Dodaj do ulubionych

Wasze ostatnie muzyczne nabytki II

29.04.05, 16:48
Znow pozwalam sobie zalaozyc drugo czesc watku niemojego, ale w pierwszej
czesci trace przeglad sytuacji.

Ja ostatnio nabylem prze ebay 4 DVD z koncertami Genesis z poczatku lat 80 -
jeszcze nie mialem czasu ogladac wiec wrazenia nastepnym razem. Z listy
utworow wiem jednak co mnie oczekuje - bylem osobiscie wtedy na koncertach
tych tras.
Obserwuj wątek
      • mort_subite Takiej to dobrze... 29.04.05, 21:20
        ...a ja to muszę sam sobie kupować... :-((

        ;-)

        Żeby mnie nie oskarżono o próbę zamiany wątku o nowych nabytkach w wątek "jęczący" ;-) podam swój ostatni (wczorajszy) nabytek płytowy...

        Tytułem eksperymentu kupiłem płytę "The space between us" Craiga Armstronga. Facet kojarzył mi się jedynie ze współpracą z Massive Attack (płyta "Protection"), więc można przyjąć, ze był to zakup w ciemno. Mało ryzykowny, bo Media Markt wycenił wspomniany krążek na raczej mało rujnujące 19,99 PLN.
        Po pierwszym, wstępnym i mocno "zabieganym" przesłuchaniu - całkiem przyjemne granie. Może nie do niekończącego się delektowania się w ciemności, ale jako raczej relaksujące tło dźwiękowe do dobrej lektury - będzie jak znalazł. ;-))
        • martolka Re: Takiej to dobrze... 01.05.05, 22:35
          > ...a ja to muszę sam sobie kupować... :-((
          >
          > ;-)

          tylko tego Janerke wydebilam jak dotad; z reguly sa tylko jakies Jennifery
          Lopez czy inne skladanki hitów :-/


          z innych nabytków - Tori Amos The Beekeeper - i bardzo sie podoba :-)
          • mort_subite Re: Takiej to dobrze... 05.05.05, 11:28
            martolka napisała:

            > tylko tego Janerke wydebilam jak dotad; z reguly sa tylko jakies Jennifery
            > Lopez czy inne skladanki hitów :-/

            No ładnie - J.Lo Ci się nie podoba? ;-P
            A dzięki składankom hitów jesteś przynajmniej na bieżąco z tym, co się dzieje w
            świecie ambitnej rozrywki ;-)) Możesz łatwo ocenić, czy DJ w danym klubie jest
            na czasie czy powinien o wnukach mysleć ;-)

            Ech, niektórym trudno dogodzić... ;-)

            > z innych nabytków - Tori Amos The Beekeeper - i bardzo sie podoba :-)

            Ja właśnie sprzedałem koleżance zza biurka koncepcję pt. "pożycz mi ostatnią
            Tori Amos". O dziwo nie rzuciła we mnie ani ciężkim słowem, ani przedmiotem -
            jest więc szansa na posłuchanie po niedzieli... ;-)

            Pozdrawiam postpierwszodługoweekendowo i przeddrugodługoweekendowo (trzeba
            wybiegać myślą śmiałą w świetlaną przyszłość) ;-)

            m/s
            • martolka Re: Takiej to dobrze... 05.05.05, 17:11
              > A dzięki składankom hitów jesteś przynajmniej na bieżąco z tym, co się dzieje
              w świecie ambitnej rozrywki ;-)) Możesz łatwo ocenić, czy DJ w danym klubie
              > jest na czasie czy powinien o wnukach mysleć ;-)

              jaki DJ? jaki klub? - nie bywam :-P


              > Ech, niektórym trudno dogodzić... ;-)

              a jakże :-)


              > Ja właśnie sprzedałem koleżance zza biurka koncepcję pt. "pożycz mi ostatnią
              > Tori Amos". O dziwo nie rzuciła we mnie ani ciężkim słowem, ani przedmiotem -
              > jest więc szansa na posłuchanie po niedzieli... ;-)

              a jak nie, to mogę zapodać stronkę ruską z mp3 całej płyty.


              > Pozdrawiam postpierwszodługoweekendowo i przeddrugodługoweekendowo (trzeba
              > wybiegać myślą śmiałą w świetlaną przyszłość) ;-)

              drugi długi się zapowiada całkowicie w pracy (oprócz niedzieli) :-(


              > Może nie do niekończącego się delektowania się w ciemności,

              wracając do tego kawałka z posta wyżej, jeżeli to prawda, to jesteś trzecią
              osobą na tym forum o jakiej wiem, że tak słucha muzyki :-)
              (pozdrowienia dla miecia!)
              • mort_subite Re: Takiej to dobrze... 05.05.05, 22:21
                martolka napisała:

                > jaki DJ? jaki klub? - nie bywam :-P

                Ja - szczerze mówiąc - też nie za bardzo... ;-)
                A jeśli już, to raczej nie w miejscach, gdzie królują "hity z satelity", choć - niestety - coraz trudniej znaleźć miejsce całkowicie wolne od takich dźwiękowych potworków. Szczęście w nieszczęściu - trafiają się lokale, gdzie serwują NIE TYLKO gnioty. Przynajmniej w małych sarmackich wioskach... ;-P

                > a jakże :-)

                ;-)

                > a jak nie, to mogę zapodać stronkę ruską z mp3 całej płyty.

                OK. Jak kumpela nawali z płytą i zacznie się migać, to zaniosę uniżoną suplikę do Waćpani o udostępnienie namiarów na inkryminowaną stroniczkę... ;-))
                Póki co jednak, spróbuję wydębić płytę z nieskompresowaną muzyką.

                > drugi długi się zapowiada całkowicie w pracy (oprócz niedzieli) :-(

                Ktoś pracuje, by bawić się mógł ktoś... ;-)
                Przypuszczalnie w jakiś inny dzień, kiedy niżej podpisany i jemu podobni nieszczęśnicy będą tkwić przy maszynie w jakiejś odległej fabryce sznurka do snopowiązałek, Ty będziesz spoglądać na nas z oddali korzystając ze słońca, wolności i egzotycznych drinków z palemką... ;-)

                > > Może nie do niekończącego się delektowania się w ciemności,
                >
                > wracając do tego kawałka z posta wyżej, jeżeli to prawda, to jesteś trzecią
                > osobą na tym forum o jakiej wiem, że tak słucha muzyki :-)
                > (pozdrowienia dla miecia!)

                Dopiero trzecią osobą słuchającą w ciemności?? Nie twierdzę, że inaczej się nie da, ale przecież tak jest chyba najlepiej. Żadne bodźce wzrokowe wtedy człowieka nie dekoncentrują, pozwalając skupić się na tym, co wydostaje się z głośników. "Widzisz" wtedy słuchem, wizualizując sobie w głowie scenę dźwiękową, zgodnie z zamysłem realizatora nagrania. Zresztą znany brytyjski producent kolumn głośnikowych, firma Bowers & Wilkins (B&W) korzystała kiedyś z takiego oto hasła reklamowego: "Listen and you'll see". Nie bez racji.
                Jak zmęczę (jeszcze nawet nie zaczęty ;-P ) remont w domu i zainwestuję w jakiś upgrade sprzętu grającego, to dopiero zaczną się całonocne seanse z wirującą płytą... Taki samotniczy substytut wirującego seksu ;-P
                • martolka Re: Takiej to dobrze... 06.05.05, 20:13
                  > niestety - coraz trudniej znaleźć miejsce całkowicie wolne od takich
                  dźwiękowych potworków. Szczęście w nieszczęściu - trafiają się lokale, gdzie
                  > serwują NIE TYLKO gnioty. Przynajmniej w małych sarmackich wioskach... ;-P

                  :-P
                  trafają się, ale trzeba z bardzo silnym reflektorkiem szukać :-)


                  > OK. Jak kumpela nawali z płytą i zacznie się migać, to zaniosę uniżoną
                  suplikę do Waćpani o udostępnienie namiarów na inkryminowaną stroniczkę... ;-))
                  > Póki co jednak, spróbuję wydębić płytę z nieskompresowaną muzyką.

                  powodzenia Waćpanu życzę (myślę, że się udało, bo to już ta pora)


                  > /cut/ Ty będziesz spoglądać na nas z oddali korzystając ze słońca,
                  > wolności i egzotycznych drinków z palemką... ;-)

                  najpierw jakieś kluby i dj-je, teraz drinki z palemką i wolność... nie no.


                  > Dopiero trzecią osobą słuchającą w ciemności?? Nie twierdzę, że inaczej się
                  > nie da, ale przecież tak jest chyba najlepiej /cut/

                  Otóż to właśnie. Może jeszcze ktoś tak słucha tylko się nie przyznał :-)
                  Ciemność (ewentualnie świeczka), a dodatkowo do niektórych płyt słuchawki na
                  uszy, żeby żaden dźwięk nie uciekł.


                  > Jak zmęczę (jeszcze nawet nie zaczęty ;-P ) remont w domu i zainwestuję w
                  jakiś upgrade sprzętu grającego, to dopiero zaczną się całonocne seanse z
                  > wirującą płytą... Taki samotniczy substytut wirującego seksu ;-P

                  nie to forum ;-), jednakoż porównanie idealne :-D
                  całonocne??
                  • mort_subite Re: Takiej to dobrze... 07.05.05, 13:55
                    martolka napisała:

                    > :-P
                    > trafają się, ale trzeba z bardzo silnym reflektorkiem szukać :-)

                    Jak się domyślam masz na podorędziu kilka przeciwlotniczych szperaczy? ;-)) Te "latareczki" potrafią sporo lumenów wyprodukować... Tylko strasznie dużo bateryjek do nich chyba potrzeba ;-)

                    > powodzenia Waćpanu życzę (myślę, że się udało, bo to już ta pora)

                    Dziękuję uniżenie Szanownej Pani Dobrodziejce... ;-))
                    Udać się jeszcze nie udało, jako że wspomniana funfela wzięła sobie urlop na piątek i cały płytowy deal musiał siłą rzeczy zostać przełożony na poniedziałek. W tenże sam dzień - o ile kolesiowi dopisze pamięć ;-) - powienienem dostać do posłuchania płytę Merzbow pod boskim wręcz tytułem - "Music for bondage performance". Słyszałem niedawno fragmenty i zrobiło to na mnie kolosalne wrażenie. Nie wiem do jakiego "nurtu" czy "gatunku" można takie granie zaliczyć - nie jestem specem od etykietowania muzyki. Nie zmienia to faktu, że płyta wygląda na baaaardzo ciekawą.

                    > najpierw jakieś kluby i dj-je, teraz drinki z palemką i wolność... nie no.

                    Czyżbyś jednakową dezaprobatą obdarzała kluby, DJ-ów, drinki z palemką i wolność? ;-PP
                    Hmmm...
                    ;-)

                    > Otóż to właśnie. Może jeszcze ktoś tak słucha tylko się nie przyznał :-)
                    > Ciemność (ewentualnie świeczka), a dodatkowo do niektórych płyt słuchawki na
                    > uszy, żeby żaden dźwięk nie uciekł.

                    Tak tez można, ale - przynajmniej dla mnie - na dłuższą metę słuchawki nie są specjalnie wygodne. Wolę słuchać "po bożemu" ;-)
                    BTW Czyżbys to Ty była jedną z owych trzech osób słuchających w ciemności (pozostałe dwie to tajemniczy Miecio i niżej podpisany)?

                    > nie to forum ;-),

                    Jak się rozpędzę, to nie zważam na nic. Nawet na niepasujące forum... ;-)

                    > jednakoż porównanie idealne :-D

                    *rumieniec* ;-)

                    > całonocne??

                    Jak szaleć, to szaleć ;-)
                    W tygodniu "robaczym" nie bardzo można sobie na takie ekstrawagancje pozwolić - zwłaszcza, gdy ok. 06:00 trzeba rozpocząć codzienna krzątaninę - ale w nudny, pozbawiony towarzyskich planów (jako, że i takie się zdarzają) weekend? Czemu nie. Można sobie wtedy przygotować małą kupkę płyt do posłuchania i w spokoju oraz skupieniu raczyć się dźwiękami... :-)
                    • martolka Re: Takiej to dobrze... 07.05.05, 23:20
                      nasz drogi Cze da nam popalic za wylazenie poza temat, ale co tam:

                      > Jak się domyślam masz na podorędziu kilka przeciwlotniczych szperaczy? ;-))
                      Te "latareczki" potrafią sporo lumenów wyprodukować... Tylko strasznie dużo
                      > bateryjek do nich chyba potrzeba ;-)

                      cóz, czego sie nie robi dla znalezienia odpowiedniej muzyki towarzyszacej :-))
                      i co tam bateryjki, jest tu gdzie sie podpiac na dziko ;-)

                      > W tenże sam dzień - o ile kolesiowi dopisze pamięć ;-) - powienienem dostać
                      do posłuchania płytę Merzbow pod boskim wręcz tytułem - "Music for bondage
                      > performance".

                      pogooglalam, japonski muzyk nagrywajacy w Australii, ciekawe... i jaka, ermm,
                      interesujaca okladka ;-)


                      > Czyżbyś jednakową dezaprobatą obdarzała kluby, DJ-ów, drinki z palemką i
                      wolność? ;-PP
                      > Hmmm...
                      > ;-)

                      hmmm? nie dezaprobata, tylko nie bywam, nie pijam i nie czuje, ze posiadam ;-)

                      > Wolę słuchać "po bożemu" ;-)

                      ja tez, ale wtedy musialoby grac w miare cicho, chyba ze zaplanowalabym szybki
                      zgon z rak sasiadów... eh.

                      > BTW Czyżbys to Ty była jedną z owych trzech osób słuchających w ciemności
                      > (pozostałe dwie to tajemniczy Miecio i niżej podpisany)?

                      oczywiscie :-D
                      Miecio byl kiedys stalym bywalcem forum muzyka, a tu zaglada od czasu do czasu
                      (chyba). Nota bene mieszkacie w tym samym miejscu ;-)


                      > *rumieniec* ;-)

                      jednak ten buraczek z innego forum troche pasuje... ;-PP
                      zartuje - prosze sie rumienic do woli :-D


                      > W tygodniu "robaczym"

                      :-)))

                      > nie bardzo można sobie na takie ekstrawagancje pozwolić - złaszcza, gdy ok.
                      > 06:00 trzeba rozpocząć codzienna krzątaninę

                      8-I
                      nie zazdroszcze

                      > Można sobie wtedy przygotować małą kupkę płyt do posłuchania i w spokoju
                      > oraz skupieniu raczyć się dźwiękami... :-)

                      ... i winem ;-D
                      • mort_subite Re: Takiej to dobrze... 08.05.05, 01:16
                        martolka napisała:

                        > nasz drogi Cze da nam popalic za wylazenie poza temat, ale co tam:

                        Drogi Cze - nie daj nam popalić... ;-)

                        > cóz, czego sie nie robi dla znalezienia odpowiedniej muzyki towarzyszacej :-))
                        > i co tam bateryjki, jest tu gdzie sie podpiac na dziko ;-)

                        Hehe, od razu przypomniało mi się kultowe danie z pewnego kultowego filmu - mucha na dziko ;-D
                        On topic - domyślam się, że zawsze masz pod ręką solidny przedłużacz ;-)

                        > pogooglalam, japonski muzyk nagrywajacy w Australii, ciekawe... i jaka, ermm,
                        > interesujaca okladka ;-)

                        Cóż, 100% zgodności z tytułem płyty, który naprawdę potrafi powieść na pokuszenie! ;-D
                        Tak swoją drogą, to chętnie obejrzałbym takie przedstawienie... Ponoć rzecz ciesząca się w Japonii sporym zainteresowaniem.

                        > hmmm? nie dezaprobata, tylko nie bywam, nie pijam i nie czuje, ze posiadam ;-)

                        Why? Why? Why?

                        > ja tez, ale wtedy musialoby grac w miare cicho, chyba ze zaplanowalabym szybki
                        > zgon z rak sasiadów... eh.

                        ;-)
                        To ja może wkleję akuratny tekst wesołej pioseneczki ;-D

                        Rant'n'rave, don't give a toss,
                        show the snobs next door who's boss
                        Turn the volume to size ten,
                        they'll never speak to you again
                        Sod the Sod the Sod the
                        Sod the Sod the Sod the

                        [Chorus:]
                        Sod the neighbours, we're not proud,
                        turn it up loud, turn it up loud
                        Sod the neighbours, don't pack it in,
                        drive 'em mad with the bleedin' din

                        Party all night, don't care less,
                        show them that you mean business
                        Scream, cause turmoil
                        & get yer neighbours blood to boil!

                        Sod the neighbours...[guitar bit]

                        Sod the neighbours...


                        Lovely, ain't it? ;-P

                        > oczywiscie :-D
                        > Miecio byl kiedys stalym bywalcem forum muzyka, a tu zaglada od czasu do czasu
                        > (chyba). Nota bene mieszkacie w tym samym miejscu ;-)

                        To ja mam sublokatora??!! Teraz już wiem kto mi wyżera z lodówki! Niech no ja go dorwę - nie dość, że się nie dokłada do czynszu, to jeszcze mnie objada...
                        ;-P
                        Kot tez dostanie reprymendę - niby taki z niego dzikus, a pozwala obcemu po chałupie łazić... ;-P

                        > jednak ten buraczek z innego forum troche pasuje... ;-PP
                        > zartuje - prosze sie rumienic do woli :-D

                        Dziękuję za pozwoleństwo. Od razu zarumieniłem się po raz wtóry - tak na próbę... ;-P

                        > 8-I
                        > nie zazdroszcze

                        Ja sam sobie nie zazdroszczę... ;-P Zwłaszcza, że zdecydowanie typem sowy jestem i luuuuuubię sobie dłuuuuuuuuuugo poooooooospać. Gdybym tylko wierzył w życie pozagrobowe, to czułbym się już na poły świętym za te porannowstawalnicze cierpienia ;-)

                        > ... i winem ;-D

                        Zawsze i wszędzie ;-)
                        Choć latem (zbliża się, zbliża...) jednak wolę piwo - ma co prawda tę wadę, że co jakiś czas zmusza do wstania z fotela ;-P ale za to dostarcza przyjemnego chłodu ;-)
                        • martolka Re: Takiej to dobrze... 08.05.05, 13:30
                          > Hehe, od razu przypomniało mi się kultowe danie z pewnego kultowego filmu -
                          > mucha na dziko ;-D

                          :-)))
                          znam strone, gdzie mozna 'muchy' posluchac:
                          www.kakofonia.pl/PLkingsajz.htm
                          > On topic - domyślam się, że zawsze masz pod ręką solidny przedłużacz ;-)

                          plus cale dodatkowo potrzebne osprzetowanie, oczywiscie.

                          > Cóż, 100% zgodności z tytułem płyty, który naprawdę potrafi powieść na
                          > pokuszenie! ;-D

                          indeed! :-)

                          > Tak swoją drogą, to chętnie obejrzałbym takie przedstawienie... Ponoć rzecz
                          ciesząca się w Japonii sporym zainteresowaniem.

                          czuje sie coraz bardziej zaciekawiona (jako uczesnik forum Japonia, tym
                          bardziej)

                          > > hmmm? nie dezaprobata, tylko nie bywam, nie pijam i nie czuje, ze
                          > posiadam ;-)
                          >
                          > Why? Why? Why?

                          a tak jakos... kluby i dj-je, bo nie naleze (i nie za bardzo chce) do
                          uczeszczajacego w takie miejsca towarzystwa; drinki z palemka, bo wole inne ;-)
                          (chyba, ze cos z Malibu, niech bedzie); a wolnosc... a kto jest wolny tak
                          naprawde? Oczywiscie, ze przez porównanie z ludzmi naprawde w niewoli takiej
                          czy innej, ja mam wolnosci mnóstwo, ale gdzies tam w srodku jest odrobina
                          uwiezienia, czy uwiazania. Czy cos.

                          > To ja może wkleję akuratny tekst wesołej pioseneczki ;-D
                          > /cut/
                          > Lovely, ain't it? ;-P

                          beautiful :-D
                          jednakze kultura i wychowanie mi nie pozwala...

                          > To ja mam sublokatora??!! Teraz już wiem kto mi wyżera z lodówki! Niech no ja
                          go dorwę - nie dość, że się nie dokłada do czynszu, to jeszcze mnie objada...
                          > ;-P

                          wiedzialam, ze sie do tego 'miejsca' przyczepisz...
                          Z tego co wiem, Miecio lubi dobre jedzonko, a piwo bardzo :-))

                          > Kot tez dostanie reprymendę - niby taki z niego dzikus, a pozwala obcemu po
                          > chałupie łazić... ;-P

                          to mial byc kot obronny?

                          > Dziękuję za pozwoleństwo. Od razu zarumieniłem się po raz wtóry - tak na
                          próbę... ;-P

                          bardzo ladnie ;-)

                          > Ja sam sobie nie zazdroszczę... ;-P Zwłaszcza, że zdecydowanie typem sowy
                          jestem i luuuuuubię sobie dłuuuuuuuuuugo poooooooospać. Gdybym tylko wierzył w
                          życie
                          > pozagrobowe, to czułbym się już na poły świętym za te porannowstawalnicze
                          cierpienia ;-)

                          tak, defninitywnie mam podobne odczucia :-)
                          "Lubie pic herbate w nocy. Chodze po pokoju i pije, do switu", jak mawial
                          pewien Kirillow :-))


                          > > ... i winem ;-D
                          >
                          > Zawsze i wszędzie ;-)

                          tak, natomiast co do piwa to, hm, mam przeciwne zdanie :-P
                          • mort_subite Re: Takiej to dobrze... 08.05.05, 16:45
                            martolka napisała:

                            > :-)))
                            > znam strone, gdzie mozna 'muchy' posluchac:
                            > www.kakofonia.pl/PLkingsajz.htm

                            Swego czasu - jak mawia pewna sympatyczna Krakowianka, która wskazała mi drogę na to forum - "zanabyłem drogą kupna" płytę DVD z tym jakże miłym memu sercu obrazem i od czasu do czasu jakiś fragmencik mniejszy lub większy z miłą chęcia sobie odświeżam... ;-)

                            > plus cale dodatkowo potrzebne osprzetowanie, oczywiscie.

                            Prawdziwa harcerka - zawsze przygotowana ;-)

                            > indeed! :-)

                            Nieprawdaż? ;-)

                            > czuje sie coraz bardziej zaciekawiona (jako uczesnik forum Japonia, tym
                            > bardziej)

                            To taka "nieszkodliwa" ;-) fascynacja Japonią, czy tez planujesz jakieś wojaże?
                            Bo jeśli chodzi o samo show, to chyba rzeczywiście trzeba by pojechac do Kraju Kwitnącej Wiśni, żeby coś takiego (w stosownej oprawie) zobaczyć. Rzecz jednak w tym, że nawet tam takie spektakle nie są dostępne "z ulicy". Czytałem kiedyś (nie pomną już gdzie i kiedy) o istnieniu nieformalnych, zamkniętych stowarzyszeń miłośników bondage, organizujących stosowne pokazy z całym skomplikowanym ceremoniałem i otoczeniem audiowizualnym - ale tylko dla swoich członków.

                            > a tak jakos... kluby i dj-je, bo nie naleze (i nie za bardzo chce) do
                            > uczeszczajacego w takie miejsca towarzystwa;

                            Kluby (to chyba udało nam sie ustalić przy okazji poruszanej wyżej tematyki latarkowo-bateryjno-przedłużaczowej ;-D ) bywaja różne - czasem da się spędzić wieczór przy muzyce a nie hałasie...

                            > drinki z palemka, bo wole inne ;-)

                            A jakie? Z wisienką koktajlową i szpadką? ;-))
                            Jameson on the rocks?

                            > (chyba, ze cos z Malibu, niech bedzie);

                            Hmmm...
                            Mnie Malibu kojarzy się z (chyba już nieistniejącym) warszawskim lokalem "Dolce vita", w którym przez parę miesięcy bywałem regularnym, weekendowym gościem jakieś 10 lat temu. Ciekawe miejsce było - stylistyka a'la bar dworcowy z okresu późnego Gomółki, toaleta na domofon, za kontuarem Pani Mania w czepku polewająca "Króla" do kufli i gulaszową do talerzy, na stolikach butelki po Malibu właśnie - takie z oberżniętymi szyjkami - robiące za wazoniki dla suszonych kwiatków. Zaglądalismy tam z kumplem dla niesamowitego klimatu tego miejsca, które sprawiało wrażenie, jakby się zatrzymał w nim czas...

                            > a wolnosc... a kto jest wolny tak
                            > naprawde? Oczywiscie, ze przez porównanie z ludzmi naprawde w niewoli takiej
                            > czy innej, ja mam wolnosci mnóstwo, ale gdzies tam w srodku jest odrobina
                            > uwiezienia, czy uwiazania. Czy cos.

                            Zwłaszcza "czy coś", jak przypuszczam... ;-)
                            Wiadomo, że chcąc żyć w tym czasie i miejscu musimy soę dostosować do ich wymogów - pracować, nie puszczać za głośno muzyki ;-P etc. Ale często tak jest, że dla świętego spokoju i wygody godzimy się na dyktat czynników zewnętrznych, mimo iż w sumie moglibyśmy postepować nieco bardziej zgodnie z samym sobą, nie naruszając jednocześnie norm otaczającego nas świata...
                            Heh, wyłazi ze mnie filozof za 3 grosze ;-P

                            > beautiful :-D
                            > jednakze kultura i wychowanie mi nie pozwala...

                            To może małą rewolucje kulturalną byś sobie zafundowałą? Tylko raczej nie w stylu Mao, bo to byłoby już tzw. przegięcie ;-)
                            Sąsiedzi szybko przywykną i nowy stan dynamicznej równowagi się ustali - tyle tylko, że z nieco wyższym poziomem decybeli... ;-P

                            > wiedzialam, ze sie do tego 'miejsca' przyczepisz...

                            Prorokini, czy co? ;-)
                            Aha! To na czepialskiego awansowałem? No ładnie... Mściwy nie jestem, ale sobie zapamietam... ;-PP

                            > Z tego co wiem, Miecio lubi dobre jedzonko, a piwo bardzo :-))

                            Czyli w sumie swój człowiek z niego... ;-) Ale czemu się tak tajniaczy? ;-P

                            > to mial byc kot obronny?

                            To JEST kot obronny. Trzeba go przed wszystkim bronić... ;-))
                            Mógłby jednak wykazywać większą rewolucyjną czujność - prześpi pojawienie się kolejnego tajemniczego sublokatora, a ten ostatni gotów z własnym kotem się wprowadzić. I nie tylko ja będę objadany... ;-))

                            > bardzo ladnie ;-)

                            Jeśli chodzi o rumieńce, to prawdziwy Caruso zw mnie... ;-P

                            > tak, defninitywnie mam podobne odczucia :-)

                            Ale Ty może chociaż nieco później wstajesz... Ja czuję dużą różnicę in plus, gdy np. mogę wstać o 7 rano. Niby tylko godzina później, ale jest to dla mnie baaaaardzo odczuwalne. padł u nas w pracy kiedyś pomysł, aby wprowadzić bardziej płynne godziny pracy - tzn. każdy oczywiście musiałby odtyrać min. 8h, ale mógłby chadzać do pracy w nieco innych godzinach. Niestety rzecz rozeszła sie po kościach... Szkoda.

                            > "Lubie pic herbate w nocy. Chodze po pokoju i pije, do switu", jak mawial
                            > pewien Kirillow :-))

                            Ja w nocy lubię pić inne rzeczy - przynajmniej wtedy, gdy mam w perspektywie wolny dzień... ;-)
                            Co nie zmienia faktu, że herbaty różne bardzo lubię i chętnie się nimi raczę...


                            > (...) natomiast co do piwa to, hm, mam przeciwne zdanie :-P

                            Cóż, errare humanum est... ;-PPPP
                            • martolka Re: Takiej to dobrze... 08.05.05, 22:36
                              > Prawdziwa harcerka - zawsze przygotowana ;-)

                              harcerka nigdy nie bylam... ale przygotowana jestem ;-))

                              > > indeed! :-)
                              >
                              > Nieprawdaż? ;-)

                              yes sir! :-)

                              > To taka "nieszkodliwa" ;-) fascynacja Japonią, czy tez planujesz jakieś
                              wojaże?

                              jak wygram w totka, dostane spory spadek, ewentualnie obrabuje bank, to
                              pojade :-) Drooooogo bardzo. Straszliwie wrecz. A Japonia jest szalenie
                              fascynujaca, pociagajaca, zagadkowa, odmienna...


                              > Czytałem kiedyś
                              > (nie pomną już gdzie i kiedy) o istnieniu nieformalnych, zamkniętych
                              stowarzyszeń miłośników bondage, organizujących stosowne pokazy z całym
                              skomplikowanym ceremoniałem i otoczeniem audiowizualnym - ale tylko dla swoich
                              > członków.

                              w opisie tej plyty, który znalazlam, napisano wlasnie, ze:
                              "Performance comes out of Akita's participation in a private circle of bondage
                              enthusiasts named Kinbiken."
                              Wiec raczej po znajomosci tylko.
                              Bylbys chetny? ;-PP


                              > > drinki z palemka, bo wole inne ;-)
                              >
                              > A jakie? Z wisienką koktajlową i szpadką? ;-))
                              > Jameson on the rocks?

                              irish coffee zawsze - mniam
                              ostatnio uwielbiam wódke litewska Sventine, na jagodach, zurawinach i wisniach -
                              podwójne mniam
                              poza tym winko, moldawskie, greckie, czy jakiekolwiek :-)
                              i pewnie cos tam jeszcze by sie znalazlo.

                              > Mnie Malibu kojarzy się z (chyba już nieistniejącym) warszawskim
                              lokalem "Dolce vita", w którym przez parę miesięcy bywałem regularnym,
                              weekendowym gościem jakieś 10 lat temu. Ciekawe miejsce było - stylistyka a'la
                              bar dworcowy z okresu późnego Gomółki, toaleta na domofon, za kontuarem Pani
                              Mania w czepku polewająca "Króla" do kufli i gulaszową do talerzy, na stolikach
                              butelki po Malibu właśnie - takie z oberżniętymi szyjkami - robiące za wazoniki
                              dla suszonych kwiatków. Zaglądalismy tam z kumplem dla niesamowitego klimatu
                              > tego miejsca, które sprawiało wrażenie, jakby się zatrzymał w nim czas...

                              :-D
                              jaka szkoda, ze niektórych takich miejsc nie zachowano, jakaz atrakcja
                              turystyczna! ;-) Gdzieniegdzie jeszcze bary mleczne maja taki niezapomniany
                              styl, ale coraz ich mniej...

                              > Ale często tak jest, że dla świętego spokoju i wygody godzimy się na dyktat
                              czynników zewnętrznych, mimo iż w sumie moglibyśmy postepować nieco bardziej
                              zgodnie z samym sobą, nie naruszając jednocześnie norm otaczającego nas
                              > świata...

                              moznaby, ale czasami nie mozna, niestety :-(
                              moze to tez zalezy od charakteru, a ja mam taki, ze nie lubie niewoli i
                              przymusu i nacisków...

                              > Heh, wyłazi ze mnie filozof za 3 grosze ;-P

                              dam wiecej ;-)

                              > To może małą rewolucje kulturalną byś sobie zafundowałą? Tylko raczej nie w
                              stylu Mao, bo to byłoby już tzw. przegięcie ;-)
                              > Sąsiedzi szybko przywykną i nowy stan dynamicznej równowagi się ustali - tyle
                              > tylko, że z nieco wyższym poziomem decybeli... ;-P

                              latem bedzie glosniej, obiecuje, bo jak tylko sasiedzi pootwieraja okna i
                              zaczna zalewac podworko jakimis Ich Troje, to bede zagluszac :-)))

                              > > wiedzialam, ze sie do tego 'miejsca' przyczepisz...
                              >
                              > Prorokini, czy co? ;-)

                              czasami :-)

                              > Aha! To na czepialskiego awansowałem? No ładnie... Mściwy nie jestem, ale
                              sobie zapamietam... ;-PP

                              wychodzi na to, ze czego bym nie powiedziala to Ciebie obraze... i po co to sie
                              starac i trzymac jezyk za zebami...
                              ;-P

                              > > Z tego co wiem, Miecio lubi dobre jedzonko, a piwo bardzo :-))
                              >
                              > Czyli w sumie swój człowiek z niego... ;-) Ale czemu się tak tajniaczy? ;-P

                              przeszedl na wymiar realny z wirtualnego i pewnie dlatego go nie widzisz.

                              > > bardzo ladnie ;-)
                              >
                              > Jeśli chodzi o rumieńce, to prawdziwy Caruso ze mnie... ;-P

                              lubie jak sie ludzie rumienia, i nie tylko dlatego, ze ze wstydu, czy
                              zdenerwowania, ale dlatego ze cos ich emocjonuje, ze przezywaja, ze widac w
                              nich jakas pasje... a poza tym ladniej sie wyglada :-)

                              > Ale Ty może chociaż nieco później wstajesz... Ja czuję dużą różnicę in plus,
                              gdy np. mogę wstać o 7 rano. Niby tylko godzina później, ale jest to dla mnie
                              > baaaaardzo odczuwalne.

                              tak, dokladnie. Wstaje obecnie o 8:10 i nawet te 10 minut robi róznice :-))

                              > > "Lubie pic herbate w nocy. Chodze po pokoju i pije, do switu", jak mawial
                              > > pewien Kirillow :-))
                              >
                              > Ja w nocy lubię pić inne rzeczy - przynajmniej wtedy, gdy mam w perspektywie
                              wolny dzień... ;-)
                              > Co nie zmienia faktu, że herbaty różne bardzo lubię i chętnie się nimi
                              > raczę...

                              pociagnelam Dostojewskim, bo podoba mi sie idea lazenia po pokoju i picia
                              (czegokolwiek) i dumania nad róznymi rzeczami po nocy, kiedy nic nie
                              przeszkadza. Jak jest cieplej chodze sobie tez na spacery nocne po miescie, tak
                              okolo 12-tej - Warszawa po ciemku jest bardzo mila :-)

                              > > (...) natomiast co do piwa to, hm, mam przeciwne zdanie :-P
                              >
                              > Cóż, errare humanum est... ;-PPPP

                              zadne errare, nie smakuje i tyle. Pijam od czasu do czasu dla towarzystwa, ale
                              zeby sie delektowac, nie no.
                              :-PP
                              • mort_subite Re: Takiej to dobrze... 09.05.05, 12:43
                                martolka napisała:

                                > harcerka nigdy nie bylam... ale przygotowana jestem ;-))

                                Niewiele straciłaś chyba. Ja się kiedyś o harcerstwo otarłem, zwabiony kursem
                                karate i przewagą liczbową druhen nad druhami ;-) Niestety "sensei" okazał się
                                być wydrwigroszem zaś koleżanki w mundurach nie różniły się niczym od tych
                                niemundurowych i obdarzały mnie jednakową z nimi pogardą... :-(
                                ;-)))

                                > > > indeed! :-)
                                > >
                                > > Nieprawdaż? ;-)
                                >
                                > yes sir! :-)

                                Allrighty... ;-)

                                > jak wygram w totka, dostane spory spadek, ewentualnie obrabuje bank, to
                                > pojade :-) Drooooogo bardzo. Straszliwie wrecz. A Japonia jest szalenie
                                > fascynujaca, pociagajaca, zagadkowa, odmienna...

                                Jak obrabujesz bank to w rzeczy samej posłużą Ci dalekie wojaże. Z tym, że
                                niekoniecznie do Japonii. Sugerowałbym raczej albo Izrael albo Argentynę... :-PP
                                I pamiętaj - w takiej sytuacji mogłoby się okazać, że kształcą nie tylko
                                podróże dalekie, ale również SZYBKIE... ;-))
                                BTW Oprócz wiary w cuda (lotto), morderstw popełnianych na rodzinie (spadek) i
                                zarabiania w nietwarzowych maskach (napady) masz jeszcze jedną opcję - możesz
                                korzystnie z ekonomicznego punktu widzenia zmienić stan cywilny... ;-PPP


                                > w opisie tej plyty, który znalazlam, napisano wlasnie, ze:
                                > "Performance comes out of Akita's participation in a private circle of
                                bondage
                                > enthusiasts named Kinbiken."
                                > Wiec raczej po znajomosci tylko.

                                Bad luck, huh?

                                > Bylbys chetny? ;-PP

                                Czy to konkretna propozycja? ;-)))
                                Oczywiście, że byłbym chętny - pod warunkiem jednakże, że to nie mnie by
                                wiązano ku uciesze gawiedzi... ;-PPP

                                > irish coffee zawsze - mniam

                                Też lubię, choć preferuję jednak "wkładkę" w wersji saute ;-)) Ewentualnie z
                                lodem...

                                > ostatnio uwielbiam wódke litewska Sventine, na jagodach, zurawinach i
                                wisniach
                                > -
                                > podwójne mniam

                                Znaczy - ta wódka jest jednocześnie na jagodach, żurawinach i wiśniach, czy tez
                                są to po prostu różne jej odmiany? Dostępna jest w obrocie oficjalnym, czy
                                stadionowym? ;-))

                                > poza tym winko, moldawskie, greckie, czy jakiekolwiek :-)

                                Na przykład krajowe ;-) Chateau de Bałagan. Rocznik bieżący ;-DDD

                                > i pewnie cos tam jeszcze by sie znalazlo.

                                Szukaj a znajdziesz jak powiada Pismo ;-))

                                > :-D
                                > jaka szkoda, ze niektórych takich miejsc nie zachowano, jakaz atrakcja
                                > turystyczna! ;-) Gdzieniegdzie jeszcze bary mleczne maja taki niezapomniany
                                > styl, ale coraz ich mniej...

                                Już widzę te tłumy Japończyków obwieszonych setkami aparatów i kamer,
                                uwieczniających jak Pani Mania na dźwięk kiblofonu wybiega zza kontuaru,
                                porzucając ociekającą gulaszem chochlę, po czym z namaszczeniem otwiera toaletę
                                kluczykiem zawieszonym na szyi, czeka aż delikwent zakończy swoje sprawy,
                                inkasuje złotówkę i wraca dumnym krokiem do garkuchni... ;-DDD

                                > moznaby, ale czasami nie mozna, niestety :-(

                                Nie będę nawet udawał, że rozumiem... ;-PPPP

                                > moze to tez zalezy od charakteru, a ja mam taki, ze nie lubie niewoli i
                                > przymusu i nacisków...

                                Skoro nie lubisz, to czemu czujesz się pozbawiona wolności? Może jednak dałoby
                                się trochę granice osobistej swobody poszerzyć?

                                > > Heh, wyłazi ze mnie filozof za 3 grosze ;-P
                                >
                                > dam wiecej ;-)

                                A dime? ;-)

                                > latem bedzie glosniej, obiecuje, bo jak tylko sasiedzi pootwieraja okna i
                                > zaczna zalewac podworko jakimis Ich Troje, to bede zagluszac :-)))

                                Ich Troje? Pikuś. Mam w sąsiedztwie mocarza, który lubi w letnie weekendowe
                                przedpołudnia delektować się baaaaaaaardzo głoooooooośno odtwarzanymi pieśniami
                                patriotycznymi ("Rota", "Bogurodzica") i - zapewne dla złamania smaku -
                                pieśniami zwycięskich krasnoarmiejców. To jest dopiero hardcore.
                                Szczęśliwie w weekendy rzadko budzę się przed południem... ;-PPPP

                                > czasami :-)

                                Kobieca intuicja znaczy się? ;-)

                                > wychodzi na to, ze czego bym nie powiedziala to Ciebie obraze... i po co to
                                sie
                                >
                                > starac i trzymac jezyk za zebami...
                                > ;-P

                                Czyli nie dość, że czepialski, to jeszcze obrażalski, tak?? ;-))))
                                Szczęśliwie mnie nie można obrazić - czego byś nie napisała, to i tak będzie
                                zgodne z prawdą... ;-PPP

                                > przeszedl na wymiar realny z wirtualnego i pewnie dlatego go nie widzisz.

                                Nie powinienem chyba już odkładać "na zaś" wizyty u okulistki i wymiany
                                soczewek na nowe... ;-)

                                > lubie jak sie ludzie rumienia, i nie tylko dlatego, ze ze wstydu, czy
                                > zdenerwowania, ale dlatego ze cos ich emocjonuje, ze przezywaja, ze widac w
                                > nich jakas pasje... a poza tym ladniej sie wyglada :-)

                                Widziałem ostatnio paru takich mocno rumianych, jak chwiali się pod sklepem,
                                rozlewając do plastikowych kubeczków jakąś tajemniczą miksturę z gatunku tych
                                trudnozamarzających ;-) Dziwnym trafem zbyt ładnie nie wyglądali... ;-P A może
                                mam spaczony gust? ;-)

                                > tak, dokladnie. Wstaje obecnie o 8:10 i nawet te 10 minut robi róznice :-))

                                Aaaale masz fajnie. Pozazdrościć...

                                > pociagnelam Dostojewskim, bo podoba mi sie idea lazenia po pokoju i picia
                                > (czegokolwiek) i dumania nad róznymi rzeczami po nocy, kiedy nic nie
                                > przeszkadza. Jak jest cieplej chodze sobie tez na spacery nocne po miescie,
                                tak
                                >
                                > okolo 12-tej - Warszawa po ciemku jest bardzo mila :-)

                                Idea nocnych zadumanych peregrynacji w rzeczy samej całkiem miła jest, ale - z
                                oczywistych względów - też nadaje się do popraktykowania raczej w weekendy lub
                                podczas urlopu.
                                Warszawy niestety nie znam na tyle, żeby odnaleźć w niej jakieś ciekawe
                                zakątki, godne odwiedzenia ciepłą nocą. Podczas mojego ubiegłorocznego
                                wakacyjnego wyjazdu do "Londka" ;-) zdarzyło mi się parokrotnie posnuć nocą po
                                Canary Wharf - spokój jaki tam panuje w nocy stanowi niestamowity kontrast dla
                                ruchu i gwaru za dnia. Do tego niesamowity widok "szklanych domów"
                                z "ołówkiem" ;-) najwyższego budynku na Wyspach - One Canada Square.

                                > zadne errare, nie smakuje i tyle. Pijam od czasu do czasu dla towarzystwa,
                                ale
                                > zeby sie delektowac, nie no.
                                > :-PP

                                Errare, errare... ;-)
                                Piwo (nie każde co prawda) to wspaniały w smaku i zdrowy napój. PYSZNOŚCI ;-))
    • cze67 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 03.05.05, 18:46
      > Ja ostatnio nabylem prze ebay 4 DVD z koncertami Genesis z poczatku lat 80 -
      > jeszcze nie mialem czasu ogladac wiec wrazenia nastepnym razem. Z listy
      > utworow wiem jednak co mnie oczekuje - bylem osobiscie wtedy na koncertach
      > tych tras.

      Boszsz, a ja nic nie wiem o takim DVD!!! Dawaj tutaj proszę track listę, albo
      link gdzie ją mozna zobaczyć!!!
      • ja.nusz Re: Nabytki Genesis 05.05.05, 12:47
        Obiecałem listy utworów z moich ostatnich nabytków Genesis, oto one:

        1. DVD (chyba przegrane z VHS) - 2 koncerty w Liverpoolu z maja 1980

        - Deep In The Motherlode
        - Behind The Lines
        - Duchess
        - Duke's End
        - I Know What I Like
        - Dance on A Volcano
        - Duet Perkusji - Collins, Thompson
        - Los Endos

        I drugi koncert:

        - Behind The Lines
        - Duchess
        - Guide Vocal
        - In The Cage
        - Slippermen
        - Afterglow
        - Dance On A Volcano
        - Drum Duet
        - Los Endos
        Wydawnictwo uzupełnione wywiadami z członkami zespołu. Pokazują też
        przygotowania do koncertu, wywiady ze smutnymi fanami, ktorzy nie dostali
        biletów. Młodzież była skłonna płacić 50 funtów i więcej (rok 1980!!).

        2. DVD - Three Sides Live (1981 Nowy Jork) i The MAMA Tour (1984 Birmingham)

        - Behind The Lines
        - Duchess
        - Misunderstanding
        - Dodo
        - Abacab
        - No Reply At All
        - Who Dunnit
        - In The Cage Medley (Cinema Show-Slippermen)
        - Afterglow
        - Interview
        - Me And Sarah Jane
        - Man On The Corner
        - Turn It On Again

        - Abacab
        - That's All
        - Mama
        - Illegal Alein
        - Home By The Sea
        - Second Home By The Sea
        - Kepp It dak
        - It's Gonna Be Better
        - In The Cage Medley
        - The Drum Thing
        - Turn It On Again

        3. DVD Genesis Live 1973-1974 (ktoś tu wczoraj o tym pisał)to składanka
        z trzech koncertów 30.10.73 GB, 20.12.73 USA i 20.04.74 Kanada.
        Utory później, musze na chwilę przerwać.

          • ja.nusz Re: Nabytki Genesis 05.05.05, 13:15
            cze67 napisał:

            > A jak się owo wydawnictwo nazywa? Oj, chrapkę na nie mam większą niż wielką:-)

            Myśle, że pytasz o to ostatnie - "Genesis Live"

            W UK 30.10.73

            - Watcher Of The Skies
            - Dancing With The Moonlit Knight
            - I Know What I Like
            - The Musical Box
            - Supper's Ready

            W USA 20.12.73

            - Watcher Of the Skies
            - The Musical Box

            W Kanadzie 20.04.74

            - Watcher Of The Skies
            - I Know What I Like
            - Firth Of Fifth
            - Supper's Ready (fragmenty)

            W Niemczech ktos kupił tego chyba cały wagon, bo ebay jest tym zarzucony za
            psie pieniądze. www.ebay.de

            Nabyłem jeszcze podwójne DVD z trasy koncertowej "The Way We Walk" ale to chyba
            znasz. A w kolekcji mam jeszcze Live On Wembley Stadium i Video Show.
              • ja.nusz Re: Nabytki Genesis 05.05.05, 13:30
                Z jakością średnio na jeża, jak by nie było nagrania sprzed 31 lat. Ale nie
                jest aż tak tragicznie. Traktuje to bardziej jak dokument.
                Nabyłem też ostatnio podwójne CD z koncertu w Chicago 13.10.1978. Była to chyba
                pierwsza trasa koncertowa po odejściu Hacketa.
                • cze67 Re: Nabytki Genesis 05.05.05, 13:33
                  ja.nusz napisał:

                  > Nabyłem też ostatnio podwójne CD z koncertu w Chicago 13.10.1978. Była to
                  chyba pierwsza trasa koncertowa po odejściu Hacketa.

                  Tak to pierwsza trasa bez Steve'a. A ta płyta to chyba jakiś bootleg, bo nie
                  słyszałem nic o oficjalnym jej wydaniu...
                  • ja.nusz Re: Nabytki Genesis 05.05.05, 13:54
                    cze67 napisał:
                    Tak to pierwsza trasa bez Steve'a. A ta płyta to chyba jakiś bootleg, bo nie
                    słyszałem nic o oficjalnym jej wydaniu...

                    Zgadza sie, kupiłem ją też na aukcji ebay (1,00 EUR!) - troche podniszczone ale
                    gra ok. Nazwali ją "Genesis with Phil Collins" -live USA

                    J.
                    • cze67 Re: Nabytki Genesis 05.05.05, 13:57
                      ja.nusz napisał:

                      > Zgadza sie, kupiłem ją też na aukcji ebay (1,00 EUR!) - troche podniszczone
                      ale gra ok. Nazwali ją "Genesis with Phil Collins" -live USA

                      A, tak, znam to, tylko dla zajadłych fanów:-) Nagrania są niestety pocięte i
                      niekompletne. No, ale tylko jedno ojro...
          • pagaj_75 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 08.05.05, 17:08
            cze67 napisał:

            > > > LAO CHE "Powstanie Warszawskie"
            >
            > Jak wrażenia? Kontrowersyjna (z racji tematu i środków użytych do jego
            > opowiedzenia) płyta...

            Ja tam nic specjalnie kontrowersyjnego w tej płycie nie widzę ani nie słyszę. Bo
            niby co? Że o powstaniu opowiada się przy pomocy (niemal) punkowych gitar?
            Skończmy wreszcie z jedynie słusznym podejściem do pewnych tematów, do cholery.
            Bo cytaty z Baczyńskiego mieszają się tam z cytatami z Siekiery, KSU czy
            Chłopców z Placu Broni? Wielka mi profanacja. Bo w tekstach padają wulgaryzmy?
            Nie wierzę w to, by młodzi powstańcy posługiwali się jedynie wymuskaną literacką
            polszczyzną.
            To jest historia o młodych ludziach sprzed 60 lat opowiedziana językiem
            (muzycznym i słownym) dzisiejszych młodych ludzi, przez co zyskuje tylko na sile
            wyrazu i zasięgu rażenia. Szczerze mówiąc, zanim pierwszy raz to usłyszałem
            bałem się bogoojczyźnianego patosu, którego szczerze nie cierpię. I trochę tego
            patosu tam jest, bo trudno go się pozbyć przy takiej tematyce, ale zupełnie mnie
            nie razi, bo i Lao Che wykazują się pewnym dystansem do sprawy. Wydaje mi się,
            że są oni tutaj bliżej prawdy historycznej niż ci, którym się wydaje jak powinno
            się opowiadać o tamtych czasach. Mimo że muzycznie album odwołuje się do obcej
            mi tradycji, to jest to zrobione tak, że dla mnie brzmi to o niebo ciekawiej niż
            całość niezależno-rockowej produkcji polskiej w tej chwili. Duży szacunek dla
            chłopaków za pomysł i odwagę w jego realizacji. Być może to jest polska płyta
            tego roku.
    • d84 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 08.05.05, 23:05
      Smashing Pumpkins - Mellon Collie & Infinite Sadness (sprzedają na fan.pl za 52
      złote, wg. mnie to niedużo. Jak ktoś nie ma a chce to niech się spieszy :)
      Talk Talk - Colour Of Spring (za ok. 20 zł, ale to już wszyscy wiedzą ;)
      Dismemberment Plan - Change
    • pagaj_75 Mam prośbę... 10.05.05, 22:52
      Czy mógłby mnie ktoś ubezwłasnowolnić? Pozbawić dostępu do kart płatniczych?
      Nałożyć kaftan bezpieczeństwa i BARDZO DOKŁADNIE związać rękawy? Przypadkiem
      wlazłem dzisiaj do Saturna, Arkadia, miasto stołeczne. No i oczywista nie
      wyszedłem z pustymi rękami:

      NILS PETTER MOLVAER "Khmer" (1997) - czy ja już mówiłem, że uwielbiam tą płytę?
      nie? to mówię :) wreszcie oryginał po stosunkowo średnio zdzierczej cenie

      ROBOTOBIBOK "Nawyki przyrody" (2004) - kupione w ciemno; nawet się nie
      spodziewałem, że to będzie aż takie fantastic und zajebiste... wow, w Polsce
      jednak może powstawać fajna muzyka, ale niestety nie dla tzw. majorsów. ba!
      nawet nie dla minorsów, czego dowodem są właśnie płyty Robota, Skalpela i Lao
      Che, wydane przez jakieś tajemnicze organizacje/oficyny tudzież przez
      zagranicznych krwiopijców. i nóż mi się w kieszeni otwiera gdy pomyślę, że
      Elektrolot nie ma gdzie wydać swojej drugiej płyty.

      THE BLUE NILE "Hats" (1988) - też w ciemno, bo a) swoista legenda ciągnąca się
      za tą płytą, b) kosztowała 27 zeta, c) "baby, baby, let's go out tonight". ktoś
      kto nie dorastał na muzyce pop lat 80. tego nie zrozumie, ale we mnie coś pękło.
      starość mnie dopada chyba czy coś (w końcu za pół roku trzydziecha puknie jak
      nic), tani sentymentalizm, ale znienacka pojawiło się wściekłe pytanie: co się,
      do kurwy nędzy, stało z muzyką pop przez te ostatnie kilkanaście lat? z tymi
      fajnymi, śmiesznymi zespołami jak Tears for Fears, Talk Talk czy... The Blue
      Nile. potwornie zatęskniłem za tamtą muzyką. za tym wtedy tak obrzydliwie
      komercyjnym popie, który dzisiaj brzmi niemal wytwornie, by nie powiedzieć
      klasycznie. jak wino? im starsze tym lepsze? być może. po jednym słuchaniu
      trudno mi powiedzieć czy jest rzecz na miarę "The Seeds of Love" choćby, ale
      moja prywatna płyta miesiąca prawie na pewno.

      Acha, również przypadkiem zajrzałem na allegro i następnym przypadkiem wygrałem
      sobie "I Advance Masked" Roberta Frippa i Andy'ego Summersa. Ot, taki mały
      drobiazg w dyskografiach obu panów, ale tu już mi się fanatyzm odezwał :)

      Idę żebrać o jedzenie, czuj duch
      • glebogryzarka1 Re: Mam prośbę... 18.05.05, 18:38
        > i nóż mi się w kieszeni otwiera gdy pomyślę, że
        > Elektrolot nie ma gdzie wydać swojej drugiej płyty.

        Tą z Marią Peszek na wokalu? Ja się nie dziwię, słyszałem próbkę materiału i
        wrażenie mam takie, że to pseudoawangarda (ach, jak cudnie jest dołożyć c# do
        akordu Cmaj, warszawska bohemka będzie LEŻEĆ) na rozpaczliwie plastikowych
        brzmieniach. A aktorka za mikrofonem zachowuje się właśnie jak aktorka, a nie
        wokalistka. Skąd w jednym akapicie rasowy, z głową grający Robotobibok i płaski
        jak moja klatka piersiowa Elektrolot?
    • mameluch Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 17.05.05, 13:41
      heh, po nie wiem ilu latach kupilem kasete:) za 4,99 w MM solowy ('Died
      Laughing') Keith Caputo, czyli podobno swietokradztwo dla prawdziwych fanow Life
      In Agony;) ale ze ja az tak prawdziwym fanem nie jestem, podoba mi sie takze i
      to wcielenie KC:)
      aha, mam jeszcze pytanie. widzialem 'Murmur' za 25zl (bez folii, porysowane
      pudelko:/) z zaznaczona na okladce data 1983. wiem ze wtedy wydali plyte, ale
      czy to moze jakas reedycja? i moze czyms sie rozni?
    • jarecki32 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 17.05.05, 14:54
      Smile, B. Wilson, cudowna plytka, pod kazdym wzgledem

      a teraz uwaga, dowcip miesiaca. Wczoraj bylem z corka w Supermarkecie, corka
      zwiedzala stoiska z jedzeniem, a ja dla zabicia czasu przegladalem takie
      wielkie pudlo z przecenionymi CDs ( odpowiednik 12.00 PLZ). Oczywiscie jakies
      same takie przedziwne tytuly po wierzchu. Ale kopie glebiej. I co widze : King
      Crimson "The Power To Believe", kopie dalej.... " Back in the US, Live 2002",
      P. McCartney, kopiemy, kopiemy... " In Violet Light", Tragically Hip,
      rozgarniamy sterte dalej... "Welcome to the Cruel World" Ben Harper.
      Wszystko w nienagannym stanie, oryginalnie zapakowane.
      Jasne, ze nie sa to albumy wszechczasow, ale podlug mojej skromnej opinii sa
      przynajmniej w kategorii "nice to have".

      A dzis jest pora na nowy System of a Down.
      • cze67 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 17.05.05, 14:58
        jarecki32 napisał:

        Oczywiscie jakies
        > same takie przedziwne tytuly po wierzchu. Ale kopie glebiej. I co widze :
        King
        > Crimson "The Power To Believe",

        A ja za nią dałem 56 złotych...

        kopie dalej.... " Back in the US, Live 2002"

        Ja: 49.90 zł... Eeeech...

        > Jasne, ze nie sa to albumy wszechczasow,

        Obie powyższe płyty baaardzo sobie cenię.
        • jarecki32 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 17.05.05, 15:09
          cze67 napisał:

          > jarecki32 napisał:
          >
          > Oczywiscie jakies
          > > same takie przedziwne tytuly po wierzchu. Ale kopie glebiej. I co widze :
          >
          > King
          > > Crimson "The Power To Believe",
          >
          > A ja za nią dałem 56 złotych...
          >
          > kopie dalej.... " Back in the US, Live 2002"
          >
          > Ja: 49.90 zł... Eeeech...
          >
          No coz, to nie jest fair, zgadzam sie. Ale moze pora zaczac przegladac te
          pudla w roznych nie-muzycznych sklepach ?


          > > Jasne, ze nie sa to albumy wszechczasow,
          >
          > Obie powyższe płyty baaardzo sobie cenię.

          Bardzo mozliwe ze jak je lepiej poznam to rowniez je bede sobie bardzo wysoko
          cenil. Wlasnie leci McCartney live i poki co rewelka !

        • pagaj_75 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 17.05.05, 16:33
          cze67 napisał:

          > Crimson "The Power To Believe",
          >
          > A ja za nią dałem 56 złotych...

          Gdzie tak drogo było? Ja nową kupiłem (tuż po premierze) za niecałe 5 dych. Ale
          teraz widzę, że w rockserwisie stoi po 70. Dziwne.
          A ta płyta to nie jest 'nice to have', tylko 'a must have' ;)
          • jarecki32 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 17.05.05, 16:55
            pagaj_75 napisał:

            > cze67 napisał:
            >
            > > Crimson "The Power To Believe",
            > >
            > > A ja za nią dałem 56 złotych...
            >
            > Gdzie tak drogo było? Ja nową kupiłem (tuż po premierze) za niecałe 5 dych.
            Ale
            > teraz widzę, że w rockserwisie stoi po 70. Dziwne.
            > A ta płyta to nie jest 'nice to have', tylko 'a must have' ;)

            Gwoli scislosci to napisalem, ze jest "przynajmniej nice to have"
            Jesli faktycznie jest tak dobra, to dopiero teraz wiem jaka mi sie fucha
            trafila :))
            >
    • pytajnick Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 17.05.05, 18:15
      Korzystając z bardzo radosnej obniżki cen - "Colour of spring" i "Spirit of
      Eden" Talk Talk, a dla młodych kuzyna i kuzynki prezent w postaci "MC" i
      "Script'u" Marillion która znają i kochają, ale dotąd mieli na poczciwych
      kasetach które przezyły już chyba trzy pokolenia dorastających melomanów. -
      wszystko po ok. 20 zł.

      Massive Attack - 100th Window za 39,90, moja ulubiona płytka MA. Z tej okazji
      odświezana w autobusie relacji Szczawnica-Kraków, cudownie się komponowało ze
      zmierzchem powoli zapadającym nad przełomem Dunajca.

      Zamówiłem sobie też oba albumy Antony and the Johnsons, mam nadzieję że debiut
      okaże się choć częściowo tak piękny jak ostatnia płyta. - obie po 17$ (plus
      niestety przesyłka, ale i tak się opłaca).
      • iwa_ja Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 17.05.05, 18:58
        Hehehe, a ja w grudniu będąc w Paryżu przedświątecznym zanabyłam w Virgin
        walizkę róznych tanich składanek (np. Fleetwood Mac):
        1. Die Zauberflutte Mozarta (pod Karajanem. von)
        2.Joni Mitchell - Travelogue i
        3. Patti Smith - EASTER
        • pytajnick Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 18.05.05, 17:02
          > > Korzystając z bardzo radosnej obniżki cen - "Colour of spring" i "Spirit
          > of
          > > Eden" Talk Talk,... - wszystko po ok. 20 zł.
          > czy to może w Media Markt???

          Na Allegro, ale to był sklep, a nie indywidualny sprzedawca, więc przecena
          pochodzić musi z wytwórni. Nie wiem jak TT trzyma się w MediaMarkcie, ale "MC"
          Marillion, które kupiłem zadowolony za 21 zł, w MM jest chyba za 19... TAKA
          płyta, nic tylko brać i rozdawać znajomym.


          • cze67 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 18.05.05, 17:46
            pytajnick napisał:

            > > > Korzystając z bardzo radosnej obniżki cen - "Colour of spring" i "S
            > pirit
            > > of
            > > > Eden" Talk Talk,... - wszystko po ok. 20 zł.
            > > czy to może w Media Markt???
            >
            > Na Allegro, ale to był sklep, a nie indywidualny sprzedawca, więc przecena
            > pochodzić musi z wytwórni. Nie wiem jak TT trzyma się w MediaMarkcie, ale "MC"
            > Marillion, które kupiłem zadowolony za 21 zł, w MM jest chyba za 19... TAKA
            > płyta, nic tylko brać i rozdawać znajomym.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=21341620&wv.x=1&a=21341620
    • jarecki32 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 18.05.05, 03:24
      Mezmerize , SOAD, zanabyte, przesluchane 4 razy ; no problem, tylko 30 i pare
      minut sluchania, ale za to jakich minut !!!
      Minut niezwyklych, szokujacych, wzruszajacych
      Highlights:
      Soldier Side- wspaniale intro, e-moll, duet wokalny i gitara
      Violent Pornography - kwintesencja SOAD : ostry tekst, ostre gitary, supersonic
      speed, it goes under your skin
      Lost in Holwood : podobne odczucie jak R.Sankowski - wspaniale zaspiewany i
      zagrany nokturnowy utwor.
    • jarecki32 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 18.05.05, 18:46
      No to jeszcze "There and Then" DVD Oasis
      ale "recenzji" nie bedzie bo Oasis to nie moja dzialka.
      Choc musze wyznac, ze bylem pod wrazeniem tego co widzialem i slyszalem. Rock
      and roll, lata 90-te, made in UK i taki big sound, no, no, no. Ale jako
      rzeklem, w brit-rock (wzglednie) lzejszego kalibru dopiero sie wkrecam wiec
      pewnie niejedno mnie jeszcze zadziwi. A najlepsze sa tam te songi wykonywane
      zbiorowo przez zespol i publike. Megawaty ze sceny i do tego jakies 30-40 tys
      chlopa i baby z tegim glosem, to jest dopiero zadyma !
          • ja.nusz Re: HELP!!! 19.05.05, 10:16
            Nareszcie udało mi się dostać "HELP" na DVD, film, który w szczenięcych latach
            ogladałem chyba razy kilkanaście. Nie było kina w Trojmieście, w którym bym
            tego filmu nie widział. Na niektórych seansach atmosfera była jak na koncercie -
            dziewuchy piszczały, marynary fruwały, tupanie w podloge, aż dziwne, ze zomo
            nie wkraczalo do akcji. Już ciesze się na mój prywatny seans w weekend.
              • dziewczyna_mickiewicza Re: HELP!!! 23.05.05, 16:24
                nabyte:
                cold roses, ryan adams & the cardinals
                habel con ella (jeden z piekniejszych soundtrackow)

                dostane w prezencie:
                rachael yamagata, happenstance (ladne to, ciekawe co ta pani nagra na swoim
                drugim albumie)
                matchbox20, more than you think you are (myslalam, ze bedzie gorzej, a tu
                niespodzianka: slabe single sa w rzeczywistosci najslabszymi punktami plyty,
                ktora ogolnie wypada calkiem skladnie, ladnie i w ogole. taka w sam raz na
                poczatek lata)
                usher, confessions (jakiestam special edition - oddane bratu:) )
                • ihopeyouwilllikeme Re: HELP!!! 25.05.05, 09:47
                  > matchbox20, more than you think you are (myslalam, ze bedzie gorzej, a tu
                  > niespodzianka: slabe single sa w rzeczywistosci najslabszymi punktami plyty,
                  > ktora ogolnie wypada calkiem skladnie, ladnie i w ogole. taka w sam raz na
                  > poczatek lata)

                  No nie, absolutnie się nie zgadzam. Bright Lights faktycznie słabe, ale Unwell,
                  All I Need i Disease ( plus Feel - to jest czad ! ) to najlepsze kawałki z tej
                  płyty. W ogóle pierwsza część jest lepsza, bo od Could I Be You nie ma tam dla
                  mnie nic ciekawego ( poza fajnym ukrytym kawałkiem ).
    • pagaj_75 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 25.05.05, 09:40
      Mam taki nawyk już, że jak idę Marszałkowską to odruchowo skręcam do Empiku. No
      i wczoraj szukając na półce "Untilted" (oczywiście nie było) wygrzebałem
      przecenioną "Envane" Autechre. EP-ka z czasów "Chiastic Slide" (czyli jednego z
      mniej lubianych przeze mnie albumów), zawierająca cztery remiksy kompozycji
      "Nuane", czego trudno może się domyślić biorąc pod uwagę metamorfozę jaką ten
      utwór przeszedł w tych interpretacjach autorstwa samych panów Bootha i Browna.
      Bardzo fajna EP-ka, lepsza niż druga połowa "Chiastic Slide", która mnie lekko
      nudzi.

      Acha, wynalazłem też na półkach również przeceniony ździebko "Pork Soda"
      Primusa. Kupione w ciemno za radą (sprzed prawie roku) założyciela pewnego forum
      na gazeta.pl. Więcej o tej płycie gdy się przez nią przegryzę.
      • cze67 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 25.05.05, 09:43
        pagaj_75 napisał:


        > Acha, wynalazłem też na półkach również przeceniony ździebko "Pork Soda"
        > Primusa. Kupione w ciemno za radą (sprzed prawie roku) założyciela pewnego
        forum na gazeta.pl.

        Kurcze, nie mam pojęcia o kogo tu może chodzić...
    • pytajnick Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 31.05.05, 19:10
      Dziś przyszły do mnie obie płytki Antony'ego. Dawno na nic się tak nie cieszyłem :-)

      Jutro powinny dotrzeć moje dwie ulubione płyty Opeth (Blackwater Park i Still
      Life), nie wiem czemu tyle czasu mi zajęły wreszcie ich zanabycie, oraz
      re-edycja płyty "Up The Downstair" Porcupine Tree. O tyle niezwykła, że zamiast
      automatu perkusyjnego będzie grał pan Gavin Harrison... trochę się boję, ale to
      chyba naturalne gdy ktoś grzebie w klasyce (nawet jeśli to klasyka prywatna).
    • jarecki32 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 02.06.05, 17:59
      Juz od dawna byl na celowniku, a wczoraj wreszcie ustrzelony:
      Eric Clapton
      Crossroads Guitar Festival, DVD (podwojne)

      Jest to kronika pewnego festiwalu zorganizowanego przez Claptona, dokladnie rok
      temu w Dallas, Texas. Unikalna pozycja, dokument oddajacy wyluzowany klimat
      koncertow, przypominajcy starych mistrzow (B.B. King, B. Guy) i pokazujacy nowe
      twarze gitarowego grania (J. Marr).
      Wkrotce postaram sie skrobnac cos wiecej na temat tego DVD.
        • mechanikk Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 02.06.05, 20:02
          Mam w domu "2(static)" sluchalem pare razy i nie moge sie przekonac, niby
          intrygujace ale w sumie nuda, pojedyncze kawalki fajne, transowe, ale efekt
          sluchania calosci jest taki ze zasypiam. Czy na pozostalych plytach w Emitera
          wstepuje jakas zyciodajna energia? Chyba wole Ewe Braun.
          • cze67 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 02.06.05, 20:11
            mechanikk napisał:

            > Mam w domu "2(static)" sluchalem pare razy i nie moge sie przekonac, niby
            > intrygujace ale w sumie nuda, pojedyncze kawalki fajne, transowe, ale efekt
            > sluchania calosci jest taki ze zasypiam. Czy na pozostalych plytach w Emitera
            > wstepuje jakas zyciodajna energia? Chyba wole Ewe Braun.

            Tu znowu mamy odmienne poglądy:-). Ja nie zasypiam, tylko się uspokajam. Static
            bardzo lubię (resztę dopiero będę poznawał), Mordy zaś (mam obecnie trzy płyty,
            czyli prawie wszystko) wręcz uwielbiam. Ewa Braun niby jest w porządku, ale po
            latach bardzo straciły w moich uszach zaangażowane teksty.

            PS. Jeżeli zaś chodzi o jakąś życiodajną energię, to płynie ona z Oliwy.
            Niedaleko której mieszkam:-)
            • mechanikk Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 02.06.05, 20:27
              cze67 napisał:

              > Tu znowu mamy odmienne poglądy:-). Ja nie zasypiam, tylko się uspokajam.
              > PS. Jeżeli zaś chodzi o jakąś życiodajną energię, to płynie ona z Oliwy.

              Ja rowniez sie uspokajam ale moze za bardzo ;-) W sumie Static tez lubie, ale
              bardziej lubie jak mnie tak cos sponiewiera muzycznie, ze spac nie moge :-))
              Z Oliwy plynie energia jak najbardziej pozytywna, ale tylko ciut monotonna,
              a "1500 wiadomosci" to byl u mnie hit tego sezonu, w ktorym sie ze z ta muzyka
              zapoznawalem.
    • pytajnick Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 02.06.05, 18:41
      Nowe "Up the Downstair" Porcupine Tree. Przesłuchałem raz, i jestem pozytywnie
      rozczarowany. Bardzo sceptycznie podchodzę do naprawiania historii - w tym
      wypadku nie tylko ponownego miksu (który w miarę sprawdził się przy TSMS i
      Signify), ale zastąpienia kultowego już niemalże automatu perkusyjnego grą
      Harrisona. Szczególnie, że Gavin bywa nadeksponowany...

      ...całe szczęscie tu się powstrzymuje, a wręcz naśladuje automat. Brzmienie po
      prostu krystaliczne, wokale brzmią pełniej (i bardziej zostały wysunięte),
      wszystko jakby delikatniejsze, mniej kwadratowe. Taka trochę bardziej
      wysublimowana wersja jakże pięknej płyty. Generalnie pierwszy re-master
      Porcupinowy który zdecydowanie kupić warto.

      Szczególnie że fantastycznie wydany (podwójny digipak, gruba ksiązeczka, notatka
      wilsonowa), szczególnie że dołączone jest "Staircase Infinities"! (Dotąd wydane
      w 1000 kopii, uwielbiam ją).


      Przy okazji zamieniłem cdra równie pięknego "Blackwater Park" Opeth na oryginał
      i bardzo się z tego powodu cieszę, bo to drugie podejście (kiedyś zamieniałem na
      rosyjską kopię, która od oryginału różniła się tylko hologramowym napisem na
      spodzie płyty!! - n a szczęscie miał kto dla mnie to sprawdzić...)
      • pagaj_75 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 02.06.05, 19:55
        pytajnick napisał:

        > Nowe "Up the Downstair" Porcupine Tree. Przesłuchałem raz, i jestem pozytywnie
        > rozczarowany. Bardzo sceptycznie podchodzę do naprawiania historii - w tym
        > wypadku nie tylko ponownego miksu (który w miarę sprawdził się przy TSMS i
        > Signify), ale zastąpienia kultowego już niemalże automatu perkusyjnego grą
        > Harrisona. Szczególnie, że Gavin bywa nadeksponowany...

        Ale ale... "Signify" nie był chyba miksowany od nowa, tylko remasterowany.
        Natomiast TSMS był nie tylko remiksowany, ale i tam również w "Dislocated Day" i
        "Moon Touches..." zastąpiono automat Harrisonem (z podobnym efektem - Gavin
        udaje automat lepiej niż sam automat ;)). Ale to wydanie UtD to sobie muszę
        obowiązkowo kupić dla owego "Staircase Infinities", które mam na rozpadającej
        się już kasecie Rockserwisu.
        Ale moim takim cichym marzenie, które pewnie się nigdy nie ziści, to wydanie na
        CD pełnego materiału z kaset "Tarquin's Seaweed Farm" i "Nostagia Factory".
        Chciałbym, z czystej ciekawości, posłuchać jak brzmiały utwory z "On the Sunday
        of Life" w swoim pierwotnym kontekście. Ale to przeszłość tak zamierzchła, że
        Wilson już chyba do niej nie chce zupełnie wracać.
        • pytajnick Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 02.06.05, 20:03
          pagaj_75 napisał:

          > Ale ale... "Signify" nie był chyba miksowany od nowa, tylko remasterowany.

          Był był, wystarczy "popatrzeć" na ścieżki i wszystko widać jak na dłoni.
          Wizualnie zmiany są ogromne. Brzmieniowo wydają się mniejsze, ale i po kanałach
          się trochę pozmieniało, nieco inne wyeksponowanie ścieżek, a więc nowy miks...

          > Ale to wydanie UtD to sobie muszę
          > obowiązkowo kupić dla owego "Staircase Infinities", które mam na rozpadającej
          > się już kasecie Rockserwisu.

          Ja miałem szczęście dopaśc SI na CD, jak już mówiłem, uwielbiam ją - a
          szczególnie dwa utwory, "The Joke's On You" (co za piosenka!) i "Rainy Taxi" (co
          za instrumental! prostota znów górą)

          > Ale moim takim cichym marzenie, które pewnie się nigdy nie ziści, to wydanie na
          > CD pełnego materiału z kaset "Tarquin's Seaweed Farm" i "Nostagia Factory".
          > Chciałbym, z czystej ciekawości, posłuchać jak brzmiały utwory z "On the Sunday
          > of Life" w swoim pierwotnym kontekście.

          Ja mam te wszystkie wczesne rzeczy, również Love, Death & Mussolini, i
          zdecydowanie się cieszę że tego nie wydaje na CD, bo to byłoby naciąganie fanów
          - a nic nowego... Naprawdę, dwa przesłuchania i nigdy więcej, gdy ma się OtSoL.

          > Ale to przeszłość tak zamierzchła, że
          > Wilson już chyba do niej nie chce zupełnie wracać.

          Zamierzchła przeszłośc to jest Karma i Altamont ;)
          I to do tego wracać nie chce, choć Altamont na ultralimitowanym winylu jakiś
          czas temu wydał.

          ex

          n.p. radiohead akustycznie
          • pagaj_75 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 02.06.05, 20:13
            pytajnick napisał:

            > Był był, wystarczy "popatrzeć" na ścieżki i wszystko widać jak na dłoni.
            > Wizualnie zmiany są ogromne. Brzmieniowo wydają się mniejsze, ale i po kanałach
            > się trochę pozmieniało, nieco inne wyeksponowanie ścieżek, a więc nowy miks...

            Hmm... Wcale tego tak nie odczuwam. Owszem, brzmienie jest ciut "spłaszczone",
            ale to akurat prawie na 100% wynika z kompresji dynamiki, jaką w ostatnich
            latach nagminnie (niestety) stosuje się przy masteringu. W dodatku w książeczce
            nie ma słowa na temat nowego miksu (a w przypadku TSMS jest to wyraźnie
            napisane). Ale ponieważ posiadam jeszcze poprzednie wydanie Signify to kiedyś
            sobie usiądę, posłucham i porównam :)
            • pytajnick Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 02.06.05, 20:28
              pagaj_75 napisał:

              > Hmm... Wcale tego tak nie odczuwam. Owszem, brzmienie jest ciut "spłaszczone",
              > ale to akurat prawie na 100% wynika z kompresji dynamiki, jaką w ostatnich
              > latach nagminnie (niestety) stosuje się przy masteringu.

              No właśnie "nowe" Signify i TSMS jest znacznie mniej skompresowane niż pierwotnie.

              > W dodatku w książeczce
              > nie ma słowa na temat nowego miksu (a w przypadku TSMS jest to wyraźnie
              > napisane). Ale ponieważ posiadam jeszcze poprzednie wydanie Signify to kiedyś
              > sobie usiądę, posłucham i porównam :)

              No cóż, dla mnie wzmocnienie stereo, dajmy na to przy harmoniach wokalnych, jest
              już grzebaniem w miksie - bo to przecież o to w miksie chodzi...

              Ja pamiętam z wywiadów Wilsona, który opowiadał, że nie miał wówczas [1995/6] w
              ogóle pojęcia o miksowaniu, dlatego chciałby również Signify raz jeszcze się
              zająć. A skoro jest okazja... No ale mniejsza z tym. Do UtD bardzo zachęcam,
              naprawdę warto (a tamte inne niekoniecznie, przyznam że w ogóle ich nie "używam"
              tylko śmiało zapuszczam "stare" wersje ;)
    • mechanikk Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 03.06.05, 21:46
      Gorillaz - Demon Days

      I po trzech przesluchaniach, w tym jednym autobusowym, stwierdzam, ze ta plyta
      bardziej mi sie podoba niz ostatni Blur, który jest i tak swietny, a tak poza
      tym to chcialbym zeby cala muzyka pop byla na takim poziomie jak ten album.

      Jak dla mnie, obok Becka, najlepsza zabawowa plyta 2005, no ale to dopiero 3
      przesluchania, zobaczymy jak sobie z Beckiem poradzi.
      :)
    • jarecki32 Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 07.06.05, 01:50
      a ja wczoraj zafundowalem sobie ksiazke pod tytulem:
      " The Encyclopedia of Heavy Metal " , autor : Daniel Bukszpan,
      wydawnictwo :Barns and Nobel, New York, 2003.
      Encyklopedia jest faktycznie "heavy", (jakies 5kg) i zawiera mase kolorowo
      ilustrowanego materialu. Kolor to bardzo wazna charakterystyka tej pozycji,
      gdyz zespoly tu przedstawiane sa przede wszystkim bardzo kolorowe, bogato
      ufryzowane, a czasem bardzo dobre. A tych zespolow jest, bagatela, 220+.
      Od calkiem egzotycznych (Abdullah, Penance,Grim Reaper) az po superstars
      (Metallica, Led Zeppelin, Jimi Hendrix). Calosc tego gatunku, patrzac na
      chlodno i z dystansu to taki niezly niezly cyrk: polaczenie dobrego warsztatu
      (instrumentalnego) z teatralna szmira, a czasem szokujace bezguscie (GWAR).
      Podstarzali faceci poprzebierani w skory z wyrazem twarzy, ktory ma przerazac,
      ale de facto rozsmiesza do lez.
      No ale ja lubie metalowcow i zawsze bylem w stanie w tym zalewie szmiry i sosu
      pomidorowego znalezc cos ciekawego, wartosciowego. Talentow wsrod metalowcow
      bowiem nigdy nie brakowalo.
      • ja.nusz Re: Wasze ostatnie muzyczne nabytki II 13.06.05, 11:14
        Będąc niedawno w Belgii wpadlem na chwile do Media Mrakt i na szybkiego w ślepo
        kupiłem płytę Watersa. Cena jak za normalne CD a tam.... tylko 2 kawalki "To
        Kill The Child" i "Leaving Beirut" w sumie ok. 20 min. muzyki. Jeszcze nie
        rozgryzłem o co tu chodzi.
        J.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka