Dodaj do ulubionych

Zamieszkać we Włoszech?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.07, 08:37
A gdybyście tak mogli? Zgasić światło,zabrać dzieci,psa,zamówić prenumeratę.
I wyjechać.Może nie teraz ale za kilka lat.Dom w pobliżu małego miasteczka,
widok na morze,zakupy na lokalnym targu.
Znacie miejsce gdzie chcielibyście żyć dłużej niż 2 tygodnie urlopu?
Obserwuj wątek
    • ewa553 Re: Zamieszkać we Włoszech? 12.01.07, 11:09
      Oj znam kilka takich miejsc we Wloszech. Nawet zamierzalismy sie w jedno z tych
      miejsc przeniesc. Ale zawsze z mysla o tym, zeby sobie zachowac tu male
      mieszkano i mozliwosc powrotow choc na krotko. Zaznaczam, ze juz nie pracuje.
      Gdybym byla mloda, to by sie wszystko rozbijalo o prace - no bo z czego zyc?
        • Gość: Magda NIGDY!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 21:48
          Wakacje we Włoszech to super pomysł, ale zamieszkać tam?? Mieszkałam rok w
          Mediolanie (byłam tam na stypendium) i wiem, że nigdy nie mogłabym żyć w tym
          kraju. Tam pieszy nie ma zupełnie żadnych praw. Nawet przechodząc na pasach i
          na zielonym świetle należy liczyć się z potrąceniem przez skręcający zza pleców
          samochód, no cóż włoscy kierowcy nie są na tyle przewidujący, żeby wiedzieć że
          pieszy nie ma oczu na plecach. Włoska służba zdrowia jest gorsza nawet od
          polskiej. Niedawno był na ten temat artykuł w Espresso i w Sueddeutsche
          Zeitung. We Włoszech 7 tysięcy osób rocznie umiera w wyniku zakażenia złapanego
          w szpitalu. We włoskich szpitalach brakuje nawet pościeli, na korytarzach
          często leżą psie kupy. Personel pali nawet na oddziałach intensywnej terapii
          noworodków. Sama mam kolegę, któremu włoscy ortopedzi na zerwane wiązadła
          kolanowe kazali przykładać lód, zamiast włożyć mu nogę w stabilizator. Wrócił
          do Polski bo nie wytrzymywał bólu, polscy lekarze byli w szoku i pytali go
          gdzie on był u tych zagranicznych ortopedów, w krajach trzeciego świata?? Takie
          przypadki niestety zdarzają się we Włoszech nagminnie i wielu młodych Włochów
          zostaje kalekami, a wystarczyłoby im włożyć nogę w gips. Znam też osobę, której
          w szpitalu w Bolonii kazano czekać 3 miesiące na rezonans magnetyczny głowy
          mimo, bo wypadku w wyniku którego straciła przytomność. Byłam też mocno
          zszokowana, kiedy mojej ciężarnej koleżance z Mediolanu włoska ginekolog
          zapisała lek, którego - jak się później okazało - pod żadnym pozorem nie wolno
          przyjmować kobietom w ciąży. Zresztą pewnie do was też dotarły informacje o
          tym, jak niedawno w szpitalu we Florencji, lekarze doradzali kobiecie w 22.
          tygodniu ciąży aborcję, ponieważ ich zdaniem płód miał uszkodzony żołądek. Po
          usunięciu płodu okazało się, że był to błąd podczas badania USG, ponieważ płód
          był zupełnie zdrowy, przeżył nawet aborcję, niestety zmarł kilka dni później w
          wyniku niedojrzałości do życia poza organizmem matki. Nieco wcześniej w tym
          samym szpitalu przeszczepiono ludziom organy kobiety chorej na AIDS. Możecie o
          tym poczytać na wiadomosci.onet.pl/1499071,12,item.html . Bałagan panuje
          we Włoszech w każdej płaszczyźnie życia. We Włoszech nagminnie zdarzają się
          przypadki klonowania pasków magnetycznych kart, za pomocą skanerów
          zainstalowanych w bankomatach (niestety banki mają w nosie utrzymanie porządku
          i bezpieczeństwa w swoich bankomatach). Później konto jest okradane przy użyciu
          podrobionej karty. Inną sprawą, już mniej poważną jest chamstwo i to nie tylko
          we włoskich urzędach, ale i sklepach. Ekspedientki nie kryją oburzenia, kiedy
          klient przerwie im pogaduchy, potrafią się wydrzeć na klienta za robienie
          bałaganu na półkach (oglądanie bluzek). Na 2 tygodnie wakacji Włochy są
          idealne - zabytki, jedzenie, plaża i prawie zerowy kontakt z ponurą włoską
          rzeczywistością. Ale mieszkać tam - cały czas martwić się oto, czy zza rogu nie
          wpadnie na mnie rozpędzona motorynka, czy moje pieniądze są jeszcze dzisiaj na
          koncie czy może magicznie zniknęły i żyć ze świadomością, że jeśli coś mi się
          stanie to mam niewielkie szanse trafić na profesjonalną pomoc medyczną - to nie
          na moje nerwy.
      • mair Re: Zamieszkać we Włoszech? 12.01.07, 14:03
        ewa553 napisała:

        > Oj znam kilka takich miejsc we Wloszech .......

        my tez o tym czesto myslelismy bedac mlodsi ale z biegiem czasu nam to
        przechodzilo i teraz chyba calkiem przeszlo
        tu gdzie mieszkamy mamy dobrze, opieka zdrowotna na wysokim poziomie co w
        pewnym wieku odgrywa olbrzymia role, warunki mieszkaniowe wysmienite, bardzo
        blisko morza tak, ze widac je z okna a do Italii mozna zawsze wyskoczyc na
        urlop czy nawet tylko weekend
        a) gdy jednak od czasu do czasu gdybamy, to byloby to raczej gdzies na
        Lazurowym Wybrzezu z kilku roznych powodow ale najwazniejszy to chyba ten, ze
        standard budynkow czy mieszkan jest wyzszy niz w Italii co oznacza, iz lepiej
        lokujesz pieniadze lub innymi slowy, za swoje pieniadze dostajesz towar
        rzetelniejszy, bedac na urlopie nie ma to wiekszego znaczenia ale gdy chce sie
        cos kupic, to jakosc ogdrywa duza role
        b) gdyby mialaby to byc mimo wszystko Italia to raczej nad toskanskim morzem i
        to w miare blisko Pizy

    • ewa553 Re: Zamieszkać we Włoszech? 12.01.07, 22:17
      Ja kocham gory, a w szczegolnosci Dolomity. Tak wiec jesli chodzi o standart,
      to w "mojej" okolicy jest pewnie wyzszy jak na Lazurowym Wybrzezu:)))) A to
      powoduje, ze ceny sa nieziemskie. Ja wynajmuje od wielu, wielu lat piekny
      apartament w slicznej miejscowosci Sexten. Oczywiscie, sa piekniejsze miejsca.
      Ale to jest moja wies. Znam tam wszystkich i jak dzwonie do wlascicieli zeby
      zameldowac kolejny przyjazd, to dowiaduje sie co u kogo slychac, jakbym
      nalezala do nich. To nieslychanie mile. Mysle, ze nawet jak juz nie bede mogla
      chodzic po gorach, to bede tam dalej jezdzic. Bo oprocz gor jest mnostwo
      latwych tras spacerowych, tak ze nawet starsi ludzie sie tam nie nudza.
      I ta kuchnia! pomieszanie wloskiej lekkosci z niemiecka solidnoscia - to
      znakomity mix:))))) Stop, musze sie zatrzymac. Bo o Sexten i okolicy moglabym w
      nieskonczonosc....
        • Gość: agata Re: Zamieszkać we Włoszech? IP: *.olsztyn.mm.pl 18.01.07, 21:00
          Jest to małe,położone na wzgórzu miasteczko.Całe tonie wręcz w kwiatach a w
          Boże Ciało mieszkańcy układają na chodnikach obrazy z płatków kwiatów!Całe
          rodziny angażują się w to przedsięwzięcie.Rano w święto wybierany jest
          najpiękniejszy a jest w czym wybierać!Będąc w Spello ma się wrazenie jakby
          człowiek zatrzymał się w czasie,no i nie ma takiego natłoku turystów.
                • Gość: abi do Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 23:29
                  A o Twoim miejscu co wiemy? Gdzie jest to Sex.., popatrz, już zapomniałem.
                  Najbardziej ujęło mnie to powiązanie z niemiecką dokładnością. A jedzenie jakie
                  jest? Włoskie czy niemieckie? Bo ja bym wolał kolacje włoskie ale śniadania
                  tylko niemieckie. Droga Ewo, napisz, gdzie to jest!
                  • ewa553 Re: do Ewy 26.01.07, 00:47
                    hehe, dostalo mi sie:))) wiec to jest w sercu Dolomitow, na koncu Pustertal, za
                    Sexten jest przelecz o pieknej wloskiej nazwie:))) Kreuzberpass, a za nia
                    juz "czyste" Wlochy. To cos dla Ciebie, bo sniadania sa faktycznie nie-wloskie.
                    Ale tam jest bardziej po austriacku jak po niemiecku. Ja sniadania robie sobie
                    zreszta sama, znosze wspanialosci z Senerei (sery) i od rzeznika (ten ich
                    Schinkenspeck!!!!), do tego chleb ciemny, gruboziarnisty (mniam, mniam)
                    i jem te pychoty zabierajac zreszta w gory pare kanapek. A wieczorami chodzimy
                    na kolacje do pobliskich restauracji: jedna lepsza od drugiej! Kuchnia i wloska
                    i austriacka. I w jednej z knajpek bardzo domowa: jesli np. idac w gory
                    spotykamy cos smigajacego wsrod drzew i krzakow, to wiemy ze wlascicielka
                    knajpy spyta sie nas wieczorem, czy chcemy duszone prawdziwki ze smazonymi
                    ziemniakami. Bo ona stale za grzybami biega. A te ich pizze! Takie tylko Wlosi
                    potrafia robic. Siedzisz w knajpie i obserwujesz chudzielca co pizze podrzuca
                    do sufitu kilkakrotnie, az jest nalezycie cieniutka. Potem uklada na niej
                    wspanialosci i (dalej na Twoich oczach) wsuwa ja do pieca ogrzewanego drzewem.
                    Obserwujesz plomienie, pizze, slinka Ci leci, a tymczasem objadasz sie
                    fantastyczna salata, ktora sie samemu komponuje przy bufecie. Wypijasz kolejne
                    winko czerwone, aromatyczne, wytrawne i wtedy przychodzi ona: pizza. Pachnie
                    bosko, zabierasz sie do niej popijajac kolejne winko. Ach, wieczor jest piekny!
                    Na zakonczenie jeszcze "obbligatoria" gruszeczka: Williamschristbirne: wodeczka
                    czysta, nie za mocna, nie za slaba, dobrze schlodzona. Zagryzana kawalkiem
                    dojrzalej gruszki. Moze jeszcze deser? Miejsca w zoladku wiele nie zostalo,
                    wiec zostawiamy ich wspaniale austriackie wyroby, pozwalamy sobie tylko na
                    malenki Hüttengeist (duch schroniska): kompozycja w malenkiej filizaneczce,
                    skladajaca sie z pol espresso, pol eierlikier, troszke smietany. Wszystko
                    gorace jak pieklo, mocne. Mam dalej opowiadac? Pytaj, pytaj, chetnie
                    wspominam:)))
                • Gość: bury Re: Zamieszkać we Włoszech? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 00:40
                  Bo i góry i morze widać... Bo Miłosz tam jeździł, odpoczywał i o tym pisał...
                  Bo wszędzie blisko: Zatoka Poetów, 5terre, Portvenere, Toskania... Z La Spezzi
                  na Korsykę i Sardynię tylko skok... Do Turynu, albo do Mediolanu 2 godz. a
                  potem jeszcze dwie i Polska... Czy wystarczy?
                  PS. Byłem w Bocca di Magra tylko 30 min. Ale jeszcze wrócę:)
                  • ewa553 Re: Zamieszkać we Włoszech? 26.01.07, 00:48
                    a wiesz bury, ze bylam w tych stronach trzy lata temu, ale nie pamietam
                    nazwy "Twojego" miasteczka. Bylam i w Zatoce Poetow, mieszkalam w Cinque terre.
                    Rozumiem Twoje zauroczenie. To przepiekne miejsce.
                    • Gość: abi Re: Zamieszkać we Włoszech? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 23:28
                      Ewo! Widzę, że traiłem na bratnią duszę! Albo na moją "grupę krwi"! To już
                      bardziej dwuznaczne. Napisz coś jeszcze na temat tego żarcia! O kurczę! Będzie
                      mi się śniło w nocy.
                      Ale przedewszystkiem napisz, jak tam się jedzie z Polski. Ja wiem, to lenistwo,
                      ale wolę się skoncentrować na tych przysmakach (myślisz, że tam można jeść
                      śniadanie przez cały dzień?)
                      A tak w ogóle to napisz, kiedy tam będziesz. Śniadanie z Tobą wydajemi się
                      największą atrakcją mojej kolejnej wyprawy do Itali.
                      Pozdrawiam, piję za Twoje zdrowie czystą, mocno schłodzoną wódeczkę!
                      • ewa553 Re: Zamieszkać we Włoszech? 27.01.07, 09:43
                        nie powiem Ci jak jechac z Polski, bo ja jade z Niemiec:)))) ale jade przez
                        Monachium. wiec zobacz sobie jak dojechac do Monachium i stamtad jedzie sie
                        na Innsbruck, Brennero (przelecz/granica Wloch) i drugi zjazd po stronie
                        wloskiej, na Pustertal. Od tego miejsca mniej wiecej 70 km prosto jak drut.
                        Dopiero w Innichen zjezdzasz na Sesto/Sexten. I po paru minutach jestes TAM.
                        Wiem, jest duzo piekniejszych (?) miejsc w Dolomitach, ale ja to miejsce
                        ukochalam po prostu. Te moje sniadania jem patrzac przez okno na otaczajace
                        mnie gory i jest pieknie. Oczywiscie mozesz te sniadania jesc przez caly dzien,
                        to Ty je sama robisz i sama dokonujesz wyboru co i gdzie i kiedy jesz. Dlatego
                        tylko raz bylismy tam w hotelu, a nastepnie od lat wynajmujemy Ferienwohnung
                        czy apartament jak sie to w "moim" domu nazywa. W Sennerei jest tak ogromna
                        ilosc serow, ze urlopu nie starczy aby wszystko wyprobowac. No i ten rzeznik....
                        Lubie weekendy, kiedy przyjezdzaja Wlosi. Wprawdzie oznacza to stanie o wiele
                        dluzej w kolejce, ale moglabym godzinami obserwowac jak omawiaja kazdy detal,
                        kazda nutke smaku ze sprzedajacym. Oni znaja wartosc jedzenia, wartosc
                        odpowiedniego zestawienia. Obserwowalismy raz taka scenke: bylismy na wycieczce
                        w Brunneck (urocze miasteczko) i poszlismy na obiad do pizzerii. Siedlismy przy
                        duzym stole, a wiec dosiadla sie do nas para Wlochow (choc Wlosi nie lubia sie
                        dosiadac). Wygladali - delikatnie mowiac - marnie. I przyszedl kelner. Oni
                        zaczeli omawiac menu. Detalicznie, pytajac sie o sposoby przyrzadzenia, o
                        pochodzenie grzybkow i miesa, dluzszy czas omawiali dobor odpowiedniego wina.
                        Zamarlam z zachwytu. Zapomnialam jesc, tak mnie ta para fascynowala. To bylo
                        prawdzowe spectacolo:)))))
                        Ja sie tak rozpisuje o kulinariach, ale prosze nie zapomniec, ze glownym
                        powodem moich wyjazdow tam, sa wedrowki po gorach. Ale to osobny rozdzial, na
                        to potrzebny by byl osobny watek, a nie wiem kogo i na ile to interesuje.
                        Od wielu, wielu lat jezdzilam tam we wrzesniu, od tego roku zmienilam na druga
                        polowe czerwca. To bedzie na pewno rownie pieknie: bylam raz jeden chyba 15 lat
                        temu na poczatku lipca i wtedy wszystko kwitnie: laki jeszcze nie skoszone
                        mienia sie barwa chyba setek gatunkow kwiatow. Jeden piekniejszy od drugiego.
                        No a w gorach cale polacie obsypane Alpenrosen, cos w rodzaju czerwonych
                        azalii. To jst po prostu bajkowe. Moj raj na ziemi.
                        • Gość: abi Re: Zamieszkać we Włoszech? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 23:26
                          Dzięki! Co do miejsca jest pełna jasność. Z czasem gorzej. Jeżdże do Włoch
                          wlaśnie we wrześniu. W innym terminie nie mam szans. Na alpenrosen chyba się
                          nie załapię. Żałuję. Ale do Sexten wpadnę, może odnajdę tego rzeźnika.
                          Wiesz, śniadania niemieckie mają dla mnie ten walor (jestem leniem!)że nic nie
                          musisz robić tylko nakładasz, nakładasz... Oczywiście w hotelu albo jakimś
                          pensjonacie. I tak bym mógł przez cały dzień... Oczywiście z przerwą na spacer
                          po górach.
                          A znasz jakiś pensjon czy mały hotel w Sexten? Ale koniecznie ze śniadaniem!
                          Pozdrawiam. Napisz coś jeszcze!
                          • ewa553 Re: Zamieszkać we Włoszech? 28.01.07, 10:42
                            goraco polecam hotel Monika. Tam jest wlasnie taki bufet sniadaniowy jaki Ci
                            sie marzy:))) Ale rezerwowac musisz juz teraz. W Sexten rezerwuje sie
                            tra´dycyjnie rok naprzod. To nie zart. I radze Ci pierwsza polowe wrzesnia, bo
                            koncem miesiaca czesto juz pada snieg.
                            www.monika.it/
                            • Gość: abi Czy możesz mnie nie dręczyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 20:50
                              Hotel obejrzałem. Może być. Ale ja nie znam niemieckiego, choć trochę rozumiem.
                              Ale nie udało mi się przetłomaczyć tego co piszesz po kazdym poście.
                              Kto ostatni się uśmiecha... nie wcześniej... jakieś pojęcie.. Przypuszczam, ze
                              to jakiś idiom. Możesz to przełożyć na polski?
                              A w te góry to chodzisz a rakami i czekanem?
                              • ewa553 Re: Czy możesz mnie nie dręczyć? 28.01.07, 22:29
                                w gory chodze najczesciej na nogach:))))) czasami, ale rzadziej, na niektorych
                                trasach potrzebny jest minimalny sprzet, tzn. helm i "uprzaz", od ktorej sa
                                dwie linki z karabinkami, ktorymi przyczepia sie do lin zamocowanych na stale.
                                Te trasy nazywaja sie Klettersteige, nie maja odpowiednika w jezyku polskim.
                                moja sygnaturka, to zartobliwy przekret innego powiedzenia. Tlumaczenie: kto
                                sie smieje ostatni, ten wczesniej nie zrozumial.
                                Co do dreczenia: ja tez przez to mowienie na ten temat z jednej strony milo
                                wspominam, z drugiej drecze sie, bo jeszcze 5 miesiecy musze czekac.......
                                Ale opowiadajac czuje nawet zapach tamtejszych lak i lasow, cuje zapach skal
                                (to w poludniowej czesci doliny), mam przed oczyma widoki a w uszach slowa
                                przewodnika, jak stalismy na jednym ze szczytow: z tego widoku musisz czerpac
                                przez caly rok... I tak jest: mysle o tym czesto, widze to zawsze i to uczucie,
                                ze jestem blisko nieba jest we mnie ciagle zywe. Wiesz, przy dobrej pogodzie
                                mozna z takiego szczytu zobaczyc panorame do 200 km. Niezapomniane, niesamowite
                                wrazenie.
                                • Gość: abi Bardzo dziekuję! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 23:18
                                  I za Twoją odpowiedź, za tłomaczenie. To co masz na końcach linek to są
                                  karabińczyki a nie karabinki. Te ostatnie - strzelają, karabińczyki tylko się
                                  zatrzaskują. Uśmiałem się, tak jak zapewne Ty z mojego niezdarnego
                                  niemieckiego. Twoja sygnaturka przypomniała mi taki dowcip z lat komuny -
                                  dlaczego radziecki oficer śmieje się trzy razy z dowcipu? Pierwszy raz - gdy mu
                                  opowiedzą, drugi - gdy mu wytłomaczą, trzeci - gdy zrozumie.
                                  Ciekaw jestem, ile lat mieszkasz poza Polską. Nie musisz odpowiadać, to
                                  osobiste pytanie, przepraszam.
                                  Ale mówisz po polsku i chyba takze myślisz... To ciekawe.
                                  Wiesz, w Polsce tak się porobiło, że coraz więcej ludzi, nie tylko młodych,
                                  myśli o wyjeździe na stałe. Jak się ma 20-30 lat, latwo podejmuje się takie
                                  decyzje. Zawsze się można wycofać i wrócić. Jak się ma dwa razy tyle to takie
                                  decyzje mogą mieć charakter ostateczny.
                                  Rozgadałem się, przepraszam. Jeżeli odpiszesz, będę wdzięczny. Jeżeli nie, nie
                                  będę rozżalony. Pozdrawiam.
                                  • ewa553 Re: Bardzo dziekuję! 29.01.07, 09:26
                                    w Niemczech jestem (rocznica byla tydzien temu) 32 lata!!! To kawal czasu,
                                    prawda? aktywnie uzywam jezyka polskiego w rotmowach z siostra (tel), prawie
                                    codziennie godzina. Chwala niech bedzie temu, kto wreszcie obnizyl oplaty za
                                    telefon. Poza tym czytam duzo po polsku. Na codzien mam prawie wylacznie
                                    niemieckich znajomych. To dobry uklad, bo moge cwiczyc oba jezyki. No ale
                                    zdarzaja mi sie takie wpadki, jak te karabinki:))))
                                    Co do wyjazdow: ja wprawdzie wyjechalam z Polski z powodow osobistych bez
                                    zamiaru powrotu, ale mysle o tych wielu emigrantach z tamtych czasow, ktorzy
                                    decydowali sie na wyjazd przekreslajac rownoczesnie mozliwosc powrotu do
                                    Polski. I o tym nieraz mam ochote przypominac ludziom, ktorzy psiocza
                                    na "dzisiejsze czasy", przypomniec, ze zyja w wolnym kraju, ze moga jezdzic w
                                    te i wewte bez przekreslania sobie powrotu, innych mozliwosci. Wolnosc. Wolnosc
                                    wyboru. Jak malo ludzi to widzi i docenia!
                                    Wspolforumowiczow przepraszam za zasmiecanie watku o Wloszech!!!
    • sztaba1 Re: Zamieszkać we Włoszech? 30.01.07, 19:58
      Ja znam, ale to są Wlochy. interesuje mnie ten Kraj, ale moje serce jest przy
      Hiszpanii, a wlasciwie Katalonii! Tam bym chcial mieszkac. Bylem juz kilka razy
      wlasna reke, raz obejzdzalemz Triada i wspominam wspaniale. Przede wszystkim
      magaia Barcelony. To jest cos niesamowitego!
        • fixjam Re: Barcelona???? 31.01.07, 10:35
          Oczywiscie, ze tak. Jezeli zalezy Ci na warunkach, to jest fajny akademik,
          ktoryw wakacje pelni role hostelu. www.residenciasarria.com/ Wiecej o
          nim, mozesz przeczytac:
          www.polish.hostelworld.com/hosteldetails.php/ResidenciaUniversitariaSarria-Barcelona-7551
          To dobra opcja, ale nieco na uboczu. jEzeli bardziej preferujesz polozenie, niz
          warunki to polecam: www.centricpointhostel.com/ lub hostel z ich sieci.
          Wiecej info na:
          www.polish.hostelworld.com/hosteldetails.php/CentricPointHostel-Barcelona-11102
          Te hostele sa wporzadku. Jest tez wiele innych, ale te sa sprawdzone.
          • sztaba1 Re: Barcelona???? 31.01.07, 10:45
            Co do Universitarii Sarii to z tego co sie orientuje,moze byc klopot z
            miejscami, wiec lepiej nie bookowac przez stron zadna, tylko wyslac im maila z
            zapytaniem. Co do sieci centricpointu, to nie polecam od nich hostelu La Ciutat,
            ale Gothic i Centric powinny byc ok. Zreszta przejrzyj sobie na tej stronie
            polish... hostele, tam sa oceny, opis, powinnas sobie cos wybrac, bez problemu.
        • nadia_m Re: Barcelona???? 17.02.07, 15:44
          ja w Barcelonie bylam na przelomie 2006/2007 hotel
          www.barcelona-on-line.es/ita/reserves/plantilla_hotel.asp?Local=345
          tanio, polecam

          a Italia, coz mieszkam tu, ale "moje" miasto ni nalezy do tych "miracoli
          d'Italia"; moje miasto to Rimini
            • Gość: Joanna Tylko Hiszpania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.07, 22:02
              Nie wiem co Nadia robiła w Rimini, ale ja tam przez 5 lat studiowałam tam modę.
              Miasto jest okropne, zresztą jak całe Włochy, jedyne co mnie tam trzymało to
              studia. Już je skończyłam, wróciłam do Polski, niedługo wyjeżdżam pracować w
              Hiszpanii, którą kocham (byłam rok na Erasmusie w Salamance i od tamtej pory
              wiedziałam, że jak tylko skończę studia to na zawsze opuszczam syfiaste Włochy,
              bo moje miejsce na ziemii to Hiszpania).
    • Gość: jagna Re: Zamieszkać we Włoszech? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 09:53
      To jest moje marzenie, żeby zamieszkać we Włoszech. Tak jak Frances Mayes
      ( tylko z mężem nie chcę się rozwodzić ).
      Co roku jeżdżę do Włoch. To są krótkie wyjazdy, bo tylko tygodniowe, ale
      objechałam całe Włochy: od Sycylii, Kalabrii po jezioro Garda. Kocham Rzym,
      nie mogę przeżyć roku bez pobytu w Sienie, małe miasteczka też są czarowne.
      I te zaskakujące włoskie knajpki, wyglądające na zapyziałe, w których serwuje
      się wspaniałe jedzenie. Wszystko mi się we Włoszech podoba.
      Tylko, że ja tam nigdy nie mam żadnych obowiązków, poza podziwianiem świata.
      Na stały pobyt wybrałabym Toscanię, ale mogłabym też zamieszkać w Rzymie.
      Lubię miasta:)
      • meli5 Re: Zamieszkać we Włoszech? 17.02.07, 18:11
        Oj kocham ten kraj i marze kiedy tam sie w koncu wybiore,ciagle brak czasu.
        Mieszkam w niemczech i wszystkie wyjazdy to do polski bo tesknie za rodzina i
        warszawa.
        A we Wloszech moje ulubione to Lericci ,La Specja czy jak tam sie dokladnie
        pisze,wspominam wspaniale i tam mi sie podobalo niesamowicie oraz
        Wenecja,romantyczne gondole itd.Ach sie rozmarzylam i zazdroszcze tym ktorzy
        mieszkaja we Wloszech.
    • ewa553 Re: Zamieszkać we Włoszech? 18.02.07, 09:57
      hej, meli! Przypomnialas nazwe tego miasteczka nad ktorym zastanawialismy sie
      juz dawno: Lericci!!! Cudenko.
      Gdzie mieszkasz w NIEMCZECH? Ja w Mannheim. I tez lece w marcu do Warszawy,
      zamiast do Wloch:(((
        • mair Re: Zamieszkać we Włoszech? 15.03.07, 09:31
          halo ewa553, kilka pytan w zwiazku z watkiem,
          - mozesz nam zdradzic tajemnice, czym rozni sie sniadanie austriackie od
          niemieckiego ?
          scislej: czym rozni sie sniadanie z Bayern od tego z Tyrolu ?
          mozliwe ze w Manheim jadaja inaczej, moze bardziej po francuzku !!!
          przypomne ci tylko, ze zamawiajc sniadanie w poludniowym Tyrolu, pytaja jesli
          zamawiasz po niemicku: sniadanie wloskie czy niemieckie ?
          - niemieckie emerytury sa tak wysokie, ze stac cie na wielokrotne wyjazdy do
          Wloch w ciagu roku ? (pardon za tak osobiste pytanie !!!)
          - czy niemiecki emeryt, moze sobie pozwolic na kupno domu/mieszkania w Iralii
          - mozesz podac ile kosztuje metr kwadratowy w Dolomitach i dla porownania, ile
          kosztuje na Lazurowym Wybrzezu ?
          - czy to wszystko co piszesz jest tylko w sferze twoich marzen ?

          pytania moze i prowokujace ale napewno bez osobistych wycieczek, ot tak
          poprostu dla wzbogacenia dyskusji o "marzeniach Polakow", na szczescie to nic
          nie kosztuje

          serdecznie posdrawiam

          • ewa553 Re: Zamieszkać we Włoszech? 15.03.07, 18:40
            zlapalas mnie mair, przyznaje ze nie wiem co wszystko pisalam, a za duzo tego
            aby jeszcze raz czytac:)))) Oczywiscie przeniesienie sie do Wloch to tylko
            marzenie. Tam gdzie chcielismy sie przeniesc sa mieszkania tak potwornie
            drogie, ze wlasciwie nawet marzyc nie mozna. Poniewaz buduje sie tam niewiele,
            a chetnych jest mnostwo, stad te ceny. Gdybym byla mlodsza, przeniosla bym sie
            naturalnie do Rzymu. Ale jak pisalam, jestem juz na emeryturze.
            Na czestsze wyjazdy do Wloch niestety emerytura nie pozwala, ale po to sie
            cale zycie cos odkladalo, prawda?
            Nie znam roznycy miedzy austriackim a niemieckim sniadaniem. Niemieckie to
            najczesciej kawa, jajko, wedlina i ser, no i oczywiscie pieczywo.
            Wloskie to niby croissant, plus sucharek i pyszna kawa. Ale to tez od miejsca
            do miejsca jest rozne. Ja taki szok przezylam trzy lata temu: mieszkalam przez
            tydzien w Toscanii, w poblizu Florencji. Poprzednim razem we Florencji byly
            sniadania jak wyzej. A tu: bufet tak obfity, ze juz od patrzenia tyje sie.
            Wybor ogromny, no i same naprawde pyszne rzeczy. Az cierpialam, bo nie jadam
            duzych sniadan:)))) Po tygodniu pojechalam na drugi tydzien do malej
            miejscowosci w Cinque Terre. Tu mowy nie bylo o bufecie, sniadanie przydzielal
            szef na talerzu: 4 kromeczki bulki francuskiej tak cieniutkie, ze musialam po
            dwie skladac razem, bo inaczej nie dalo sie posmarowac. Jakies guano do tego,
            kawy tyle, co kot naplakal. I to Wlochy i to Wlochy, jak wiec widac nie ma
            regul.
            Nie moge Ci pdoac cen mieszkan, bo na Lazurowym Wybrzezu cen nie znam, a te
            nieosiagalne w Dolomitach, po prostu zapomnialam. Ale np. Ogladalismy z
            maklerem piekne mieszkanie w malenkiej miejscowosci w okolicach Mezzocorona.
            Miasteczko na wzgorzu, z okien panorama na Trenta Alpy. Mieszkanko male, ale
            pieknie zrobione, z marmurami, ekskluzywne wykonczenie kuchenki i laziuenki.
            Cena byla wtedy (9 lat temu!!!) nawet dostepna, 100 tys, marek. No ale co z
            tego? Miasteczki malenkie, na gorze, wszedzie trzeba sie poruszac autem. Jeden
            lekarz, chyba nawet poczty nie bylo. Tak wiec jak widzisz, nie tylko
            wykonczenie mieszkania, ale przede wszystkim umiejscowienie, decyduja o cenie.
            Teraz w Mannheim jest cudowna, sloneczna wiosna, siedze calymi dniami w
            ogrodzie grzebiac w grzadkach i mysle ze tak jak jest najlepiej: tu mieszkac, a
            tam spedzac urlopy.
            PS a jak Cie ceny tak interesuja: od lat jezdze w Dolomity do tej samej
            miejscowosci, w ktorej bylo za drogo cos kupic. W§ynajmujemy zawsze ten sam
            apartament w pieknym domu. Apartament ma ca. 50 qm, jest mala kuchenka,
            lazienka (marmury, a jakze:)))) sypialnia i duzy pokoj dzienny, z aneksem
            jadalnym. Widoki z okien jak w bajce. Sniadania jadamy w domu, bo na miejscu sa
            swietne sklepy ze znakomitym, miejscowym zaopatrzeniem, senerei z wlasnymi
            serami, tylko tam produkowanymi, chleb z "ziolami czarownic" itp. smakolyki.
            Obiady na wycieczkach, na kolacje chodzimy. Samo to mieszkanie kosztuje dziennie
            45 Euro. Nie jest to ani najtansze ani najdrozsze mieszkanie.
            • mair Re: Zamieszkać we Włoszech? 15.03.07, 23:13
              napisała:

              > zlapalas mnie mair, przyznaje ze nie wiem co wszystko pisalam, a za duzo tego
              > aby jeszcze raz czytac:)))) Oczywiscie przeniesienie sie do Wloch to tylko
              > marzenie.

              dlaczego, sprzedaj dom w Mannheim i marzenie moze byc realne

              • ewa553 Re: Zamieszkać we Włoszech? 16.03.07, 09:11
                nie mam domu:(((( mam piekne mieszkanie, ale czynszowe. Nie wszyscy emigranci
                dorabiaja sie domow. Ja tez wybralam taki model zycia: nie oszczedzac do oporu
                na dom i wszystkiego sobie odmawiac. Lepiej mieszkac "czynszowo", a za to
                jezdzic wiele razy w roku na urlop. Nigdy tego wyboru nie zalowalam.
                  • ewa553 Re: Zamieszkać we Włoszech? 16.03.07, 11:19
                    jestes okropny, co Ci ta informacja da? Ale odpowiem: mieszkam w tym mieszkaniu
                    27 lat. Mieszkanie jest duze, 102 qm plus dwa duze balkony. Plus garaz. Za
                    wszystko place polowe mniej, jak nowi lokatorzy. Dlacvzego? Bo jak sie
                    wprowadzalam, bylo to sluzbowe mieszkanie mojego meza, a jako takie tanie.
                    W miedzyczasie firma sprzedala te mieszkania na tzw. wolny rynek i wprowadzilo
                    sie troche nowych lokatorow. Ale oni juz dostali o wiele wiekszy czynsz, bez
                    ulg dla pracownikow. W miedzyczasie oczywiscie mieszkaniejest co pare lat
                    drozsze, czynsz podnosza. Ale sa przepisy ktore mowia, ze czynsz nie mopze byc
                    podnoszony o iles tam procent. Tak wiec moje mieszkanie drozeje, ale pomalu.
                    Jako ciekawostke powiem Ci, ze za moje duze mieszkanie place tyle, ile w moim
                    miescie kosztuja dwupokojowe mieszkania. Co Cie jeszcze interesuje? I moze
                    przeniesiemy sie z tym na forum niemieckie?:)))))))) Zasmiecamy moje ukochane
                    Wlochy.
                    • mair Re: Zamieszkać we Włoszech? 16.03.07, 12:40
                      masz racje, to nie forum niemieckie ale jeszcze tylko mala wzmianka
                      nie napisalas ile wynosi czynsz, zalozmy wiec, ze srednio jakies 400 marek
                      (napewno srednia wynosi wiecej ale nic to)
                      wiec tak:
                      27 lat x 12 miesiecy w roku = 324 czynsze x 400 = 129 600 marek
                      wowczas takie mieszkanie w Mannheim, mozna bylo kupic za podobna sume,
                      gdybys kupila byloby dzis twoje o wartosci przynajmniej okolo 200 000 euro,
                      czyli wiecej jak potrojenie owczesnej ceny,
                      splata pozyczki plus stale koszty jakie musielibysciw przez ten okres placic,
                      miescilaby sie srednio na poziomie czynszu
                      uzasadnienie - splata pozyczki bylaby stala przez ten caly okres a czynsz w
                      miedzy czasie rosl, nawet jesli wolniej jak podajesz to jednak rosl
                      ty jednak wolalas zaplacic za czynsz 65 000 euro i wyprowadzajac sie nie miec z
                      tego absolutnie nic
                      o´key, mieliscie dach nad glowa ale zamiast sami sie "bogacic", bogaciliscie
                      wlasciela mieszkania, to typowa polska mentalnosc i jak wnioskuje, takze
                      mentalnosc niemiecka, przynajmniej twego meza
                      dlaczego to pisze, bo
                      przez pierwsza dekade naszej emigracji, tez mialismy taka mentalnosc ale
                      znajomi tubylcy, ciagle mawiali: dlaczego mieszkacie w szynszowce, kupcie dom
                      ale my mielismy ciagle jakies obiekcje, no bo jak mozna tak sie zadluzyc
                      wreszcie po 10 latach kupilismy dom, poczatkowo sama splata wynosila drugie
                      tyle czynszu plus zuzycie, mimo to starczyloo i na somocjod i na wycieczki,
                      trzeba sie bylo troche jedynie przestawic
                      w ciagu kilku lat te sumy sie wyrownaly, zarobki i czynsze szly w gore a my
                      placilismy to samo,
                      wzielismy pozyczke na 20 lat i po polowie okresu nasza splata byla juz nizsza
                      niz czynsz za to mieszkanie, w ktorym poprzednio mieszkalismy
                      dzis dom jest nasz, od kilku lat splacony, wartosc w stosunku do ceny kupna
                      wzrosla 5 krotnie (pieciokrotnie), patrzac na cene metra kwadratowego w naszej
                      najblizszej okolicy
                      mieszkamy troche na polnoc od Mannheim, klimat sie zmienia, moze za kilka lat u
                      nas bedzie "ITALIA" i nie bedziemy musieli o niej marzyc
                      to tyle o tych sprawach

                      pa,pa pozdrawiam
                      • ewa553 Re: Zamieszkać we Włoszech? 17.03.07, 17:41
                        aaaa, to mow tak zaraz, ze jestesmy sasiadami:)))))) ale co z Ciebie za
                        Niemiec, jak jeszcze liczysz czynsz w markach:))))) Byly powody dla ktorych nie
                        kupilismy mieszkania i sa powody, dla ktorych jestem z tego bardzo zadowolona.
                        Ale to bardzo prywatna sprawa, wiec niestety musisz sie pogodzic z moja odmowa
                        dalszych zeznan:)))))) pozdrawiam po sasiedzku!
                        • mair Re: Zamieszkać we Włoszech? 23.03.07, 09:05
                          z tym sasiedztwem roznie bywa, Niemcy chetnie mawiaja, iz Rosja jest ich
                          sasiadem, a Iran to bliski sasiad Niemiec
                          co do marki, masz najwidoczniej slaby kontakt z Niemcami, skoro zaskakuje
                          cie "marka" - idz na targ np. gdzies w Bayern, czy posluchaj Radio Melodi, tam
                          ciagle operuje sie przelicznikiem na marke, to tak jakby wierzyli w jej powrot

                          > nie kupilismy mieszkania i sa powody, dla ktorych jestem z tego bardzo
                          zadowolona.

                          nie chcialem byc wscibski ani natretny, pytalem od tak poprostu ale ja nie
                          bylbym dzis zadowolony, gdybym przed laty pozostal przy polskiej mentalnosci i
                          nie kupil domu zadawalajac sie tym co mi "dali"
                          u nas w pracy, przy roznych okazjach organizowano "wyzerke", robilo mi sie
                          nieswojo patrzac jak ludziska sie obzerali, a gdy mnie pytali "czy ci nie
                          smakuje ?" odpowiadalem, mnie najlepiej smakuje gdy sam za to place

                          pozdrowionka
                          • ewa553 Re: Zamieszkać we Włoszech? 23.03.07, 15:18
                            z ta polska mentalnoscia nie masz racji. To nie byl powod u mnie, abstrahujac
                            juz od mojego niemieckiego meza. Powody u nas byly inne, ale to indywidualna
                            sprawa. I ja jestem zdania, ze mlodzi ludzie powinni kupowac mieszkania/domy.
                            To sie na lata naprawde oplaca i jest bardzo rozsadne. Niestety widzialam tez
                            wiele par, ktore sie rozchodzily i tragedie zwiazane ze sprzedawaniem
                            niesplaconego jeszcze domu itd. No ale ludzie pobieraja sie w zasadzie aby
                            pozostac razem i tak planujac, powinni wlasnie w mieszkanie inwestowac.
                            Co do wyzerki niemieckiej tez masz racje. Obserwowalam to przez wiele lat w
                            pracy. Moj szef widzac jak ludzie sobie nakladaja kopiaste talerze zwykl byl
                            mowic: "ach, wenn der Buckel auch noch Magen wäre..."
                            • mair Re: Zamieszkać we Włoszech? 25.03.07, 11:41
                              problemy maja ci, ktorzy chca je miec, obojetne czy nieruchomosc splacona czy
                              nie splacona, to nie ma wiekszego znaczenia poniewaz wartosc, zawsze przekracza
                              zadluzenie (poza chwilowymi zalamaniami na rynku) zakladajac, ze kupujacy sa
                              rozsadni i nie pakuja sie w hazard przekraczajacy finansowa wydolnosc
                              tak, to sprawa indiwidualna i nie mialem zamiaru wnikac w Twoje zycie prywatne
                              ale przyznasz, ze Niemcy tesknia za D-Mark, to byla ich chluba, ich i tylko ich
                              wlasnosc, dzis Euro to juz nie ich wlasnosc, to cos sztucznego i wspolnego,
                              wygodne i tez twarde ale to nie ich D-Mark, to jakby utracenie odrobiny
                              germanskiej tozsamosci, juz dzis Niemiec nie moze powiediec Wlochowi, ze mu
                              lirami moze mieszkanie wytapetowac (autentyczne) bo obrazi walute, czyli siebie
                              na ktora musi ciezko pracowac i do tego im trudno sie przyzwyczaic ale w koncu
                              beda musieli, lubie Niemcow, nic przeciw Niemcom ale takie sa realia

                              pardon, to forum Wlochy i ani slowa wiecej o Niemcach

                              pozdrawiam
    • Gość: carmina Re: Zamieszkać we Włoszech? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.07, 15:51
      Ja zamieszkam :-)

      Od wrzesnia, wlasnie zaczynamy wystawiac meiszkanie na sprzedaz tu w polsce i
      we wrzesniu wyprowadzka :-)
      Zamieszkamy na Ischia w Forio...
      Zmiany ogromne bo i miejsce i jezyk i wykonywana praca...
      Boje sie i jeszcze bardziej ciesze :-)

      ale mysle ze milo bedzie po pracy wyskoczyc na plaze a rano na wloska kawe ;-)

      Czeka nas nauka jezyka praktycznie od podstaw (przez rok bedziemy pracowac w
      polskim gronie i glownei w domu, no ale wiadomo bez jezyka na poczatku bedzie
      dziwnie).

      Jak ogarnia mnie przerazenie ze zamieszkamy wlasciwie na wakacjach ;-) to sobie
      mysle ze w ostatecznosci przeneisiemy sie moze do wiekszego miasta albo
      wrocimy do Polski i znow zaczniemy od zera...

      Najlepsze jest to ze we Wloszech bylam ostatnio z 10 lat temu, a Ischii znam
      tylko ze zdjec...ale co tam raz sie zyje i jeszcze nigdy ani ja ani maz nei
      robilismy nic tak szalonego :-))))

      Bede na to forum pewnie zagladac coraz czesciej:-)


      • marusia811 Re: Zamieszkać we Włoszech? 15.03.07, 09:43
        przepraszam za techniczne pytanie: czy sprzedaż mieszkania w Polsce da
        wystarczające środki pieniężne na zakup mieszkania w Italii ?
        pytam, bo mam też mieszkanie własnościowe ale z moich wyliczeń wychodzi mi, iż
        kwota uzyskana ze sprzedaży mieszkania w Polsce, zachowując podobny standard
        wystarczy co najwyżej na połowę podobnego w Italii, ponieważ mkv jest tam dwa
        razy droższy niż w Polsce,
        a może mam złe informacje, wyjaśnij proszę jeżli masz coś bardziej wiarygodnego
        • Gość: carmina Re: Zamieszkać we Włoszech? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 18:59
          Masz jak najbardziej dobre informacje, absolutnie nie starczy kwota ze
          sprzedazy mieszkania u nas na zakup tam, czesto nawet w polowie, niestety...
          a zwlaszcza w takim miejscu jak turystyczna Ischia,kazde wieksze miasto,
          polnocne zamozniejsza czesc Italii...
          My sprzedajemy mieszkanie bo otwieramy tam galerie sztuki uzytkowej i cena
          mieszkania ma zapewnic raptem start tej galerii :-)

          za to zaskakujaca jest cena wynajmu mieszkania, znajomy mieszkajacy od lat we
          wloszech, wlasnie na Ischia, z widokiem na morze, wynajmuje maly domek, suchy i
          ladny 2 pokoje z wneka kuchenna, ogrodkiem za 300 euro miesiecznie juz z
          czescia oplat w cenie. czyli koszt wynajmu jak w warszawie w sredniej
          dzielnicy, zarobki tam jednak zdecydowanie wyzsze...

          w Neapolu jest drozej, ale juz 40 min od neapolu inna znajoma wynajmuje domek z
          ogrodem 4 pokoje za 350 euro miesiecznie.

          zrodlo calkiem wiarygodne bo to znajomi mojej mamy ktora mieszka we wloszech
          od kilku lat:-)



        • Gość: carmina Re: Zamieszkać we Włoszech? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.07, 20:27
          Dziekuje bardzo :-))))

          Zyczenia powodzenia nam sie przydadza bo to najbardziej szalony plan jaki
          uknulismy kiedykolwiek :-)))

          Jesli nam sie uda bedziemy mogli zyc w pieknym miejscu robiac to co kochamy
          czyli sztuke dla ludzi ktorym sie podoba i ktorzy za to placa ;-))
          Jesli sie nie uda zostaniemy bez dachu nad glowa i pojdziemy chyba zmywac gary
          w restauracji hehehe ;-)))
          ale co tam raz sie zyje! :-)
          Na razie wiekszosc rodziny i znajomych nie wie i dowie sie w ostatniej chwili
          przed przeprowadzka zebysmy mogli w spokoju sie przygotowywac, bo jestem pewna
          ze wiekszosc nam odradzila by takie szalenstwo:-)zwlaszcza nasze babcie ciocie
          itd.
                  • ewa553 Re: Zamieszkać we Włoszech? 03.04.07, 18:17
                    ale pewnie zalezy tez od regionu? Moge sobie wyopbrazic, ze na poludniu Swieta
                    nie maja wiekszego wplywu na cene. Ale taki Rzym czy Wenecja - latwo osiagalne
                    przez turystow z polnocy, maja o wiele wyzsze ceny w tym okresie.
                        • ewa553 Re: Ewka! 15.04.07, 10:23
                          hehe, to byloby moje marzenie, ale pozostanie - z wielu wzgledow - tylko
                          marzeniem. Tak wiec staram sie jak najczesciej tam jezdzic. Czuje sie przy tym
                          znakomicie, staram sie - jesli mozna - zyc normalnie, tak jakbym tam mieszkala.
                          Sama sie w taki sposob oszukuje, ale to szalenie mile siedziec sobie na Campo
                          die Fiori, pic kawke. obserwowac tlum i nogdzie sie nie spieszyc. Oj, koncze,
                          bo jak sie rozpisze, to Was zanudze:))))) O Wloszech moglabym w
                          nieskonczonosc...
                          • asso1 Re: Ewka! 25.04.07, 23:18
                            Podbijam ten wątek celowo. Tak pięknie piszesz o swoich marzeniach....Też mam
                            ogromny sentyment do Włoch. Napisz coś jeszcze!
                            • mair Re: to podbijajmy 26.04.07, 09:20
                              stosunkowo slabo znam poludnie Wloch, tzn. na poludnie od Sieny i mam oto takie
                              pytanie: co mozna tam kupic majac do dyspozycji 100 tys. euro gotowka plus
                              stale miesieczne dochody wystarczajace na "godziwe zycie"
                              (wiem, moge to wszystko znalezc na necie, wystarczy poklikac ale chce posluchac
                              opinii forumowiczow)
                              ps: ewunia, juz o tym pisalismy ale przypomne i rozwazmy to teoretycznie, moze
                              mlodym rodadakom, ktorzy beda to czytac taki sposob rozumowania sie spodoba,
                              gdybys kupila przed laty mieszkanie w miejsce placenia komornego, to dzis Twoje
                              marzenia moglyby sie spelnic i to w dosc prosty sposob a mianowicie -
                              mieszkanie byloby splacone, czyli formalnie Twoje, ktore moglabys dzis od
                              siebie odkupic tzn. wziac pozyczke z banku dajac mieszkanie w zastaw i za te
                              pieniadze kupic sobie domisil w slonecznej Italii, mialabys kanarka i wrobla w
                              garsci,
                              to w Italii byloby hipotecznie Twoje a w tym w Germanii moglabys sobie dalej
                              mieszkac jako wlasciciel-lokator, splacajac bankowy kredyt, ktory bylby prawie
                              taki jak komorne, ktore ciagle placisz i marzenia moglyby byc ciekawsze bo
                              bedac w Italii, marzylabys o Niemczech a bedac w Niemczech o Italii,
                              wiem, tego juz sie nie odwroci ale pomarzyc wolno, nie !!!
                                    • mair Re: a swoja droga 12.05.07, 09:10
                                      ci a raczej te, co mieszkaja we Wloszech, to mile kolezanki-internautki, ktore
                                      wyszly za maz i malo maja na ten temat do powiedzenia, pojechaly na gotowe
                                      inni, jesli tacy sa maja tak czas zajety, ze na forum turystyka i wogole na
                                      taka zabawe nie maja czasu ani ochoty, czyli tu nigdy nie zagladaja
                                      forumowiczom pozostaje wiec tylko fantazjowanie o "dlugich wakacjach we
                                      Wloszech"

                                      ps. ta droge wybralem wiele lat temu ale, ze nie byla to droga do wiecznego
                                      Rzymu choc przez Rzym, opis nie nalezy do tego forum
                                      • ewa553 Re: a swoja droga 12.05.07, 10:44
                                        dla mnie osobiscie bylyby ciekawe relacje tych pan, ktore "wyjechaly na gotowe".
                                        Mnie nie interesuje jak zaczynac od zera. Co by mnie interesowalo, to zycie
                                        nagle wsrod Wlochow. Jakie sa roznice w mentalnosci. Czy mialy trudnosci z
                                        przestawieniem sie na zycie w innym kraju. Jaka byla akceptacja ich przez
                                        Wlochow? Jak znalazly prace, jakie sa stosunki w pracy, jakis tosunek szefostwa
                                        i jakie stosunki "miedzyludzkie". Takich pytan mialabym wiele. Zawsze mnie
                                        ciekawi jak ludzie zyja gdzie indziej.
    • Gość: stokrotka turystycznie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 10:18
      Nie zapominajmy o wątku turystycznym bo znowu nas wykasują ;)
      Oczywiście mieszkać we Włoszech i zwiedzać ten piękny kraj.
      Teraz jest niezły moment na kupno domu bo dużo Niemców i Szwaicarów,
      którzy zamieszkali tam 10 lat temu,sprzedaje domy i przeprowadza się
      gdzieś indziej (wiem o Portugali)Odnowione domy z pełną dokumentacją
      techniczną odbudowy to jest coś,tylko te ceny.
      A urządzanie plenerów malarskich - jak najbardziej.
      No i zwiedzanie.Turystycznie.
      • mair Re: turystycznie... 18.05.07, 12:17
        czekajac na jakies wypowiedzi ...........
        mysle, ze nie powinnas sie obawiac o istnienie watku bo tak na dobra sprawe to
        tu wogole nie ma "watkow turystycznych" ale jesli ludzie pisza czy pytaja o
        sprawy zwiazane z wakacjami, to juz jest to w poblizu turystyki .........
        jesli ktos uzna, ze temat odbiega zbytnio od zalozen forum, to mozna go
        poprostu zignorowac lub przeniesc swoje wywody, opisy podrozy gdzie indziej w
        miejsce platania sie w beznadziejne wymiany przymiotnikow, zamykania komus geby
        czy wyciszania watkow ..... drodzy spoleczni admini i nie zapomnajcie, nad wami
        jest ciagle Agora ...........


Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka