Gość: Adam
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
26.05.07, 17:27
Chętnie napiszę kilka swoich spostrzeżeń - być może ułatwią komuś życie.
Noclegi - chyba najtrudniejsza sprawa. My mielismy nocleg zarezerwowany dwa
miesiące wcześniej u polskich sióstr. Bardzo czysto i miło. 25 euro od osoby -
okazja.
Wyżywienie - byłem przygotowany na ok. 50 uero dziennie - dla dwóch osób. Na
miejscu okazało się, że jest tak gorąco, że w ogóle nie chciało nam się jeść.
20 euro dziennie na dwie osoby w zupełności wystarczało i bez szczególnego
oszczędzania. Najdrożej w pobliżu ważnych zabytków. Aha - mieliśmy zapewnione
śniadania u sióstr. Drogie wszystko co do picia, ale i tu ceny bardzo
zróżnicowane. Po 20 raczej zakupów nie zrobicie.
Komunikacja - na przystankach nie ma rozkładów godzinowych, są tylko podane
trasy przejazdów. Dojazd z lotniska bardzo dobrze zorganizowany. Pan łaskawie
nie chciał od nas pieniędzy za przewóz bagażu, choć zgodnie z instrukcją
wiszącą w autobusie, powinniśmy zapłacić.
Roma Pass - nie do dostania. Lepiej dajcie sobie spokój od razu. Chodziłem
półtorej godziny po Termini i innych - nie ma.
I jeszcze jeden mały drobiazg - bardzo mało toalet, prawie niewidoczne.
Porozumiewanie się - Włosi nie mówią w żadnym języku poza Włoskim.
Angielskiego nie znają nawet słabo a np. niemiecki na który bardzo liczyłem,
to dla nich kompletna abstrakcja. Nie rozumieją nawet zapytania o to, czy
mówisz po niemiecku.
Zwiedzanie - często trzeba nastawić się na kolejki, ale przesuwająs ie bardzo
szybko. Do głównych zabytków trzeba przejść przez bramkę. Kolejka do Muzeów
Watykańskich, to standard. Ta którą widziałem - kończyła się przed Bazyliką -
Ci co byli, wiedzą o czym mówię - kilka tysięcy osób. Lepiej nie zostawiać
zwiedzania na sobotę. po pol€dniu się przelużnia.
Groty Watykańskie - i tu muszę opisać jak je zwiedzilismy. Przy okazji niech
będzie to odpowiedź na pytanie, czy Włosi lubią Polaków:
Jesteśmy w Bazylice Św. Piotra i słyszę, że na jej końcu odbywa się polska
msza.Okazało się, że są 3 pielgrzymki z Polski. Na zakończenie ksiądż
informuje, że "dostaliśmy pozowlenie na zejście do grot, więc proszę się nie
rozchodzić". Dołączyliśmy do tych pielgrzymek. Włosi zatrzymali sporą kolejkę
czekającą na wejście do grot. Wprowadzili nas bocznym wejściem i dali całe 10
min. !!!! na modlitwę przy grobie Jana Pawła II. Byliśmy też jedyną grupą,
której pozowolono oficjalnie robić zdjęcia. Pełen respekt. Jeżeli ktoś się
martwi, że nie zrobi gdzieś zdjęć, niech sięnie martwi, wszędzie są zakazy,
ale nikt ich nie przestrzega.
I jeszcze kilka lużnych spostrzeżeń: Włoszki, pizza i lody przereklamowane
moim skromnym zdaniem, choć zdarzają się perły... Nie ma co liczyć, że WŁoch
ustąpi komuś miejsca w autobusie - niemożliwe, ale dla turystów bardzo
serdeczni. Czułem się bardzo bezpiecznie. Wydawało mi się, że prędzej sam się
okradnę, niż zrobi to któryś Włoch, choć oczywiście warto dmuchac na zimne.
Wszędzie dostawaliśmy paragon, wciskany prawie na siłę, ajko dowód
uczciwości. Spotykani po drodze Włosi i Polacy niezykle serdeczni.
Przyjacielskość spotykanych rodakó głęboko mnie zaskoczyła i ujęła - i chcę
to podkreślić. Nie bójcie się klpotów językowych i innych - Włosi wprawdzie
szybko tracą cierpliwość, ale są generalnie nastawieni bardzo pomocnie.
Ciągle gadają, krzyczą, telefonują, palą papierosy i łamią wszelkie przepisy
drogowe. Są bardzo serdecznymi cholerykami.
Rzym Was uwiedzie, jak zrobił to ze mną.
Proszę o pytania, ale dziś już chyba nie odpowiem.