cze67
28.04.05, 10:44
Mój kolejny wskrzeszony wątek ze starego FM:
Jedni artyści nagrywają (nagrywali) wciąż lepsze płyty. Nie zaniżają poziomu,
ciągle zaskakują (zaskakiwali) świetną formą (w przypadku tych, którzy już
nie istnieją, było tak do końca ich działalności).
Inni wykonawcy w którymś momencie zagubili drogę (albo wykonali nagły zwrot,
najczęściej trudno akceptowany przez wielu fanów) i staczają (staczali) się
po równi pochyłej. Dalszy ciąg lub koniec ich kariery to tylko cień
wspaniałych debiutów, kilku pierwszych płyt.
Jest i trzecia kategoria. Artyści, którzy przez cały czas utrzymują mniej
więcej wysoki poziom.
Moja lista
Pierwsza kategoria:
Beatles, Police, My Bloody Valentine.
Druga:
Smashing Pumpkins, Genesis, Marillion, U2, Paul McCartney, Lenny Kravitz,
Black Sabbath, Led Zeppelin, Cocteau Twins, Mike Oldfield, Yes (choć ostatnia
płyta - świetna, ale porównując lata 70. z 80. i 90. wychodzi jednak na
minus)