Dodaj do ulubionych

To nie tak mialo byc... :(

11.06.08, 16:18
Zawsze zazdroscilam widzac kobiete w ciazy i mowilam mezowi ze jak
ja bede w ciazy to bede paradowac z brzuchem taka bede dumna.
Kojarzylam ten czas z czasem radosnego oczekiwania a tymczasem
rzeczewistosc okazala sie zupelnie inna.
Zyje, a raczej wegetuje, leze w lozku od rana do wieczora, probuje
jakos ratowac moje studia ale ciazko mi wogole cos napisac bo od
razu mam skurcze. Ciagle boje sie ze te skurcze przerodza sie w cos
wiecej, boje sie ze wody mi sie sacza a w nocy sprawdzam czy nie
krwawie. Dni ciagna sie niemilosiernie a ja zaczynam chyba popadac w
depresje, bo nic mnie juz nie cieszysad Wysiadam psychicznie. Malo
tego, chyba nigdy nie zdecyduje sie na drugie dziecko bo w zyciu nie
chce tego przechodzic jeszcze raz. Mam dosc...

Obserwuj wątek
    • olcialew1 Re: To nie tak mialo byc... :( 11.06.08, 19:59
      4ukamisia nie wiem czy o Cie pocieszy ale opisze moja sytuacje to moze
      zobaczysz, ze nie tylko Ciebie to spotkalo i ze bedzie dobrze.
      Tak w skrocie to: skrocze od 18 tyg. porode, 30-40 sek. co 3-4 minuty. Poniewaz
      mieszkam za granica to nie dostalam nic, uwazaja, ze ciazy do 24 tyg. sie nie
      ratuje. Kazali lezec, przyzwolenie na kibelek, i 1 prysznic na 2 dni, bardzo
      krotki. Skracajaca sie szyjka, skorcze. Co 2 tyg. test fFn zeby zobaczyc czy w
      ciagu 2 nastepnych tyg urodze. Rozne badania w celu znalezienia przyczyny
      skorczy. Przyczyny brak. Potem brak ruchow dziecka, usg 3 razy w tyg. badanie
      roznych przeplywow i czego sie dalo bo serduszko bije a mala sie nie rusza.
      Potem za malo wod. W 34 tyg. zaczelam rodzic po 2 dniach w szpitalu puscili do
      domu z tabletkami, cos w stylu tego feno cos tam z PL. W 36 tyg. wod juz tak
      malo, ze kazali jechac do pszitala prosto od lekarza. AFI 5-6, w szpitalu bylam
      na patologii tydzien, 24h na dobe ktg, codziennie usg, od polnocy zakaz jedzenia
      i picia bo "moze trzeba bedzie mala szybko wyciagnac" po tyg. powiedzialam
      lekarzowi, ze ja juz psychicznie nie wytrzymuje i ja zadam cc (mala miala
      ulozenie posladkowe) zreszta ze wzgledu na niski poziom wod i tak byloby cc.
      Lekrza powiedial,z e jak wsio bedzie ok to za 2 dni juz na pewno cc. No i sie
      doczekalam mala wyciagneita 36t6d. Wszystko jest ok. Mala ma prawie 1,5 roku.
      Najbardziej doprowadzaly mnei do szalu pielegnairki na ktg i potem w
      szpitalu,ktore patrzac na wykres pytaly sie mnei czy ja czuje te skrocze i czy
      bola. Mi az piana ustami szla, skorcze na 120 przy poczatkowej "akcji" macicy an
      30, skali na papierze brakowalo i tylko sie prosta linia drukowala na dole
      kartki, ja oddycha c zbolu nei moge a ona co 5 min sie pytaja czy ja to czuje.
      Myslalam, ze mnie krew zaleje.
      Pamietaj duzo pic,na prawde duzo. Czesto to pomaga, u mnie bywalo lepiej jak
      przekraczalam 4l wody na dzien. Nie glaszcz brzucha i nie smaruj sie zadnymi
      balsamami. U mnie to od razy wywolywalo skorcze na maxa.
      Ja tez myslaam, ze ciaza to juz nigdy, namartwilam sie strasznie, pierw czy
      donosze, potem mala miala znieksztalcona glowke przez ulozenie posladkowe i
      skorcze przez 4,5 m-ca. Na pewno nei zdecyduje sie szybko poniewaz jezeli bede
      musiala tez lezec to kto sie nia bedzie zajmowal?
      Nie mozesz wziasc dziekanki zeby sie studiami nie denerwowac? To na pewno nie
      pomaga w walce z przedwczesnym porodem.
      Jezeli masz ochote pomarudzic to wal smialo smile))
      Sorry za literowki, nie mam czasu sprawdzic.


      • joannasierpniowka Re: To nie tak mialo byc... :( 10.07.08, 21:20
        olcialew1 napisała:

        > Ja tez myslaam, ze ciaza to juz nigdy, namartwilam
        sie strasznie, pierw czy
        > donosze, potem mala miala znieksztalcona glowke przez
        ulozenie posladkowe i
        > skorcze przez 4,5 m-ca.

        Czy to lekarz stwierdzil, ze przez skurcze glowka byla
        znieksztalcona? Po jakim czasie miala normalny ksztalt?
        Kurcze nastraszylas mnie sad

    • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 11.06.08, 20:13
      Szkoda mi brac dziekanki, bo pol semestru przechodzilam, wszystko
      mialam pozaliczane i nagle mnie rozlozylo. Ale chyba niestety bede
      zmuszona.
      Ja mam skurcze od 22 t.c, teraz leci 27, szyjka skrocona. Caly czas
      leze, biore fenoterol a skurcze mam nadal. Boje sie ze przerodza sie
      one w akcje porodowa a to jeszcze bardziej je nakreca bo sie
      stresuje. Czasami nie mam juz sily. Tak bardzo chce tego dziecka, ze
      nie wyobrazam sobie ze cos pojdzie nie tak. Ciagle odliczam tylko
      dni i tygodnie, ze dziecie bedzie mialo szanse na przezycie. Czy
      wszystkie mamy z problemami tak maja? Mi nikt badan nie robil od
      czego mam skurcze. Jak chcialam zeby mi zrobiono posiew to mi gin
      powiedziala ze nie ma sensu. A niby najlepsza ginekolog u mnie w
      miescie i ordynator w szpitalu, do tego znajoma tesciowej. Brak slow.
      • anet29 Re: To nie tak mialo byc... :( 11.06.08, 23:43
        Musisz znależć w sobie siłę!!! Ja znalazłam, choc nie było łatwo. Trzecia ciąża,
        o którą starałam się 3,5 roku po dwóch wcześniejszych poronieniach była
        przepełniona strachem i niepewnością. W 28tc trafiłam do szpitala, bo bolał mnie
        brzuch i już tam zostałam do rozwiązania (ze względu na przodujące łożysko). Jak
        ja wtedy płakałam, że mam tak długo leżeć w szpitalu (mówiłam, że wolałabym
        leżeć w domu), na patologii ciąży widziałam różne przypadki, którymi dodatkowo
        się stresowałam (dziewczyna z pełnym rozwarciem w 21 tc zawieziona na porodówkę,
        krwawiąca sąsiadka z pokoju- też z przodującym łożyskiem itp.) Sniły mi się
        jakieś koszmary- że mam krwotok, albo że robią mi cesarkę, albo bałam się
        przekręcić, że mi szyjka pęknie. Trudno to wszystko opisać. Ale z perspektywy
        czasu myślę, że dobrze się stało, że leżałam w szpitalu (u mnie krwotok mógł
        nastąpić w każdej chwili, a wtedy mogliby nie uratować ani synka ani mnie). Był
        poniedziałek (36t1dz), jak co wieczór zapis ktg, no i u mnie zapisał się taki
        duży skurcz (nie bolało mnie, odczuwałam to jakby dziecko tak się naprężyło).
        Minęło niespełna pół godziny, a mi odeszły wody (prawdopodobnie ten skurcz
        spowodował pęknięcie pecherza) i od razu zawieźli mnie na porodówkę (na cc). Nie
        wiem, co by było gdybym w tym czasie była w domu. Ile czasu trwałby dojazd i
        przyjęcie do szpitala? Nawet nie chcę myśleć, co mogłoby się stać. A teraz mam
        8-miesięcznego szkraba, który jest całym moim światem. Warto było dla niego
        przejść przez to wszystko. Też odliczałam dni i tygodnie, sprawdzałam na jakim
        etapie rozwoju jest mój maluszek i sprawdzałam statystyki, jakie ma szanse gdyby
        właśnie się urodził. I tak z tygodnia na tydzień powtarzałam sobie- żeby
        przynajmniej dobić do 30t, póżniej żeby już był 32t, później ,że jak już będzie
        34tc, to synek będzie miał już bardzo duże szanse. To była jakaś obsesja, ale
        to normalne u kobiet, które mają jakiś problem z ciążą. Tak więc głowa do góry.
        Dzidzia najważniejsza!!! Studiami się narazie nie stresuj. Niedługo będziesz to
        wszystko wspominać z uśmiechem na twarzy i może nawet będziesz dodawać otuchy
        innym mprzyszłym mamom z podobnymi rozterkami.Pozdrawiam
      • sylwusia87.0 Re: To nie tak mialo byc... :( 10.11.08, 18:02
        WitajsmileMoze i za bardzo Cie nie pocziesze,ale ja przyzywalam to samo..W 23
        tygodniu ciazy pojechalam do szpitala z niepokojacymi bolami brzucha.Okazalo
        sie,ze to sa skurcze i ze mam rozwarcie na 3 cm oraz skrocona szyjke.przelezalam
        w szpitalu 2 tygodnie i kazali lezec w domu.Bralam do konca ciazy
        leki-Luteine,Isoptin i Fenoterol.Oszczedzalam sie i szczesliwie donosilam
        ciazesmileteraz mam 5 miesieczna coreczkewinkzycze szczescia smileTrzymam za Was kciukismile
    • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 12.06.08, 14:54
      Dzis humor juz troche lepszy. Skurcze raz sa raz ich nie ma ale
      ciagle leze. Czytam historie innych dziewczyn i one podnosza mnie na
      duchu. Chcialabym dotrwac do 30 tyg, wtedy dziec bedzie juz mial
      szanse na przezycie. Dopiero w przyszlym tygodni uwizyta u lekarza.
      Jak ten czas wolno leci. Nie da sie go przyspieszyc?
      • ewikowa Re: To nie tak mialo byc... :( 12.06.08, 22:30
        to sie dolacze - lez spokojnie, i bedziemy cie tu wspieralysmile))
        Ja juz moja historie to nie raz napisalam, wiec nie bede sie powtarzala, (pd
        18/8/06-4/12/06 plackiem w szpitalu "z basenem",z tego 12 tyg na klockach,z
        otwartym ujsciem itp) ale ciesz sie z kazdego dnia do przodu - miej wiare bo
        psychiczne nastawienie jest niesamowicie wazne. Wiesz, ja dopiero zaczelam miec
        bole przedporodowe w momencie jak sie dowiedzialam od mojej lekarki, ze tydzien
        pozniej mialam miec cesarke - a mala tak wyczula, ze zdecydowala sama przyjsc na
        swiat - i sie urodzila godzine przed planowana cesarka!!! A pomimo tego, i tak
        bedziemy sie starali o drugie dziecko hehehe (1sze poronilam w 20tyg) i mam
        zamiar sama sie polozyc w 18 tyg i moze do niczego nie dojdziesmile i dolezesmile

        czas niestety niesamowicie wolno leci ale latwiej ci moze bedzie jesli sobie
        jakas rutyne ustawisz, rano czytasz, przerwa na dzemke, potem itp...w szpitalu
        np ustalilysmy, ze 'dzien tworczej pracy' (czyli wlanczanie TV) dopiero sie
        zaczyna po obchodziewink))

        pisz a bedziemy cie tam szturchaly z daleka - tylko rece precz z brzucha!!smile)
    • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 13.06.08, 10:50
      Dzien dobry maluszku, kolejny dzien u mamy w brzuszku...
      Noc przebiagla spokojnie. Liczba skurczy od rana:2. Nie jest zle.
      Nie ma co sie dolowac, ze czuje sie bezuzyteczna w tym lozku, ze
      wszystko spadlo na mojego B. Jak stane na nogi to wszystko mu
      wynagrodze. Smieszne to wszystko. Nie sadzilam ze w ciazy moja
      rozrywka bedzie pisanie na forum i ze cale wakacje spedze w lozku
      przed komputerem i TV. Tylko jak sobie dac rade z tym lekiem? Mysle
      sobie... ale tez Kamila panikujesz, ze urodzisz dziecko to wcale nie
      znaczy ze bedzie z toba cale zycie, bo przeciez wypadki sie
      zdarzaja. Moze umrzec jak bedzie mialo roczek, piec albo 15. czy ja
      sie bede tak martwic juz do konca zycia? Ze je strace? Czy na tym
      polega bycie matka?
    • nati1011 Re: To nie tak mialo byc... :( 13.06.08, 11:11
      tytuł forum mówi sam za siebie. Wiekszość dziewczyn na tym forum
      mogłoby powiedziec to samo. Ale pamietaj. Te parę miesiecy szybko
      miną i pójdą w niepamiec. Jak bedziesz trzyamć maluszka w objęciach
      nie beziesz pamietać wszystkich trudów ciaży.

      Ja tez żałuję, ze był to czas walki, a nie radosnego oczekiwania.
      Ale mam 2 zdrowych dzieci. Warto było.
    • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 16.06.08, 10:33
      Zaczynam 28 tydzien. Jak bede w 30 to bede juz chyba spokojniejsza.
      Jakis taki magiczny mi sie ten tydzien wydaje. W piatek wizyta.
      Ciekawa jestem jak tam moja szyjka. Czy cos dalo te moje lezenie?
      Martwie sie szkola. Nie chce powatarzac semstru ale dla Dziecia
      zrobie wszystko. Tak mi ciazko juz wylezec, zaczynam kombinowac ze
      moze pojade na egazmin... chyba sama sie oszukuje zeby tylko wyjsc z
      domu. Ale zaraz sobie powtarzam ze przeciez moge zdac na poprawkach
      i leze dalej. Pomagaja mi tez wasze historie, te ze szczesliwym
      zakonczeniem, gdy lezenie sie oplacilo. Tak bardzo potrzeba mi wiary
      ze bedzie dobrze.
    • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 17.06.08, 13:22
      Jak by na wszystkiego zlego bylo malo stala sie wielka tragedia przy
      ktorej moje ciazowe problemy to pestka.
      Kolezanki synek, czteroletni, cudowny skarb napil sie wody,
      zachlysnal i niestety...nie udalo sie go odratowac. Nie wiem gdzie
      jest sprawiedliwosc? Ciagle krazy mi po glowie pytanie dlaczego?
      Kolezanki nie chcialy mi tego powiedziec, stalo sie to juz w zeszlym
      tygodniu a ja o niczm nie wiedzialam... tak mi zle, nie potrafie
      sobie wyobrazic co czuje teraz Kamila-matka Dawidkasad Panie Boze
      miej go w swojej opiece, niech dolaczy do grona malych Aniolkowsad
        • 02kaja Re: To nie tak mialo byc... :( 18.06.08, 07:03
          Niestety dookoła nas ciągle coś przykrego się przydarza. Nie ma dnia
          żeby nie słyszało się o jakiejś tragedii, nigdy nie myślałam, że
          przyjdzie mi samej przeżywać stratę dzieci. Nie wiem na ile starczy
          mi sił, wiem że Bóg mi pomoże zawsze się podnieść, ale nie wiem
          kiedy w końcu usłyszę, że moja ciąża nie jest zagrożona, że nie będę
          musiała trafić do szpitala. Jak na razie długo nie cieszyłam się
          tym, że zostanę matką. Trzy ciąże kończyły się mniej więcej w 8tc. A
          dziś po pół roku zabiegu i trzech cyklach starań nie mogę zajść w
          ciążę. To chyba moja głowa nie pozwala mi na to. Ciągle o tym myślę.
          Odstawiłam kalendarz, termometr i próbuję zdać się na los. Może w
          tym cyklu się uda....
    • zaisa Re: To nie tak mialo byc... :( 19.06.08, 05:14
      Pewnie, że nie tak.
      I żal jest, że ta ciąża nie jest radosnym oczekiwaniem.
      I strach, czy się uda, czy nie zakończy przedwcześnie.
      I jeszcze komentarze, tych chcących dobrze a bezmyślnych: "Tylko się nie
      denerwuj, bo to szkodzi dziecku". Przecież się nie da. Przecież w takiej
      sytuacji strach jest i już. I ma się do tego strachu pełne prawo. Bo gdyby go
      nie było, to oznaczałoby bezmyślność i brak wyobraźni.
      Też w ostatniej ciąży byłam na bieżąco z serialami.
      I próbowałam coś robić, ale się nie dało - jakby nie leżeć przy tych próbach, to
      po chwili napinał się brzuch - jednak jakieś machanie rękoma męczyło jego mięśnie.
      W 34 tc trafiłam na blok porodowy z silnym krwawieniem z łożyska na
      powstrzymaniu porodu. Zgładzona szyjka, sama już nie wiem, jak było ze
      skurczami. W każdej chwili mogła być cesarka, bo ułożenie miednicowe, więc
      kroplówki - z lekami, nawadniające. Udało się. Po dwóch dobach, w czasie
      których nie dotknęłam podłogi bloku porodowego, trafiłam na patologię, gdzie
      mogłam już pójść do toaletysmile To był luksus. Przez część pobytu leżałyśmy na
      sali we dwie - koleżanka też po leżeniu w domu, bo szyjka, w czwartej ciąży -
      bliźniaczej a w domu jedna córeczka. Okazało się, że obie byłyśmy tak
      niewygadane i spragnione towarzystwa, że po 11-ej z sąsiedniej sali zajrzała
      pacjentka, czy nie mogłybyśmy ciszejwink Potem przewinęły się chyba 3 pacjentki,
      które były po terminie i po prostu oczekiwały na początek akcji porodowej i
      właściwie nie rozmawiałyśmy - były skoncentrowane na czymś innym niż ja. W końcu
      - skończone 36 tc, odstawione leki rozkurczowe, pojawil się na świecie Janek.
      Też z przygodami, ale szczęśliwie ostatecznie wszystko w porządku.
      A psychika ostatecznie mi walnęła, kiedy, przy nawale - wciąż w szpitalu, moje
      dziecko, które już na samej piersi zaczęło przybierać, spadło z wagi. Bo żadna z
      dyzurujących w weekend położnych ani żaden lekarz nie byli w stanie powiedzieć,
      że jak dziecko nie daje rady ssać z przepełnionych piersi, tylko zlizuje
      wyciekający z nich pokarm, to jednak za mało, że powinnam odciągać aż piersi
      będą miękkie i wtedy przystawiać. Ale to za skomplikowane było. I doradczyni
      laktacyjna, która przyszła w poniedziałek do pracy musiała zacząć uczyć ssać
      mojego malucha, bo zaczął źle to robić, dodatkowo miała pacjentkę z zapaleniem
      piersi i psychiką w stanie rozkładu. Wylazło mi to wszystko, że nie nie ma
      starszego rodzeństwa synka (synek z trzeciej ciąży jest), że ciąża "nie taka" i,
      że tyle już było nie tak i nawet to karmienie piersią - chyba ostatnie z
      ciążowych marzeń też nie tak.
      Aaa, jak leżałam w domu to "dla rozrywki" miałam mierzenie cukrów po każdym
      posiłku, bo dopałętała się cukrzyca ciężarnych.
      W początkach ciąży straciliśmy bliźniaka Jankowego.
      Już miało być dobrze, gdy wyszło, że szyjka jest bardzo skrócona.
      Na szczęście wyszło - chyba synka Anioł Stróż dopilnował, żeby zwolniło się
      miejsce na usg. I wyszło, że szyjka króciutka. I zamiast na Mazury - bo mieliśmy
      pojechać na wakacje wreszcie - trafiłam do łóżka i dziękowałam za to, że tam
      trafiłam.
      Janek ma teraz 20 m , jest fajnym maluchem, któremu nic poważniejszego nie
      doskwiera.
      Myślę o rodzeństwie dla Janka. I boję się - bo część ciązy na pewno będzie
      leżąca. Nie mam na kogo liczyć w tej sytuacji oprócz męża, który musi jednak
      pracować - w okresie między pierwszą ciążą a teraz straciłam oboje rodziców. I
      nie wiem, co bym zrobiła teraz, po śmierci mamy bez synka. To do niego i dla
      niego musiałam i muszę się uśmiechać, gdy patrzyłam na mamy cierpienie i teraz,
      gdy jej nie ma.
      Bardzo współczuję Twojej koleżance. I przeraża mnie to, jak łatwo traci się
      najbliższych. Chyba część mnie wierzy w reinkarnację - bo w ten sposób
      doświadczenie wczesnej śmieci ma sens - ta dusza chce przejść przez to
      doświadczenie.
      Ale nawet nie próbuję wyobrażać sobie, że może to spotkać synka.
      W ciąży dziękowałam za każdy dzień maluszka ze mną. Mimo tego, że każdemu dniu
      towarzyszył strach. Jak były lepsze dni - chował się głębiej.

      Kamisiu -serdecznie przytulam.

      Jak leżałam na patologii, mąż przyniósł mi kupioną w szpitalnym kiosku książkę
      Moniki Szwai "Rozważna i postrzelona". Dobrze trafiłsmile

      Dwa miesiące temu, byliśmy z synkiem na badaniu słuchu - neurolog zażyczyła
      sobie, żeby mu skontrolować "na wszelki wypadek" i mieliśmy wizyty co pół roku.
      Także u logopedy przy okazji. I ta pani zaczęła się pytać, dlaczego tu
      trafiliśmy - musiałam chwilę pomyśleć, jakoś powikłania ciążowe i problemy
      okołoporodowe uciekły mi z głowy;D
    • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 19.06.08, 10:00
      Nawet nie wiecie jak wasze historie podnosza mnie na duchu. Dziekuje
      wszystkim, ktorzy dziela sie ze mna swoja historia. To pozwala mi
      wierzyc, ze bedzie dobrze,ze w przyszosci zapomne o tym
      rozczarowaniu jakie mnie teraz spotyka i zdecyduje sie na dugie
      dziecko. Kocham moje malenstwo, ktore codziennie daje znac o sobie
      ze jest i ze ma coraz wiecej sily. To juz 27t4d. Kazdy dzien jest
      dla mnie na wage zlota. Jutro wizyta u gin. Jak to cudwonie bedzie
      wyjsc z domu! Zobaczyc ludzi, samochody i cale zyjace miasto. Ludzie
      sa tacy zabiegani, w tym biegu nie doceniaja tego ze moga pracowac,
      zajmowac sie domem, dziecmi. Mam tyle planow typu co to ja nie
      zrobie jak bede miala mojego maluszka przy w ramionachsmile Sni mi sie
      codziennie, ze juz jest, piekny i zdrowy, ze wstaje do niego w nocy.
      Uwielbiam te sny, one sa takie realne. A potem... potem niestety
      budze sie rano i dopada mnie znowu ten lek... czy czasem nie jestem
      zakrwawiona, czy wody nie odeszly... I od nowa kolejny dzien w
      lozku...
      • ewikowa Re: To nie tak mialo byc... :( 20.06.08, 09:48
        Pamietam jak strasznie chcialam wstac i zobaczyc ludzi na ulicy czy drzewa, z
        lozka mojego na sali widzialam daleko 3 kominki na jakims budynku wyzszym i na
        jednym bylo czerwone swiatelkowink) a czasami jak dobrze wialo, to widzialam kilka
        galazek topoli ktora zaslaniala okna sali obok - ale z drugiego pietra w starym
        budynku to trudno byloby cokolwiek widziecwink) jak juz sie mala urodzila i juz
        wstalam, to rano przed obchodem stalam przy oknie (juz w innej sali) i ogladalam
        ludzi jak kupuja w kioskach warzywnych itp - jak dziwnie, ze oni tak sobie
        normalnie wszystko robia a ja tu lezalam przez 15 1/2 tygodnia...

        A co do lezenia z 'przeterminowanymi' - tez wiele takich sie przewijalo przez
        sale i one byly dla mnie aniolkami - to one mi przynosily worek z lodowki itp -
        bo polozne byly super ale tez super zabiegane i oczywiscie przynioslyby ale te
        az prosily zeby cos pomoc - jedna mi nawet przez tydzien jak byla na sali robila
        pedicure i manicure bo twierdzila,z e ja to uspokaja!smile)) a za kazdym razem jak
        wchodzila dziewaczyna nowa na sale to byl 'wywiad' - w ktorym tygodiu i za co
        cie zamkneliwink)) a za kazdym razem wzdychalam bo np one w 32 tygodniu a ja w
        20/21 i myslalam, jak ja bym juz chciala byc w 32 tyg..i tak za kazdym razem bo
        mialam najmniejsza ciaze - az pewnego razu weszla dziewczyna ktora byla w 33 tyg
        i ja odruchowo pomyslalam sobie, ze tak chcialabym....ale potem sie ocknelam -
        przeciez juz bylam w 34 tyg!!!!

        ten pierwszy weekend w szpitalu bylam pod kroplowkami, przekonana, ze za kilka
        dni poronie po raz kolejny i dziewczyny wlaczyly miss universe czy ktorys z
        takich i zesmy sie tak smialy, jak podawali ich wymiary a na sali bylysmy 2
        lezace i dwie przeterminowane!smile)

        Daj znac co od gina sie dowieszsmile)
    • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 21.06.08, 09:13
      Nie moge spac w nocy. Tzn spie jeszcze jako tako ale strasznie
      wczesnie wstaje. He... wstaje, jezeli mozna to tak nazwac, raczej
      sie budze i leze dalej.
      U ginekologa bylo supersmile Moj stan jest bez zmian, szyjka narazie
      trzyma ale mam lezec dalej. Troche mnie to podnioslo na duchu, ze
      jednak cos te moje lezenie daje. Po 33 tygodniu zaczniemy powoli
      odstawiac fenoterol. Juz sie boje ale nie moge sie doczekac.
      Moj "synek" wazy juz 1050g i teraz okazal sie byc dziewczynka. Mi
      bez roznicy, zeby tylko byl zdrowy.
      • madawi Re: To nie tak mialo byc... :( 13.07.08, 12:41
        no i co tam kamisiu?? trzymasz sie jakos??
        z calych sil staram sie nie przemienic w jedze i nie uprzykrzac
        zycia najblizszym...to takie trudne kiedy lezac calymi dniami nie
        masz sie nawet na kim wyzyc smile)a oni przecie sie tak bardzo
        staraja...napisz co u ciebie i jak sie czujesz?
        • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 13.07.08, 20:31
          Powiem ci madawi, ze ja juz jestem jedza a na duchu podtzymuje mnie
          tylko mysl, ze jeszcze miesiac i bede mogla wstac. Ciagle sie tyko
          tym pocieszam i ciagle licze te dni i tygodnie... jeszcze tydzien i
          moj dziec nie bedzie skrajnym wczesniakiem a jak zaczynalam lezec to
          nie mial nawet szans na przezycie. Jak mam takie dni ze chce mi sie
          plakac to po prostu placze, nawet bez powodu i do nikogo sie nie
          odzywam chociaz wszyscy mnie pocieszaja... a potem placze ze jestem
          dla nich taka wredna a przeciez chcieli mi pomoc. Kurde jak
          wytrzymam jeszcze ten miesiac to bede najszczesliwasza na ziemismile A
          ty jak sobie radzisz?
          • madawi Re: To nie tak mialo byc... :( 13.07.08, 23:21
            ach no rycze tak jak i ty smile
            do tego jeszcze nasilily mi sie skurcze i czuje tak okropne parcie
            na krocze ze chyba jutro pojade do lekarza mimo ze to nie moj
            termin. mama mowi ze ewidentnie opadl mi brzuch jest to chyba prawda
            bo do toalety zaczelam biegac co 15 min tylko po to zeby wycisnac
            kilka kropel..tak bardzo chce dociagnac do 36 tc smile czyli jeszcze
            miesiac smile
    • ewikowa Re: To nie tak mialo byc... :( 14.07.08, 09:41
      czesc wamsmile

      Jak sie ciesze, ze sie odzywacie! Tak sie zastanawialam co u was slychac!

      trzymajcie sie mocno - da sie wytrzymac, naprawde sie da - chociazby do 32 tyg a
      jak juz dojdzie do 34 tyg to super i niech sie dzieje wola Boga - jest to super
      zescie juz tak dlugo wytrzymaly!!! dzielne babysmile)))

      Kamisia, bedzie warto naprawde! Ja tez mowilam, ze drugiego nie bede chciala bo
      tyle lezenia - a Izunia ma teraz 19 miesiecy a ja juz znalazlam wypozyczalnie
      lozek rehabilitacyjnych, mam zamiar kupic dwa baseny a potem je do szpitala
      oddac - no i beda klocki - ale stwierdzilam ze jak raz mi sie udalo, to drugi
      raz tez sie uda - tylko ze bede chciala sie wczesniej polozyc zeby sie moze nic
      nie zaczelo dziac!

      studia nie uciekna a ty sie bedziesz tylko stresowala - i dlatego te skurcze -
      wrzuc na luz, i pomysl sobie, ze jak juz dzidz bedzie to bedziesz marzyla o tym
      zeby sie polozyc hehehe zdobedz cale serie ulubionych seriali i nadrabial
      zaleglosci - a moze ci cos podeslac? Mam Dr House 3 1/2 serii,...mam friends -
      ale tylko w oryginale...filmy sa za dlugie i trudno tak sie koncentrowac ale
      moze krotsze programy??

      Wiem jak sie czujecie - jak takie inkubatorki pozbawione wlasnego
      zycia...Kamisiu, masz racje, nie mialo to tak wygladac - ja teraz nawet jestem
      zazdrosna o kobiety ktore moga chodzic dumnie ze swoimi brzuchami, no ale tak to
      jest, pomysl sobie moze pozytywnie - u ciebie jest to 'tylko' kwestja fizyczna -
      po prostu taka budowa ciala i tyle...

      jestem z wami myslami i wierze ze bedzie wszystko wporzadku!!!

      Ewa
        • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 14.07.08, 18:12
          A najbardziej to mnie wkurzaja jakies ciotki albo kolezanki ktore
          przyjda i pierwsze co powiedza to "Booooze ale ty masz nisko ten
          brzuch!!" To juz mi sie od razu nie chce z nikim rozmawiac. A jak
          mam miec brzuch skoro mam skurcze od 2 miesiecy?? Kobiety, ktore nie
          lezaly w ciazy wogole nie rozumieja co przezywamy. Moja wlasna matka
          uwierzyla ze ja naprawde moge urodzic przedwczesnie jak zobaczyla na
          ktg jak mocne mam skurcze. A ciagle mi wmawiala ze mi sie wydaje, ze
          przeciez ona i jej wszystkie 6 siostr bez problemu donosily ciaze to
          dlaczego ja mam miec problemy.
          • ewikowa Re: To nie tak mialo byc... :( 16.07.08, 21:40
            madawi: to nie ja..powiem ze niestety, bo stosunkowo niedawno odnalazlam te fora
            - i szkoda, bo by mi wlasnie po moim poronieniu w 20tyg (a ciaza byla pieknie
            ksiazkowa bez najmniejszego czegokolwiek - oprocz tego ze mi przeszkadzal zapach
            podsmazanych na masle pieczarek i ziemniakow ale tez tak tylko lekko
            draznilo...) by mi pomoglo. A jak mloda byla jeszcze malutka, to kolezanka mi
            podpowiedziala zebym tu wpadla i moze pomogla jakby jakas przechodzila to co ja
            - bo mi tez to pomagasmile
            A to ze ktos przechodzil to samo, to pomaga ale...wolalabym zeby tego nikt nie
            przerabial!
            i tak 99% spoleczenstwa mysli ze jestem calkiem kopnieta ze chce drugie dziecko,
            ale wlasciwie jak juz raz sie dalo tak dlugo lezec, to czemu nie drugi raz?smile
            bede przynajmniej mogla na forum marudzic hehehe bo bede w domu! pozyjemy
            zobaczymy! a tak to jestem i podtrzymuje razem z wami, przynajmniej swiadomosc,
            ze sie udalo moze pomocsmile

            Kamisia - rozumiem cie calkowicie! Ja najbardziej niecierpialam (a jeszcze
            hormony napewno w tym pomagaly) jak mi ktos powiedzial 'ja bym tak nie potrafila
            lezec'!!! Raz juz mialam dosyc bycia oddzialowym ewenementem, ze odpowiedzialam,
            ze moze wolalaby zebym poronila dzisiaj tak dla swietego spokoju, zebym mogla
            wstac, albo moze lepiej byloby drugi raz ronic - co ja gadam, rodzic! jejku jak
            mnie to wnerwialo...ale pomysl sobie, o ile bedziesz silniejsza tak sama w
            sobie, wiedzac, ze sobie dalas rade, ze zrobilas wszystko co mozliwe, i ze
            jestes mocna babasmile
    • zaisa Re: To nie tak mialo byc... :( 17.07.08, 05:24
      Moja mama też nie rozumiałasmile W ciązy z bratem pracowała prawie do końca
      (nauczycielka) i bałą się, żeby jej wody nie odeszły w klasie przy uczniach;p Ze
      mną miała luz, ja sierpniowa jestem, więc wakacje były. Tydzień przed porodem
      przyjechała do W-wy od swoich rodziców - 300 km pociągiem, wtedy to co najmiej 8
      godz. było...
      Trzymajcie się, Dziewczyny kochane, razem z Maluchamismile
    • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 21.07.08, 14:11
      Lezymy dalej. Od paru dni twardnienia mam mocniejsze i naprawde
      bolace. Znowu zaczynam sie bac. Najgorzej jest jak troche pochodze.
      Moze na tym etapie ciazy one moga juz byc takie mocne? Zaczelam 33
      tydzien. Ciesze sie bardzo bo Dzidzia juz duza ale kopie mnie teraz
      po szyjce a ta szyjka juz coraz krotsza i mieksza. Niby w piatek
      byla odwrocona jak do porodu a wczoraj i dzisiaj chyba znowu siedzi
      na pupie bo czuje kopniaki bardzo nisko.Boje siesad
      • ewikowa Re: To nie tak mialo byc... :( 21.07.08, 14:22
        Kamisia...juz kawal drogi masz za soba - a jest ktos kto moze byc z toba w
        dzien? Moze bys sie zastanowila za kupnem basenu i nie wstawala w ogole? ok 20zl
        a potem bys oddala szpitalowi gdzie bedziesz rodzila. Rece precz z brzucha,
        nawet go nie myj, bo kazde dotkniecie moze wywolywac skurcze, zadne glaskanie
        itp...i no nie wiem, trzeba byc dobrej mysli - chociaz jeszcze tydzien...teraz
        to juz kazdy dzien jest juz tylko coraz lepiej dla dziecka. Pomysl sobie, juz
        80% dzieci ktore sie rodza w 32 tyg sa bez powiklan a kazdy dzien dluzej to juz
        nie musi znaczyc ze bedzie cos zle, tylko kazdy dzien to odrobinke lepsza dla
        twojego dzidzia...juz jest dobrze, moze byc tylko lepiej!
      • benia78 Re: To nie tak mialo byc... :( 21.07.08, 21:31
        Ja tez zaczęlam 33 tc i leżę z powodu skurczy i miękkiej szyjki. Tez
        od paru dni zauważyłam że skurcze są dluzsze i mocniejsze i
        rozchodzą się na dół pleców. Wizyta dopiero w piąteek i okaże sie
        jak moja szyjka.
        Co bierzesz na te skurcze i szyjke bo ja to juz wszystko mozliwe co
        można brać w domu .
        pozdrawiam
        • madawi Re: To nie tak mialo byc... :( 21.07.08, 21:39
          jestem...po szpitalu z kroplowkami z fenoterolu...oj gdyby mnie maz
          sila do gina nie zawlokl urodzilabym w domu bo nie wiedzialam ze te
          bole to juz....zreszta uparcie je nazywalam skurczami bo bolu jako
          takiego nie czulam....ale jestem z powrotem w dwupaku smile i znowu w
          lozku i z 8 fenoterolami na dobe....plus cala reszta
          tabletek...jeszcze ze trzy tygodnie chociaz i juz bedzie dobrze smile
          Trzymam kciuki dziewczyny...
          Ewikowa...twoja historia jest bardzo poruszajaca i podbudowujaca smile)
          • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 22.07.08, 11:34
            Biore fenoterol 6x1, magnez 3x1, nospe doraznie, tardyferon 1x1 na
            anemie, Lactuloze na zaparcia i nystatyne dopochwowo. aha i isoptin
            2x1.
            Madawi! To dobrze ze masz takiego meza ktory twardo stapa po ziemi.
            Moj tez nie raz mi mowil zebysmy jechali a ja nie chcialam i jakos
            samo mi przechodzilo. Ktory masz tydzien? Nasz dzieciaki juz duze a
            twoje to juz wogole i dadza sobie rade jakby co. Ale wiadomo ze tyle
            juz lezymy to chcemy donosic i nie urodzic wczesniaczkow. A jak
            twoja szyjka?
    • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 29.07.08, 10:32
      Czuje sie tragicznie. Nie wiem czy tak ma byc, czy to przez te upaly
      moze? Jest mi strasznie niedobrze, mam rozwolnienie, skurcze bardzo
      mocne, wieczorami puchne, oprocze tego jest mi strasznie slabo nawet
      jak leze w lozku. Chyba pojade do szpitala bo nie powinnam tak sie
      czuc. Jestesmy w 33 t.c. Wczesniej myslalam ze jak bede po 30
      tygodniu to moge rodzic a teraz nie chce. Chce wytrzymac jeszcze
      miesiac ale tak sie zle czuje jakbym miala za chwile zejsc. Moze to
      porod sie zaczyna? Kuzwa... nie wiem co robic.
      • madawi Re: To nie tak mialo byc... :( 29.07.08, 23:19
        a kiedy masz nastepna wizyte?? moze najpierw pojedz i z nim/nia
        pogadaj .... a jak mimo wszystko masz watpliwosci to jedz do
        szpitala..lepiej dmuchac na zimne...juz tak niewiele nam brakujje
        dasz rade..wytrzymasz
        • ewikowa Re: To nie tak mialo byc... :( 30.07.08, 08:44
          Ja bym sie wybrala do szpitala, bo niestety ale w domu jest sie
          'samonakrecalnym' do pewnego stopnia...albo zadzwon do lekarza swojego i sie
          dowiedz czy mozesz wczesniej przyjsc na wizyte! Bedzie ok, juz jest duzo lepiej
          ale jeszcze troszenke by sie przydalo.

          Madawi a ty jak?
          • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 05.08.08, 19:43
            Jak tam kobietki? Ja nadal w dwupakusmile) To juz 35 tydzien leci.
            Jestem taka szczesliwa i nawet troche chodze. Ciezko mi strasznie
            chodzic bo dawno tego nie robilama ale pomalutku daje radesmile W
            ostatnim "M jak Mama" pisalo ze dzieci w 35 t.c maja 99% szans na
            przezycie.Jestem z siebie naprawde bardzo dumna, ze moje malenstwo
            jest juz takie duze. Dzisiaj moj maz powiedzial mi ze jestem
            naprawde bardzo dzielna ze tyle wytrzymalam i ze mnie podziwia przez
            caly ten czas smile) kocham gosmile

            Madawi jak tam? Urodzilas juz? Pewnie stanelas na nogi, dopadl cie
            syndrom wicia gniazda i nie masz czasu pisac. Nie zapominaj o nas!!!
            • sielke1981 Re: To nie tak mialo byc... :( 05.08.08, 21:24
              4ukamisia: przeczytałam Twoje posty i na prawdę cieszę się bardzo z Twoich już
              35 tc. Serdecznie gratuluję. Możesz być z siebie bardzo bardzo dumna!!!
              Ja mam nadzieję, że też będę mogła podpisać się pod takim postem za 3 tygodnie
              smile (obecnie 32 tc, leżę plackiem już 10)
              smile
              • ewikowa Re: To nie tak mialo byc... :( 05.08.08, 23:19
                wszystkie jestescie dzielne babysmile)))))

                Kamisia ja juz sie zastanawialam co u ciebie, bo nie pisalas od kilku dni!!!

                Sielke - co to jeszcze 3 tygodnie jak juz 10 przelezalassmile))

                i tak wam zasdroszcze ze mozecie wstawac do kibla!!!
                • madawi Re: To nie tak mialo byc... :( 06.08.08, 00:16
                  i my tez wciaz w dwupaku...mam juz wszystko co potrzebne dla syncia
                  albo tak mi sie tylko wydaje smile) no i skurcze...a jutro sie okaze co
                  dalej...w 35 tc mozna juz rodzic....
                  trzymam kciuki za wszystkie i czekam na wiesci smile)
                  Ewikowa jak staranka??
    • grazabe Re: To nie tak mialo byc... :( 08.08.08, 18:47
      Oj...nie jestem sama...Ja spędzam czas w pozycji horyzontalnej w domku z
      przerwami na szpital...Jestem teraz w 21 tc.Brzuch twardy jak nie wiem co, ruchy
      czuję bardzo nisko, ból w krzyżu i podbrzuszu czasem bardzo silny - króciutka,
      miękka szyjka. Przeleżałam tydzień pod kroplówką z fenoterolu w szpitalu -
      katastrofa - kołatanie serca, drżenie rąk...teraz biorę doustnie fenoterol 4x1
      Isoptim 4x1, Nospa, i Tardyferon - na pogłębiającą się anemię. I pierwsze co
      przychodzi mi do głowy to - to nie tak miało wszystko być, miało być super, na
      każdym USG miałam słyszeć, że wszystko jest wporządku, miałam chodzić dumna z
      brzuszkiem...a tymczasem prowadzę bardzo "odprężający" tryb życia. A na dodatek
      mam za dużo płynu owodniowego, trochę nieprawidłowości w obrazie USG - rogi
      tylne komór bocznych mózgu maluszka na górnej granicy normy i stres ogromny,
      żeby na kolejnym się nie poszerzyło. Staram się zachować resztki optymizmu, ale
      czasem chce mi się wyć.
      • madawi Re: To nie tak mialo byc... :( 08.08.08, 19:05
        Grazabe...niestety na temat usg nie pomoge ale praktycznie cala
        ciaze przelzalam i jest tu wiecej takich jak ty i ja...dasz rade
        kochana...dobro dziecka najwazniejsze....dopiero co urodzila pewna
        dziewczyna Hanka.. poczytaj jej watek zobaczysz jak ciezko bylo... a
        jednak sie udalo smile) trzymam kciuki!
        • grazabe Re: To nie tak mialo byc... :( 08.08.08, 19:53
          Cały czas sobie powtarzam, że musi być dobrze...nie ma innego wyjścia, ale
          czasem takie jakieś załamanie formy przychodzi i smutno...fajnie, że można się
          wyżalić komuś kto podobne rzeczy przeżywa...bo rodzina bardzo współczuje i jest
          ze mną cały czas, ale czasem chce sie wyżalić osobie "z zewnątrz".
          • ewikowa Re: To nie tak mialo byc... :( 08.08.08, 21:19
            witajciesmile

            Madawi: staranka dopiero jak mloda skonczy dwa latka - wiec od grudnia/styczniasmile)

            fajnie widziec zescie wszystkie jeszcze w dwupaku i to w takim juz ladnym
            tygodniusmile) jestem z was taka dumnasmile))))

            grazabe: mi polozne mowily, ze wlasnie dobrze, ze sa takie zalamania formy bo to
            oznacza, ze sobie z tym stresem dajesz rade i zewnetrzniasz. Jesli bys byla w
            super formie przez caly czas to obawialabym sie tego co bedzie jak juz urodzisz!
            Ja mialam straszne zalamania, potrafilam sie jeszcze wsciekac na tesciowa ktora
            codziennie przychodzila do szpitala mnie myc, karmic i wszystko..a na poczatku
            nawet siedziala do 16:30 az sie maz nie zjawil, bo potrzebowalam zeby ktos byl...

            • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 08.08.08, 22:03
              O matko!! Ewikowa! Tesciowa w szpitalu? Ja bym nie zniosla!

              Grazabe trzymaj sie w dwupaku bedzie dobrze! Ja tez lezalam od 22
              t.c, najpierw szpital,potem dom. Szyjka krotka, ciagle skurcze,
              fenoterol 6x1. Zal mialam do swiata straszny bo tak bardzo chcialam
              byc w ciazy ale teraz jestem w 35 t.c,zaczelam chodzic i w koncu sie
              ciesze ciaza i paraduje z brzuszkiem. Lezalam 13 tygodni, uwierz mi
              lezenie dziala cuda!!
              • ewikowa Re: To nie tak mialo byc... :( 08.08.08, 22:24
                kamisiasmile)))no tak czasami bywasmile)) moja mama byla baaaaaaardzo daleko i na
                miejscu mam tylko meza i tesciowa - tzn jeszcze wujka i ciocie z rodzina i to
                tak jakby moja przyszywana rodzina najblizsza - tez pomagali, ale na codzien
                byla tesciowa, ktora jest dobra kobieta ale pracowala w sluzbie zdrowia - i to
                jako polozna, wiec z jednej strony dobrze, bo wiedziala co i jak i oproznianie
                basenow, mycie itp nie robilo na niej zadnego wrazenia - co wiecej, skoro nie
                umialam jeszcze chodzic dobrze, to mi nawet szwy wyjmowala po porodzie!!! hehehe
                co ja przeszlam...no ale z drugiej strony wiedziala az za bardzo co mogloby byc
                nie tak i czasami musialam byc silna za siebie i za nia - a to bylo trudne...no
                i jak to czlowiek ktory chce pomoc ale nie zawsze potrafi. Jak mialam zly dzien
                to potrzebowalam zeby ktos mnie poglaskal i powiedzial, ze bedzie wszystko
                dobrze a nie 'wez sie w garsc, nie ty jedna lezalas, sa takie ktore przelezaly
                cala ciaze' co mnie po prostu doprawdzalo do szalu i mialam poczucie jakby ktos
                wiedzac ze 'leze' jeszcze mnie chcial dobic' - i dlatego calkowicie was
                rozumiem, i ciebie w szczegolnosci jak o mamie itp pisalassmile))

                a co do zalu do swiata, to kuzynka urodzila w ten weekend bo kolejnej
                super-ciazy. I tak i tak bylam zazdrosna ze mogla chodzic z brzuchemsmile)) chyba
                to zostaniesmile) wiec pomysl sobie kamisiu - hehe i tak ci zazdroszczesmile)))) bo mi
                nie pozwolili w ogole wstac bo w 35tyg ujscie coprawda bylo te 1.5cm otwarte,
                ale mogla juz palcami zmierzyc glowke tuz za ujsciemsmile))
                • madawi Re: To nie tak mialo byc... :( 09.08.08, 18:39
                  no wlasnie cholera tak sie cieszylam na to wstyawanie a nie mam ani
                  sily ani ochoty... jak tylko noge na ziemi postawie puchne jak dzik
                  i krew mi sie z nosa leje...jeszcze chchociaz ze dwa tygodne
                  wytrzymac...
                  • ewikowa Re: To nie tak mialo byc... :( 09.08.08, 21:10
                    to nie wstawajsmile)))

                    i pomysl, po porodzie bedziesz az czekala na to zeby sie polozyc - szkoda ze nie
                    mozna sie wylezec na zapas nie?

                    A tak na serio - nie martw sie, ze ci puchna stopy itp, to jest normalne.
                    Poczekaj po porodzie dostaniesz zastrzyk taki hormonow, ze motorek sie wlaczy -
                    tzn mi sie tak stalo - motywacjasmile) ale balam sie jak cholera tego
                    wstawania...ale mi krew z nosa nie leciala, tylko mialam takie duuuuuuze
                    helikoptery - nie takie co na wymioty zanosza, tylko takie jak sie ma goraczke
                    wysoka, tak jakby szyja nie mogla glowy uniesc, i spuchly mi strasznie stopy - i
                    piety mnie najbardziej bolaly...w adidasach lazilam i lezalam w nich nawet
                    pozniej bo mialy dobra "amortyzacje"smile
    • emi28 Re: To nie tak mialo byc... :( 15.08.08, 21:57
      to i ja dołączę. 30 tc, mam już osmioletniego synka. od 9 do 11
      tygodnia w szpitalu plackiem z powodu odklejającej sie kosmówki,
      było bardzo źle, ale wychodziłam ze szpitala bez krwiaka z nadzieją,
      że może być tylko lepiej. kilka tygodni spokoju i od 17 tc
      przedwczesne skurcze. I od tej pory hustawka-pare dni lepiej, potem
      znowu nasilenie skurczy. Leże od 25 tc, z tym że nie plackiem, choc
      takie są zalecenia, bo jestem sama z synem w domu, mąż pracuje od
      rana do nocy. Biorę osiem razy dziennie cordafen, 3 razy nospe forte
      i na noc diphergan. Mój gin nie chce przepisac mi fenoterolu bo
      twierdzi, że cordafen jest lepszy. Niestety nie czuję żadnej popray
      pomimo całych tygodni stosowania leków. wręcz jest gorzej-skurcze sa
      czestsze i silniejsze. szyjka miekka, rozwarcie na centymetr. jestem
      umęczona, chciałabym wytrwac choć do 32 tc - jeszcze ze dwa
      tygodnie, może będe się bezpieczniej czuła. Biegam na wizyty
      conajmniej raz w tygodniu, a zdarzało sie , że i 3 razy w tyg. -
      miałam silne krwawienia, których przyczyny nie udało się znaleźć.
      Mam słabe naczynka i przypuszczalnie pękały jakieś drobne naczynka w
      szyjce. Będe do was zaglądac-razem raźniej.
      • 4ukamisia Re: To nie tak mialo byc... :( 16.08.08, 15:09
        No to witamy w klubiesmile
        Ja tez marzylam zeby dotrwac najpierw do 28 tyg. potem do 30, potem
        do 32... a teraz jestem w 36 tygodniu i za tydzien odstawiam
        fenoterolsmile a skurcze po nim tez ciagle mialam i mam takie same,
        ostatnio nawet mocniejsze. Tobie tez napewno uda sie dotrwacsmile
        Trzymam kciukismile

        A reszta brzuchatek jak tam? Zdawac relacjesmile
        • sielke1981 Re: To nie tak mialo byc... :( 16.08.08, 15:54
          ja dziś zaczęłam 34 tc. Kiedy przykuto mnie do łóżka (22 tc) dotrwanie do tego
          terminu było dla mnie marzeniem. Teraz MUSZĘ wytrwać jeszcze 2 tygodnie i 3 dni
          bo wtedy kładę się już na odział i czekam na moją Kruszynkę. Czuje się dobrze,
          nie mam skurczy, Fenoterol biorę raczej zapobiegawczo (3x po pół tabletki)-
          szyjka nie ma 1 cm.
          Wiem, że już tak niewiele przede mną a jednak perspektywa spędzenia w łóżku
          jeszcze tych 2 tygodni jakoś mnie podłamuje...
          • benia78 Re: To nie tak mialo byc... :( 17.08.08, 13:10
            U mnie koniec 36 tygodnia i jeszcze tydzien lezenia a 27 ostawiam
            leki . Skurcze jak były tak sa i czesto staja sie regularne co 6-7
            minut ale po ok 2 godzinach mijaja. Ciezko mi wogole cokolwiek robic
            na stojaco bo mały bardzo uciska w dole i wtedy skurcze przybieraja
            na sile.
            • 4ukamisia Owiniecie pepowina 04.09.08, 12:47
              Cos ucichlo na naszym forumsmile Chyba brak wiesci to dobra wiadomosc
              bo niemamy czasu pisacsmile

              U mnie, ze tak powiem srednio. Ciaza donoszona, skurcze mam caly
              czas ze codzinnie wydaje mi sie ze juz rodze ale najbardziej boje
              sie bo moje Dziecie owiniete jest pepowina wokol szyjkisad( Wczoraj
              dowiedzialam sie na badaniu i bardzo sie martwiesad
                • 4ukamisia Re: Owiniecie pepowina 10.11.08, 12:56
                  Urodzilam szczesliwie 18.09 mojego chlopczyka. Porod z malymi
                  komplikacjmi, na skurczach zanikalo tetno maluszka i mialam szybkie
                  CC. Doszlam do siebie bardzo szybko i teraz jest juz wspaniale.
                  Teraz brakuje mi mojego brzuszka i znowu chcialabym go miecsmile Ciaza
                  to naprawde cudowny czas, nawet lezac w lozku i wstajac tylko do
                  toalety. Naprawde kazde poswiecenie w ciazy wynagradza usmiech tego
                  malego Skarba
                  • ewikowa Re: Owiniecie pepowina 17.11.08, 17:25
                    Gratuluje!!!!! Wlasnie ostatnio myslalam o tym co z wami wszystkimi, i
                    domyslalam sie, ze skoro jest echo to znaczy ze wszystko ok!!!

                    Gratuluje wytrwalosci i gratuluje samozaparcia i sily psychicznej!!!

                    hehe co do brzuszka, to pamietam po tych wszystkich przejsciach, po porodzie, w
                    ciagu kilku godzin dyskutowalysmy z moja lekarka na temat kolejnej ciazysmile))))

                    buziaki dla malenstwa, dzielnej mamusi i wytrwalego tatusia tez ktory byl
                    podpora calej rodziny napewno!!!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka