abranova
10.02.05, 16:58
Pretekstem do podjęcia tematu niech będzie wybór piosenki mającej
reprezentować Polskę na konkursie Eurowizji. Kiedy miało reprezentować nas
Ich Troje, wszyscy rwali włosy z głowy i oznajmiali, że spadliśmy na samo
dno. Jednak po przesłuchaniu fragmentu piosenki Ivana i Delfina (czy też
odwrotnie?) mogę stwierdzić, że w takim razie wzystko ma swoje drugie,
dziesiąte i setne dno...
I teraz tak
Zapewne przytłaczająca większość z Was nie uważa Eurowizji za jakąś
wartościową i ważną imprezę. Raczej określilibyście ją jako obciachową.
Jednak piosenka "laj laj laj jal razy 100" jest niewątpliwie mega obciachem.
Czy zatem obciachem jest wystapić z obciachową piosenką na obciachowym
konkursie? Czy obchodzi nas zdanie widzów z innych krajów i obciachowej
publiczności na imprezie? Może właśnie w ogóle nie powinniśmy się wstydzić,
bo nikt poważny tego nie bedzie oglądał.
Chociaż z drugiej strony mozna przecież wysłać na konkurs nie-obciachowego
wykonawcę. Bo nawet jeżeli ktoś ocenił utwory wykonywane przez Edyte Górniak
czy A.M. Jopek jako słabe, to przynajmniej Polska nie musiała się za panie
wstydzić, bo i śpiewać umialy i wyglądały :)
Jak to więc jest z tym obciachem? Czy istnieje sam w sobie czy zawsze zalezy
od okoliczności i od świadków oewgo obciachu?