Dodaj do ulubionych

Czy Włosi to naciągacze ?

20.03.11, 11:32
W zeszłym roku byłem w Trieście i do pizzy musiałem dopłacić po 4x4 euro za serwetki.
W tym roku szukam apartamentu i widzę, że często trzeba dopłacać za takie dziwne rzeczy jak pościel, ręczniki, ogrzewanie, końcowe sprzątanie itp.

Czy to we Włoszech normalne i na co należy się przygotować.
Jakie macie doświadczenia ?
Obserwuj wątek
    • linn_linn Re: Czy Włosi to naciągacze ? 20.03.11, 11:46
      A w menu byla pozycja "coperto"? Kazdy region ma prawo zniesc czy nie te oplate. Region Veneto prawdopodobnie nie zniosl.
      Jesli chodzi o apartamenty, to nie sa to dziwne doplaty, a ujete poza cena wynajmu. Koncowe sprzatanie jest chyba wszedzie, o reszcie wypowiedza sie ci, ktorzy czesto wynajmuja. Mnie w kazdym razie to nie dziwi. Naciagania zwykle nie widac, a jest. Tu jest doplata, ale niekoniecznie musi to byc naciaganiem. Mozesz prownac wszystkie oferty i wybrac te, ktora uwazasz za najkorzystniejsza.
    • Gość: sibena Re: Czy Włosi to naciągacze ? IP: 151.53.101.* 20.03.11, 13:09
      Szanowny Panie, to nie zadne naciaganie a tak zwane coperto, placi sie je wszedzie i od paru lat. Ja jem obiady w barach i jestem tu ponad 30 lat. Ostatnio jakis arab kopnal mnie w noge i nie moge chodzic od miesiaca. Poszlam do baru w ktòrym od miesiaca jadlam kanapki, tym razem nie bylo mej ulubionej kanapki z tunczykiem, obiecano, ze mi ja zrobia jak poczekam, kelner widzac opaske na moim kolanie powiedzial niech pani siadzie kanapke i picie dostarczymy, gdy poszlam do kasy kazali mi zaplacic o 1,50 euro wiecej, na pytanie czy az tyle podrozalo, odpowiedziano mi nie przeciez pani usiadla, nie musze dodawac, ze wiecej tam nie pòjde oraz, ze to bylo na poczatku marca br w miescie o malej atrakcji turystycznej. pozdrawiam Sibena
        • ennka Re: Czy Włosi to naciągacze ? 20.03.11, 15:11
          Przy wyjmowaniu apartamentów należy liczyć się z kosztami, o których piszesz.
          W każdej ofercie jest opisane ,za co dodatkowo musisz zapłacić.
          Za pościel i ręczniki nie musisz ,jeśli przywieziesz swoje.
          Za ogrzewanie i energie ,tyle ile zużyjesz.
          Sprzątanie końcowe jest z reguły obowiązkowe.
          Tylko czasami można sprzątnąć samemu.
          Musisz dokładnie porównać ofert i wybrać najkorzystniejszą.


              • linn_linn Re: Czy Włosi to naciągacze ? 20.03.11, 19:45
                Rozumiem, ze w Kampanii obowiazuje? Ja w kazdym razie mam w moim archiwum zdjecie zrobione w Pompejach: ogromna reklama "free cover coperto gratis" / rozbawilo mnie to "free cover" /.
                Np. w Lacjum nie wolno pobierac z "coperto".
                A tak w ogole "coperto", jesli jest, obejmuje nakrycie i chleb, czasem obsluge.
                • shilaa Re: Czy Włosi to naciągacze ? 20.03.11, 20:52
                  Nie spotkalam chyba zadnego miejsca w Neapolu i w Kampanii, w ktorym nie doliczono coperto. To samo w Kalabrii. Miedzy 0,50 a 3 euro, przewaznie 2 euro od osoby. Czasem oprocz coperto doliczaja jeszcze obsluge :)

                  Co do naciagania... jest chyba w kazdym kraju. Dla mnie wiekszym naciagaczem jest wlasciciel kiosku na dworcu w Krakowie czy we Wroclawiu, ktory za mala bulke z jednym plastrem najgorszej wedliny lub wyrobu seropodobnego zada 5 zl niz wlasciciel pizzerii, ktory za serwis dolicza symboliczne euro czy dwa do rachunku.
                • anthonyb Re: Czy Włosi to naciągacze ? 23.03.11, 22:08
                  Tak linn. W kartach jest zaznaczone jaka jest oplata za coperto. czasami dodawane jest tez oplata za obsluge (procent od kwoty rachunku). Oczywiscie jesli jestes gdzies stalym i znanym klientem moga Ci jej zupelnie nie doliczyc.
              • wislok1 Paranoja 21.03.11, 22:15
                Jest to tylko i wyłącznie cyniczne oszukiwanie turystów, nic więcej.
                Sama dowolność i obowiązkowość tej opłaty
                to pole do nadużyć.

                Rozumiem, że napiwek się należy. Ale w Austrii widząc rachunek za 38 euro, daję 40 i kelner jest zadowolony.
                Ale przymusowe pobieranie takiej opłaty, często w wysokości absurdalnej, czyli więcej niż 2 euro od osoby to przesada
                • wislok1 Re: Czy Włosi to naciągacze ? 26.03.11, 22:06
                  No właśnie,
                  PRZYMUSOWA

                  I nie jest to napiwek, jak tu niektórzy sugerują.

                  W całej tej sprawie nie chodzi o pieniądze.


                  W Austrii jest drożej, ale wszystkie koszty serwetek, obrusu, itp.
                  są już wliczone w cenę.
                  I tak jest w całej Europie poza Włochami i czasem Grecją.

                  Dlaczego władze niektórych włoskich regionów walczą z coperto ? Dla samej walki ?

                  • funghettino Re: Czy Włosi to naciągacze ? 26.03.11, 23:04
                    > W całej tej sprawie nie chodzi o pieniądze.
                    >
                    >
                    > W Austrii jest drożej, ale wszystkie koszty serwetek, obrusu, itp.
                    > są już wliczone w cenę.
                    > I tak jest w całej Europie poza Włochami i czasem Grecją.

                    no wiec o co chodzi? przeszkadza Ci to, ze wiesz ile placisz za obsluge, chleb itp?
                    • wislok1 Re: Czy Włosi to naciągacze ? 26.03.11, 23:17
                      Nie każdy turysta jest poliglotą znającym włoski i nie każdy studiuje przewodniki, zapamiętując treść każdej strony.
                      Chodzi po prostu o to,że gdzie indziej wie, czego się spodziewać.
                      A we Włoszech go czasem naciągacze załatwią.
                      Bo nie wie.
                      Doliczą mu coperto za 4 euro od łebka do pizzy za 6. A nawet tego coperto nie dadzą do spisu w menu.



                      We Wiedniu są knajpy, które kasują jak za zboże.
                      Ale lojalnie o tym uprzedzają.
                      Masz kasę, wchodzisz i płacisz.
                      I to jest uczciwe.



                      • jo.hanna czyli reasumując 28.03.11, 09:16
                        odpowiedzialność za brak wiedzy na temat zwyczajów w kraju odwiedzanym spada na Włochów. Polak robi im łaskę, że raczy przyjechać, a oni powinni stanąć na głowie aby doinformować go, mieć przygotowane broszury i inne pomoce naukowe. W ogóle to może powinni zmienić język urzędowy na polski, bo jednak wielu turystów z Polski nie mówi po angielsku (albo wydaje się im, że mówią). Przypomniała mi się koleżanka, która z oburzeniem komentowała brak znajomości języka angielskiego u miejscowego policjanta 'no i wyobaź sobie, że w ogóle nie znał języka angielskiego!'. A na pytanie czy miała ze sobą chociażby rozmówki włosko-polskie odpowiedziała 'nie'.

                        To, że przyjezdny mówi po angielsku nie znaczy wcale, że druga strona też musi, zwłaszcza że językiem urzędowym w Italii jest nadal język włoski. Tak więc menu po angielsku czy niemiecku może być, ale nie musi. A ty, wymagający turysto, nie musisz jechać do Włoch. Możesz w zamian pojechać do Milanówka, tam czeka na ciebie mówiąca płynnie po polsku obsługa, czytelne menu i przejrzyste zasady.
    • jo.hanna w Lacjum 21.03.11, 08:33
      też chyba płacimy coperto. I nawet nie zastanawiam się czy jestem naciągana czy też nie. Raz, że jest to prawdopodobnie suma nominalna, czyli ,50 od osoby, a dwa że jeśli za doskonałą pizzę płacę 4,50 - 5, to o co się szarpać? O te dodatkowe 1 euro za dwie osoby? I nie, nie uważam Włochów za naciągaczy.
      • linn_linn Re: w Lacjum 21.03.11, 09:40
        Nie chodzi o to, aby sie szarpac. Wystarczy znac swoje prawa.
        www.romatoday.it/economia/coperto-nel-lazio-non-si-paga-udicon-libro-bianco.html
        Prawo to obowiazuje od 2007 roku: w Lacjum za tzw. "coperto" nie wolno pobierac zaplaty.
      • aka10 Re: Urodzeni 21.03.11, 22:26
        wislok1 napisał:

        > To nacja stworzona do naciągania.
        > Potrafią złupić jelenia do zera

        To radze Ci to panstwo omijac szerokim lukiem ;-)
          • marghe_72 Re: Urodzeni 21.03.11, 23:08
            wislok1 napisał:

            > Staram się jak mogę nie dac oskubać.
            > Państwo pzeprzepiękne, ale
            > nie dotyczy to oszukiwania turystów w knajpach

            taaa, w każdej włoskiej knajpce turyści są oszukiwani.
            Nie ma to jak uogólniać.
              • marghe_72 Re: Urodzeni 22.03.11, 13:03
                wislok1 napisał:

                > Nie napisałem, że w każdej.
                > Ale trzeba bardzo uważać.
                >
                > Wiadomo, że im więcej turystów, tym więcej naciągają.
                >
                A to się odnosi wyłącznie do Włochów?
                Rzuciłeś krzywdzącym uogólnieniem
                Do Włoch jeżdżę od wielu lat, zero złych doświadczeń
                • wislok1 Re: Urodzeni 22.03.11, 20:29
                  Zazdroszczę wyłącznie pozytywnych doświadczeń.
                  Dla mnie Włochy to obok przepięknego kraju i doskonałej kuchni także np. naciągacze w knajpach.

                  • levack.levack Re: Urodzeni 24.03.11, 14:19
                    wislok1 napisał:

                    > Zazdroszczę wyłącznie pozytywnych doświadczeń.
                    > Dla mnie Włochy to obok przepięknego kraju i doskonałej kuchni także np. naciąg
                    > acze w knajpach.
                    >

                    Zawsze możesz przylecieć/przyjechać z własnymi konserwami kupionymi w Biedronce i sobie wcinać z cudownym przeświadczeniem jak to zrobiłeś w konia włoskiego naciągacza.
                      • levack.levack Re: Urodzeni 26.03.11, 15:24
                        wislok1 napisał:

                        > Twoja zażarta obrona oszustów daje wiele do myślenia

                        Zajączku, oszust to jest ten, który mówi, że kiełbasa ma 80% mięsa a ma 15. A nieznajomość włoskich zwyczajów, języka włoskiego to problem nieznającego. Nikt nikogo nie oszukuje.
                        Głosujesz na PiS, prawda? Cały świat przeciwko Polakom, nawet menu we włoskich restauracjach...
      • wislok1 Re: Urodzeni 21.03.11, 22:32
        www.rp.pl/artykul/329246.html
        Japońska para zapłaciła za kolację w rzymskiej restauracji niemal 700 euro. W Rzymie na turystów czeka wiele zasadzek, więc trzeba się mieć na baczności.


        Cóz, artykuł to samo życie,
        moja siostra kocha Wenecję, ale nienawidzi miejscowe restauracje,
        oszust na oszuście oszusta pogania

        • mair Re: Urodzeni 22.03.11, 21:44
          wislok1 napisał:

          > www.rp.pl/artykul/329246.html
          > Japońska para zapłaciła za kolację w rzymskiej restauracji niemal 700 euro.

          Faktycznie troche duzo jak na dwoje ale nie zapominaj, ze trufle sa bardzo drogie a butelka dobrego, bialego wina w dobrej i znanej restauracji moze kosztowac nawet 1000 euro. Cena butelki w rerstauracji to minimumj czterokrotnosc ceny sklepowej. Wysokosc napiwku jest rzeczywiscie przesadna przy takiej cenie rachunku za obiad.
          Menu bylo bardzo ciekawe.
          • wislok1 Re: Urodzeni 22.03.11, 22:14
            Ty wierzysz, że oni to zamówili ?
            Dopisali im do rachunku, co się dało.

            Nie tylko ja mam podobne odczucia co do naciągania:
            www.wloski.ang.pl/forum/kultura-i-obyczaje/196230
            Trudno wyłumaczyć z czego to się bierze
      • Gość: e Re: Czy Włosi to naciągacze ? IP: *.tktelekom.pl 22.03.11, 16:44
        Gość portalu: Keg napisał(a):
        > W dużym procencie są naciągaczami.
        > Wielu jeśli tylko wyczuje, że przybysz jest "zielony", nie orientuje się we wło
        > skich cenach,
        > to nie ma dla niego litości

        A co, ty jesteś milicjantem (finansowym) albo innym "tw", że czujesz się uprawniony do uogólnień, z użyciem słowa "wielu". Na tyle tysięcy knajp, trzeba mieć dużo przeczesanych, aby tak szeroko atakować!
    • linn_linn Re: Czy Włosi to naciągacze ? 22.03.11, 22:26
      Przypomnialo mi sie, jak Al Bano opowiadal o tym, ze naciagnal go taksowkarz przy Dworcu Centralnym. A sadzac po tym watku powiedzenie "nie masz cwaniaka nad warszawiaka" jest juz chyba nieaktualne.
      Niedawno byla tu dyskusja o menu, a raczej tym, ze go nie podaja. Byly glosy, ze to nie ma znaczenia. Faktycznie tak uwaza polowa turystow:
      "Często bywa, że kelner nawet nie podaje menu z cenami, a reklamuje, co dziś najlepsze i najświeższe. Co najmniej połowa turystów daje się na to nabrać, nie pyta o cenę i zmienia zamówienie kierując się sugestiami kelnera. Zazwyczaj ułożony w ten sposób jadłospis kosztuje majątek. Dlatego zawsze trzeba te propozycje konfrontować z cenami w menu."

    • bah77 Re: Czy Włosi to naciągacze ? 23.03.11, 09:04
      > W zeszłym roku byłem w Trieście i do pizzy musiałem dopłacić po 4x4 euro za serwetki.

      Za serwetki?
      A może to była jednak włoska cena obsługi, czyli oficjalne 'coperto', obowiązujące w tym lokalu, a widoczne w karcie?
      en.wikipedia.org/wiki/Tip_(gratuity)#Italy

      Co kraj to obyczaj, np. w sąsiednich krajach (Słowenia, Chorwacja) kelnerzy oczekują napiwku.
      A u nas (i w podobnych krajach), bakszysz to często ich podstawowy dochód...

      > W tym roku szukam apartamentu i widzę, że często trzeba dopłacać za takie dziwn
      > e rzeczy jak pościel, ręczniki, ogrzewanie, końcowe sprzątanie itp.

      Jeśli _widzisz_ te ceny to na czym polega naciąganie?
      Chciałbyś łóżko bez pościeli?
      Czy chodzi o klimę zamiast ogrzewania latem?

      bah77
    • Gość: Jeremy Re: Czy Włosi to naciągacze ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.11, 12:12
      No i gdzie tu naciąganie? W Polsce kelner potrafi dopisać do rachunku nawet datę urodzin, wystarczy, że trafi mu się towarzystwo nieco rozbawione. Włochy odwiedzam od kilkudziesięciu lat prawie co roku i nigdy rachunki w restauracji nie przekraczały oczekiwań. Ale orżnęli mnie np w banku (lokalny oddział Banco di Sicilia), gdzie 10 banknotów 100dolarowych po wymianie dało tylko euro za 900 dolarów. Jeden banknot wyparował w prestidigitatorski sposób, urzędnik natychmiast przestał rozumieć po angielsku, z wezwanym policjantem też nie można się było dogadać. Na złożoną skargę nikt nie odpowiedział.
    • jarekinfo Re: Czy Włosi to naciągacze ? 23.03.11, 15:50
      jesli to było coperto za 4 euro/os to bardzo dużo, bo zwykle za pizze płaciłem od 4 do 7 euro a więc wyszłoby że 60-100% ceny pizzy to coperto. Wg mnie to jest juz naciąganie.
      A odpowiadając na pytanie odnoszace sie do ogółu - czy Włosi to naciągacze, odpowiem że nie - nie naciągacze. Jesli w ten sposób mielibyśmy generalizować to PRAWIE każdy naród na świecie możnaby tak określić. Zdarzają sie naciągacze we Włoszech, zdarzają sie w Polsce, ale sądze że częsciej na takich 'wpaść' możemy w miejscach bardzo turystycznych (np. Rzym, Wenecja, czy Kraków vide pseudotaksówkarze bioracy za kurs paru km po kilkaset pln). W zeszłym roku byłem 3 razy we Włoszech (Mediolan, okolice Mediolanu, Liguria i Cinque Terre) - nigdzie oprócz tego że nie doliczano mi wogóle coperto nie zostałem naciągnięty.
        • funghettino Re: Czy Włosi to naciągacze ? 23.03.11, 22:57
          poza tym coperto i jego cena jest napisana w menu (jesli to menu jest :D), do klienta nalezy wybor, czy jesc i placic czy znalezc inna restauracje. nie wiem jakie sa ceny w tiescie, w apulii zazwyczaj doliczja 2€ za osobe.
          oplaty za posciel i reczniki, ogrzewanie/klime/zuzycie energii (zazwyczaj jest to stala oplata) i sprzatanie sa wliczane prawie zawsze w wynajem mieszkania, nie sa zadnym naciaganiem.
          • wislok1 Taa 23.03.11, 23:21
            Widzę, że poczucie humoru dopisuje.

            "do klienta nalezy wybor, czy jesc i placic czy znalezc inna restauracje"

            Taa, szczególnie do klienta, który nie na włoskiego i nie wie, co znaczy
            coperto w menu.

            Naprawdę bądźmy poważni.

            Jeśli w Słowenii i Chorwacji sa podane ceny w knajpach, to zaokrągla się rachunek przez napiwek i nikogo to nie zaskakuje.
            Jeśli w Trieście ktoś ma zapłacić za 4 pizze np. 24 euro, tak wynika z menu, a go ostatecznie skasują za 40 euro, bo nie zna znaczenia słow a
            coperto
            to jeśli to nie jest naciąganie,
            to co to jest ?
            • funghettino Re: Taa 23.03.11, 23:58
              powiedzialbym, ze glupota. coperto jest wymienione w menu, w wersji wloskiej jak i angielskiej (jesli taka istnieje). tak jak klient ma prawo nie znac jezyka, tak kelner ma prawo nie objasniac menu, jesli klient nie pyta, szczegolnie ze coperto we wloszech jest powszechne (zwykle nie daje sie za to napiwkow).
            • ennka Re: Taa 24.03.11, 00:09
              Moi drodzy, na naciągaczy można trafić wszędzie.Trzeba po prostu uważać.
              A jak już damy się "ostrzyć" przez nasza nieuwagę czy nieznajomość zwyczajów, języka i.t.p,
              to trzeba sobie powiedzieć ,że podróże kształcą ,a nauka wszak musi kosztować.
              Nie warto psuć sobie humoru na resztę urlopu z powodu paru euro.
            • bah77 Re: Taa 24.03.11, 08:12
              > Taa, szczególnie do klienta, który nie na włoskiego i nie wie, co znaczy coperto w menu.

              Myślę, że jadąc do jakiegoś kraju powinno się znać podstawowe zasady, które są opisane w każdym przewodniku albo choćby wałkowane na Forum.

              > Jeśli w Trieście ktoś ma zapłacić za 4 pizze np. 24 euro, tak wynika z menu, a go ostatecznie skasują za 40 euro, bo nie zna znaczenia słowa coperto to jeśli to nie jest naciąganie, to co to jest ?

              Zwykłe lenistwo turysty.
              Jak komuś się nie chce trochę przygotować do podróży, to nie powinien mieć potem pretensji.

              bah77
            • linn_linn Re: Taa 24.03.11, 09:10
              Swego czasu jezdzilismy po Europie z malutkimi przewodnikami, gdzie byly wszystkie informacje potrzebne turyscie. Moze warto pworocic do tej tradycji.
              • mair Re: propozycja 24.03.11, 10:32
                Ja proponuje wszystkim nie zadowolonym dac sie zaskakiwac i byc pozytywnie nastawionym nawet wowczas, gdy wydaje sie nam, ze nas w cos wrobiono, oszukano czy naciagnieto.
                Takich "polskich Japonczykow", ktorzy moga sobie pozwolic na tak drogie restauracje jest malo a te "przewalanki" jakie ich spotykaja sa chyba naprawde bagatela.
                Przypominam sobie gdy przed laty doliczono nam do rachunku coperto. Byla to dla nas nowosc i zaskoczenie ale po wyjasnieniu bylismy tylko ubawieni. Kelner zaproponowal z usmiechem na ustach, ze nastepnym razem poda nam zupe w garsc. Co kraj to obyczaj i chyba miedzy innymi w tym celu zwiedzamy swiat.
              • wislok1 Cóż 24.03.11, 13:53
                Oczywiście macie wszyscy rację.
                To jest lenistwo tych, którzy się nie przygotowali na takie "niespodzianki".

                Ale z drugiej strony to nie usprawiedliwa takiego naciągania.

                • linn_linn Re: Cóż 24.03.11, 14:11
                  To nie jest naciaganie. Masz te kwote w menu: czarno na bialym. Jesli zostanie zlikwidowana, zaplacisz to w cenie dania: nie wiem, czy bedzie to korzystniejsze. Dla niektorych tak, dla innych nie: w zaleznosci od tego, co zamowia.
                  • wislok1 Re: Cóż 24.03.11, 14:35
                    Dla ciebie nie jest, dla mnie jest.
                    Klient ma prawo nie znać włoskiego i jeśli nie zostanie poinformowany o takiej opłacie w innym języku
                    PRZED zamówieniem,
                    to to jest moim zdaniem naciąganie.
                    Klasyczna pułapka dla nie znających włoskich obyczajów
                      • wislok1 Re: klient ma prawo 24.03.11, 19:41
                        Jeśli w menu jest informacja po włosku i po angielsku, że coperto oznacza
                        dodatkową opłatę w wysokości kilku euro na osobę,
                        to OK.
                        Jeśli jest tylko po włosku lub nie ma wogóle ( przy okazji przeraszam autora wątku za "lenistwo" )
                        - to jest to zwykłe naciaganie.
                        A praktyka wielu włoskich lokali jest właśnie taka.

                        I piszą o tym ludzie, podałem stosowne linki, naprawdę jest to żenujące podejście ze strony restauratorów.
                        • levack.levack Re: klient ma prawo 24.03.11, 21:47
                          wislok1 napisał:

                          > Jeśli w menu jest informacja po włosku i po angielsku, że coperto oznacza
                          > dodatkową opłatę w wysokości kilku euro na osobę,
                          > to OK.
                          > Jeśli jest tylko po włosku lub nie ma wogóle ( przy okazji przeraszam autora wą
                          > tku za "lenistwo" )
                          > - to jest to zwykłe naciaganie.
                          > A praktyka wielu włoskich lokali jest właśnie taka.
                          >
                          > I piszą o tym ludzie, podałem stosowne linki, naprawdę jest to żenujące podejśc
                          > ie ze strony restauratorów.

                          Ależ oczywiście, że fajniej jest płacić mniej niż więcej. Ale taki jest tam zwyczaj, o którym piszą w każdym przewodniku. Podobne zwyczaje są w Grecji, gdzie w ramach tej opłaty zwykle dadzą pokrojoną bułkę a czasem na koniec jeszcze dadzą rakiję i jakieś owoce.
                          Żenujące jest robienie z tego problemu i płacz na forum.
                          Na szczęście nikt nikogo nie zmusza do wyjazdów do Włoch czy Grecji.
                          • wislok1 Re: klient ma prawo 24.03.11, 22:03
                            Nie wiem co jest żenującego w ostrzeganiu ludzi przed naciągaczami.
                            Dochodzimy do absurdu, dla wielu winna jest ofiara, a nie oszust

                            Jeśli czytając to forum choć kilka osób dowie się, co może ich spotkać, to bardzo dobrze.
                            Żenujące jest naciąganie. I tylko to

                    • marghe_72 Re: Cóż 27.03.11, 00:10
                      wislok1 napisał:

                      > Dla ciebie nie jest, dla mnie jest.
                      > Klient ma prawo nie znać włoskiego i jeśli nie zostanie poinformowany o takiej
                      > opłacie w innym języku PRZED zamówieniem,
                      > to to jest moim zdaniem naciąganie.

                      Moim zdaniem nie do konca wiesz co znaczy "naciąganie"
                      • wislok1 Re: Cóż 27.03.11, 11:49
                        Termin jest dość pojemny

                        Naciągać:
                        przen. naginać, fałszować, przeinaczać, ujmować nierzeczowo, nie liczyć się z faktami (naciągać dowody)
                        przen. pot. oszukać, wykorzystać, nabrać (kogoś), wyłudzić (coś od kogoś) (naciągnął mnie na pożyczkę)
                        www.bryk.pl/słowniki/słownik_wyrazów_bliskoznacznych/71856-naciągać_ndk.html
                              • wislok1 Re: Cóż 27.03.11, 14:40
                                Co z tym wspólnego ma znajomość języka włoskiego ???
                                Jeśli nie informuje się turysty po angielsku, że dolicza się coperto
                                i co to takiego jest,
                                to każdy, kto nie orientuje się we włoskich zwyczajach,
                                jest wprowadzany w błąd.
                                To jasne jak 2+2=4.
                                Dlatego np. w Lacjum władze walczą z tym, bo to naciaganie,
                                inteligentne, ale nic więcej.

                                Natomiast jeśli coperto nie ma w menu, a i tak go doliczono,
                                to już prymitywne oszustwo.
                                To też jasne jak 2+2=4.

                                Nie jest tylko jasne dla kilku osób na forum, które z uporem bronią naciągaczy


                            • funghettino Re: Cóż 27.03.11, 20:47
                              przepraszam, ale nadal nie widze ani przeinaczenia ani ujecia nierzeczowego. chyba, ze ty zaplaciles €4 za coperto a wszyscy inni zaplacili mniej lub wcale. wtedy, owszem, zostales naciagniety...
                                  • wislok1 Re: Cóż 27.03.11, 22:35
                                    Sorki, ale czy ty na serio masz wszystkich turystów z Polski za osoby, które nie rozumieją,
                                    co u was się dzieje i jak robicie przyjezdnych w k... ?

                                    W praktyce Włosi oszukują od rana do wieczora: od kawy i rogalika w barze z pominięciem kasy fiskalnej po kolację w restauracji z przyjaznym rachunkiem na serwetce.

                                    Bez szacunku i bez pzdr


                                    • funghettino Re: Cóż 28.03.11, 00:54
                                      proponuję omijać ten koszmarny, kraj w którym poluje się na biednych, polskich turystów, szerokim łukiem.
                                      czego i Tobie życzę :)
                                    • marghe_72 Re: Cóż 28.03.11, 22:02
                                      wislok1 napisał:


                                      > W praktyce Włosi oszukują od rana do wieczora: od kawy i rogalika w barze z pom
                                      > inięciem kasy fiskalnej po kolację w restauracji z przyjaznym rachunkiem na ser
                                      > wetce.

                                      A jeszcze kilka postów wyżej pisałes, że nie uogólniasz .

                                      Naprawdę nikt Cię nie zmusza do jeżdżenia do Włoch.

                                      Konczę bo nuuuuudą wieje

                                      ps,. Nadal nie masz pojęcia co to jest naciąganie.
                                      > Bez szacunku i bez pzdr
                                      >
                                      >
                                      • wislok1 UWAGA: 117-guardia di finanza 28.03.11, 23:02
                                        numer czynny 24 h-jest to numer policji skarbowej,w dużych miastach macie ich w ciągu 10 minut na miejscu.Mówią po angielsku perfect,na samo wspomnienie o tym numerze
                                        naciągaczom miękną nogi.

                                        Nie dac się robić w k., nie słuchać obrońców naciągaczy na forum

                                        Włochy to przepiękny kraj,
                                        ale ma także swoje minusy


                                        • vojager29 Re: UWAGA: 117-guardia di finanza 29.03.11, 10:14
                                          Halo wislok1, mam dla ciebie propoyzcje: znajdz dobrze platna prace a zapewniam, ze przy nastepnym wyjezdzie do Wloch nie bedzisz zwracal uwagi na takie drobiazgi.
                                          Ja np. sam, dobrowolnie, niezaleznie od ceny obslugi i caperto wliczonej w rachunek, zawsze zaograglam do ograglej sumki w gore.


                                            • jeepwdyzlu po co karmicie trolla? 29.03.11, 14:46
                                              wislok ma prawo do swojego zdania
                                              ale bije pianę od kilku dni a sam wątek rozrósł si do rozmiarów nie wartych tego zagadnienia...
                                              W dodatku robi się niesympatycznie.
                                              Jedni wiedzą i płacą
                                              drudzy kwękają i zawracają dupę jak ich "oszukano"
                                              Trudno. Nie wszyscy muszą kochać Włochy - przecież to jasne..
                                              Kończcie, zwłaszcza, że wiosna pełną parą...
                                              ciao
                                              jeep
                                              • wislok1 Wrrr 29.03.11, 19:31
                                                Nie jestem trollem.
                                                Rzeczywistość Włoch jest taka jak w tym artykule:
                                                www.rp.pl/artykul/159523.html?print=tak
                                                Przepraszam jeśli kogoś uraziłem osobiście.
                                                Faktycznie niepotrzebnie dałem się wciągnąć w dyskusję z ludźmi, którzy twierdzą, że białe jest czarne i zaprzeczają faktom
                                                • jo.hanna a artykuł, uważasz, że jest wyważony? 29.03.11, 21:40
                                                  nikt nie mówi, że we Włoszech nie ma oszustw, bo są. Ale też okazja czyni złodzieja. Warto wiedzieć do czego się jedzie, czyli trzeba czytać. Akurat coperto oszustwem nie jest, gdyż jest przyjęte w prawie całym państwie. Ale to trzeba wiedzieć, a nie dziwić się, gdy do rachunku jest doliczone. Brak wiedzy na temat zwyczajów (i prawa) w danym państwie wytłumaczeniem nie jest.

                                                  A tak w ogóle to chyba ma się to, czego się oczekuje, czyli jeśli oczekuje się oszustw, to się na te oszustwa po prostu wchodzi :-) Od lat jeździmy do Włoch, nigdy nie spotkaliśmy się nawet z próbą oszustwa. Pod naszą nieobecność ekipa włoska robiła nam kompleksowy remont, uczciwie i solidnie. A w bawarski kafelkarz ukradł nam kafelki przywiezione z Włoch. Jaki z tego wyciągnąć wniosek? :-D
                                                  • wislok1 Tak 29.03.11, 22:19
                                                    "Akurat coperto oszustwem nie jest, gdyż jest przyjęte w prawie całym państwie."

                                                    W Lacjum jest zabronione, mimo to jest pobierane w całym Rzymie.
                                                    Oczywiście do kieszeni właścicieli, państwo nie dostaje ani centa .
                                                    2/3 rachunków w knajpach to świstki papieru,
                                                    dopiero postraszenie Guardia di Finanza skutkuje wystawieniem paragonu fiskalnego.
                                                    Dla stałych klientów knajpy ceny są oczywiście bez coperto, dla innych Włochów 1-2 euro.
                                                    Wobec turystów jego wysokość jest płynna, ale często się oszukuje.

                                                    Proszę mi nie wmawiać niechęci do Włoch i Włochów.
                                                    Rozumiem, że są wysokie podatki i że ludzie kombinują, żeby wyjść na swoje.
                                                    Ale nie obrażajmy sie na fakty
                                                • marghe_72 Re: Wrrr 30.03.11, 09:46
                                                  wislok1 napisał:

                                                  > Faktycznie niepotrzebnie dałem się wciągnąć w dyskusję z ludźmi, którzy twierdz
                                                  > ą, że białe jest czarne i zaprzeczają faktom

                                                  Miałam się nie odzywać..
                                                  Ostatnie pytanie - jak często bywasz we Włoszech>?
                                                  • funghettino Re: Wrrr 30.03.11, 22:29
                                                    Musisz być wyjątkowym pechowcem, żeby ciągle trafiać na naciągaczy...
                                                    Btw, nie ma obowiązku posiadania kasy fiskalnej, a to czy przedsiębiorca wystawia rachunki fiskalne czy nie zależy od tego jak się rozlicza z fiskusem ( nie wiem jak jest z restauracjami, ale podejrzewam, że tak samo). Wiec te napisane odręcznie papierki mogą się okazać pełnowartosciowymi rachunkami.
                    • aka10 Re: Cóż 27.03.11, 16:26
                      wislok1 napisał:


                      > Klient ma prawo nie znać włoskiego i jeśli nie zostanie poinformowany o takiej
                      > opłacie w innym języku
                      > PRZED zamówieniem,
                      > to to jest moim zdaniem naciąganie.

                      Powiedz mi jednak, SKAD kelner ma wiedziec, ze Ty o tej oplacie nie wiesz, skoro to dla niego normalna rzecz i zawsze to w rachunek wchodzilo.
    • pawel-l Re: Czy Włosi to naciągacze ? 24.03.11, 17:48
      1. Ja bardzo solidnie przygotowuję się do wyjazdów. Czytam przewodniki, planuję trasy, przeglądam wszelkie możliwe strony w internecie itd.

      2. Na pizzę (a później na rachunek) w Trieście czekaliśmy dłuuugo, więc menu przeczytałem 4 razy i nie było tam nic o "coperto". Był dopiero na wydruku z kasy. Z tego co pamiętam to raczej była opłata za serwetki (faktycznie były duże i solidne).

      3. Od 2 miesięcy przygotowuję się do wyprawy do Włoch i dopiero od Was dowiaduję się o coperto

      4. Spędzałem wakacje m.in. na Węgrzech, Slowacji, Austrii, Chorwacji i nigdzie nie było tylu opłat dodatkowych. Ewentualnie tylko opłata lokalna.

      5. Opłata za ręczniki jest chyba ewenementem światowym. Wożenie pościeli jest też jakimś dziwolągiem.

      6. Z waszych postów wnioskuję, że we Włoszech nie jest tak źle. (Nie gorzej niż w Polsce w miejscach turystycznych).

      Dzięki za info.
      • funghettino Re: Czy Włosi to naciągacze ? 24.03.11, 18:31
        co kraaj to obyczaj. o tym, czy coperto bedzie osobana oplata czy tez bedzie wliczone w cene posilkow to kwestia regionalna. tak jak pisala gdzie s wyzej linn w lazio coperto jako takie nie istnieje. co nie znaczy, ze sie za obsuge nie placi. co wiecej, coperto , rozumiane jako obsluga przy stolikach, zdarza sie tez czesto w kawiarniach. ani jedno ani drugie nie jest naciaganiem turystow, tylko zwyczajowa oplata, ktora placa tez miejscowi.
        z oplata za reczniki spotakalam sie tez poza italia, szczerze mowiac...
      • bah77 Re: Czy Włosi to naciągacze ? 24.03.11, 19:18
        > 1. Ja bardzo solidnie przygotowuję się do wyjazdów. Czytam przewodniki, planuję
        > trasy, przeglądam wszelkie możliwe strony w internecie itd.
        > 3. Od 2 miesięcy przygotowuję się do wyprawy do Włoch i dopiero od Was dowiaduj
        > ę się o coperto.

        Podstawowy praktyczny przewodnik do indywidualnej wycieczki po Włoszech, czyli 'WŁOCHY' (wyd. "Global" PWN 2009).
        Przewodnik jest pisany maczkiem i ma 1.269 stron, ale już na str. 41:
        "Po posiłku poproście o rachunek (il conto); pamiętajcie, że prawie wszędzie zapłacicie za wstęp (coperto) 1-5,- € na głowę...
        W droższych lokalach doliczana jest jeszcze obsługa..." itd.

        Miłej lektury. :)

        bah77
        • ennka Re: Czy Włosi to naciągacze ? 24.03.11, 23:56
          Z tymi opłatami za ręczniki czy pościel to nieporozumienie.
          Nigdy nie płacimy za to dodatkowo w hotelu czy pensjonacie.
          Natomiast wynajmując apartament bywa różnie.
          Są oferty ,gdzie bielizna pościelowa i ręczniki są w cenie , w w innych trzeba za to dodatkowo zapłacić lub przywieść własne.Do nas należy wybór czy wydamy trochę więcej , czy będziemy tragać dodatkowa walizkę ,czy poszukamy innej oferty.
          Pisałam już o tym wyżej.
          • ennka Re: Czy Włosi to naciągacze ? 25.03.11, 00:10
            Mogę jeszcze dodać , że czasami takie naciąganie można miło wspominać.
            Nam się coś takiego przydarzyło w zeszłym roku w Wurzburgu, w Bawarii.
            Poszliśmy na obiad do lokalu ,w którym podawane są winna z miejscowej winnicy ,prowadzonej przez zakonników.
            Lokal był zachwalany w przewodniku.
            Zamówiliśmy dania i zaczęliśmy się zastanawiać na winem.
            Kelner poradził nam ,żeby zamówić butelkę ,bo to się bardziej opłaci.
            Zaproponował też ,że może nam doradzić bardzo dobre wino,jeśli chcemy.
            Zgodziliśmy się .Wino było wspaniałe .Białe ,Silvaner z 2007 r.
            Przy płaceniu okazało się ,że butelka kosztuje ok.25 euro.
            I tu można by mówić o naciąganiu,bo nasze przymiarki były jednak do trochę tańszego trunku.
            Nie mieliśmy jednak żalu do niego,bo wino było pyszne i do dziś wspominamy jego smak.
            • mair Re: Czy Włosi to naciągacze ? 26.03.11, 07:50
              > Zaproponował też ,że może nam doradzić bardzo dobre wino,jeśli chcemy.
              > Zgodziliśmy się .Wino było wspaniałe .Białe ,Silvaner z 2007 r.
              > Przy płaceniu okazało się ,że butelka kosztuje ok.25 euro.
              > I tu można by mówić o naciąganiu .............

              Czyzby ? A spytalas o cene przed podaniem ?
              • wislok1 Re: Czy Włosi to naciągacze ? 26.03.11, 23:28
                W restauracjach niemieckich ceny butelek wina są podane w menu.
                Kelner na 100% nie zaproponował czegos, czego nie było w menu, bo by wyleciał z roboty.

                Kupowałem bardzo dobre wina w Niemczech i Austrii za 4-9 euro za flaszkę.
                Tyle, że to było u producenta.
                W restauracjach ceny były już znacznie wyższe
                • vojager29 Re: Czy Włosi to naciągacze ? 27.03.11, 08:07
                  wislok1 napisał:

                  > Kupowałem bardzo dobre wina w Niemczech i Austrii za 4-9 euro za flaszkę.
                  > Tyle, że to było u producenta

                  Oj, ty chyba bujasz w oblokach albo masz zle sny. Za dobre wina, czyli od dobrego producenta u producenta zaplacisz wiecej niz w sklepie chyba, ze kupisz kilka skrzynek. Bo widzisz, dobrzy producenci maja kontrakty a w nich miedzy innymi napisane, ze nie moga sprzedawac taniej niz sklep. Zreszta sami nie chca sprzedawac taniej. Ty musisz miec przekonanie, ze wino u producenta jest lepsze niz w sklepie i za "jakosc" trzeba placic. Tak, tak mozna u nich wina probowac i czesto kupic ale sa to jakies resztki, zlewki ( co nie oznacza, ze nie sa pitne ) czyli to co on wciska takim naiwniakom jak ty, chelpiacym sie pozniej - ja kupuje wina u producenta.

                  Pst: Juz pisalem, w restauracjach cena butelki wina jest zazwyczaj wyzsza od sklepowej o okolo 400%, podobnie jak innych napojow. W koncu restauracje musza na czyms zarabiac.
      • marghe_72 Re: Czy Włosi to naciągacze ? 27.03.11, 00:12
        pawel-l napisał:
        >
        > 2. Na pizzę (a później na rachunek) w Trieście czekaliśmy dłuuugo, więc menu pr
        > zeczytałem 4 razy i nie było tam nic o "coperto". Był dopiero na wydruku z kasy
        > . Z tego co pamiętam to raczej była opłata za serwetki (faktycznie były duże i
        > solidne).
        >
        Czasami ta informacja znajduje się na końcu karty.. nie pod samym menu

        > 3. Od 2 miesięcy przygotowuję się do wyprawy do Włoch i dopiero od Was dowiaduj
        > ę się o coperto

        A to mi się wydaje dziwne. Taka informacja powinna się znaleźć w każdym przewodniku
        >

        > 4. Spędzałem wakacje m.in. na Węgrzech, Slowacji, Austrii, Chorwacji i nigdzie
        > nie było tylu opłat dodatkowych. Ewentualnie tylko opłata lokalna.

        tylu czyli jednej ? ;)

        > 5. Opłata za ręczniki jest chyba ewenementem światowym. Wożenie pościeli jest t
        > eż jakimś dziwolągiem.

        Nie, jest włoskim zwyczajem.
        • aka10 Re: Czy Włosi to naciągacze ? 27.03.11, 16:15

          > pawel-l napisał:




          >
          > > 5. Opłata za ręczniki jest chyba ewenementem światowym. Wożenie pościeli
          > jest t
          > > eż jakimś dziwolągiem

          marghe_72 napisała:

          > Nie, jest włoskim zwyczajem.

          Wielu Wlochow wozi ze soba posciel i reczniki na urlop. Jasna sprawa, ze lecac samolotem, to glupota.
          Jesli jednak podrozuje sie samochodem i to na terenie jednego kraju, to zaden problem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka