Dodaj do ulubionych

Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmowej

17.08.04, 18:23
Wątek zainspirowany wspomnieniem o Las Vegas Parano... Jaki utwór użyty w
filmie zrobił na Was największe wrażenie, tak wielkie, że dzięki niemu
pamiętacie sceną którą muzycznie ilustrował?

Pamiętam, że ja byłem wręcz wtłoczony w fotel, kiedy po ostatniej scenie
pierwszego "Matrixa" zabrzmiał "Wake Up" Rage Against The Machine...
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 17.08.04, 18:25
      cze67 napisał:

      > Wątek zainspirowany wspomnieniem o Las Vegas Parano... Jaki utwór użyty w
      > filmie zrobił na Was największe wrażenie, tak wielkie, że dzięki niemu
      > pamiętacie sceną którą muzycznie ilustrował?
      >
      > Pamiętam, że ja byłem wręcz wtłoczony w fotel, kiedy po ostatniej scenie
      > pierwszego "Matrixa" zabrzmiał "Wake Up" Rage Against The Machine...

      "Just Like Honey" The Jesus And Mary Chain w ostatniej scenie "Lost In Translation" (czyli "po naszemu" - "Między słowami"). Błogostan, wcale nie mniejszy za drugim razem, niż za pierwszym.
        • ilhan Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 17.08.04, 18:59
          cze67 napisał:

          > ilhan napisał:
          >
          > > "Just Like Honey" The Jesus And Mary Chain w ostatniej scenie "Lost In
          > Translation" (czyli "po naszemu" - "Między słowami"). Błogostan, wcale nie
          > mniejszy za drugim razem, niż za pierwszym.
          >
          > Uwielbiam ten utwór. Jeszcze jeden powód, żeby obejrzeć film.

          Również przepiękne, być może nawet najlepsze w repertuarze Air, "Alone In Kyoto", ilustrowane jest bardzo ładną sceną - mianowicie Scarlett, i to nie tylko, bo Scarlett chodzącą po mieście (zaskoczenie) Kyoto.
          • kubasa Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 23.08.04, 14:57
            ilhan napisał:

            > cze67 napisał:
            >
            > > ilhan napisał:
            > >
            > > > "Just Like Honey" The Jesus And Mary Chain w ostatniej scenie "Lost
            > In
            > > Translation" (czyli "po naszemu" - "Między słowami"). Błogostan, wcale ni
            > e
            > > mniejszy za drugim razem, niż za pierwszym.
            > >
            > > Uwielbiam ten utwór. Jeszcze jeden powód, żeby obejrzeć film.
            >
            > Również przepiękne, być może nawet najlepsze w repertuarze Air, "Alone In
            Kyoto
            > ", ilustrowane jest bardzo ładną sceną - mianowicie Scarlett, i to nie tylko,
            b
            > o Scarlett chodzącą po mieście (zaskoczenie) Kyoto.
            >

            I jeszcze "More Than This" spiewane przez Murraya, a takze niezidentyfikowany
            przeze mnie utwor, ktory leci podczas powortu Murraya i Johannson z nocnej
            eskapady po Tokio.
            • kubasa Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 23.08.04, 15:00
              kubasa napisał:

              > ilhan napisał:
              >
              > > cze67 napisał:
              > >
              > > > ilhan napisał:
              > > >
              > > > > "Just Like Honey" The Jesus And Mary Chain w ostatniej scenie
              > "Lost
              > > In
              > > > Translation" (czyli "po naszemu" - "Między słowami"). Błogostan, wc
              > ale ni
              > > e
              > > > mniejszy za drugim razem, niż za pierwszym.
              > > >
              > > > Uwielbiam ten utwór. Jeszcze jeden powód, żeby obejrzeć film.
              > >
              > > Również przepiękne, być może nawet najlepsze w repertuarze Air, "Alone In
              >
              > Kyoto
              > > ", ilustrowane jest bardzo ładną sceną - mianowicie Scarlett, i to nie ty
              > lko,
              > b
              > > o Scarlett chodzącą po mieście (zaskoczenie) Kyoto.
              > >
              >
              > I jeszcze "More Than This" spiewane przez Murraya, a takze niezidentyfikowany
              > przeze mnie utwor, ktory leci podczas powortu Murraya i Johannson z nocnej
              > eskapady po Tokio.

              Chodzilo mi oczywiscie o "Sometimes" MBV.
              • id999 Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 22.07.06, 22:58
                podpisuje sie wszystkimi konczynami pod powyzsza dyskusja - "Miedzy slowami" to
                genialna rzecz jesli chodzi o dobor sciezke dzwiekowa. Swietna jest tez scena w
                karaoke i "What's So Funny About Peace And Love And Understading" spiewane
                przez Murraya.
                a poza tym dokladnie to co bylo mowione - "Just Like Honey", "Alone in
                Kyoto", "Sometimes"...zreszta Kevin Shields bedzie robil remiksy do nowego
                filmu Coppoli
        • ktmajcher Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 17.11.04, 07:59
          najpierw o niebie, choć to będzie polemika bardziej filmowa:
          rozczarowałem się tym filmem, niestety i filmowo, i muzycznie,
          filmowo-bo znałem dużo wcześniej scenariusz, który do mnie trafiał idealnie, po
          prostu bajka, utopia, ideał piękna i co tam jeszcze, ale rozczarowali mnie
          aktorzy,
          muzycznie-nie wiem kto to arvo part (tzn. nie znam jego nagrań), ale z muzyki
          po filmie nie zostało we mnie nic a nic, może to jest kwestia czasu, kiedyś uda
          mi się siegnąc po jego nagrania i obejrzę ponownie film, ale to są odczucia
          jakie zostały we mnie po obejrzeniu filmu,
          swoją drogą szkoda, że nikt się nie zabrał za Czyściec napisany już tylko przez
          Pisiewicza

          a kolejny film: ładnych parę lat temu (10?) oglądałem Rykszarza (kino
          azjatyckie) z kapitalnie wplecionym Creep Radiogłowych
      • cze67 Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 17.08.04, 20:09
        madee1 napisała:

        > Fight Club - Where Is My Mind, Pixies

        O właśnie, pamiętałem scenę i że to Pixies, ale za cholerę nie mogłem sobie
        przypomnieć jaki utwór grali.

        Rammstein - Rammstein w "Zagubionej autostradzie" - scena kiedy bohater filmu
        znajduje na pustyni domek z dziwnym człowiekiem. Przez wiele lat wydawało mi
        się, że to ten człowieczek jest wokalistą w tym utworze...
        • foxy21 Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 17.08.04, 21:36
          cze67 napisał:

          > Rammstein - Rammstein w "Zagubionej autostradzie" - scena kiedy bohater filmu
          > znajduje na pustyni domek z dziwnym człowiekiem. Przez wiele lat wydawało mi
          > się, że to ten człowieczek jest wokalistą w tym utworze...

          Alez mi przzypomniales, spac nie bede mogla :)
          V symfonia Beethvna w " Mechanicznej Pomaranczy",
          no nie teraz to juz bede miala koszmary na pewno:)
        • ilhan Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 24.04.05, 12:04
          haiko napisała:

          > ostatnio celebruję cudowny początek "Donnie Darko" z przebudzeniem się w
          > terenie, wschodem słońca i jazdą półśpiąc na rowerze- powala wtedy echo and the
          > bunnymen z "Killing the moon".

          To rzeczywiście fantastyczny początek tego filmu - Donnie wsiadający na rower i pierwsze dźwięki gitary. Ale późniejsze wykorzystania "Love Will Tear Us Apart", "Head Over Heels" i "Under The Milky Way" też bardzo fajne.
    • joseph80 Morricone 17.08.04, 22:18
      I utwór The Trio, w finałowej scenie klasycznego westernu Leone pt. "Dobry,
      zły, Brzydki". Scena w której naprzeciw siebie stoi trzech rewolwerowców, scena
      która wspaniale długo się ciągnie, z wybitnym utworem w tle. Z szaleńczym,
      niepokojącym i niezwykle Frippowskim;) motywem na akustycznej gitarze.
    • grimsrund Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 17.08.04, 23:40
      Trudny temat... drogi... i ciężki :)))

      Trudny, bo i do wyboru tyle tego... Pod większością rzeczy wymienionych przez
      poprzedników podpisuję się wszystkimi kończynami (iloma już nie piszę, bo się
      znowu Pagaj przestraszy :)) ). Na początek więc wymieniam cztery filmy /
      utwory, które jakoś ostatnio ponownie wpadły w moje oko / ucho, dreszcze emocji
      wywołując.

      Chronologicznie zatem:

      1990 - Public Image Ltd. THE ORDER OF DEATH, z filmu HARDWARE (reż. Richard
      Stanley). Do dziś jeden z moich ulubionych obrazów, film potrafiący być może
      wpędzić w krańcową depresję cały wagon pieprzonych medytujących mnichów
      tybetańskich (copyright: Wilq). Ludzkość żyje na wielkim wysypisku śmieci -
      pozostałości po przebytych wojnach. Jeden z tych śmieci, czyli bojowy robot
      MARK 13, zostaje na skutek pechowego zbiegu okoliczności na nowo aktywowany i
      sieje zniszczenie w pewnym budynku, tnąc na kawałki jego mieszkańców.
      Niepowtarzalna dawka futurologicznej makabry (w epizodach: Iggy Pop, Carl McCoy
      z Fields Of The Nephilim oraz Lemmy Kilmister), choć niektórzy zarzucają dziełu
      Stanley'a wtórność fabularną, tandetę scenograficzną i epatowanie przemocą. Kto
      widział film - wie, że to bzdury. W każdym razie zwieńczeniem tej radosnej
      opowieści (zgadnijcie, czy HARDWARE dobrze się kończy? :))) ) jest
      nietypowy, "elektroniczny" niemal utwór P.I.L., w którym zapętlony Jasio
      Zgniłek recytuje z upiornym pogłosem tylko kilka słów: "This is what you want /
      This is what you get". Niewielu "filmowym" piosenkom udało postawić moje włosy
      na sztorc. Temu się udało.

      1994 - The Cure BURN z filmu KRUK (reż. Alex Proyas). Fabuła prosta jak drut
      kolczasty: zbiry napadają parę narzeczonych, do niego strzelają, a potem
      wyrzucają przez okno na bruk, ją gwałcą i maltretują tak, że umiera w szpitalu.
      Rok później chłopak, Eric Draven (Brandon Lee) wraca z grobu, by pomścić śmierć
      niewinnych. Prowadzony przez kruka (a może raczej wronę po naszemu? - wszystko
      jedno) wraca do pustego mieszkania na strychu, gdzie rozegrał się krwawy
      dramat. W rytm piosenki Kiuru lustruje znajome kąty, obecnie pajęczynami i
      brudem zasnute... Bohater maluje sobie twarz w upiorną maskę. Potem podbiega do
      okna i... wyskakuje przez nie, lecz w ostatniej chwili łapie rękami okrągłą
      framugę. Gdy siła przyciągania wpycha do z powrotem do mieszkania, Eric puszcza
      okno i ląduje na podłodze. Kiedy kamera zagląda w jego twarz, wiemy już, jak
      bardzo powinniśmy współczuć jego mordercom... Dla mnie jedna ze scen będących
      esencją kina, a dźwięki BURN pasują do niej idealnie. Zresztą, wszystkie
      kiurowe utwory filmowe trzymają wysoką klasę, niezależnie od jakości samych
      obrazów (tutaj warto wspomnieć DREDD SONG z SĘDZIEGO DREDDA oraz MORE THAM THIS
      z Z ARCHIWUM X).

      2002 - Mos Def & Massive Attack I AGAINST I z BLADE II (reż. Guillermo Del
      Toro). Film, niestety, w porównaniu z pozostałymi wymienionymi tu obrazami
      wypada dość blado. Jednak scena, o której mowa, to zupełnie inna rzecz.
      Tytułowy bohater serii, pół-wampir, pół-człowiek (Wesley Snipes) musi tym razem
      sprzymierzyć się ze swoimi największymi wrogami - krwiopijcami. Po świecie
      zaczęłą bowiem szaleć nowa wampirza mutacja - Kosiarz, czyli osobnik mordujący
      tak ludzi, jak i wampiry. Blade staje zatem na czele oddziału pijących krew
      komandosów, którzy latami trenowali walkę specjalnie na spotkanie z... nim. Tak
      czy owak specgrupa udaje się do modnego klubu (zdjęcia realizowane w Pradze
      czeskiej), w którego podziemiach gnieżdżą się Kosiarze. Właśnie chwila
      zbliżania się bohaterów do zatłoczonego klubu i wejścia do przybytku, w którym
      nie wiadomo, co tak naprawdę może ich czekać - wywołuje potężny dreszcz emocji.
      Widz wie już bowiem z wcześniejszych scen, do czego zdolni są Kosiarze... Zimny
      podkład Massive Attack, na którego tle Mos Def też dość chłodnym, jak na hip-
      hop głosem śpiewa sobie piosneczkę o takim refrenie: "I-ya, I-ya / I against
      I / Flesh of my flesh / And mind of my mind / Two of a kind but one won't
      survive / My images reflect in the enemy's eye / And his images reflect in mine
      the same time". Całość dobrze podnosi adrenalinę. Szkoda, że tylko na
      chwilę... :(((

      2002 - U2 - THE HANDS THAT BUILT AMERICA - GANGI NOWEGO JORKU (reż. Martin
      Scorsese). Tutaj ciężki wybór, bo cały soundtrack jest znakomity, wyróżnia się
      na nim m.in. przeszywający utwór DIONYSUS Jocelyn Pook. Jednak piosenka U2
      pojawia się właściwie na napisach końcowych, gdy widz, który zdzierżył cały
      seans filmu, pada na kolana porażony wizją Scorsese. I słowa piosenki jak nic
      na świecie podkreślają smutek i ból promieniujący z tej opowieści - moim
      zdaniem najwspanialszego dzieła w bogatej karierze reżysera. Znikają
      bohaterowie którzy przeżyli masakrę, znikają powoli nagrobki tych, którzy nie
      przeżyli w te potworne dni w połowie XIX wieku, za to w tle widać, jak
      stopniowo buduje się wielkie miasto, znane nam obecnie. Miasto powstałe również
      na krwi tych, o których nie chce się już pamiętać. Zaiste, Scorsese nie mógł
      wybrać gorszych czasów na premierę swojego filmu - wspomnienie 11 września 2001
      jeszcze w rok później było bardzo żywe. Tak zatem jedno z najwybitniejszych
      dzieł, jakie wydała amerykańska kinematografia, przeszło niemal bez echa, w
      złośliwie ironiczny sposób dzieląc los swoich okrutnych i tragicznych zarazem
      bohaterów. A sama piosenka... Cóż, słuchana sama sobie jest po prostu w
      porządku. Słuchana jako epilog filmu - po prostu przygniata. Wtedy nawet ten
      patetyczny Pavarotti przestaje w niej irytować...

      Oh my love
      It’s a long way we’ve come
      From the freckled hills to the steel and glass canyons
      From the stony fields, to hanging steel from the sky
      From digging in our pockets, for a reason not to say goodbye

      These are the hands, that build America.
      Ahhhh America.

      I last saw your face in a watercolour sky
      As sea birds argued a long goodbye
      I took your kiss on the spray of the new line star
      You gotta live with your dreams
      Don't make them so hard, ohh ohh.

      And these are the hands, that built America.
      Ahhhh America.

      Of all of the promises
      Is this one we could keep?
      Of all of the dreams
      Is this one still out of reach?

      Halle, Ole

      It's early fall, there's a cloud on the New York sky line.
      Innocence, dragged across a yellow line.

      These are the hands that built America.
      These are the hands that built America.
      Ahhhh America.
      Ahhhh America.
      • ihopeyouwilllikeme Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 18.08.04, 00:56
        grimsrund napisał:

        > 2002 - U2 - THE HANDS THAT BUILT AMERICA - GANGI NOWEGO JORKU (reż. Martin
        > Scorsese). Tutaj ciężki wybór, bo cały soundtrack jest znakomity, wyróżnia
        się
        > na nim m.in. przeszywający utwór DIONYSUS Jocelyn Pook. Jednak piosenka U2
        > pojawia się właściwie na napisach końcowych, gdy widz, który zdzierżył cały
        > seans filmu, pada na kolana porażony wizją Scorsese. I słowa piosenki jak nic
        > na świecie podkreślają smutek i ból promieniujący z tej opowieści - moim
        > zdaniem najwspanialszego dzieła w bogatej karierze reżysera. Znikają
        > bohaterowie którzy przeżyli masakrę, znikają powoli nagrobki tych, którzy nie
        > przeżyli w te potworne dni w połowie XIX wieku, za to w tle widać, jak
        > stopniowo buduje się wielkie miasto, znane nam obecnie. Miasto powstałe
        również
        >
        > na krwi tych, o których nie chce się już pamiętać. Zaiste, Scorsese nie mógł
        > wybrać gorszych czasów na premierę swojego filmu - wspomnienie 11 września
        2001
        >
        > jeszcze w rok później było bardzo żywe. Tak zatem jedno z najwybitniejszych
        > dzieł, jakie wydała amerykańska kinematografia, przeszło niemal bez echa, w
        > złośliwie ironiczny sposób dzieląc los swoich okrutnych i tragicznych zarazem
        > bohaterów. A sama piosenka... Cóż, słuchana sama sobie jest po prostu w
        > porządku. Słuchana jako epilog filmu - po prostu przygniata. Wtedy nawet ten
        > patetyczny Pavarotti przestaje w niej irytować...

        Cóż, miło mi to oczywiście czytać, ale po pierwsze nie zgadzam się zupełnie
        odnośnie oceny filmu ( jak dla mnie gniot totalny, ledwo dotrwałem do końca ),
        a po drugie żadnej wersji ww. utworu pan Pavarotti nie zaszczycił swoim
        udziałem ( no, chyba że jego nazwisko zostało użyte w kontekście alegoryczno-
        ironicznym... ), chyba, że ja czegoś nie wiem ( w co szczerze, i bez fałszywej
        skromności wątpię ). Miał co prawda ( wespół z pięknymi siostrami Corr )
        uświetnić wykonanie na żywo tej piosenki przez zespół U2 podczas gali rozdania
        Oscarów, ale w związku z kategorycznym sprzeciwem organizatorów ( wyrazy
        bezgranicznego niezrozumienia... ) nie udało się tego zamiaru zrealizować.

        <za wszelkie błędy przepraszam, jest 1 w nocy, mój mózg nie funkcjonuje :)>
        • grimsrund Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 18.08.04, 01:33
          Niech będzie zatem "Pavarotti" jako metafora zapiewajły w dobrych intencjach
          wcinającego się tam, gdzie nie zawsze potrzeba. Nie wiem bowiem, czyj głos
          słychać obok Bono w tym utworze.

          Reszta - czyli wszystko - kwestia gustu :)))

          Warto wszakże przypomnieć, że pełna, reżyserska wersja filmu ma 4 godziny i nie
          ujrzała jeszcze światła dziennego. Często bywa tak, że obraz zmieszany z błotem
          nabiera blasku nawet w oczach wielu zapalczywych krytyków, gdy widzą go oni w
          formie zamierzonej przez twórcę.

          I jeszcze jedno - podobno całą oryginalną muzykę do GANGÓW NOWEGO JORKU
          skomponował wieloletni współpracownik Scorsese Elmer Bernstein. Wielka szkoda
          (nic nie ujmując kompilacji zestawionej pod kierownictwem Robbie'go
          Robertsona), że nigdy nie ujrzała ona światła dziennego :((
      • dziewczyna_mickiewicza Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 18.08.04, 12:53
        > 2002 - Mos Def & Massive Attack I AGAINST I z BLADE II (reż. Guillermo Del
        > Toro).

        az normalnie jeszcze raz obejrze dwojke (w ramach przypomnienia przed trojka
        chyba, hehehe), bo.. nie moge sobie tego przypomniec. ale dawno ogladalam, moze
        to mnie tlumaczy:)))

        ps. gangi nie byly takim strasznym gniotem, no juz nie przesadzajmy. dalo sie
        obejrzec. podejrzewam, ze z ta wersja rezyserska to tak samo, jak z
        czterogodzinna wersja hamleta branagha, ktora jest idealna - ta skrocona wypada
        gorzej stanowczo. niektorych rzeczy nie mozna wycinac, nie szkodzac calosci.
    • pop_up Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 18.08.04, 12:32
      fajną atmosferę tworzy przewodni motyw z "28 dni później" a szczególnie kiedy
      główny bohater po wyjściu ze szpitala zaczyna błądzić po mieście a muzyka
      nabiera tempa. nie umiem bardziej tego sprecyzować bo widziałem film tylko raz.

      a tak wracając do "las vegas parano" to oczywiście "white rabbit" jeffersonów
      kiedy dr gonzo leży w wannie i kwili. wspaniale tragikomiczna scena. wogóle
      cały film jest naładowany takimi scenami które nierozerwalnie wiążą sie z
      muzyką i są niezwykłe.
      • pytajnick Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 23.07.06, 14:53
        pup_up:

        "fajną atmosferę tworzy przewodni motyw z "28 dni później" a szczególnie kiedy
        główny bohater po wyjściu ze szpitala zaczyna błądzić po mieście a muzyka
        nabiera tempa. nie umiem bardziej tego sprecyzować bo widziałem film tylko raz."

        Z powodu tego własnie fragmentu - ktoś mi wspomniał, że on tu jest - obejrzałem
        ten film. I film ten natychmiast wkroczył do czołówki mojego prywatnego
        zestawienia filmów wszechczasów, oglądałem to raz za razem z kolejnymi osobami.
        Jest wybitny, tym bardziej że nieskobudżetowy, niemal sami nieznani aktorzy, itd.

        A ten niesamowity - najbardziej niesamowity! - moment filmu zawdzięczamy między
        innymi muzykom Godspeed You Black Emperor!, to kawałek z debiutu F#A#oo
    • joseph80 Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 18.08.04, 21:53
      Pamiętam, że kiedyś miałem przyjemność oglądać jakiś film krate wyprodukowany w
      Hong Kongu (uwielbiam te filmy, im bardziej prymitywne tym lepiej:) na TV4.
      Film został nakręcony w 74 roku i był (tego nie jestem pewien na 100%) jednym z
      pierwszych filmów Johna Woo. Nawet nie pamiętam jaki to był tytuł, scena też
      była raczej słaba:jakieś zebranie, narada wojowników. Ale to co usłyszałem w
      tle wcisnęło mnie w fotel. Był to The Ancient, grupy Yes. A właściwie jego
      początek, wycięty i powtórzony kilkakrotnie. Do dziś nie mogę odżałować, że nie
      zapisałem tytułu tego dzieła:P
      • aimarek Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 22.08.04, 15:47
        Zdecydowanie podpisałbym się pod:
        - "Where Is My Mind" w "Fight Clubie"
        - "California Dreaming" w "Chungking Express"

        W "Lost In Translation" największe ciary przeszły mi jednak w momencie gdy
        pojawia się ten przecudowny motyw z "Sometimes" MBV. Zupełnie niesamowita
        sprawa. Utwierdziłem się wtedy w przekonaniu jak genialną płytą jest "Loveless".

        Z kolei ostatnia scena z "Nieba" Tykwera była według mnie strasznie
        pretensjonalna. Nie cierpię tego filmu...

        Od siebie dodałbym sekwencję początkową z pierwszej części "Bastionu" na
        podstawie prozy Stephena Kinga. O ile sam film arcydziełem nie był, tak zapadła
        mi w pamięć scena, w której kamera płynie przez pomieszczenia jakiegoś
        laboratorium bodajże, pokazując ciała uśmierconych wirusem ludzi, przy
        wspaniałej piosence "Don't Fear The Reaper" Blue Oyster Cultu.

        No i jeszcze kawałek Ramonesów "Pet Sematary" na koniec filmu o takim samym
        tytule.
        • dziewczyna_mickiewicza Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 22.08.04, 15:56
          > Z kolei ostatnia scena z "Nieba" Tykwera była według mnie strasznie
          > pretensjonalna. Nie cierpię tego filmu...

          wcale mnie to nie dziwi. jak ktos czyta do poduszki "american psycho"
          b.e.ellisa, to nie moze byc do konca normalny;)
          a swoja droga w filmowej wersji tej ksiazki tez kilka fascynujacych wyborow
          soundtrackowych sie przewinelo. o ile mnie pamiec nie myli (ostatni raz
          ogladalam american psycho z rok temu), w scenie zalatwiania siekiera tego
          picusia z firmy, bateman opowiada mu kilkadziesiat sekund wczesniej o fenomenie
          huey lewis (tak sie nazywali? skleroza mnie dopada weekendowa chyba). i wlasnie
          leci ich jakis kawalek - taki niesamowicie radosny i skoczny:) i christian bale
          z tym swoim psychopatycznym usmieszkiem na wypeelingowanej twarzy:)))
          • cze67 Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 13.09.06, 10:58
            dziewczyna_mickiewicza napisała:

            > a swoja droga w filmowej wersji tej ksiazki tez kilka fascynujacych wyborow
            > soundtrackowych sie przewinelo. o ile mnie pamiec nie myli (ostatni raz
            > ogladalam american psycho z rok temu), w scenie zalatwiania siekiera tego
            > picusia z firmy, bateman opowiada mu kilkadziesiat sekund wczesniej o
            fenomenie huey lewis (tak sie nazywali? skleroza mnie dopada weekendowa chyba).
            i wlasnie leci ich jakis kawalek - taki niesamowicie radosny i skoczny:) i
            christian bale z tym swoim psychopatycznym usmieszkiem na wypeelingowanej
            twarzy:)))

            Film ów, po raz pierwszy, oglądałem wczoraj na AXN. Zespół nazywał się Huey
            Lewis and The News, a Bale omawiał w owym obrazie także twórczość Whitney
            Huston i (co szczególnie mnie zaciekawiło) ciekawie, choć skrótowo opisał
            twórczość Phila Collinsa solo i z Genesis.
    • ayya Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 25.08.04, 11:20
      "I want you" Elvisa Costello w filmie Michael Winterbottoma o tym samym tytule
      czyli "I want you" :)
      "Atomic" Sleepera w "Trainspotting" (choć tam było kilka świetnych kawałków)
      "The End" The Doors w "Czasie Apokalipsy"
      "Siren" Tori Amos w "Wielkich nadziejach"
      Boguś Linda śpiewa Cohena po polsku w "Sarze" :PPP
      • teddy4 Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 17.11.04, 11:07
        W pełni popieram. to co już zostało napisane odnośnie "Lost In Translation" -
        wręcz podręcznikowy przykład tego, jak istotny jest soundtrack (MBV, JAMC).
        Zgadzam się także z "Unfinished Sympathy".
        Dopisuję:
        Czeski film "Samotni" reż. David Ondricek. Wielokrotne powtórzenie genialnej
        piosenki "Hello Lucky Boy". Bardzo przytomne wykorzystanie "Day and Night"
        Moloko w scenie miłosnej. W ogóle cały soundtrack znakomity, o czym już pewnie
        pisałem.
        Inny czeski film czyli "Rok diabła", reż. Petr Zelenka.
        Wykorzystanie "Exorcism" Killing Joke w scenie gdy Jaz C. prowadzi Nohavicę i
        Cechomor na pustkowie. Genialny patent z bardzo dużym wzmacniaczem w szczerym
        polu i Frantiskiem Cernym grającym na przesterze temat z piosenki "Promeny".
        No i, the last but not least, Bauhaus z "Bela Lugosi Is Dead" na dobre
        rozpoczęcie "The Hunger" (podobno to znaczy "Zagadka nieśmiertelności").
    • cze67 Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 27.11.04, 11:39
      cze67 napisał:

      > Pamiętam, że ja byłem wręcz wtłoczony w fotel, kiedy po ostatniej scenie
      > pierwszego "Matrixa" zabrzmiał "Wake Up" Rage Against The Machine...

      Wczoraj, kiedy oglądałem to na TVN już mnie nie wbiło, bo telewizja ta,
      polsatowym zwyczajem, ledwie zaczęły się napisy wrzuciła swoje reklamówki.
      Kretynizm.
      • eowyn Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 20.04.05, 15:01
        Bardzo lubie muzyke z "Blizej" Mike'a Nicholsa, tak odkrylam Damiena Rice'a, a
        przede wszystkim swietnie uzyte "How Soon Is Now?" w scenie w klubie nocnym...

        No i ja rowniez wymiekam w finale Leona, kiedy Sting zaczyna spiewac.:)
        --
        There is a star in the sky
        guiding my way with its light
    • ton2 Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 11.05.05, 18:43
      Z kolei utworem zbeszczeszczonym i to na potrzebe slabiutkiego filmu
      jest "Halleluja" Jeffa Buckleya w niemieckich "Edukatorach". Jak to zobaczylem
      i uslyszalem, to az zjechalem pod fotel z zazenowania i zniesmaczenia. Dobrze
      ze bylem na czczo, bo chyba bym zwrocil.

      Musze sie tez przyznac, ze slyszac "Smells Like Teen Spirit" w "Moulin Rouge"
      poczulem lekki niesmak, ale moze to dlatego, ze choc fanem Nirvany nigdy
      wielkim nie bylem, to ta piosenka jednak dla mojego pokolenia jest pewnym
      symbolem. Moze to brzmi patetycznie, ale wydalo mi sie to nie na miejscu jakos.
      Teraz chyba juz tak bym sie nie przejal, ale wtedy jakos bardzo mnie to ubodlo.

      Sorry za zbaczanie od glownego tematu watku, ale tak jakos wyszlo.

      Pozdrawiam
      • tymbarski Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 12.05.05, 10:54
        Hmm właściwie kwalifikuje się tu całe Pulp Fiction, bo tam dźwięk świetnie "gra"
        z obrazem.
        Moja ulubiona scena to Forrest Gump, gdy Forresta wcielili do wojska i wysłali
        do Wietnamu. Scena - ujęcie z góry na ogromne pole, słońce amerykanie w
        mundurach polowych i z pełnym uzbrojeniem i w tym momencie w tle rozpoczyna się
        All Along the Watchtower w wersji Hendrixa. Cud!
        • mgielka83 Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 12.05.05, 19:54
          to i ja dodam coś os siebie:
          Przełamując fale- tam kazda scena jest poprzedzona statycznym ujęciem z
          podkładem muzycznym-klasykiem najczęsciej.. przed jedna z częsci jest "Child in
          time", reszty nie pamietam..
          robiło wrażenie.

          Wiem ze gdzieś (gdzie?) wykorzystano fajnie "Highway to hell", ale skleroza nie
          boli:)
    • bagnos Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 26.07.05, 01:13
      Mistrzem budowania nastroju poprzez muzykę był i zawsze będzie Kubrick.
      Genialne wykorzystanie Straussa w odysei, beethovena w pomaranczy czy haendla w
      barry lyndon.
      Ale jest jeszcze jeden mistrz - david lynch. Wystarczy przypomnieć "in heaven
      everything is fine" z niesamowitej "glowy do wycierania".
      Czy Rammsteina z zagubionej autostrady.
      (a z polskich?)
      Koncowa scena Wojaczka z muzyka Góreckiego - rewelacja
      • pagaj_75 Re: Utwór wykorzystany w niezwykłej scenie filmow 26.07.05, 08:59
        bagnos napisał:

        > Mistrzem budowania nastroju poprzez muzykę był i zawsze będzie Kubrick.
        > Genialne wykorzystanie Straussa w odysei

        Jeszcze genialniej wykorzystał tam muzykę współczesnego węgierskiego kompozytora
        Ligetiego, ale chyba mało kto to zauważa, wszyscy tylko tego Straussa słyszą...

        > Ale jest jeszcze jeden mistrz - david lynch.

        No ba. Cała "Zagubiona autostrada" to jest przykład kapitalnego wykorzystania
        istniejącej już muzyki. Nie tylko Rammstein, ale i "I'm Deranged" Bowiego, "Song
        to the Siren" This Mortal Coil, no i (last but not least) "I Put a Spell on You"
        w interpretacji Merlina Mięsona, którego generalnie organicznie nie trawię, ale
        tutaj po prostu facet rozwala...
    • pytajnick 28 days later - do obejrzenia 25.07.06, 21:44
      Jest ten kilkuminutowy fragment na youtube!
      www.youtube.com/watch?v=zldBYfj7B3M&search=godspeed%20you
      W kontekscie filmu robi sto razy wieksze wrazenie, ale jak ktos nie przewiduje
      zeby mial kiedykolwiek okazje zobaczyc caly film - co nieustannie serdecznie
      polecam - to mozna sobie ten fragmencik wrzucic.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka