kemping na dziko...?

IP: *.waw.cdp.pl, / 192.168.1.* 26.06.03, 20:33
Czy coś takiego przejdzie we Włoszech??
Jak zobaczyłem jakie są ceny zwykłych kempingów to stwierdziłem, że odwiedze
je tylko jak będe się chciał wykąpać..;)

pozdrawiam
    • Gość: Linn Re: kemping na dziko...? IP: *.dialup.tiscali.it 26.06.03, 20:41
      Nie przejdzie. Juz informowalam w jednym z watkow o campingach.
    • Gość: MWD Re: kemping na dziko...? IP: 213.199.200.* 29.06.03, 23:58
      Na dziko raczej tylko na Sycylii, ale nie w pobliżu oficjalnych campingów. W
      innych częściach Włoch nie wiem, nie korzystałem, ale raczej nic z tego.
      • Gość: Linn Re: kemping na dziko...? IP: *.dialup.tiscali.it 30.06.03, 07:26
        Jest to zakazane. Trudno liczyc na to, ze nikt nie zauwazy. Tym bardziej, ze
        mandatem wzbogadzisz budzet gminy.
        • kvik Re: kemping na dziko...? 30.06.03, 08:44
          nie zrozum mnie zle ale jak cie nawet nie stac na camping to siedz w domu
          my mamy i tak dosc mocno zaszargana opinie a myc mozesz sie w morskiej wodzie,
          to jeszcze taniej
          sorry ale nic mi madrzejszego nie przychodzi na mysl
    • radioaktywny Re: kemping na dziko...? 02.07.03, 12:40
      A po Ci namiot...jeśli chcesz spać poza wyznaczonymi miejscami to śpij w
      samochodzie, i w jednym i drugim przypadku włosi będą kiwać z politowaniem
      głową i ze zrozumieniem patrzeć na nr rejestracyjny Twojego auta.
    • wiciu79 Re: kemping na dziko...? 15.07.03, 12:12
      Jestescie chyba nienormalni od 10 lat jezdze po Europie. We Wloszech bylem 3
      razy i wiekszosc nocy spedzilem na : plazy, parku ,czy zjezdzie z
      drogi.Oczywiscie nie pod komisriatem policji ale wszedzie przyjmowali nas milo
      i nigdy nie bylo nieprzyjemnosci.Nawet jak cie zgarnie policja to i tak ci nic
      nie zrobi.Najwyzej pojedziesz kilka kilometrow dalej i znajdziesz inna plaze.
    • Gość: KOMARKOWIE Re: kemping na dziko...? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.07.03, 15:09
      Tak, masz rację, ci ludzie są chyba nienormalni i z zerowym potencjałem
      pomysłów na wakacje !!! Tylko zarezerwować apartamencik, podjechać autkiem pod
      drzwi, a potem się jeszcze mądrzą, żeby nie jechać na dziko, bo im się zszarga
      opinię !!! Ale NUDZIARZE ! A ja sobie pojadę na Sardynię i rozbiję się na
      dziko, i co ?!! Wstydzcie się za mnie SNOBIARZE !!!
      • Gość: aga Re: kemping na dziko...? IP: W3CACHE.VERIZONE.COM.PL:* / 10.1.17.* 15.07.03, 16:51
        Popieram...czy biwakowanie na dziko to az taki wstyd? nie wiem ile macie lat
        podchodzac do tego chyba jestescie juz daleko po trzydziestce..ja nadal widzac
        ludzi rozbijajacych sie w ten sposó mysle po prostu ze nie maja forsy a prwo do
        ogladania pieknych miejsc ma kazdy..a skoro jest odwazny i ma t4roche inwencji
        to tylko pozazdroscic
        • radioaktywny Re: kemping na dziko...? 16.07.03, 19:19
          Nigdy nie podjezdzalem samochodzikiem do apartamentu. Jezdze po europie ponad
          10 lat i tylko z namiotem i wlasna kuchenka gazowa, jednak korzystam z
          kempingow lub pol namiotowych bo to jest miejsce na noclegi w cywilizowanych
          warunkach, i po to własnie zostaly stworzone wraz z calymi zapleczami
          higieniczno-sanitarnymi. Nie potepiam osob, ktore preferuja wakacje za darmo
          kosztem najnizszego nawet standartu jednak przytocze tu moje niemile
          wspomnienie z Marsali na Sycylii z lata ubieglego roku.
          Otoz po calych tygodniach nie widzenia naszych rodakow wjechalem na plac przed
          portem w Marsali, juz z oddali zobaczylem rozlozone kramy na skladanych
          lozkach. Chodzac nabrzezem podszedlem do handlarzy, ktorzy nieudolnie
          probowali wcisnac europejczykom z kranca kontynentu chinskie
          bateryjki "paluszki", otwieracze do butelek, tandetne scyzoryki, ochydne
          komplety srubokretow i cale to badziewie, ktore oferuja u nas "turysci zza
          wschodniej granicy. Jakiez bylo moje zdumienie i zmieszanie gdy jeden z tych
          handlarzy krzyknal do mnie "witam rodaka !". Byl bardzo gadatliwy wiec
          dowiedzialem sie, ze sa w kilka samochodow z przyczepami kempingowymi z
          Warszawy i ze ich wyjazd nic nie bedzie kosztowac, nawet zarobia na tych
          pieknych wakacjach !!!
          Oddalilem sie od nich zniesmaczony i raz jeszcze utwierdzony w przekonaniu, ze
          za granica lepiej trzymac sie od rodakow z daleka.
          Moim skromnym zdaniem opisane powyzej postepowanie jak i szukanie oszczednosci
          w pokatnych noclegach naraza nas jako polakow na niezbyt pochlebne opinie i
          naprawde warto wydac pare euro wiecej, ale zachowac sie godnie i nie wyroznac
          sie w sposob jak najbardziej negatywny. Przeciez po cos zakazy "dzikich"
          noclegow istnieje. Przepraszam jesli ktos poczuje sie urazony moimi slowami ...
          • ela1001 Re: kemping na dziko...? 07.08.03, 10:35
            radioaktywny napisał:

            > Nigdy nie podjezdzalem samochodzikiem do apartamentu. Jezdze po europie ponad
            > 10 lat i tylko z namiotem i wlasna kuchenka gazowa, jednak korzystam z
            > kempingow lub pol namiotowych bo to jest miejsce na noclegi w cywilizowanych
            > warunkach, i po to własnie zostaly stworzone wraz z calymi zapleczami
            > higieniczno-sanitarnymi. Nie potepiam osob, ktore preferuja wakacje za darmo
            > kosztem najnizszego nawet standartu jednak przytocze tu moje niemile
            > wspomnienie z Marsali na Sycylii z lata ubieglego roku.
            > Otoz po calych tygodniach nie widzenia naszych rodakow wjechalem na plac
            przed
            > portem w Marsali, juz z oddali zobaczylem rozlozone kramy na skladanych
            > lozkach. Chodzac nabrzezem podszedlem do handlarzy, ktorzy nieudolnie
            > probowali wcisnac europejczykom z kranca kontynentu chinskie
            > bateryjki "paluszki", otwieracze do butelek, tandetne scyzoryki, ochydne
            > komplety srubokretow i cale to badziewie, ktore oferuja u nas "turysci zza
            > wschodniej granicy. Jakiez bylo moje zdumienie i zmieszanie gdy jeden z tych
            > handlarzy krzyknal do mnie "witam rodaka !". Byl bardzo gadatliwy wiec
            > dowiedzialem sie, ze sa w kilka samochodow z przyczepami kempingowymi z
            > Warszawy i ze ich wyjazd nic nie bedzie kosztowac, nawet zarobia na tych
            > pieknych wakacjach !!!
            > Oddalilem sie od nich zniesmaczony i raz jeszcze utwierdzony w przekonaniu,
            ze
            > za granica lepiej trzymac sie od rodakow z daleka.
            > Moim skromnym zdaniem opisane powyzej postepowanie jak i szukanie
            oszczednosci
            > w pokatnych noclegach naraza nas jako polakow na niezbyt pochlebne opinie i
            > naprawde warto wydac pare euro wiecej, ale zachowac sie godnie i nie wyroznac
            > sie w sposob jak najbardziej negatywny. Przeciez po cos zakazy "dzikich"
            > noclegow istnieje. Przepraszam jesli ktos poczuje sie urazony moimi
            slowami ...

            Nie wiem ile masz lat ale jest takie powiedzenie "Każdy wiek ma swoje prawa".
            W okresie studenckim wybrałam się z paczką znajomych do Grecji . Spaliśmy na
            dziko i oczywiście za friko na plażach, w parkach, w gajach oliwnych, w ogródku
            u poznanych Greków.
            Jeździliśmy stopem. Trochę popracowaliśmy przy brzoskwiniach i pomidorach ( na
            czarno).
            Byliśmy młodzi i ciekawi świata. Nasz wyjazd wspominam jako wspaniałą przygodę.
            Pełny luz i improwizacja.Poznaliśmy przemiłych ludzi. Ktoś nas podwiózł i przy
            okazji zaprosił na obiad...
            Z kimś innym przegadaliśmy pół dnia o polityce... Nie sztuka jest podróżować
            mając kasę w kieszeni.
            Dodam , że ten sposób spedzania wakacji nie był wyłącznie domeną Polaków.
            W ten sam sposób podróżowali młodzi Anglicy i Niemcy.
            Teraz, kiedy jestem już "dojrzałą kobietą" na taki wyjazd bym się nie odważyła.
            Po prostu pracuję i w moim wieku pewnych rzeczy już robić nie wypada.
            Taka jest kolej rzeczy.
    • helga0 Re: kemping na dziko...? 07.08.03, 13:51
      Gdy pięć lat temu jechałam na Sycylię, nie mieliśmy siły jechać dalej i
      nocowaliśmy (od 2 w nocy do 8 rano) na plaży koło Sorento. Oprócz pary
      uprawiającej bardzo głosno sex na plazy, nie zainteresował się nami pies z
      kulawą nogą. Spalismy na materacach, bez namiotu.
      • Gość: ziomal Re: kemping na dziko...? IP: 80.50.23.* 08.08.03, 09:04
        Spokojnie da sie spać

        Polecam dworce kolejowe. Raz w weronie spaliśmyprzy komisariacie dworcowym i
        niebyło rzadnych prpblemów (dali nawet rano nam wode), natomiast we florencji
        zamykaja dworzez od 12 do 2 w nocy na spszątanie a potem mozna smiało nocować.
        Polecam także plaże koło rzymu np ladispoli, ostie trzeba tylko odejźć kawałek
        od centrum i spanko jak ta lala tylko rano troche w kurwia słońce
        • Gość: weteran Re: kemping na dziko...? IP: *.Astral.Lodz.PL 08.08.03, 20:56
          Na słońce najlepsza jest gazeta, którą można się przykryć. Dobrym sposobem
          jest też tektura z pudełka, jednak jest troche twarda i nie układa się. Moim
          zdaniem rano najbardziej przeszkadzają muchy lecące do brudu.
    • Gość: madzia Re: kemping na dziko...? IP: 62.181.161.* 23.08.03, 15:48
      Mozna zrobic cos takiego jak my: bylysmy jakis czas na kempingu, zameldowane,
      potem wyjechalysmy na 2 dni placac za czas spedzony do tej pory, z tym ze
      jedna z nas zostala. Jak wrocilysmy to juz sie nie meldowalysmy, ochroniarze
      nas znali, wiec nic nie gadali, a pani z recepcji czesto nie widywalysmy...
      Poza tym kemping mial 2 wyjscia, wychodzac i wchodzac tylnym nie interesowal
      sie Toba nawet pies z kulawa noga. To bylo w Rimini. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja