"agroturystyka"

IP: 80.51.92.* 13.03.09, 14:16
Widzę, że na forum polecaliście Państwo "La baghera", wakacyjną
posiadłość w Toskani. Czy ktoś tam był i może się podzielić
wrażeniami ? Bo miejsce jest bardzo urocze...

Chętnie przeczytam każdą relację z wakacji spędzonych w ten sposób.
Nie znam włoskiego i obawiam się, że mogę być trochę na uboczu jeśli
chodzi o ten cały agroturystyczny aspekt wakacji, oprowadzanie po
winnicach, gajach, przygotowywanie posiłków, karmienie zwierząt (tu
mam na myśli moje dzieci)... Wiem, że z reguły właściciele takich
posiadłości są bardzo otwarci - ale chętnie przeczytam czyjąś
relację...
Jak to jest ? Przyjeżdżam i co dalej ? ...
    • al9 Re: "agroturystyka" 13.03.09, 15:53
      Przyjeżdżam i co dalej ? ...
      -------
      i okazuje sie że osoba która na Ciebie będzie czekać - świetnie
      mówi po angielsku...
      że Włosi we wszystkich miejscach "turystycznych" - muzeach,
      knajpach, na dworcach, policjanci - wszyscy sa agnlojęzyczni.
      Zwłaszcza młodzi. starsi - cieszą się, jesli usłyszą od Ciebie
      powitanie czy kilka zdań po włosku..
      Warto przed wyjazdem nauczyc się choć kilku - kilkunastu zwrotów,
      żeby chociaż posiłek zamówic po włosku (gwarantuję, ze lepiej
      smakuje :-) a obsługa jest znacznie milsza...)
      pozdr
      al
      • malgotosca Re: "agroturystyka" 13.03.09, 16:18
        A poza tym są absolutnie nastawieni na pomoc. Moje przyjaciółki
        jadąc do mnie znały wyśmienicie język polski. Nic poza tym.
        Potrafiły machając rękami, robiąc przekonywujące miny, namówić pana
        na bramce, że i ma je wpuścić z powrotem, bo źle zjechały.
        Faktycznie jeśli się postarasz o choć parę słówek włoskich, zyskasz
        od razu w oczach restauratora, itp. Nam zdarzyło się za znajmość
        włoskiego dostać po obiedzie kawę za darmo, w przeciwieństwie do
        obok szwargoczących po niemiecku turystów.
        Teren,na którym znajduje się wspomniane przez Ciebie agriturismo
        jest ładny, ale ostrzegam, że to nie jest widokówkowa Val d'Orcia.
    • Gość: kasia Re: "agroturystyka" IP: 80.51.92.* 14.03.09, 17:45
      No tak, trochę niezręcznie to sformułowałam - potrafię zamówić obiad
      po włosku bez gestykulowania, z angielskim nie mam wcale
      problemu...ale wydaje mi się, że na takiej farmie jest tyle
      specyficznego słownictwa... Ale dobrze, powiedzmy, że szybko się
      uczę...
      Bardziej chodziło mi o to czy tacy gospodarze będą mieli dla nas
      konkretny program i będą nas zaczepiać, żeby nam pokazać to i tamto?
      Czy przeciwnie "róbta co chceta" - a jak coś chcecie to sami nas
      zaczepiajcie? Bo obawiam się, że jeśli to drugie - to pewnie pokręcę
      się wokół i okaże się, że każdy dzień spędzam na basenie. Bo
      niechciałabym nikomu się narzucać i nikomu przeszkadzać...

      Dlatego pytam czy ktoś z Was był na zagranicznej agroturystyce i
      jacy byli gospodarze, jak to wyglądało... Bo wolałabym zaczepliwego,
      proszącego o pomoc w pracach gospodarza. Bo w przeciwnym wypadku
      lepiej wakacje spedzic w hotelu przy plaży...
      • linn_linn Re: "agroturystyka" 14.03.09, 19:26
        Wloska agroturystyka rozni sie od polskiej: czesto jest bardziej luksusowa od
        hotelu. Trzeba sie zapoznac z oferowanym programem: np. w Apulii sa czeste kursy
        kulinarne / krotkie oczywiscie /. O pomocy w pracach to raczej nie ma mowy. Duzo
        zalezy od tego jak sie nawiaza kontakty miedzyludzkie.
    • Gość: al9 kasia nie ma reguł IP: *.teleton.pl 16.03.09, 09:22
      a stosunek gospodarzy do Ciebie jest pochodna Twoich potrzeb,
      nastawienia, charakteru...
      w czasie mojego ostatnieg pobytu w Toskani gospodarze wszystko mi
      chcieli przekazać... opowiedziec o najblizszych plażach, zamkach i
      miasteczkach, sklepach, hipermarketach restauracjach, muzeach,
      drogach, objazdach, korkach - wszystko gotowi byli rozrysowywać,
      wciskali mi broszurki reklamowe, mapy i foldery..
      Bardzo byli zdziwieni, że wszystko wolałem sam odkrywać a pytałem
      raczej o lokalne przysmaki i kuchnię...
      Od nich też wiem, że należałem do wyjatków :-))
      Taki ze mnie dziwak...
      pozdrawiam
      al
Pełna wersja