cze67
14.03.05, 15:32
Sytuacja jest taka - słyszycie (na składance, w radio, gdziekolwiek) nagranie
nieznanego dotychczas artysty, które Was powala, jest świetne i w ogóle.
Niewiele się zastanawiając i zakładając, że pozostałe są także znakomite,
kupujecie płytę. I tu - wielkie rozczarowanie. Reszta nagrań jest słabych
albo wręcz do d.
Ja tak miałem z artystką, która nazywa się Shawn Colvin, i której znakomite
nagranie Ricochet in Time został zamieszczony na jakiejś składance. Niewiele
się zastanawiając, pod wpływem wysłuchania tegoż numeru (a, trzeba dodać -
było to z sześć lat temu - nie miałem możliwości posłuchać sobie, przez
Internet choćby, innych jej nagrań), zamówiłem dwie płyty onej pani.
Które po jakimś czasie (bardzo dla siebie niekorzystnie) sprzedałem. Jakieś
słabiutkie countrowe granie, zupełnie mi nie leżące. Richochet wprawdzie
miało jakieś kantrowe naleciałości, ale miało też jakiś nerw i nastrój.
Reszta nagrań była tego zupełnie pozbawiona.