Garść wrażeń z Normandii i Bretanii.

08.10.07, 07:21
Dopiero w ten weekend miałam możliwość skreślenia kilku zdań z
mojego pobytu w Normandii i Bretanii. Z braku czasu, po raz pierwszy
pojechałam na wakacje prawie zupełnie nieprzygotowana, wiedząc tylko
w ogólnym zarysie ( dzięki Janou, Bahowi i Jot-be ) czego mogę się
spodziewać.

Na nieprzewidywalną bretońską pogodę przed wyjazdem dokonałam przede
wszystkim zakupu kaloszy i porządnych kurtek przeciwdeszczowych. Nie
miałam bowiem zamiaru przemoknąć do suchej nitki tak, jak podczas
majowego pobytu nad Jeziorem Maggiore. I tu pierwsze zaskoczenie,
jak najbardziej pozytywne. Kurtki przeciwdeszczowe, kalosze i
flanelowe koszule nie przydały się na nic. Pogoda była piękna.
Temperatura powietrza zaskakująco wysoka. Dni słoneczne. Mimo wiatru
znad Atlantyku, można było całymi godzinami leżeć na plaży. Nawet
woda w oceanie zachęcała, przynajmniej mnie, do kąpieli. Czyste,
niemal krystaliczne wody, sprawiały prawdziwą przyjemność pływania,
chociaż jej temperatura nie przekracza 15 stopni C:) Jednak za nic
nie oddałabym pływania w tej wodzie w zamian za nurzanie się w
ciepłych jak zupa odmętach Morza Śródziemnego na Lazurowym Wybrzeżu
południa Francji. Trzeba jednak zauważyć, że to tylko moje wrażenie,
gdyż nikt z reszty towarzystwa (a i innych wczasowiczów rzadko kto)
nie odważył się zanurzyć głębiej niż po kostki, a moja wnuczka Zuzia
niemal z krzykiem wyskoczyła z kłującej igiełkami wody. Popołudnia
spędzone na basenie campingowym w Bretanii, były jednak całkiem
przyjemne.

Drugie zaskoczenie, to odpływy i przypływy. Nawet po pobycie w
Portugalii nie wyobrażałam sobie takiej ich wielkości. I w
Normandii, i w Bretanii poziom wód zmieniał się bardzo szybko. W
ciągu 2-3 godzin łodzie, które osiadały na mieliźnie pływały z
powrotem na wodzie. I odwrotnie. Parkingi położone wzdłuż grobli
klasztoru Mount St. Michel po kilku godzinach były suche i można już
było tam parkować. Gdy przyjechaliśmy do klasztoru św. Michała około
9 rano musieliśmy zaparkować na parkingu dla camperów, czyli jakieś
3-4 km przed wyspą. Z daleka nawet był to ciekawy widok, gdy
patrzyło się na całe pielgrzymki ludzi wędrujących wzdłuż grobli.
Kiedy jednak opuszczaliśmy wysepkę St. Michel poziom wody był już
tak niski, że parkingi poniżej grobli przy klasztorze były już
prawie zapełnione. Podobnie było i w okolicach St. Malo, i w
okolicach Houlgale, i w okolicach Reguenes Plage, i w okolicach
Półwyspu Cruzon, i na Półwyspie Quiberon. Widok naprawdę
zaskakujący, gdy w ciągu tak krótkiego czasu zmieniał się poziom
wody.
    • aseretka Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 08.10.07, 07:25
      Pozostałe wrażenia z Normandii i Bretanii:
      - w Fecamp, słynącego podobno ze swego masywnego Abbatiale de la
      Trinite, którego nawa ma 127 m długości (czyli tyle samo ile nawa
      paryskiej katedry Norte Dame), najbardziej zachwycił mnie Pałac
      Benedyktyński;
      - oczarowana byłam Wybrzeżem Alabastrowym, a szczególnie Falaise
      d`Amont i Falaise d`Aval w Etretat, uroczej miejscowości słynącej z
      białych wapiennych łuków i tuneli skalnych;
      - zawiedziona byłam przejazdem podobno najpiękniejszym podwieszanym
      mostem na świecie, perłą Hawru - Pont-du-Normandie (przejazd
      kosztuje 5 euro, a najbliższym mostem Pont-du-Tareanville 2,60
      euro);
      - zachwyciło mnie malownicze Honfleur z drewnianym XV-wieczny
      kościół św. Katarzyny, którego dach przypomina odwrócony kadłub
      okrętu;
      - podobała mi się organizacja na cmentarzu żołnierzy amerykańskich w
      Colleville-sur-Mer. Rząd 9386 białych marmurowych krzyży jest
      bardziej wymowny niż wystawa jakiegokolwiek muzeum;
      - rozczarowały mnie pozostałości sztucznego portu pod Arromanches,
      jak głoszą przewodniki najbardziej fascynującego zabytku
      świadczącego o pomysłowości Brytyjczyków w dniach desantu aliantów;
      - w życiu nie spotkałam takiej liści wielkich muszli, jak na
      nabrzeżu w Port-en-Bassin;
      - podobnie jak Jot-be odczułam niedosyt przy zwiedzaniu wnętrz
      klasztoru St. Michel;
      - spodziewałam się więcej wrażeń z St. Malo, ale same miasto za
      murami przeraziło mnie swoją komercją i szybko zadecydowałam o
      ucieczce na spacer wzdłuż wałów obronnych Starego Miasta, skąd można
      było podziwiać cudowny widok na Szmaragdowe Wybrzeże i Bastion Saint
      Philippe;
      - zdecydowanie bardziej podobał mi się Pointe-du-Grouin i Pointe-du-
      Penhir niż osławiony, najbardziej wysunięty na zachód cypel Francji,
      Pointe-du-Raz;
      - Pointe-du-Raz, polecany na tym forum przez Alicję o zachodzie
      słońca, okazał się kompletnym niewypałem (może dlatego byłam tym
      przylądkiem rozczarowana). Przy pięknej pogodzie, patrzenie pod
      zachodzące słońce jest raczej uciążliwe i nie oddaje jego uroków.
      Jako puls można uznać tylko fakt, iż po 19:00 nie trzeba tam płacić
      6 euro za parking. Widoki jednak raczej kiepskie. Żałowałam, że nie
      odwiedziłam tego przylądka w godzinach przedpołudniowych. Polecam
      raczej to miejsce na obiadowy piknik. Wrażenie wywarł natomiast na
      mnie piękny pomnik dłuta Cypriana Godebskiego;
      - zadziwiona i zachwycona byłam cudownym, zielono-szmaragdowym
      kolorem wody na Szmaragdowym Wybrzeżu, (a szczególnie na Pointe-du-
      Grouin), którego koloru chyba nie oddadzą żadne zdjęcia;
      - podobała mi się Zatoka Baie de la Foret, która przyciąga turystów
      bajecznymi widokami bretońskiego wybrzeża;
      - spodziewałam się większych wrażeń na widok menhirów w Carnac.
      Muszę jednak przyznać, że robią one wrażenie, ale zabrakło u mnie
      tego dreszczyku zachwytu, jaki odczuwam czasem w kręgosłupie;
      - podobał mi się Półwysep Quiberon, ze swoją niezwykle bogatą linią
      brzegową i jednym z najbardziej charakterystycznych bretońsko-
      morskich pejzaży. Wybrzeże jest tu jednym ciągiem poszarpanych falez
      i grot z pięknymi plażami wyścielonymi miękkim piaskiem.;
      - zrobiło też na mnie wrażenie same miasto Quiberon z białymi domami
      położonymi nad piaszczystą plażą.
      • simr1979 To już teraz wiem... 08.10.07, 16:39
        ...że do Bretanii trzeba jeździć we wrześniu ( w lipcu lało jak z cebra - przez
        oberwanie chmury musiałem zrezygnować z Cancale i nie zobaczyłem zachwalanego tu
        Pointe du Grouin) ;)

        Mogę tylko potwierdzić, że płw. Quiberon jest najatrakcyjniejszym - z czysto
        "wakacyjnego" punktu widzenia - miejscem w Bretanii. Campingów jest tam multum,
        o bardzo różnych cenach ( stosunek cen nawet 2:1 - im bliżej czubka półwyspu,
        tym drożej). Polecam kompromisowy pod względem położenia i ceny camping w St.Julien.

        Polecam tez choć na chwilę oderwać się od wybrzeża - Dinan koło St. Malo (nie
        mylić z Dinard)i Auray niedaleko od zatoki Quiberon to miejscowostki o
        obezwładniającej wręcz urodzie, obie położone na zboczach głębokich dolin
        rzecznych. Rozczarowałem się natomiast zachwalanym w przewodnikach Locronan -
        zbyt sztuczne, zbyt dużo turystów w stosunku do skromnej liczby mieszkańców,
        brak francuskiej atmosfery.
        Nie warto też zatrzymywać się nad zalewem Guerledan - Solina jest sto razy
        piękniejsza...
        Duże wrażenie zrobiły na mnie okolice "goulet" i słynnej redy Brestu, widziane
        m.in z Pointe des Espagnols - krajobraz jedyny w swoim rodzaju, choć nie wiem
        czy piękny.
        • bah77 Re: To już teraz wiem... 09.10.07, 07:58
          > widziane m.in z Pointe des Espagnols...

          Skoro byłeś w tym miejscu, to jak podobał Ci się pobliski Le Fort
          des Capucins?

          bah77
      • bah77 Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii... 09.10.07, 09:09
        Witaj Aseretko!

        Oczywiście wrażenia to sprawa bardzo indywidualna, ale ciekawi
        mnie...

        > - rozczarowały mnie pozostałości sztucznego portu pod Arromanches,

        A czego tam oczekiwałaś?
        Czy znalazłaś jakieś inne miejsce na wybrzeżu, które lepiej oddaje
        rozmach operacji lądowania Aliantów niż dobrze zorganizowany punkt
        widokowy na klifie na północ od Arromanches-les-Bains?

        insight59.site.voila.fr/Le_debarquement/index2.html

        > - spodziewałam się większych wrażeń na widok menhirów w Carnac.
        > Muszę jednak przyznać, że robią one wrażenie, ale zabrakło u mnie
        > tego dreszczyku zachwytu, jaki odczuwam czasem w kręgosłupie;

        Nawet będąc np. we wnętrzu tumulusa Kercado?

        megaliths.sherwoodonline.de/dolmen.html

        Pozdrawiam

        bah77
        • aseretka Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii... 09.10.07, 12:15
          > A czego tam oczekiwałaś?
          Oczekiwałam większych pozostałości po porcie.

          > Czy znalazłaś jakieś inne miejsce na wybrzeżu, które lepiej oddaje
          > rozmach operacji lądowania Aliantów niż dobrze zorganizowany punkt
          > widokowy na klifie na północ od Arromanches-les-Bains?
          Chyba nie znalazłam. Bo widok z tego punktu najlepiej to oddaje.

          > Nawet będąc np. we wnętrzu tumulusa Kercado?
          Niestety we wnętrzu tumulusa nie byłam. Nawet nie wiedziałam, że
          można tam wejść. Niestety wychodzą braki w przygotowaniach do
          wyprawy.
    • aseretka Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 08.10.07, 07:27
      Wszystkim forumowiczom korzystającym z usług Eurocampu polecam
      camping w Houlgate w Normandii. Campingu nie ma w ofercie dla
      Polski, ale można go zamówić z katalogu angielskiego, oczywiście po
      cenach obowiązujących w Polsce, co sama sprawdziłam. Zaprawdę,
      powiadam Wam, że to piękne miejsce i żałuję, że wzięłam tam tylko 3
      noclegi.
      Mniej natomiast polecam camping w Reguenes Plag, który jest może
      idealnym miejscem dla szukających spokoju na rozległych plażach
      Bretanii, ale leży w absolutnym odludziu. Chociaż wybrzeże jest
      piękne ze swoimi klifami i wydmami, to wieczorami absolutnie nie ma
      co tam robić. Gdybym wcześniej wiedziała wybrałabym camping na
      Półwyspie Quiberon, obok którego przejeżdżaliśmy podczas jednej z
      wycieczek.
      Wiem, że wielu miejsc nie odwiedziłam, wiele ominęłam (częściowo z
      braku czasu, a częściowo z braku przygotowania), ale mam nadzieję,
      że uda mi się jeszcze kiedyś odwiedzić te rejony i nadrobić straty.
      Trochę moich zdjęć z podróży po Normandii i Bretanii można zobaczyć
      na wątku:
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,70158459.html
      do którego codziennie postaram się dołożyć kilka kolejnych,
      upamiętniających podróż zdjęć.
      • alina-puma Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 08.10.07, 17:55
        Ciesze się że piszesz i wklejasz zdjęcia z Normandii, chyba wywołałyśmy temat,
        zachwalając ten region. Z zainteresowaniem przeczytałam o Twoich wrażeniach i
        wniosek jest jeden: każdy znajdzie tam coś dla siebie. Ja kocham Normandie w
        deszczu, z zachmurzonym niebem; na Twoim zdjęciu z Fecamp (tym z portem ) widać
        doskonale, jaki to niesamowity klimat.
        A co do zachodu słońca (chyba Alicja to ja?) nie Pointe du Raz, ale Pointe du
        Hoc. Normandia, plaże lądowania. Koniec września. Pora roku jest ważna, gdy
        chodzi o słońce!
        Żeby sprawy nie komplikować i zachęcić innych, wklejam fragment swojego tekstu o
        Normandii.
        Tego dnia niebo umyte deszczem jest prawdziwie normandzkie: z obłokami, które co
        chwila zasłaniają słońce i wiatrem, który je przegania. Ku wieczorowi chmury
        przybierają odcień fiołkowy, najpierw od spodu, potem coraz wyżej. Pointe du
        Hoc: udaje nam się zdążyć tuż przed zachodem. Powietrze jest przejrzyste, wręcz
        wyostrza kontury przedmiotów. Morze ciemne, zimne, z ostro zarysowaną linią
        horyzontu. Kiedy stoimy na Pointe du Hoc, a kula słońca ginie za wąskim konturem
        półwyspu Cotentin, spowijając wszystko złotą poświatą, niebo nad nami jest
        wysoką kopułą pokrytą szarofiołkowymi i gołębioniebieskimi chmurami. Przez
        lornetkę widać wyspy St. Marcouf i wysoką wieżę kościoła gdzieś na północno
        wschodnim krańcu Cotentin - w Anneville-en-Saire? Ponad 30 kilometrów stąd.
        Cały teren - trawiasty płaskowyż nad klifem - mieści kilkanaście obiektów
        stanowiących niemieckie fortyfikacje. Część z nich całkowicie zniszczona.
        Kilkumetrowe leje są pozostałością po bombardowaniu. Przylądek został zdobyty
        przez oddział rangersów, wyposażonych w sprzęt do wspinaczki (drabinki
        wystrzeliwane w górę, na szczyt klifu). Mimo początkowego sukcesu, na skutek
        braku wsparcia, po dwóch dniach z 225 żołnierzy żyło już tylko 90.
        O zmierzchu na trawie harcują dzikie króliki, a kiedy podchodzimy, chowają się w
        ruinach schronów. Pointe du Hoc jest piękny na swój osobliwy sposób: czy sprawia
        to pustka i cisza owego miejsca, gdzie o tej porze jedynym dźwiękiem jest ryk
        morza na skałach? Leje po bombach, zdeptana trawa i zwały betonu. Wysokie niebo,
        lśniące morze i pas lądu na zachodzie.
        Pozdrawiam Alina
        • aseretka Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 09.10.07, 12:20
          > A co do zachodu słońca (chyba Alicja to ja?) nie Pointe du Raz,
          > ale Pointe du Hoc.
          Masz rację. Mowa była o Pointe du Hoc.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20573&w=61189786&a=62346329
          Nie mam pojęcia dlaczego w pamięci utrwalił mi się zapis z forum o
          Pointe du Raz o zachodzie słońca i dlatego wybrałam tę porę na
          podziwianie najbardziej na zachód wysuniętego miejsca we Francji.
          Swoją drogą Pointe du Hoc też zwiedzałam tuż przed zachodem i muszę
          przyznać, że podobało mi się.
          • alina-puma Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 09.10.07, 13:23
            Na fotoforum masz świetne zdjęcia, oglądam z przyjemnością.
            A co do rozczarowań: sama takie przeżyłam gdzieś w Bretanii, bodaj w okolicy
            Quimper. Miały być wspaniałe widoki, a była mgła, niż, zmęczenie i piekielny
            przejazd przez miasto, który sprawił, że marzyłam tylko o hotelu...
            I jeszcze o świetle: na cyplu w okolicy Avranches byliśmy kiedyś latem, wczesnym
            popołudniem. Patrzyliśmy pod słońce na Mt St Michel, ciemniejszy trójkąt w
            słonecznym blasku. Ale u naszych stóp wiły sie lśniące meandry Selune, torującej
            sobie drogę ku morzu wśród ruchomych piasków. To sie nie da sfotografować, ale
            nie da się też zapomnieć.
            Pozdrawiam A.
            • aseretka Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 09.10.07, 15:52
              Alinko!
              To prawda nie wszystko da się uchwycić na zdjęciach. Myślę, że nigdy
              nie oddadzą one w pełni rzeczywistości. Bywa też tak, że rzeczy
              brzydkie wychodzą na nich nadspodziewanie ładnie, a bywa i
              odwrotnie. I nie zawsze da się uchwycić tę grę światła i cienia,
              jaka roztacza się przed naszymi oczami.
              Twoje zdjęcia też piękne. I te z Burgundii i z Doliny Rodanu.
              Szczególnie zachwyciły mnie te wieczorne z Leman. Jeszcze tam nie
              byłam, ale może kiedyś...
              Pozdrawiam.
              • alina-puma Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 10.10.07, 09:46
                Aseretko!
                Dziękuję za dobre słowo:)Ty z kolei zachęciłaś mnie do powrotu do Normandii -
                nie byłam tam od 2003! Tak kombinuję, żeby pojechać zimą.... może sie uda? Marzę
                o takich klimatach jak z Mastertona ( "Demony Normandii")
                Pozdrawiam
                Alina
      • alina-puma Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 08.10.07, 20:17
        Muszę jeszcze coś dodać, bo mi nie daje spokoju:)
        Ela pisała w innym wątku o Normandii "festiwal krajobrazów". I bardzo ładnie o
        normandzkim świetle.
        Jadąc w grudniowe popołudnie nad samym morzem w centrum Le Treport zobaczyłam
        widok, którego nigdy nie zapomnę: ołowianosine niebo nad żółtym morzem.To była
        chwila, jechaliśmy w sznurze aut, więc został tylko ten obraz w pamięci.
        Zresztą niuansów światła Normandii nie odda żadna fotografia. Ich istotą jest
        nieuchwytność.
        Ostatni pobyt w Normandii, jazda od strony Belgii: mieliśmy słoneczną pogodę,
        która działała mi na nerwy. To nie była moja Normandia.Czekałam na deszcz! I
        wreszcie - pada. Leje. W Ouistreham - pełny łuk tęczy! I potem już było tak:
        krótkie deszcze, słońce, wiatr przeganiający obłoki.
        I miejsca, które w jaskrawym słońcu dnia wydają się banalne, zobaczyłam takimi,
        jakie naprawdę są.
        Myślę, że Normandia bez chmur, wiatru i deszczu jest jak Prowansja bez słońca.
        To nie znaczy, że ma padać cały czas!
        Pozdrawiam A.
        • mair Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 09.10.07, 09:01
          cytaty:
          " Ostatni pobyt w Normandii, jazda od strony Belgii: mieliśmy
          słoneczną pogodę,
          która działała mi na nerwy. To nie była moja Normandia.Czekałam na
          deszcz!
          Myślę, że Normandia bez chmur, wiatru i deszczu ....."

          czy podobnie mysla i odbieraja to tubylcy ?

          ps: wiem cos na ten temat, tu mamy podobny klimat
          • alina-puma Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 09.10.07, 10:00
            Tu, czyli gdzie? No i co można poradzić na pogodę? Czy wręcz klimat? Chyba tylko
            zmienić miejsce pobytu?
            Gdybym mogła, zamieszkałabym w Normandii. Przynajmniej na rok, żeby patrzeć, jak
            sie zmienia.
            Jak się domyślasz, "moja" Normandia to kraina dzika, czasem nieprzyjazna.
            Sztormy, mgła, skaliste wybrzeża. Pustkowia: bagna, saliny. Pełna niespodzianek,
            czasem przykrych.
            Jeśli interesujesz sie historią, wiesz jak trudne było lądowanie aliantów w
            czerwcu 1944. To był brzeg nie do zdobycia! Popatrz na cmentarze. I potem,
            przedzieranie sie przez bocage. Żywopłoty zagradzające drogę. Mokradła, w
            których tonęli spadochroniarze.

            A wcześniej, w 1066, gdy Wilhelm wyprawiał sie do Anglii , pogoda też mu się
            dała we znaki.
            Życie nie może być słodkie i nudne. Dlatego w Prowansji wieje czasem mistral.
            Dla równowagi:)
            Pozdrawiam
            Alina
            • mair Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 09.10.07, 17:56
              najczesciej miejsca urodzenia samemu sie nie wybiera, co prawda nic
              to odkrywczego ale nie wszyscy o tym pamietaja i stad to moje
              pytanie: co o tym tubylcy
              znam taka aure z autopsji, co prawda w nieco innym miejscu ale takze
              nad Atlantykiem i deszcz, wiatr, sztormy, wysoka fala, przerywane
              waly ochronne to prawie codziennosc i kiedy wreszcie wyjdzie
              sloneczko to ludziska skladaja rece do niebios w dziekczynnosci,
              Normandia nie jest taka tragiczna, Bretonczycy maja o wiele
              trudniejsze zycie,
              a coz historia i ladowanie aliantow ma wspolnego z klimatem ?
              w sumie nikt im tam nie kazal ladowac, sami wybrali miejsce i taki
              los jaki ich spotkal


              • alina-puma Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 10.10.07, 09:41
                Piszesz:
                a coz historia i ladowanie aliantow ma wspolnego z klimatem ?
                > w sumie nikt im tam nie kazal ladowac, sami wybrali miejsce i taki
                > los jaki ich spotkal

                Sądzisz, że wybrali to miejsce, bo lubili sporty ekstremalne?
                Stąd było moje zastrzeżenie: jeśli interesujesz się historią...
                Polecam Bieleckiego "Normandia 1944" (Bellona -Historyczne bitwy)

                Świetna lektura i bardzo przydatna w Normandii.

                Pozdrawiam A.
                PS. Na stałe wolę departament Drome, np La Laupie albo St Marcel (zapraszam na
                fotoforum), byle nie w środku lata :)
                • mair Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 10.10.07, 14:02
                  to nie jest wlasciwe miejsce na dysputy historyczne, wiec tylko
                  jedno uzupelnienie
                  kazdy ma wlasna "Normandie" i okropnosci z tym zwiazane, mnie
                  osobiscie sa blizsze te, ktora sam przezylem
                  zapewne Tobie jest wszystko jedno, wybierasz ta, ktora ci
                  najbardziej odpowiada i masz do tego prawa, i ja to szanuje
                  • alina-puma Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 10.10.07, 17:11
                    Ale dlaczego się złościsz? Od początku podkreślam, że to jest "moja" Normandia.
                    Zawsze podkreślam subiektywizm swojego spojrzenia i przeżywania podróży, także
                    na tym forum.
                    I nie szukam tu okazji do kłótni, lecz do wymiany wrażeń i poglądów.

                    I jeszcze jedno:
                    Cyt: wybierasz ta, ktora ci
                    > najbardziej odpowiada i masz do tego prawa, i ja to szanuje

                    Ja też.
                    A.
                    • mair Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 10.10.07, 22:40
                      alez ja sie wcale nie zloszcze, podkreslilem jedynie, iz kazdy ma
                      prawo wyboru "swojej Normandii" a tragedie wojenne nie musze
                      przezywac z kiazek, pamietam je z autopsji i nie mam na mysli "wojny
                      Jaruzelskiego"
                      uznalem jedynie, iz tamta tragedia nie ma nic wspolnego z klimatem,
                      wiec sory jesli cie zle zrozumialem


                    • mair Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 11.10.07, 09:10
                      " I nie szukam tu okazji do kłótni, lecz do wymiany wrażeń i
                      poglądów. "

                      tak, wymiana poglądów może być bardzo kontrowersyjna co nie musi
                      oznaczać kłótliwa ale tego trzeba się nauczyć

                      pozdrawiam

    • meth0d Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 21.06.15, 11:20
      witam, planuję odwiedzić Normandię i Bretanię, chciałbym abyś rzuciła okiem na poniższy plan, główny problem o gdzie ustawić miasto bazę dla każdego z etapów podróży, 15 dni na całość, wliczając dojazd.

      1. Fecamp baza: Etretat, Le Treport, St Valery en Caux
      2. Rouen
      3. w drodze z Rouen do Caen: Honfleur oraz Deaville
      4. Caen baza: Bayeux, cmentarz żołnierzy ameryk., plaża Omha, o zachodzie słońca Pointe de Hoc
      5. tu problem z bazą: St Malo, Dinard, Dinan, Mont St Michel, Rennes

      W drodze do Francji nocleg w Gandawie, w powrotnej chyba w Metz (?)
      • aseretka Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 21.06.15, 19:25
        Każde z wymienionych przez Ciebie miejsc może być bazą do wycieczek po okolicy. 15 dni to sporo czasu. Nie piszesz w jakim okresie jedziesz i gdzie masz zamiar nocować (hotele, pensjonaty, campingi). Przede wszystkim trzeba by się zorientować, jak z dostępnością noclegów, bo z planu wynika, że określonym miejscu zamierzasz spędzić 3-4 dni.
        • meth0d Re: Garść wrażeń z Normandii i Bretanii. 21.06.15, 19:50
          drugi tydzień lipca, noclegi w hotelach/pensjonatach - najważniejsze to dobre śniadanie.
Pełna wersja