Lyon. Na ulicy Pierwszego Filmu

IP: 78.133.176.* 20.12.08, 14:47
Ciekawostka: Podobno wszyscy bracia Lumiere (było ich zdaje się pięciu)
pożenili się z rodzeństwem pięciu sióstr.
    • tomek854 Cudze chwalicie, swego nie znacie: 31.12.08, 18:50
      Kazimierz Prószyński (ur. 4 kwietnia 1875 w Warszawie, zm. 13 marca 1945 w
      obozie Mauthausen-Gusen) – wynalazca i konstruktor pionierskich aparatów
      kinematograficznych, syn Konrada.

      W 1894 zbudował aparat do zdjęć i projekcji filmów, tzw. pleograf, a w 1898
      doskonalszy od niego biopleograf. Współtwórca Towarzystwa Udziałowego "Pleograf"
      w Warszawie zwanego pierwszą polską wytwórnią filmową działającą w latach 1901 -
      1903. M.in. w niej zrealizował liczne filmy krótkometrażowe (m.in. Ulica
      Franciszkańska, Ślizgawka w Łazienkach, Powrót birbanta, Przygoda dorożkarza),
      tworząc podwaliny polskiej kinematografii. W roku 1909 zbudował projektor
      filmowy dający obraz na ekranie bez drgań i migotania światła, a w 1910 pierwszą
      ręczną kamerę filmową (aeroskop). W roku 1907 opracował metodę synchronizacji
      dźwięku i obrazu filmowego używając jej w wynalazku noszącym nazwę kinofon oraz
      rozpoczął realizację filmów dźwiękowych (1913 w Wielkiej Brytanii, 1918 w USA).

      Ciekawym wynalazkiem Prószyńskiego był telefot - pozwalający przesyłać obraz na
      odległość. Dzięki osobnym pracom i ulepszeniu biopleografu zbudował pierwszą w
      historii maszynę używaną do wyświetlania publicznie reklam na ulicy lub ścianach
      wieżowców.

      Zginął w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Mauthausen-Gusen.

      Tyle wikipedia. A jak ktoś poczyta więcej, to się okaże, że bracia Lumiere
      wykorzystali ciężką sytuację finansową firmy Prószyńskiego aby kupić jego
      patenty za grosze i potem przedstawiać jako swoje.

      Niczego braciom nie ujmując, ich migotliwe projektory powodowały że nikt by nie
      wytrzymał pełnometrażowego filmu w kinie. Dopiero rozwiązanie Prószyńskiego
      pchnęło sprawę do przodu...
Pełna wersja