to bardzo duze
                                    wczesniactwo i powikłania moga byc bardzo powazne. Byli pełni obaw i niepokoju.
                                    JEdnak jak widzisz udał nam sie w 100%. fakt na usg głowki wyszły Małgosi
                                    poszerzone przestrzenie poza mózgowe, ale nie powiekszaj sie i jak widac nie
                                    maj wpływu na jej rozwój.
                                    I kolejny pozytyw: od porodu do dzis raz tylko była chora: miała katar ropny.
                                    Tak to okaz zdrowia.
                                    Zycze Ci Buzulko abys jak najdłuzej nosiła pod sreduszkim zdrowego dzidziusia i
                                    aby był tak samo silny jak moja Małgosia.

                                    Całuski
      • mmmmmm2 Re: Bizula 19.06.07, 11:39
        Świetny artykuł, no suuuuper!!!
        Szczególnie na "trudnej ciąży" - a niech se dziewczyny poczytają a dzieciach w
        formalinie.
        Cóż za brak taktu...
          • polpotworek Re: to miało być Re:utka 23.06.07, 00:08
            Dziewczyny, bardzo wpolczuje Lewanie i buzuli.
            Ja nie stanelam przed takim dylematem jednak terminacja to dla mnie
            ostatecznosc- by ratować drugie dziecko.
            Moze dlatego wczesniej przezylam sowja rozpacz by nie czuc tej niewiadomej jaką
            wy teraz doświadczacie.
            Buzulo nie chcialabym byś źle mnie zrozumiala ale myśle ze jednak natura mimo
            wszystko najlepiej rozwiązuje pewne sprawy i mimo ze bardzo cięzki jest bol po
            stracie dziecka to tak zapewne bedzie Ci lżej niz gdybyś miala podjac decyzję o
            uśmierceniu swojego dziecka z tych czy innych powodów. Bede trzymala kciuki za
            żyjacego bąbelka i za Ciebie.
            Aniu-lewano, czesto myśle o Tobie i mam nadzieje ze Bóg oszczedzi Wam
            cierpienia. Czasem musimy mu poprostu zaufac.
            Trzymajcie sie dziewczyny.
            • buzula Re: to miało być Re:utka 24.06.07, 06:39
              Polpotworku,

              wiem, wiem, że to w sumie najlepsze rozwiązanie jesli w ogóle byłoby jakiekolwiek dobre w tej sytuacji.

              Też trzymam kciuki za Lewanę i synka, naprawdę współczuję tego morza wątpliwośći związanych z drugim bliźniakiem. Trzeba przeżyć, żeby wiedzieć o jak skrajnych emocjach i bólu mowa.

              Musimy być dzielne!
              Lewana, wczoraj miałaś USG (chyba dobrze pamiętam)co słychać u Was?

              Dziękuję za wsparcie Polpotworku,

              Buzula
              • lalka_go Re: to miało być Re:utka 25.06.07, 10:47
                buzula pytanie było nie do mnie ale odpowiem, może pomogę.
                u mnie jedna córeczka obumarła w 22 tyg. ciążę donosiłam do 31 tyg. wtedy
                odeszły mi wody. urodziłam przez cc. w Matce Polce w Łodzi. Wiktoria ważyła
                1520 gr i niestety potrzebowała respiratora. odłączyli ją po dwóch dobach.
                przez pierwsze 2 tyg. stan był różny. po podaniu jakiegoś leku zamknął się
                przewód Bottala i było lepiej. przestała mieć bezdechy i przenieśli Wiki z
                intensywnej terapii na opiekę pośrednią.
                co do karmienia to najpierw pozajelitowo, dożylnie.flachę dostała po ponad 2
                tyg. mleko ściągałam ale to były marne ilości. bo za tym mam wklęsłe brodawki i
                Wiki nie umiała ich chwycić. zresztą mleko szybko mi zanikło.

                teraz kończy 13 mies. waży ponad 12 kg. raczkuje od 2 mies. od wtedy też siada
                samodzielnie. teraz wstaje przy wszystkim, ale jeszcze nie chodzi.
                rehabilitanka mówi że w swoim tempie rozwija się dobrze. dużo dzieci chodzi na
                roczek ale nie raz nawet donoszone zaczynają po 15 mies. więc mam się nie
                stresować.
                jest bardzo bysta, rozgadana. śmieje się cudownie ale i krzyczeć potrafi jak
                coś jest jej nie na rękę.
                jest moją małą przylepką. rodzina się śmieje że chyba mamy nieodciętą pępowinę.
                nie możemy być bez siebie nawet 5 min. smile

                mam nadzieję że trochę pomogłam. trzymam kciuki.
                w razie czego-pytaj.
                pozdrawiam
                • buzula dziękuję 26.06.07, 20:33
                  lalka_go,

                  liczyłam na odpowiedź od Ciebie, bo Lewana wspominała mi o Tobie i waszej/naszej podobnej historii.

                  naczytałam się na wczesniak.pl o dzieciaczkach urodzonych w 25-29 tyg., których utrzymanie przy życiu zostało okupione albo stratą wzorku, albo słuchu albo jeszcze innymi schorzeniami będącymi konsekwencją skrajnego wcześniactwa.

                  Zatem patrząc na waszą Wiki 31 tydz. - dotrzymanie do tego terminu, co oczywiście zależy ode mnie w nikłym procencie pozwala mieć nadzieję, że wczesniaczek ma szanse na prawidłowy rozwój tyle, że w swoim tempie. Oby ...

                  Jeśli chodzi o chodzenie Wiki, to powiem Ci, że mój donoszony synek mając 8,5 mies. samodzielnie usiadł a mając 13,5 mies. ruszył samodzielnie. Nie ma reguł.Po prostu dla odmiany był i jest z dużych dzieci ponad 97 centyl i miał słabą koordynację ruchową wysokiego dziecka.

                  Trzymam kciuki za pierwsze kroczki Wiki.

                  Będę pytać w miarę pojawienia się nowych wątpliwości.

                  pozdrawiam,
                  Buzula
                  • mamaigiiemilki Re: dziękuję 26.06.07, 23:02
                    Przepraszam ze sie wtracam, czytam wasze posty i mysle o Was czesto, musicie
                    byc dzielnymi kobietami.Chcialam tylko powiedziec i pocieszyc, ze z rozwojem
                    dzieci to faktycznie roznie bywa.Moje z 33tyg rozwijaly sie bez zastrzezen a
                    najadlam sie duzo strachu jak sie urodzily, balam sie jak to bedzie.Na
                    szczescie bylo ok, czego i Tobie zycze.Trzymam kciuki za Was; pozdr.Anka
                • buzula Re: kolejne pytania 28.06.07, 21:38
                  Lalka_go,

                  witam, nasunęły mi się kolejne pytania, ale jeśli nie czujesz się na siłach nie odpowiadaj.
                  Są osobiste i chyba trudne do końca życia, sęk w tym, że nie znajdę na nie odpowiedzi nigdzie indziej, niż tutaj, na tym forum.

                  Jak się odbył poród?
                  Czy ktoś Cię namawiał / kazał obejrzeć Angelikę?
                  Czy dziecko obumarłe w 20/21 tyg., można pochować?

                  Przepraszam jeśli jestem zbyt obcesowa.

                  pozdraiwam,
                  buzula
                  • lalka_go Re: kolejne pytania 29.06.07, 12:52
                    buzula przepraszam że dopiero teraz odpisuję ale przy mojej pannie
                    wszędobylskiej mało mam czasu na neta.
                    co do pytań pytaj o co chcesz. cieszę się jeśli to Ci pomoże. ja niestety w
                    swoim czasie nie trafiłam na taki wątek i teraz wiem że kilka spraw mogłam
                    załatwić inaczej.
                    jak odbył się poród? przez cc. znieczulili mi tylko brzuch tak że byłam
                    przytomna. no ale i tak nic nie widziałam bo parawan zasłaniał.u góry w lampie
                    widziałam tylko troszkę jak lekarz wyciągał Wiktorię- jak kurczaka uncertain
                    generalnie byłam w szoku że to już. czekałam na płacz ale usłyszałam tylko 3
                    kwilenia.i cisza. pytałam jakieś młodej położnej(?)czy pielęgniarki(?)czy
                    wszystko ok a ona tylko mnie głaskała i mówiła że jest córeczka ale bardzo
                    malutka.
                    bardzo się martwiłam czy nie ma ZD bo na jednym z usg lekarka powiedziała że
                    jest taka możliwość. bałam się kogokolwiek zapytac co z małą bo bałam się złych
                    wieści.
                    potem na sali pooperacyjnej dopiero mąż mi powiedział że Wiki miała
                    niewydolność oddechową i przyniósł mi jej zdjęcie na aparacie.
                    ja ją zobaczyłam dopiero na drugi dzień.
                    straszne przeżycie. takie maleńkie ciałko i sto kabli.
                    ale wracając do Twoich pytań.
                    nikt mnie nie namawiał do oglądania Angeli. wręcz przeciwnie. o niej w ogóle
                    nikt mi nic nie mówił. ja też nie pytałam. byłam tak przerażona stanem Wiki że
                    wtedy tylko o niej myślałam.
                    ze szpitala wypisali mnie po kilku dniach. wynajęłam pokój w hotelu szpitalnym
                    i dopiero zaczęło do mnie docierać co się stało.
                    pojechalismy do USC i tam przy rejestracji Wiki dostałam papierek do nadania
                    imion dla zmarłego synka.oczywiście uryczałam się bo nie znałam wcześniej płci.
                    potem wyczytałam na necie historię dziewczyny która pochowała dziecko z 9 tyg.
                    więc zadzwoniłam do szpitala na oddział gdzie rodziłam z pytaniem co z moim
                    drugim dzieckiem.pytałam czy moge pochować bo nikt mi nic na ten temat nie
                    wspomniał. lekarz mnie poinformował gdzie znajduje się ciałko i że moge odebrać
                    wyniki badań. jak odkładałam słuchawkę usłyszałam jak mówił do kogoś: "wyszła
                    ze szpitala a teraz chce dziecko" uncertain
                    na patomorfologii pan mnie powiadomił że mogę odebrać dziecko ale musi ze mną
                    być ktoś z zakładu pogrzebowego (i samochód).
                    tak więc potem już bez problemów pochowałam Angelę.
                    natomiast odebrałam wyniki badań i przeczytałam że do badania nadesłano dwa
                    łożyska i płód płci żeńskiej.
                    w pierwszej chwili nie wiedziałam co czytam. przecież Wiktoria leży na sali,
                    nigdzie jej nie wysyłali. niestety okazało się że szpital zgłosił do USC
                    chłopca i tak mam Angelę zarejestrowaną.
                    chciałam to odkręcać niestety w szpitalu mnie zniechęcili mówiąc o sądzie itp.
                    zmieniłam tylko tabliczkę na cmentarzu. najważniejsze że ja i moja rodzina wie
                    że to była dziewczynka.
                    co do pochowania dziecka zmarłego przed 22 tyg. tu akurat to nie miało
                    znaczenia.na zaświadczeniu miałam poród bliźniaczy-jedno dziecko martwo
                    urodzone.nikogo nie interesuje kiedy dziecko zmarło dzień, tydzień czy jak u
                    mnie 9 tyg. przed porodem.

                    przepraszam za takie długie wynużenia. nie umiem krócej na ten temat. to cały
                    czas we mnie tkwi i do tej pory nie ma dnia żebym nie myślała o Angelce.

                    pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze. jak bys chciała pogadac to lewanka
                    ma mój numer gg.
                    • lalka_go Re: kolejne pytania 29.06.07, 13:18
                      i jeszcze jedno.
                      jak odbierałam Angelę to mielismy taką dziecięcą trumnę ale oprócz tego miałam
                      też takie ozdobne pudełeczko wyścielane pieluszką.
                      nie chciałam żeby Angela taka malutka musiała latać po tej wielkiej trumnie.
                      pan który mi wydawał córkę spytał z dziwną miną czy chcę obejrzec ciało.
                      zapytałam czy mogę a on zaraz mi odradził.
                      9 tyg. w wodach płodowych niestety zrobiło swoje.Angela już nie wyglądała jak
                      dziecko. ciałko już podlegało maceracji, było pergaminowe-słowa z opisu badania.
                      Pan stwierdził że lepiej dla mnie nie widziec dziecka w tym stanie. że na
                      oddziale mam żywą córeczkę i niech jej widok przypomina mi o drugiej.
                      no i w rezultacie stwierdzilismy z mężem że zapamiętamy Angelę taka jaką mamy
                      ja w wyobraźni patrząc na Wiki.
                      potem czasem żałowałam że nie zdobyłam się na zobaczenie Angeli.
                      do dziś nie wiem czy dobrze zrobiłam sad
                      • gojanew Re: kolejne pytania 29.06.07, 15:52
                        lalka_go
                        myślę że dobrze zrobiłaś zapamiętując maleńką ze swojej wyobraźni. Ja
                        zobaczyłam Mikołaja, miałam dla niego nawet takie maleńkie ubranka (35 t.c.
                        1370g ale On urodził się żywy. Był taki podobny do braciszka że patrzę teraz na
                        niego i wyobrażam sobie mojego Aniołka. Gdyby umarł wcześniej jak przewidywali
                        lekarze też wolałabym pozostawić obraz z wyobraźni.
                        • gojanew Re: Proście o psychologa na oddziale 29.06.07, 15:58
                          Ja miałam to szczęście być pod opieka psychologa od chwili gdy trafiłam na
                          oddział. Był też ze mną gdy poszłam pożegnać się z maleństwem. Jeszcze przed
                          porodem zadałam wszyskie nurtujące pytania. To bardzo pomaga. Oni są
                          przygotowani do takich przypadków, mają też bardzo duże doświadczenie jak
                          postępować z mamami w takich trudnych chwilach.
                          Mnie strasznie pomogli choć żalu nie mogli ukoić.
                          • mimi0080 Re: Proście o psychologa na oddziale 30.06.07, 09:25
                            gojanew napisała:

                            > Ja miałam to szczęście być pod opieka psychologa od chwili gdy trafiłam na
                            > oddział. Był też ze mną gdy poszłam pożegnać się z maleństwem. Jeszcze przed
                            > porodem zadałam wszyskie nurtujące pytania. To bardzo pomaga. Oni są
                            > przygotowani do takich przypadków, mają też bardzo duże doświadczenie jak
                            > postępować z mamami w takich trudnych chwilach.
                            > Mnie strasznie pomogli choć żalu nie mogli ukoić.

                            to zależy od osoby,bo ja owszem miałam propozycję rozmowy z psychologiem, ale
                            absolutnie tego nie chciałam...pierwsze dni nawet z mężem nie mogłam
                            gadać...miałam wrażenie,że jak ktoś poruszy ten temat spadnę w przepaść i nie
                            podniosę się już...przez jakiś czas skutecznie odpychałam to wszystko od
                            siebie, a potem i tak mnie dopadło...
                      • buzula Re: kolejne pytania 29.06.07, 19:28
                        Lalka_go,

                        powiem wprost boję się i nie obejrzę chłopca, wolę pamiętać widok maleńkiego starszego synka gdy przyszedł na świat i z tym obrazem z pamięci utożsamiać synka-bliźniaka.

                        Dziś nawet nie wiem czy będę miała siłę na maleńką trumienkę i pogrzeb ...
                        Dlatego tak wypytuję o ten przygnębiający fakt z Waszego życia (wciąz piszemy o sobie ale tak naprawdę nasi faceci też to przezywają, może inaczej, nie siedzą na forach, ale mój jest strapiony ...) aby wiedzieć co począć.

                        jeszcze raz dziękuję,

                        Buzula
                        • miacasa Re: kolejne pytania 29.06.07, 20:08
                          Witajcie,
                          nie jestem mamą aniołka, to moja siostra urodziła dziewczynkę, która z uwagi na
                          potężne wady rozwojowe zmarła 25 minut po urodzeniu. Chciałam tylko napisać, że
                          pogrzeb i miejsce pochówku są bardzo ważne dla mojej siostry, pozwalają jej
                          przechodzić żałobę i opłakiwać stratę dziecka. Nie widziała córeczki po
                          urodzeniu, nie miała odwagi, pogrzebem zajął się jej mąż, malutka jest pochowana
                          przy naszej mamie i jest częścią naszej rodziny, naszej historii. Pozdrawiam Was
                          ciepło.
                        • lalka_go Re: kolejne pytania 30.06.07, 10:42
                          buzula znajdź tą siłę w sobie. ja wiem, to straszne... to rozdziera serce-
                          kupować trumienkę zamiast wózka.ale potem to pomaga.był okres że chodziłam na
                          cmentarz codziennie.teraz mam więcej obowiązków ale i tak chodzimy z Wiktorią
                          na spacer odwiedzić Angelę.
                          wydaje mi się że fakt że wiem gdzie leży moje dziecko pomaga. mogę iść zanieść
                          jej kwiatki, zapalić lampkę. kupiłam dwa aniołki. jeden wisi na łóżeczku
                          Wiktorii, drugi na krzyżu Angeli.
                          kupiłam Wiki wiatraczek do wózka, Angela też dostała żeby miała kolorowo.
                          jak brak mi sił idę porozmawiać z Angelką i jakoś od razu mi lepiej chociaż
                          wychodzę z cmentarza ze łzami w oczach.ale też z uczuciem że Ona jest blisko,
                          siedzi mi na ramieniu i jest szczęśliwa.
                          nie wiem co bym zrobiła gdybym nie miała miejsca gdzie mogę Ją odwiedzać.

                          co do mężów- wiem że mój to przeżył. po tej okropnej wiadomości że jeden
                          dzidziuś jest chory to mąż przejął wszystkie rozmowy z rodziną. ja byłam tak
                          otępiała, zamknięta z bólem że nie chciałam rozmów.
                          rozmawiałam tylko z mężem.o ile mój wieczny płacz można było nazwać rozmową.
                          po jakiś dwóch tyg. mąż mi się załamał i musiałam znaleźć siły żeby teraz jemu
                          pomóc.
                          przed tą okropną wiadomością czytał wieczorem bajki do brzucha, głaskał z
                          obydwóch stron.
                          a potem przyszedł strach.po co czytać jak nie wiadomo jak to się skończy.
                          to było straszne. ale przeszliśmy kryzys i potem cieszyliśmy się tą ciążą i
                          wierzyliśmy że wszystko się dobrze skończy-że uda się uratować chociaż Wiktorię.
                          no i udało się. właśnie moje cudo wstało więc uciekam bo znowu sie uryczałam

                          przepraszam, rozpisałam się...

                          napiszę później na spokojnie.

                          pozdrawiam i dużo siły Wam życzę
    • lewana77 Ulineczko! 27.06.07, 11:18
      Hej Dziewczynki!
      U mnei ok, tzn czuje sie dobrze, zdrowy chlopic wywija w brzuchu, mojego
      chorutka (nie znam plci) tez czuje. Kochamy te dzieci co raz bardziej. Dlaczego
      nie moglo byc normalnie? Tylko taka schizofrenia?

      Ulineczko ja bardzo boje sie takiej sytuacji jak Twoja tzn, ze chorutek sie
      urodzi i wbrew temu co mowia lekarze, bedzie jeszcze jakis czas zyl. Moze to
      okrutne co pisze, ale u mnie nie ma nadziei, na wyleczenie dziecka.
      Gdybym miala potem patrzec jak powoli odchodzi, przez kilka tygodni to peknie mi
      serce! A jeszcze przecie zbedzie drugi dzieciaczek.

      Bardzo sie boje takiego obrotu sprawy. To by mnie dobilo i wiecej juz nei dma
      rady udziwgnac. Chcialabym, moze to okrutne, ale zeby sprawa sie szybko
      zakonczyla. Np. od razu po porodzie, lub w trakcie.

      Pozdrawiam Was.
      • mimi0080 Re: Ulineczko! 27.06.07, 12:00
        Droga Lewano!
        Możliwe,że znajdzie się jakaś obrończyni praw dziecka która z będzie chciała
        Cie potępić za Twoje słowa już widzę: "życzy śmierci własnemu dziecku" to nie
        tak ja w 100% jestem z Tobą...popieram całkowicie masz racje...pozdrawiam ciepło
      • ulineczka Re: Ulineczko! 27.06.07, 12:57
        Lewana doskonale Cie rozumiem, ale patrzac teraz po ponad roku od tej tragedii
        nie wiem co byłoby lepsze. Czasmi mysle, ze dobrze, ze Kajtus był z nami, ze
        mogłam go doknąc, raz nawet podniesc, pogłaskac. Ja do konca wierzyłam ze
        bedzie dobrze, nie dopuszczałam mysli ze cos sie moze stac. Tak długo
        czekalismy na dzieci w tak mało romantyczny sposób zaszłam w ciaze ze nie
        wierzyłam ze los dalej bedzie okrutny - a jednak.
        Ale jesli Ty czujesz ze nie dasz rady to bede sie modliła aby stało sie tak jak
        sobie zyczysz, abys nie musiała jeszcze bardziej cierpiec. Kazda z na jest inna
        i kazda z nas ma prawo do tego aby inaczej odczuwac zal i bol.

        Moja ironia losu polegała jescze na tym ze jednego dnia wybierałam wózek dla
        Małosi i trumienke dla Kajtusia. Ot kolejny kopniak...
        • lewana77 Re: Ulineczko! 27.06.07, 13:46
          No wlasnie tego sie boje, radosci i traumy za jednym razem. Mam juz dosc kopow
          od zycia! Moje dziecko jest naprawde bardzo chore, moze inaczej wygladac,
          chcialabym je przytulic i zeby usnelo na moich rekach, zeby nic je nie bolalo.
          Mam nadzieje, ze teraz tez nie odczuwa bolu! lekarze mowia, ze nie, ale ma
          otwarta rane na pleckach (ten rozszczep) i moze to boli?sad((
          • mimi0080 Re: Ulineczko! 27.06.07, 14:16
            wiesz co Ci powiem lewana!!!ani przez chwilę nie żałowałam,że nie mogłam
            zobaczyć ani przytulić Antka był z nim mój mąż i mama po prostu wiem,że gdybym
            go zobaczyła umarłabym razem z nim...celowo uciekłam od tego wszystkiego po to
            żeby w ogóle funkcjonować....i tak jest ciężko....mam go na zdjęciu jak jeszcze
            żył....trochę czasu musiało upłynąć zanim zdecydowałam się spojrzeć....
            • gojanew Re: Ulineczko! 27.06.07, 21:41
              Witajcie,
              minęły trzy miesiące od narodzin moich chłopców. Po kilku godzinach został
              tylko jeden. Od 25 t.c. TTTS i pewność że jeden z nich nie przeżyje. A jednak
              przyszedł na świat żywy i walczył. Widziałam Go tylko podczas c.c. i potem gdy
              mnie zwieziono aby się pożegnać. Pogrzeb był bezemnie. nie pozwoliłam do Niego
              zaglądać pozostał w moich wspomnieniach piękny, skupiony we śnie. Mam moje
              drugie szczęście przy sobie jednak nie ma dnia bez łez tesknoty za Mikołajem.
              Strata czy to jeszcze w łonie czy przy porodzie czy też później chyba równo
              boli.
              Przytulam Was wszystkie. Musimy być dzielne dla tych co pozostali.
              Goja
              • lewana77 Re: Ulineczko! 29.06.07, 11:56
                Gojanew usciski dla Ciebie!
                Jest mi i Uli na pewno duzo lzej, jak czytam, ze kogos innego, tez to spotkalo.

                Wczoraj bylam na wizycie u ginki. Rozmawiamy sobie tak od serca zawsze. Pytalam
                po raz kolejny jakie sa szanse, jaki moze byc scenariusz. Powiedzial po raz
                klejny, ze z takimi wadami nie ma szans na zycie. Analizowala opis z ostatniego
                usg, to za duze skumulowanie wad, zeby mowic o pomylce, albo sie ludzic.
                • lalka_go Re: Ulineczko! 29.06.07, 12:56
                  Goja uściski.
                  to prawda-potrzebna siła dla tych co pozostali.
                  codziennie tą siłę daje mi Wiktoria.

                  lalka_go mama bliźniaczek Wiktorii i Aniołka Angeliki.
                  • buzula witam po przerwie 09.08.07, 19:06
                    Cześć Dziewczyny,

                    czy Wam również trudno było dotrzeć do naszego wątku po przeróbce strony, czy tylko ja jestem taka gapa ?? Ja dotarłam przez CTL+ALT+H, czyli weszłam w historię wybieranych przez siebie stron aby dotrzeć tutaj ponownie. W ciąży ogólnie czuję niemoc intelektualną i z refleksem u mnie marnie, ile szklanek nie zdążyłam złapać ... wink

                    U mnie dobre wieści. Dziś koniec 29 tyg. dziewczynka waży 1226g. Jest chudzinką, ale zdrową! Przepływy ok., przybywa na wadze harmonijnie, no i jest długonoga bo kość udowa ma 58,1 mm.
                    BARDZO SIĘ CIESZYMY.

                    A chłopczyk bez zmian, czyli ze zmianami wstecznymi, jest prawie zresorbowany.

                    Krzepliwośc krwi w górnej normie, ale jeszcze w normie. Z powodu długiej szyjki 46mm rokowania na kolejne tygodnie noszenia ciąży dobre.

                    Co słychać u Was?
                    Napiszcie.

                    Buzula
                    • gojanew Re: witam po przerwie 10.08.07, 22:55
                      Witaj, cieszę się że wszystko ok z małą księżniczką. W 29 tc
                      urodziły się pięcioraczki i mają się dobrze.
                      Mój bohater ma się też świetnie. Ma ponad 6 kg śmieje się i guga.
                      Myślę o Was bardzo ciepło, mimo że ostatnie tygodnie mojej ciąży
                      były bardzo smutne, teraz z nostalgią patrzę na mamusie z brzusiami.
                      Mam chyba "syndrom utracenia".
                      Pozdrowionka
                • ulineczka Re: Ulineczko! 29.06.07, 16:53
                  Lewana to bardzo wazne moc tak szczerze porozmawiac z lekarzem. Mnie prowadził
                  bardzo młody lekarz (moze 5-6 lat starszy odemnie) i do dzisiaj czuje ze miałam
                  w nim przyjaciela.
                  Na poczatku widziałam ze badał moje podejscie do ewneutalnego uposledzenia czy
                  smierci dziecka, a potem był szczery do bólu ale i bardzo ciepły i serdeczny i
                  wyrozumiały. I miałam szczescie ze akcja porodowa zaczeła sie na jego dyżurze.
                  W całej tej smutnej historii poznałam wielu wspaniałych ludzi dzięki którym
                  mogłam nawet czasami sie uśmiechnąc.
                  A najgorsze to było jak po tygodniu przebywania na bardzo przyjaznym odzdziale
                  neonatolgii Kajtek został przewieziony do Zabrza. Stary budynek, ciemne
                  korytarze, okropny smród (sama nie wiem czego, klaustrofobiczne pomieszczenia,
                  inkubator przy inkubatorze, respiratory, kable, kabelki, brudne szare sciany,
                  niemiły presonel. Wrazenie: umieralnia!!! To i tak Kajtus był na sali gdzie
                  było 5 inkubatorków a obok na erce chyba ze 20 ich było. Dzieci z wenflonami w
                  głowce na rekach, nogach, same maluszki. I ciagły pacz rodziców i ksiadz który
                  chrzicł dzieci... Do dzisiaj sa to najgorsze koszmary. I tego nigdy nie zapomne
                  niestety.
                  Dopiero po smierci lekarki zrobiły sie jakby przyjazniejsze i bardziej
                  serdeczne. A jak po roku (wczesniej nie miałam odwagi) pojechałąm po odpis
                  zgonu i wynik sekcji to prowadzaca pani dr zaprosiła mnie na rozmowe i dopiero
                  wtedy powiedziała ze tak jest lepiej dla Maluszka, bo mógłby bardzo cierpiec i
                  wogole o konsekwencjach takiego niedotlenienia. SZkoda ze dopiero teraz
                  przekonałam sie o jej dobroci i profesjonalizmie.

                  Przepraszam za ten post, ale czasem musze te negatywne uczucia wyrzucic.
                  Dobrze ze do Was trafiłam i wiem ze łatwiej jest przezyc cos razem..
                  Lewana gdzie robiłas ivf, bo ja w Novum
                  • mimi0080 Re: Dziewczyny może nasze forum? 30.06.07, 09:30
                    co Wy o tym myślicie?może stwórzmy forum dla takich mam jak my...z tego co wiem
                    sporo jest takich osób...może tutaj otworzyłyby się...znalazły swoje miejsce...
                    napiszcie co myślicie...czy popieracie pomysł?
                    pozdrawiam
                    • lewana77 Re: Dziewczyny może nasze forum? 30.06.07, 10:54
                      Mimi jestem za! Tez o tym myslalam, bo watek sie rozrasta. Wiem, ze sa tez takie
                      osoby poza gazeta.pl! Dzwonia do mnie ludzie np. z Bociana! Szok, bo tam ani
                      slowa o tym sie nie pisze, jakby to ukrywali???

                      Odpowiadam tez Ulineczce, ja mialam ICSI w Invimedzie. Mysle, ze to moglo miec
                      wplyw n ata sytuacje, potwierdza to lektura "Ciazy wieloplodowej" pod red.
                      Breborowicza. Po ICSI zwieksza sie ryzyko wadsad
    • bzet Re: pytanie 01.07.07, 12:05
      Witam, wóciłam po urlopie i dopiero teraz czytam to co działa się tu przez
      ostatnie 2 tygodnie. I tak odnośnie pochowania dziecka, to u mnie sytuacja
      wygkladała następująco. Jeden z synów zmarł miezy 14 a 17 tc, a drugi urodził
      się w 33 tc (o czym już tu pisałam). W tym okresie ciało zmarlego dziecka po
      prostu się rozłozyło, zmacerowało i nawet na usg nie było juz pod koniec ciązy
      widoczne. Tak, że nie było mowy o pochówku.
      Pozdrawiam
      bzet
      • buzula Re: pytanie 05.07.07, 18:02
        Dziękuję za info, bezet.

        U nas póki co dobrze jeśli można użyć słowa 'dobrze'.
        Dziewusia dzielnie goni kolejne centyle i przybliża się do 50-tego centyla.
        Jak pisałam wczesniej była o 50% lżejsza od braciszka zanim obumarł. I jeśli wierzyć wykresom pod moim USG była poniżej 5-go centyla.
        Zaczełam 25 tc., oby pomieszkała u mnie jeszcze 7-8 tygodni ... tak bym chciała.
        Po 32 tc dzieci koordynują ssanie, oddychanie i przełykanie byłaby szansa na uniknięcie tych wszystkich rurek i kableków, wenflonów itd. choć ryzyko powikłań wcześniaczych i tak pozostanie (słuch wzrok).

        Trzymam kciuki za wszystkie dzieciaczki, te już na świecie i te jeszcze w drodze na ten świat, aby zdrowe ucieszyły i cieszłyły codzień nasze mamine oczy.

        pozdrawiam,
        buzula
        • gojanew Re: pytanie 05.07.07, 22:52
          Witaj,
          kiedy ja liczyłam kolejne tygodnie, lekarz zapytał czemu zakładam tylko 32, mam
          chcieć od życia więcej i dotrwać np. do 40 (urodziłam w 35 + 6 dni). Więc i Ty
          buzula zakładaj więcej.
          Dziś 3 m-ce od śmierci Mikołajka. Zaniosłam mu światełko, aniołka i kolorowy
          wiatraczek. Przez chwilkę było mi lżej na sercu.
          Mój ocalony bliźniaczek śmieje się i gurzy, a ja gdy zamknę oczy widzę dwie
          śmiejące się buzie.

          pozdrawiam
          Goja
              • lewana77 Re: oddam białe ubranko na 40 cm. 06.07.07, 09:16
                Ja bym byla chetna, ale tak barzdo boje sie zapeszycsad Skad jestes? moze
                przetrzymasz je dla naszego chloapczka? (termin na pazdziernik)


                Ja jutro biore cichutki slub (ze wzgledu na dzieci, uznanie itp.). Jakos nas ta
                sytuacja zblizyla i postanowilismy nasz 10 letni zwiazek zalegalizowac.
                Martwie sie tylko, ze od kilku dni nie czuej chorutka, juz nei wiem co lepsze,
                czuc Go, czy zeby To nastpailo....I jeszcze ta pogoda przygnebiajaca.
                • gojanew Re: Do lewana77 06.07.07, 11:07
                  Witam lewano,
                  ubranko przetrzymam dla twojego promyczka, jak tylko będzie potrzebne daj znać
                  tu albo na meila gazetowego. Ja zamawiałam te ciuszki 6 tyg. przed terminem i
                  cieszyłam się że mam w co ubrać maleństwo bez względu na rozwój sytuacji.
                  Jestem z Wielkopolski.

                  Serdeczne gratulacje!!!! Bądzcie szczęśliwi. Jeśli chodzi o chorobę dzidzi to
                  zacytuję psychologa "takie doświadczenia spotykają tylko ludzi silnych, gdyż
                  słabi nie potrafili by tego udźwignąć". Więc bądzcie silni dla siebie i dzieci.

                  Pozdrawiam
                  Goja
                  • lewana77 Re: Do lewana77 08.07.07, 14:35
                    Goja!
                    Dzieki wielkie, zglosze sie na pewno. Nie moge sie jzu doczekac kiedy wsyztsko
                    sie jakos ulozy. Wczoraj byl slub, bylo naprawde milo i sympatyczniesmile
                    Od wczoraj jestem zona i jakos fajnie sie z tym czuje (a tak sie bronilam)

                    Pozdrawiam
                    Ps. W pon. mam usg, zobaczymy co z chorutkiem, jego ruchow nie czuje...
          • buzula Re: pytanie 06.07.07, 16:25
            Gojanew,

            oczywiście masz rację, żeby nastawić się na więcej, ja od siebie i od innych z zasady wymagam więcej, jestem wytrwała w swoich postanowieniach, ale .... ten dramat złamał moją wolę walki o 40-sty tydzień ciąży. Będę się cieszyć z każdego dnia ponad 32 tc., ale lekarze są opinii, że jeśli donoszę do 34 tc. to indukujemy poród dla mojego bezpieczeństwa. Więc teraz torturuję się wiedzą o rozwoju i powikłaniach rozwoju wcześniaczków.

            Już wolę oczekiwać od losu mniej, niż więcej, mam dość rozczarowań.

            pozdrawiam,
            Buzula
            • miacasa Re: pytanie 06.07.07, 18:07
              Buzula,
              nie zadręczaj się powikłaniami, miej ich świadomość, Twoja wiedza z pewnością
              pomoże dziecku przejść przez okres wcześniactwa, ale się nie zadręczaj.
              Wcześniactwo, to coś z caego się wyrasta, pierwsze 6 miesięcy to czas częstych
              wizyt kontrolnych u neurologa, okulisty, rehabilitanta i w poradni wcześniaczej
              ale stopniowo dzieci nadrabiają "tyły" i ok. pierwszych urodzin wszystko się
              normuje. Urodziłam córeczkę w 34 tygodniu, miała obustronne wylewy krwi do mózgu
              II stopnia, po pewnym czasie dołączyła anemia i retinopatia wcześniacza (anemię
              zwalczyliśmy odpowiednimi lekami a wraz z poprawą morfologii cofnęła się
              retinopatia). Moja ciąża została zakończona przed terminem z uwagi na potężną
              cholestazę ale dostałam steryd 2dni przed porodem(2zastrzyki w tyłek), który
              zapobiegł wystąpieniu błon szklistych w płucach dziecka po urodzeniu. Tobie w
              odpowiednim czasie pewnie też podadzą ten lek i maluszek nie będzie potrzebował
              respiratora. Powoli, w swoim tempie dziecko będzie się prawidłowo rozwijało.
              Pozdrawiam Cię serdecznie
              • mamaigiiemilki Re: do buzula 06.07.07, 22:43
                Przepraszam, ze wtrace sie w ten watek, ale chcialam Ci tylko powiedziec, ze
                nie wszystkie wczesniaki maja problemy; ja ur w 32+6(tez czekalam do 32...)i z
                moimi pannami wszystko ok, nie byla potrzebna rehabilitacja; dzis maja juz
                2lata...zycze aby wszystko ulozylo sie pomyslnie!pozdr.Anka
                • buzula Re: do mamaigiiemilki 08.07.07, 17:41
                  Bardzo się cieszę!!
                  Naprawdę każdy taki post podnosi na duchu, mam 25 tc. więc do sławetnego 32 tc.
                  mam ogromną nadzieję doczekać. Najbardziej drętwieje przed usg czy aby
                  dziewusia żyje. nie czułam ruchów do 22-23 tc. Teraz mam 11-07-2006, ale czuję
                  ruchy, jeśli tylko zacznie szybciej rosnąć będzie duża nadzieja, że wszystko
                  może dobrze się potoczyć.

                  Dzięki,
                  Buzula
                • sabi35 Re: do buzula 09.07.07, 12:19
                  ja też was pocieszę, urodziłam w 30t2d ciąży i moje dziecko to okaz zdrowia,
                  samo oddychało, nie było retinopatii, wylewów i zamykania Botalla itp. Nie
                  chodziliśmy do poradnii wcześniaczej. Ważne, żebyś(cie) rodziły w odpowiednim
                  miejscu, żeby nie były konieczne transporty, i żebyście dostały cortyzon na
                  rozwój płuc. Położna mówiła, że dzieci z takich pełnych stresu ciąż lepiej
                  sobie radzą po przedwczesnym porodzie, niż gdyby poród nastąpił nagle i
                  nieoczekiwanie, bo pod wpływem hormonu stresu u matki maluchy szybciej
                  dojrzewają.
                  Trzymam kciuki za pomyślne dla was rozwiązanie. Jesteście bardzo dzielne.
                  • ulineczka Re: do buzula 09.07.07, 13:14
                    Dzien dobry !
                    Nie było mnie kilka dni i widze ze znów wróciłyscie. Ciesze sie.

                    Buzula nie martw sie wczesniactwem. Sabi35 ma racje. PAmietaj o mojej Małgosi z
                    31yc, która jest ZDROWYM,FANTASTYCZNIE rozwijajacym sie dzieckiem, zawsze
                    usmiechnietym, nie potrzebujacym snu. U Ciebie tez bedzie dobrze. Dostaniesz
                    sterydy na płucka, lekarze wiedza ze córcia jest z trudnej ciazy, zapewnia jej
                    dobra opieke i wszystko bedzie w porzadku.

                    LEwana - trzymam kciuki za dzisiejsze usg i bede wypatrywała wiesci od Ciebie.

                    BUZIACZKI
                    • buzula malutka córeczka 12.07.07, 20:39
                      Witam Dziewczyny,

                      jestem po USG, dziewusia jest dalej zdrowa i oby juz na zawsze, ale maleńka jest bo wazy 624g (24tydz + 6 dni), w mojej książce w/b 700g a u Lewany synek ma nawet 750g (GRATULUJę !!) ponieważ termin porodu to 1 dzień różnicy, więc myslę, że mam nalepsze odniesienie porównawcze. Martwię się - i to już chyba tradycyjnie w tej ciąży, a pierwsza była taka radosna, prawidłowa ... JAK TO NIC W ŻYCIU NIE WIADOMO.

                      Lekarz zapewnia, że w normie ale jak sobie policzę wg interpretatora USG z www.noworodek.pl to po biometrii wiem, że jest o 2 tyg. za malutka. Owszem czytałam, że 2-3 tyg. odchylenia są w normie, ale ta norma jest bliska hipotrofii.

                      A chłopczyk leży bez ruchu z minimalną ilością wód płodowych nad dziewczynką, co ponoć wróży szansę na więcej niż 32 tyg, ciążę, ale nikt nie da gwarancji jak dalej będzie, bo lekarz ostrzega, że choc nie widzi w tej chwili zagrożenia to musze brac pod uwagę fakt, że ciąza może zakończyc się niepomyślnie rówież dla dziewusi. A i korzystne ułożenie też jeszcze może się zmienić.

                      Tyle u nas.
                      pozdraiwam,
                      Buzula
                      • gojanew Re: malutka córeczka 12.07.07, 21:39
                        Witaj,
                        poniżej link z wymiarami, nie roztawałam się z nim przez całą ciążę. Wg niego
                        twoja księżniczka jest naprawdę w normie i niech tak będzie na każdym USG.
                        www.babycenter.com/general/pregnancy/1290794.html
                        Pozdrawiam
                        Goja
                        • buzula Re: malutka córeczka 13.07.07, 07:47
                          Gojanew,

                          dziękuję BARDZO !
                          tabelka wydrukowana a i stronka warta poczytania.
                          jedno wiem, przeszłaś swoje jeśli tak zpenetrowałaś niektóre tematy dzieciaczkowe.

                          To naprawdę podniosło mnie na duchu!!
                          Tabelka ma bardzo wiarygodne źródła.

                          Jeszcze raz dziękuję smile
                          Buzula
                          • gojanew Re: Czy już nikt tu nie zagląda? 25.07.07, 12:28
                            Witajcie,
                            za tydzień miną cztery miesiące od narodzin moich chłopców a jednocześnie
                            śmierci jednego z nich. Mija czas, "ocalony" bliźniaczek pięknie rośnie a ja
                            ciągle płaczę za Mikołajkiem. Dostałam wyniki badania łożyska "zaburzenia w
                            krążeniu płodowym i matczynym". Czy to mój organizm zawiódł? Przysłali też
                            wyniki badania sekcyjnego mojego okruszka. Dzielnie walczył z przeciwnościami.
                            Co u Was dziewczyny? Jak sobie radzicie?
                            Serdecznie pozdrawiam
                            Goja
                            • buzula Re: Czy już nikt tu nie zagląda? 25.07.07, 15:41
                              Cześć Goja,

                              zagląda, zagląda, ale skoro ostatnie posty były moje to czekałam na kogoś innego, ale przecież są wakacje i nie wszystkie z nas muszą jak ja siedzieć w domu - czyli blisko szpitala.

                              Ból pewnie w nas będzie zawsze na myśl o drugim bliźniaku bez względu kto lub co zawiniło. Tak na prawdę to nikt nie jest w stanie powiedzieć jednoznacznie co jest przyczyną, więc spróbuj się nie winić.

                              Ciesz się ocalałym bliźniaczkiem - nie pozostaje nam nic innego sad

                              U mnie następujące nowości:
                              * obumarły chłopczyk już jest prawie zupełnie zresorbowany, na usg bardzo zamazane zarysy w sumie tylko główki bo reszty ciałka juz nie można się domyślić. Maleńki bardzo.
                              * łozysko 'w sumie to jest już jedno" - określenie lekarza. i ciążę nalezy od teraz traktować jak pojedynczą.
                              * rokuję na donoszenie nawet do końca, bo wszystko wygląda jak dotąd ok., oby tak dalej, wróciłam pod opiekę mojego pierwotnego lekarza (oczywiście prywatnie), przedtem byłam dodatkowo oglądana także przez szpitalnego lekarza w ośrodku referencyjnym II stopnia czyli w szpitalu bielańskim.
                              * córeczka jest wciąż za mała jak na wiek liczony od ostatniej miesiączki 26t+4dni = 740g, pomiędzy 5 a 10 percentylem. Ale lekarz definitywnie mnie uspokoił, rośnie od miesięcy harmonijnie trzymając się 5% rozrzutu pomiędzy 5 a 10 percentylem. Odkąd przeanalizowaliśmy wstecz poprzednie USg zawsze była za mała o 7-10 dni. Lekarz jest przekonany, że ona jest młodsza od obumarłego braciszka o jakiś tydzień. W ciąży bliźniaczej dwuowodniowej, dwukosmówkowej po stymulacji lekami, (a nie np. transferze), jajniki mogą wystartować różnie reagując na ten sam lek prawy i lewy z produkcją jajeczka. Zatem dzieci mogą pochodzić z różnych aktów.

                              Zatem odrobinę odważniej patrzę w świat.

                              Wyprawka w 99% gotowa, bo obawiałam się, że w każdej chwili mogę zostać ponownie mamą, tym razem skrajnego wcześniaczka.

                              Dla dziewczyn z Warszawy informuję, że znalazłam sklep z ubrankami od rozmiaru 44 cm, pieluszkami poniżej wagi 2,5 kg i wieloma akcesoriami typowymi dla wcześniaczków. Adres sklepu;
                              "DUDEK - SKLEP DLA MAMY I DZIECKA"
                              ul. Dzielna 21 lok.6 róg Okopowej
                              tel: 0-22-636-36-29
                              e-mail:kdudek@chello.pl
                              pon-pt 11:00-19:00
                              sob 10:00-14:00
                              niedz. 11:00-14:00

                              Miła obsługa ale nie jest tanio. Po prostu jednej z pracownic urodził się synek 580g i zobaczyły lukę w ofercie rynkowej dla wczesniaczków, więc zajęły się również taką ofertą. Chłopczyk choć po przejściach obecnie świetnie sobie radzi!

                              Pozdraiwam wszystkie Forowiczki,
                              Buzula
                              • miacasa Re: Czy już nikt tu nie zagląda? 25.07.07, 17:29
                                Witajcie, zaglądam tu niemal codziennie by sprawdzić czy są od Was jakieś
                                wieści, cieszę się, że sytuacja córeczki Buzuli jest w "normie" (brakuje mi
                                właściwych słów, jestem tu tylko przypadkowym gościem ale z całego serca życzę
                                Wam zdrowia dla Was i dla maluszków). Czasami jestem w W-wie u koleżanki, myślę
                                wtedy o Was, obecnych gdzieś w tej przestrzeni, zastanawiam się jak się
                                czujecie, czy wychodzicie z domu, jak wygląda Wasz dzień. Pozdrawiam
                • lewana77 Po wizycie 09.07.07, 15:21
                  Jestem juz po usg. Wlasciwie u nas bez zmian. Chorutek troszke rosnie, ale
                  wolniej. Ilosc wod zmiejszona. Ale zyje i to chyba dobrze dla nasi dla drugiego
                  dziecka. Drugi dzidzius ma juz 750 gram smile Wszystko u niego ok.
                  Jestem uspokojona i nadal czekamy. Oby do przodu!

                  Jutro ide jeszcze na echa serc maluchow.
                  • gojanew Re: Po wizycie 10.07.07, 15:50
                    Cieszę się że że u Ciebie lewana ok.
                    Ja odliczałam dni od jednego usg do kolejnego, potem ktg rano i wieczorem i tak
                    mijały dni na upewnianiu się że oba maluszki żyją. To dobrze żetwoje maluszki
                    oba rosną. Moje na końcu miały ponad 1000g różnicy. Widziałam że czytałaś
                    Bręborowicza, ja rodziłam u niego. Do końca miałam nadzieję że diagnoza jest
                    mylna. A jednak tak nie było.
                    Pozdrawiam.
                    • lewana77 Re: Po wizycie 25.07.07, 19:09
                      Hej ja tez jestem!
                      Ostatnio mialam maly maraton lekarski (codziennie wizyta), bo mam jakies dziwne
                      twardnienie brzucha i jakby skurcze. Ale szyjka ok, ktg ok, ale moze zaloza mi
                      profilaktycznie pessar? zastanawiamy sie nad tym wyjsciem. W mojej sytuacji
                      lepiej dmuchac na zimne.

                      W pon. mam kolejne usg. Chorutek zyje (czuje ruchy), a zdrowy chlopiec wywija ze
                      hej.
                      Spotkalam sie z prof.Kornacka z Neonatologii z Karowej, pogadala ze mna, jak to
                      wyglada od ich strony. Uspokoilam sie troche.
                      No i oby do przodu, jutro 28tc.

                      Pozdrawiam Wszystkich!
                      • lalka_go Re: Po wizycie 26.07.07, 09:39
                        dziewczyny cieszę się bardzo że u Was wszystko dobrze- no o ile takie sytyacje
                        mozna nazwać dobrymi uncertain.
                        jestem cały czas z Wami myślami.
                        patrzę na moją Wiktorynkę ukochaną i mam nadzieję że jeszcze trochę i Wy też
                        będziecie z taką miłością wpatrywać się w Wasze cuda smile
                        oczywiście smutek pozostanie.u mnie mija rok i 4 mies. odkąd Angela zasnęła w
                        brzuszku. rok i 2 mies. odkąd urodziłam i już wtedy nie mogłam się łudzić że
                        może jednak żyje sad
                        pamiętam o niej cały czas. każdy wieczór kończę rozmową z naszym Aniołkiem.
                        wyobrażam sobie jaka by była. w brzuchu póki jeszcze nie wiedzieliśmy że jest
                        źle to Wiki szalała, Angela zawsze na USg była spokojna. Wiktoria teraz to
                        torpeda- wszędzie jej pełno... takie małe żywe srebro smile
                        myślę że Angela byłaby jej przeciwieństwem... siedziałaby grzecznie i bawiła by
                        się zabawkami kiedy Wiktoria penetrowałaby kolejne szafki smile
                        no ale tego nigdy sie nie dowiem. sad

                        dziewczyny trzymam cały czas kciuki! będzie dobrze! musi byc dobrze!
                    • bzet P.S. 13.08.07, 13:50

                      Dołaczam zdjęcie moich dzieci zrobione z okazji 1 rodzin Tymona -
                      jego historię już tu przedstawiałam. I po wszystkich przejściach
                      (smierć brata w 16 tc, zatrucie, hipotrofia, wczesniactwo) jest
                      prawidłoworozwijajacym się rocznym dzieckiem: siedzi, stoi, chodzi,
                      mówi i robi to co powinien robić maluszek w jego wieku.
                      Tak że nie martwcie się na zapas!!!
                      • lewana77 Re: P.S. 14.08.07, 11:20
                        Tymek rzadzismile


                        U mnie juz 30tc, wszystko ok, wizyty czesciej, badania tez.
                        Jestem ciut spokojniejsza, ze juz blisko, ze dzieci juz coraz bardziej bezpieczne.
                        Zdrowy chlopie rozrabia za dwojesmile Wierci sie niesamowicie, harce i swawole, az
                        sie martwie czy to normalne i korci mnie zeby znowu robic usg (mialam 2 tyg. temu)

                        Po malu kupuje rzeczy, mysle jak przestawic meble itp. Ale wozka nadal nie mam,
                        mial byc przeciez podwojny, poczekam az sie wszystko okaze....
                        • gojanew Re: P.S. 14.08.07, 21:12
                          Witajcie, ale Tymek jest śliczy, te oczka złamią nie jedno serce
                          niewieście!

                          Lewano, po szoku jakiego doznałam słysząc diagnozę tragiczną dla
                          mojego Mikołajka nastał czas dziwnego uspokojenia. Popłakiwałam
                          codziennie ale byłam spokojna jak nigdy w życiu. Też czekałam od
                          jednego USG do następnego. Przez ostatnie tygodnie ciąży cieszyłam
                          się dniami spędzonymi z moimi chłopcami. Teraz tęsknię za tym
                          okresem ogromnie. Mam przy sobie moje szczęście gdy patrzę na niego
                          serce mi rośnie ale ciągle tęsknię.
                          Mój ocalony bliźniaczek też rozwija się doskonale. Jego najnowsze
                          osiągnięcie to głośne piski, ale takie że aż w uszach dźwoni.
                          Pozdrawiam, jesteśmy dzielne!!!!!!
                          • ulineczka Re: P.S. 15.08.07, 21:44
                            Dziewczyny nie mogłam Was znaleźć. Byłam na wakacjach ale caly czas
                            o Was myślałam i ciesze ze są dobre wiadomości.
                            Nadal bede Was wspierac i mocno trzymac kciuki.

                            Całuje
                            • lewana77 Hej Kochane! 18.08.07, 21:10
                              U mnie bez zmian. Chlopczyk rozrabia, ze hej.Mam nadzieje, ze bedzi edzrowym i
                              madrym Czlowieczkiem. Jak myslicie, czy nasze dzieci moga odczuwac brak tego
                              drugiego rodzenstwa? Martiwe sie, ze tak.....

                              dziewczynka zyje, ale czuje ja mniej i jakos inaczej. Łudze sie czasami, ze moze
                              nie bedzie tak zle, ze bedzie zdrowa. Ale wtedy ruszalaby sie normalnie, rosla
                              no i obraz na usg bylby prawidlowy...

                              Wczoraj dowiedzialam sie, ze siostra mojej psiapsiolki, ktora spodziewala sie
                              blizniat (chciane i poczete naturalniesmile wyladowala w szpitalu. Jeno dzicko nie
                              zyje od kilku tygodni, robia wszytko aby uratowac drugei i aby nie wdalo sie
                              zakazenie (to 4,5 mies.)
                              Ona miala amniopunkcje, ale czula sie super, nie wiadomo co sie stalo. Dzieci po
                              amnio. mialy zdrowy kariotyp.
                              Przygnebily mnie te wiesci.
                              • gojanew Re: Hej Kochane! 18.08.07, 22:34
                                Hej, hej,
                                też myślałam o tej bliźniaczej więzi. Ja bedę zaprowadzać synka na
                                cmentarz i pokazywać gdzie leży braciszek, który teraz jest
                                aniołkiem i zawsze jest z nami i nad nami czuwa. Myślę, że między
                                innymi dlatego, jeśli to możliwe, dobrze jest pochować zmarłe
                                dzieciątko. Na początku jak maluszek płakał, wyobrażałam sobie że
                                brak mu braciszka.
                                Lewano od kiedy wiedziałaś że to chłopczyk i dziewczynka?
                                Ja do konca nie znałam płci drugiego bliźniaczka, ale czułam że to
                                też chłopczyk.
                                Dzisiaj mija rok od kiedy zrobiłam Beta HCG i byłam pewna, że jestem
                                w ciąży i to z dwojgiem lub więcej.
                                • ap77 Re: Hej Kochane! 19.08.07, 09:55
                                  Goja ja wiem o chlopcu od polowkowego usg, a o dziewczynce od kilku tygodni. Mam
                                  nadzieje, ze to nie pomylka, bo slabo widac ją podczas usg (ma wymuszona pozycje).
                                  Pozdrawiam
                                  • buzula blixniacza więź 19.08.07, 17:30
                                    Cześć Dziewczyny,

                                    chyba powinnam wypowiedzieć się nt. bliźniaczej więzi, bo sama mam brata bliźniaka.

                                    Na pewno jest taka więź. Wiem kiedy brat jest szczęśliwy, kiedy cierpi, rozumiemy się często bez słów na spojrzenie okiem, ale oczywiście bywa, że mamy delikatnie nazywając to 'inne zdania".

                                    Trzeba pamiętać, że chęć porównywania bliźniąt jaka rodzi się wśród otoczenia jest często nie do zniesienia dla bliźniaków i dzieci zaczynają rywalizować, niestety często nieświadomie wplatając nie najzdrowsze emocje w tę rywalizację.

                                    Jak sie dowiedziałam, że będe miała blixniaki to pierwsza myśl była; o Boże nie poradzę sobie!, a druga trochę później: obiecuję Wam dzieci nigdy nie ubiorę was tak samo i poślę do innych klas lub szkół jesli zechcecie.

                                    Więc bycie blixniakiem ma różne oblicza nie tylko takie, że ja odrabiałam polski a brat matmę ... smile

                                    Pewnie więź między bliźniakami tej samej płci jest ściślejsza, ale to tylko domysły. No i z czasem zakładając swoje rodziny, ta więż robi się cieńsza ... ale tak się zdarza we wszystkich rodzeństwach.

                                    pozdrawiam,
                                    Buzula
                                    ps. dziś czuję się fatalnie, twardy brzuch i niechęć do wszystkiego, może te upały, mam nadzieję, że jutro będzie ok. Zaczełyśmy 31 tc.
                                    • mimi0080 Re: blixniacza więź 20.08.07, 16:32
                                      Czy wiedziałyście,że Elvis Presley miał brata bliźniaka??
                                      Ja niedawno się dowiedziałam.Zmarł przy porodzie.Jego matka nigdy
                                      nie pogodziła się ze śmiercią brata , a Elvis często powtarzał, że
                                      zawsze starał się robić wszystko dwa razy lepiej właśnie dla brata i
                                      czuł jego opiekę z góry...coś w tym musi być..dziewczyny bądźcie
                                      dzielne dacie radę...pozdrawiam