Dodaj do ulubionych

Kierunek zachód Francji -relacja z podróży

13.10.13, 11:55
Prolog
W tym roku, zamiast ciepłych wód Morza Śródziemnego, zachciało mi się chłodnego Atlantyku. Początkowo wybrałam jako miejsce docelowe camping Le Vieux Port w Messanges, ale ponieważ w interesującym mnie terminie nie był on dostępny, za poradą pracownika Eurocampu, zdecydowałam się na Atlantique Park w La Palmyre, który figuruje w ofercie Keycampu. Zanim jednak tam dojechaliśmy spędziliśmy dwa dni w księstwie Luksemburg oraz trzy dni w rejonie Loary i Cher. Mimo, że w obu tych miejscach byliśmy już wcześniej, odnowiliśmy znajomość ze starymi, zwiedzanymi już miejscami oraz poznaliśmy nowe, pełne uroku miejsca. Po spędzeniu 10 uroczych dni w rejonie Poitou-Charentes, w drodze powrotnej do Polski zatrzymaliśmy się po Paryżem, zwiedzając okoliczne miasteczka na północ od stolicy Francji, a następnie w Burgundii, gdzie spenetrowaliśmy jej południowe obszary. Całą trzytygodniową podróż uważam za bardzo udaną, chociaż były dni, gdy pogoda nie dopisała i nie wysunęliśmy nawet nosa z mobilhoumu.
Aby nie było niedomówień, a zwłaszcza złośliwych insynuacji ze strony jednej osoby, zaznaczam, że informacje historyczne o zwiedzanych miejscowościach oraz informacje turystyczne o ciekawych do zwiedzania miejscach czerpałam z najróżniejszych przewodników zarówno papierowych, jak i zamieszczanych w Internecie. Przytaczanie całej bibliografii zabrałoby mi niestety więcej miejsca niż sporządzona relacja.
Obserwuj wątek
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 13.10.13, 12:16
      Dzień 1 – sobota
      W podróż wyruszamy rankiem, kilka minut po 5:00. Do przejechania mamy ok. 1200 km, ale po drodze chcemy zrobić postój na zwiedzanie Weimaru. Droga do granicy z Niemcami przebiega gładko, bo zaraz za Łodzią wjeżdżamy na autostradę prowadzącą do Świecka. Granicę przekraczamy o 9:15 i dalej jedziemy już nie tak żwawo niemieckimi autostradami, gdyż na trasie zdarzają się liczne zwężenia i ograniczenia szybkości, powodowane remontami dróg. W rezultacie przejechanie 330 km zabiera nam trochę więcej czasu niż przejazd przez Polskę (420 km ), bo do Weimaru docieramy na 13:30.
      Tuż przed wjazdem do miasta zaczynam mieć wątpliwości, czy nie obowiązują w nim plakietki ekologiczne, coraz częściej stosowane w niemieckich miastach. Mój błąd, bo nie sprawdziłam tego wcześniej w Internecie... Na szczęście nie są one tu jeszcze obowiązkowe, więc bez przeszkód parkujemy za darmo nieopodal „Klassisches Weimar", gdyż jest sobota i parkingi nie są płatne i udajemy się na zwiedzanie Starego Miasta.
      Miasto ma swoją duszę, a Zespół Klasyczny Weimar naprawdę stanowi świadectwo wielkiej epoki kulturalnej, tzw. weimarskiej klasyki - kultury oświeconej, dworskiej a zarazem wybitnie mieszczańskiej z początków XIX wieku. Centrum zamknięte jest dla ruchu kołowego, a jeżeli ktoś nie ma siły w nogach, żeby połazić po uliczkach, może skorzystać z dorożki. Przyjęcie tego miasta w poczet światowego dziedzictwa UNESCO było uzasadnione zarówno architektonicznym i cywilizacyjnym znaczeniem budowli oraz parków z okresu rozkwitu klasycznego Weimaru, jak i rolą miasta jako centrum rozwoju intelektualnego w końcu XVIII i początkach XIX wieku. Weimar był, bowiem centrum znanego ruchu artystycznego Bauhaus, a w mieście znajdują się dwie artystyczne uczelnie wyższe: Uniwersytet-Bauhaus Weimar oraz akademia muzyczna Hochschule für Musik Franz Liszt Weimar. Wybitnymi obywatelami byli znani poeci jak: Johann Wolfgang von Goethe, Friedrich Schiller. Z miastem związani też byli: Jan Sebastian Bach, Fryderyk Nitzsche oraz Peter Cornelius, a genialny wirtuoz Franciszek Liszt przebywał tu chętnie, gdy tylko pozwalały mu na to przerwy w częstych i dalekich tournee, zamieszkując wówczas w letnim domu przy wejściu do parku, w którym dzisiaj mieści się muzeum Dom Liszta (Liszt-Haus). W 1828 r. w Weimarze przebywał też Adam Mickiewicz, który spotkał się z Johanem Goethe.
      Spacerując po mieście przy ul. Frauenplan natrafiamy na wybudowany w barokowym stylu dom rodziny Goethego, w którym poeta mieszkał ponad 50 lat. Nieco dalej stoi mieszczańska kamienica, w której ostatnie lata swojego życia spędził Fryderyk Schiller.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147411143.html
      Na Markt Platz uwagę przyciągają okalające go prześliczne budynki w tym zabytkowy Ratusz.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147411176.html
      Przed teatrem miejskim stoi pomnik Goethego i Schillera. Urocze uliczki i place Starówki zdobią liczne fontanny i pomniki, a na parterach kamieniczek ulokowane są restauracje i kawiarnie z letnimi ogródkami.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147411219.html
      Miło się spaceruje, ale 1,5 h to zdecydowanie za mało, aby poznać to miasto, chociaż wystarczająco, aby w nim się zauroczyć.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147411255.html
      Czas jednak nieubłagalnie goni nas dalej i nie możemy nawet zajrzeć do położonego nieco poza centrum miasta barokowego pałacu Belvedere, który wybudowany został w latach 1724-1732, jako letnia rezydencja dla księcia Ernsta Augusta von Sachsen-Weimar. Żal mi opuszczać Weimar, ale znajduje się on na liście moich powrotów.
      c.d.n.
        • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 13.10.13, 21:53
          Niestety w okolicach Saumur byliśmy tylko przejazdem, gdyż zwiedziliśmy już to miasto podczas wcześniejszego pobytu. Natomiast na Angers jeszcze nie przyszła kolej... :( z tymi podróżami jest niestety tak, że trzeba dokonywać wyboru, bo choć chciałoby się zobaczyć jak najwięcej, to niestety nie jest to możliwe. Mam jednak nadzieję, że nie zniechęci Cię to do czytania dalszej relacji :)
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 13.10.13, 21:54
        Jedziemy dalej autostradą na Weltzar i Koblenz w kierunku miasta Luksemburg. Mniej tu remontów i droga przebiega szybko. Im bardziej zbliżamy się do Doliny Mozeli, tym częściej zbocza wzgórz porastają winnice. Wzniesienia stają się coraz wyższe i porośnięte lasami. Za Trier, w okolicach Gravenmacher, tuż przy drodze rosną olbrzymie, zielone paproci, które wyglądają niemal jak małe palmy. Fajne miejsce dla krasnoludków i innych gnomów. Wjeżdżamy do księstwa Luksemburg i ok. 19:30 meldujemy się na campingu Birkelt, położonym nieopodal miasteczka Larochette, w otoczeniu pięknych łąk i zielonych lasów. W recepcji Eurocampu pilotów brak i trzeba do nich dzwonić na widniejący na stoliku numer telefonu. Zastanawiam się, jak miałabym to zrobić, gdybym nie posiadała komórki...? Na szczęście mam takowe ustrojstwo, więc dzwonię i po chwili podjeżdża pani, która po pobraniu kaucji 10 euro wręcza nam kartę do otworzenia wjazdu na camping oraz plan campingu z zaznaczonym domkiem, w którym mamy zamieszkać. Do mobilhoumu, gdzie czeka na nas powitalne wino oraz prezent od Eurocampu, trafiamy, jak po sznurku. W ciągu 0,5 godziny rozpakowujemy bagaże i zasiadamy na tarasie do przygotowanej na szybko ciepłej kolacji. Wieczór jest chłodny, ale nie lubię siedzieć na wakacjach w czterech ścianach, na zewnątrz jest mimo wszystko przyjemniej.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 13.10.13, 21:58
      Dzień 2 – niedziela
      Wstaję o 8:00 i zabieram się za przygotowanie śniadania. Po pieczywo nie muszę biec do sklepu, bo został nam jeszcze zabrany z Polski chleb. Reszta produktów też „pochodzenia rodzimego”: pieczona szynka, sucha krakowska, topione serki Hochlandu oraz ser biały tejże marki, miód i dżem. Do tego świeżo zaparzona kawa i voila można budzić męża. :)
      Śniadanie zjedzone, czas na wycieczkę po księstwie Luksemburg. Ranek jest słoneczny, ale jednak chłodny. Wczoraj dojechaliśmy na camping niemal na rezerwie, więc pierwsze, co trzeba zrobić, to napełnić bak. Paliwo w Luksemburgu jest tańsze niż w Niemczech czy we Francji, bo litr benzyny kosztuje 1,36 euro. Gdy płacę za tankowanie w nozdrza wpada mi zapach świeżutkich, gorących bagietek. Mimo, że jestem najedzona, chętnie wgryzłabym się w to zachęcające pieczywo. Trzeba jednak poczekać do jutrzejszego poranka.
      Najpierw kierujemy się do stolicy księstwa. Mimo, że byliśmy już tu dwukrotnie chcemy trochę odświeżyć wspomnienia. Droga prowadzi skalistym wąwozem, którego zbocza porośnięte są drzewami.. Księstwo Luksemburg znajduje się bowiem w obrębie dwóch krain geograficznych: Ardenów, zajmujących północną części kraju oraz leżącej na południu Wyżyny Lotaryńskiej. Powierzchnia kraju jest wyżynna i silnie poprzecinana dolinami rzek i w dużym procencie porośnięty lasami, iglastymi rosnącymi na północnych stokach wzgórz i pagórków i liściastymi rosnącymi w dolinach. Po drodze mijamy puste miasteczka i wioski. Podobają mi się okolone zadbanymi ogródkami domki, które nie są odgrodzone od sąsiednich posesji płotem.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 14.10.13, 18:58
        O 9:30 dojeżdżamy do Luksemburgu. Mimo, że jest niedziela na parkingach naziemnych trudno o wolne miejsce. W rezultacie parkujemy więc na podziemnym parkingi św. Ducha w okolicach katedry (2euro/h). Wznoszące się majestatycznie po obu stronach dzielącego je wąwozu miasto Luksemburg, to jedna z najbardziej malowniczo położonych stolic europejskich. Doliny rzek Alzette i Pétrusse, które się tu spotykają, przecinają miasto pasmami zieleni, a w przeszłości zapewniały mu doskonałą pozycję obronną. Spacer po stolicy księstwa ograniczamy do jego starej części, która położona jest na północnym brzegu doliny Pétrusse, wysoko, na mającym zaledwie kilkaset metrów szerokości płaskowyżu. Co prawda, nawet i ta część miasta nie jest szczególnie stara, ale ciasna sieć ulic mieści większość ważnych zabytków stolicy. Podziwiamy więc widok na położony w dole - pomiędzy mostami Pont Adolphe i Pasarelle - pas zieleni, tworzący piękny i chętnie przez mieszkańców odwiedzany park miejski oraz widok na most Adolfa i nowszą dzielnicę miasta.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147433476.html
        Następnie udajemy się do katedry Norte Dame,
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147433517.html
        a potem włóczymy się trochę uliczkami Starego Miasta,
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147433527.html
        mijając po drodze Pałac Książęcy rozbudowywany od XVI do XVIII w.,
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147433581.html
        XVI-wieczny Pałac Sprawiedliwości, pozostałości fortyfikacji miejskich (XVII w.) oraz domy mieszkalne i pałace wybudowane w XVII-XIX wieku. Co prawda na wschód od mostu Pasarelle, dookoła sterczących skał bastionu Bock, znajduje się ciekawa, niemal wiejska enklawa, grupa domów zwana Grund, w której kiedyś mieszkała najbiedniejsza część społeczeństwa ale nie chce się tam już nam iść, więc wracamy do samochodu i jedziemy do Mandorf-les-Bains.
        • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 15.10.13, 19:46
          Miasteczko Mondorf-les-Bains, położone w południowo-wschodniej części Luksemburgu, w kantonie Remich, jest miejscowością uzdrowiskową, słynącą ze źródeł termalnych. Znajduje się tu prześliczny Park Zdrojowy z ogrodem francuskim i oranżerią oraz jedyne kasyno w Luksemburgu. Zalety uzdrowiska docenił m.in. Goering, który po zakończeniu II Wojny Światowej oczekiwał tu na proces w Norymberdze. Parkujemy w pobliżu marketu i udajemy się w kierunku parku. Przed wejściem do kąpieliska stoi fontanna ze "zwariowanymi kotami”" Na jej widok stwierdzamy, że występujące tu źródła mają nie tylko właściwości lecznicze, ale i również ich woda musi zawierać jakąś ilość promili. Koty stoją bowiem na przednich łapach, przed nimi jest puchar i butelka, a wokoło harcują myszy. Paradny widok :)
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147453771.html
          Normalnie spacer po Parku Zdrojowym jest bezpłatny, ale ma mamy „szczęcie” i trafiamy na pokaz starych modeli samochodów i trzeba zapłacić 10,00 euro od osoby za bilet. Małżonek najpierw chce zrezygnować, ale kilka wystawionych przed wejściem starych samochodów zachęca go do wykupienia biletów. I nie żałujemy...
          Park jest piękny. Można podziwiać tu ogród różany oraz ogród ziołowy, gdzie zapachy aż drażnią nozdrza, uporządkowany ogród francuski oraz romantyczny ogród angielski, z romantycznymi zakątkami, jednak te stare samochody dodawały parkowi jeszcze większego uroku.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147453791.html
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147453827.html
          Doskonale odrestaurowane lśnią blaskiem pośród parkowej zieleni. Przy niektórych egzemplarzach zachwycają też ich właściciele ubrani w stroje z epoki. W rezultacie na spacer poświęciliśmy znacznie więcej czasu, niż to wstępnie przewidywałam.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147453865.html
          • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 16.10.13, 19:25
            Jedziemy dalej Doliną Mozeli, którą z jej słoneczną pogodą i obfitością wody, odkryli producenci win, jako odpowiednik Szampanii. W tym pełnym winnic rejonie produkuje się wina takie jak: Riesling i Pinot Gris oraz wina musujące oznaczane methode champenoise, gdyż tylko wina produkowane w Szampanii mogą mieć nazwę champagne. W środku regionu leży wioska Grevermacher, będąca niegdyś miejscem kształcenia wojskowego szlachty drugiej kategorii. Można tu zwiedzić piwnice, w których fermentujące wino czeka od trzech lat, aby dojrzeć i zostać zabutelkowane. Tuż za miasteczkiem Remich natrafiamy na wspaniały punkt widokowy, z którego roztacza się wspaniała panorama na rzekę i otaczające ją wzgórza pokryte winnicami.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147473183.html
            Dalej jedziemy drogą wzdłuż rzek aż do miasteczka Echternach. Widoki prześliczne. Wzgórza niemal w całości pokryte winnicami. Małe winnice są nawet w przydomowych ogródkach w mijanych wsiach i miasteczkach. Wydaje się, że na uprawę winorośli jest wykorzystywany nawet najmniejszy spłachetek ziemi.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147473210.html
            W przydrożnym zajeździe w Hinkel zatrzymujemy się „na popas”, bo zaczyna nam burczeć w brzuchach. Zamawiamy rybę z rusztu (12,90 euro za porcję) a ja dodatkowo kieliszek rieslinga (2,60 euro). Ryba była pyszna, a co do wina nie będę wypowiadała się, bo nie uważam się za znawcę i smakowało mi jak normalne wino wytrawne.
            • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 17.10.13, 19:38
              Około 15:00 zajeżdżamy do Echternach, które jest jednym z ciekawszych miast księstwa, ponieważ stanowi główny cel pielgrzymek jego mieszkańców. To niewielki miasteczko, liczące zaledwie ok. czterech tysięcy obywateli, wyrosło wokół opactwa założonego w VIII wieku przez św. Willibrorda (u nas chyba to św. Wit), który wsławił się dzięki zdolności uzdrawiania chorych na epilepsję. Pamiątką działalności świętego są procesje wokół jego grobu, odbywające się corocznie po Zielonych Światkach. Ich niezwykłością jest to, że pątnicy idą na grób, aby wokół niego zatańczyć. Ten obyczaj stał się szczególnie powszechny w XIV wieku, kiedy to zaczęto uważać, że taniec wokół grobu chroni przed zarazą. Parkujemy nieopodal centrum i idziemy w kierunku opactwa, które widoczne z daleka, dzięki wieżom kościoła św. Willibrorda, będącego bodaj największym kościołem kraju. Niestety na naszej drodze staje odbywający się w mieście wyścig kolarski. Chcąc, nie chcąc musimy okrążyć główny plac miasta, żeby dotrzeć do wyznaczonego celu. Opactwo, zajmuje spory kompleks budynków, który przypomina bardziej jakąś dużą posiadłość królewską niż zwykłe dobra kościelne. Początki opactwa datowane są na XI wiek. Zarówno kościół, jak i przyległy do niego klasztor zbudowane są z jasno- i ciemnobrązowych bloków piaskowca. Wnętrze świątyni posiada bardzo surowy wystrój, a ciemne witraże nie wpuszczają zbyt wiele światła. Znajdujący się w podziemnej krypcie grób świętego wykonany jest z białego marmuru i przypomina swoim kształtem filigranową kapliczkę.
              fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147492576.html
              W położonym w opactwie muzeum zobaczyć można eksponaty związane z działalnością klasztoru oraz obejrzeć film z corocznych tańców ulicami miasta, aż do grobu świętego. Nawet obejrzany na filmie taniec robi ogromne wrażenie i sama chciałabym go obejrzeć na żywo podczas obchodów uroczystości.
              Uhonorowanie zdobywców nagród w wyścigu już dobiegło końca, więc możemy teraz przejść przez otoczony kamieniczkami, nietypowy, bo trójkątny główny plac miasta, przy którym stoi XV-wieczny Ratusz. Organizując wyścig kolarski miasto zadbało też o zapewnienie przenośnych sanitariatów i zdziwiona jestem, czystością i estetyką jednego z nich, który właśnie usytuowany jest na rynku. Dalej spacerujemy głównym deptakiem miasta, pełnym sklepów, barów i restauracji. W to niedzielne popołudnie, widać tam było wielu spacerujących ludzi zarówno w starszym, średnim, jak i w całkiem młodym wieku.
              fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147492664.html
              Po półgodzinnym spacerze wracamy do samochodu i jedziemy dalej podążając już w kierunku domu, czyli campingu w Larochette.
            • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 18.10.13, 18:51
              Tylko ok. 35 km dzieli Echternach od Vianden, które było rodową siedzibą dynastii orańskiej, władców zarówno Holandii, jak i Anglii. Miasto rozciąga się malowniczo u stóp stromego wzgórza, poniżej odnowionego, pochodzącego z IX w. zamku. Swoim niezwykłym urokiem miejscowość przyciąga wielu turystów szczególnie z Holandii. Za miejsce "kojące i wspaniałe" uważał je Viktor Hugo. Miasteczko jest niewielkie i właściwie składa się z jednej głównej ulicy, opadającej serpentynami ku rzece. Naprawdę warto jest jednak je odwiedzić i przespacerować się po nim, ponieważ, jak napisano w przewodnikach i jak sama stwierdziłam, ma ono nieodparty urok i posiada specyficzny klimat. Parkujemy na początku miasteczka (parking w niedzielę jest bezpłatny) i podążamy malowniczą, otoczoną ukwieconymi domami Grande Rue, która wije się zakosami w dół aż do rzeki.
              fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147510378.html
              Po drodze mijamy pozostałości dawnych fortyfikacji, niewielki biały kościół, maleńkie pełne zieleni placyki
              fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147510413.html
              i dochodzimy do nadrzecznych bulwarów, przy których rozciągają się urocze kawiarnie i restauracji. Po obu stronach łączącego brzegi rzeki starego mostu, wybuchają gejzery fontann. Z nabrzeża roztacza się piękny widok nad górujący nad miasteczkiem zamek.
              fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147510441.html
              W tak uroczym miejscu nawet droga pod górkę nie jest męcząca. Z przyjemnością pokonuję więc Grande Rue w odwrotnym kierunku, odkrywając po drodze urocze miejsca, których nie zauważyłam schodząc ku rzece. Jest już zbyt późno, więc na zwiedzanie zamku, który jest czynny do 18:00 nie ma już czasu. Zatrzymujemy się tylko u jego bram, gdzie robię kilka fotek
              fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147510501.html
              i wracamy do domu, czyli na camping w Larochette.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 19.10.13, 17:14
      Dzień 3 – poniedziałek
      Rano budzę się przed 8:00. Słoneczko cudnie świeci, a że przypomina mi się wczorajszy zapach świeżych bagietek biegnę do sklepu po pieczywo na śniadanie. Ponieważ dziś ma być dzień odpoczynku nie przynaglam męża do wstawiania. Robię sobie kawę i zasiadam na tarasie z książką. Około 9:00 zwleka się z łóżka małżonek i po jego porannej ablucji można spożywać śniadanie. W sklepie oprócz pieczywa kupiłam też 6 jaj ( 0,90 euro), więc głównym daniem są jajka na miękko, a wędlina, ser i dżem robią tylko za dodatki.
      Jest 10:00, robi się coraz cieplej i zaczyna mi się chcieć popływać. Basen powinien już być otwarty, więc zakładam na siebie kostium, wrzucam do torby ręcznik oraz książkę i idę na basen. Z poprzedniego pobytu na tym campingu wiem, że basen jest zadaszony, ale w ciepłe dni jego okrągła kopuła jest do połowy rozsuwana i otwarta na położoną od strony campingu trawiastą przestrzeń. Niestety nie ma tu leżaków, więc pozostaje tylko korzystanie z własnego ręcznika lub nielicznych ustawionych w pobliżu ławek, co niestety nie jest zbyt komfortowe. Mimo wszystko wolę jednak leżenie na trawie + moczenie się w basenie niż leżenie na leżaku przed mobilhoumem i pocenie się w upale. Idę więc na basen, ale tu siurpryza... w poniedziałki basen czynny od 12:00. No to wracam do domku i decyduję, że zrobię obiad i z basenu skorzystam po obiedzie. Do obiadu męczę się na leżaku w upale i zastanawiam się, czy nie wleźć pod prysznic. Oko jednak mi się trochę przymyka i ucinam sobie krótką drzemkę
      O 13:00 robię szybki obiad ( reszta pieczonej szynki w sosie i kasza gryczana ) i po pozmywaniu naczyń lecę na basen, gdzie spędzam czas do jego zamknięcia, czyli do 18:00. W planie mieliśmy jeszcze wieczorny spacer po oddalonym o 1,5 km miasteczku Larochette, ale zarówno mnie, jak i mężowi nie chce się nigdzie łazić. Bo jeszcze do miasteczka to „z Bogiem sprawa”, bo droga prowadzi w dół. Ale jak pomyślę o wracaniu na wzgórze, na którym usytuowany jest camping, to już gorzej... Tym bardziej, że samo miasteczko, mimo, że dość przyjemne, nie jest nazbyt ciekawe, a jedyną jego atrakcją jest górujący nad nim, częściowo zrekonstruowany zamek z XI wieku, położony na sąsiednim wzgórzu, niemal na wprost campingu.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147524183.html
      Nie mamy jednak zamiaru się do niego wybierać, gdyż taki spacer uskuteczniliśmy 11 lat temu. Czyli pozostaje kolacja i spać. Jutro rano przenosimy się na camping nad Loarą.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 20.10.13, 11:50
      Dzień 4 – wtorek
      Planowałam wyjazd o 7:00, ale ze względu, że zwrot karty wjazdowej i odzyskanie depozyt możliwe było od 8:00 trzeba było przesunąć podróż o godzinę. Do przejechania nie jest może zbyt dużo, bo ok. 560 km, ale po drodze chcemy się zatrzymać na zwiedzanie ogrodów w Fontainebleau. Nie wiem jednak, czy we wtorki, gdy pałac jest zamknięty dla zwiedzających, można będzie wejść do ogrodów, ale postanawiam to sprawdzić. Pytałam, co prawda na forum Francja, czy jest to możliwe, ale nikt z bywalców nie potrafił nie potrafił mi udzielić odpowiedzi. No cóż, i tak przejeżdżamy przez te okolicę, więc sprawdzimy to na własnej skórze.
      Z pieczonej szynki został mi jeszcze mały ogryzek, więc kroję go w kwadraciki i smażę jajecznicę. Dobrze jest zjeść coś ciepłego przed drogą. Pieczywo niestety z wczorajszego dnia, bo campingowy sklep otwarty od 8:00. Śniadanie zjedzone, bagaże spakowane, można wyruszać w drogę. Po przejechaniu 35 km przekraczamy granicę księstwa i kierujemy się drogą na Reims. Droga dobra, miejscami dwupasmowa. Od Reims jedziemy autostradą A4 (opłata 9,60 euro), a następnie wjeżdżamy na prowadzącą do Melun drogę szybkiego ruchu N104, po czym kierujemy się na Fontainebleau. Do miasteczka położonego na terenach łowieckich królów Francji docieramy przed 14:00 i parkujemy na ulicy tuż nieopodal kompleksu pałacowego (parking 0,5 h – 0,2 euro, 1 h – 1,00 euro, 2 h 2,00 h – 2 euro). Wcześniej przewidywałam trzygodzinne zwiedzanie, ale mamy opóźnienie w związku z późniejszym wyjazdem, więc trzeba będzie pobyt skrócić. Na wszelki wypadek wrzucam do parkomatu 2,20, żeby mieć ewentualną rezerwę czasową i po włożeniu za szybę parkingowego biletu kierujemy się ku pałacowej bramie.
      Na rozległym dziedzińcu pałacowym widzimy spacerujących ludzi, czyli wszystko w porządku. Nawet, gdy pałac jest zamknięty, po ogrodach można spacerować, co mnie bardzo cieszy, gdyż największym skarbem tego miasteczka jest wspaniały renesansowy kompleks pałacowo-parkowy, który jako królewska rezydencja niemal dorównuje świetnością Wersalowi. Ta olbrzymia budowla odzwierciedla przede wszystkim gust króla Franciszka I, który sprowadził do budowy rezydencji włoskich artystów i rzemieślników, rozbudowując dawny XIV-wieczny zamek. Przebudowany został wtedy Dziedziniec Owalny (Cour Ovale), założono czworoboczny Dziedziniec Białego Konia (Cour de Cheval Blanc), zwany też Dziedzińcem Pożegnań, wybudowano nowe budynki przy Cour Ovale oraz Złotą Bramę i kaplicę kaplicę St-Severin. Wstęp do ogrodów jest bezpłatny. Przez ozdobną, kutą bramę wchodzimy na rozległy Dziedziniec Białego Konia, z elegancko przystrzyżonymi kwadratami trawy, na rogach których – niczym wartownicy – rosną przycięte w stożki krzewy. Przed nami główna bryła pałacu ze słynnymi schodami w kształcie końskiej podkowy.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147534067.html
      Podziwiamy główną bryłę pałacu oraz przyległe do niej galerie, a następnie przez bramę znajdującą się po prawej stronie schodów przechodzimy na Dziedziniec Fontanny, który od strony południowej otwarty jest na Staw Karpia. Od strony zachodniej dziedziniec ograniczony jest przez zbudowane w latach 1558 -65 Skrzydło Matek oraz dobudowany w 1750 r. Wielki Pawilon. Od północy widoczna jest bryła Galerii Franciszka I, zaś od wschodu stoi skrzydło Primatice Belle Cheminee. Środek stawu Karpia zdobi wysepka z romantyczną altaną.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147534105.html
      Na lewo od stawu rozciąga się tzw. Wielki Parter, czyli przepiękne ogrody zaprojektowane z iści królewskim rozmachem przez Andre La Norte. Wspaniały widok! Zielone, symetryczne trawniki okalają kolorowe, kwiatowe rabaty, a w ich centralnej części rozmieszczono zbiorniki wodne z fontannami.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147534192.html
      Wzdłuż pałacowych budynków, aż do kaskady na Kanale Henryka IV ciągnie ocieniona drzewami aleja. Od strony lasu okrągły zbiornik wodny zdobi posąg Tybru. Spacerując szeroką aleją zaglądamy na Dziedziniec Owalny (Cour Ovale), przy którym usytuowane jest Baptysterium, Dziedziniec Książąt (Cour des Princes ) oraz Dziedziniec Oficerów (Cour d`Officers) z galeriami Diany i Jelenia. Niektóre pawilony i dziedzińce kompleksu są bardzo zniszczone i domagają się renowacji, jednak te najgłówniesze świecą nadal dawnym blaskiem.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147534300.html
      Dochodzimy do kaskady na kanale Henryka IV
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147534344.html
      i kontynuujemy spacer po Wielkim Parterze. W 11 hektarowym ogrodzie i 130 hektarowym parku można by spędzić nie jeden cały dzień, lecz nawet kilka dni.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147534392.html
      Niestety czas jest nieubłagany i choć żałuję, że nie mogę połazić jeszcze chociażby po przeciętym sztuczną rzeką oraz ozdobionym pomnikami Ogrodzie Angielskim, obsadzonym rzadkimi okazami drzew i krzewów, to jednak kierujemy się w stronę samochodu. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że pałac w Fontainebleau był bardzo lubiany przez cesarza Napoleona I, który kazał go odnowić i umeblować, po jego kompletnym ograbieniu podczas Wielkiej Rewolucji Francuskiej. W 1814 r. cesarz Francuzów podpisał tu akt abdykacji zanim udał się na swe pierwsze wygnanie na Elbę.
      Mimo, że z Fontainebleau do Chambord jest niecałe 200 km podróż drogą D152 już nie przebiega tak szybko. Co chwilę przejeżdża się przez jakieś mniejsze lub większe miasteczka, w których trzeba ograniczyć prędkość do 50 km/h. W rezultacie na camping Le Chateau des Maras docieramy o 19:30. W recepcji Eurocampu nikogo nie ma, ale zaraz podbiega pilotka z Keycampu, wita się z nami i prowadzi do przygotowanego namiotu. Teraz sprawne rozpakowanie bagażu i po godzinie można siadać do kolacji wzmocnionej powitalnym winem
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 21.10.13, 20:01
      Dzień 5 – środa
      To jest niemal, jak rytuał... Wstaję po 8:00 i idę do sklepu po pieczywo. Dobrze, że nie wcześniej, bo pieczywo przywożą dopiero o 8:30. Sklep campingowy niemal świeci pustkami. Nie dziwi mnie to specjalnie, bo już po sezonie i opłaca się gromadzić dużego asortymentu towarów dla nielicznych turystów. Mamy jednak co jeść, więc zakupy ograniczam do kupienia bagietki na śniadanie. Pieczywo na kolację kupimy po południu, w jakiej piekarni w Blois, dokąd planujemy wycieczkę w godzinach popołudniowych. Na razie jednak z przyjemnością jemy śniadanie na świeżym powietrzu. Słoneczko zaczyna już nieźle grzać i miło jest posiedzieć na zewnątrz namiotu.
      Po pozmywaniu naczyń, czas na relaks, czyli trzeba udać się na basen. Znajdujący się na campingu kompleks basenów nie należy do największych, ale jest niezwykle funkcjonalnie rozplanowany. Jest tu głębszy, prostokątny basen, dwa owalne baseny: jeden płytszy o głębokości od 0,80 do 1,20 m i drugi głębszy do 1,80 m., brodzik dla maluchów, trzy zjeżdżalnie, jacuzzi oraz leniwa rzeka. Wokół basenów spora liczba leżaków twardych i miękkich oraz krzesełek i parasoli.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147560045.html
      Na opalaniu i pływaniu mija nam czas do godziny 15:00, po czym wracamy do namiotu na obiad. Chociaż temperatura powietrza dochodzi do 36 stopni C, nasz namiot jest bardzo dobrze zacieniony i nie odczuwa się upału, ale przyjemne ciepło.
      Około 17:00 wyruszamy na wycieczkę do oddalonego o jakieś 5 km Chateau Chambord oraz do pobliskiego miasta Blois. W obu tych miejscach byliśmy podczas wcześniejszego pobytu nad Loarą i dlatego nie planujemy zwiedzania zamkowych wnętrz. Ot, taki sobie tylko wieczorny spacer dla urozmaicenia dnia.
      Do Chambord droga nie jest daleka, więc po kilku minutach parkujemy w okolicach zamku (parking obowiązkowy, płatny 4,00 euro niezależnie od czasu postoju) i udajemy się w kierunku zamku. Monumentalny, będący jednym z największych zamków nad Loarą, niemal przytłacza swoją wielkością. Jego charakterystyczną cechą są liczne wieże i wieżyczki zdobione harmonijnie zestawionymi kapitelami, iglicami i kopułami, z których część była ozdobnymi kominami, odprowadzającymi dym z prawie 400 kominków, jakie ogrzewały zamkowe komnaty. Choć zamek wybudowany w latach 1519-47 miał służyć królowi Franciszkowi I jako miejsce odpoczynku podczas polowań, stał się też podobno i miejscem orgiastycznych uczt władcy i jego dworu. Projektantem zamku był Domenico da Crotona, ale projekt centralnie położonego donżonu przypisywany jest Leonardowi da Vinci, który wraz z innymi włoskimi artystami, sprowadzony został do Francji przez Franciszka I po zdobyciu Mediolanu. Genialny włoski malarz, rzeźbiarz i architekt podobno też zaprojektował znajdujące się wewnątrz słynne podwójne, spiralne schody. Cała budowla tworzy prostokąt o wymiarach 156 x 117 m i wywiera na zwiedzających niezwykłe wrażenie.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147560159.html
      Nieopodal zamku, na niewielkim wzgórzu stoi kościół św. Ludwika, wybudowany na miejscu istniejącej wcześniej kapliczki. Ołtarz główny przedstawia św. Ludwika, po którego prawej stronie stoi hrabia Chambord, a po lewej dwóch ojców dominikanów, którzy przywieźli święte relikwie z Konstantynopola. Z boku ołtarza wystawiony jest podarowany kościołowi przez księżną Burbon-Parme, sztandar z emblematem Francji i inicjałami Henrie Dieudonne oraz pamiątki po hrabim Chambord. Ponadto uwagę zwracają pozłacane lichtarze, statua Matki Bożej z dzieciątkiem, chrzcielnica z marmuru i bogato rzeźbione drzwi wejściowe.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147560200.html
      Po opuszczeniu kościółka spacerujemy trochę po ogrodzie, podziwiamy zamek ze wszystkich dostępnych stron zachwycając się detalami budowli i podziwiając znajdujące się na dachu ozdobne kominy oraz znajdujące się na szczytach wież okrągłe tarasy, z których niegdyś gromadzili się dworzanie, aby przyglądać się turniejom, wojskowym paradom lub wyruszającym na polowanie drużyną myśliwskim.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147560295.html
      W sklepikach usytuowanych pomiędzy zamkiem a parkingiem kupujemy jeszcze pocztówki i drobne pamiątki, a następnie wsiadamy do samochodu i jedziemy do Blois.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 22.10.13, 19:59
        Królewskie miasto Blois oddalone jest od Chambord zaledwie o ok. 20 km. Położone na górującym nad Loarą wzgórzu kusi turystów do spaceru krętymi uliczkami, prowadzącymi od katedry St-Louis do wspaniałego chateau. Po drodze warto się zatrzymać przy wspaniałych, starych kamieniczkach na Placu Saint-Louis i przy rue Porte-Chartaine. Oprócz katedry z kryptami z X-XI w. warto w mieście zobaczyć Ratusz, położony przy dawnym Pałacu Biskupim, XVI-wieczny Pawilon Anny Bretońskiej, renesansowy Hotel d`Alluye oraz pochodzący z XVII w. gmach dawnego Kolegium Jezuitów.
        Parkujemy przy rzece. Parking jest płatny, więc wrzucam do parkomatu 2,20 euro, co powinno wystarczyć na dwie godziny. Wyjmuję bilet z szufladki i patrzę na niego zew zdziwieniem, bo pokazuje, że parkowanie opłacone mamy do godziny 9:50 dnia następnego. No tak... nie doczytałam bez okularów, że parking płatny jest do 8:00 do 19:00, a ponieważ jest 18:50 zapłaciłam za parkowanie przez 1 godzinę i 50 minut następnego dnia. Śmiejemy się z mężem, że w takim przypadku możemy w Blois pozostać nie tylko do wczesnego ranka, ale nawet i zjeść śniadanie:) Na razie wędrujemy jednak krętymi uliczkami do znajdującej się na wzgórzu katedry.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147581546.html
        Niestety katedra jest zamknięta i nie mamy możliwości zwiedzenia krypt. Tuż za katedrą położony jest dawny Pałac Biskupi oraz Hotel de Ville. Z rozległego tarasu przed Ratuszem roztacza się wspaniały widok na leżące poniżej miasto oraz Loarę.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147581716.html
        Schodzimy w dół i jedną z główniejszych ulic w Blois dochodzimy do znajdującego się na tyłach zamku Jardin Augustyn Thierry.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147581716.htm
        Chociaż osobiście nazwałabym ten skrawek zieleni skwerem a nie ogrodem, miejsce jest urocze. Jeden bok ogrodu ogranicza biała bryła zamku, która kontrastuje wspaniale z soczystą zielenią, zaś naprzeciw stoi prześliczny kościółek św. Wincenta. Pomiędzy jedną, a drugą budowlą usytuowany jest zbiornik wodny, gdzie pluskają się kaczki. Przysiadamy na kilka minut na ławce, żeby tylko chwilę odpocząć, ale i nacieszyć oczy pięknym widokiem.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147581967.html
        Po schodach wdrapujemy się na położony przed zamkiem rozległy plac i podziwiamy budowlę od frontu. A jest co podziwiać, bo zamek w Blois stanowi syntezę architektury i historii zamków nad Loarą. Jego poszczególne części budowane były od XIII aż do XVII wieku i wyraźnie widać tu mieszankę poszczególnych stylów. Wejście do zamku prowadzi przez późnogotycką murowano-kamienną bramę, mieszczącą się w skrzydle ukończonym w 1503 r. za panowania Ludwika XII. Choć zamek jest już zamknięty dla zwiedzających zaglądamy na dziedziniec wewnętrzny ze spiralną klatką schodową. Po prawej stronie dziedzińca znajduje się skrzydło Franciszka I, zbudowane zaledwie 12 lat po ukończeniu skrzydła Ludwika XII. Reprezentuje ono styl renesansu i kontrastuje z surowością gustu poprzednika. Imponująco prezentuje się szczególnie fasada skrzydła z otwartymi loggiami i ośmiokątną, spiralną klatką schodową. W skrzydle Karola Orleańskiego zachowały się fragmenty budowli pochodzące z XII wieku, jednak najstarszym miejscem w zamku jest XIII-wieczna sala Stanów Generalnych (Salle des Etats Généraux).
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147582737.html
        Naprzeciw zamku stoi Dom Magii Roberta Hudina, z którego okien pozdrawiają turystów mechaniczne smoki,. Wewnątrz oglądać można pamiątki związane z wielkim magikiem oraz wykorzystywane przez niego w pokazach maszyny. Z położonego na jednym boku placu tarasu, podobnie jak przy Hotelu de Ville, podziwiać można widok na dachy położonych niżej domów oraz na wijącą się u stóp miasta Loarę.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147582923.html
        Mimo, że parking mamy opłacony do jutra decydujemy się jednak na powrót na camping.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 23.10.13, 19:52
      Dzień 6 – czwartek
      Od rana już jest gorąco, dlatego podobnie, jak wczoraj również i dziś do obiadu basen i plażowanie. Trzeba korzystać z okazji i wygrzać trochę na słoneczku stare kości. Do namiotu wracamy po 14:00, gdyż po obiedzie mamy w planach wycieczkę do oddalonego o ok. 65 km od campingu Amboise.
      Wyruszamy o 16:00 i jedziemy drogą D951 wiodącą wzdłuż Loary. Wzdłuż rzeki wiodą też liczne ścieżki rowerowe, co jest niezwykle dogodne dla turystów-cyklistów. Po przejechaniu ok. 10 km po drugiej stronie rzeki podziwiamy Chateau de Menars, zbudowany przez doradcę i skarbnika króla Guillaume Charon. Zamek został wzniesiony w doskonałym miejscu z widokiem na Loarę, a jego konstrukcja składa się z budynku głównego i dwóch pawilonów. W 1760 r. zamek został przejęty przez Madam de Pompadour, która zapłaciła za niego milion liwrów, przeznaczając na to zgromadzone kosztowności. Kilka kilometrów dalej, na polach po lewej stronie drogi wznosi się budowla przypominająca rzymski akwedukt. Nie mam jednak pojęcia, co to jest i czy posiada jakąś wartość historyczną. W Blois przejeżdżamy na drugi brzeg rzeki i po przejechaniu kilkunastu kilometrów przez chwilę podziwiamy znad brzegu Loary, wznoszący się malowniczo na wzgórzu średniowieczny zamek w Chaumont-sur-Loire, który wybudowany został w X wieku przez władcę Blois Odona II.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147614681.html
      Po godzinnej podróży parkujemy w Amboise na parkingu przy rzece nieopodal starego kościoła (1,00 euro/h) i udajemy się na zwiedzanie miasta. Urodzony tu Karol VII doprowadził do końca rozpoczęte przez swojego ojca prace budowlane i z czasem miejsce to stało się jedną z najświetniejszych rezydencji w kraju. Poprzez stulecia zamek w Amboise był miejscem wielu historycznych wydarzeń, gdyż zawarto w nim wiele układów i traktatów międzynarodowych, a w 1560 r., za panowania Henryka II, na murach zamkowych zawisło 1200 hugenotów, oskarżonych i skazanych za spiskowanie przeciwko królowi. W okresie renesansu gościło tu natomiast wielu znanych petów i artystów, w tym Leonardo da Vinci, który pochowany został w gotyckiej kaplicy zamkowej św. Huberta.
      Na Stare Miasto wchodzimy przez bramę XV-wiecznej Wieży Zegarowej i deptakiem wędrujemy ku zamkowi,
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147614798.html
      podziwiając po drodze stare, pełne uroku domy, na parterach których rezydują liczne sklepy, butiki, kawiarnie i restauracje.
      Jest gorąco, więc zapragnęło nam się dla chłody lodów. W jednej z lodziarni długa kolejka, a lody wyglądają smakowicie. Stajemy na końcu ogonka, ale gdy zobaczyłam, że mały rożek z jedną kulką kosztuje 3,60 euro (!), to odeszła nam ochota. Na szczęście w kawiarni obok lody były znacznie tańsze, bo po 2,20 euro za znacznie większą kulkę, a dwie kulki kosztowały 3,10 euro. Liżąc lody wędrujemy wzdłuż zamku podziwiając potężną Tour de Minimes, która była niegdyś wejściem głównym do zamku i po której spiralnych schodach można było wjeżdżać konno.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147614871.html
      Następnie włóczymy się godzinkę po uliczkach, a ponieważ byliśmy już tu kiedyś, nie chce nam się ani zwiedzać zamku, ani położonego w pobliżu Clos Luce, gdzie król Franciszek I urządził Leonardo da Vinci mieszkanie oraz pracownię. Po godzinnym spacerze podziwiamy jeszcze zamek Amboise od strony Loary,
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147615004.html
      robimy jeszcze drobne zakupy w położonym obok miejsca parkowania małym Citty Carrefour i wracamy na camping.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 24.10.13, 19:37
      Dzień 7 – piątek
      Dzisiaj basenu nie będzie, bo zaplanowałam trochę dłuższą, całodniową wycieczkę do Azay-le-Rideau, Villandry i Montrichard. Na szczęście trochę się ochłodziło, bo nie wiem, czy chciałoby mi się zwiedzać cokolwiek w 36 stopniowym upale. Wyjeżdżamy o 9:30 po zjedzonym śniadaniu i jedziemy znajomą już trasą na Blois, Amboise, a następnie na Tours. Przed Blois dopada nas ulewny deszcz, mamy jednak nadzieję, że jest to tylko przelotny, choć dość obfity opad. Mąż, któremu przeszkadza nawet drobny deszczyk, stwierdza, że daje deszczowi jeszcze godzinę na wypadanie się, a potem oczekuje słoneczka. Przejazd 110 km zajmuje nam prawie 2 godziny i o 11:20 dojeżdżamy w Azay. Deszcz usłuchał mojego małżonka i grzecznie przestała padać, chociaż słoneczko nie pojawiło się jeszcze na niebie.
      W okolicach chateau parkingi pozajmowane, więc parkujemy nieco dalej, w okolicach starego kościoła (parking bezpłatny) i podążamy ku zamkowi, który został wzniesiona w latach 1518-1529 z kremowego tufu, jako letnia rezydencja podskarbiego Gelles`a Berthelota i jego małżonki.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147637453.html
      Część zamku zbudowano sposobem weneckim, tj. na drewnianych słupach ustawionych blisko łożyska rzeki, a w jego architekturze widoczne są wpływy włoskie od gotyku do renesansu. Budowlę charakteryzuje delikatność formy, przejawiająca się strzelistymi stożkami narożnych wieżyczek oraz podwójnymi łukami loggi głównej klatki schodowej. Honore de Balzak nazwał ten położony w zakolu rzeki Indre zamek "brylantem ozdobionym kwiatami", więc bardzo go jestem ciekawa. Kupujemy bilety (8,5 euro od osoby) i przekraczamy bramę. I tu spotyka mnie wielkie rozczarowanie, bo oczekiwałam innych doznań wizualnych. Ściany zamku nie są wcale tak olśniewająco białe, jak napisano w przewodnikach, choć może to wina zachmurzonego nieba, otaczająca budynek woda w fosie jest brudna i mętna, a kwiatów ani śladu, pomijając tych kilka mizernych wzdłuż głównej, prowadzącej na dziedziniec alei. Po przeczytaniu krótkiego stwierdzeni francuskiego pisarza oczekiwałam tu raczej ogrodów w stylu francuskim niż angielskim. Nie bacząc jednak na sam kolor murów i pomijając dokonany przez Balzaka opis, można dostrzec w budowli przytaczaną przez przewodniki „delikatność formy”. Zachwyt mogą wzbudzić ozdabiające budowlę subtelne wieżyczki, które choć stylizowane na wzór wież strzelniczych mają charakter wyłącznie dekoracyjny. Wychodzące na dziedziniec fasady są przykładem wczesnego renesansu, a ograniczające przestrzenie murów pilastry tworzą bardzo dekoracyjną siatkę.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147637499.html
      Zamkowe wnętrze prezentuje się bardziej zgodnie z przewodnikowymi opisami. Na parterze podziwiać można przytulny salon Biencourt ze sporą kolekcją obrazów oraz portretów, udekorowaną arrasami salę do gry w bilard, dobrze zachowaną kuchnię i spiżarnię, jadalnię ze stołem udekorowanym tak, jakby mógł być przystrojony u markiza Biencount oraz bibliotekę zdobioną ornamentami ściennymi i lamperiami.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147637639.html
      Z kolei na pierwszym piętrze znajduje się Sala Główna służąca za miejsce organizacji balów. Jej ogrom podkreśla elegancki, dekoracyjny gzyms, a znajdujący się tu majestatyczny kominek zdobią kolumny i pilastry świadczące o kunszcie renesansowych rzeźbiarzy. Za nią położona jest komnata pana domu, która była zarówno pokojem przeznaczonym do prac, jak i miejscem przyjmowania gości, co sugerują znajdujące się tu meble. W dalszej części amfilady leży domowa kapliczka będąca miejscem modlitewnym mieszkańców chateau i wyposażona w piękny kominek renesansowa komnata należąca do Filipy Lesbahy, żony Gellesa Berthelot. Z drugiej strony klatki schodowej znajduje się sporych rozmiarów przedpokój, w którym aktualnie prezentowana jest galeria władców z XVI i XVII wieku, a za nim Wielka Komnata, która przeznaczona była dla króla, gdy składał wizytę właścicielowi Azay.
      Spacerujemy jeszcze trochę po najbliższej zamkowi części parku, gdzie oglądamy mała kapliczkę i stary mostek łączący brzegi rzeki,
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147637683.html
      a następnie okrężną drogą przez miasteczko wracamy do samochodu. Miasteczko jest niewielki, ale bardzo przyjemne. Tuż obok zamku, ale już za jego bramą zaglądamy do niewielkiego ogrodu pełnego, kwiatów i warzyw. Jednopiętrowe kamienne domki zdobią kute balkony oraz kaskady kwiatów.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147637806.html
      Cały spacer, to jednak niecałe 0,5 godziny, po czym wsiadamy do samochodu i jedziemy do oddalonego o 20 km Villandry.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 25.10.13, 18:29
        Nastawiony na zaplanowaną trasę do Villandry pan Hołowczyc, prowadzi nas do celu jakimiś opłotkami, a wzdłuż drogi pojawiają się znaki, że jest to trasa dla rowerzystów. Nic to... jedziemy zgodnie ze wskazówkami i po upływie połowy godziny zatrzymujemy się u celu, wyznaczonym przed miejscowym kościołem. Pamiętam, że gdy byliśmy w Villandry wcześniej parkowaliśmy na parkingu położonym przy głównej drodze, tuż przy wejściu do zamku. Z parkingu przy kościele też jednak widać zamkowe ogrody, więc decydujemy się na spacer.
        Wybierając miejsca do ponownego zwiedzenia długo wahałam się pomiędzy Chenonceaux, a Villandry. Oba piękne i warte odwiedzenia, ale trzeba się było na coś zdecydować. Przeważyło Villandry ze swoimi prześlicznymi ogrodami, a zwłaszcza urzekającym ogrodem warzywnym. Do zamku, którego wnętrza już zwiedzaliśmy nie zamierzamy wchodzić, więc kupujemy bilety po 6,00 euro od osoby, które pozwalają na przechadzkę po otaczającym posiadłość rozległym parku.
        Zamek Villandry, wybudowany około 1536 r. jest jedną z ostatnich wielkich budowli wzniesionych na brzegach Loary w czasach renesansu. Aby móc zbudować nowy zamek, Jean le Breton, pełniący funkcję ministra finansów króla Franciszka I, kazał zburzyć stojącą tu XII-wieczną twierdzę, z której do naszych czasów przetrwał warowny donżon. Chateau w Villandry, które leży blisko Azay-le Rireau i wybudowane zostało w tym samym okresie, wpływy włoskie i pozostałości średniowieczne: wieżyczki, dzwonniczki oraz dekoracyjne machikuły, całkowicie zniknęły ustępując miejsca prostszemu, czysto francuskiemu stylowi. Aby uniknąć wrażenia monotonii, jaką często wywołuje zbyt geometryczne trzymanie się symetrii, architekt wykorzystał liczne sekrety. Skrzydła nie mają więc identycznej długości, a centralne okna nie leżą dokładnie w środku budynku. Dziedziniec honorowy o niezwykle eleganckich proporcjach charakteryzują galerie z pilastrami, wysokie, ozdobione kształtnymi rzeźbami okna dachowe oraz bardzo spadzisty dach. Oryginalność Villandry nie polega jednak tylko na nowatorskich koncepcjach architektonicznych, lecz przede wszystkim na wykorzystaniu okolicy w celu stworzenia na trzech poziomach ogrodów o szczególnej urodzie i harmonii. Potomkowie Jeana le Breton zachowali Villandry do roku 1754, kiedy to zamek przeszedł w ręce markiza de Castellane. Nowy właściciel nakazał dobudowanie dodatków w stylu klasycznym oraz zmienił zamkowe wnętrza dostosowując je do standardów XVIII wieku. Kolejna zmiana w wyglądzie posiadłości miała miejsce w XIX wieku, kiedy to zlikwidowano tradycyjny ogród i zastąpiono go parkiem angielskim. W 1906 r. zamek kupuje Joachim Carvallo, który porzuca obiecującą karierę naukową i zajmuje się odnową zamku oraz przywróceniem renesansowych ogrodów.
        Przechodzimy obok zamku podziwiając kształtu jego fasad, które odbijają się w wodach otaczającej go fosy
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147657201.html
        i kierujemy się najpierw w stronę Ogrodu Warzywnego złożonego z dziewięciu identycznej wielkości kwadratów, wypełnionych różnymi motywami geometrycznymi. Boki kwadratów obsadzone są kolorowymi kwiatami, ale ich wnętrza wypełnią różnokolorowe warzywa: zielona i czerwona kapusta, marchew, pory, seler, buraki, dynie, kabaczki, papryka, zielony groszek.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147657353.html
        Ponieważ historia warzywników sięga średniowiecza, kiedy to zakonnicy uprawiali warzywa w przyklasztornych ogrodach kuchennych, posadzone pomiędzy grządkami pienne róże mają symbolizować mnichów uprawiających niegdyś klasztorne ogródki.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147657449.html
        Oprócz róż warzywnik zdobią też kształtnie przycięte drzewka owocowe, ażurowe altanki oraz stojące na postumentach donice z kwiatami.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147657548.html
        Na tle ogrodu warzywnego świetnie też prezentuje się pałacowe skrzydło odcinające się szarością murów od wszechobecnej zieleni.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147657682.html
        Wędrujemy leniwie pomiędzy grządkami, a widząc zapał, z jakim je fotografuję mąż śmieje się, że chyba stąd nie wyjdziemy, jeżeli będą robiła zdjęcie każdej pietruszce.
        • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 26.10.13, 19:02
          Opuszczamy warzywnik i kierujemy się do położonego na wyższym tarasie Ogrodu Muzycznego z trzema fontannami, gdzie obsadzane bukszpanem grządki nawiązują symbolicznie do muzyki,
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147705564.html
          a następnie idziemy drogą na taras widokowy, aby podziwiać z góry stanowiący przedłużenie salonów zamkowych Ogród Dekoracyjny, pełen białych, czerwonych i żółtych kwiatów okolonych zielonym żywopłotem. Na rogach każdego z kwadratowych kwietników stoją niczym żołnierze na warcie, wyższe, dekoracyjnie przycięte krzewy.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147715234.html
          Szczególną częścią Ogrodu Dekoracyjnego jest tzw. Ogród Miłości. Symetrycznie ułożone cztery kwadraty okolone elegancko przystrzyżonymi bukszpanami również wypełniają kolorowe kwiaty. Wnętrze każdego z kwadratów ma inne kształty, które symbolizują inny rodzaj miłości. Serca rozdzielone niewielkimi promiennikami symbolizują miłość czułą, układające się w farandole wzory to targana namiętnościami miłość paryska. Cztery wachlarze i usytuowane pomiędzy nimi rabaty w kształcie rogów stanowią symbol miłości ulotnej i zdradliwej, a kwadrat wypełniony kształtami sztyletów i szpad wykorzystywanych podczas pojedynków między rywalami przedstawiają miłość tragiczną.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147716254.html
          Schodzimy z tarasu i udajemy się do położonego na końcu ogrodu Pawilonu Audiencyjnego i wchodzimy do Ogrodu Wodnego, który koncentruje się wokół dużego stawu w kształcie lustra w stylu Ludwika XV. Prawą i lewą stronę głównego zbiornika wodnego ozdabiają cztery kwadraty zieleni, pośrodku których rozmieszczono fontanny. Całość otoczona jest lipowymi alejkami i stanowi idealne miejsce do odpoczynku, więc przysiadamy na kilka minut na ławce i kontemplujemy uroczy widok.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147726124.html
          Po ok. 15 minutach podnosimy się z ławeczki i kierujemy do składającego się z trzech pasów zieleni Ogrodu Słońca. Każda część ogrodu nosi nazwę innej komnaty. Pierwsza z nich to Komnata Chmur obsadzona krzewami oraz kwitnącymi na niebiesko i biało roślinami wieloletnimi.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147726188.html
          Druga część zwana Komnatą Słońca skupiona jest wokół mającej kształt gwiazdy fontanny, a wypełniają ją kwiaty w odcieniach żółci i pomarańczy.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147726226.html
          W trzeciej części zwanej Komnatą Dziecięcą zlokalizowano natomiast w cieniu jabłoni teren zabaw dla dzieci.
          Poniżej Ogrodu Słońca utworzono obsadzany grabami labirynt, który symbolizuje ziemską drogę człowieka. Wzorowany na tradycjach chrześcijańskich, przeciwieństwie do labiryntu greckiego nie posiada on ślepych uliczek, a cele nie jest tu znalezienie wyjścia, lecz dotarcie do położonej w samym centrum urokliwej altanki, mającej dać wytchnienie po trudach życia. Za Labiryntem, na poziomie Ogrodu Warzywnego rozpościera się tzw. Zielnik, czyli ogród, w którym sadzone są aromatyczne zioła i przyprawy. Idąc aleją prowadzącą wzdłuż zielnika mamy jednocześnie ponowną możliwość podziwiania geometrycznych, wielobarwnych grządek utworzonych z warzyw i obsadzonych drzewami owocowymi.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147727744.html
          Na samym końcu alei, przy budynkach gospodarczych wystawione są kosze z wyhodowanymi w ogrodzie warzywami i owocami.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147727785.html
          Bierzemy z kosza po dorodnej gruszce, która okazuje się twarda, ale jednocześnie słodka i soczysta. Takie najbardziej lubię, więc z przyjemnością zagłębiam w niej zęby. Mąż bierze jeszcze zieloną papryczkę i chwali jej smak.
          W drodze do wyjścia zaglądamy jeszcze na zamkowy otoczony arkadami dziedziniec, podziwiając smukłość pilastrów
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147727829.html
          i opuszczamy zamek w Villlandry.
          Ponieważ trochę zgłodnieliśmy, wracając do samochodu przez miasteczko, wstępujemy do niewielkiej restauracji usytuowanej przy głównym placyku miasteczka. Zamawiam kawałek pieczonego kurczaka oraz sałatkę warzywną (19,00 euro), a mąż „joute” sporządzone z kapusty z dodatkiem kiełbasy i wędzonej szynki ( 16,00 euro). Deser w postaci gruszek został już zjedzony kilka minut wcześniej :)
          Posileni ruszamy w dalszą, a właściwie już powrotną na camping, drogę do Montrichard, mijając na trasie niewielkie, aczkolwiek urocze miasteczko Athee sur Cher, z kamiennymi domami i usytuowanym po środku starym kościołem.
          • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 27.10.13, 16:57
            Pięknie położone nad rzeką Cher miasteczko Montrichard słynie z górującego nad nim XI-wiecznego zamku de Trichard, starego mostu, który do dziś zachował swój średniowieczny wygląd oraz kaplicy St-Croix, gdzie odbył się ślub Joanny córki Ludwika XI z księciem Orleanu późniejszym królem Francji Ludwikiem XII.
            Parkujemy przy rzece i udajemy się na spacer po miasteczku, przechodząc obok starego mostu. Z prowadzącej od mostu do centrum miasta uliczki świetnie prezentują się ruiny położonego na wzgórzu zamku. Przy Rue du Pont podziwiamy XVI-wieczny dom szachulcowy Maison de l'Ave Maria, w którym aktualnie znajduje się Biuro Informacji Turystycznej. Nieco dalej stoi równie zachwycający pochodzący z XII wieku Maison du Preche. Główną ulicą Rue Nationale dochodzimy do Ratusza,
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147739406.html
            a następnie zawracamy i skręcamy w lewo w Rue Porte Au Roi, gdzie oglądamy XVIII-wieczny Hotel d`Effiat i znajdującą się obok niego kaplicę. Budynek został wzniesiony na polecenie markiza d`Effiat, dla księcia Orleanu, który gościł w tych okolicach na polowaniu. Po śmierci markiza w 1719 r. renesansowa rezydencja została przekazana na szpital-hospicjum, który mieścił się tu przez ponad 250 lat.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147739443.html
            Teraz kierujemy się ku zamkowi i kaplicy św. Krzyża. Pierwszą wieżę obronną na wnoszącym się nad rzeką Cher wzgórzu wybudował pod koniec X wieku hrabia Andegawenii Nerra Fulko. Na jego zlecenie powstała też położona nieopodal kaplica St-Croix. Z latami twierdza została wzmocniona, a całe miasto otoczono murami obronnymi. Dziś z zamku pozostały tylko malownicze ruiny, a w zachowanej w całości jednej z baszt mieści się Muzeum Miejskie.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147739494.html
            Ponieważ nie zamierzamy go zwiedzać, więc kierujemy nasze kroki do kaplicy. Zbudowana jest ona w stylu romańskim z prostych, kamiennych brył, chociaż można tu już dostrzec już pewne wpływy stylu gotyckiego. Choć wnętrze surowe i niemal pozbawione jakichkolwiek ozdób okna są większe i wypełnione witrażami.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147739541.html
            Wracając do samochodu podziwiamy raz jeszcze średniowieczny most, widok na miasto i rzekę oraz maleńkie chateau leżące przy Quai Jean Bart, a następnie ruszamy w drogę powrotną na camping, gdzie zajeżdżamy przed 19:00.
            Prawie naprzeciw naszego namiotu zakwaterowani zostali rodacy z Rybnika, którzy widząc przyjeżdżający samochód z polską rejestracją przyszli się przywitać. Ponieważ po raz pierwszy są w Dolinie Loary pytają się, co warto zwiedzić i czy w okolicy łatwo poruszać się na rowerach, gdyż są „zcyklizowani” i przywieźli ze sobą rowery. Z skrócie przekazuję im własne doświadczenia polecając szczególnie zwiedzanie Villandry, Chenonceaux oraz oczywiście pobliskiego Chambord, Chateau de Menars, Chaverny oraz Blois, dokąd można spokojnie dojechać na rowerach. Jestem zdumiona, gdy słyszę, że nowi znajomi mają zamiar na rowerach zwiedzać Paryż i opowiadają jak za pomocą tego środka lokomocji zwiedzali Rzym. Będąc kilka razy w Rzymie i widząc panujący na jego ulicach chaotyczny ruch drogowy nigdy nie spodziewałabym się, że rowerzyści cieszą się tam specjalnymi względami. Nie mam jednak powodów, aby im nie wierzyć, bo sama nigdy nie jeździłam rowerem po wielkich miastach europejskich. Nie zwracałam też szczególnej uwagi na podróżujące w ten sposób osoby w Rzymie, Paryżu, Neapolu, Madrdycie, a nawet w Berlinie. Owszem w Amsterdamie, Hadze czy Kopenhadze widziałam wielu rowerzystów, ale w Rzymie czy Paryżu raczej nie przypominałam sobie ich zbyt wielu. Okazuje się jednak, ze przez całe życie człowiek się czegoś uczy. Po półgodzinnej rozmowie rozstajemy się żałując, że jest nasze pierwsze i ostatnie spotkanie, bo my opuszczamy Dolinę Loary jutro rano. Może jednak jeszcze kiedyś spotkamy się na trasie...
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 28.10.13, 18:49
      Dzień 8 – sobota
      Jesteśmy już spakowani i gotowi do drogi, ale trzeba jeszcze zjeść śniadanie. O 8:30 idę po bagietki, parzę poranną kawę a następnie smażę jajecznicę (lubimy zjeść coś ciepłego przed podróżą). Godzinę później wyruszamy do La Palmyre mając w planie zwiedzanie Poitiers oraz Niort. Początkowo jedziemy znajomymi już drogami D951 i D952 do Tours, a dalej D910. Krajobraz monotonny: pola słoneczników i kukurydzy, ścierniska po skoszonych zbożach, od czasu do czasu zielone winnice. Przejeżdżamy przez małe miasteczka, w których centralnym punktem jest kościół i ukwiecony budynek merostwa przyozdobiony narodową flagą. Zastanawiam się, dlaczego u nas przed urzędami państwowymi nie wiszą biało-czerwone flagi. Wstydzimy się ich, czy też za bardzo je szanujemy i wywieszamy wyłącznie święta państwowe? Rozmyślania przerywa mi niespodziewany widok. Po słonecznikach, kukurydzy i rżyskach pojawia się po lewej stronie drogi różane pole. Obsadzone równiutko grządki mienią się cała barwą kolorów: białe, żółte, różowe, czerwone purpurowe. Niesamowite, bo przecież o tej porze róże już przekwitają a tu niemal wszystkie kwitną.
      Około 12:30 dojeżdżamy do położone nad rzeką Clain miasta Poitiers, które jest historyczną stolicą krainy Poitou-Charentes. Mimo, że położone jest ładnie na skałach, miasto nie wywiera na mnie szczególnego wrażenia, bo jest takie jakieś ponure. Ale może to tylko błędne wrażenie spowodowane pochmurną pogodą. Możliwe, że w promieniach słońca wyglądałoby ono inaczej. Mijamy położony na prawym brzegu rzeki gigantyczny posąg Norte-Dame-des-Dunes i jedziemy w kierunku centrum. Mieliśmy zamiar zwiedzać Stare Miasto, którego centralnym punktem jest Plac de Gaulle z najstarszym romańskim kościołem w Europie Norte Dame la Grande, posiadającym podobno śliczną fasadę i przepiękne freski oraz pałacem książąt Akwitanii, którego budowa datowana jest na 1200 r. Mieliśmy też połazić trochę po malowniczych uliczkach z szachulcowymi domami, ale pan Hołowczyc jakoś dziwnie nas pokierował i w rezultacie wylądowaliśmy obok parku Belvedere. Jak pokazuje stojący na ulicy plan do historycznego centrum jest piechotą ok. 20 minut, a główne zabytki miasta nie są wcale tak blisko siebie rezygnujemy ze zwiedzania i jedziemy do oddalonego o 80 km Niort.
      Miasto Niort, położone w zakolu rzeki Sevres, słynie z pięknej Starówki, renesansowego budynku Ratusza, XIV-wiecznego kościoła Norte Dame, romańskiego kościoła św. Andrzeja oraz będącego najstarszą budowlą w mieście, pochodzącego z XII wieku kościoła Saint-Etienne-du-Port. Główną atrakcją miasta jest jednak wybudowany pod koniec XII wieku przez króla Anglii Henryka II zamek Chateau de Niort.. Budowla początkowo składała się z dwóch kwadratowych wież tzw. donżonów, które zostały połączone ze sobą podczas mającej miejsce w XV wieku przebudowy. Południowa wieża ma 28 metrów wysokości, natomiast północna jest niższa o 5 metrów.
      Parkujemy przy placu Saint Jean i pierwsze kroki kierujemy ku kościołowi Norte Dame o surowym wystroju wnętrza. Ciekawostką architektoniczną jest to, że zarówno od strony położonych naprzeciw ołtarza głównego organów, jak i w drugim końcu nawy znajduje się podwyższenie, co sprawia, że w pierwszych chwili nie wiem, gdzie jest tył a gdzie przód kościoła. Następnie wędrujemy ku historycznemu centrum podziwiając kamienne i szachulcowe fasady średniowiecznych domów przy Rue St-Jean i Rue Victor-Hugo. Jest to naprawdę piękna, zamknięta dla ruchu kołowego, część miasta.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147757252.html
      Mimo, że pogoda jest niezbyt sprzyjająca, bo mży drobny deszczyk, na deptaku widać wielu spacerowiczów, którzy niekoniecznie są turystami. Dalej stanowiąc jakby zamknięcie pieszej strefy stoi pochodzący z XVI wieku stary ratusz, z zegarem, pięknie ozdobioną fasadą i strzelistą wieżyczką.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147757328.html
      Teraz kierujemy się na zachód ku rzece i dochodzimy do Placu du Donjon, przy którym stoi majestatyczny, obronny zamek. Niestety przy zamkowy plac szpecą rozstawione tam kramy i stragany. Znacznie lepiej zamek prezentuje się od strony rzeki, pozbawiony tych wątpliwych ozdób.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147757401.html
      Początkowo obie wieże obronne połączone były tylko zwieńczonym blankami wysokim na 16 m tarasem, za którym leżał betonowy dziedziniec. Dopiero w XV wieku dobudowano wysoki budynek centralny, co sprawiło, że donżony zyskały formę zamku. Zanim wrócimy do samochodu wstępujemy jeszcze na „małe co nie co” do pobliskiej restauracji du Donjon. Ceny nie są tu wygórowane i zjeść można smacznie już od 12,00 euro wzwyż. Posileni ruszamy w dalszą drogę.
      Podróż drogą D611 początkowo przebiega sprawnie. Droga jest dwupasmowa, ale za Mauze-sur-le-Mignon wjeżdżamy na prowadzącą do Rochefort jednopasmową D911. Za Marennes długim na ponad kilometr mostem przekraczamy rozlewiska rzeki Seudre. Czytam teraz angielski opis dojazdu do campingu i głupieją... „ After the bridge, you will come to a roundabout with two paper boat features in the centre.” Za mostem dojedziesz do ronda... to rozumiem, ale co oznaczają te „papierowe łódki”? Czy to jakiś idiom? Szybko jednak przekonuję się, co autor opisu miał na myśli, bo dojeżdżamy do ronda na środku którego stoją dwie łódki, takie jakie kiedyś robiło się z papieru dzieciom do zabawy :) Dalej opis dojazdu nie nastarcza już trudności i po 20 minutach docieramy do campingu Parc Atlanique. Nie widzę jakoś recepcji Keycampu. Główna recepcja jest już zamknięta, więc pytam o nią w znajdującym się tuż za szlabanem mobile home, gdzie wynajmują domki na campingu. Miła pani wskazuje mi drogę do recepcji Keycampu, która położona jest za sklepem i placem zabaw dla dzieci. Miły pilot wita mnie polskim „dzień dobry”, co mnie nieco zaskakuje. Niestety, oprócz „dziękuję” i „do widzenia” są to jedyne zwroty znane mu w naszym języku. Dogadujemy się jednak jakoś po angielsku i po opłaceniu 30 euro depozytu za kartę otwierającą bramę wjazdową, dokonwojowani zostajemy do przydzielonego nam domku, gdzie czeka na nas powitalne wino Maison Sabadie rocznik 2011.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 29.10.13, 12:34
      Dzień 9 – niedziela
      Budzę się rano koło 8:00, a tu na dworze jeszcze ciemno. No tak... przecież przesunęliśmy się bardziej na zachód Europy, więc czemu tu się dziwić. Mąż jeszcze śpi, więc robię sobie kawę i zabieram się za czytanie książki. Zaczyna się rozwidniać, ale ranek jest mglisty i chłodny, mimo że wczoraj był ciepły wieczór. O 9:00 wstaje małżonek, a ja idę po pieczywo na śniadanie. Campingowy sklep jeszcze bardziej pusty niż ten na campingu nad Loarą, a do tego czynny tylko do 12:30. Zastanawiam się, czy kupić bagietkę również i na kolację, ale one są najsmaczniejsze, gdy są świeże, więc może kupimy jakieś w piekarni w La Palmyre, dokąd wybieramy się po południu na spacer.
      Po śniadaniu, mimo, że zbliża się już 11:00 chmury nie bardzo chcą się rozejść, a miała w planie spędzenie czasu na ślicznym basenie w kształcie laguny, wokół którego stworzono piaszczystą sztuczną plażę obsadzoną dającymi cień palmami. Na razie jednak nie zanosi się na kąpiel i opalanie, więc idziemy rozejrzeć się po campingu. Nie należy on do największych, ale jest bardzo przyjemny. Oprócz usytuowanego przy wjeździe basenu z plażą i wygodnymi leżakami, w drugim końcu campingu położony jest kompleks basenów ze zjeżdżalniami. Ponadto dla dzieciaków jest ładny plac zabaw z dmuchanymi ślizgawkami i różnego rodzaju huśtawkami. Dla dorosłych bilard, mały golf i korty tenisowe. W jednej z części campingu rozstawione są namioty przypominające kształtem indiańskie wigwamy. Wiele mobilhoumów rezerwowanych jest na stałe przez klientów, co można poznać po utworzonych wokół nich kwiatowych rabatach i donicach z roślinami.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147771176.html
      W okolicach lagunowego basenu oprócz sklepu jest bar i restauracja, w pobliżu których można korzystać z wi-fi. Niestety we wrześniu baseny czynne są tylko od 14:00 do 18:00, więc nawet, gdybym chciała skorzystać z nich od rana, to nie jest to możliwe. A tymczasem słońce zaczyna mocno grzać i chciałoby się trochę popływać...:( Decydujemy jednak, że wytrzymamy do 14:00 i na razie rozkładamy się na leżakach przed domkiem.
      Kilka minut po 14:00, po zjedzonym obiedzie idziemy na lagunowy basen. Całkiem fajnie to zrobiono. Piasek na plaży jest złocisty i miękki w dotyku, a co mnie bardzo dziwi, to fakt, że nawet dno basenu jest nim wyłożone. Pióropusze posadzonych w piasku palm dają cień podczas upału.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147771223.html
      Woda w basenie cieplutka. Przy brzegu dzieciaki stawiają babki i budują zamki z piasku. Zupełnie jak na plaży.
      Ze słońca schodzimy przed 18:00. Ponieważ zmierzch zapada tu później przed kolacją postanawiamy jeszcze przejść się na spacer do oddalonego o 1,5 km La Palmyre.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 29.10.13, 19:47
        Droga do centrum La Palmyre zabiera nam jakieś 20 minut. Miasteczko formalnie zostało założone w 1960r., chociaż ze względu na morskie powietrze, położone niedaleko malownicze ujście rzeki Gironde i okoliczny sosnowy las Coubre, pierwsze wille wybudowali tu bogaci właściciele ziemscy już w latach 1920-30. Wszystkie nowe budynki miejskie powstały jednak dopiero w latach 1960-70 wzdłuż głównych arterii Mathes Avenue i Avenue de la Coubre oraz w sieci pobliskich uliczek. Tu skoncentrowane są zarówno domy mieszkalne, jak i letnie mieszkania Francuzów oraz sklepy, kafejki i punkty usługowe. Wszystkie te budynki otoczone są zielenią drzew i krzewów z gatunków śródziemnomorskich : pinii, dębu i wilkomlecza.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147777589.html
        Najpierw kierujemy się w stronę portu, położonego w zachodniej części La Palmyre. Posiada on atrakcyjną lokalizację przy ujściu Gironde, z widokiem na Wybrzeże Beauty i Zatokę Bone Anse. Rozwój portu datuje się na rok 1977, kiedy to resort La Palmyre był w szczytowej fazie rozwoju. Mimo, że port jest niewielki, bo jego marina portu może pomieścić zaledwie 330 łodzi, zapewnia on żeglarzom wszystkie niezbędne udogodnienia (prąd, woda, toalety, prysznice). Nadmorską Promenade des Plage, prowadzącą wzdłuż szerokiej plaży
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147777713.html
        dochodzimy do Avenue de I`Ócean, gdzie podziwiamy najstarsze budynki w mieście, którymi są : Villa Bonne Anse, zwaną też Rosyjskim Domem oraz Villa Le Sextant. Pierwsza wybudowana została w latach 1929-30 dla dla rosyjskiego księcia Mikołaja Mołostowa i jego żona Nicoli Mathyssens, którzy przebywali tu po rewolucji październikowej. Drugi budynek powstał w 1935 r. zaprojektowany przez francuskiego architekta Le Corbusiera na zlecenie jego przyjaciół państwa Peyron. Szczególnie urocza jest tonąca wprost w kwiatach i zieleni kamienna willa Bone Anse z niebieskimi dachówkami oraz pomalowanymi na tenże kolor drzwiami i okiennicami. Ma ona również w sobie coś z bajkowych motywów literatury rosyjskiej, a jednocześnie przywołuje na myśl piernikową chatkę. Na tej alei stoją też nowsze wille wybudowane przez zamożnych Francuzów, ale choć ładne ich styl jest bardziej nowoczesny i nie wprawia w szczególny zachwyt.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147777908.html
        Dochodzimy do Avenue de Royan i kierujemy się w stronę zoo, które w 1966 roku stworzył Claude Caille. Jest to największy w Europie prywatny ogród zoologiczny i stanowi główną atrakcją miejscowości. Na 18 hektarach zagospodarowanych terenów krajobrazowych obserwować można ponad 1600 rodzajów zwierząt ze 130 gatunków. Wstęp kosztuje 15,00 euro, ale jest już zbyt późno, żeby tam wchodzić. Oglądamy więc tylko spadający ze stromej skały sztuczny wodospad, brodzące nieopodal niego stado czerwonych flamingów, spacerujące na wybiegu żyrafy oraz kolorowe stadko papug.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147778401.html
        Wracając kupujemy jeszcze pieczywo na kolację, po czym wracamy na camping.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 30.10.13, 19:37
      Dzień 10 – poniedziałek
      Podobnie jak wczoraj ranek pochmurny i chłodny, ale po 10 :00 chmury przerzedzają się i zaczyna wyglądać słoneczko decydujemy się wyjazd na plażę do pobliskiego Saint-Palais-sur-Mer oddalonego od La Palmyre o ok. 10 km. To nadmorskie miasteczko stało się znane pod obecną nazwą pod obecną dopiero w 1920 r., gdyż wcześniej ze względu na obecność urzędu celnego nosiło bardziej prozaiczną nazwę Prezydium-les-Bains, a stało się modne dzięki Coco Chanel, która chętnie spędzała tu letnie wakacje. Wokół niewielkiego centrum przeważa nowoczesna, niska zabudowa, jednak w pobliżu plaży można zobaczyć piękne wille pochodzące z okresu belle epoque, szalonych lat 20,
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147788926.html
      Parkujemy przy szerokiej plaży Grande Cote. Plażowiczów jeszcze mało, więc na początek decydujemy się na spacer prowadzącym wzdłuż wybrzeża romantycznym szlakiem zwanym Ścieżką Straży Przybrzeżnej.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147789034.html
      Ma on długość 3,5 km i wiedzie od plaży La Grande Cote do położonej na wschodzie miasteczka plaży Nauzan. Można tu zobaczyć malownicze formacje skalne, takie jak Diabelski Most, czy Studnia Auture, które zostały wyrzeźbione przez morską erozję. Podczas spaceru można też zobaczyć Carrelets Les, czyli tradycyjne chaty rybackie na palach. Spacer jest bardzo przyjemny. Mijamy malownicze chaty rybackie
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147789112.html
      oraz stojące we wschodniej części wybrzeża La Grande Cote, stylowe wille i rezydencje zbudowane w stylu belle epoque. Jedną z najpiękniejszych jest Villa Primavera, zbudowana dla paryskiego biznesmena Jeana-Louisa Auby, który był pasjonatem architektury romańskiej. Willa ma fasadę zdobioną półkolistymi łukami, posiada liczne krypty i łukowe sklepienia, a obecnie mieści się w niej restauracja oraz hotel w dobudowanym później skrzydle.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147795469.html
      Dalej przechodzimy obok latarni morskiej zwanej de Terre Negre
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147795662.html
      i dochodzimy do plaży du Platin.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147795734.html
      Przeszliśmy około 2 km, a że robi się coraz bardziej gorąco zwiększa się pragnienie położenia na plaży oraz zażycia kąpieli. Odpuszczamy sobie więc na inny dzień dalszą wędrówkę Ścieżką Straży Przybrzeżnej do plaży Nauzan i wracamy do samochodu po ręczniki. Następnie rozkładamy się na Grande Cote i pierwszą rzeczą, jaką robię, to zanurzam spocone ciało w oceanie. Fal, które jeszcze były rano, teraz już nie ma, ale woda jest chłodna i oprócz mnie nie widać innych kąpiących się osób. Co najwyżej brodzą sobie przy brzegu albo siedzą na wilgotnym piasku obmywani leniwie przez spokojne fale. Małżonek również nie wchodzi do wody, bo twierdzi, że łupie go ona po kościach.
      Na morskich i słonecznych kąpielach upływa nam czas prawie do 16:00, po czym po drodze robimy w markecie zakupy i wracamy na camping. Szybko przyrządzam obiad i jeszcze pozostaje mi prawie godzinka czasu, żeby skorzystać z otwartego do 18:00 basenu. Wieczorem nigdzie nam się już nie chce łazić, więc zasiadam do czytania książki, a małżonek idzie z tabletem w okolice baru, żeby zajrzeć na chwilę do Internetu. Potem kolacja i spać.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 31.10.13, 19:55
      Dzień 11 – wtorek
      Na dziś zaplanowana jest wycieczka po Wyspie Oleron, która jest drugą po Korsyce należącą do Francji wyspą (nie uwzględniając posiadłości zamorskich). Ma ona 34 km długości i 12 km szerokości, zajmuje obszar 175 km² i liczy 19 000 stałych mieszkańców, którzy żyją z hodowli ostryg i turystyki. Wyspa kusi wspaniałymi, czystymi plażami i przepięknymi widokami. Łagodny klimat sprawia, że rosną tu rośliny typowe dla basenu Morza Śródziemnego. Zanim jednak dojedziemy na Ile d` Oleron mamy zamiar zatrzymać się przy latarni morskiej w Coubre, przejechać przez porośnięty sosnowym lasem Półwysep Avert zahaczając o położony na jego szczycie Pointe Espagnole (Przylądek Hiszpański) zwany też Wierzchołkiem Avert, połazić chwilę po nadmorskim kurorcie Ronce-les-Bains oraz zwiedzić miasteczko Marennes.
      Wyjeżdżamy z campingu po zjedzeniu śniadania kilka minut przed 9:00. i po 15 minutach dojeżdżamy do wysokiej na 64 m latarni morskiej, która stoi na skraju Coubre, w pobliżu Zatoki Bonne Anse. Wybudowana w 1905 r., od ponad 100 lat pozwala żeglarzom na znalezienie bezpiecznej drogi do ujścia Gironde.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147813132.html
      W budynkach u podnóża latarni zorganizowane zostało muzeum morskie, gdzie zgromadzono eksponaty dotyczące latarnictwa od 1699 r., stare ryciny statków, mapy oraz egzemplarze morskiej fauny i flory. Na zewnątrz, u podstawy latarni, pięknie wkomponowany w krajobraz, znajduje się niewielki ogródek latarnika, gdzie mimo słonej oceanicznej bryzy rośnie seler, sałata, cykoria, por i bakłażany, a całości dopełnia kompozycja ułożona z czerwonych i białych płytek. Niestety jest chyba zbyt wcześnie i wejście na otaczający lighthous teren jest jeszcze niedostępny a brama zamknięta jest na łańcuch z wielką kłódką. Jedziemy więc dalej przez Półwysep Avert, który obfituje w porośnięte sosnowym lasem wydmy i oferuje rzadkie widoki na urwiska Cote Sauvage, malownicze zatoczki i piaszczyste plaże. Wnętrze półwyspu porasta las Coubre, który wyrósł na bagiennych terenach. Rozstawione są wieże widokowe, skąd można podziwiać rozległą panoramę okolicy i zielone morze koron drzew. Najbardziej znanym punktem widokowym jest Tour des 4 Fontaines (Wieża Czterech Fontann) znajdująca się naprzeciwko Przylądka Hiszpańskiego.
      Skręcamy w lewo - zgodnie z drogowskazem kierującym do Wierzchołka Avert - i parkujemy na położonym na końcu drogi parkingu. Teraz już na nóżkach wędrujemy ok. 1 km przez piaszczyste wydmy. Nazwę Przylądka Hiszpańskiego nadano temu miejscu po zatonięciu w grudniu 1823 r. hiszpańskiego szkunera „Antonio Carmen”. Z 10 członków załogi ocalała wtedy tylko żona kapitana, która, jak głosi legenda, zamieszkała w zbudowanej tu szopie i przez kilka lat czekała na powrót zmarłego męża. Podczas II Wojny Światowej przylądek pełnił rolę obronną stanowiąc część Wału Atlantyckiego i z tego okresu pozostały liczne bunkry oraz stanowiska ogniowe. Zgodnie z opisem w przewodnikach spodziewałam się jakiś zapierających dech widoków, a tu oprócz obronnych umocnień jest tylko piaszczysta plaża i mizerny widok na Ile d`Oleron. Moim zdaniem, szkoda było tracić czas, żeby brnąć poprzez wydmy, po to, żeby zobaczyć trochę piachu.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147813236.html
      Kolejny przystanek urządzamy sobie w Ronce-les-Bains. Uroki tego miejsca zostały odkryte i opisane w 1862 r. przez paryskiego lekarza dr Broncharda. Malowniczy zakątek z 30 km piaszczystych plaż szybko zyskało wielu zwolenników i rozrosło się w malownicze miasteczko. W 1892 r. stało tu już 40 willi, a 1921 r. ich liczba wzrosła do 60. Każda z nich ma swój własny styl inspirowany trendami mody artystycznej art nouveau, a ich elewacje zdobione są różnymi rodzajami materiałów: drewnem, kamieniem, mozaikami. Każda posiada też własną nazwę.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147813336.html
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 31.10.13, 19:59
        Teraz przejazd wznoszącym się na wysokości ponad 20 m mostem Seudre, który zbudowany został na przełomie 1971 - 1972 r. w celu ułatwienia połączenia pomiędzy Półwyspem Avert a miastem Marennes i już z daleka widoczna jest wieża znajdującego się w tym mieście kościoła św. Piotra. Marennes było długo jednym z najbogatszych miast regionu. Pomimo, iż zlokalizowane było w sercu bagna to wydobywana tu sól była doskonałym źródłem bogactwa. Do 1645 było siedzibą admiralicji, a do 1926 r. siedzibą Prefektury departamentu. Dziś jest znana dzięki produkcji ostryg hodowanych w Port Cayenne oraz słynie z zabytkowych domów, dworów, budowli sakralnych oraz Zamku Gataudiere. Parkujemy w pobliżu kościoła i to do niego właśnie kierujemy pierwsze kroki.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147813433.html
        Początki świątyni Saint Pierre sięgają początków XI wieku, o czym świadczy akt darowizny dokonanej przez księcia Akwitani Geoffreya Martel. Po Wojnie Stuletniej budynek został gruntownie przebudowany na styl gotycki. Z tego okresu pochodzi też jego dzwonnica odzwierciedlająca splendor kościoła i zamożność miasta. Podczas wojen religijnych świątynia służyła jako cytadela dla katolickich żołnierzy i na koniec konfliktów została całkowicie zniszczona przez protestantów. Zachowała się tylko wieża, do której w latach 1602-1776 dobudowano obecny budynek w stylu klasycznym. Główna nawa przedłużona została o chór, a boczne kaplice ozdobiono balustradami. W XVIII wieku dobudowane zostały wzmacniające stropy łuki, a w XIX wieku okna wyposażono w witraże. Wysoka na 85 m wieża stała się symbolem miasta Marennes i jest dostępna dla zwiedzających, którzy po pokonaniu 289 stopni mogą podziwiać z jej szczytu panoramę miasta. Wnętrze kościoła składa się z głównej nawy i bocznych kaplic tworzących zatoki. Kaplice zdobią wota i rzeźby inspirowane tematyką morską, które pozostawiano tu od XVIII do XX wieku. Działające nadal organy pochodzą z wieku XVIII i zostały sklasyfikowane w 1986 r. jako instrument zabytkowy. Cały kościół został zaś uznany za zabytek już w 1840 r.
        Po zwiedzeniu kościoła udajemy się na pobliski Plac Chasseloup-Lubat, ozdobiony posągiem markiza Samuela Chasseloup-Lubat, który był przewodniczącym Rady Generalnej Charente-Maritme oraz ministrem marynarki. Pomnik wzniesiony został w 1874 r. ale zniszczyli go Niemcy w 1942 r. Obecna kopia wykonana została w 1948 r. przez rzeźbiarzy Jeana Joachima i Maurycego Fromenta.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147813908.html
        Wokół placu stoi wiele zabytkowych domów, na parterach których znajdują się sklepy, restauracje i kawiarnie. Przy placu stoi też budynek Głównej Prefektury, który wzniesiony został w XVIII wieku, jako dwór w stylu klasycznego renesansu. Pod koniec XIX w. przeniesiono do ninego siedzibę prefektury, która mieściła się wcześniej w klasztorze Sióstr Miłosierdzia. W 1900 r. portal budynku został zwieńczony ozdobną wieeżyczką i napisem Prefektura.
        Patrzymy na plan miasta umieszczony w jednym z rogów pacu przy Informacji Turystycznej, żeby zobaczyć, jak dojś lub dojechać do położonego u bram miasta XVIII-wiecznego Zamku Gataudiere, który wzbogaca dziedzictwo historyczne miasta. Trochę to daleko od centrum, więc postanawiamy podjechać samochodem przyglądając się bacznie rozkładowi w większości jednokierunkowych ulic. Jakoś udaje nam się zapamiętać drogę i trafiamy w upatrzone miejsce zatrzymując się na pobliskim parkingu. Zamek, którego architektura stanowi mieszaninę stylów Ludwika XIV i Ludwika XV był niegdyś własnością Franciszka la Ruchauderie, doradcy króla Ludwika XIV. Następnie przeszedł w ręce Franciszka Chasseloup-Laubat, przyszłego dowódcy i generała naczelnego armii Włoch i do dziś jest własnością tej rodziny.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147813965.html
        Budowla skupia się na głównym pawilonie ozdobionym trójkątnym pilastrem, a fronton zdobi rzeźba „Triumf Flory”. Zamek otacza 20 hektarowy park z fontanną. Choć od 1948 r. Chateau Gataudiere uznawany jest za zabytek nie wywiera on jednak na mnie jakiś estetycznych doznań. Poza tym zaraz po lewo stoi tabliczka z zakazem wstępu, a drogę z prawej strony zagradza łańcuch. Rezygnujemy więc ze spaceru po parku, żeby nie przekroczyć zakazu wstępu na teren własności prywatnej i wracamy do samochodu.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 01.11.13, 18:48
        Za Marennes wjeżdżamy na bezpłatny most na Wyspę Oleron, który jest trzecim, co do długości mostem we Francji. Wybudowany został przez firmę Bernarda Campenon, a jego otwarcie nastąpiło w dniu 21 czerwca 1966 r. Całkowita długość mostu wynosi 3.027 m, a bez ramp 2.862 m. Wiadukt Oleron usprawnił połączenie pomiędzy wyspą a kontynentem, a ponad to dostarczana jest nim na wyspę woda pitna oraz prąd. Most zmodernizowany został w latach 2003-2004 uzyskując stylowe oświetlenie i nowe podkłady. Po prawej stronie mostu widać Fort Louvois, morską twierdzę z XVII w., zbudowaną na skale zanurzonej w czasie przypływu. Budowę fortu rozpoczął Louvois, minister wojny Ludwika XIV, a całość prac przeprowadzono w latach 1691- 94, zgodnie z planami Vaubana. Celem budowy była obrony ujścia Charente i arsenału znajdującego się w Rochefort. Zaprojektowana w kształcie podkowy twierdza, ze znajdującą się w centrum wieżą, chroniona jest przez most zwodzony i fosę, a swoim kształtem przypomina średniowieczne zamki.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147825195.html
        Po kilku minutach jazdy jesteśmy na Ile d`Oleron, która jest drugą po Korsyce wyspą należącą do tego państwa (nie uwzględniając posiadłości zamorskich). Ma ona 34 km długości oraz 12 km szerokości, zajmuje obszar 175 km² i liczy ok. 19 000 stałych mieszkańców, którzy żyją z hodowli ostryg i turystyki. Oleron kusi bowiem wspaniałymi, czystymi plażami i przepięknymi widokami, a łagodny klimat sprawia, że rosną tu rośliny typowe dla basenu Morza Śródziemnego. Zwiedzanie wyspy rozpoczynamy od Saint-Trojan-les-Bains. Duże piaszczyste plaże, lasy sosnowe i łagodny klimat sprawiły, że miejscowość ta stała się pod koniec XIX w. popularnym kurortem . Z tego względu do dawnej nazwy wioski St-Trojans dodano końcówkę les-Bains (kąpielisko). Symbolem miasteczka jest mimoza i corocznie w lutym odbywa się tu festiwal tej rośliny.
        Parkujemy na sporym, bezpłatnym parkingu w pobliżu Informacji Turystycznej i udajemy się najpierw na spacer po położonej tu fermie hodowli ostryg. Wzdłuż kanału rozciągają się kolorowe, stare domki rybackie, które dziś nie zawsze spełniają swoje dawne przeznaczenie. W wielu z nich znajdują się bowiem sklepiki z pamiątkami oraz malownicze restauracje.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147825265.html
        Z krańca kanału roztacza się widok na most łączący Oleron ze stałym lądem oraz położony za nim Fort Louvois. Po krótkim spacerze kierujemy się w stronę centrum miasteczka, które koncentruje się wokół małego kościółka, wybudowanego w 1661 r. na miejscu poprzedniej, zasypanej przez piaski, średniowiecznej świątyni. Do jego budowy użyto głównie kamienia, przy czym wykorzystano tu fragmenty budulca pochodzące z poprzedniego kościoła oraz bloków wapiennych. Proste wnętrze kościoła zdobią drewniane, żebrowe łuki oraz nieliczne rzeźby. Skupione wokół kościoła centrum składa się z kilku wąskich uliczek z budynkami pochodzącymi z przełomu XIX i XX wieku, do budowy których został użyty różnorodny materiał: kamień, cegła drewno, łupek a nawet gruz. Każdy z budynków posiada własny styl architektoniczny, ale całość tworzy mimo to dość harmonijną zabudowę. Na parterach domów wszechobecne sklepiki, restauracje, kawiarnie, jak to zazwyczaj w kurorcie.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147825357.html
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 02.11.13, 18:01
        Jedziemy dalej wzdłuż wybrzeża do malowniczej wioski rybackiej La Cotiniere, usytuowanej wokół portu, z którego wypływają łodzie, kutry i statki na połów homarów, soli, miętusów i innych szlachetnych gatunków ryb. Miejscowość słynie z 30 m mola, które po zniszczeniach przez sztorm w 1870 r. zrekonstruowano 20 lat później oraz kościoła Notre-Dame-et-Saint-Nicolas wybudowanego w 1966 r. w miejscu dawnej kaplicy St. Nicolas zniszczonej w XVI wieku przez wojny religijne. W bocznej nawie kościoła zobaczyć można charakterystyczny ołtarz z przepołowionej i postawionej na sztorc łodzi. Na tablicy pod krzyżem widnieją nazwy statków, które nie wróciły do portu, a przy nich nazwiska marynarzy, rybaków i żeglarzy, którzy stracili życie na oceanie.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147832394.html
        Pomiędzy Przylądkiem Chardonniere a Przylądkiem Chaucre położona jest piaszczysta plaża des Sables Vigniers z łagodnie opadającym do morza brzegiem. Otoczona wydmami, porośniętymi przez nadmorskie byliny, stanowi idealne miejsce do kąpieli i odpoczynku. Ograniczające ją dwa skalne przylądki stanowią wspaniałe miejsca do podziwiania dzikiego wybrzeża Oceanu Atlantyckiego.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147832501.html
        Dojeżdżamy do położonego na północnym krańcu wyspy Przylądka Chassiron, który jest wyjątkowym miejscem na Ile d`Oleron, gdyż stanowi naturalny, dziki obszar otoczony wapiennymi skałami. Na skalistym klifie wznosi się pomalowana w czarno-białe pasy, wysoka na 46 m latarnia morska. Jej budowa została ukończona w 1836 r. i od tej pory nieprzerwanie wskazuje ona żeglarzom drogę do portu. W latarni zlokalizowano małe muzeum rybołówstwa, a po wspięciu się po 224 schodach krętych na jej szczyt, można podziwiać wspaniały widok nie tylko na Wyspę Oleron ale i na Fort Boyard, miasto La Rochelle i Wyspę Re.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147836921.html
        Latarnia otoczona jest niewielkim, aczkolwiek uroczym ogrodem, w którym dominuje winorośl, warzywa, zioła oraz rosnąca na wydmach roślinność. Centralne miejsce zajmują tu cztery trójkątne oczka wodne nadające ogrodowi specyficznego charakteru.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147836966.html
        Niestety nie możemy zwiedzić znajdującego się w latarni muzeum, ponieważ w wrześniu jest ono zamknięte pomiędzy 12:00 a 14:00, spacerujemy więc po ogródku i klifie żałując, ze nie możemy podziwiać tego widoku z góry.
        Na krańcu klifu położony jest kamienny półkrąg, ale niestety nie wiem, jakie jest jego przeznaczenie. Skalisty brzegu północnego krańca wyspy smagany jest często przez wiatr, o czym świadczą wygięte korony rosnących tu drzew. W czasie, gdy jesteśmy w Chassiron panuje odpływ, odsłaniający ogromne połacie dna oceanu.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147837043.html
        Na mulistym wybrzeżu widać zbieraczy morskich specjałów: przegrzebków, omułków, sercówek i jadalnych wodorostów. Pytam męża, czy nie ma ochoty uzbierać sobie coś na obiad, ale on mów, ze raczej woli coś zjeść w restauracji. Wracając do samochodu wstępujemy więc do leżącego przed latarnią baru, gdzie zamawiamy smaczny filet z żabnicy (12 euro).
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 03.11.13, 19:09
        Posileni jedziemy dalej wschodnim brzegiem wyspy zatrzymując się w Saint-Denis d'Oleron, które zachowało urok i autentyczność przeszłości. W miasteczku dominują tradycyjne, niskie, bielone domy z zielonymi i niebieskimi okiennicami, a centralne miejsce zajmuje kościół należący do opactwa St. Denis, które założone zostało przez Geofreya Martela w 1047 r. Podczas wojen religijnych opactwo został splądrowane i zniszczone, a pierwszą próbę jego odbudowy podjęto w 1598 r. rekonstruując fasadę oraz dach kościoła. Kolejną odnowę rozpoczęto dopiero w 1853 r., a w roku 1877 świątynia doczekał się nowej absydy i neoromańskiej dzwonnicy. Pomimo dużej przebudowy, jaka miała miejsce w XVII i XIX wieku zachował się tu wspaniały, XI-wieczny portal, pochodzący z okresu założenia świątyni. Również wystrój naw zachwyca pięknymi kolumnami, których kapitele zdobią motywy roślinne.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147846332.html
        W nawie południowej podziwiać można model fregaty wojennej o nazwie „Napoleon” z 52 działami. Nieopodal kościoła św. Dionizego stoi zbudowany w 1675 r. pałac rodu Guillotin. Jeden z członków tej rodziny, Nicolas de Guillotin, próbował wprowadzić na wyspę uprawę drzew morwowych i utworzenie fabryki jedwabiu.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147846422.html
        Kilka kilometrów dalej leży miasto Saint-Georges d'Oleron jest jednym z najstarszych na wyspie, które swój dobrobyt zawdzięcza ono w dużej mierze produkcji soli i wina. Miasteczko skupione jest wokół pochodzącego z XI w. romańskiego kościoła, którego nawa ufundowana został przez Eleonorę Akwitańską w wieku XIII. Jak niemal wszystkie kościoły na wyspie uległ on zniszczeniom w czasie wojen religijnych, zaś w czasach rewolucji wykorzystywany był jako stodoła. Prace renowacyjne rozpoczęto dopiero w 1968 r. i dziś kościół odzyskał swój dawny blask.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147852054.html
        Wewnątrz znajdują się wota żeglarskie, piękny model statku oraz drewniana rzeźba „Dziewica z Dzieciątkiem”, która jak głosi legenda, jest figurą ze statku duńskiego księcia ocalonego po katastrofie okrętu. Obok prawych bocznych drzwi kościoła znajduje się XVII-wieczny zegar słoneczny,
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147852132.html
        zaś naprzeciw fasady świątyni, w miejscu dawnego cmentarza, stoi obecnie hala targowa (Les Halles). Wybudowana została ona w 1864 r. przez Ludwika Vignal, stolarza z St Pierre d'Oleron, a jej dach pokryty jest łupkową dachówką. Na placu znajdują się też piękne rezydencje z końca XIX w, świadczące o zamożności mieszkańców miasteczka. Za placem położony jest niewielki park miejski, na końcu którego stoi wybudowany w 1877 r. Castle Fourier, należący niegdyś do Juliusa Fourniera i jego żony Esildy Raoulx, będących właścicielami okolicznych winnice.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147852246.html
        Nowoczesna na owe czasy budowla wzniesiona została według zamówionego projektu i kosztowała podobno 200.000 franków w złocie. Legenda głosi, że po jednej ze złotych monet umieszczono w każdej z zamkowych wież.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 04.11.13, 20:02
        Kolejnym przystankiem na trasie wycieczki jest Saint-Pierre d'Oleron, które zawdzięcza przydomek „stolicy” Ile d`Oleron swojemu położeniu geograficznemu w centralnej części wyspy oraz liczbie ludności, wyższej niż w innych znajdujących się tu miejscowościach. Miasto zachowało swój historyczny charakter, skupiając się wokół znanych zabytków i pieszej części deptaków. Niezależnie od pory roku, ich uliczki i tętniący życiem rynek przyciągają bardzo dużą liczbę turystów. Centrum miasta z oceanem połączone jest malowniczym kanałem Perrotine. W samym centrum, w otoczeniu cmentarza parafialnego, stoi główna świątynia – kościół pod wezwaniem św. Piotra.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147868014.html
        Jego budowa datowana jest na XII wiek, ale obecna jego bryła pochodzi z początków XVII w., gdyż jak większość budynków sakralnych na wyspie uległ on poważnym zniszczeniom podczas wojen religijnych. Świątynia posiada sześciokątną wieżę, która swoim wyglądem zupełnie nie przypomina kościelnej dzwonnicy. Wysoka na 40 m wybudowana została w 1776 roku przez pochodzącego z Cognac architekta Jeana Denisa syna. architekta. Wnętrze składa się z nawy podzielonej na trzy zatoki o ostrołukowych sklepieniach otoczonych korynckimi kolumnami. Główny ołtarz urzeka swoją prostotą, ale boczne kaplice zachwycają barwą fresków będących dziełem Nicolasa Greschny, artysty estońskiego pochodzenia Nicolasa Greschny. Podobają też mi się umieszczone na chórze zabytkowe organy.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147868066.html
        Spacerujemy jeszcze chwilę głównym deptakiem centrum miasta i dochodząc do placu Kamille Memain, na którym stoi wysoka, ośmiokątna wieża zwana Latarnią Umarłych. Jest to jedna z kilkudziesięciu najwyższych budowli Francji. Na jej szczycie znajduje się pięć latarń zwieńczonych iglicą z kamienia. W przeszłości rozpalano tu ogień, ku czci zmarłych na morzu rybaków i marynarzy. Choć na górę prowadzą kręcone schody, aktualnie nie są one dostępne dla zwiedzających.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147868144.html
        Niestety nie udało nam się odnaleźć Babcie Haus, czyli Dom Przodków, wybudowanego w XVII wieku przez rodzinę Renaudin oraz dotrzeć do kolejnego zabytku miasta, jakim jest ufortyfikowany zamek Bonnemie zbudowany przez panów z Benton w XIV wieku. Miejsca te są bowiem bardzo źle oznakowane, co utrudnia ich odnalezienie. Szczególnie żałowałam, że nie mogłam pospacerować po ogrodach otaczających zamek z czterema wieżami: centralną z krzywym dachem, zegarową, tzw. wieżę zbiornika oraz wieżę z kaplicą
        Jedziemy dalej i zatrzymujemy się w miasteczku Boyardville, które posiada długą historię. Jak głosi legenda w XVII wieku osiadł tu na mieliźnie hiszpański galeon wypełniony ładunkiem złotych monet, które podczas odpływu pozbierali mieszkańcy. Wieś zaczęła się jednak naprawdę rozwijać dopiero wtedy, gdy rozpoczęto budowę Fortu Boyard i miejscowość stała się ważnym portem dla ładunków budowlanych wychodzących z wyspy. Dziś miejscowość posiada ładną przystań z przyjemną do spacerów promenadą
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147870290.html
        oraz piękne piaszczyste plaże, które ciągną się aż do St-Georges.
        Po zaparkowaniu w okolicach portu (0,60 e/h) podążamy w kierunku Pointe des Saumonards, skąd roztacza się piękny widok na Zatokę Maleconche, Fort Boyard i Wyspę d`Aix mijając po drodze urocze domki z kolorowymi okiennicami. Spacer jest dość długi i gdybym wiedziała, że bliżej przylądka jest również płatny parking, to wolałabym się na nim właśnie zatrzymać. Zwłaszcza, że na tym przy porcie z trudem znaleźliśmy wolne miejsce.
        Po dojściu do przylądka doznaję małego rozczarowania, bo wyobrażałam sobie, że znany z programów telewizyjnych Fort Boyard położony jest bliżej brzegu. Tymczasem majaczy on gdzieś w oddali niczym mały punkcik na horyzoncie.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147870408.html
        Można co prawda wybrać się na wycieczkę statkiem dookoła fortu, co pozwala na bliższe zapoznanie się z jego rozmiarami, ale wnętrze twierdzy niestety nie jest dostępne do zwiedzania. Pierwsze plany budowy twierdzy, położonej w cieśninie Pertuis d'Antioche pomiędzy wyspami Île-d'Aix i Île d'Oléron, powstały już w połowie XVII wieku za panowania Ludwika XIV, jednak ze względu na trudności techniczne nie podjęto się jego budowy. Fortyfikacje miały zabezpieczać ujście rzeki Charente oraz zbudowane według projektu Colberta, miasto Rochefort, w którym usytuowano królewski arsenał, stocznie oraz fabrykę lin. Do projektu powrócono na przełomie XVIII i XIX wieku z inicjatywy Napoleona Bonaparte. Napotykano jednakże na trudności związane z przygotowaniem fundamentów, polegające na zapadaniu się w piaszczyste dno kamiennych bloków i projekt został wstrzymany. Ponownie rozpoczęto budowę w 1837 r. za panowania Ludwika Filipa, kiedy doszło do nowych spięć między Francją, a Wielką Brytanią. Ostatecznie fort został ukończony w roku 1857. Wzniesiono wtedy mającą 61 m długości i 31 m szerokości warowną morską twierdzę, o murach wysokich na 20 m. Na trzech poziomach znalazło się miejsce dla 74 dział, magazynu amunicji, zbiorników słodkiej wody oraz pomieszczeń dla prawie 300 osób załogi. Jednak fort nie został nigdy w pełni uzbrojony, gdyż zamontowano w nim zaledwie 30 armat. Zresztą tuż po zakończeniu budowy stracił on na znaczeniu, ponieważ Anglia przestała zagrażać Francji.
        Wracamy do portu podziwiając jeszcze raz urocze domki, tak charakterystyczne dla Ile de Oleron.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147870507.html
        Ponieważ droga w tę i z powrotem zabrała nam ponad dwie godziny, a parking opłaciłam tylko na 2 godziny, bez zwłoki wsiadamy do samochodu i jedziemy dalej.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 05.11.13, 19:54
        Ostatnim przystankiem na wyspie Oleron jest położone na jej południowo-wschodnim krańcu La Chateau d`Oleron, którego nazwa pochodzi od średniowiecznego zamku książąt Akwitanii, stojącego niegdyś w miejscu cytadeli. Założone w XVII w. nowe miasto objęło znaczną część dawnego obszaru i zostało otoczone murami. Do centrum prowadziły dwie bramy: od południa Złota, a od północy Dolus. W 1630 r., ze względu na strategiczne znaczenie miasta, wybudowana została na rozkaz kardynała Richelieu gwiaździsta cytadela Chateau d`Oleron, której cały system obronny zaprojektowany został przez Vaubana pod koniec XVII w. Od tej pory stała się ona jedną z fortyfikacji militarnych broniących dostęp do arsenału królewskiego w Rochefort. Oprócz grubych murów obronnych twierdza posiada wiele bastionów z kazamatami, magazyny prochu, arsenał, kaplicę, a od strony lądu otoczona jest fosą.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147885966.html
        Parkujemy tuż przy murach cytadeli i udajemy się na jej zwiedzanie. Ogrom budowli robi na nas wielkie wrażenie. Z murów roztacza się wspaniały widok na ocean, a z wieży obserwacyjnej du Muras można podziwiać wspaniała panoramę na miasto oraz położony u stóp twierdzy malowniczy port rybacki z rzędami kolorowych domków. Cytadela służy też nowożeńcom jako tło do ślubnych fotografii, bowiem podczas zwiedzania napotykamy na kilka par nowożeńców robiących sobie zdjęcia w romantycznym otoczeniu starych murów.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147886046.html
        W budynkach cytadeli rozmieszczono udostępnione dla publiczności wystawy współczesnego malarstwa i rzeźby. Niestety ani ja, ani mąż nie jesteśmy znawcami, więc nie byliśmy tym specjalnie zainteresowani.
        Po opuszczeniu cytadeli jedziemy jeszcze do centrum, gdzie oglądamy Ratusz zbudowany w latach 1891-1892 na podstawie planów architekta A. Emerita Marennesa oraz stojącą naprzeciw niego zachwycającą kamiennymi rzeźbami fontannę, która została wykonana w 1851 r. przez kamieniarza Jeana Paille. Jej styl jest mieszaniną renesansu i baroku, a zdobiące ją rzeźby związane są z tematyką morską. Fontanna została sklasyfikowana jako zabytek historyczny w kwietniu 1937 r.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147889071.html
        Ze znajdujących się w mieście obiektów sakralnych na uwagę zasługuje kościół parafialny Matki Bożej Wniebowziętej odbudowany w 1699 r., gdzie podziwiać można piękny, XVIII-wieczny ołtarz, pochodzące z XIX w. witraże oraz stylowe wyposażenie: stele, klęczniki, ambonę, piękne rzeźby oraz obraz lokalnego artysty, studenta paryskiej Baron Gros. Małżonek ma jednak na dzień dzisiejszy powyżej uszu nawet najbardziej zabytkowych kościołów i ciągnie mnie do samochodu. No to wracamy do domu, czyli na camping.
        Przejeżdżamy obok wypełnionego kolorowymi rybackimi domkami
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147889185.html
        i po chwili wjeżdżamy na most łączący Ile d`Oleron ze stałym lądem. Niestety droga, choć krótka nie przebiega sprawnie. Zaraz za Marennes trafiamy na ogromny korek spowodowany przez wypadek drogowy. Okropny widok... Dwa samochody kompletnie zniszczone podczas zderzenia. Na noszach najprawdopodobniej ciało jednego z uczestników zderzenia, bo nakryte w całości prześcieradłem. Poza tym, gdyby to jeszcze była osoba żywa, to najprawdopodobniej karetka pognałaby z nią na sygnale do szpitala. Widok tego wypadku prześladuje mnie później nawet we śnie... :(
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 06.11.13, 20:38
      Dzień 12 – środa
      Od rana leje, jak z cebra, aż się nie chce iść do sklepu po pieczywo na śniadanie. Biorę jednak parasol i idę. Po śniadaniu też nie przestaje padać, a w planach było plażowanie w pobliżu Royan oraz zwiedzanie miasta, które oprócz pięciu pięknych, piaszczystych plaż ma ładną przystań jachtową i rybacki port. W tejże miejscowości, której ciepły klimat oraz duża liczba dni słonecznych przyciąga każdego lata dużą liczbę wczasowiczów i turystów, swoje letnie wakacje spędza podobno chętnie rodzina Sarakozy. „Nadziejam się” jednak, że może po śniadaniu rozpogodzi się chociażby na tyle, że będzie można trochę połazić po miasteczku i oprócz widoków na Atlantyk pooglądać usytuowane wzdłuż nabrzeżnej promenady liczne hotele oraz stylowe wille letniskowe o różnorodnych stylach architektonicznych, które zostały wybudowane w latach 50 XX wieku. Miasto zostało bowiem całkowicie zniszczone przez bombardowania alianckie w styczniu 1945 r., a jego odbudowę rozpoczęto właśnie w 1950 r.
      Nadzieje okazują się jednak płonne i ani na chwilę nie przestaje lać. Spędzam więc cały dzień na czytaniu książki oraz na obejrzeniu dwóch filmów na zabranym przez małżonka tablecie. Przez całą noc ulewny deszcz wali rytmicznie w dach domku. Zasypiając myślę, że nie tyle żal mi zwiedzania Royan, co słoneczka, polegiwania na plaży w kąpieli w oceanie.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 08.11.13, 20:39
      Dzień 13 – czwartek
      Poranek chłodny i mglisty, ale przynajmniej nie leje, czyli można będzie jechać na wycieczkę po okolicach ujścia Żyrondy. Wyruszamy o 9:30 po zjedzeniu śniadania. Pierwszym przystankiem na trasie jest położony u ujścia rzeki Gironde atlantycki kurort St-Georges-de-Didonne, który słynie z pięknej promenady nadmorskiej. Miasteczko powstało w XI w. wokół ufortyfikowanego zamku. W połowie XII w. zbudowano tu klasztor św. Jerzego , który był miejscem przystanku dla pielgrzymów podążających do Santiago de Compostela. Dziś po obu tych budowlach nie ma śladu, a jedynym zabytkiem jest mały kościółek
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147908272.html
      oraz latarnia morska.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147908385.html
      Ograniczone dwoma skalistymi przylądkami: Pointe de Vallieres i Pointe de Suzac, miasteczko oferuje natomiast prześliczne widoki na ujście żyrondy i leżący naprzeciw Pointe de Grave.
      Leżący dalej skalisty Przylądek Suzac, słynie z pięknego klifowego wybrzeża. Podczas II Wojny światowej był on częścią Wału Atlantyckiego i z tego okresu pochodzi znajdujący się tu niemiecki bunkier. Zachwyt jednak budzą przede wszystkim białe klify przylądka mieniące się w słońcu odcieniami zieleni i błękitu.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147943116.html
      Szczególnie podziwiać je można od strony miasteczka Meschers-sur-Gironde, które słynie głównie ze znajdujących się w wapiennych klifach jaskiń, gdzie w prehistorycznych czasach zamieszkiwali troglodyci. Parkujemy nieopodal udostępnionych do zwiedzania jaskiń: Regulus i Matata.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147943223.html
      Długo nie mogłam się zdecydować, którą z nich warto zwiedzić. Pytałam na forum, ale nikt nie potrafił mi udzielić pomocy w dokonaniu wybory. Na podstawie informacji z Internetu zdecydowała się więc na zwiedzanie grot Matata. (wstęp 4,90 euro od osoby). Jaskinie te tworzą bowiem swoiste muzeum poświęcone życiu mieszkających tu na przestrzeni wieków ludzi. Wyżłobione w białym, oceanicznym klifie składają się z dwóch pięter, tworząc sieć komór połączonych systemem wewnętrznych chodników i schodów. W 10 grotach górnego piętra utworzono muzeum, przedstawiające życie w jaskiniach na przestrzeni wieków, od czasów prehistorycznych do współczesności, bowiem ostatni mieszkańcy opuścili to miejsce w 1905 r. W jednej z grot znajduje się dział skamieniałości z okresu kredy, amonity, morska fauna typowa dla ujścia Gironde: jeżowce, koralowce ostrygi oraz akwaria z żyjącymi w rzece rybami.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147945085.html
      W innej jaskini zgromadzono natomiast XIX-wieczne meble, naczynia, starą ceramikę oraz tradycyjne stroje wieśniaków.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147945290.html
      Jedna z niższych komór zwana jest „Grotą miłości”, gdyż jak głosi legenda, księżniczka Charlotta de La Tremoille, żona Henryka de Burbon-Conde, spotykała się tu potajemnie z Permilhackiem de Belcastel, poddanym intendenta Jeana Anclein`a, ukrywając swoją miłość przed mężem oraz światem. Gdy w marcu 1588 r Henryk zmarł nagle i lekarz stwierdził zatrucie morderstwo przypisano wdowie i jej kochankowi. Oboje zostali osadzeni w więzieniu, ale Permilhac został z niego zwolniony przez króla Henryka IV. Osiadł wtedy jako pustelnik w grocie, gdzie dawniej spotykał się z ukochaną. Miejscowi ludzie, uważając go za czarownika, zamurowali go żywcem w jaskini, w której znalazł schronienie.
      W innych grotach przedstawione są scenki z życia w początkach XX wieku, kiedy to w grotach mieściły się już kawiarnie i restauracje dla przybywających na Przylądek Suzac gości.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147945290.html
      Aktualnie niektóre ze znajdujących się na niższym poziomie groty zostały przekształcone w restauracje, naleśnikarnię i hotel, tak więc można zjeść posiłek lub nawet przenocować w niezwykłej scenerii.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147945504.html
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 09.11.13, 18:45
        Kolejne miejsce postoju, to prawdziwa perełka, zatrzymujemy się bowiem na niewielkim położonym u ujścia Gironde cypelku gdzie, znajduje się miasteczko Talmont-sur-Gironde. Ta obwarowana wieś, która powstała w 1284 r. wokół stojącego tu wcześniej XII-wiecznego kościoła, na polecenie króla Anglii Edwarda I, dosłownie osadzona jest na skale, zajmując każdy milimetr kwadratowy jej powierzchni.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147951173.html
        Mimo, że w 1652 r. Talmont zniszczone zostało przez Hiszpanów, odbudowane zostało w swojej dawnej formie i do dziś turystów zachwycają chronione przez warowne mury bielone domki z niebieskimi okiennicami. Przed wjazdem obligatoryjny parking w cenie 2 euro niezależnie od czasu postoju. Zostawiamy tam samochód i udajemy się w dalszą podróż na nóżkach. Miasteczko jest zachwycające, a spacerując jego przecinającymi się pod kątem prostym uliczkami, okolonymi domami z białego kamienia, można poczuć spokój i piękno tej małej miejscowości.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147958141.html
        Dumą miasteczka jest wspaniały kościół St-Radegonde, który stał się symbolem regionu Poitou-Charentes. Zbudowany w 1094 r. był niegdyś przystankiem dla pielgrzymów wędrujących do Santiago de Compostela. Po zniszczeniu świątyni przez oceaniczne fale, w XV wieku zachodnia fasada budynku odbudowana została w stylu gotyckim i do dziś zachwyca swoim pięknem.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147951637.html
        Łuki portalu zdobią kamienne rzeźby przypominające „dance macabre”. Wnętrze zaskakuje swoją prostotą oraz wysokością dachu prezbiterium. Jedyną ozdobą surowości ścian są smukłe, rzeźbione kolumny, otaczające otwory okienne. Choć okien jest tu niewiele, bo zaledwie cztery otaczające główny ołtarz, to jest stosunkowo jasno, dzięki biało-kremowym blokom wapiennym, z których zbudowano świątynię.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147957857.html
        Przed kościołem znajduje się niewielki cmentarz, gdzie podziwiać można stare pomniki oraz płyty nagrobne.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147951693.html
        Z położonego obok kościoła, otoczonego murem urwiska, roztacza się piękny widok na ocean oraz leżący kilkanaście kilometrów stąd Przylądek Suzac.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147957881.html
        Wracając do samochodu łazimy jeszcze powoli przez jakieś czas po uroczych uliczkach miasteczka, podziwiając maleńkie place i zaułki. Białe, kamienne domki ślicznie kontrastują z otaczającą je zielenią roślin oraz czerwienią posadzonych przy nich róż.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147958101.html
        Choć miło się spaceruje, czas jednak jechać dalej...
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 11.11.13, 18:39
        Teraz zatrzymujemy się w Montagne, które leżąc na szlaku łączącym północ z południem Europy. przez wieki prosperowało dzięki handlowi. W średniowieczu, na szczycie urwiska stał tu warowny zamek z widokiem na ujście Gironde, który uległ zniszczeniom w wojny stuletniej. Choć w 1407 r. miasto zostało wyniesione do tytułu księstwa, dziś niewiele zachowało się z jego świetności, ale spacerując jego ulicami można odkryć dawne piękno tego miasteczka oraz podziwiać najpiękniejsze widokowi na ujście Żyrondy i okoliczne bagna. Miasto podzielone jest na dwie części: położone na klifie Górne Miasto, skupione wokół kościoła i wąskich uliczek oraz Dolne Miasto, gdzie w otoczeniu białych klifów i bagna położony jest niewielki port rybacki i jachtowy. Stąd wypływały dawniej kutry na połów jesiotra, ale od 1982 r. ze połowy te zostały zabronione względu na ochronę gatunku. Otaczające basen budynki, z fasadami z fezowanego kamienia są częścią historycznego dziedzictwa miasta. Spacerujemy jakieś pół godziny po Górnym Mieście, podziwiając z punktu widokowego wspaniałą panoramę na ujście Gironde oraz okoliczne bagna.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147965689.html
        Następnie zjeżdżamy do Dolnego Miasta, gdzie w obrośniętej bluszczem tawernie zjadany smaczne naleśniki z mięsnym farszem ( 6 euro za porcję).
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147965776.html
        Posileni przechadzamy się jeszcze chwilę do porcie,
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147965722.html
        a następnie udajemy się do położonej w oddaleniu 600 m, udostępnione dla zwiedzających Pustelni St-Martial (Ermitage Saint-Martial).
        Tradycja głosi, że miejsce to było zamieszkiwane przez mnichów już od II wieku, a inicjatorem jego budowy był św. Martial. Od XI wieku groty St-Martal stały się miejscem odpoczynku dla pątników podążających do Santiago de Compostela. Zwiedzanie pustelni odbywa się w grupach, co godzinę od 14:30 do 17:30. Ponieważ jest jeszcze trochę czasu do 14:30 oczekujemy wraz z kilkoma Anglikami i Francuzami na otwarcie bramy. Wreszcie przyjeżdża na motorze długowłosy opiekun miejsca i prowadzi cała grupę na teren Ermitage Saint-Martial. Przed wydrążonymi w skale grotami znajduje się śliczna, wykonana z wielkiej muszli kropielnica.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147977185.html
        Teraz przewodnik sadza nas na ławce i opowiada po francusku i angielsku o historii miejsca. Po tej długiej przemowie dostępujemy zaszczytu wejścia do grot. Wnętrze eremu składa się z kilku komór, stanowiących jadalnię, kuchnię oraz cele do spania. Niezwykle ciekawy jest tu jednak zbudowany w skale kościół megalityczny, którego strop jest czarny od dymu łuczyw i świec.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147977204.html
        Kaplica ta powstała najprawdopodobniej w początkach ery chrześcijaństwa (II – III wieku), a jej wnętrze szczyci się wyjątkową akustyką. Podobno śpiewane tu pieśni były słyszane w promieniu 10 km od świątyni. Aby udowodnić nam akustykę tego miejsca nasz przewodnik stawia za ołtarzem magnetofon i odtwarza z niego gregoriańskie śpiewy. Nie powiem, czy słychać je w odległości 10 km, ale w jaskinnej kaplicy brzmią cudnie. Uwielbiam takie chorały, więc mogłabym ich słuchać godzinami, ale nasz przewodnik spogląda na zegarek, wyłącza magnetofon i ponagla nas do wyjścia. Minęła godzina i trzeba przyjąć następną grupę zwiedzających, więc opuszczamy teren pustelni żegnani serdecznie przez jej opiekuna. Chociaż zwiedzanie pustelni jest bezpłatne przy wyjściu z kaplicy, każdy ze zwiedzających składa do znajdującej się w kaplicy puszce dobrowolny datek na utrzymanie tego miejsca w jego pierwotnym stanie. Wrzucam więc jeszcze do skarbony 10 euro i jedziemy w dalszą drogę.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 12.11.13, 19:51
        Teraz jedziemy do miasteczka St-Fort-sur-Gironde mijając po drodze wzgórze zwane Terier Beaumont, na którego szczycie stoi jedna z najstarszych latarni morskich. Wybudowana została ona za czasów rzymskich, a na szczycie wysokiej na 59 m, wyglądającej jak piramida wieży, rozpalano niegdyś ogień, który pokazywał statkom drogę do położonego w ujściu Gironde portu.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147986584.html
        Nieco dalej, w otoczeniu wzgórz i dolin pokrytymi winnicami oraz bogatą roślinnością mokradeł, leży St-Fort-sur-Gironde. Miasteczko rozwinęło się wokół kościoła San Fortunato, którego nazwa została wymieniony już w 1136 r. w bulli papieża Innocentego II. Zniszczony podczas Wojny Stuletniej odbudowany został w XVI w. i tegoż to okresu pochodzi jego masywna dzwonnica.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147986441.html
        Mimo, że w mieście nie ma już śladu po starym zamku Maines, zachowało się tu wiele szlacheckich rezydencji i domów, a za najstarszą uchodzi położona przy Rue du Gros-Chene, pochodząca z XII w. rezydencja markiza de Cumont.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,147986537.html
        Zaglądamy do kościoła i spacerujemy trochę po mieście, ale jakoś nie wzbudza w nas ono specjalnego zachwytu, więc wracamy do samochodu i ruszamy w drogę powrotną.
        Jest jeszcze na tyle wcześnie, że możemy pozwolić sobie na zatrzymanie się w Saintes położonym na brzegach rzeki Charentes. Miasto to poszczycić się może długą historią, gdyż już za czasów rzymskich znane było pod nazwą Mediolanum. Z tamtego okresu zachowały się tu takie zabytki, jak: Łuk Germanika, ruiny rzymskiego Amfiteatru oraz pozostałości term Saint-Saloine. Wjeżdżając do miasta kierujemy się najpierw do położonej poza centrum bazyliki św. Eutropiusa, która został zbudowana w 1081 r. przez mnichów benedyktyńskich i konsekrowany w 1096 przez papieża Urbana II. Gotycka iglica wieży dobudowana została w XV wieku i jest darem króla Ludwika X. Z racji tego, że kościół stał na szlaku prowadzącym do Santiago de Compostella był on miejscem często odwiedzanym przez pielgrzymów. Wnętrze kościoła zdobią piękne rzeźby, a w znajdującej się w romańskiej części krypcie, położony jest grób pierwszego biskupa Saintes.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148005396.html
        Krypta posiada oryginalne sklepienie i zdobiona jest monumentalnymi rzeźbami inspirowanymi przez rzymskie modele. W 1998 r. kościół St-Eutropes wpisany został na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jadąc w dół ku centrum zatrzymujemy się na chwilę przy leżących w pobliżu wzgórza, na którym powstało miasto, ruinach rzymskiego amfiteatru.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148005453.html
        Jego budowę rozpoczęto najprawdopodobniej za czasów Tyberiusza (14-37 r. n.e.), a zakończono w okresie panowania Klaudiusza (41-54 r. n.e.). Arena o długości 126 m i szerokości 102 m mieścił niegdyś 15.000 widzów. I do dziś, choć siedzenia jej w większości porośnięte są trawą, nadal można podziwiać jej dawny kształt i uzyskać poczucie tego, jak wyglądała ta budowla w przeszłości.
        Po krótkiej jeździe w dół zatrzymujemy się w centrum miasta na parkingu zlokalizowanym nieopodal Pałacu Sprawiedliwości (1,20 euro/h).
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148005510.html
        Stamtąd deptakiem udajemy się w stronę katedry św. Pawła, która jest centralnym punktem starej części miasta. Po drodze mijamy znajdujący się przy kościele klasztor , starą wieżę zegarową oraz budynki episkopatu.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148006152.html
        Obecny kształt świątyni jest wynikiem wielu przebudów, które miały miejsce od XII do XVIII wieku. Katedra posiada wysoką na 72 m gotycką dzwonnicę, a nad wejściem do świątyni znajduje się duży, pięknie rzeźbiony portal.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148006211.html
        Nawy boczne kościoła wykończone są łukami i posiadają 8 kaplic. Lekko wystający transept nakryty kopułą posiada z kolei 9 kaplic, z których trzy uniknęły zniszczenia w czasie wojen religijnych.
        Przez most na rzece Charentes przechodzimy na drugi brzeg, gdzie znajduje się pochodzący z czasów rzymskich Łuk Germanika, poświęcony cesarzowi Tyberiuszowi i jego synom Druzusowi i Germanikowi.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148006330.html
        Postawiony został on w 19 r. n.e. na zlecenie bogatego przedstawiciela miasta Juliusa Rufusa i pierwotnie stał na kamiennym moście znajdującym się na końcu rzymskiej drogi prowadzącej z Lyonu do Saintes. Gdy w 1843 r. most został rozebrany luk przeniesiono na nadbrzeże rzeki, gdzie odrestaurowany w 1851 r. stoi po dzień dzisiejszy, przypominając czasy świetności Cesarstwa Rzymskiego. Nieopodal łuku zgromadzono też pozostałości rzymskich kolumn, które niegdyś zdobiły forum.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148006423.html
        Spacerujemy jeszcze chwilę po uroczym, położonym nad brzegiem rzeki parku i wracamy do samochodu kupując po drodze w jednej z piekarń bagietkę na kolację. Na camping docieramy ok. 20:00
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 13.11.13, 20:30
      Dzień 14 – piątek
      Deszcz dzisiaj nie pada, ale ranek raczej pochmurny. Może jednak jak to jest tu w zwyczaju za chwilę się rozpogodzi. Mija jednak 11:00, a chmury nie zamierzają się rozejść. Nie ma jednak co siedzieć w domu, więc robię wcześniejszy obiad i przed 13:00 decydujemy się na wycieczkę do St-Porchaire, gdzie znajduje się zamek de la Roche Courbon. Jedziemy drogą D733 mijając pola poprzecinane kanałami, w których hoduje się ostrygi. Mniej więcej w połowie obszaru ostrygowych ferm, na skrzyżowaniu z drogą D122 zobaczyć można rondo ozdobione muszlą tego nitkoskrzelowego małża. Bardzo mi się podobają te francuskie ronda przystrojone według tematyki regionu. Do St-Porchaire docieramy o 14:00. Chmury się nieco rozeszły i widać połacie błękitnego nieba, co sprawia, że spacer po ogrodach będzie znacznie przyjemniejszy, choć trochę mi żal, ze nie spędzam tego popołudnia na plaży.
      Zamek de la Roche Courbon został zbudowany około 1475 r. przez Jehana de Latour jako warowna twierdza, ale w wieku XVII rodzina Courbon, która zajmowała zamek przez dwa ostatnie stulecia, przekształcił go w bardziej komfortową rezydencję. Inne zmiany zostały wykonane w wieku XVIII, ale w 1817 roku, po ucieczce z kraju markiza de Courbon, chateau zostaje sprzedane, a następnie porzucone przez nowych właścicieli, ze względu na wysokie koszty utrzymania. W roku 1920 rezydencję kupił Paul Chénereau, który przywrócił świetność pałacowi i jego ogrodom. Aktualnie zamek jest nadal własnością prywatną, zamieszkaną przez jego potomków Paula Chénereau, ale sklasyfikowany został jako zabytek i znajduje się wraz z otaczającymi go ogrodami na liście francuskiego Ministerstwa Kultury.
      Kupujemy tylko bilety do otaczającego zamek parku (6,5 euro), bo mąż marudzi, że znowu będzie musiał oglądać łóżka z zasłonami i obrazy przodków i wkraczamy na teren posiadłości. Po minięciu położonych po lewej stronie budynków gospodarczych kierujemy się ku jednej z zamkowych baszt,
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148022345.html
      a następnie do rozciągających się poniżej ogrodów francuskich wzorowanych na szkole André Le Nôtre, pełnych fontann, tarasów i posągów.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148022436.html
      Główna aleja lipowa prowadzi od dziedzińca na wschód, natomiast na zachód rozciągają się dekoracyjne trasy, geometryczne klomby kwiatowe, zielone dywany trawników porośniętych starannie przystrzyżonymi krzewami oraz zdobione stylowymi wazami i posągami.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148025396.html
      W otaczającym zamek jeziorku wspaniale odbija się jego sylwetka, a ozdobne schody prowadzą do wyżej położonych tarasów, z których podziwiać można całość zaprojektowanych ogrodów, urzekających swoim pięknem, pomimo że stworzone zostały ręką człowieka.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148025456.html
      Oprócz stylowego ogrodu francuskiego w otoczeniu zamku znajduje się sad, w którym rośnie 159 drzew owocowych, głównie grusz i jabłoni.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148025533.html
      Zgodnie ze stylem propagowanym przez Le Norta jest tu też Wielki Kanał i romantyczne mniejsze zbiorniki wodne ozdobione rzeźbionymi fontannami.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148027017.html
      Nic dziwnego, że ogrody la Roche-Caurbon zdobyły wiele nagród, w tym w 2004 r. zyskały prestiżową nagrodę dającą im prawo do nazwy "Niezwykłego Ogrodu".
      Na terenie posiadłości, w angielskim parku, znajdują się też prehistoryczne groty, zamieszkiwane niegdyś przez troglodytów.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148027272.html
      Podczas wykopalisk odkryto tu bowiem ludzkie kości z okresu neolitu. Spacer do jaskiń i z powrotem zabiera nam około 40 minut, ale choć słońce zaczyna mocno grzać, nie żałuję, że mogłam je zobaczyć, bo wywierają one niesamowite wrażenie.
      Około 17:00 wracamy na camping, a że nadal jest ciepło i słoneczko świeci, to idę jeszcze na godzinkę na lagunowy basen.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 14.11.13, 20:20
      Dzień 15 – sobota
      To nasz ostatni dzień pobytu nad Atlantykiem. Aż dziwne, że od rana świeci słońce, bo raczej wychodziło ono na niebo dopiero około 10 – 11 godziny. Ale podoba mi się taka pogoda. Będzie można do obiadu spędzić czas na plaży, później spakować się, posiedzieć trochę na basenie, a wieczorem dokończyć spacer Ścieżką Straży Przybrzeżnej w Saint-Palais-sur-Mer. Zapowiada się całkiem miła sobota.
      Zaraz po śniadaniu pakujemy ręczniki do samochodu i jedziemy na Zatokę Bonne Anse. Radość ze słońca jednak nie trwa długo, bo nad oceanem porywisty wiatr, a wysokie fale nie pozwalają na wejście do wody. Jakby tego było jeszcze mało na horyzoncie pojawia się czarna chmura, która szybko gna ku brzegowi i po chwili zakrywa już słońce. Rozpętuje się burza z piorunami, więc ewakuujemy się do samochodu zmoczeni przez deszczowy prysznic. W domku włączamy gazowy grzejnik i suszymy przy nim zmoczone ubrania, a o dach bębnią grube krople deszczu. Mija popołudnie, a ulewa nie ustaje. Do tego jeszcze ten porywisty wiatr, który strząsa żołędzie z rosnących wokół domków dębu. Co chwila słychać tylko charakterystyczne ich walenie o dach mobilhoumu, a dźwięk ten przyprawiać może bardziej wrażliwe osoby o palpitacje serca. Chyba wszelkie plany na dzisiejszy dzień „wzięły w łeb”. A niech to... W taką pogodę to nawet psa by się nie wygoniło na spacer po campingu, a co tu dopiero mówić o przechadzce nad brzegiem oceanu. 
      Pakuję walizki na jutrzejszy wyjazd, ale ulewa nie pozwala nawet na wyniesienie ich do samochodu. Około 17:00 zagląda do nas pilot z Keycampu, żeby przypomnieć o jutrzejszym wyjeździe. Zapytuje nas, o której chcemy opuścić camping, a gdy mówię, że wraz z otworzeniem szlabanu o 7:00 i pytam, gdzie mam zdać kartę do bramy wjazdowej odpowiada, że jego koleżanka Alice będzie czekała przy bramie, żeby oddać nam kaucję. Jest to bardzo miłe, bo nie trzeba będzie biegać do recepcji i oczekiwać, aż ktoś się tam zjawi.
      Deszcz na moment słabnie, więc mąż wynosi bagaże do samochodu. Robimy też trochę porządku wokół domku i wewnątrz niego. Rozmrażam i myję lodówkę, przecieram mopem zadeptaną błotem podłogę, sprzątam w łazience i sypialniach. Deszcz znów przybiera na sile i zaczynam mieć obawy, co z jutrzejszym zwiedzaniem La Rochelle. Tak bardzo chciałam zobaczyć to miasto, a jeśli będzie tak lało, to marne szanse... Zasypiam mając pod powiekami widok zamieszczonych w przewodnikach zdjęć z tego miasta, które określane jest mianem belle et rebelie (pięknego i buntowniczego).
      • orka.poznan Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 15.11.13, 20:32
        Kolejny przewodnik napisałaś. Bardzo lubię Twoje produkcje - i czytać, i oglądać.
        Wiem, że to jeszcze nie koniec :)
        Ale zapytam o 2 rzeczy: wróciłabyś tam jeszcze? Jak tegoroczne miejsca wypadają w porównaniu np. z Bretanią, czy Normandią?
        Które miejsce podobało Ci się w tym rejonie najbardziej? Mi chyba groty, ale nie tylko.
        • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 15.11.13, 21:20
          Pewnie, że bym tam wróciła, chociaż moim zdaniem nie tyle Normandia, co Bretania jest ciekawszym regionem Francji. W regionie Poitou-Charentes najbardziej chyba podobała mi się się ścieżka straży przybrzeżnej w Saint Palais, której niestety nie udało mi się przejść do końca, no i Przylądek Suzac z białymi klifami. Oczywiście jaskinie Matata i Regulus można zaliczyć do okolic przylądka. I jeszcze prześliczne Talmont-sur-Gironde, ale to zwiedziłam dokładnie, bo jest takie maleńkie, że 1,5 godziny to świat, żeby przejść każdą uliczką. Z kolei La Rochelle (o którym jeszcze nie pisałam) warte jest kilku dni, a nie tylko trzygodzinnego spaceru. Ale takie uroki podróżowania ... :) Nie zwiedziłam też Wyspy de Re, bo nie starczyło czasu, a może byłoby warto... Nie wiem, bo nie sprawdziłam.
          W każdym bądź razie życzę Ci udanego pobytu w Bretanii, jeżeli dojdzie on do skutku. Bo tam jeszcze chętniej bym wróciła, nawet jeśli pogoda byłaby dżdżysta i mglista :)
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 16.11.13, 12:08
      Dzień 16 – niedziela
      Wstaję przed 6:00 i zabieram się do przygotowania śniadania oraz zaparzenia kawy na drogę. Na szczęście deszcz przestał padać, chociaż w ciemnościach trudno jest jeszcze ocenić, jaka będzie pogoda. Na niebie widać jednak gwiazdy, więc może nie będzie najgorzej. Najważniejsze, żeby nie lało tak, jak wczoraj. Po śniadaniu pakujemy do samochodu resztę gratów i ruszamy w drogę. Przy bramie wjazdowej, jak to było powiedziane wczoraj, czeka na nas pilotka Keycampu, która odbiera ode mnie kartę wjazdową, oddaje wpłacone 30 euro kaucji i życzy szczęśliwej podróży.
      Droga do La Rochelle przebiega sprawnie, gdyż zarówno D733, jak i D137 są drogami szybkiego ruchu, więc po niecałej godzinie jazdy około 8:00 parkujemy w okolicach Starego Portu.Jest niedziela, więc teoretycznie parking nie powinien być płatny, ale nie mogę się doczytać na parkometrze, w jakie dni tygodnia należy uiszczać opłaty. Za szybą jednego z samochodów widzę kwit parkingowy z datą 16.09.2013 i godziną 10:18. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że dziś jest 15 września, czyli ktoś nieświadomie opłacił parking do jutra. Nie mam jednak ze sobą kalendarza, więc na wszelki wypadek wrzucam do automatu 20 eurocentów, które pozwalają na półgodzinne parkowanie. Ponieważ jest 8:12, a bilet opiewa na parkowanie do 8:42 dnia 16.09.2013 r. jestem już na 100 % pewna, że to dotyczy jutrzejszego dnia, a dzisiaj (w niedzielę) parkowanie jest bezpłatne. Wyrzucone 20 centów to nie majątek, ale nie musimy się już obawiać, że założą nam blokadę na koła, więc spokojnie idziemy dalej w kierunku położonego w wąskiej zatoczce Vieux Port.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148046524.html
      Po kilku minutach wychodzimy na nabrzeże, gdzie kołyszą się liczne jachty. Stąd odpływają też łodzie wycieczkowe do twierdzy Boyard.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148046673.html
      Wzrok przyciągają jednak broniące wejścia do portu dwie XIV-wieczne wieże, będące częścią dawnej fortyfikacji. Pomiędzy nimi rozciągano niegdyś łańcuch, który blokował statkom wejście do portu.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148046829.html
      Wyższa z nich, w której niegdyś mieściło się więzienie, nosi nazwę Tour Saint–Nicolas. Imponuje ona swoją masywną zabudową, a w jej wnętrzu znajdują się lochy, labirynt pokoi, klatek schodowych i korytarzy oraz galerie strażnicze. Zbudowana została ona przed 1345 rokiem i chociaż połączona była z miastem, to jednocześnie stanowiła odizolowaną twierdzę stanowiąc jedną z końcówek fortyfikacji. Druga z wież stojąca po przeciwległej stronie kanału, która służyła jako prochownia, to Tour de la Chaine (Wieża Łąńcucha), gdyż od niej przeprowadzony był łańcuch uniemożliwiający dopłynięcie okrętów do miasta. Zbudowana została ona z kamienia pod koniec XIV wieku i mierzy 15 m średnicy i 20 m wysokości. Zwieńczona blankami platforma górna wieży pełniła niegdyś funkcje obronne oraz pozwalała na kontrolę wejście do portu. Murami dawnej fortyfikacji dochodzimy do trzeciej z wież La Rochelle, którą jest pochodząca z XV wieku Tour de la Laterna, zwana też Wieżą Czterech Sierżantów.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148063653.html
      Była ona nie tylko częścią fortyfikacji miejskiej, ale również spełniała funkcję latarni morskiej wskazującej drogę do portu. Ta wysoka na 58 m wieża zwieńczona jest ośmioboczną, gotycką iglicą, a w jej wnętrzu mieściło się niegdyś więzienie dla brytyjskich, holenderskich i hiszpańskich piratów, a od roku 1820 więzienie wojskowe. W 1822 r. więziono tu 4 sierżantów, biorących udział w spisku prochowym, których następnie ścięto na gilotynie w Paryżu. To od nich właśnie pochodzi druga nazwa tej części bastionu.
      Wracamy nabrzeżem do pozostawionych z tyłu dwóch wież, a następnie spacerujemy piękną promenadą Course des Dames, porośnięta drzewami i otoczona starymi domami, przy której znajdują się liczne kawiarnie i restauracje. Na jej końcu stoi monumentalny pomnik admirała Duperre, a tuż obok znajduje się będąca jednocześnie dzwonnicą, gotycka brama Porte de la Grosse-Horloge, która prowadzi do starych, handlowych dzielnic la Rochelle, która w średniowieczu brama stanowiła bezpośrednie wejście do miasta od strony portu.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148063784.html
      Wznosząca się na bramą gotycka wieża ukończona została w XVIII wieku, kiedy to wyposażana została w zegar. Po przejściu przez bramę na rozległy Plac Bankowy (Place des Bancs)
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148063852.html
      i wchodzimy na pełną banków ulice (Rue de Palais), która prowadzi do Pałacu Sprawiedliwości oraz Palais de la Bourse (Izby Handlowej). Ta arkadowa uliczka jest nie tylko najstarszą ulicą handlową La Rochelle, ale i stanowi wspaniały przykład miejskiej architektury.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148065210.html
      Okolone podcieniami domów ulice stwarzają nieodparty urok, a podczas spaceru często zatrzymujemy się przed godnymi podziwu, zabytkowymi budynkami, w tym pięknymi szachulcowymi domami, pokrytymi łupkowymi dachówkami. W bruk wąskich uliczek wstawiane są kamienne, grawerowane płyty, upamiętniające osobistości, zamieszkujące niegdyś La Rochelle. Dochodzimy do stojącej przy Placu du Verdun katedry St. Louis. Chociaż jej fasada jest w remoncie wnętrze zachwyca swoim wystrojem.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148065356.html
      Zbudowana z białego marmuru na planie krzyża, trójnawowa świątynia jest niezwykle jasna. Dużo dziennego światła wprowadzają bowiem nie tylko jasne witraże, ale i duże górne okna, przez które wpadają słoneczne promienie. Niezwykle oryginalne jest też sztuczne oświetlenie katedry, gdyż świeczniki przybierają tu kształt ulicznych latarń. Błądzimy dalej uliczkami miasta i dochodzimy do Place du Marche, gdzie stoi stara hala targowa.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148065476.html
      Teraz skręcamy w Rue des Merciers. Ta otoczona podcieniami uliczka jest najstarszą ulicą handlową La Rochelle.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148072661.html
      Po kilku minutach dochodzimy do Place de la Caille, gdzie oglądamy wspaniały Hotel de Ville, będący siedzibą Rady Miejskiej. Posiada on przepiękny dziedziniec z zachwycającą klatkę schodową oraz dzwonnicę w stylu włoskim, ale niestety aktualnie szpecą go rusztowania przygotowane do remontowania budowli. Tuż obok położony jest zachwycający budynek starej poczty.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148072726.html
      Teraz przechodzimy obok niewielkiego kościoła ewangelickiego St. Sauveur. Cała dzielnica Saint-Sauveur składa się z wąskich uliczek zlokalizowanych pomiędzy częścią handlową Starego Miasta a Starym Portem. Swoją nazwę zawdzięcza XII-wiecznemu kościołowi St-Sauveur, który pierwotnie nosił nazwę kościoła św. Magdaleny. Po pożarze, jaki miał miejsce w 1419 r. kościół został odbudowany w stylu gotyckim, jednak 150 lat pó
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 16.11.13, 19:52
        Cała dzielnica Saint-Sauveur składa się z wąskich uliczek zlokalizowanych pomiędzy częścią handlową Starego Miasta a Starym Portem. Swoją nazwę zawdzięcza XII-wiecznemu kościołowi St-Sauveur, który pierwotnie nosił nazwę kościoła św. Magdaleny. Po pożarze, jaki miał miejsce w 1419 r. kościół został odbudowany w stylu gotyckim, jednak 150 lat później uległ zniszczeniu podczas wojen religijnych. Kolejnej odbudowy podjęto się w 1650 r. ale ponownie budowla została strawiona przez pożar w 1705 r. Z tego okresu zachował się obecny portal, a po nowy kościół został konsekrowany w 1718 r. 42 m wieża kościoła dostosowana została do obrony miasta i posiada platformy strzelnicze i od 1907 r. uznawana jest za zabytek historyczny. Teraz Rue du Temple wracamy w okolice Placu Bankowego i znanej już nam bramy de la Grosse-Horloge. Zdaję sobie sprawę, że trzygodzinny spacer po tym ślicznym mieście to mało, ale na więcej nie możemy sobie pozwolić, bo przed nami jeszcze 400 km drogi.
        Jedziemy w kierunku Paryża drogą N11 na Niort, które to miasto omijamy prowadzącą wokół niego obwodnicą. Dalej D743 i D938 w kierunku Saumur. Obie drogi są dość dobre, gdyż mają naprzemiennie dwa pasy ruchu, co pozwala na wyprzedzanie wolniejszych pojazdów. Mijamy położone na wzgórzu miasteczko Thouars z malowniczym zamkiem książąt Tremoille, a w Saumur podziwiamy przez chwilę z nad brzegów Loary piękny widok na miasto oraz znajdujący się tu zamek.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148079975.html
        Za Saumur prowadząca na La Lemans droga jest w remoncie, więc wjeżdżamy na autostradę A 11, którą docieramy w okolice Paryża, gdzie zjeżdżamy na N10 prowadzącą do Wersalu. Około 19:00 dojeżdżamy do Maisons-Lafitte, gdzie na leżącej w zakolu Sekwany wyspie znajduje się camping International.
        W recepcji Eurocampu nikogo nie ma, zmuszona więc jestem zadzwonić pod nabazgrany na kartce numer telefonu. Niestety bateria w moim aparacie jest na wyczerpaniu, a numer jest tak napisany, że ciągle nie udaje mi się połączyć i otrzymuję komunikat, że jest on błędny. Zaczynam się lekko denerwować... ale na szczęcie w znajdującej się obok recepcji Keycampu numer telefonu jest wyraźnie zapisany. Po chwili proszę więc pilota o przybycie do recepcji. Szczerze powiedziawszy nie bardzo podoba mi się takie rozwiązanie z telefonowaniem do pilotów. Chociaż obecnie chyba każda osoba posiada komórkę, może się jednak zdarzyć, że jakiś turysta nie będzie jej posiadał. Albo tak, jak w moim przypadku padnie mu bateria. I wtedy co...? Pozostaje bieganie po campingu i poszukiwanie pilotów? Chyba nie na tym polegać powinna obsługa klientów korzystających z usług Eurocampu.
        Wieczór jest pogodny, więc po zalogowaniu się w mobile home spożywamy kolację na tarasie.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 17.11.13, 19:19
      Dzień 17 – poniedziałek
      Camping International, położony na leżącej na Sekwanie wyspie Ile de Comune umożliwia dobry dojazd do rozlicznych atrakcji Paryża oraz okolic, gdyż ze znajdującej się w jego pobliżu stacji można się dostać kolejką RER na paryski dworzec Gard du Nord oraz do innych leżących w okolicach Paryża miejscowości. Planując tegoroczny wyjazd długo zastanawiałam się nad wyborem miejsc do zwiedzania. Stolica Francji jakoś mnie nie pociągała, bo byliśmy już tam kilkakrotnie. Może Wersal, który odwiedziliśmy 12 lat temu ...? Poprzeglądałam jednak dostępne przewodniki, zarówno te papierowe, jak i zamieszczone w Internecie i w końcu zdecydowałam się na odwiedzenie miasteczek w okolicy Paryża, które słynęły z pałaców królewskich oraz ze szlacheckich rezydencji.
      Ranek zaczynam jak zwykle od pójścia do sklepu po świeże pieczywo na śniadanie, a po zjedzonym śniadaniu wyruszamy do położonego ok. 50 km na północny wschód od Paryża leży miasteczka Chantilly, które jako miejsce wyścigów konnych było w XIX w. chętnie odwiedzane przez arystokratów. Pierwsze wyścigi przeprowadzono tu w roku 1834 i od tego czasu nastąpił napływ graczy ze wszystkich klas społecznych. Z czasem Chantilly stało się miejscem wypoczynku szlachty i burżuazji, którzy zaczęli tu stawiać liczne wille oraz pałace. Coraz liczniej zaczęły pojawiać się też luksusowe hotele takie jak wybudowany w 1908 r. Hotel du Grand Conde. Znacznie wcześniej jednak, bo od XV do XVII wieku, Chantilly nierozerwalnie związane było z rodem Montmorency, a następnie od XVII do XIX wieku z domem książąt Conde, będących kuzynami królów Francji. Pierwszym właścicielem wybudowanego tu w 1484 r. zamku był Pierre Orgemont, jednakże budowla została zniszczona podczas Rewolucji Francuskiej. Odbudowany przez ostatnich potomków rodziny Conde pałac został jednak skonfiskowany przez banki i odkupiony przez Henryka Orleańskiego, księcia d'Aumale, syna króla Ludwika Filipa, który odbudował rezydencję w latach 1875-1881. Po jego śmierci w 1897r. pałac został przekazany Instytutowi Francuskiemu.
      Choć nie jest gorąco słoneczko świeci i zapowiada się dobra pogoda na zwiedzanie. W Chantilly jesteśmy około 10:30. Choć dojeżdżamy pod sam zespół pałacowo-parkowy, podążamy jak głupie gęsi za innymi samochodami i autokarami, myśląc, że jadą one na parking. W rezultacie objeżdżamy całe miasteczko i docieramy ponownie do zamku, gdzie zostawiamy samochód na jednym z położonych tu parkingów ( 3,50 euro niezależnie od czasu parkowania). Kupujemy bilety na wstęp do parku (7 euro/osobę), bo mąż znowu marudzi, że nie będzie oglądał łóżek w innych kolorach i woli spacer po ogrodach. Zaopatrzeni w wejściówki wkraczamy na zamkowe tereny.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148082172.html
      Zaczynamy od zwiedzania okolic pałacu, który tworzą Petit Chateau i Grand Chateau, oddzielone od siebie fosą wypełnioną wodą.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148082226.html
      Wchodzimy na pałacowy dziedziniec wewnętrzny, gdzie podziwiamy kaplicę, stojącą w jednym z jego rogów.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148082275.html
      I z daleka, i z bliska wyglądają malowniczo, otoczone dużymi, zadbanymi ogrodami z fontannami, sadzawkami i kanałami.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148084779.html
      Po prawej stronie od wejścia, na skraju tzw. Małego Parku założonego przez księcia Burbon-Conde na początku XVIII wieku, stoi Pałac Enghien. Park stanowił niegdyś centrum rozrywki dla przybywających latem licznych gości księcia, a pałac został zbudowany został w 1769 r. dla licznie przybywających do Chantilly gości, dla których brakowało już miejsca w głównym chateau.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148084814.html
      Budynek ten nosi nazwę na cześć ostatniego potomka książąt, który urodził się w 1772 r. i spędzał tu w towarzystwie niań wczesne dzieciństwo.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 18.11.13, 19:08
        Po obejrzeniu głównego budynku pałacu udajemy się na przechadzkę po liczącym 285 akrów parku, zaprojektowanym pod koniec XVII w. przez Andre Le Norte. Jego projekty i realizacje ogrodów były symetryczne, podporządkowane architekturze, akcentowały środkową oś perspektywiczną, stanowiącą przedłużenie osi pałacu przez główną aleję, a na jej przedłużeniu kanał wodny. Wykorzystywał on nierówności terenu poprzez dodanie schodów i tarasów, komponował olbrzymie kobierce kwiatowe, gazony i tunele, ściany strzyżonych grabów, pawilony z zieleni i labirynty, a partery wodne dekorował rzeźbami stanowiącymi fontannę. I rzeczywiście. Zaprojektowany w Chantilly przez La Norte Wielki Parter jest najbardziej widokowym punktem parku. W ogromnych lustrach wody odbija się nie tylko niebo, ale i zamkowe mury, wieże oraz fontanny.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148084862.html
        Osią ogrodu jest Grand Canal, który znacznie przekracza swą długością kanał w Wersalu. Stworzona przez architekta i ogrodnika perspektywa rozciąga się od bram zamku, aż po znajdujący się na drugim końcu Wielkiego Kanału posąg Anny de Montmorency.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148089101.html
        Ogromne przestrzenie wody otoczone są klombami zieleni, a pośrodku akwenów stoją ozdobne fontanny, wyrzucające gejzery wody. Całość urzeka swoją symetrią przestrzeni i uporządkowaniem terenu.
        Na wschód od Wielkiego Parteru rozciąga się Ogród Chiński,
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148089307.html
        w którym w tzw. hameau, w 1774 r. książę Ludwik Józef, właściciel Chantilly z rodu Kondeuszy, kazał zbudować pięć wiejskich domków, skromnych z zewnątrz, a luksusowych w środku oraz młyn wodny.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148089312.html
        Całość została zaprojektowana przez architekta Jeana-Francios Leroy na podobieństwo wioski założonej w Wersalu przez królową Marię Antoninę. Rustykalny wygląd zewnętrzny domostw kontrastuje ostro z luksusowym wyposażeniem ich wnętrza, przystosowanego do przyjmowania arystokratów. Mieliśmy wielkie szczęście, że udało nam się tu dojść, bo właśnie rozpętała się wielka ulewa. Schroniliśmy się więc przed nią w położonej tu aktualnie restauracji, gdzie zamówiliśmy kawę ( 2 euro) i lokalny specjał - torcik owocowy z bitą śmietaną, zwany chantilly, których recepturę przypisuje się Vatelowi (4,5 euro za porcję). Pod rozstawionym w ogrodzie restauracyjnym namiotem spędzany około 40 minut, a gdy ulewa się kończy idziemy na dalszy spacer po ogrodach. Podziwiamy teraz postawione w hameau domki, przechodzimy obok zielonego labiryntu i dochodzimy aż do znajdującej się na końcu Wielkiego Kanału kaskady.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148095211.html
        Wracamy z powrotem znowu wędrując przez hameau, Ogród Chiński i Wielki Parter.
          • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 19.11.13, 18:59
            Masz rację. Powinno być André Le Nôtre. Tylko, że gdy piszę w polskim Wordzie, to nawet, gdy napiszę poprawnie "Notre", to ten cholernik mi przestawia na "Norte". A ja po prostu nie zwracam na to uwagi i tak pozostaje błędny zapis. Tak jest też zdarza nie raz i przy innych słowach, jak zwrócę uwagę, to poprawiam, jak nie zwrócę i piszę dalej, to bła pozostaje niezauważony. Przepraszam
              • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 20.11.13, 19:39
                Dziękuję za miłe słowa. :) jeżeli chodzi o Le Notre, to akurat Word mi to przestawia i nie podkreśla, jako błąd. Ale choć staram być w miarę rzetelna w opisach, nie tyle tych własnych, co opartych na informacjach przewodnikowych, to często, gęsto okazuje się, że i w źródłach pisanych występują błędy (np. w jednych źródłach jest podany dany rok wybudowania konkretnego obiektu, a w innych źródłach jest przesunięcie o 2-6 lat). W miarę możliwości staram się te dane weryfikować, ale niestety, to nie zawsze mi się udaje...:(
        • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 19.11.13, 19:06
          Teraz udajemy się do położonego na zachód od pałacu Ogrodu Angielskiego, który zaprojektowany został w 1819 r. przez architekta Victora Dubois dla księcia Ludwika Józefa z Condé, w miejsce niektórych ogrodów Le Notce, jakie zniszczone podczas rewolucji. W jego krajobraz wplecione zostały takie obiekty, jak Świątynia Wenus, Jezioro Łabędzi zamieszkałe przez łabędzie i inne ptaki wodne oraz Wyspa Miłości.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148109526.html
          Leżącej w Ogrodzie Angielskim niewielkiej wysepce, nazwę Wyspy Miłości nadał książe Conde podczas letnich imprez ze swoimi gośćmi. Tak naprawdę jest to otoczony wodą pas trawnika okolony krzewami bukszpanu. Wyspa została ułożona w XIX w. dla księcia Aumale i zakończona jest ażurową altanką, w której stoi posąg Erosa, boga miłości. Nieopodal wyspy, nad kanałem Saint-Jean położony jest Le Pont des Grands Holmes, ozdobiony akweduktami oraz gazowym oświetleniem.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148109595.html
          Wzniesiona na skraju romantycznego stawu Świątynia Wenus inspirowana jest na wzorach greckich i rzymskich świątyń. Pod podtrzymywanymi kolumnami sklepieniem stoi kopia słynnego posągu Callipyge Wenus, bogini miłości i piękna. Odrestaurowana w XX wieku świątynia stanowi piękny akcent Parku Angielskiego, odbijając swój obraz w wodach stawu i kontrastując swoją bielą z otaczającą ją zielenią ora błękitem nieba.
          Znowu zaczyna padać deszcz, ale nie jest on już taki ulewny. Ot, po prostu mżawka, choć przez chwilę zastanawiamy się, czy nie skryć się przed nią w Świątyni Wenus. Ta jednak okupowana jest przez grupę młodych Anglików, którzy chroniąc się przed deszczem postanowili spożyć w tym romantycznym wnętrzu złożony z kanapek lunch. Nie będziemy im przeszkadzać, a że deszczyk tylko pokropuje wędrujemy dalej do leżącego za pałacem Enghien Małego Parku, gdzie położony jest też wybudowany w XVII w. uroczy Dom Sylvii.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148109653.html
          Pawilon ten zbudowany został dla księżnej Montmorency, nazywanej pieszczotliwie Sylvie przez Theophila de Viau. Ten to poeta, libertyn i ateista poszukiwany przez policję Ludwika XIII często znajdował schronienie u księżnej, której z wdzięczności dedykował swe ody i sonety. Na płycie jednej ze ścian domu, złotymi literami wygrawerowane jest kilka wersów jednego z sonetów poświęconych Sylvie. Dzisiaj dom przeznaczony jest na konferencje, seminaria oraz prywatne imprezy rodzinne, a i my trafiamy tam na zorganizowane przyjęcie weselne. U stóp Domu Sylwii rozciąga się przepiękny widok na staw połączony z fosą, która otacza zamek Chantilly. W zalesionej części Małego parku stoi też drewniany budynek, w którym gromadzona była broń i amunicja dla księcia Aumale i jego gości. Miejsce to, zwane Pas de Tri, stanowiło swego rodzaju poligon, na którym doskonalono umiejętności strzeleckie.
          • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 20.11.13, 19:51
            Na lewo od pałacu położone jest Muzeum Żywego Konia, składające się ze stajni wybudowanych przez książąt Condé. Jest ono uważana za jedną z ważniejszych atrakcji turystycznych w regionie paryskim, która jest odwiedzana nie tylko przez miłośników wyścigów konnych z całego świata. Stajnie zostały zbudowane w latach 1719 - 1740 przez Jean Aubert. Mają one 186 metrów długości z położoną centralnie kopułą i 38 metrów wysokości. Cały obiekt może pomieścić 240 koni oraz 500 psów używanych do organizowanych w pobliskich lasach polowań.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148127846.html
            Pod kopułą odbywają się regularnie pokazy ujeżdżania koni. Niestety Muzeum Żywego Konia oglądamy tylko z daleka, bo spacer po ogrodach Chantilly zabrał nam prawie 6 godzin (łącznie z przerwą na ulewę). I tak mam pewien niedosyt, bo nie odwiedziliśmy wszystkich jego zakamarków. Niestety czas jest nieubłagany... Dochodzi 16:00, a że trochę zgłodnieliśmy zatrzymujemy się w mieście na małe co nie co. Parkujemy na placu w centrum i podążamy do najbliższej restauracji. Niestety zamówiona tu ryba z grilla z frytkami i sałatką (18 euro za porcję) nie była warta moim zdaniem swojej ceny. Ale może ja nie jestem koneserem... Po posiłku mieliśmy zamiar jeszcze trochę pospacerować po miasteczku, ale jakoś nie wydawało się ono specjalnie zachęcające do spaceru.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148129833.html
            Po króciutkim spacerku w okolicach knajpki pojechaliśmy więc do Tawerny, gdzie na przełomie XIX i XX wieku wybudowano wiele eleganckich rezydencji i chateau.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148146645.html
            Najbardziej znane to: należący do rodziny Godard Haut-Tertre, wybudowany w 1865 r. dla księżnej Grafion Chateau Tuyolle, Zamek Picot zbudowany w latach 1870-80 dla nauczyciela i podróżnika Picota, który dorobił się fortuny w Ameryce Południowej oraz Castle Boissy zakupiony przez notariusza Laferve dla księcia Conde.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148146678.html
            Miasteczko słynie jednak przede wszystkim z kościoła Matki Bożej Wniebowzięcia. Ta gotycka świątynia zbudowana została z inicjatywy Mathieu II de Montmorency. Oświetlane przez duże okna wnętrze składa się tu z nawy głównej, transeptu i prezbiterium. Główne wejście znajduje się w transepcie, którego fasada jest wyjątkowa. Portal zdobią kamienne rzeźby przedstawiające liście i owoce. Nad drzwiami podziw budzi witrażowa rozeta. Południowa elewacja transeptu jest zupełnie odmienna. Podwójną bramę zdobią tu kamienne róże i girlandy. Niestety do kościoła nie dotarliśmy, bo spacer przerwał nam ulewny deszcz.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148146772.html
            Zdążyliśmy jeszcze kupić w jednej z piekarń bagietkę na kolację i chowając ją pod kurtkę staraliśmy się dobiec do samochodu, żeby utrzymać ją w stanie przydatnym do spożycia. Uszczęśliwieni, choć nieźle zmoczeni wsiadamy do samochodu i udajemy się w drogę powrotną na camping.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 21.11.13, 20:27
      Dzień 18 – wtorek
      Rano leje jak z cebra, aż nawet nie chce się wstawać z łóżka i iść po pieczywo. Biorę jednak parasol i idę... Około 10:00 deszcz słabnie i nawet zza chmur pokazuje się słoneczko. No to pora jechać na wycieczkę. Dzisiaj mamy w planie zwiedzanie pobliskiego Saint-Germain-en-Laye, Marly-le-Roy oraz Louveciennes, a wieczorem spacer po Maisons-Laffitte, w którym to aktualnie zamieszkujemy.
      Oddalone o 10 km miasteczko Saint-Germain-en-Laye powstało w 1020 r., kiedy to Robert II Pobożny założył klasztor św. Germana oraz kościół św. Wincenta. W XII wieku Ludwik VI Gruby, chcąc narzucić swoją władzę panom z Ile-de-France, wybudował w pobliżu zamek, który z natury był bastionem obronnym i zabezpieczał Paryż od zachodu, a później stał się rezydencją królów Francji aż do 1682 r. Zamek rozbudowywany został przez Karola V oraz Franciszka I i z tych czasów pozostał do dziś renesansowy budynek z dziedzińcem wewnętrznym i gotycką kaplicą świętego Ludwika. W tymże zamku urodził się król Ludwik XIV, który ostatecznie opuścił to miejsce przenosząc się do pałacu w Wersalu. Nowy zamek został wzniesiony przez Dolerme`a dla króla Henryka II, któremu było z ciasno w starym zamku. Prace zostały zlecone architektowi Philibertowi Delorme w 1559 r., ale jego budowę ukończono dopiero w 1600 r. za panowania Henryka IV. Wzniesiony dla Henryków zamek podobno był bardzo piękny i słynął z tarasowych ogrodów, fontann i kaskad wodnych oraz promenady zaprojektowanej przez Andre Le Notre. Niestety pod koniec XVIII w. popadł on w ruinę i do dnia dzisiejszego zachował się tylko niewielki, biały pawilon Henryka IV. Pawilon ten znajduje się na skraju Małego Tarasu, z którego rozpościera się wspaniały widok na Sekwanę i dzielnicę La Defense w Paryżu.
      Parkujemy tuż przy zachodniej bramie wejścia do parku (0,5 euro/h) i wkraczamy na teren królewskiej rezydencji. Zamek otoczony jest olbrzymim parkiem. Ogrody w stylu francuskim, rozciągają się na przestrzeni 2,5 km na północ od Małego Tarasu. Budowę Dużego Taras ukończono natomiast w 1673, a na jego końcu znajduje się jakiś pałacyk myśliwski (Chateu du Val), ośmioboczny budynek oraz zagroda królewska, pochodząca z czasów, kiedy Saint Germain było miejscem polowań. Przepiękną, obsadzoną drzewami aleją idziemy ku położonym nad Sekwaną tarasom. Nawet w mglistym powietrzu widok na Sekwanę oraz położony w dole Paryż jest zachwycający.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148165704.html
      Z Małego Tarasu kierujemy się ku pawilonowi Henryka IV,
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148165770.html
      a stamtąd wracamy w okolice zamku.
      Stary Zamek jest nieregularnym pięciobokiem. Jego dolna część, wybudowana z kamienia, pochodzi z okresu średniowieczna, natomiast górna - renesansowa zbudowana jest przeważnie z cegły.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148165867.html
      Po stronie północno-zachodniej znajduje się donżon Karola V, a nad nim małe obserwatorium. Charakterystycznym elementem ściany północnej, widocznej za donżonem, jest loggia.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148165934.html
      Na południe od zamku położona jest kaplica wzniesiona przez Ludwika IX. Budowla ma lekka i elegancka strukturę, ale podczas późniejszych przebudów uległa zniszczeniu jej piękna rozeta.
      Rozciągające się na zachód od zamku ogrody robią duże wrażenie. Piękne zielone klomby otoczone rabatami z kolorowych kwiatów, pośród których świecą błękitne oczka basenów. Jeden z nich przyozdabia romantyczne łoże z baldachimem. Sama chciałabym w takim spać...
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148165980.html
      Samo miasteczko Saint-Germain jest śliczne i warto pospacerować po jego uliczkach oraz wstąpić do XVIII-wiecznego kościoła.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148167315.html
      Po opuszczeniu parku wałęsamy się jeszcze przez niecałą godzinę po malowniczych uliczkach i zaułkach miasta,
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148167358.html
      podziwiając jego starsza i nowszą architekturę.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148167397.html
      Niestety, kończy się opłacony na 2 godziny parking (jak ja nie lubię tych parkomatów, bo nigdy nie wiem wcześniej ile czasu poświęcę na zwiedzanie), więc trzeba wracać do samochodu. No to jedziemy dalej do Marly-le-Roi
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 22.11.13, 19:42
        Oddalone o 10 km od St-Germain miasteczko Marly-le-Roy jest dumne ze swoich królewskich korzeni. Jego położenie na krawędzi wielkiego lasu, będącego terenem polowań królów Francji przyczyniło się do tego, że Ludwik XIV zdecydował się wybudować tu pałac, który był bardziej intymną rezydencją niż wypełniony dworzanami Wersal. Choć rezydencja królewska została zniszczona podczas Rewolucji Francuskiej, otaczający ją park Estate Royal został przywrócony do użytku i można dziś spacerować po 426 hektarach zielonych terenów. Dojazd do parku jest tu jednak bardzo słabo oznaczony i zanim tam trafiamy zaliczamy po drodze dwa inne parki.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148184240.html
        Są one ładne, ale to ciągle nie jest to miejsce, które zamierzaliśmy zobaczyć. Wreszcie zupełnie przypadkiem trafiamy na królewski park. Stanowiący dawniej posiadłość królewską Ludwika XIV jest on teraz własnością państwa, a po jego renowacji podziwiać dziś tu można wspaniałe zbiorniki wodne, rzeźby Neptuna i Amfitryd oraz inne zdobiące alejki pomniki.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148184118.html
        Można też cieszyć się spacerem pośród uporządkowanej zieleni ogrodu francuskiego, z przystrzyżonymi trawnikami i wystylizowanymi krzewami.
        Po przechadzce po parku udajemy się do położonego na peryferiach miasta Zamku Monte Christo, który w 1844 r., po sukcesie swojej książki „Trzej muszkieterowie”, wybudował tu Aleksander Dumas. Parkujemy na położonym w pobliżu parkingu płatnym, ale szlaban przy wjeździe jest podniesiony, więc nie jakoś niepewnie się czuję, bo nie wiem, czy wjechać, czy nie. Niby przy szlabanie jest automat do pobierania biletów, ale nic z niego nie chce wyskoczyć po naciśnięciu przycisku. Zastanawiamy się co robić i choć mamy trochę obaw, jak to będzie, gdy bariera przy wyjeździe będzie zamknięta, a my nie będziemy dysponowali opłaconym biletem, to jednak wjeżdżamy na parking, gdyż w okolicy wszystkie miejsca do parkowania są zajęte. Przy zakupie biletów do wejścia na teren posiadłości (6 euro/osoba) znowu konsternacja, gdyż pan bileter mówi, że nie ma wydać reszty z 50-eurowego banknotu A niech to... gdzie ja mam teraz szukać miejsca, w którym mi go rozmienią na drobne, gdy w okolicy nie widziałam żadnego sklepu? Trzeba więc będzie zrezygnować ze zwiedzania... Choć nie przywykłam do płacenia tak niskich kwot kartą kredytową (bo to tak, jakbym w Polsce miała płacić kartą 12 zł), pytam się jednak kasjera, czy mogę dokonać zapłaty w ten sposób. Okazuje się, że jak najbardziej tak, więc po chwili otrzymujemy bilety i wchodzimy na teren posiadłości pana Dumasa. Romantyczną budowlę o rzeźbionych fasadach otacza rozległy ogród wypełniony basenami skalnymi i sztucznymi jaskiniami, co jeszcze bardziej pobudza wyobraźnię, przywołując nie tylko przygody sławnych muszkieterów, ale i nieprzebrane skarby, w których posiadanie wszedł kolejny bohater, hrabia Monte Christo.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148184272.html
        W ogrodzie obok zameczku stoi stylowy pawilon, który służył pisarzowi, jako pracownia, gdzie mógł tworzyć w odizolowaniu od świata zewnętrznego i przebywających w rezydencji gości.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148184351.html
        We wnętrzu dwupiętrowego chateau zgromadzone są aktualnie pamiątki po autorze „trzech muszkieterów”: rękopisy, zdjęcia, wycinki z dawnych gazet. W pokojach podziwiać też można meble i sprzęty z dawnej epoki. Niestety robienie zdjęć jest zabronione, a w każdym pomieszczeniu wszechobecne są kamery monitoringu. Po zwiedzeniu zameczku spacerujemy jeszcze chwilę po ogrodzie i wracamy do samochodu. Na szczęście szlaban przy wyjeździe jest ciągle podniesiony.
        Teraz jeszcze mała przechadzka po starym centrum miasteczka, którego główna, wyłożona kostką brukową ulica jest podobno wspaniałym miejscem do spacerów.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148184505.html
        Stojące po obu stronach kolorowe domy, na parterach których znajdują się sklepy, kawiarnie i restauracje, dają poczucie prowincjonalnej atmosfery odległego o 15 km Paryża. Jednakże my nie jesteśmy specjalnie zachwyceni, więc wracamy do samochodu i jedziemy do położonego w pobliżu Louveciennes.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 24.11.13, 00:11
        Z racji tego, że w tej okolicy rozciągał się teren polowań w Louveciennes znajduje się wiele zamków możnych dworzan, wybudowanych w XVII i XVIII wieku. Można więc zobaczyć tu: Chateau des Voisins, Chateau du Pont, Chateau du Parc, Chateau des Sources.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148193164.html
        Najbardziej znanym jest jednak Chateau de Louveciennes, wybudowany w 1700 przez Ludwika XIV, który później Ludwik XV ofiarował swojej faworycie madame du Barry. Budowla składa się z pięknego budynku, zbudowanego pod koniec XVII wieku, kiedy to Ludwik XIV nakazał budowę zamku w sąsiedztwie akweduktu, dostarczającego wodę z Sekwany przez maszyny w Marly, do Wersalu. Chateau zostało później rozbudowane i odnowione przez królewskiego architekta Gabiela Jakuba Ange i stało się prezentem Ludwika XV dla jego metresy. Na życzenie króla dodano do głównego budynku skrzydło wschodnie, które wykończone zostało dekoracyjnie rzeźbioną stolarką. Pałac został ponadto otoczony parkiem w stylu francuskim.
        Niestety chyba wszystkie pałace są dziś własnością prywatną i wstęp na ich teren jest zabroniony, Udało mi się co prawda wleźć za bramę Chateau de Sourcec, gdzie była otwarta furtka oraz na teren Chateau de Louveciennes, gdzie mimo tabliczki, że to teren prywatny, przyrżnęłam głąba i weszłam do ogrodu, to dalszych rezydencji odechciało mi się szukać. Ukierunkowaliśmy się więc na poszukiwanie Pawilonu Muzycznego madame du Barry, który był prototypem architektury neoklasycznej i stanowi jedno z najbardziej udanych osiągnięć architekta Cloda Nicolasa Ledoux. Ofiarowany, bowiem kochance pałac w Louveciennes pozbawiony był widoku na Sekwanę, a ona bardzo chciała otwartego widoku na rzekę. Postawiony nad Sekwaną pawilon ma otwartą, półkolistą absydę z kasetonowym sufitem, która jest zamknięta przez jońskie kolumny. Otaczający zamek ogród został rozbudowany w kierunku Sekwany i ozdobiony licznymi posągami. Do jego dekoracji Ludwik XV przekazał dwie rzeźby Christphera-Gabriela Allegraina, jakie miały być wystawiane w roku 1776 w Paryskim Salonie, gdzie eksponowano największe dzieła sztuki. Obecnie wystawiane są one w Muzeum Luwru, a park zdobią ich kopie. Ponadto w parku znajdują się dwie małe świątynie: jedna, pochodząca z XVIII w., w porządku jońskim, a druga, w porządku doryckim, zbudowana przez architekta Henri Goury pod koniec XIX wieku. Trudno było jednak znaleźć to miejsce ze względu na brak jakichkolwiek oznakowań. Na ulicach miasteczka też ani żywego ducha, którego można by zapytać o drogę.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148193201.html
        Wreszcie trafiamy na jakąś starszą kobiecinę, która wskazuje nam drogę do pawilonu, a nawet podprowadza nas kawałek, żebyśmy nie zbłądzili. Trafiamy do położonego nad Sekwaną parku miejskiego, którym znajduje się karczma du Barry. Łazimy po parku, ale Pawilonu Muzycznego jakoś nie widać. Może Francuzka źle zrozumiała nasze pytanie zadane w języku angielskim? W parku nie ma żywego człeka, więc zniechęceni wracamy do wejścia, by spytać w karczmie o Pawilon du Barry. A tu nagle po prawej stronie pojawia się ukryta w krzakach furtka, przy której wisi tabliczka, że wstęp do ogrodu od godziny 16:00, a wejście kosztuje 6 euro. Jest kilka minut po 14:00 i nie che nam się czekać prawie dwie godziny, czyli wracamy do domu, po drodze robiąc małe zakupy w markecie.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 24.11.13, 19:37
        Około 15:30 przyjeżdżamy na camping. Robię szybki obiad, po którym zamierzamy udać się na zwiedzanie Maisons-Laffite. Choć już kiedyś tu byliśmy, jakoś nie było czasu na odwiedzenie miasteczka, bo skupiliśmy się wtedy na zwiedzaniu Paryża. A miasteczko też jest godne zainteresowania, słynie bowiem z uroczego chateau, zbudowanego w XVII w. przez architekta Francisa Mansarta oraz z torów wyścigów konnych. Tutaj znajduje się też siedziba polskiego Instytutu Literackiego założonego i kierowanego do 2000 roku przez Jerzego Giedroycia, a na miejscowym cmentarzu zostali pochowani, poza wspomnianym Giedroyciem, jeszcze min. Józef Czapski oraz Zofia Hertz. Miasteczko wywodzi swą nazwę od bankiera Jacques Laffitte, który sfinansował budowę osiedli mieszkaniowych na terenie posiadłości Château de Maisons-Laffitte.
        Obiad zjedzony i można wyruszyć na zwiedzanie miasteczka. Przechodzimy przez centrum i dochodzimy do położonego nad Sekwaną Chateau Maisons-Laffitte, który jest najlepiej zachowanym dziełem architekta Franciszka Mansarta.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148203378.html
        Zbudowany w XVIII w. przez nadinspektora finansów Rene de Longueula, który chciał powitać w nim króla Ludwika XIV, będącego na polowaniu w lesie Saint Germain. Zamek uważany jest za jeden z najpiękniejszych budynków we Francji, a później gościł on wielu królów, książąt, marszałków, a także pisarzy i myślicieli takich jak: Voltaire, madame de Stael i Benjamin Constanta. Niegdyś zamek Maisons-Laffitte otaczały rozległe, podzielone na dwie części ogrody.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148204608.html
        Niestety spore obszary parku uległy zniszczeniu po niespłaceniu w 1831 r. kredytów przez bankiera Jacquesa Laffitte, a do dziś zachowały się tylko mizerne resztki z geometrycznymi labiryntami złożonymi z kół i trójkątów. Mimo położonej w pobliżu drogi, całość jest jednak osadzona w pięknej scenerii, co czyni bardzo przyjemnym spacer po pakowych alejkach. Niestety na zwiedzaniu zamku zakończyło się nasze zwiedzanie Maisons-Laffitte i jego najbliższych okolic,
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148203339.html
        bo znowu nadciągnęły chmury i rozpętała się ulewa. A bardzo chciałam zobaczyć porośnięty bluszczem dom przy Avenue de Poissy 91, który służyły redakcji miesięcznika „Kultura”.
        W strugach deszczu, wzdłuż brzegu Sekwany biegniemy na camping. W domku zdejmujemy z siebie przemoczone ubrania i rozwieszamy je nad gazowym kominkiem. Dla nas na rozgrzewkę po kieliszeczku koniaku, zakupionego podczas powrotu do Maisons-Laffitte. Wieczorem, gdy przestaje padać pakujemy bagaże do samochodu, Jutro rano opuszczamy okolice Paryża i przenosimy się do Burgundii.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 25.11.13, 19:39
      Dzień 19 – środa
      Szlaban na campingu otwierają o 6:00, kaucji za kartę otwierającą bramę nie ma, więc można z otwarciem bariery ruszyć w dalszą drogę. Budzik mam nastawiony na 5:30. Parzę kawę, smażę jajecznice i budzę małżonka. W trasę wyruszamy o 6:15. Mąż nastawił GPS na Nevers trasa optymalna. I po raz kolejny widzę głupotę tego urządzenia, bo zamiast skierować nas na południe od Maisons, to pojechaliśmy północną częścią obwodnicy Paryża i męczyliśmy się przez ponad dwie godziny w korkach. Po trzech godzinach podróży wreszcie udało nam się wyjechać na prowadzącą do Nevers A77, do którego to docieramy ok. 12:00, a więc przejechanie ok. 280 km zajęło nam 5,5 godziny !!!
      Miasto Nevers bierze swój początek od warownej osady Eduów, założonej ok. 52 r. p.n.e., która służyła do aprowizacji wojsk Juliusza Cezara. Osada została zniszczona przez Gallów po zwycięstwie odniesionym pod Gergowlii, co było wielką stratą dla imperium Rzymskiego. Odbudowane później miasto nazwane zostało Nevirnum i pod koniec V wieku stało się siedzibą biskupstwa. Nevers poszczycić się może wieloma, dobrze zachowanymi zabytkami, które pochodzą z dawnych czasów. Wśród obiektów sakralnych najważniejsza jest katedra Saint Cyr-Sainte Julitte, kościół Saint Etienne oraz kaplica św. Marii, a ze świeckich obiektów wartych obejrzenia jest zbudowany na przełomie XV i XVI wieku Pałac Książęcy oraz pochodzącą z końca XIV wieku i będącą pozostałością dawnych fortyfikacji, kwadratową wieża Porte du Croux. Dumą miasta jest jednak klasztor Saint – Gildard, który powstał w końcu XVII w. Służą tu Bogu i bliźnim siostry z Kongregacji Sióstr Miłosierdzia. Jedną z nich była św. Bernadeta, która w Lourdes dostąpiła przywileju objawień Matki Bożej. Przybyła do Nevers w 1866 r. i w klasztorze była opiekunką chorych oraz zakrystianką. Święta pozostała w klasztorze przez 13 lat, aż do swojej śmierci w 16.04.1879 r. Trzy dni później złożono ją do grobu w klasztornym ogrodzie i od tamtego czasu ciało św. Bernadetty, wbrew wszelkim prawom natury, w ogóle nie uległo procesowi rozkładu, zarówno zewnętrznego, jak i wewnętrznego.
      Parkujemy na parkingu położonym nieopodal Rue du 14 Juilet (0,60 euro/h) i kierujemy się w stronę Pałacu Książęcego. Wąskie, kręte uliczki Starówki wiją się wzdłuż nabrzeża Loary i okolone są domami, których rodowód sięga nawet XIV wieku. Przechodzimy obok ślicznej kaplicy św. Marii i włóczymy się trochę po uliczkach Nevers
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148208108.html
      dochodząc do Pałacu Książęcego, zajmowanego obecnie przez sąd oraz Muzeum Ceramiki.
      Elewacja budynku otoczona jest przez znajdujące się na każdym rogu wieżyczki, a na froncie znajduje się wyższa, okrągła wieża, której okna zdobią rzeźby związane z historią domu La Merc, przez których została zbudowana większa część pałacu. Nieopodal Pałacu Książęcego położony jest Hotel de Ville, w którym aktualnie mieści się merostwo i biblioteka miejska
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148211694.html
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 26.11.13, 19:36
        Na lewo od merostwa stoi katedra Saint Cyr-Sainte Julitte, która jest kombinacją dwóch budynków i posiada dwie absydy.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148213769.html
        Zarówno absydy, jak i znajdujący się na zachodnim końcu transept, są resztkami dawnego romańskiego kościoła, zaś nawa i część wschodniej absydy zbudowane są w stylu gotyckim i pochodzą do XIV wieku. Boczny portal od strony południowej dobudowany został pod koniec XV wieku, a masywna i bogato zdobiona wieża, która wznosi się obok niego powstała na początku XVI wieku. Po pożarze, jaki miał miejsce w 1224 kościół został bowiem odbudowany w stylu neogotyckim o wysokich łukowych sklepieniach i dużych oknach. Mniej dotknięty pożarem chór i transept zostały zachowane w swojej pierwotne, gotyckiej formie. W bocznych nawach położone są XV-wieczne kaplice. Wnętrze katedry jest zachwycające, bo wpływające przez zabarwione na czerwono, różowo, pomarańczowo i żółto szybki witraży światło, nadaje mu niepowtarzalnej kolorystyki.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148213822.html
        Witraże te, choć piękne, są niestety współczesne, bo wszystkie okna katedry zostały zniszczone podczas nalotów RAF w lipcu 1944 r.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148213904.html
        Jedna z katedralnych kaplic poświęcona jest poległym podczas I Wojny Światowej mieszkańcom Nevers.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148213973.html
        Po wyjściu z katedry kierujemy się ku parkowi Roger Salengro,
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148230929.html
        gdzie poczesne miejsce zajmuje pomnik Pamięci Obrońcom Ojczyzny. Tuż za parkiem znajduje się natomiast klasztor Saint – Gildard, w którym spoczywa św. Bernadetta.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148231095.html
        Miejsce to wywołuje ogromne wrażenie, a przynajmniej na mnie wywarło większe od tego, którego doświadczyłam w Lourdes. Złożone w szklanym sarkofagu ciało św. Bernadetty zachwyca swoją świeżością. Chodź twarz i ręce zmarłej pokryte zostały cienką warstwą wosku, ciało jest tak naturalne i piękne, że sprawia wrażenie, iż zmarła w 1879 r. zakonnica jest nadal żywa i po prostu śpi. Gdy patrzę na Bernadette przez ciało przechodzi mi jakiś dziwny dreszczyk, którego doznaję zazwyczaj w miejscach uświęconych. Ale nie we wszystkich, bo doznawała go np. w hiszpańskim Montserrat, w Fatimie, czy w bazylice św. Franciszka w Asyżu, ale nie czułam tego w Lourdes, Watykanie albo w La Salette. Po wyjściu z kaplicy kierujemy się ku położonej obok grocie lourdyjskiej oraz do niewielkiego muzeum, jakie powstało w 1958 r., w setną rocznicę objawień w Lourdes. Oglądamy też wchodzący w skład sanktuarium dom pielgrzyma, ośrodek rekolekcyjny.
        Przed powrotem do samochodu udajemy się jeszcze do położonej nieopodal parkingu, pochodzącej z końca XIV wieku i będącą pozostałością dawnych fortyfikacji, kwadratowej wieży Porte du Croux. Jej narożniki ozdabiają, małe wąskie wieżyczki, a obecnie we wnętrzu wieży mieści się małe muzeum zawierające kolekcję rzeźb i starożytności rzymskich. Tuż obok położone są pozostałości dawnych murów fortyfikacji miejskich.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148240057.html
        Przechodzimy pod Porte du Cruix i wracamy do samochodu udając się w dalszą drogę.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 27.11.13, 20:13
        Jedziemy wzdłuż brzegów Loary najpierw drogą D 981, a następnie D 979 kierując się na Burbon-Lancy. Przejeżdżany przez pofałdowane tereny Burgundii, ukształtowane przez morenę czołową lodowca. Zielone pagórki porośnięte są pojedynczymi drzewami, kępami krzewów oraz lasami. Zbocza, które nie są porośnięte są lasami wykorzystywane są głównie jako pastwiska oraz do uprawy winorośli. Po drodze mijamy położone na wzgórzu pośród winnic małe chateau. Przez chwilę patrzę na to domostwo i myślę, że idealne byłoby ono dla mnie, jako miejsce zamieszkania.
        Przed 16:00 docieramy do Burbon-Lancy. Za prawdę, powiadam Wam, to niewielkie miasteczko warte jest odwiedzenia. Jeżeli tylko będziecie przejeżdżać w pobliżu polecam zboczenie z trasy i odwiedzenie tego miejsca. Położone w zachodniej w Burgundii Bourbon-Lancy znajduje się w samym sercu starożytnej Galii. Otoczone średniowiecznym murem góruje nad okolicą rozciągającą się przy rzece Loarze. Historia miasta sięga ponad 2000 lat wstecz, gdyż już za czasów rzymskich znane ono było jako uzdrowisko ze źródłami termalnymi. Miasteczko do dziś zachowało swój średniowieczny charakter, więc przyjemnie jest pospacerować nawet i pół godziny (tyle wystarczy) po jego brukowanych uliczkach, podziwiając stare domy oraz piękny widok na rozciągającą się u jego stóp okolicę.
        Parkujemy po lewej stronie kościoła i kierujemy się na prawo. Na prostokątnym placyku położony jest tu Hotel de Ville oraz pomnik upamiętniający poległych za ojczyznę.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148249687.html
        Wystarczy jednak przejść kilka kroków, aby znaleźć się w średniowiecznym świecie, gdzie podziwiać można wąskie uliczki okolone starymi domami.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148249749.html
        Widząc to urocze miejsce mój małżonek niemal zaczął sobie rwać włosy z łysej głowy, bo nie wziął ze sobą z samochodu kamery. Stare, porośnięte bluszczem oraz szachulcowe domu wprawiają w zachwyt i niemal zwalają z nóg.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148249997.html
        Wędrujemy położoną za Bramą Zegarową Rue de la Collegiale,
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148257692.html
        a następnie ulicą wiodącą wzdłuż murów, skąd roztacza się piękny widok na położone poniżej pola i wioski Burgundii.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148264147.html
        Wracamy do punktu wyjścia, czyli na parking po lewej stronie kościoła i jedziemy na położony w Gigny-sur-Saone camping Domaine de l’Eperviere.
        Położony w pobliżu Autostrady Słońca camping Domaine de I`Eperviere jest nie tylko dobrym miejscem na krótki postój i nocleg podczas podróży, ale również stanowi świetną baza wypadowa do zwiedzania okolicznych miasteczek i winnic Burgundii. Mimo, że camping położony jest "w zabitej dechami wiosce", jego otoczenie jest niezwykle ujmujące, bowiem u jego wejścia położony jest odrestaurowane XVI-wieczne chateau, w którym znajduje się restauracja oraz hotel. Znajdujący się w pobliżu chateau nie jest specjalnie atrakcyjny, bo składa się z prostego basenu zewnętrznego, przylegającego do niego niewielkiego basenu krytego oraz sauny i jacuzzi. Nie mniej jednak można tu popływać zarówno w pogodne, jak i niepogodne dni.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,116842945,148258056.html
        Dojeżdżamy tam ok. 19:00 i z przyjemnością logujemy się w przeznaczonym dla nas domku. Wokół naszego lokum straszliwe błoto. Widoczne nie tak dawno musiało u padać. Teraz jednak świeci zachodzące słoneczko, więc po błyskawicznym rozpakowaniu bagaży zasiadamy na tarasie do kolacji. Po raz piąty Eurocamp powitał nas na campingu winem, które wypijamy podczas posiłku.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 28.11.13, 19:27
      Dzień 20 – czwartek
      Dzisiaj w planie wycieczka po południowych krańcach Burgundii. Wstaję przed 8:00 i jak to w zwyczaju, udaję się do campingowego sklepiku po pieczywo. Świeże bagietki kuszą swoim zapachem i aż mnie korci, żeby w drodze do domku ugryźć tę kupioną na śniadanie. Nasz mobile home położony jest na samym końcu campingu i zanim tam docieram ulegam pokusie i urywam kawałek pachnącej pałeczki zjadając kęs z prawdziwą przyjemnością. Nigdzie bagietki nie smakują mi tak, jak we Francji!!! Zwłaszcza, gdy jeszcze są ciepłe i chrupiące.
      Mąż też już wstał, więc po kilku minutach możemy zasiąść do śniadania. Kilka minut po 9:00 ruszamy w drogę. Pierwszym przystankiem jest oddalone o ok. 15 km, leżące nad Somą miasteczko Tours, które jest jednym z najstarszych i najważniejszych ośrodków monastyrycznych w Burgundii i słynie przede wszystkim z przepięknego opactwa St-Philibert.
      Parkujemy przy głównej ulicy obok hotelu de Greuze. Zastanawiam się przez chwilę, czy parking nie jest czasem przeznaczony dla hotelowych gości, ale za bramą widać rozległy dziedziniec, na którym jest wiele miejsc do parkowania. Rozglądam się jeszcze za parkomatem, ale takowego też nie ma, czyli można spokojnie zostawić samochód w miejscu, gdzie stanęliśmy. Zaraz za hotelem skręcamy w lewo i uliczką wiodącą pomiędzy dwoma basztami dochodzimy do kościoła i znajdujących się wokół niego budynków klasztornych (wstęp bezpłatny).
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148269435.html
      Początki opactwa St-Philibert sięgają X wieku i klasyfikowane jest ono jako jeden z najlepszych przykładów architektury romańskiej. Kościół zbudowany został przez mnichów uciekających z Noirmoutiers przed normandzkimi najeźdźcami. W zbudowanej pierwotnie romańskiej kaplicy umieszczone zostały relikwie założyciela zakonu św. Philibert. W przeszłości należał do benedyktyńskiego opactwa, które zostało rozwiązane w 1785 r. Obecnie zespół klasztorny, zbudowany z kamienia w kolorze różu i ochry dominuje nad Tournus, a z obu wież rozciąga się wspaniały widok na miasto i okolicę. Oddzielająca wejście od nawy głównej kruchta, której sufit pokryty jest freskami, jest najstarszą częścią budynku. Wznoszę się tu ogromne filary podtrzymujące ciężar wież oraz znajdujących się powyżej kaplic. Wnętrze świątyni jest niezwykle jasne, do czego przyczyniają się kolumny z różowego marmuru oraz wpuszczające światło duże okna ozdobione witrażami. Główna nawa ma sklepienie kolebkowe oparte na cylindrycznych kolumnach. Oko przyciąga odnowiony na tysiąclecie kościoła ołtarz, pięknie zdobione stalle, zaprojektowana przez Gaudiego ambona oraz krzyż procesyjny. Za ołtarzem zachowała się część XII-wiecznych mozaik. Nad kruchtą mieści się pochodząca z XI w. kaplica św. Michała, do której prowadzą znajdujące się po prawej stronie wąskie schody. Kaplica posiada niezwykle grube mury i strzałkowe, wąskie okna, gdyż służyła niegdyś mnichom do obrony oraz jako schronienie podczas najazdów.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148269530.html
      Pomimo, iż kaplica zbudowana została w tym samym stylu, co znajdująca się poniżej kruchta, ma wyższy pułap i zapewnia więcej światła. Ściany i łuki filarów są wspaniałym przykładem sztuki romańskiej i posiadają zdobienia o motywach roślinnych i kwiatowych. Wychodzące na zachód okna kaplicy dają wspaniały widok na nawy wnętrza kościoła. W jednej z wysuniętych naw w szklanym relikwiarzu umieszczone są relikwie św. Philiberta. Pod chórem usytuowana jest pochodząca z końca X w. krypta, poświęcona pierwszemu patronowi kościoła św. Walerianowi, która pierwotnie była zbudowana wokół jego grobu. W krypcie znajduje się głęboka, okrągła studnia o nieznanym przeznaczeniu. Być może zaopatrywała ona mnichów w świeżą wodę, ale mogła też być źródłem wody do chrztu. Stojące wokół kościoła budynki składają się z krużganków, pochodzącego z 1471 roku domu opata, kapitularza, spiżarni oraz refektarza, przeznaczonego obecnie do wystawiania dzieł sztuki.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148269658.html
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 29.11.13, 19:42
        Po opuszczeniu opactwa udajemy się na spacer po Tournus, które słynie z malowniczych uliczek, okolonych kolorowymi domami o płaskich dachach pokrytych okrągłymi płytkami. Place oraz rynki ozdabiają pomniki i fontanny. Na parterach domów usytuowane są sklepy i restauracje, w których dania przygotowują szefowie kuchni o międzynarodowej renomie. Ulice i place ożywają szczególnie podczas organizowanych koncertów i wystaw, a samo miasteczko jest ulubionym miejscem przystani pływających po Somie żeglarzy.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148277059.html
        Mijamy stary kościółek Saint Valerien, podziwiamy stare, szachulcowe domy i dochodzimy do placu, przy którym stoi Ratusz.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148277183.html
        Mając za kompas widok wież opactwa St-Philibert kierujemy się drogę powrotną do samochodu, znowu zachwycając się ślicznymi uliczkami Tournus.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148277102.html
        15 km dalej położona jest pochodząca z XII wieku malownicza miejscowość Brancion, wraz z przyległymi wsiami, była niegdyś własnością książąt Burgundii i stanowiła przyczółek do obrony ich ziem. Do dziś jest ona wspaniałym przykładem architektury militarnej średniowiecza i jest chętnie odwiedzana przez turystów. Niestety obowiązuje tam zakaz poruszania się samochodami, które trzeba pozostawić na jednym z parkingów znajdujących się poza murami obronnymi. Zostawiamy więc samochód na bezpłatnym parkingu i idziemy w stronę średniowiecznego miasteczka, nad którym góruje warowny zamek,. Położoną na wysokości 400 m n.p.m. twierdzę, nazwano niegdyś "orlim gniazdem", gdyż podczas prowadzonych w średniowieczu wojen uważana była za miejsce nie do zdobycia. Zamek zbudowany został pomiędzy X a XII wiekiem przez panów rodu Brancion, a następnie ulepszony w wieku XIV przez książąt Burgundii. Otoczony był niegdyś potrójnym murem obronnym i posiadał klika flankujących wież, a do XVI wieku jego mury zwieńczone były blankami.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148285832.html
        Podziwiamy przez chwilę twierdzę z głównego placu Brancion, ale jakoś nie mamy ochoty zwiedzać jej od wewnątrz, udajemy się zatem na spacer po miasteczku.
        Położone u stóp zamku miasteczko zachowało swój unikalny XV-wieczny charakter. Kamienne domy porośnięte są zielonym bluszczem a werandy domów wypełnione są kwiatami.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148285976.html
        Na głównym placu stoi stara hala targowa, a w jej pobliżu urocza średniowieczna studnia.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148285936.html
        Na krańcu wsi stoi romański kościół Saint Pierre, którego początki datowane są na wiek XII, a rozbudowa następowała do wieku XIV. Wnętrze kościoła zachwyca swoją prostotą. Wyłożona kamiennymi płytami podłoga oraz prosty ołtarz otoczony namalowanymi na ścianie wizerunkami świętych pozwalają nam na cofnięcie się do dawnych czasów.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148296921.html
        Tuż obok kościoła usytuowany jest niewielki ziołowy ogródek, a z położonych tarasów roztacza się prześliczny widok na Burgundię.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148297022.html
        Lokalizacja miasta pośród wzgórz Mâconnais, w otoczeniu falujących winnic jest tak malownicze, że brakuje tu tylko ekipy filmowej. Choć wszystko tu nas zachwyca, malowniczymi uliczkami miasteczka wracamy do samochodu i udajemy się w dalszą drogę.
        • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 30.11.13, 19:47
          Nieopodal Brancion, w otoczeniu winnic i gajów, leży składające się z trzech wsi miasteczko La Capelle sous Brancion, które słynie romańskiego kościoła Matki Bożej.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148303490.html
          Zbudowany w XII wieku do dziś nieuchronnie przyciąga uwagę i turystów, a jego freski przedstawiające koronację Marii przez Chrystusa są rzadkością w Burgundii. Niestety kościół jest zamknięty na cztery spusty i nie jest mi dane podziwianie tego dzieła. Podążamy więc dalej w kierunku Cluny, mijając po drodze XVI-wieczny, zbudowany na planie kwadratu Chateau de Nobles, który jest własnością prywatną i niestety nie jest udostępniony publiczności. Na chwilę zatrzymujemy się natomiast w niewielkiej wiosce Chapaize, która składa się z kamiennych domów z krytymi galeriami, typowymi dla rejonu południowej Burgundii.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148306233.html
          Znajdujący się tu kościół św. Marcina widać już z odległości kilku kilometrów, dzięki jego wysokiej dzwonnicy. Ta romańska świątynia należy do najstarszych kościołów w tym regionie. Budowana była ona w etapach począwszy od X w., kiedy to powstała dzwonnica w stylu lombardzim z dwoma poziomami okien oraz większa część korpusu budynku. Budowę zakończono w wieku XI, a o poszczególnych etapach budowy świadczą różne rodzaje użytego kamienia. Kościół otoczony jest starym cmentarzem.
          Przejeżdżamy przez wioskę Cormatin, która słynie z pięknego pałacu w stylu Ludwika XIII z oryginalnym wnętrzem i wspaniałymi ogrodami.
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148320097.html
          Niestety obiekt ten udostępniony jest do zwiedzania dopiero od 14:00, dlatego też postanawiamy zatrzymać się tu w drodze powrotnej i jedziemy dalej do Cluny, które słynne jest z istniejącego tu niegdyś klasztoru benedyktynów, założonego w 910 roku. Klasztor został co prawda zamknięty w okresie rewolucji francuskiej i prawie całkowicie rozebrany w 1811 roku, jednak nadal miasto jest ważnym ośrodkiem turystycznym i co roku odwiedza je około 70 tys. turystów, dla których główną atrakcją są pozostałości po romańskim opactwie oraz muzeum sztuki i archeologii.
          • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 01.12.13, 19:50
            W Cluny parkujemy przy Rue Filaterie, położonej nieopodal opactwa, tuż za murami starego Cluny (0,50 euro/h). Chociaż nieopodal znajduje się spory parking nie ma na nim wolnych miejsc, więc jesteśmy szczęśliwi, że akurat ktoś wyjechał i umożliwił nam zaparkowanie.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148312348.html
            Do klasztoru jest zaledwie kilka kroków i po 5 minutach kupujemy już bilety upoważniające do wstępu na jego teren ( 9,50 od osoby). Założony w 909 przez Williama I Pobożnego, księcia Akwitanii i hrabiego Owernii, Cluny Abbey był w czasach swojej świetności jednym z najbogatszych i najbardziej wpływowych klasztorów benedyktyńskich w Europie. Niezależny od władzy świeckiej, klasztor pod wezwaniem Apostołów św. Piotra i Pawła był pod bezpośrednim zwierzchnictwem papieża i nadzorował 1.100 klasztorów i przeoratów w całej Europie. Opactwo było ważnym centrum duchowym i intelektualnym w średniowieczu i zgodnie z regułą św. Benedykta, było ośrodkiem reform klasztornych zmierzających m.in. do powrotu do pierwotnej reguły benedyktyńskiej oraz surowości obyczajów, podniesienia poziomu moralnego, a także umysłowego zakonników i uznano je za lidera monastycyzmu zachodniego w Europie. Pierwszy kościół (tzw. Cluny I) zbudowano w latach 915-927. W czasach opata Majola powstał natomiast w latach 950-981 większy kościół (tzw. Cluny II). Romańską, monumentalną bazylikę wg projektów mnichów Gauzona i Hezelona, o długości 181 m, zbudowano w latach 1088-1131 (tzw. Cluny III). Bazylika miała 5 naw podłużnych i 2 poprzeczne, promieniste kaplice i dwie wieże, które wznosiły się nad ramionami transeptu zachodniego. W XIII w. ukończono dwunawowy, 5-cio przęsłowy narteks oraz rozbudowano pomieszczenia klasztorne.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148312452.html
            Do czasu zbudowania Bazyliki św. Piotra w Rzymie była największą świątynią chrześcijańską. Całkowita długość kościoła sięgała ok. 190 m, a szerokość korpusu 40 m. Wnętrze było bogato dekorowane - zachowało się kilka kapiteli z dekoracją figuralną m.in. personifikacje tonów muzycznych chorału gregoriańskiego - będących arcydziełami rzeźby romańskiej. Niektóre elementy architektury bazyliki, takie jak sklepiona ostrołukową kolebką nawa główna oraz łukowe arkady międzynawowe, zapowiadały już styl gotycki, a około 1130 roku, po zawaleniu się sklepień, dodane zostały łuki przyporowe przy nawie głównej. Podczas rewolucji francuskiej, w 1790 opactwo zamknięto, a w latach 1809-1823 zburzono. Zachowało się tylko południowe ramię transeptu bazyliki, ośmiokątna dzwonnica oraz pochodzące z XIII i XVIII w. fragmenty zabudowań klasztornych m.in. krużganki.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148312434.html
            Od strony ogrodu klasztor przypomina bardziej pałac francuskich możnowładców niż średniowieczne opactwo.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148312517.html
            W jednym z narożników dziedzińca stoi jednak XIII-wieczny gotycki budynek, który na dolnym poziomie służył jako winiarnia, zaś na górnym jako spichlerz. Jego wnętrze służy aktualnie jako niewielkie muzeum, w którym podziwiać można modele opactwa oraz kolekcję romańskich kapiteli pochodzących z olbrzymich kolumn bazyliki.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148315728.html
            Zachwyt może wzbudzić też prześliczne łukowe sklepienie z dębu i kasztanowca.
            Po zwiedzeniu opactwa spacerujemy jeszcze trochę po miasteczku, podziwiając położony nieopodal Pałac Opatów,
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148315785.html
            antyczny teatr oraz wzmocnione basztami mury Starego Miasta.
            fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148315849.html
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 02.12.13, 19:59
        W drodze powrotnej na camping, jak to było wcześniej zaplanowane, zatrzymujemy się w Cormatin, aby obejrzeć ogrody otaczające znajdujący się tu zamek, który zbudowany został przez markiza Huxelles na początku XVII wieku. Budynek otoczony jest fosą, a droga do niego prowadzi przez zwodzony most. Frontowa część pałacu ozdobiona jest wysmukłymi wieżyczkami nieposiadającymi znaczenia obronnego i łączy się pod katem prostym ze skrzydłem bocznym. Obie części otwierają się na obszerny dziedziniec zwieńczony dorycką świątynią.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148325953.html
        Wejście na dziedziniec ze skrzydła prostopadłego do frontowej części posiada bramę umieszczoną między dwoma jońskimi pilastrami. Otaczające zamek ogrody istnieją od 1620 r. i zajmują ok. 11 hektarów powierzchni. Ozdabiają je roślinne labirynty, fontanny, altany oraz gaje oliwne.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148325964.html
        Pierwotnie ogrody zajmowały większą powierzchnię, ale zmniejszone został w XVIII w. kiedy to w 1785 r. zaprojektował je Pierre Desoteux. Posadzone wtedy zostały różnego rodzaju drzewa amerykańskie, tulipanowce i cyprysy. W obecnym kształcie, po dewastacji ok. 1815 r., kiedy to potrzebowano ziemi na wypełnienie fosy, ogrody zostały odrestaurowany w 1990 r. i do dziś uchodzą, za jedne z najpiękniejszych we Francji.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148326160.html
        Choć jesteśmy już trochę zmęczeni wcześniejszym zwiedzaniem z przyjemnością spacerujemy po ogrodowych alejkach równo przystrzyżonym zielonym żywopłotem. Na niektórych klombach krzewy przybierają kształty ptaków i zwierząt, Jest tu zajączek, niedźwiadek, kaczka, wiewiórka...
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148326128.html
        Całkiem ładnie to wygląda. Na skraju ogrodów usytuowano altankę, której parter zamieszkują króliczki i papużki, a górnego tarasu podziwiać można widok na parkowy labirynt oraz otaczające zamek ogrody.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148329080.html
        Znowu spacerujemy ogrodowymi alejkami napawając się widokiem uporządkowanych rabat, kierując się w stronę wyjścia.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148329100.html
        Ale to jeszcze nie koniec spaceru po zamkowych ogrodach. Za położonymi po lewej stronie od wejścia budynkami gospodarczymi znajduje się bowiem pełny ziół i warzyw ogród kuchenny.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148333717.html
        Małżonek stwierdza, że już w Villandry naoglądał się kapusty i pietruszki, więc gdy on przysiada na przyramkowym murku, ja udaję się na krótki spacerek po tym niewielkim ogródku. Chociaż w porównaniu z ogrodami warzywnymi w Villandry ogródek jest bardzo skromny, jednak może zachwycić swoim wyglądem. Zadbane grządki warzywne ozdabiają żółte słońca słoneczników oraz kwitnące zioła.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148333787.html
        Na ich tle pięknie prezentują się też zamkowe mury.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148333765.html
        Po 15 minutach spaceru wracam do odpoczywającego na murku małżonka i udajemy się do pozostawionego na parkingu samochodu, ruszając w podróż powrotną na camping. Po drodze jeszcze robimy zakupy w Carrefour położonym na przedmieściach Tournus i około 17:00 wracamy na camping.
        Po obiedzie jest jeszcze trochę wolnego czasu, więc przebieram się w kostium kąpielowy i udaję się na basen, który na tym campingu czynny jest do 20:00. Mąż natomiast bierze swojego tableta i idzie wraz ze mną, ale nie na basen, lecz do położonej obok niego kawiarenki, gdzie za free korzystać można z Internetu. Słoneczko już prawie zaszło i na basenie zewnętrznym jest trochę chłodno, więc pływam samotnie w wewnętrznym basenie. Niestety, zarówno sauna, jak i jacuzzi są nieczynne, a miałam nieodpartą ochotę na skorzystanie z nich. Po godzinie pływania wracam do swojego mobile home. Zaczyna mżyć drobny deszczyk, który z czasem przybiera na sile i zjedzenie kolacji na tarasie okazuje się w tych warunkach niemożliwe.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 03.12.13, 19:46
      Dzień 21 – piątek
      Na dzisiejszy dzień miałam dość szerokie plany. Mieliśmy pojechać do Macon, gdzie chcieliśmy obejrzeć XVIII-wieczny Hôtel Senecé oraz Hôtel-Dieu - hospicjum ze szpitalem i dawną apteką, pochodzący z XIX w. kościół Saint-Pierre, pochodzącą z XV wieku drewnianą kamienicę Maison de bois XI-wieczny Most Saint-Laurent, a także pozostałości dawnej katedry i Saint-Clément - bazyliki cmentarnej wybudowanej w VI wieku. Kolejnym przystankiem miało być miasteczko Berzé-la-Ville z Chapelle aux Moines i położonym nieopodal niej Chateau des Moines. Potem mieliśmy odwiedzić królewski klasztor Brou, położony w Bourg-an-Brese, a na koniec zawitać do otoczonego murami obronnymi średniowiecznego miasta Louhans, które słynęło jako "Miasto Arkad". Plany planami, a rzeczywistość ma swoje prawa... Od rana leje, jak z cebra i nawet, zamiast jak zawsze iść do sklepu po pieczywo, podjeżdżam tam samochodem.
      Śniadanie zjedzone, mija 10:00, 11:00 a deszcz nie ustaje. Chyba w wycieczki nici... A tak chciałam zobaczyć ten kawałek Burgundii... Wreszcie przed 12:00 przestaje lać, a na niebie pojawiają się nawet plamki błękitu. Trochę późno na dłuższą wycieczkę, ale szkoda siedzieć w chałupie, więc decydujemy się na wyjazd do Beaune. Mimo, że w mieście byliśmy kilka lat temu, mój małżonek nie wiedzieć dlaczego, odmówił wstępu do wybudowanego tu w 1443 r. Hotelu Dieu zwanego obecnie Hospices de Beaune. Potem, oglądając zdjęcia, które tam zrobiłam, żałował, że nie wszedł do środka, bo tak właśnie wyobrażał sobie stary szpital, czytając w dzieciństwie opowiadania miesięczne z powieści „Serce” Edmunda de Amicisa.
      Jedziemy drogą N6 na Chalon-sur-Saone, a następnie D974 przez Cote d`Or, mijając Meursault, w którym przebywaliśmy w 2006 r. na campingu Le Grappe d’Or. Wokół rozciągają się winnice Burgundii, w sercu których leży to urocze miasteczko o pokrytych kolorowymi dachówkami domach. Ciekawym obiektem jest tu średniowieczny kościół St. Nicholas oraz Hotel de Ville, który w przeszłości był zamkiem obronnym. Warto odwiedzić położony w pobliżu, pochodzący z XIV wieku Chateau de Maursault, w którego piwnicach przechowywane są niezliczone butelki lokalnego wina.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148348046.html
      Około 13:00 dojeżdżamy do Beaune, które cieszy się bardzo długą i bogatą historią. Aż do XIV w. miasto było siedzibą książąt Burgundii, którzy otoczyli miasto silnymi fortyfikacjami i wałami obronnymi. Pochodzące z XIII w., znajdujące się pod murami obronnymi piwnice wciąż wykorzystywane są do przechowywania win. Wiele z nich otwartych jest dla zwiedzających, co stwarza możliwość degustacji burgundzkich trunków. W centrum trudno jest znaleźć miejsce do zaparkowania i przez około pół godziny krążymy po ulicach zanim wreszcie trafiamy na wolne miejsce przy Rue Thiers z pobliżu hotelu des Remparts (0,60 euro/h). Na wszelki wypadek wrzucam do parkomatu 1,50 euro, co powinno wystarczyć na ponad 3 godziny, bo do 14:00 parkowanie jest bezpłatne. Teraz kierujemy się Rue de Alsace do trójkątnego Placu Carnot, na którego środku króluje fontanna nazwana przeze mnie "ogonem pawia".
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148348178.html
      Stąd już dosłownie parę kroków jest do słynnego Hospices de Beaune.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 04.12.13, 19:51
        Ten pierwszy na świecie szpital dla ubogich założony został w 1443 r. przez będącego kanclerzem księcia Burgundii Nicolasa Rolin i jego żonę, którzy w ten sposób chcieli zapewnić sobie zbawienie. Pierwszych pacjentów szpital powitał 1 stycznia 1452 r. i od tej pory aż do roku 1971 służył ludziom chorym i potrzebującym opieki.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148350431.html
        Kupujemy bilety (7euro/osobę) i wchodzimy do środka. Surowy na zewnątrz budynek budzi prawdziwy zachwyt po wejściu na jego wewnętrzny dziedziniec. Dachy otaczających go budynków pokryty jest bowiem mozaiką glazurowanych, kolorowych dachówek, tak charakterystycznych dla regionu Burgundii. Dodatkową ozdobę stanowią liczne wieżyczki oraz dekoracyjne balkony i prześlicznie dachowe okna.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148350467.html
        Teraz przystępujemy do zwiedzania poszczególnych obiektów hospicjum. Zgodnie z planem zwiedzania wchodzimy najpierw do przeznaczonej dla chorych Wielkiej Sali, która ma 50 m długości i 14 m szerokości. Wzdłuż obu długich ścian stoją tu obite czerwonym materiałem łóżka, ustawione tak, aby chorzy mogli widzieć znajdujący się na końcu sali ołtarz.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148365497.html
        Przy każdym łóżku sto stolik, na którym stawiano przygotowane dla chorych posiłki oraz krzesło dla odwiedzającego pacjenta gościa. Jeżeli chory potrzebował intymności mógł zaciągnąć otaczające łóżko kotary, bądź też poprosić o ich zasłonięcie którąś z opiekujących się chorymi zakonnic. Następnie mijamy Salę św. Anny i wchodzimy Sali św. Hugona, utworzonej w 1645 r. z inicjatywy pana Huguesa Beault.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148365512.html
        Znajdujący się tu ołtarz przedstawia cudowne uzdrowienie przez św. Hugona dwoje dzieci zmarłych podczas zarazy. Kolejną salą jest zawierająca 12 łóżek Sala św. Mikołaja, która ufundowana została przez króla Ludwika XIV po jego wizycie w 1658 r.
        Dalej położona jest kuchnia, gdzie zakonnice zajmowały się przygotowywaniem dla chorych jedzenia. Pełno tu miedzianych rondli i garnków, a po obu stronach kuchennego blatu stoją dwa piękne, przypominające gęsie szyje, miedziane krany, z których pobierano wodę.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148365577.html
        Z kuchni wychodzimy na dziedziniec, gdzie jeszcze raz podziwiamy zdobiące budynki detale architektoniczne, ozdobne rzygacze, podpierające wyższe piętra wysmukłe kolumienki oraz znajdującą się tu kamienną studnię.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148368038.html
        Teraz wchodzimy do szpitalnej apteki, w której sporządzano z dostępnych preparatów i ziół różnorodne lekarstwa. Możemy tu zobaczyć wykonany w 1760 r. z brązu moździerz służący do rozdrabniania poszczególnych specyfików, a także dwa duże miedziane kotły, w których wyodrębniano lecznicze substancje z hodowanych w przyszpitalnym ogrodzie ziół. W szafkach na półkach znajduje się też zbiór 130 ceramicznych naczyń pochodzących z 1782 r., służących do przechowywania maści, syropy i tabletki.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148368087.html
        Opisy na niektórych z nich może zaskakiwać, bowiem mamy tu proszek ze stonogi, oczy raka oraz eliksir z żabiego odwłoku.
        Ostatnim miejscem, jakie odwiedzamy jest Sala św. Ludwika utworzona w 1661 r. z inicjatywy Ludwika Betault. Ozdobiona jest ona kolekcją pięknych XVI-wiecznych arrasów przedstawiających biblijne opowieści. Środek sali zajmuje marmurowy wodozdrój, z którego chorzy mogli czerpać wodę. Jako eksponaty ustawione tu są też pięknie rzeźbione, gotyckie skrzynie oraz drewniane i kamienne posągi.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148383660.html
        No i wreszcie w najdalej położonej sali największa atrakcja Hotel Dieu – wspaniale zachowany XV-wieczny poliptyk „Sąd Ostateczny” Rogiera van der Weydena. W zaciemnionej sali dzieło to wywiera niezapomniane wrażenie uderzając intensywnością barw.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148384060.html
        Centralną oś obrazu zajmuje na górze ubrany w czerwone szaty Jezus Chrystus siedzący na złocistym globie i łuku tęczy. Ukazujący swoje rany wykonuje prawicą znak błogosławieństwa, a lewicą gest potępienia grzechów. Poniżej Chrystusa ukazany jest Archanioł Michał, trzymający w ręce wagę, na której szalkach są ukazane postacie symbolizujące dusze zbawionych i potępionych. Przyglądam się strącanym do piekieł grzesznikom, ale i na twarzach tych, którzy byli bez grzechu też nie widzę jakiejś specjalnej radości. Widać tu raczej niedowierzanie i wdzięczność za to, że dostąpili oni łaski zbawienia. Dopiero ostatnia, położona po lewo (od strony Jezusa po prawicy) część obrazu, gdzie wstępują oni do bram raju, napawa pewnym optymizmem.
      • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 05.12.13, 20:30
        Opuszczamy Hotel Dieu i udajemy się na zwiedzanie zabytkowej Starówki, która przyciąga brukowanymi uliczkami i pięknem swoich kamienic. Idziemy Avenue de la Republique w kierunku pochodzącej z XV wieku kolegiaty Notre Dame, mijając po drodze XVI-wieczny La Maison du Colombier ozdobiony strażniczymi wieżyczkami.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148386437.html
        Budowę katedry w Beaune rozpoczęto w XII wieku, a zakończono ją dopiero na początku następnego stulecia. Kościół składa się transeptu, prezbiterium z absydą oraz dwóch naw, w których usytuowane są kaplice. Południowy portal transeptu otwiera się na wirydarz z galerią krużganków.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148402505.html
        Wewnątrz świątyni podziwiać można wspaniała kolekcję XV-wiecznych gobelinów oraz pochodzącą z XII wieku statuę Matki Bożej z Dzieciątkiem.
        Po opuszczeniu kolegiaty błądzimy znów przez kilka minut po wąskich uliczkach Beaune. Zaglądamy do kaplicy St. Etienne, która była niegdyś częścią zakonu karmelitanek, a obecnie jej wnętrze służy do celów wystawowych.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148404541.html
        Tym razem w środku jest jakaś mało ciekawa chińszczyzna, więc po paru minutach wychodzimy stamtąd i idziemy dalej.
        Przechodzimy obok Maison Romane oraz dzwonnicy stojącej przy Placu de Monge i dochodzimy do imponującej, kamiennej bramy Porte St. Nicolas, która niegdyś była północnym wejściem do średniowiecznego Beaune. Tuż obok bramy położona jest pochodząca z przełomu XVII i XVIII wieku kaplica de l`Oratoire, która obecnie służy do organizowania różnorodnych spotkań, wystaw oraz imprez rodzinnych. Teraz przechodzimy obok otoczonego arkadami Ratusza i powoli kierujemy się w stronę samochodu.
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148404630.html
        Z położonych przy drodze restauracji dobiegają nas smakowite zapachy, ale czas parkowania się kończy i nie możemy sobie pozwolić na to, żeby im ulec. To właśnie jest mankament parkowania na parkingach z parkomatami... Nigdy nie wiadomo ile do nich wrzucić. Zdecydowanie wolę parkować tam, gdzie przy wyjeździe płacę za czas postoju. Mam wtedy poczucie, że mogę wracać do samochodu, kiedy tylko mnie się zachce, a nie obawiać się mandatu za wydłużone parkowanie.
        Na camping wracamy przed 18:00. Szybko robię obiadokolację (na szczęście mam jeszcze rezerwową fasolkę po bretońsku), a następnie przystępujemy do pakowania bagażu. Zostaje mi jeszcze trochę czasu, żeby popływać w basenie. Dzisiaj w basenie mam towarzystwo, bo dołącza do mnie para z Anglii. Odświeżona kąpielą wracam do domku. Przed snem jeszcze mała przekąska, po kieliszeczku koniaku i do łóżka. Wakacje się kończą, czas do domu wracać.
    • aseretka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży 06.12.13, 20:13
      Dzień 22 – sobota
      Bramy campingu, a właściwie zagradzający wjazd szlaban otwierają o 6:00 i na tę właśnie godzinę planujemy wyjazd. Wstaję o 5:30 parzę kawę i podgrzewam w mikrofali kupione wczoraj croissanty. Takie ciepłe lepiej smakują Bagaże mąż zapakował do samochodu już wczoraj wieczorem, gdy ja korzystałam z basenu, więc kilka minut po 6:00 gotowi jesteśmy do wyjazdu. Na dworze jeszcze panują egipskie ciemności, ale za jakąś godzinę powinno już zacząć się rozwidniać.
      Chociaż nie jedziemy przez Francję autostradami droga przebiega sprawnie. Po ok. 15 minutach dojeżdżamy z campingu do drogi N6 prowadzącej do Chalon-sur-Saone, a następnie obwodnicą wjeżdżamy na N73 kierując się na Dole i Besancon. Teraz wjeżdżamy na N83, przejeżdżamy Belfort i tą samą drogą kierujemy się na Colmar. Przejazd 310 km zajmuje nam niecałe 5 godzin i przed 11:00 zatrzymujemy się w Colmar. Chociaż byliśmy już w tym miasteczku Nie mogę sobie odmówić powtórnego, chociażby krótkiego spaceru po uliczkach tego uroczego miasteczka i wypicia kawy w jednej z kafejek w poprzecinanej kanałami dzielnicy Le Petite Venice.
      Położone pośród winnic Alzacji miasteczko Colmar wzmiankowane już w 832 r. jako Colombarium było rezydencją królów francuskich z dynastii Karolingów, a po 1282r. rozbudowane zostało w jedną z najpotężniejszych twierdz. Dzisiejsze Colmar zachwyca głównie pięknymi domami kuśnierskimi z pruskiego muru położonymi w poprzecinanej kanałami dzielnicy zwanej Mała Wenecją.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148421398.html
      Stojące nad wodą budynki odznaczają się pięknymi rzeźbionymi drzwiami i całą gamą różnorodnych kolorów. Do najładniejszych z domów należą: wybudowany w 1609 r. Maison des Têtes oraz pochodzący z 1537 r. Maison Pfister. Również te, nie położone nad kanałami uliczki mogą zachwycać swoją urodą. Nasz krótki spacer trwa zaledwie godzinę, ale tak jak i podczas poprzedniej wizyty nie mogę się oprzeć urokowi tego miasteczka.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,91,147411143,148421429.html
      Nie mamy jednak zbyt dużo czasu, żeby podziwiać jego uroki, bo przed nami jeszcze 1100 km drogi do domu.
      Przejazd autostradami przez Niemcy przebiega sprawnie i po 6 godzinach jazdy docieramy w okolice Drezna. Cieszymy się, bo planowałam przekroczenie granicy niemiecko-polskiej około 20:00, a będziemy godzinę wcześniej. Radość jednak nie trwa długo, bo za Dreznem ciągle jakieś roboty drogowe. A już gdy dojechaliśmy do tunelu przed Zgorzelcem, to nastąpiła załamka... Tunel zamknięty i znaki drogowe kierują na objazd. Przejeżdżamy przez jakieś wioski z prędkością 40 km/h. Oznakowanie objazdu jest bardzo słabe i nie wiemy, czy jedziemy dobrą drogą. GPS kieruje nas oczywiście na remontowaną trasę, a pan Hołowczyc powtarza uparcie: „za .. metrów zawróć”. Przed nami kilka samochodów z rejestracją polską, więc jedziemy za nimi. W rezultacie przejazd 100 km zamiast godziny zajmuje nam ponad dwie i na granicy w Jędrzychowicach meldujemy się dopiero przed 21:00
      Po przekroczeniu granicy obowiązkowe tankowanie. I "wrzucenie na ruszt" czegoś ciepłego w pobliskim barze. Mąż zamawia szaszłyk, a ja mam ochotę na placek zbójnicki. Mimo, że we Francji wszystko nam smakowało zatęskniliśmy trochę za polskim jedzeniem. Droga od Jędrzychowic do Sycowa została już przystosowana do szybkiego ruchu. Obwodnicami pięknie omija się Wrocław oraz Oleśnicę. Dalej też dobrze się jedzie wyremontowaną ósemką i aż szkoda zjeżdżać z niej na prowadzącą do Sieradza czternastkę. Jakoś jednak przejeżdżamy te ostatnie 100 km i o 2:30 zajeżdżamy do domu.
      • Gość: orka Re: Kierunek zachód Francji -relacja z podróży IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.12.13, 21:01
        Colmar - perełka tamtego regionu, obowiązkowy przystanek!
        Kiedy my wracaliśmy 3 tygodnie wcześniej, staliśmy w korku w kierunku Zgorzelca jeszcze przed Dreznem (kierowaliśmy się na Świecko). Czytałam, że w tym roku Niemcy ostro wzięli się za remonty na autostradach, więc połowę trasy przejechaliśmy bocznymi drogami - szybko i sprawnie, choć wolniej.
        Jednak podziwiam Waszą kondycję - dotrzeć do domu w środku nocy to jest wyczyn! Gratulacje dla kierowcy :)