50 minut na przesiadkę na Fumicino

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.12, 13:15
Jak w tytule, mam 50 minut na przesiadkę na lotnisku Rzym-Fumicino. Dalej lecę do Palermo. Zdążę? Biuro w którym kupowałam bilet zapewniało mnie, że tak, ale może ktoś już praktycznie to przeżył i jest w stanie mi odpowiedzieć.
    • malgog Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 02.03.12, 15:59
      ja bym nie ryzykowała 50 minut to troche mało czasu
      a jesli będzie opóxnienie ?
      może sprawdx na którym lądujesz i z którego terminala masz lod do Palermo
      www.adr.it/fiumicino
      partenza to odloty a arrivi to przyloty
      • malgotosca Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 02.03.12, 16:33
        Ja mam jak najgorsze doświadczenia. Korzystałam z short connection lecąc Lufthansą. Nie dość, że przed (punktualnym) wejściem na pokład nie zapowiedziano, że samolot będzie miał opóźnienie (co było ważne, bo mogłabym wybrać inną trasę), to jeszcze na lotnisku przesiadkowym bardzo źle mnie potraktowano nie poczuwając się do obowiązku (a taki jest) załagodzenia mi dużego opóźnienia, a na następny samolot musiałam czekać 8 godzin. Więcej nie zdecydowałam się na tego typu połączenie.
        • malgotosca Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 03.03.12, 10:46
          Zapomniałam dodać, że Lufthansa miała kiedyś w dobrym zwyczaju przewozić pasażera samochodem osobowym prosto do drugiego samolotu, a tego nie zrobiła w moim przypadku, więc mając 30 minut do odlotu (z powodu 20 minutowego opóźnienia) byłam bez szans. Dotarłam do bramek na 10 minut przed odlotem i nikt już tam na mnie nie czekał. A jeśli Twoje połączenie składa się z lotów dwóch różnych linii lotniczych niepowiązanych ze sobą, to już w ogóle marnie widzę powodzenie akcji.
    • marghe_72 Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 02.03.12, 16:58
      My daliśmy radę.
      Ledwo bo ledwo ale daliśmy.
      Niestety nigdy nie przewidzisz ew. opóźnienia
      • aka10 Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 02.03.12, 19:22
        Mialam wiecej czasu, nie zdazylam. Bilet mialam potem z Fiumicino do Brindisi. Byl to ostatni tego dnia samolot...Musialam kupic nowy bilet (a raczej 4 bilety) na pierwszy samolot nastepnego dnia i nocowac najblizej lotniska, czyli w hotelu Hilton Roma (400 euro za noc).
        Do tego musialam na Fiumicino w Avisie tlumaczyc, ze nie bede mogla w ten dzien odebrac samochodu w Brindisi, ze odbiore 10 godzin pozniej. Rezultat byl taki, ze Avis po prostu anulowal to zamowienie i zrobil nowe, kolejne 400 euro drozsze. Ta sprawe wygralam, pieniadze po chyba pol roku dostalam z powrotem, ale nowe bilety na samolot plus Hilton to byl moj dodatkowy koszt jak chodzi o tamten urlop.
    • anthonyb Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 03.03.12, 12:10
      Jesli leci sie ta sama linia lotnicza to nie rozumiem jaki jest problem. Jesli jest jakies opoznienie to oni gwarantuja ci zastepczy lot, nocleg , odszkodowanie. Przeciez nie musimy wtedy odbierac bagazy. Idziemy tylko do nastepnej bramki. Problem jest gdy lecimy roznymi liniami. Wtedy ten drugi nie interesuje sie, ze pierwszy sie spoznil, odwolal lot itp. itd. To ryzykowna opcja i czasami naraza nas na znaczne koszty.
      Ja akurat co do Lufthansy mam jak najlepsza opinie. Przesiadalam sie i w Mediolanie i w Rzymie. Nie mialam problemow.
      • malgotosca Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 03.03.12, 15:08
        Problem jest w czasie, jeśli leci się na 5 dni i jeden z nich spędza się na przesiadkowym lotnisku zamiast na umówionych spotkaniach.
    • kasiacl Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 03.03.12, 18:10
      Jeśli to jest połączenie z Warszawy Alitalią to też z niego korzystaliśmy - samolot do Palermo był opóźniony ponad godzinę;)
    • Gość: anthonyb Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino IP: 31.191.19.* 05.03.12, 12:04
      pewnie, ze wszelakie opoznienia sa drazniace. szczegolnie jesli pobyt jest krotki.
      Zdarzaja sie na calym swiecie. Niestety. Kiedys siedzialam 3 godziny, juz w samolocie, w Philadelphi. Byl jakis problem ze startem. Na szczescie byl to juz ostatni lot w podrozy.
      Powtarzam, problemy sa, kiedy latamy laczonymi lotami low cost, roznymi liniami lotniczymi. Wtedy naprawde mamy problem, gdy jest jakis poslizg. No i do tego dodatkowe koszty, bo jednego operatora nie obchodzi zupelnie dlaczego nie stawilismy sie na samolot. Jesli juz decyduje sie na takie laczone loty zapewniam sobie conajmniej 1 dniowa rezerwe czasu na mozliwosc zorganizowania sobie lotu czy innego transportu.
      Jesli lecimy z jedna linia lotnicza i loty sa o czasie nie ma zadnego problemu z przesiadka w 50 minut. Nie odbieramy wtedy (najczesciej) bagazy, nie przechodzimy ponownej odprawy (najczesciej) i musimy tylko dojsc do nastepnej bramki.
    • ongoing Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 05.03.12, 20:14
      dołączę do nielicznych głosów, że się uda:) oczywiście o ile nie będzie żadnych opóźnień. Kilka miesięcy temu bardzo szybko udało mi się odebrać bagaż i przejść na inny terminal i wkrótce mam nadzieję powtórzyć ten manewr (ale mam na to 2h)
    • Gość: Gość Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.12, 14:15
      Dziękuję, za wszystkie uwagi i własne doświadczenia. Lecę Alitalia do Rzymu i do Palermo również Alitalia. Mało tego z powrotem również będę mieć 40 minut na przesiadkę. Lecę z grupą 10 osób, także mam nadzieję że samolot poczeka na nas.
      • Gość: anthonyb Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino IP: 128.67.44.* 07.03.12, 14:22
        samolot chyba nie bedzie czekal :-)))
        Najczesciej jesli loty sa rejsowe godziny ladowania podawane sa z lekkim poslizgiem. Powiedzmy napisane jest ladowanie o 12 tej a faktycznie laduje sie np. za 10 dwunasta. Przynajmniej mi sie tak w wiekszosci lotow zdarza.
        • chlodne_dlonie Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 09.03.12, 09:01
          Dokładnie tak.
          Trzykrotnie (na przestrzeni ostatnich dwóch lat) lądowałam w różnych europejskich miastach o kwadrans przed czasem. A kiedyś nawet zdarzyło się półgodziny, ale na dłuższej trasie. Szybkich pilotów mamy;)
          • shilaa Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 09.03.12, 11:02
            Niestety, to tylko bardzo sprytny zabieg z pogranicza marketingu i PR, na ktory daje sie nabrac mnostwo ludzi. Linie lotnicze podaja czas ladowania zawyzony o 10-15 minut (mistrzem jest w tym Ryanair), w ten sposob nie tylko eliminuja ryzyko ewentualnych krotkich opoznien (a w konsekwencji zlego miejsca w rankingach opoznien linii lotniczych), ale takze buduja sobie pozytywny wizerunek wsrod klientow ladujac zawsze kilkanascie minut "przed czasem" ;-)
            • chlodne_dlonie Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 09.03.12, 15:37
              Wielce prawdopodobne :)
              Piszę to jako osoba nie mająca do czynienia z lotnictwem (ani jego organizacją ;)) nic oprócz w miarę regularnego zeń korzystania.
              Zauważ, proszę, że po fragmencie o 'szybkich pilotach' dodałam emotkę ;)
              :)

              A w temacie jeszcze - rzeczywiście opierając się na własnych doświadczeniach i tych z 'bliskiej' drugiej ręki ;) zaryzykowałabym taką przesiadkę tylko w przypadku posiadania biletów wydanych przez jedną linię lotniczą.
              Z powodów wiadomych.

              Galopowałam kiedyś przez Frankfurt-Hahn wraz z nieletnią i żadna to frajda nie była, ale pewną pociechą było, iż pomimo kilkukrotnego usłyszenia własnego nazwiska przez głośniki (ta niemiecka wymowa..ahhh..;)) wiedziałam, że na bramce zaczekać muszą.
              Za to na podamsterdamskim Schiphol spociłam się nieźle, a lot był long-haul.
              To była adrenalina!!
              (..niemniej - nie życzę nikomu, kto nie musi ;))
              • malgotosca Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 09.03.12, 17:49
                No i w tym szkopuł, że ja leciałam jednymi liniami, miałam wykupiony bilet łączony. Naiwnie gnałam przez frankfurckie lotnisko myśląc, że przecież wiedzą, że pierwszy samolot się opóźnił. Dobiegłam 10 minut przed odlotem. Nie dość że zastałam bramki zamknięte, to jeszcze na tablicy wszystkich odlotów nie było wymienionego mojego samolotu - widmo, czy co? Potem w punkcie obsługi klienta pani zrobiła wszystko, bym właściwie to ja poczuła się winna, że ich samolot się spóźnił. A już o obowiązkach linii lotniczej, która zmusza pasażera do czekania 8 godzin na następny lot, zupełnie zapomniała. I nie chodzi mi o to, że mnie nie było stać na śniadanie, czy obiad, ale w moim mniemaniu jeśli firma zawaliła, to ja po odejściu z biura obsługi klienta powinnam być niemal zadowolona, że spędzę upojne osiem godzin na niemieckim lotnisku.
                Oczywiście decyzja należy do autorki wątku, ale pytała o doświadczenia związane z krótkimi połączeniami. Wolę teraz tak ustawiać przesiadki, żeby nie czuć oddechu Lufthansy (w moim przypadku) na karku.
                • anthonyb Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 09.03.12, 19:48
                  Malgo przeciez samolot jest takim samym srodkiem lokomocji jak kazdy. Nawet jesli lecimy tymi samymi liniami przeciez moga zdarzyc sie opoznienia, odwolania. Nawet, gdy mamy wielogodzinna przesiadke, nic nie gwarantuje nam, ze zdazymy.
                  Z drugiej strony nastepny samolot startuje o okreslonej godzinie, odprawy koncza sie o okreslonej, zglosic sie mamy na bramce do okreslonej.
                  Wtedy plusem jest, ze nawet jesli mamy opoznienie i niestety czekamy mamy zagwarantowany lot, czy inne swiadczenia.
                  • malgotosca Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 09.03.12, 22:46
                    No przecież to oczywiste, że samoloty się spóźniają. Myślisz, że tego nie wiem? Nie jest oczywiste traktowanie ludzi w takim przypadku. I na tym między innymi polega moja ocena tego doświadczenia jako niedobrego. Piszesz o zagwarantowanych świadczeniach. No właśnie w tym rzecz, że ich nie było, poza wpuszczeniem mnie do następnego samolotu. Poza tym, wiem że dobrym zwyczajem linii lotniczych jest przewiezienie pasażera samochodem wprost do drugiego samolotu. Ja po biegu przez 20 minut do następnego terminalu, byłam na 10 minut przed odlotem przy bramce, co oznacza, że po wylądowaniu pierwszego samolotu miałam pół godziny do drugiego. Nie rozumiem, czemu tak się upierasz widzieć w tym normalną sytuację?
                    • Gość: anthonyb Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino IP: 151.70.99.* 10.03.12, 00:59
                      Wejscie do samolotu zaczyna sie przewaznie na okolo 30 minut przed startem. Byc moze nie bylo mozliwosci juz do niego wejsc na 10 minut przed. Przeciez to nie rower, zeby wejsc i wyjsc w ostatniej chwili. Zalezy jak wielkie to lotnisko, gdzie jest pas startowy itp. Bo planowana godzina odlotu to chwila oderwania sie od ziemi.
                      Nie slyszalam o podwozeniu pasazerow ze spoznionych samolotow, ale moze ja za malo latam i w zwyklych ekonomicznych klasach.
                      Zagwarantowane swiadczenie??? Pomimo, ze spoznilas sie na lot zagwarantowano Ci nastepny?
                      • malgotosca Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 10.03.12, 09:32
                        No cóż, ciekawa byłam, jak daleko zajdziesz w argumentacji. Najpierw sama wspominasz o świadczeniach i powinnościach linii lotniczych, a potem każesz mi się cieszyć, że w ogóle wsiadłam w tej samej cenie do następnego samolotu. Rozumiem też, że Twoje doświadczenie jest jedyne słuszne i jeśli czegoś nie doświadczyłaś latając samolotami, to znaczy że tego nie ma. Nie widzę sensu ciągnięcia dalej wyjaśnień.
                        Autorka wątku chyba już wie, że ryzyko jest i sama podejmie decyzję o wyborze połączeń.
                        • Gość: anthony Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino IP: 94.166.189.* 10.03.12, 09:53
                          Przepraszam, ale Ty domagasz sie aby czekal na Ciebie samolot? Bo poprzedni sie spoznil? Aby podwozono Cie indywidualnie do samolotu na pasie startowym? Zeby odprawiano po odprawie?
                          No tak na to argumentow nie mam.
                      • ongoing Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 10.03.12, 19:57
                        Gość portalu: anthonyb napisał(a):
                        > Wejscie do samolotu zaczyna sie przewaznie na okolo 30 minut przed startem. Byc
                        > moze nie bylo mozliwosci juz do niego wejsc na 10 minut przed. Przeciez to nie
                        > rower, zeby wejsc i wyjsc w ostatniej chwili. Zalezy jak wielkie to lotnisko,
                        > gdzie jest pas startowy itp. Bo planowana godzina odlotu to chwila oderwania s
                        > ie od ziemi.

                        chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby godzina odlotu była chwilą oderwania się od ziemi, szczególnie na włoskich lotniskach, gdzie odrywaliśmy sie od ziemi przynajmniej 15 minut później

                        > Zagwarantowane swiadczenie??? Pomimo, ze spoznilas sie na lot zagwarantowano Ci
                        > nastepny?
                        a co w tym dziwnego?
                        • Gość: anthonyb Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino IP: 94.164.88.* 11.03.12, 11:47
                          > > Zagwarantowane swiadczenie??? Pomimo, ze spoznilas sie na lot zagwarantow
                          > ano Ci
                          > > nastepny?
                          > a co w tym dziwnego?

                          Jak to co w tym dziwnego?
                          osoby, ktore nie maja zbyt duzego doswiadczenia w "lataniu" niestety moga narazic sie na to, ze zostana na lodzie. Czasami uczymy sie na wlasnych bledach.
                          Jesli wykupisz sobie loty u 2 czy wiecej operatorow, ktore nie sa powiazane (tzn. jesli loty obslugiwany jest nawet przez kilku operatorow ale tworzy jeden bilet) a jeden samolot spozni sie nieznacznie i nie zdazysz na nastepny. Jesli odwolaja ci ktorys z lotow. Co wtedy sie dzieje ongoing? Ktos wtedy sie przejmuje Twoimi problemami i tym, ze porezerwowalas sobie nastepne loty czy hotel czy samochod z wypozyczalni? Ktos Ci zwroci za to kase? Zarezerwuje zastepczy lot?
                          • ongoing Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 11.03.12, 17:16
                            wyobraź sobie, że tak się czasem dzieje, że ktoś się przejmie i pomoże. Nie wiem, może to szczęście, może urok osobisty, ale kiedyś zdarzyło mi się spóźnić na lot (i to w dużej mierze z mojej winy) i bez problemu dostałam bilet na kolejny lot, co więcej - w business class. I nie miałam wtedy żadnego doświadczenia "w lataniu" jak to nazywasz, więc odpada Twoja teza, że takie rzeczy przytrafiają się tylko starym, doświadczonym, oblatanym w świecie wygom, ktore wiedzą co zrobić w takiej sytuacji:)
                            • shilaa Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 12.03.12, 14:03
                              > wyobraź sobie, że tak się czasem dzieje, że ktoś się przejmie i pomoże

                              Czasem tak, czasem nie. Zalezy to od linii lotniczych, od kraju i od lotniska, od rodzaju biletu, ale takze od samych pasazerow.

                              Jako przyklad bezsilnosci linii lotniczych moge podac, ze w zeszlym roku czesc moich przyjaciol i rodziny wracajac z Karaibow utknela w Miami i Nowym Jorku podczas huraganu. Linia American Airlines, z ktorej korzystali, zapewnila im hotel i bilety wazne na kazdy lot, ale po pierwsze o tych lotach nie informowano, albo informowano 20 minut (!) przed odlotem, gdy wszyscy byli w hotelu i nie mieli mozliwosci dojazdu na lotnisko w tak krotkim czasie. Nikt sie tym nie przejmowal. Po drugie okazalo sie, ze bilety owszem sa wazne, ale miejsc w samolotach nie ma i trzeba czekac. Loty odwolywano i przywracano co kilka minut, podstawiano samoloty zastepcze - widma, ktorych nie wyswietlano na monitorach. Udalo im sie wrocic po 4 dniach tylko dlatego, ze moja przyjaciolka powiedziala, ze jest w ciazy (co bylo klamstwem, ale skutecznym, bo okazalo sie, ze miejsce w samolocie jednak bylo). Pozostala czesc przyjaciol wrocila 2-3 dni pozniej. To jest przypadek ekstremalny, sytuacja kryzysowa i kompletny chaos, z ktorym linia-gigant sobie w ogole nie poradzila, ale problemy z liniami amerykanskimi moja rodzina i przyjaciele maja zawsze podczas kazdego lotu w tamtych stronach.
                              • Gość: anthonyb Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino IP: 151.70.99.* 12.03.12, 14:11
                                ja wlasnie z american airlains siedzialam w samolocie przez 3 godziny. bez klimatyzacji, w sierpniu. cale szczescie, ze nie mielismy wtedy malucha.
                            • Gość: anthonyb Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino IP: 151.70.99.* 12.03.12, 14:06
                              przepraszam ale albo ja pisze niezrozumiale albo Ty czytasz moje slowa bez zrozumienia.
                              Loty z ktorych korzystalas byly obslugiwane przez ta sama linie lotnicza lub 2 rozne w porozumienu code share ?
                              Poza tym uwazasz, ze nastepnym razem gdy spoznisz sie na samolot bedziesz potraktowana w ten sam sposob i to jest normalka?
                              Mi tez zdrzylo sie , ze kiedys spoznilismy sie na odprawe z bagazami o dobrych kilkanascie minut. To byl samodzielny lot i bardzo ladnie prosilam i mnie odprawiono, ale gdyby mnie nie odprawiono nie mialabym pretensji. Chyba tylko do samej siebie, ze przepadl mi lot a moze i caly wyjazd bylby niewypalam wraz ze wszystkimi rezerwacjami.
                              • ongoing Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 12.03.12, 19:05
                                jest jeszcze jedna opcja - Ty czytasz bez zrozumienia, za to ze sporym zacietrzewieniem i koniecznością postawienia na swoim. Napisałam wyraźnie, że CZASEM tak się zdarza, nie napisałam, że to normalka (ale też nie jest to takie niespotykane i dziwne jak sugerowałaś) i nie napisałam, że oczekuję takiego traktowania za każdym razem.

                                co do czekania na kolejny lot i informacji na 20 minut przed odlotem - to chyba normalne, że w takiej sytuacji leci się jako "stand by", więc informacja o dostępności miejsc może pojawić się w ostatniej chwili - raz też z takiej opcji korzystałam i cieszyłam się że lecę, zamiast narzekać, że tak późno mi powiedzieli, że jest miejsce

                                z mojej strony EOT
                                • Gość: anthonyb Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino IP: 151.70.99.* 12.03.12, 20:15
                                  to ze odprawiaja nas gdy odprawa jest juz dawno zakonczona czy bukuja nam lot , gdy sie spoznilismy na "nasz" nam sie zupelnie nie nalezy i zalezy tylko od dobrej woli pracownika i oczywiscie jesli jest to mozliwe, co nie oznacza , ze mozemy sie tego domagac.
                                  To, ze zcasem takie sytuacje sie zdarzaja nie oznacza , ze nalezy na nie liczyc.

                                  Nie wiem jak mozna wmawiac ludziom, ze naleza sie im darmowe loty czy podobne, bo kupili sobie bilet na samolot. To, ze zamowilismy sobie samochod w wersji ekonomicznej a dostalismy ferrari nie oznacza , ze si nam nalezalo.
                                  zacietrzewienie? i postawienie na swoim? po prostu glupota dziala na mnie jak plachta na byka
                                • shilaa Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 12.03.12, 22:42
                                  > co do czekania na kolejny lot i informacji na 20 minut przed odlotem - to chyba
                                  > normalne, że w takiej sytuacji leci się jako "stand by", więc informacja o dos
                                  > tępności miejsc może pojawić się w ostatniej chwili - raz też z takiej opcji ko
                                  > rzystałam i cieszyłam się że lecę, zamiast narzekać, że tak późno mi powiedziel
                                  > i, że jest miejsce


                                  Brak organizacji byc moze jest normalny z punktu widzenia "codziennosci" (bo 99% firm nie radzi sobie z organizacja podczas kryzysu), ale nie oznacza to, ze jest normalny z punktu widzenia zdrowego rozsadku.

                                  Przypuscmy, ze tamtego dnia z Nowego Jorku powinno odleciec X samolotow. Linia lotnicza ma liste pasazerow na dane kursy i oni maja pierwszenstwo przy wejsciu na poklad samolotu. Linia powinna takze wiedziec ile miejsc sie nie sprzedalo i podac to wczesniej do informacji. Powinna wiedziec, ktorzy pasazerowie nie odlecieli, bo odwolano im samolot - powinna stworzyc liste tych pasazerow i "zapelniac" nimi wolne miejsca. Podstawiano samoloty zastepcze - linia powinna poinformowac o tym pasazerow, ktorym odwolano zaplanowane loty.

                                  Tego wszystkiego American Airlines nie zrobilo, co bylo porazka wizerunkowa tego przewoznika. Rozumiem panike ze strony pasazerow - niestety, znaczna czesc w takich sytuacjach traci glowe i trzezwa ocene sytuacji - ale i sama linia nie zrobila nic, aby zminimalizowac chaos. Rozumiem w tym przypadku wyjatkowosc sytuacji, w koncu odwolano setki lotow i podjecie w takim przypadku odpowiednich krokow jest bardzo trudne - ale nijak nie rozumiem sytuacji, w ktorych linie nie radza sobie pod tym wzgledem, gdy odwoluje sie kilka lotow.
    • shilaa Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 06.03.12, 16:10
      Powinnas zdazyc, zwlaszcza, ze korzystasz z jednej linii, ktora na lotnisku Fiumicino jest obslugiwana przez jeden terminal. Z drugiej strony Alitalia lubi sie spozniac ;-)

      Osobiscie nie znosze ekspresowych przesiadek i jesli mam kilka lotow to tak je organizuje, zeby miec albo pewnosc, ze zdaze nawet w przypadku opoznien, albo robie sobie dzien - dwa przerwy na zobaczenie miasta, w ktorym sie przesiadam.
      • ongoing Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 09.03.12, 15:51
        shilaa napisała:

        > Powinnas zdazyc, zwlaszcza, ze korzystasz z jednej linii, ktora na lotnisku Fiu
        > micino jest obslugiwana przez jeden terminal.

        jesteś pewna, że to będzie ten sam terminal? czy to nie zależy od tego czy lot jest międzynarodowy czy krajowy?
        • shilaa Re: 50 minut na przesiadkę na Fumicino 09.03.12, 18:25
          To prawda, nie zwrocilam uwagi. Loty miedzynarodowo-krajowe obslugiwane sa przez dwa terminale (A i prawdopodobnie C).

          Samo lotnisko Fiumicino nigdy nie sprawilo mi problemow pod zadnym wzgledem. Jednak unikam jak ognia wyjatkowo nielubianego przeze mnie Rzymu i jesli tylko moge to latam bezposrednio z Neapolu.
Pełna wersja