Dodaj do ulubionych

ITAKA - Czwarty krok w chmurach

07.07.08, 13:50
Wyjazd jak zwykle z dworca PKS ,tradycyjnie mikrobus/autobus stoi na innym stanowisku niż w papierach z Itaki ,tym razem jestem na to przygotowany i sam go znajduję. Co prawda kierowca niby sam ludzi ma szukać i ma telefony do nich ale z tym różnie bywa.
Do Włoch można przyjechać własnym samochodem ,ale i tak za autobus podobno się płaci.
Mijamy parę miast i lądujemy w zajeździe "U dziadka" koło Opola - miejsca skąd zazwyczaj wyjeżdża większość wycieczek.
Jedziemy przez Czechy ,koło Innsbrucka i przez przełęcz Brenner. Włochy zaczynają się po przejechaniu tunelu w przełęczy. Potem przez Bolzano i w okolicach Trydentu (Trento) skręcamy w Mezzolombardo. Można tam (po prawej stronie jak w tym kierunku jedziemy) zobaczyć wykuty w skale Castello S.Gottardo 46.220123 szerokości północnej, 11.110182 długości wschodniej na Google Eath).
Następnie na północ do Cles i tam skręcamy na zachód w naszą docelową dolinę i lądujemy w Passo del Tonale.
Hotel delle Alpi na obrzeżach miasta od strony wschodniej, niedaleko sklep spożywczy (chyba jedyny w miasteczku) i piekarnia. Sklep otwartyod 8-12.15 i 17-19 (w soboty 16-19) w czwartek 17-19 i całą niedzielę nieczynne. Sjesta w miasteczku zazwyczaj od 12.30-14 ,a czasem i 16 więc wszytko pozamykane. Nie jesteśmy w szczycie sezonu więc i tak niewiele punktów jest czynnych. Mimo kilku spacerów po okolicy nie udało mi się namierzyć czynnej pizzerii. Jedyna apteka czynna w miasteczku tylko nie wiadomo właściwie kiedy (wszelkie leki lepiej zabrać ze sobą) , podobnie jak pierkarnia. Ogólnie luzik i zero stresu.
W miasteczku niewiele do zwiedzania : kościółek i pomnik ofiar wojny. Większość miasteczka to 2 główne ulice. Jest kilka ścieżek pieszych wychodzących z miasteczka ale za długie na samotne wypady 1 dnia lub będziemy i tak nimi przechodzić. Właściwie można pominąć miasteczko i idąc na zachodni kraniec miasteczka po minięciu pomnika ofiar wojny pójść na północ do kolejki gondolowej ,która kursuje do miasteczka Ponte di Legno (jedyna kolejka na zachód kursująca). Cena coś koło 15 euro, uważać tylko trzeba na godziny ,bo wiekszość kolejek czynna jest do 16.30 lub 17.30 . Możliwe ,że kursuje też w obie strony autobus. Na krótki wypad można też pójść mniej więcej od pomnika na północ na otaczające miasteczko wzgórza. Ok. godziny marszu w górę można spotkać łączkę ze świstakami.

RADA:
po przyjeździe (zwłaszcza jak ktoś ma wrażliwą skórę) NATYCHMIAST posmarować się kremem z filtrem UV, dla bardzo wrażliwych polecam filtr 50+ (kremy można kupić w sklepie spożywczym niedaleko kasy takie czarno-brazowe tubki-za 50+ chcą 14euro)

Ja się nie posmarowałem pierwszego dnia i przez to nieźle mnie przysmażyło. Trzeba smarować twarz (nos), ręce, kark, uszy i nogi (zwłaszcza łydki) ,bo jak słoneczko wyjdzie to nie ma zmiłuj. Samo miasto jest na wysokości 1883 m n.p.m ,a na wycieczkach wchodzi się o wiele wyżej ,a czasem i w śniegu.

Teraz kilka słów o hotelu.
Jak ktoś jest z druga osobą można poprosić o drugi klucz do pokoju to dorobią.
W TV jest Polsat2, śniadania różnie od 7-8 kolacja o 19 czasem później jak z wycieczki nie zdążymy wrócić. Jak ktoś ma czas pamiętać o zakupach ,bo zazwyczaj w czasie godzin otwarcia sklepu my już jesteśmy poza miasteczkiem. Pokoiki nieduże, łazienka z prysznicem, bidetem i szuszarką do włosów. Dobrze wziąść mydełko i szampon ,bo hotelowe są maleńkie. W łazienkach i pokojach ciuszki nie schną za bardzo. Jeśli jest pogoda ,a ktoś ma pokój od południa można próbować suszyć na balkonie.
Jakby komuś wybiło bezpieczniki na całym piętrze (co się zdarza) to szafa jest zasłonięta drzwiami (normalnie otwartymi) zamykającymi całe piętro przy wejściu schodami. Gniazdka są lekko niestandardowe mają trzy otwory ułożone pionowo,a nie tak jak u nas 2 dziurki i bolec; większość wtyczek pasuje ,ale jak ktoś ma wtyczkę w grubymi bolcami to mu się może nie zmieścić.

Papu.
Śniadania -soczek,kawka, mało pieczywa, odrobina wędliny i serka żółtego dużo dżemików, płatków, mleczko, coś jakby minichrupki dobre z jogurtem-idzie przeżyć.
Obiadokolacje-woda w karafkach, jak ktoś chce zamawia wino na nr pokoju (płaci przy wyjeździe), oprócz 1 dnia przy każdej kolacji dostaje się menu na następny dzień (dwa dania do wyboru na 1 i dwa dania do wyboru na 2) plus dostajemy deser,oprócz tego zanim doniosą jedzonko wybór sałatek. Porcje nie są jakieś kosmicznie duże ,ale można się najeść.

Język.
Dobrze znać kilka zwrotów grzecznościowych po włosku-jak wszędzie zresztą-w wiekszości miejsc da się dogadać po angielsku też. Minisłownik zamieszczę na końcu.
Obserwuj wątek
    • men-hir Re: ITAKA - Czwarty krok w chmurach 07.07.08, 13:51
      1 wycieczka
      Passo Tonale 1883m n.p.m-przełęcz Contrabbandieri 2681 m n.p.m -schronisko Bozzi 2476 m n.p.m-przełęcz Montozzo 2613 m n.p.m-jezioro Pian Palu (od góry)-Fontanino 1615 m n.p.m

      Idziemy bezpośrednio z miasteczka na północ łączkami w kierunku przełęczy prawie trasą wyciągu. Cała trasa łatwa ,ale jak właściwie na wszystkich wycieczkach stroma. Widzę juz ,że kondycyjnie odstaję od reszty. Niepozorne starsze panie okazują się wytrawnymi turystkami o kondycji 20-latek. Dużo ludzi ma ze sobą kijki do Nord-Walkingu-co jak się przekonuję-ułatwia taki trekking. W drodze ktoś przez moment widział kozicę z młodymi ,ale szybko znikła. Dochrapuję się do przełęczy, widoki cudne, potem idziemy w dół do schroniska. W schroniskach panuje zwyczaj, że nie wchodzi się do nich z plecakami. Zostawia się je na zewnątrz lub w specjalnych przedsionkach. W większości nie ma koszy na śmieci - śmieci zabiera się ze sobą. Odpoczynek, papu i pniemy się do góry na kolejną przełęcz, potem już tylko w dół. Po drodze udaje mi się sfotografować z daleka świstaka. Odpoczynek na skałkach z widokiem na jezioro i znów w dół. Na potoku mała niespodzianka-nie ma mostku-musimy skakać po kamyczkach. Przewodnik pokazuje gdzie stanąć i łapie nas po drugiej stronie. kilka osób moczy trochę buty ,ale nikt nie wpadł do potoku. I znów w dół, przez las, wykańczające schodki, asfalt aż do autobusu i odjazd do hotelu.

      -----------------------------------------------------------------------------
      2 wycieczka
      Baita Velon 1354 m n.p.m-ruiny fortu Pozzi Alti 1884 m n.p.m-dolina Stavel-schronisko Denza 2300 m n.p.m-dolina Stavel-Baita Velon

      Zaczynamy z Velon, potem ścinamy zakręty drogi do fortu idąc na wprost lasem, stromo jak cholera,dokuczają nam też chmary muszek próbujące się wszędzie wcisnąć. Przy forcie rozdzielamy się na dwie grupy: ambitniejsi idą na przełącz Pozzi Alti 2604 m n.p.m do schroniska i doliną ,a mniej ambitni tylko doliną do schroniska. Za cienki się czuję na grupę zawodową idę więc z druga grupą. Napierw jest trochę do góry potem prawie płasko, w 1 miejscu przydaje się latarka ,bo idziemy przez wykuty w skale tunel, potem już wciąż w góre i w górę. Jak to ma być łatwe podejście to jak jest z 2 grupą ? Wolę nie mysleć. Człapię coraz wolniej, w końcu zostaję przedostatni, myślałem ,że 1 pani ma też kłopot kondycyjny,ale nieee-zatrzymała się żeby porobić fotki. Widzę już schronisko, nagle słabnę, kręci mi się we łbie ,dostaję mroczków, siadam odpoczywam kryzys mija dochodzę do schroniska. Papu (pyszny ale ostry gulasz) ,idziemy lekko do góry nad jeziorko, potem powrót, krótki odpoczynek i schodzimy w dół.
      Uff od dziś trzymam się lekkiej grupy-to szczyt mojej marnej kondycji.
      Przy powrocie w autobusie 1 osobie zrobiło się słabo.
      Zdarza się to czasami-RADA: położyć nogi w górę, do cienia, porozpinać, dać niewielką ilość wody z cukrem lub czekoladę, dobry jest też sok pomidorowy.
      • men-hir Re: ITAKA - Czwarty krok w chmurach 07.07.08, 13:52
        3 wycieczka
        Terme di Rabbi 1195 m n.p.m-wodospad Saent 1796 m n.p.m-Fonti di Rabbi
        Znów podział na grupy-lekkozbrojni (w tym oczywiście ja) idą do wodospadów, potem do góry kawałek dolinką,znów do wodospadów i powrót górą prawym zboczem.
        Ambitniejsi idą aż do schroniska Dorigoni 2437 m n.p.m
        Na początku łagodnie z parkingu, potem ostro do góry, potem łagodnie do wodospadów. Pierwsza kaskada ma 70 metrów ,a druga 30 metrów.
        Powyżej 1 kaskady znów zasłabnięcie-zasady już znamy-pani w miarę szybko dochodzi do siebie, okazało sie ,że wyszła na wycieczkę prawie nic nie jedząc.
        Wychodzimy na szczyt wodospadu do Doss della Cross 1799m n.p.m i zaczyna padać. W deszczu dochodzimy dolinką do chatki przed która stoją 3 osiołki tak nieruchome w tym deszczu i pogodzone z losem ,że wygladają na sztuczne, trochę przeczekujemy i lekko podmokłą łąką idziemy dalej. Potem lekko do góry i zboczem znów do 1 kaskady, potem do Malga Stablasolo 1539 m n.p.m gdzie mamy przerwę na posiłek.Schodzimy w dół po asfalcie i czekamy przy autobusie na ambitną część grupy. Spóźniają się koło godziny czasu ,ale wracają w komplecie. Mięśnie powolutku przyzwyczajają się do wysiłku, poparzenia się goją, ciałko smaruję kremem 50+-kurde może raz przejdę z zaawansowanymi ? ....taaa.pomarzyć można....;)

        ------------------------------------------------------------------------
        4 wycieczka
        Passo Tonale-przełęcz Paradiso 2573 m n.p.m -schronisko Capanna Presena 2738 m n.p.m-szczyt Cima Presena 3064 m n.p.m-lodowiec Presena-schronisko-Passo Tonale

        Z powodu braku minibusów po 2 stronie szczytów wycieczka zostaje skrócona i zmodyfikowana do tego co było napisane w katalogu

        Starujemu z Passo Tonale, podjeżdżamy autobusem do stacji kolejki gondolowej,bilet solo 14 euro,grupowy 12,5 euro. wyjeżdżamy najpierw gondolką (szyby tradycyjnie porysowane) na przełącz ,a potem kolejką 2 osobową krzesełkową do schroniska.
        Krótki postój i idziemy lodowcem w górę.
        RADA:
        dobrze zabrać nieprzemakalne spodnie, czapkę ,a nawet rękawiczki

        Trawersujemy zbocze po lodowcu i zygzakiem włazimy coraz wyżej. Uczymy się chodzić po śniegu-lekkopochyleni do przodu ,po sladach, wbijając mocno stopy piętami. Dochodzimy do przełączy pod szczytem na prawie 3000 m n.p.m i kto chce może wejść na szczyt. Większość chce. Ja też. Idziemy kroczek po kroczku po śniegu mocno wbijająć się w ślady poprzednika. Grań szeroka jest może na metr ,miejscami na pół, serce bije mi mocno, byle się nie poślizgnąć, patrzę tylko pod stopy, powoli zbliżamy się do szytu. Pprzewodnik już doszedł mocuje linę i spuszcza w dół, na ostatnich metrach łapię się liny-następni będa juz mieli łatwiej. Uff udało się ,1 szczyt zaliczony -3064 metry . Popas na szczycie ,obowiązkowe zdjęcie przy krzyżu (ciekawe ale nigdzie nie widać tabliczki z wysokością) i schodzimy w dół. Nasz przewodnik Mauro cierpliwie tłumaczy jak schodzić, sam biega po stromym ośnieżonym zboczu poza zasięgiem liny-jezu jakby się tak potknął......
        OK pochylam się posłusznie trzymając linę i mocno wbijam piętami w śnieg. Zaraz najwęższy kawałek...ufff przeszedłem....nagle wpadam lewą nogą aż po pas w śnieg,trafiłem na jakąś dziurę, wygrzebuje się i schodzę na przełącz.
        No to schodzimy zygzaczkiem w dół. Ale zaraz coś nie gra....Mauro rozdaje jabuszka do zjeżdżania (10 sztuk) dla chętnych i zachęca do zjazdu,a jak ktoś nie ma to na nieprzemakalnym pokrowcu na plecak lub własnej kurtce. No nie odważyłem się....coooo...nie będziemy schodzić zygzakiem ???? Mamy "pionowo" po lodowcu zbiec ???? O kurde...no ale jak....? Mauro pokazuje. Część osób już zjeżdża reszta wali w dół na piechotkę.
        Dostaję kijek nordwalkingowy na przechowanie, sam zbiegam w dół zapadając się w śniegu częściowo zbiegając częściowo jadąc na butach...jupiiii ale to fajne....odpycham się kijkiem...nagle kijek zapada się w śnieg,a ja ląduję na plecach, nie zdążyłem kijka wyszarpnąć i łamię go. Nic trudno odkupi się.
        Zabawa jest przednia, ludzie zbiegają ,zjeżdżają po zboczu ,nikt już się nie przejmuje ,żę będzie mokry.
        RADA: nieprzemakalne spodnie, przydają się stuptuty, można też owinąć nogawki mocną taśmą jakiej używaja na poczcie do sklejania paczek -jest bardzo mocna
        Lądujemy w końcu w schronisku, a że program się skrócił mamy sporo czasu. Papu, rozmowy, wygrzewanie się na deskach na tarasie. Niestety w schronisku jest kilka wyjątkowo chałaśliwych włoskich wycieczek schkolnych ,ale w końcu znikają. Powoli się zachmurza zabieramy się w dół,znów kolejką na krzesełku i gondolówką do Passo Tonale.
        • men-hir Re: ITAKA - Czwarty krok w chmurach 07.07.08, 13:52
          5 wycieczka
          Peio Terme 1397 m n.p.m-schronisko Doss dei Cembri 2300m n.p.m-schronisko Mantova al Vioz 3535 m n.p.m- (i ambitnniejsi na szczyt Mont Vioz 3645 m n.p.m)

          Jedziemy do Peio, wsiadamy w kolejkę gondolową ,a potem krzesełkową i wyjeżdżamy na 2300 m. Bilet 12,5 euro.

          Tym razem nie ma podziału na grupy-jak ktoś nie chce iść zostaje w miasteczku. Rezygnuje ok 7 osób.
          Idę....idę z nastawieniem ,gdzie dojdę to dojdę po prostu, a jak nie dam rady zejdę.
          Idziemy ostro do góry i tak już będzie cały czas. Trasa technicznie nie jest trudna ale męcząca. Po jakiejś godzinie 1 odpoczynek, potem 2. Pogoda nie najlepsza ,dużo chmur mało co widać. Jakimś cudem idę i trzymam się grupy. Powyżej 3200 m n.p.m zaczynam tracić dech, siłę ,a grupa mi ucieka. Idę dalej sam, ale nie jestem ostatni, czasem w oddali widzę jeszcze 3 naszych. Zmachany coraz bardziej, tlenu coraz mniej, 20 kroków stop ,20 kroków stop...ale kurde ide dalej.
          Chmury chwilami znikają -widoki nieziemskie.
          Miejscami leżą płaty śniegu-trochę się ich obawiam,nie ma żadnych zabezpieczeń,potykasz się po prostu i lecisz. Ale praktykę miałem już na lodowcu-powoli, bez pośpiechu, po śladach,lekko pochylony, z namysłem, ostrożnie, mocno wbijam pięty w śnieg, uważająć na mokre i oblodzone miejsca. Uff przechodzę kolejny płat.
          Nikogo w pobliżu, koło godziny idę absolutnie sam. Powoli z trudem ale idę. Może dojdę jednak ?
          Mignął mi gdzieś krzyż, potem schronisko-ok d tyle dam radę. W 2 miejscach gubię szlak, oznaczenia sa słabe ,cofam się i wracam na dobra droge. Już widzę schronisko jeszcze trochę po śniegu....dopada mnie lekka histeria/euforia...zaraz dojdę!!!
          Dopadam krzyża przed schroniskiem obejmuje go ramionami ,chwilkę odpoczywam, jeszcze parę koków i dochodzę do schroniska.
          JEEEEEEEEEEEEESSSSSTTTTTTTTTTTTTTT!!!!!!!!
          3535 metrów n.p.m -najwyżej połozone schronisko w tej częśc Alp, najwyżej położone dostępne bez przygotowania dla zwykłego zjadacza chleba.
          Podnoszę ręce w geście zwycięstwa.
          Słabo mi ,czuję jakieś mrowienie w rękach.
          Wchodzę do schroniska, zostawiam w przedsionku plecak ,zamawiam goracą czekoladę i herbatę.
          Ambitniejsza część grupy atakuje już szczyt. Ale mi to już nie było dane. Ledwo się napiłem, siku i już każą złazić. No trudno i tak jestem zwycięzcą.
          Złazimy, droga jest dłuuuuga sił coraz mniej. Na ok 1/3 do końca po prostu padam,jestem krańcowo wyczerpany, idę bezwładnie jak pijany potykając się co chwila, na jednym z płatów śniegu potykam się i o mało co nie ląduję kilkadziesiąt metrów niżej. Wyczerpałem swoją wewnętrzną baterię podstawową i rezerwową.
          Chyba mnie zniosą z tej góry. Idę samą siłą woli...czy ta droga się w końcu skończy ?....
          Przechodzimy w końcu na drugą stronę jednego ze szczytów i widac już scronisko. Chryste ależ jestem zmęczony. Ledwo co kontaktuję..przeskoczyłem swoje dziś możliwości i to ze dwa razy.
          W końcu dochodzę do schroniska skąd startowaliśmy ale nie zatrzymuję się tylko od razu walę na krzesełko. jakbym usiadł bym już nie wstał. Na krzesełku odpoczywam, zaczyna padać deszcz. Dochodzę na rzęsach do gondolki i zjeżdżam od razu w dół.
          Na miejscu dowiaduję się ,że jest awaria kolejki i zanim reszta zjedzie mamy godzinkę czasu. Na przeciwko kas wchodzę do baru (zielony szyld,wejscie po metalowych schodkach). Zamawiam bułkę z pomidorkiem i seremi herbatę. Pani sprzedająca okazuje się być bardzo miłą Węgierką. Można się z nią dogadać po włosku, angielsku, i trochę po polsku. Zagaiłem trochę po włosku/angiesku a ta od razu pyta czy ja Czech ;) heheh mówię ,że Polak. Zostałem poczęstowany specjalną witaminą z Węgier- jakaś konfitura i żeń-szenia i witaminami-pani okazuje się tego akwizytorem i daje namiar na Internet. Droga rzecz 40 euro za słoiczek lub 130 za 4 szt. ale nie wiem czy to jedzenie/picie czy ta witamia po pół godzinie zaczóąłem dochodzić do siebie.
          Na koniec zamówiłem lody i zostawiłem suty napiwek.
          RADA:
          Niektórym w Passo Tonale ,a niektórym dopiero teraz w Pejo udało się kupić mapę okolic , które zwiedzamy.
          Najlepsza mapa jest wydawnictwa
          TABACCO 1:50.000 (nie Kompass)
          mapa nr 10
          Dolomiti di Brenta-Adamello-Presanella-Val di Sole
          Polecam
          • men-hir Re: ITAKA - Czwarty krok w chmurach 07.07.08, 13:53
            6 wycieczka
            Madonna di Campiglio 1513 m n.p.m-(wodospady) Cascate alte-schronisko Casinei 1826 m n.p.m-schronisko Brentei 2182 m n.p.m-schronisko Casinei

            Wstanę czy nie wstanę oto jest pytanie...po wyprawie na Vioss....
            Wstałem....jednak mogę się poruszać....normalnie CUD
            OK no to jedziem w Dolomity.
            Jako ,ze kolejka na Passo Groste ponoć startuje dopiero 5 lipca-program mamy nieco inny
            Zaczynamy od końca jak w programie i pniemy się w górę-najpierw przez śliczne wodospady,potem schronisko Casinei, aż do schroniska Brentei.
            Najpierw autobusem do Madonna di Campiglio-potem minibusikami w okolice schroniska Valesinella.
            Pogoda dopisała, widoki kosmiczne, Dolomity są przecudne, wysokie i skaliste.
            Śniegu tu w dole właściwie nie ma...przechodzimy tylko przez 1 łachę śniegu.
            Dochodzimy do schroniska Brentei 2182 m n.p.m, rozkulbaczamy się,posilamy , zrzucamy paliwo,obok niewielka kapliczka poświęcona tym co odeszli w górach. Łazimy po okolicy schroniska trzaskami fotki, no raj dla oczu.Szkoda ,że nie idziemy dalej. Czas szybko mija i zaczynamy tą samą droga schodzić w dół. Z kilkoma osobami wychodzimy trochę wcześniej, łatwiej będzie przy powrocie zrobić na spokojnie fotki nie spiesząc się.
            Dochodzimy do schroniska Casinei, krótki popas i w dół inną trasa przez las do parkingu gdzie czekamu na minibusy do M.di Campiglo, a potem naszym autobusem do Passo Tonale.
            Wieczorem uroczysta pożegnalna kolacja-obdarowujemy prezentami naszych przewodników Maura i Waltera oraz pilota Sławka.
            ------------------------------------------------------------------------
            Wyjazd przez Bolzano gdzie żegnamy naszego pilota pana Sławka i bierzemy na pokład pilotkę p. Magdę ,z którą wracamy do kraju.

            Wracamy tą samą trasą co jechaliśmy , z tym ,że mamy 2 godzinny popas w Innsbrucku.
            W mieście pilotka rozpuszcza nas w samopas ,wyciągam minimapkę i zwiedzamy starówkę.
            Czasu mało skupiamy się na centrum, obok kamienicy ze złotym dachem jest wejście na wieżę miejską (3 euro) skąd jest ładny widok na miasto

            Stadtturm-wieża miejska
            Herzog-Friedrich-Str. 21
            Business hours:Juni/June - Sept.: Täglich/daily: 10-20 h Okt./Oct. - Mai/May: 10-17 h
            --------------
            niedaleko grób cesarza Maksymiliana
            Hofkirche und Silberne Kapelle
            Universitätsstraße 2

            Business hours:MO - SA: 9.00 - 17.00; mon - sat: 9am - 5pm/ SO/sun: geschlossen/ closed/ Juli+August: MO - SA: 9.00 - 17.30; mon - sat: 9am - 5pm/ SO/sun: geschlossen/closed
            --------------------------
            przełazimy przez most, potem brzegiem do drugiego mostu i idziemy do ogrodu Hofgarten, następnie wracamy na starówkę i główną ulicą do łuku tryiumfalnego i w bok uliczkami przez plac Bozner do dworca kolejowego gdzie czeka na nas autobus.
            W autobusie obdarowujemy prezentami naszych kierowców i w końcu wracamy do domu.
            ------------------------------------------------------
            Do poprawki:
            można by śniadania zaczynać codziennie wcześniej o 6.30-7 a kolacje przesunąć na 20-20.30 dzięki temu na szlakach nie musielibyśmy się tak śpieszyć, a po drodze jakby była możliwość zachaczyć o jakiś spożywczy

            wielka szkoda ,że nie udało nam się zachaczyć o Wattens gdzie jest muzeum/galeria/sklep Swarovskiego-nie jest to w końcu tak daleko tylko 12km od Innsbrucka
            kristallwelten.swarovski.com
            na starówce niedaleko wejścia na wieżę miejską jest niewielka wystawa Swarovskiego-można będąc w mieście zajrzeć
            ------------------------------------------------------------------
            Wycieczka świetna, towarzystwo jeszcze lepsze, pogoda wymarzona (lało może w sumie ze 1,5 godziny)
            Polecam.
            • men-hir Re: ITAKA - Czwarty krok w chmurach 07.07.08, 13:58
              minisłownik

              możliwe ,że są jakieś błędy (kilka słów/zwrotów) tłumaczonych translatorem

              Włoski-Zwroty podstawowe:
              Czy mówisz po angielsku? Parla inglese?
              Nie rozumiem. Non capisco.
              Proszę. Per favore.
              Ile to kosztuje? Quanto costa questo?
              Gdzie jest toaleta? Dov'e il bagno (bańo) lub gabinetto ?
              prosto-diretto
              w lewo-sinistra
              w prawo-destra
              w tył- indietro
              i-e
              jedną butelkę herbaty-una bottiglia (botilia) di te
              kanapka-il panino
              bagietka-filoncino [filonczino]
              bez grzybów-senza funghi (fungi); pomidor-pomodoro; ser formaggio [formadżdżio]
              Non fumatori-Dla niepalących
              Czy to miejsce jest wolne? -E libero questo posto?
              Proszę rachunek.-Il conto [konto], per favore.
              Reszty nie trzeba.-Tenga il resto.
              zapłacić-pagare (il conto)
              aparat fotograficzny-macchina fotografica
              sklep-negozio
              chcę-voglio (volio)
              kupić-comprare
              szukam- cerca (czerka)
              sok-il succo
              pocztówka-Cartolina
              znaczek-francobollo
              do Polski-a Polacco
              Alimentari Sklep spożywczy

              Io-ja
              patata-ziemniak
              non so-nie wiem
              devo chiamare a polacco-muszę zadzwonić do Polski
              capisi?- rozumiesz?


              Dzień dobry.
              Buon giorno.

              Cześć.
              Ciao.

              Jak się Pan/Pani miewa?
              Come stai?

              Dobrze, dziękuję.
              Bene, grazie.

              Jak się Pan/Pani nazywa?
              Come si chiama?

              Nazywam się... .
              Mi chiamo....

              Miło cię poznać.
              Piacere di conoscerla.

              Proszę.
              Per favore.

              Dziękuję.
              Grazie.

              Nie ma za co.
              Prego.

              Tak.
              Si.

              Nie.
              No.

              Przepraszam.
              Mi scusi.

              Do widzenia.
              Arrivederci.

              Nie mówię po włosku.
              Non parlo italiano.

              Czy mówisz po angielsku?
              Parla inglese?

              Czy jest tu ktoś, kto mówi po angielsku?
              Qualcuno parla inglese?

              Pomocy!
              Aiuto!

              Dzień dobry.
              Buongiorno.

              Dobry wieczór.
              Buon pomeriggio.

              Dobranoc.
              Buonasera.

              Nie rozumiem.
              Non capisco.

              Gdzie jest toaleta?
              Dov'e il bagno?
              --------------------------------------------------------------------------------
              Problemy
              Proszę mnie zostawić.
              Mi lasci solo/a!

              Proszę mnie nie dotykać.
              Non mi tocchi!

              Zadzwonię na policję.
              Chiamo la polizia.

              Policja!
              Polizia!

              Stać! Złodziej!
              Al ladro!

              Potrzebuję pańskiej pomocy.
              Ho bisogno del suo aiuto!

              Zgubiłem/Zgubiłam się.
              Mi sono perso/a.

              Zgubiłem torbę.
              Ho perso la mia borsa.

              Zgubiłem portfel.
              Ho perso il mio portafoglio.

              Źle się czuję.
              Sono malato/a.

              Jestem ranny.
              Mi sono ferito/a.

              Potrzebuję lekarza.
              Ho bisogno di un dottore.

              Czy mogę skorzystać z Pańskiego telefonu?
              Posso usare il suo telefono?

              szukać -cerca (czerka)
              apteka-farmacia
              potrzebować-necessita
              lek,lekarstwo- medicina cura
              bandaż- bendaggio
              plaster-cerotto
              opatrunek-medicazione
              ból brzucha-dolore addominale (mal di stomaco)
              bół głowy-mal di testa
              ból gardła-mal di digola
              ból zębów-mal di denti
              ręka-mano
              noga-gamba
              palec-dito
              złamanie-frattura ,la rottura
              zatrucie-intossicazione,avvelenamento
              uraz-traumi
              krwawić-sanguinare
              kręgosłup-spina dorsale
              zwichnąć- slogare
              zwichnąć kostkę-slogarsi lacaviglia
              --------------------------------------------------------------------------------

              Liczby
              1
              uno

              2
              due

              3
              tre

              4
              quattro

              5
              cinque

              6
              sei

              7
              sette

              8
              otto

              9
              nove

              10
              dieci

              11
              undici

              12
              dodici

              13
              tredici

              14
              quattrodici

              15
              quindici

              16
              seidici

              17
              diciassette

              18
              diciotto

              19
              diciannove

              20
              venti

              21
              ventuno

              22
              ventidue

              23
              ventitré

              30
              trenta

              40
              quaranta

              50
              cinquanta

              60
              sessanta

              70
              settanta

              80
              ottanta

              90
              novanta

              100
              cento

              200
              duecento

              300
              trecento

              1000
              mille

              2000
              duemila

              1 000 000
              un milione

              numer... (np. autobusu)
              numero...

              pół
              mezzo

              mniej
              meno

              więcej
              piu
              --------------------------------------------------------------------------------
              Czas
              teraz
              adesso

              później
              piu tardi

              przedtem
              prima

              rano
              mattina

              popołudniu
              pomeriggio

              wieczorem
              sera

              w nocy
              notte

              Godzina pierwsza w nocy.
              l'una

              Godzina druga w nocy.
              le due

              Godzina pierwsza po południu.
              le tredici

              Godzina druga po południu.
              le quattordici

              południe
              mezzogiorno

              północ
              mezzanotte

              dzisiaj
              oggi

              wczoraj
              ieri

              jutro
              domani

              w tym tygodniu
              questa settimana

              w zeszłym tygodniu
              la settimana scorsa

              w przyszłym tygodniu
              la prossima settimana
              --------------------------------------------------------------------------------
              Transport i kierunki
              Ile kosztuje bilet do...?
              Quanto costa un biglietto per...?

              Poproszę jeden bilet do...
              Un biglietto per..., por favore.

              Gdzie jedzie ten pociąg/autobus?
              Dove va questo treno / quest'autobus?

              Gdzie jest pociąg/autobus do...?
              Dov'e il treno/l'autobus per…?

              Czy ten pociąg/autobus zatrzymuje się w...?
              Questo treno/quest'autobus si ferma a...?

              Kiedy odjeżdża pociąg/autobus do...?
              Quando parte il treno/l'autobus per...?

              Kiedy ten pociąg/autobus przyjedzie do...?
              Quando arriva a... questo treno/quest'autobus?

              Gdzie jest...?
              Come si arriva a...?

              ... dworzec kolejowy?
              ... alla stazione ferroviaria?

              ...dworzec autobusowy?
              ... alla stazione dell'autobus?

              ... lotnisko?
              ... all'aeroporto?

              ... schronisko młodzieżowe?
              ... all'ostello della gioventu?

              ...hotel?
              ... all'hotel?

              ... ambasada?
              ... al consolato?

              Może mi Pan/Pani pokazać na mapie?
              Potete mostrarmelo sulla carta?

              Taksówka!
              Taxi!

              Proszę mnie zawieźć do...
              Portatemi a..., por favore.

              Ile kosztuje dojazd do...?
              Quanto costa andare a...?

              Proszę mnie tam zawieźć.
              Portatemi li, per favore.
              --------------------------------------------------------------------------------
              Hotel
              Czy są wolne pokoje?
              Avete camere libere?

              Ile kosztuje pokój jedno-/dwuosobowy?
              Quanto costa una stanza singola/doppia?

              Czy w pokoju jest...?
              La stanza ha...?

              ...łazienka?
              ... un bagno?

              ...telefon?
              ... un telefono?

              OK, biorę to.
              Va bene, la prendo.

              Zatrzymam się tu na... nocy.
              Mi fermo per... notte/i.

              O której godzinie jest śniadanie/kolacja?
              A che ora e la colazione / la cena?

              Czy może mnie Pan/Pani obudzić o...?
              Potete svegliarmi alle...?

              Chcę się wymeldować.
              Voglio andare via.
              --------------------------------------------------------------------------------
              Pieniądze
              Czy akceptujecie...?
              Accettate...?

              Gdzie mogę wymienić pieniądze?
              Dove posso cambiare delle banconote?

              Gdzie znajdę bankomat?
              Dove posso trovare un Bancomat?
              --------------------------------------------------------------------------------
              Jedzenie i picie
              Stolik dla jednej/dwóch osób proszę.
              Un tavolo per uno/due, per favore.

              Czy mogę prosić o menu?
              Posso vedere il menu, per favore?

              Czy jest specjalność lokalna?
              E una specialita locale?

              Jestem wegetarianem.
              Sono vegetariano/a.

              śniadanie
              la prima colazione

              obiad
              il pranzo

              kolacja
              la cena

              Chciałbym...
              Vorrei...

              kanapka
              il panino

              kurczak
              il pollo

              wołowina
              il manzo

              ryba
              il pesce

              szynka
              il prosciutto

              kiełbasa
              salsiccia

              ser
              il formaggio

              jajka
              le uova

              sałatka
              l'insalata

              warzywa
              le verdure

              owoce
              la frutta

              chleb
              il pane

              makaron
              tagliatelle

              ryż
              il riso

              Proszę szklankę...
              Posso avere un bicchiere di...?

              Proszę filiżankę...
              Posso avere una tazza di...?

              Proszę butelkę...
              Posso avere una bottiglia di...?

              kawa
              il caffe

              herbata
              il te

              woda (gazowana)
              l'acqua (frizzante)

              piwo
              la birra

              wino czerwone/białe
              l vino rosso/bianco

              Przepraszam (do kelnera/kelnerki).
              Scusi?

              Było pyszne.
              É squisito.

              Proszę o rachunek.
              Il conto, per favore.
              --------------------------------------------------------------------------------
              Zakupy
              Czy macie to w moim rozmiarze?
              Avete questo nella mia taglia?

              Ile to kosztuje?
              Quanto costa ques
              • men-hir Re: ITAKA - Czwarty krok w chmurach 07.07.08, 13:58
                drogie
                caro

                tanie
                economico

                Nie jestem zainteresowany/a.
                Non son interessato.

                Dobrze, wezmę to.
                Va bene, lo prendo.

                Potrzebuję...
                Ho bisogno di...

                ... pasty do zębów.
                ... dentifricio.

                ... szczoteczki do zębów.
                ... uno spazzolino.

                ... tamponów.
                ... tampone/assorbente.

                ... mydła.
                ... sapone.

                ... szamponu.
                ... shampoo.

                ... środka przeciwbólowego.
                ... analgesico (aspirina).

                ... lekarstwa na przeziębienie.
                ... medicina per il raffreddore.

                ... maszynki do golenia.
                ... un rasoio.

                ... baterii.
                ... batterie.

                ...parasolki.
                ... un ombrello.

                ... pocztówki.
                ... una cartolina.

                ... znaczków.
                ... francobolli.

                ...długopisu.
                ... una penna.

                ... gazety po angielsku.
                ... un giornale in inglese.
                ---------------------------------
                większość liter czyta się podobnie;)
                ale
                c+o,a,u oraz ch - jak k
                c+i,e - między ć a cz z wskazaniem na cz
                gli - mniej więcej jak li
                sce,sci - jak sze, szi
                sc+o,sc+a,sc+u,sch - jak sk
                s ponadto bywa czytane jak "z" jeśli jest otoczone głoskami dźwięcznymi [casa->
                kaza]
                g+i,+e - jak dż
                g+o,a,u oraz gh - jak g
                i czasami jak i czasami jak j
                gn - jak ń
                h - jest nieme

                ps.baaardzo przydatne jest jeszcze : vorrei.....,per favore /czyli:poproszę
                cośtam cośtam/
                w kropeczki wstawiasz nazwę tego,co byś chciała /w sklepach na przykład/;)
                grazie - dziękuję
                mi chiamo [mi kjamo] Agnieszka - mam na imię Agnieszka
                ho vent'anni [o wentanni] - mam 20 lat
                non parlo bene l'italiano [non parlo bene litaliano] - nie mówię dobrze po włosku
                scusi [skuzi]- przepraszam [kiedy np.chcesz kogoś o coś spytać albo przeprosić
                za jakiś drobiazg]
                permesso [permesso] - też przepraszam,ale takie przy wymijaniu
                per me [per me] - dla mnie
        • ennka Re: ITAKA - Czwarty krok w chmurach 07.07.08, 19:47
          Men-hir , gratuluję ,świetna relacja .
          Oby wiecej takich ,które dają wyobrażenie o opisywanych imprezach i
          miejscach.
          Już nie moge czytać tych pytań o ceny ...jakieś tam.
          Zdziwiło mnie tylko ,że wszystkim przewodnikom trzeba dać prezenty.
          Temu ,co Cię zostawił w górach samego, należy się kopa w d...,żeby
          zleciał na sam dół.
          Co za brak odpowiedzialności.
          Super wyprawę miałeś ,gratuluje sukcesów i zwycięstwa nad samym sobą.
          Pozdrawiam ,Bożena
          • men-hir Re: ITAKA - Czwarty krok w chmurach 07.07.08, 19:59
            trzeba czy nie trzeba to już zależy od nas samych
            chłopaki byli fajni to dostali ;)
            a co do samotnej przez chwilę wędrówki:
            ja akurat nie mam pretensji ,było to ciekawe doświadczenie ,a szlak nie jest znów tak trudny
            dzięki temu wyszły lepsze zdjęcia ,bo bez tłumów ;)
            • men-hir Re: ITAKA - Czwarty krok w chmurach 07.07.08, 20:11
              zresztą przed wejściem zasady były jasne
              kto chce wchodzi
              kto nie chce zostaje w miasteczku
              kto nie da rady sam złazi
              jak go dogoni przewodnik idący z tyłu może mu powiedzieć ,że takim tempem już nie zdąży dojść i zasugeruje zejście
              ze 2 osoby przewodnik tylni zdopingował do wejścia, wspomagał psychicznie, trzymał nawet za rączkę ,aż doszły na 3500 m.
              jak by zmienić zasady i puścić najsłabszego przodem to przy tak dużej grupie nikt by nie wszedł
              a tak się udało chyba wszystkim co sie zdecydowali

    • men-hir Re: ITAKA - Czwarty krok w chmurach 10.07.08, 12:44
      Jakby ktoś chciał kupić mapy Tabacco przed wyjazdem można tu:
      www.traveler.com.pl/Sklep.php?q=%3DHTabacco
      (przez internet lub osobiście w kilku miastach)

      mapa nr 10 "Czwarty krok w chmurach"

      "Szczyty marzeń" chyba mapa nr 2 (ale nie wiem czy obejmje wszystkie miejsca z wycieczki)

    • hanulinek Czwarty krok w chmurach 27.06.09, 12:38
      Witam,
      mam pytnie - obok dwóch wycieczek górskich proponowanych przez Itakę
      w tym roku - pojawiła się nowa - świt na płonących szczytach (która
      wczesniej była w ofercie biura Opawy) - jednakże wymagany jest
      secjalistyczny sprzęt w postaci uprzęży biodrowej z kompetem
      ferratowym - czy takowy można wypożyczyć na miejscu? ponieaż takiego
      nie posiadam. Proszę o odpowiedz, gdzyż w tym roku zatanawima się
      nad tą propozycją Itaki, dzięki za odpowiedz mimo ze ten wątek nie
      tyczy się tej wyprawy Itaki
          • agade666 Re: Czwarty krok w chmurach 07.07.09, 21:24
            Tempo dość szybkie.Ale jest podział na dwie grupy. Tą wyczynową i tą
            z mniejszą kondycją. Pogoda była cudowna, lecz zmienna. Mieliśmy
            słońce, upał, deszczyk ( około 2 godzin), śnieg ( przy wejściu na
            Monte Vios 3645mnpm). Kijki lepiej mieć, bo pomagają i po śniegu
            pewniej się chodzi. Raki na jednej wycieczce były potrzebne, ale
            prawie nikt nie miał i przewodnicy nas linami ubezpieczali. Śniegu
            jest jeszcze dużo. Ochraniacze- stuptuty były przydatne. Krem z
            filtrem 30 lub 50. Jedzenie w hotelu wspaniałe. Hotelik mały, ale
            czyściutki i nowocześniutki. W pobliżu hotelu jest sklep
            samoobsługowy czynny do 19.00. Tam jest wszystko to, co w naszych
            sklepach, tylko napisy są po włosku na produktach. Na naszej
            wycieczce nie było Sylwka, ale wszyscy o nim mówili. To człowiek
            legenda. Dobrze mieć grzałkę, bo wieczorkiem w pokoju się przydaje.
            Herbatkę można wypić. Poza tym w łazience są ręczniki, suszarka,
            mydełka, szamponiki. Pokoje codziennie sprzątane. Było ciepło.
            Ganialiśmy w krótkich spodenkach nawet po śniegu. Polar przydał się
            w kilku krótkich momentach. Obowiązkowo kurtka nieprzemakająca.
            Grupa była zachwycona wycieczką. Tego nie da się opisać, to trzeba
            przeżyć.
              • michalee Re: Czwarty krok w chmurach 09.07.09, 15:15
                Cześć, też byłem w tym terminie na tej wycieczce. W odpowiedzi na twoje pytania mogę napisać że na pierwszej wycieczce szliśmy całą grupą bez podziału i szczególnie przy dość stromym zejściu z przełęczy Contrabbandieri przechodziliśmy przez 3 faragmenty dosyć stromych języków śnieżnych gdzie nasi przewodnicy wykopali w śniegu ścierzki abyśmy mogli bezpiecznie przejść, a jeden fragment ok 80m zabezpieczony był poręczówką - dla mnie nie było to trudne przejście - trzeba pewnie stawiać nogi :) Może jak ktoś ma raczki turystyczne to może wziąć ale raki to troche przesada, nie było aż tak trudno.

                W załączniku link do zdjęcia z tego przejścia :)
                img33.imageshack.us/img33/9025/dsc00169w.jpg
                Co do kosztów, wymagana suma na przewodników i kolejki była zebrana jeszcze przed przyjazdem do Passo Tonale w autokarze. Co zostało zostało wynade na wieczorku zapoznawczo-pożegnalnym na wino :)

                Jak ktoś miał jeszcze siłe i chęci gdzieś chodzić to mółg to robić po kolacji - ale przeważnie przyjeżdzaliśmy z trekkingu i było troche czasu na umycie się, albo i nie :) i była kolacja ok 18-stej.


            • michalee Re: Czwarty krok w chmurach 10.07.09, 09:04
              Co do sklepu czynny był:
              pon,wt od 8-12:15 potem 17-19:00
              śr,cz od 8-12:15 wieczorem nieczynny
              pt,so od 8-12:15 potem 17-19:00
              niedziela nieczynne
              więc trzeba brać pod uwagę godziny otwarcia bo wycieczki zaczynały się wyjazdem ok 8:00 albo i wcześniej a kończyły się przyjazdem przed 18-stą a ok 18-stej była kolacja.

              Co do grzałki moim zdaniem obowiązkowa :) - proponuje zabrać ze sobą jakiś metalowy kubek, trochę herbaty i sobie popijać w pokoju chyba że ktoś chce płacić wieczorami za herbatkę :)

              > Grupa była zachwycona wycieczką. Tego nie da się opisać, to trzeba
              > przeżyć.

              POTWIERDZAM :)
            • Gość: MM Re: Czwarty krok w chmurach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.09, 15:19
              Witam
              Byłem w tym roku na Szczytach marzeń. Wszystko było super, choć mam jedna mała
              uwagę. Myślę że przewodnik Sylwek jest troszkę przereklamowany na tym forum.
              Niby jest wszystko ok, ale sadze że te zachwyty są przesadzone! Chodził tylko po
              niższych partiach gór z grupą "słabszą". Z nami puszczał Włochów. Uważam że jak
              ktoś sie naczyta na tym forum o Nim i pojedzie na wycieczkę to może być troszkę
              rozczarowany. P. Sylwek jest po prostu "normalny" bez żadnych przegięć w obie
              strony. Za to bardzo dobre wrażenie robi przewodnik Stefano!! Pozdr. MM
              • Gość: ad Re: Czwarty krok w chmurach IP: *.chello.pl 03.08.09, 19:42
                Wyjazd 9.15 z dworca Warszawa PKS Zachodnia ,tradycyjnie mikrobus z przyczepą na
                bagaże, 10 osób jedzie z Warszawy, 5 z Łodzi. Mam 186cm wzrostu i nogi już się
                normalnie nie mieszczą. Klimatyzacja działa ale o wygodzie nie można mówić. Do
                Opola dojeżdżamy przez Łodź (postój przy Fabrycznej) i Częstochowę (postój przy
                McDonald) około 16.00. Zajazd „u dziadka” taki sobie(jadłem żurek-przeżyłem!!!),
                podobno lepiej zjeść cos w zjeździe po przeciwnej stronie drogi. Na parkingu
                jest sklep spożywczy można się zaopatrzyć na podróż. Kierowcy sprzedają w
                trakcie podróży kawę, herbatę i wodę z lodówki. Piwo podobno też ale nie
                widziałem. O 16.40 odjeżdżamy w kierunku Głubczyc - tam tankują paliwo i
                dosiadają się ostatnie osoby. Autokar nie wygląda na nowy (jakieś 20 lat
                minimum) ale jest sprawny i Klima działa. Z kibla nikt nie korzysta, ludzie
                doświadczeni wiedzą że lepiej na postojach niż w aucie! Obejrzeliśmy ze dwa
                filmy i troche spałem. Znów mało miejsca na nogi niestety.
                Jedziemy przez Czechy- około 22 kolacja w zajeździe, jedzenie w miarę dobre
                można płacić również w PLN i EURO. Drugie danie jakoś 105koron Płaciłem w
                złotych Zastosowane kursy korzystne dla właściciela czyli najlepiej mieć korony,
                w następnej kolejność lepiej płacić EUR.
                Kolejny postój granica czesko-austriacka Znojmo.
                Dalej przez przełęcz Brenner. Potem przez Bolano, Predazzo, Moenę. Pod hotel
                Cristallo na przełęczy San Pellegrini dojeżdżamy o 10 rano i jest 6 stopni
                ciepła. Mocno pada więc humory nienajlepsze i mega zmęczenie po 26 godzinnej
                podróży – nogi do wymiany, kręgosłup też..
                Z hotelu wymeldowuje się wycieczka pt. Świt na płonących szczytach więc czekając
                na posprzątanie pokojów mamy spotkanie z przewodnikiem Sylwkiem. Użytkownik MM
                na tym forum trafnie go opisał. Gość w porządku, ale więcej chodził z grupą
                słabszą. Grupę niby-mocniejszą prowadzili różni przewodnicy włoscy ale głównie
                Stefano, także Johnny, Carlo i Giovanni –sympatyczni goście, posługują się
                szczątkowo językiem niemieckim. Po angielsku tylko z przewodnikiem Giovanni.
                • Gość: ad Re: Czwarty krok w chmurach IP: *.chello.pl 03.08.09, 19:46
                  Na spotkaniu Sylwek tłumaczy zasady przebywania w hotelu, prosi o szczególnie
                  ostrożne używanie grzałki. Prosi o zostawianie butów trekingowych w narciarni bo
                  Edna – właścicielka się denerwuje jak chodzi się w nich po hotelu.
                  W pokoju w TV jest TVP Kultura i TVP Polonia, śniadania różnie od 7-8 kolacja o
                  19. raz później. W pierwsze dwa dni byliśmy po południu w sklepie spożywczym w
                  Moenie – wszystko można tam kupić. Zakupy również w ostatni dzień. Pokoiki
                  nieduże, ładne, łazienka z toaletą, prysznicem i suszarką do włosów, wystrój
                  łazienki raczej starszy ale czysto i codziennie sprzątają i wymieniają ręczniki.
                  W łazience nic nie schnie na balkonie od strony północnej również nie bardzo.
                  Jedzenie dobre i bardzo dużo. Śniadania bufet – monotonny, żółty ser, wędlina,
                  jajko do ugotowania samemu w maszynce, jogurt, dżem i miód, tragicznie słaba
                  kawa chyba zbożowa już lepiej zamówić cappuccino.
                  Do obiadokolacji darmo woda do picia z kranu podana w dzbanie lub trzeba dokupić
                  sobie wino, najtańsze 9EUR za butelkę. Na stole bufetowym z sałatkami zawsze do
                  wyboru około 10 rodzajów super dobre – chyba najlepsze z całego obiadu, każdy
                  bierze po trochę każdego. Na pierwsze danie do wyboru: jakiś makaron lub zupa
                  (zdecydowanie lepsze niż makaron!), na drugie mięso. Na deser najlepsze owoce,
                  chyba że ktoś lubi lody. Pomimo dużego wysiłku na szlakach trudno było po takich
                  wieczornych ucztach schudnąć.
                  Ostatnia kolacja to kuchnia tradycyjna – pycha. Cztery dania: polędwica, strudel
                  ziemniaczany, kluski szpinakowe i polenta z gulaszem a na deser strudel jabłkowy
                  i później wino musujące z okazji 10 lat pracy Sylwka jako przewodnika w Dolomitach.

                  Najlepsza mapa jest wydawnictwa TABACCO 1:25.000 (nr 6). Ale nie trzeba kupować
                  bo każdego dnia przewodnicy rozdawali nam darmowe foldery reklamowe z dobrymi
                  mapami danej trasy.

                  Dzień pierwszy wspólny, później naturalna selekcja na grupę słabszą i
                  mocniejszą. Okazało się że grupa słabsza wcale nie miała nudnych tras, a grupa
                  mocniejsza wcale nie była trudna (postoje raczej zbyt częste i zbyt długie!)
                  • Gość: ad Re: Czwarty krok w chmurach IP: *.chello.pl 03.08.09, 19:53
                    Dzień pierwszy to rozgrzewka na przełęcz Forca Rossa i potem trawers do
                    schroniska Fuchiade. Piekna pogoda i widoki. Po południu wyjazd o 16.30 do
                    Moeny. Kolacja o 19.

                    Dzień drugi to wejście na pobliski szczyt Cima Juribrutto (2.697 m.n.p.m), gdzie
                    odnaleźć można ślady pierwszej wojnie światowej w postaci kolczastych zasieków,
                    kamiennych okopów, umocnień. Później przejście na Col Marhgerita (2.545 m.n.p.m)
                    skąd zjeżdżamy kolejką za 5 EUR. Po południu wyjazd o 16.30 do Moeny. Kolacja o 19

                    Dzień trzeci wjazd kolejką za 3euro na łąkę pod przełęczą Sello. Stąd grupa
                    słabsza udaje się doliną do miejscowości Pozza di fazza (całkiem daleko) a grupa
                    mocniejsza przechodzi przez ferratę Alta Via Bepi Zac. Polega to dopięciu się
                    karabinkiem do lin poręczówek i w ten sposób stworzeniu sobie komfortu, że w
                    razie trudności po prostu zawiśnie się na linie, a nie odpadnie od skały w dół.
                    W Polsce nikt się nie przypina na Orlej Perci i tez jest dobrze, choc więcej
                    wypadków śmiertelnych. W programie naszej wyprawy była tylko ta jedna ferrata o
                    małym stopniu trudności –w paśmie Costabella. Pod koniec ferraty ciekawy bunkier
                    zamieniony obecnie w muzeum I wojny światowej.

                    Dzień czwarty podejście do schroniska Fuciade i wejście na przełęcz Cirella.
                    Wejście zdecydowanie z największą ekspozycją i w pewnym momencie już nie
                    patrzyłem w dół było tak wysoko. Piarg usuwa się spod stóp więc jest nie wesoło.

                    Dzień piaty to wjazd na Ciampede (bilet w obie strony EUR 10,5) i podejście do
                    schroniska Alberta pod wieże Vajolet – znane z filmu Cliffhanger. Najdłuższa
                    wyprawa, najbardziej mecząca i najpiękniejsza. Wejście do schroniska Alberta to
                    miła wspinaczka i Sylwek wyjaśnił tutaj ABC wspinaczki skałkowej.

                    Dzień szósty wjazd na Taras Dolomitów – Sas Pordoi (bilet w obie strony EUR 11)
                    i podejście na Piz Boe (3.152 m.n.p.m). Krajobraz księżycowy, troche śniegu ale
                    ogólnie nudne. Tego dnia 6 osób udało się z Sylwkiem na trudniejszą ferratę.
                    Nie wiem jakie były między nimi ustalenia ale to chyba grzeczność z jego strony
                    bo te osoby były już kiedyś na Pic Boe.

                    Ostatni dzień to Bolzano czyli po niemiecku Bozen stolica Górnej Adygi –
                    prowincji, która graniczy z Trydentem. Atrakcją Bolzano jest Muzeum
                    Archeologicznego, w którym od wielu lat gości OZZI „człowiek z lodu” – doskonale
                    zachowana mumia mężczyzny z epoki brązu, odnaleziona w 1991 roku, rzymski Łuk
                    Triumfalny zbudowana przez Mussoliniego oraz dwa ładne zameczki, jeden w mieście
                    drugi na pobliskim wzgórzu.

                    • Gość: ad Re: Czwarty krok w chmurach IP: *.chello.pl 03.08.09, 19:55
                      Powrót koszmarny. Wracaliśmy zepsutym autokarem, którym przyjechała do Bolzano
                      wycieczka 4 krok w chmurach. Kierownictwo ITAKI zdecydowało że oddajemy nasz bus
                      z firmy MIDEX i wracamy jakimś niesprawnym technicznie gratem z jakiejś
                      dziadowskiej firmy APM z Opola, który nie mógł podjechać na najmniejsze
                      wzniesienie. Z tego powodu nadkładamy drogi jadąc przez Wenecję. KLIMA nie
                      działa, w środku autobusu spaliny i wali obrzydliwie z zepsutego kibla. Żeby
                      wytrzymać otwieramy okno dachowe. Żeby wytrzymać wiejący z okna wiatr zakładamy
                      kurtki. Wkurzony na maksa przeklinam biuro podróży i tą chytrość, żeby wszystko
                      było jak najtańsze. Raczej drugi raz z nimi na wycieczkę autokarową nie pojadę.
                      Szczególnie że łamią prawo i kierowcy z tej firmy jechali bez przerwy ponad 48
                      godzin. Niech każdy potencjalny klient nad tym się zastanowi!!!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka