Nils Petter Molvaer w Filharmonii Narodowej

10.10.04, 22:31
No, Pagaj, pisz recenzje:)))))
    • pagaj_75 Re: Nils Petter Molvaer w Filharmonii Narodowej 10.10.04, 23:20
      Już już, właśnie wróciłem do domu :)

      Moim zdaniem - znakomity koncert. Nawet jeśli wziąć pod uwagę dziwne uczucie, że
      połowa dźwięków leciała z zaprogramowanego wcześniej laptopa, przy którym
      dzielnie klikał Nils Petter. Nie będę wymieniał tytułów, bo szczerze: słabo je
      kojarzę. W dodatku, najwyraźniej poszczególne utwory mocno się zmieniły w
      porównaniu z wersjami z płyty... Co do zespołu - razem z Piżmakiem byliśmy
      zgodni: rewelacyjny perkusista (no wybijał jakieś szamańskie, plemienne rytmy, a
      i trochę drum'n'bassu w czasie rzeczywistym :)), didżej, której zmieniał płyty
      jak szalony, przez co tak naprawdę nie wiadomo co z tych płyt tak naprawdę
      dobiegało naszych uszu, no i pan miotający się przy konsoletach (to jakieś
      nowoczesne pomysły, żeby dźwiękowca dawać na scenę, żeby sobie chłopak potańczył
      :)) Brakowało mi gitarzysty, który na płytach grał tak zjawiskowo momentami.
      Główny bohater w formie, biegał od z trąbką laptopa do mikrofonu i z powrotem,
      sprzęgał tą trąbkę z jakimś syntezatorem, no dużo hałasu robił generalnie :)

      Teraz wady: zdecydowanie za krótko, mógł być jeszcze jeden bis (choć ten jedyny
      był powalający), no i ta filharmonia. Taki koncert jednak lepiej wypadłby w
      jakimś klubie. Jedyna zaleta tego miejsca to bardzo dobra akustyka - słychać
      było nawet trzaski winylu :) Trochę sztywna, filharmonijna organizacja, włącznie
      z tymi kwiatami na koniec dla Molvaera (mocno się chyba zdziwił), no i sztywno
      ustalonym czasem koncertu.

      Ale warto było. To teraz Piżmak doda coś od siebie :)
      • pirx13 Re: Nils Petter Molvaer w Filharmonii Narodowej 11.10.04, 00:20
        to może ja się wtrącę ;-)
        Pozostaje mi sie tylko cieszyć, że miałem możliwość zobaczyć Molvaera z
        zespołem, dzień wcześniej w Katowicach w klubie hipnoza. Bo to był koncert
        doskonale sprawdzający się w klubie, wypełnionym ludźmi, stojącymi, a właściwie
        tańczącymi :-) bezpośrednio pod małą sceną, dokładnie wypełnioną sprzętem,
        który zresztą można było sobie spokojnie przed lub po koncercie pooglądać,a
        przy okazji podsunąć Molvaerowi płytę do podpisania :-)
        Sam koncert był pełen muzyki własciwie tanecznej (w końcu było 2 dj'ów i
        perkusista), transowe i ostre rytmy, te basy ściskające żołądek :-) sample,
        przetworzony dźwięk trąbki, trzaski, a nawet głos G. Busha :-) tylko od czasu
        do czasu w ramach przerywników pojawiały się spokojniejsze fragmenty, gdzie
        Molvaer tworzył klimat swoją trąbką, a reszta zespolu mogla spokojnie zapalić,
        napić się piwa itp.
        Koncert zakończył się 2 bisami, pierwszy złozony z 2 części, pierwsza z mocnym
        rytmem, druga to właściwie tylko trąbka solo, mająca chyba za zadanie wyciszyć
        publiczność, ale nic z tego :-) i gdy wydawało się, że to juz koniec, nawet
        koleś obslugujący oświetlenie (zresztą doskonale podkreślające transowość
        muzyki) gdzieś juz sobie poszedł, zespół wyszedł jeszcze raz. W ostatnim
        utworze Molvaer praktycznie nie dotykał trąbki tylko niemal przez cały czas
        pochylony nad swoim laptopem wraz z pozostałymi muzykami, zagrał jeszcze jeden
        utwór długi, transowy, pełen jakże przyjemnych zgrzytow i trzasków w tle. Potem
        juz były tylko kolejne podziekowania Molvaera, choć miało się wrażenie, że dj'e
        chcieli grać jeszcze dłużej, ale niestety szef zarządził koniec.
        a co do koncertu warszawskiego to właśnie zastanwiałem sie kto wpadł na ten
        pomysł z filharmonią narodową, bo to była dla mnie bardzo dziwna decyzja i
        zarazem chyba wielka pomyłka z strony organizatora
      • pizmak31 Re: Nils Petter Molvaer w Filharmonii Narodowej 11.10.04, 17:10
        Przepraszam, ze tak pozno, ale nei moge obrobic. No wiec tak, dla mnei 2/3
        koncertu rewelacyjne, 1/3 po prostu nuda, czyli te dwa dluuuugie utwpry chyba
        antywojenne z glosem Busha jeden, a drugi - z glosem jakiegos Irakijczyka.
        Dluzyzna i nuda. Poza tym, jak sie zgodzilismy z Pagajem, to nie jest koncert
        na filharmonie, mimo, ze byly swietnie swiatla, ale kompletnie nie ta
        atmosfera. Swietny, porywajacy bis, tu tez jest zgoda, mnie troche nie
        usatysfakcjonowal Maly Indianin - to taki sztandarowy utwor Nilsa, co nawet
        jego video jest na stronie internetowej, zabrzmial mniej magiczniej niz sie go
        slucha z komputera i troche byl jakis taki za krotki. W ogole granie muzyki na
        trabce i laptopie jest dla mnie dyskusyjne i brakuje mi tam szalu tworczego,
        eskatazy, przejecia. ale moze ja juz stara jestem. Generalnie koncert na cztery
        plus, ale nigdy juz nie pojde do filharmonii.
        Pagaj, miales ladna frzyure :) serio :)))
        • out_to_lunch Re: Nils Petter Molvaer w Filharmonii Narodowej 11.10.04, 22:52
          pizmak31 napisała:

          > Maly Indianin - to taki sztandarowy utwor Nilsa, co nawet
          > jego video jest na stronie internetowej, zabrzmial mniej magiczniej niz sie
          > go
          > slucha z komputera i troche byl jakis taki za krotki.
          ###

          Się przyczepię. Przed "NP3" Molvaer, zdaję sie, że wydał dwie inne rzeczy
          (pomijając projekty Z kimś). 'Little Indian' za cholerę sztandarowy nie jest.


          > W ogole granie muzyki na
          > trabce i laptopie jest dla mnie dyskusyjne i brakuje mi tam szalu tworczego
          ###
          Wrrrrrrrrrrr............
        • pagaj_75 Re: Nils Petter Molvaer w Filharmonii Narodowej 12.10.04, 08:49
          pizmak31 napisała:

          > Pagaj, miales ladna frzyure :) serio :)))

          No ba! Specjalnie sobie taką zrobiłem do tej filharmonii, nie? :)
Pełna wersja