Dodaj do ulubionych

BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składankami

    • grimsrund Recenzja # 7.2 13.08.05, 23:29
      Nu, jadziem z drugą częścią :))

      11)?
      Smoke City parodiują Clannad grający SUMMER IN THE CITY? Sympatyczne, a
      wszystko to w granicach 1 minuty :)

      12) ?
      Bryan Adams -20 lat? :)) E nie, nie jest tak źle. Balladka, w tle gitara
      hiszpańska, ciut elektroniki, dżezikowo trochu... Poniżej 3 minut w każdym
      razie.

      13) XTC - WRAPPED IN GREY
      Znów pianinko, czyli nie britpop - fajowo, lata 70. sie kłaniają, Elton John
      rulez :) Ej, ja to słyszałem gdzieś - jako pierwszy kawałek z zestawu! No tak,
      wszystko jasne - jednak britpop ( ;)) ) :)

      14) Modest Mouse - LIVES
      He, tego głosa teżem gdzieś słyszał - Modest Mouse!!! I kawałka też oczywiście,
      he he - klaaasa, z MOON AND ANTARCTICA!!! Kurde, jak ja ich lubie. A podkład to
      jak z Dead Can Dance na początku i na końcu, teraz na to zwracam uwagę :)

      15) ?
      Znów balladka, kierunek jak najbardziej pożądany i popierany. A potem sie
      ożywia trochę, na końcu bardzo! Dobrze, że nie samym britpopem człowiek Iluś
      żyje :). Ale nie zgadłem głosu, choć chyba go znam. Wokal trochę mi styl Sigur
      Ros przypomina, sam nie wiem dlaczego :). Hood może to?

      16) ?
      Ballads continue :)). Zaraz, to sitar czy takie cuś jest? Ale faajne :).
      Cohenowe trochę. Arab Strap strzelam, bo facio bardzo ładnie mamrocze pod
      nosem... eee, raczej nie w każdym razie stawiam na Szkocję... Baaardzo bogate
      tło się robi, to lubię :) Ale zaaraz, a może jednak to Hameryka jest...
      momencik... Smog? Niee... Też sigurrosowe podobieństwa w każdym razie.

      17) ?
      Znów ballada. I znów Sigur Ros ewokuje, nic nie poradzę. Piękne.

      18) ?
      Babeczka śpiewa - ładnie, anielski głosik :)). Głosik znany mnie chyba jakiś. Z
      Wysp, albo Skandynawia, to pewne. I też nie za proste, baardzo ładnie się
      kawałek rozwija, coraz bardziej i bardziej, braawo :)

      19) ?
      Wracamy do horroru, a w każdym razie do nastroju natchnionego - tym razem
      pustynno-arabskiego. Duduk rulez! I organy też :) A głos zdecydowanie
      brytyjski. Stanowczo popieram!!

      20) ?
      Zamknięcie równie mocne jak opener. Już bardziej typowe, mam przeczucie, że to
      jakiś stary mistrz, który podłapał nowe sztuczki, i nieźle sobie z nimi
      radzi... W każdym razie znów jesteśmy na Wyspach. Krąg New Order? W każdym
      razie zdecydowanie masywne natarcie, gęste brzmienie jak trzeba. Tematyka
      religijna chyba, o Jezusie mowa, kończy się jakby psychodelicznym gospelem oraz
      elektronicznym usypiaczem. Gospel zawsze dobry jest na koniec, potwierdzam :))

      He he, w sumie - piątka z plusem. Pierwsza połowa pierwszej połowy płyty - sam
      cymes, a prawie cała druga połowa płyty to mniut po prostu. Wielkie brawa.
      • ilhan Re: Recenzja # 7.2 13.08.05, 23:42
        Wyszło, że ze mnie fan sigurowego grania największy na forum :)

        > 11)?
        > Smoke City parodiują Clannad grający SUMMER IN THE CITY? Sympatyczne, a
        > wszystko to w granicach 1 minuty :)

        To miejsce, w którym składanka przemyka na ciemną stronę. Nocną w zasadzie. Taka koncepcja. Outkast - You May Die.

        > 12) ?
        > Bryan Adams -20 lat? :)) E nie, nie jest tak źle. Balladka, w tle gitara
        > hiszpańska, ciut elektroniki, dżezikowo trochu... Poniżej 3 minut w każdym
        > razie.

        Opposition - War Cries.

        > 15) ?
        > Znów balladka, kierunek jak najbardziej pożądany i popierany. A potem sie
        > ożywia trochę, na końcu bardzo! Dobrze, że nie samym britpopem człowiek Iluś
        > żyje :). Ale nie zgadłem głosu, choć chyba go znam. Wokal trochę mi styl
        > Sigur Ros przypomina, sam nie wiem dlaczego :). Hood może to?

        Zespół, którego nikt nie zna, a w zasadzie nikt nie znał, bo rozpadł się kilka dni temu po nagraniu trzeciej płyty, której nigdzie poza Australią nie wydano. A panowie z okolic Southampton w Anglii. To właśnie z tegorocznego albumu. Black Nielson - Love Song To Chan Marshall. "Ja się rozpadam na kawałeczki", jakby powiedział Aimarek.

        > 16) ?
        > Ballads continue :)). Zaraz, to sitar czy takie cuś jest? Ale faajne :).
        > Cohenowe trochę. Arab Strap strzelam, bo facio bardzo ładnie mamrocze pod
        > nosem... eee, raczej nie w każdym razie stawiam na Szkocję... Baaardzo bogate
        > tło się robi, to lubię :) Ale zaaraz, a może jednak to Hameryka jest...
        > momencik... Smog? Niee... Też sigurrosowe podobieństwa w każdym razie.

        Utwór z gatunku tych, które mogłyby dla mnie nie mieć końca (a nie mam ich aż tak wiele). Cudowne gitary. Red House Painters - Trailways.

        > 17) ?
        > Znów ballada. I znów Sigur Ros ewokuje, nic nie poradzę. Piękne.

        Best new band from Down Under :) Art Of Fighting - Two Rivers. Ubiegłoroczne.

        > 18) ?
        > Babeczka śpiewa - ładnie, anielski głosik :)). Głosik znany mnie chyba jakiś. Z Wysp, albo Skandynawia, to pewne. I też nie za proste, baardzo ładnie się
        > kawałek rozwija, coraz bardziej i bardziej, braawo :)

        Z Wysp - a mówią, że tam już dobrych zespołow nie ma. Zupełnie niespodziewany wstęp do całkiem innej niż ten utwór, ubiegłorocznej płyty grupy Seafood. "I Dreamt We Ruled The Sun".

        > 19) ?
        > 20) ?

        To dwie części jednego utworu. Tak kończy się album "Accept The Signal" zespołu Regular Fries z 1999 roku. "Anno Domini" #1 i #2.


        > He he, w sumie - piątka z plusem. Pierwsza połowa pierwszej połowy płyty -
        > sam cymes, a prawie cała druga połowa płyty to mniut po prostu. Wielkie brawa.

        Nawet nie wiesz jak mi przyjemnie teraz :) Dzięki i pozdrawiam.
        • grimsrund Re: Recenzja # 7.2 13.08.05, 23:47
          > > 19) ?
          > > 20) ?
          >
          > To dwie części jednego utworu. Tak kończy się album "Accept The Signal"
          zespołu
          > Regular Fries z 1999 roku. "Anno Domini" #1 i #2.

          Tak sie kończy, jak człowiek raz jakąś płytę przesłucha. Zwłaszcza zespołu,
          który bardzo polubił za późniejszą płytę WAR ON PLASTIC PLANTS. Już pod stół
          włażę ze wstydu... :))

          >
          > Nawet nie wiesz jak mi przyjemnie teraz :) Dzięki i pozdrawiam.


          To mnie jest przyjemnie - i też pozdrawiam, czemu nie? :))
        • ilhan Re: Recenzja # 7.2 13.08.05, 23:48
          I jeszcze taka ładna playlista a'la Polleke.

          1. Belle and Sebastian - I'm A Cuckoo (by the Avalanches) (2003, "I'm A Cuckoo" SP) (3:59)
          2. The Triffids - Hell Of A Summer (1983, "Treeless Plain" LP) (4:30)
          3. The Go-Betweens - Bye Bye Pride (1987, "Tallulah" LP) (4:07)
          4. Gorky's Zygotic Mynci - Poodle Rockin' (1999, "Spanish Dance Troupe" LP) (2:56)
          5. Monochrome Set - Eine Symphonie Des Grauens (1979, "Eine Symphonie Des Grauens" SP) (2:17)
          6. Flamin' Groovies - Shake Some Action (1976, "Shake Some Action" LP) (4:30)
          7. Hoodoo Gurus - I Want You Back (1983, "Stoneage Romeos" LP) (3:11)
          8. The Jam - Saturday's Kids (1979, "Setting Sons" LP) (2:53)
          9. Idlewild - There's Glory In Your Story (2000, "These Wooden Ideas" SP) (1:56)
          10. Six by Seven - Bochum (Light Up My Life) (2003, "Bochum (Light Up My Life" SP) (5:00)
          11. Outkast - You May Die (1996, "ATLiens" LP) (1:05)
          12. Opposition - War Cries (1990, "Blue Alice Blue" LP) (3:08)
          13. XTC - Wrapped In Grey (1992, "Nonsuch" LP) (3:46)
          14. Modest Mouse - Lives (2000, "The Moon & Antarctica" LP) (3:18)
          15. Black Nielson - Love Song To Chan Marshall (2005, "Current Sunlight" LP) (3:56)
          16. Red House Painters - Trailways (1996, "Songs For A Blue Guitar" LP) (6:43)
          17. Art Of Fighting - Two Rivers (2004, "Second Storey" LP) (4:54)
          18. Seafood - I Dreamt We Ruled the Sun (2004, "As The Cry Flows" LP) (5:18)
          19. Regular Fries - Anno Domini #1 (1999, "Accept The Signal" LP) (3:42)
          20. Regular Fries - Anno Domini #2 (1999, "Accept The Signal" LP) (7:48)
          • aimarek Recenzja nr 9: Summer Bloody Summer 16.08.05, 17:32
            Gdy rzuciłem okiem na personalia nadawcy i z godną Krzysztofa Rutkowskiego
            błyskotliwością wydedukowałem, że chodzi tu o senor Pagaja, pomyślałem, że czeka
            mnie masakrujące uszy, złożone z terkotów, dysonansów i fal sinusoidalnych, tour
            de force . Takie wnioski nasunęły się po lekturze wcześniejszych postów autora,
            zwiastujących muzykę dość trudną w odbiorze. Wszystko to okazało się jednak
            nadinterpretacją, bo składanka jest utrzymana w przyjemnej, dość
            easy-listeningowej stylistyce.

            Zaczyna się ciekawie. Ładnie i bogato zaaranżowany utwór, który przypomina
            trochę „Moon Safari”, „Simple Things” albo spokojniejsze fragmenty „Melody
            A.M.”. No ale wokalu jakoś nie mogę skojarzyć, więc nie wiem co to.

            Nr 2. Zostajemy w podobnych, ciepłych, porannych klimatach, ale tym razem
            dochodzą ładne gitarowe pasażyki i pianino. Ogólnie fajne to jest, ale czekam
            aż zaczną się dziać jakieś ciekawsze rzeczy.

            Nr 3. Prośba zostaje wysłuchana. Niewiele zespołów potrafi dostarczać moim uszom
            pieszczot tak wyrafinowanych jak Stereolab. „Cybele’s Reverie”. „Emperor Tomato
            Ketchup”. Klasyka. Dziękuję.

            Nr 4. Ooo, to też bardzo ciekawe. Te gitarowe solówki brzmią bardzo znajomo, ale
            za cholerę nie mogę sobie przypomnieć co to. Bardzo ciekawie się to rozwija.
            Jeden z lepszych utworów na płycie.

            Nr 5. Afrykańskie bębny, wokal Davida Byrne’a, ale nie wygląda to na Talking
            Heads. Może jakiś inny późniejszy projekt. Ten pan nagrał dwadzieścia pięć
            tysięcy lepszych kawałków, ale ten też jest spoko.

            Nr 6. Znowu afrykańska energia, ale bardziej niepokojąca niż w poprzednim
            utworze. Średnio mi się podoba.

            Nr 7. A tu dla odmiany track przepiękny. Utkane z klików i cyków małe
            arcydziełko przypominające np. niektóre kawałki Múm. Bardzo, bardzo ciekaw
            jestem co to.

            Nr 8. A tu jakieś murzyny. Clifford Wednesday and the Afrolovers they ain’t, ale
            może się podobać. Bardzo przyjemny, fajnie bujający kawałek, który mógłby
            powstać w latach 60. w Motown. Aż zagooglałem w obawie przed kompromitacją,
            gdyby było to coś klasycznego, a ja bym nie rozpoznał. Wyszło, że Jamie Lidell.
            No tak, można się było spodziewać.

            Nr 9. Przez dwie minuty dość usypiająco, później pojawia się motyw
            przypominający mi temat z serialu „Magnum” z Tomem Selleckiem :D. Przyjemne.

            Nr 10. Podobnie jak w przypadku gitarowych popisów z nr 4, tak tutaj te klawisze
            brzmią znajomo i też za cholerę nie mogę skojarzyć co to. Interesujące.

            Nr 11. Też fajne. Chwilami jak Sea And Cake, chwilami jak Stereolab.

            Nr 12. Leniwy, uroczy kawałek z ciepłym, zmysłowym głosem pani śpiewaczki. Znowu
            nie wiem co to. Jakieś Goldfrapp może (tak strzelam, bo słabo się orientuję w
            tych klimatach).

            Nr 13. No tutaj trafiłeś w płytę, którą katuję od jakiegoś tygodnia. Wszystko
            zaczęło się, gdy usłyszałem w radiu miażdżące, ośmiominutowe „Silence Is The
            Question”. Ściągnąłem cały album („These Are The Vistas”), a potem przeczytałem
            na SF (to chyba Twoja relacja była, Pagaj) że zespół Bad Plus wystąpił w
            Warszawie z doskonałym koncertem. „Everywhere You Turn” to też znakomity utwór.

            I już koniec. 13 starannie dobranych i poukładanych utworów. Składanka spójna
            stylistycznie, ciekawa, doskonale nadająca się na soundtrack upojnych,
            sierpniowych nocy, jak i porannego dochodzenia do siebie ;) Dzięki bardzo i
            proszę o rozszyfrowanie nierozpoznanych przeze mnie utworów.
            • pagaj_75 Re: Recenzja nr 9: Summer Bloody Summer 16.08.05, 19:35
              Zacznę może od tego, że w moim prywatnym rankingu pt. "Ulubiona pora roku" lato
              zajmuje zaszczytne czwarte miejsce, co chyba tłumaczy tytuł składanki.
              Temperatury panujące w onych miesiącach zdecydowanie utrudniają mi życie, lasują
              mózg i zmuszają porzucenie moich ulubionych dźwiękowych masakr różnorakich na
              rzecz właśnie muzyki bardziej, jak to był łaskaw ująć imć Aimarek,
              easy-listeningowej, choć i tak pewnie trudniej przyswajalnej niż większość
              tytułów, które do tej pory padały w tym wątku, jak sądzę.

              OK, do rzeczy:

              > Zaczyna się ciekawie. Ładnie i bogato zaaranżowany utwór, który przypomina
              > trochę „Moon Safari”, „Simple Things” albo spokojniejsze fragmenty „Melody
              > A.M.”. No ale wokalu jakoś nie mogę skojarzyć, więc nie wiem co to.

              Byłeś bardzo blisko. To Zero 7, ale nie z "Simple Things", a z "When It Falls".
              Piosenka "Warm Sound". Odkąd stało się jasne, że tematem składanki będzie lato,
              wiedziałem, że ona będzie openerem. Jedyny chyba pewny punkt od początku
              tworzenia zestawu.

              > Nr 2. Zostajemy w podobnych, ciepłych, porannych klimatach, ale tym razem
              > dochodzą ładne gitarowe pasażyki i pianino.

              A myślałem, że ta gitara jest na tyle charakterystyczna, że nawet nie-sympatyk
              rozpozna. Pat Metheny Group - "Here to Stay". Gdyby ktoś mnie znienacka zapytał
              o płytę, która najbardziej kojarzy mi się z latem, to bez wahania w pierwszej
              kolejności wymieniłbym "We Live Here", z której ten kawałek pochodzi.

              > Nr 3. Prośba zostaje wysłuchana. [...] Stereolab. „Cybele’s Reverie”

              No to właśnie miał być taki kawałek, który powinieneś znać i właśnie po to on
              tam był :)

              > Nr 4. Ooo, to też bardzo ciekawe. Te gitarowe solówki brzmią bardzo znajomo,
              > ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć co to. Bardzo ciekawie się to
              > rozwija.

              Brand X - "Nuclear Burn". Opener z debiutu tej jazz-rockowej grupy, której
              współzałożycielem i perkusistą na pierwszych płytach był idol wielu osób z tego
              forum, Filip "Z Konopii" Collins ;)

              > Nr 5. Afrykańskie bębny, wokal Davida Byrne’a, ale nie wygląda to na Talking
              > Heads. Może jakiś inny późniejszy projekt. Ten pan nagrał dwadzieścia pięć
              > tysięcy lepszych kawałków, ale ten też jest spoko.

              Że David Byrne śpiewa, to się zgadza, ale nie on jest właścicielem głównych
              kredytów (hehe) do tego kawałka. To Thievery Corporation - "The Heart's a Lonely
              Hunter". Oczywiście, że są tysiące lepszych, ale ten jakoś w ostatnich dniach mi
              się szczególnie kojarzył z klimatami hawajsko-kanarskimi, nazwijmy to ;) Z tej
              samej płyty pochodzi "Marching the Hate Machines..." z udziałem The Flaming
              Lips, które początkowo miało być na mojej składance, ale potem spadło.

              > Nr 6. Znowu afrykańska energia, ale bardziej niepokojąca niż w poprzednim
              > utworze. Średnio mi się podoba.

              No tak. To był utwór, o który toczyłem ze sobą największe wewnętrzne spory i
              nawet jeszcze w ostatniej chwili chciałem wypalić nową wersję bez niego.
              Chciałem, żeby był Red Snapper, no to jest. Ale w szranki stanęło kilka kawałków
              i drogą losowania padło na ten - "Suckerpunch" z "Making Bones". Mimo wszystko
              polecam ten album i całą twórczość tej formacji, bo ten utwór niekoniecznie jest
              reprezentatywny. Ich płyty wydawał Warp, co w samo w sobie jest już pewną
              rekomendacją.

              > Nr 7. A tu dla odmiany track przepiękny. Utkane z klików i cyków małe
              > arcydziełko przypominające np. niektóre kawałki Múm. Bardzo, bardzo ciekaw
              > jestem co to.

              Ha! Jakżeż się uśmiechnąłem, gdy się okazało, że również Roarowi ten kawałek
              kojarzy się z latem i umieścił go na swojej składance dla Ilhana.
              Telefon Tel Aviv i tytułowy z debiutu "Fahrenheit Fair Enough". Całą płytę
              polecam, natomiast odradzam sofomora "Map of What Is Effortless".

              > Nr 8. A tu jakieś murzyny. [...] Wyszło, że Jamie Lidell.
              > No tak, można się było spodziewać.

              No ba. Jak hajp to hajp. :) Kawałek, który trafił na składankę dosłownie w
              ostatniej chwili. "Multiply".

              > Nr 9. Przez dwie minuty dość usypiająco, później pojawia się motyw
              > przypominający mi temat z serialu „Magnum” z Tomem Selleckiem :D.
              > Przyjemne.

              A to jest zmyła niezła, bo gdybym dał "normalne" ich nagranie z wokalistą to
              rozpoznałbyś po kilku sekundach. A tak instrumental i już nie wszyscy kojarzą.
              Jamiroquai - "Music of the Mind".

              > Nr 10. Podobnie jak w przypadku gitarowych popisów z nr 4, tak tutaj te
              > klawisze brzmią znajomo i też za cholerę nie mogę skojarzyć co to.
              > Interesujące.

              Gdybyś to znał, to zdjąłbym czapkę przed Waćpanem w zdumieniu i szacunku
              wielkim. To Indian Summer (nazwę mieli adekwatną) z ich jedynego self-titled
              albumu z 1971, wtedy zupełnie przeoczonego przez publikę, a dzisiaj otoczonego
              prawdziwym kultem wśród miłośników starego rocka. Jedyny instrumental - "From
              the Film of the Same Name".

              > Nr 11. Też fajne. Chwilami jak Sea And Cake, chwilami jak Stereolab.

              Hehe, pudło. Jaga Jazzist, czyli klimaty ninja-tune'owe. Kawałek "Lithuania".

              > Nr 12. Leniwy, uroczy kawałek z ciepłym, zmysłowym głosem pani śpiewaczki.
              > Znowu nie wiem co to. Jakieś Goldfrapp może (tak strzelam, bo słabo się
              > orientuję w tych klimatach).

              A to taki mało u nas znany trip-hopowy projekt Alpha. Piosenka nazywa się niby
              "Blue Autumn", ale jest jak najbardziej w temacie, bo traktuje o letniej
              przygodzie, czasami miłością zwanej.

              > Nr 13. No tutaj trafiłeś w płytę, którą katuję od jakiegoś tygodnia.

              No proszę, a myślałem, że to będzie największa niewiadoma i enigma do kwadratu.
              :) The Bad Plus rządzą. I jak to napisał ktoś na Forum Muzyka, chociaż może się
              to wydawać dwuznaczne i nieprzyzwoite, ale perkusista do dzisiaj śni mi się po
              nocach ;) Studyjne nagrania nie oddają nawet w połowie tego, co ten facet
              wyprawia na scenie.

              I miło mi, że chociaż częściowo składanka się podobała.
              No to jeszcze tradycyjne, krótkie podsumowanie:

              01. ZERO 7 "Warm Sound" ("When It Falls", 2004)
              02. PAT METHENY GROUP "Here to Stay" ("We Live Here", 1995)
              03. STEREOLAB "Cybele's Reverie" ("Emperor Tomato Ketchup", 1994)
              04. BRAND X "Nuclear Burn" ("Unorthodox Behaviour", 1977)
              05. THIEVERY CORPORATION (feat. DAVID BYRNE) "The Heart's a Lonely Hunter" ("The
              Cosmic Game", 2005)
              06. RED SNAPPER "Suckerpunch" ("Making Bones", 1998)
              07. TELEFON TEL AVIV "Fahrenheit Fair Enough" ("Fahrenheit Fair Enough", 2001)
              08. JAMIE LIDELL "Multiply" ("Multiply", 2005)
              09. JAMIROQUAI "Music of the Mind" ("Emergency on Planet Earth", 1993)
              10. INDIAN SUMMER "From the Film of the Same Name" ("Indian Summer", 1971)
              11. JAGA JAZZIST "Lithuania" ("A Livingroom Hush", 2001)
              12. ALPHA "Blue Autumn" ("Stargazing", 2003)
              13. THE BAD PLUS "Everywhere You Turn" ("These Are the Vistas", 2003)
              • aimarek Re: Recenzja nr 9: Summer Bloody Summer 17.08.05, 11:51
                pagaj_75 napisał:

                > A myślałem, że ta gitara jest na tyle charakterystyczna, że nawet nie-sympatyk
                > rozpozna. Pat Metheny Group - "Here to Stay". Gdyby ktoś mnie znienacka zapytał
                > o płytę, która najbardziej kojarzy mi się z latem, to bez wahania w pierwszej
                > kolejności wymieniłbym "We Live Here", z której ten kawałek pochodzi.

                No jeśli chodzi o tego pana to ja mam zaległości straszne, więc jego gitara nie
                jest dla mnie charakterystyczna :)


                > Gdybyś to znał, to zdjąłbym czapkę przed Waćpanem w zdumieniu i szacunku
                > wielkim. To Indian Summer (nazwę mieli adekwatną) z ich jedynego self-titled
                > albumu z 1971, wtedy zupełnie przeoczonego przez publikę, a dzisiaj otoczonego
                > prawdziwym kultem wśród miłośników starego rocka. Jedyny instrumental - "From
                > the Film of the Same Name".

                A to nie znam. Czytałem coś o tej kapeli, ale nie słyszałem raczej.

                > :) The Bad Plus rządzą. I jak to napisał ktoś na Forum Muzyka, chociaż może się
                > to wydawać dwuznaczne i nieprzyzwoite, ale perkusista do dzisiaj śni mi się po
                > nocach ;)

                Prawda. Koleś jest niesamowity. A wspomniane już "Silence Is The Question"
                rozwija się i niszczy jak jakiś Mogwai czy GYBE! tyle, że w tradycyjnym jazzowym
                składzie.
    • ayya Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 21.08.05, 13:20
      Moja składanka jest compiled & mastered by Glebogryzarka (jak sam pisze autor).
      Trochę się przeraziłam, jak to zobaczyłam, bo spodziewałam, że zostane
      zaatakowana dawką niespecjalnie leżącego mi hip hopu, ale miło się
      rozczarowałam :)

      1. Jakieś 2 lata temu strasznie lubiłam ten numer i tą płytę w ogóle. Dziś już
      mnie tak nie rusza, ale kiedy pojawia się ten rewelacyjny chórek w drugiej
      części piosenki (pomijając świetny tekst), znów sobie przypomniałam, jak fajny
      to jest kawałek.
      Spearhead - Stay Human (All The Freaky People) 8/10

      2. Leniwe, senne, w stylu Fun Lovin' Criminals, ale nie kojarzę.
      7/10

      3. Niepokojące, żywe, energiczne i rockowe. Nie mam pojęcia, cóż to jest.
      6.5/10

      4. Przeważnie istrumentalne, gdzieniegdzie z rozmarzonym wokalem.
      6.5/10

      5. Po głosie od razu poznałam, że to Kate Bush. Ale musiałam tytuł sprawdzić
      sobie sprawdzić w google. To "Experiment IV" czy jakoś tak. Ona ma chyba lepsze
      piosenki.
      6/10

      6. To mo brzmi jak jakiś straszny Xzibit. Nie podoba mi się.
      3/10

      7. Śliczna piosenka. Ja znam "If Loving You Is Wrong I Don't Wanna Be Right" w
      wykonaniu Roda Stewarta, ale to też jest całkiem fajne.
      7.5/10

      8. Jakiś gość widziera się niemiłosiernie. Choć sam kawałek jest energiczny, w
      ogóle mnie nie porwał.
      4/10

      9. Tu nie miałam żadnego problemu. Jak zawsze sympatyczne i taneczne Ladytron w
      kawałku "He Took Her To A Movie". 7.5/10

      10. A Tribe Called Quest to absolutnie nie moja bajka. Utwór "Electric
      Relaxation" w ogóle mnie nie rusza, choć jest całkiem ok.
      6/10

      11. Jeju, czy to Loleatta Holloway "Runaway"? Wieki nie słyszałam tej piosenki.
      Tu mnie złapałeś, świetny kawałek na wakacje, disco w najlepszym wydaniu :)))
      9/10

      12. Fajne, melodyjne i brzmi jakoś znajomo, ale nie mogę z niczym skojarzyć.
      7/10

      13. Calexico - Sunken Waltz - piękna ballada, jedna z najlepszych tego zespołu
      w ogóle.
      8.5/10

      14. Soulowa ballada, jakaś pani śpiewa delikatnym głosem trochę bez wyrazu.
      6/10

      15. Gomez - We Haven’t Turned Around - super, że przypomniałeś mi ten utwór.
      Szkoda, że z repertuaru Gomeza wybrałeś taki smętny kawałek, ale i tak mi się
      podoba.
      8/10

      16. To chyba coś z repertuaru Steely Dana, ale nie wiem co. Niezłe.
      7/10

      17. Ładny, jazzowy, instrumentalny utwór. Choć nie mam pojęcia co w nim
      wakacyjnego (może się okaże, że tytuł? :D)
      7.5/10

      18. To rozpoznałam bez najmniejszyh problemów. Świetny wybór do takiej
      składanki, jeśli chodzi o repertuar Cohena.
      Leonard Cohen - The Future 9/10

      No w sumie średnia wyszła prawie 7/10, co jest chyba bardzo dobrym wynikiem,
      patrząc przez pryzmat diametralnej różnicy muzycznych gustów (tak podejrzewam)
      mojego i Glebogryarki. Fajna składanka :)
      • glebogryzarka1 Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 21.08.05, 23:58
        No, ja się spodziewałem przynajmniej umiarkowanej oceny (ależ jestem skromny),
        bo celowałem w jak największy stylistyczny rozstrzał. Czymś musiałem trafić
        przecież, nie?
        Do tematu, przyznaję ze wstydem, nawiązałem tylko w taki sposób, że nazwałem
        kompilację "Summer Is Here - So What?" i dobrałem numery tak, by pierwsze
        litery tytułów tworzyły właśnie takie zdanie ;)

        > 2. Leniwe, senne, w stylu Fun Lovin' Criminals, ale nie kojarzę.
        > 7/10

        To trochę zapomniany numer zupełnie zapomnianego zespołu Shriekback -
        "Underwaterboys". Skojarzenie bardzo celne, trzeba przyznać, ale o zrzynce
        mowy nie ma, chyba że w drugą mańkę - data rilizu jest 1986...

        > 3. Niepokojące, żywe, energiczne i rockowe. Nie mam pojęcia, cóż to
        > jest. 6.5/10

        Keziah Jones "Man with a Scar" - taki znacznie bardziej soulowy, gorący Hendrix
        lat 90.

        > 4. Przeważnie istrumentalne, gdzieniegdzie z rozmarzonym wokalem.
        > 6.5/10

        Jamiroquai "Morning Glory" - mało popularny numer (nie wiem czemu - nie nagrali
        nigdy lepszej ballady) z ich drugiej płyty.

        > 5. Po głosie od razu poznałam, że to Kate Bush. Ale musiałam tytuł
        > sprawdzić sobie sprawdzić w google. To "Experiment IV" czy jakoś tak.
        > Ona ma chyba lepsze piosenki. 6/10

        Ale niewiele - według mnie - i żadna nie zaczyna się na E :D

        > 6. To mo brzmi jak jakiś straszny Xzibit. Nie podoba mi się. 3/10

        Faktycznie, hip hop Ci musi nie leżeć, skoro miażdżysz absolutną klasykę
        gatunku - Black Star f/ Common "Respiration" :)

        > 7. Śliczna piosenka. Ja znam "If Loving You Is Wrong I Don't Wanna
        > Be Right" w wykonaniu Roda Stewarta, ale to też jest całkiem fajne.
        > 7.5/10

        To jest wykonanie, o ile się nie mylę, oryginalne - Luther Ingram. Kiedyś
        widziałem wersję na żywca z jakiegoś festiwalu "black only" z lat 70 -
        miazzzzzzga. Studyjna jednak też niezła.

        > 8. Jakiś gość widziera się niemiłosiernie. Choć sam kawałek
        > jest energiczny, w ogóle mnie nie porwał. 4/10

        Jeden z moich ulubionych zespołów punkowych - The Germs i "Strange Notes". No
        wiesz co... ;)

        > 11. Jeju, czy to Loleatta Holloway "Runaway"? Wieki nie słyszałam tej
        > piosenki. Tu mnie złapałeś, świetny kawałek na wakacje, disco w
        > najlepszym wydaniu :))) 9/10

        Nie, nie Loleatta Holloway - to 20 lat młodszy cover kolektywu Nuyorican Soul
        (czyli Masters at Work + Tito Puente + Roy Ayers + George Benson + India +
        nowojorscy sesyjni). Cała płyta jest równie idealna na lato, polecam.

        > 12. Fajne, melodyjne i brzmi jakoś znajomo, ale nie mogę z niczym
        > skojarzyć. 7/10

        Na mojej składance nie mogło przecież zabraknąć Madness. "Embarrassment".

        > 14. Soulowa ballada, jakaś pani śpiewa delikatnym głosem trochę bez
        > wyrazu. 6/10

        Bez wyrazu? :o
        Erykah Badu f/The Roots "Otherside of the Game".

        > 15. Gomez - We Haven’t Turned Around - super, że przypomniałeś mi ten
        > utwór. Szkoda, że z repertuaru Gomeza wybrałeś taki smętny kawałek,
        > ale i tak mi się podoba. 8/10

        To jest jedyny utwór Gomez, który mi się podoba (i to ekstremalnie)...

        > 16. To chyba coś z repertuaru Steely Dana, ale nie wiem co. Niezłe.
        > 7/10

        "Haitian Divorce". Dorzuciłem w ostatniej chwili, żeby był jakiś akcent
        jamajski, ten jest mocno pseudo-jamajski, ale utwór przeporządny.

        > 17. Ładny, jazzowy, instrumentalny utwór. Choć nie mam pojęcia co w
        > nim wakacyjnego (może się okaże, że tytuł? :D) 7.5/10

        Można tak powiedzieć :) - Brad Mehldau "A Walk in the Park".

        Pełna tracklista:
        01) Stay Human - Spearhead
        02) Underwaterboys - Shriekback
        03) Man with a Scar - Keziah Jones
        04) Morning Glory - Jamiroquai
        05) Experiment IV - Kate Bush
        06) Respiration - Black Star f/Common
        07) If Loving You Is Wrong - Luther Ingram
        08) Strange Notes - The Germs
        09) He Took Her to a Movie - Ladytron
        10) Electric Relaxation - A Tribe Called Quest
        11) Runaway - Nuyorican Soul
        12) Embarrassment - Madness
        13) Sunken Waltz - Calexico
        14) Otherside of the Game - Erykah Badu f/ The Roots
        15) We Haven't Turned Around - Gomez
        16) Haitian Divorce - Steely Dan
        17) A Walk in the Park - Brad Mehldau
        18) The Future - Leonard Cohen
        • ayya Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 22.08.05, 18:40
          >
          > Pełna tracklista:
          > 01) Stay Human - Spearhead
          > 02) Underwaterboys - Shriekback
          > 03) Man with a Scar - Keziah Jones
          > 04) Morning Glory - Jamiroquai
          > 05) Experiment IV - Kate Bush
          > 06) Respiration - Black Star f/Common
          > 07) If Loving You Is Wrong - Luther Ingram
          > 08) Strange Notes - The Germs
          > 09) He Took Her to a Movie - Ladytron
          > 10) Electric Relaxation - A Tribe Called Quest
          > 11) Runaway - Nuyorican Soul
          > 12) Embarrassment - Madness
          > 13) Sunken Waltz - Calexico
          > 14) Otherside of the Game - Erykah Badu f/ The Roots
          > 15) We Haven't Turned Around - Gomez
          > 16) Haitian Divorce - Steely Dan
          > 17) A Walk in the Park - Brad Mehldau
          > 18) The Future - Leonard Cohen

          LOL pierwsze litery tytułów piosenek układają się w "Summer is here so
          what" :DDDDD
    • digsa Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 22.08.05, 18:00
      1.Zaczyna się ładnie. Powolny, instrumentalny kawałek. Skrzypce trzymają w
      napięciu.

      2.Typowo wakacyjna piosenka. Przyjemna gitara i śpiew: „Summer is almost here”.

      3.Znowu akustyczna gitara, tym razem mniej energiczny utwór, ale z wakacyjnym
      klimatem. Trochę zbyt długi.

      4.Syntetyzator i trochę kiczowaty śpiew „a-aa” :D. W refrenie wokal :„Summer is
      here, summer is here…”. Kolejna wakacyjna piosenka do podśpiewywania.

      5.Widzę, że autor(ka) składanki wziął(wzięła) sobie tytuł składanki do serca ;)
      Ponownie akustyk i śpiew o “summer”, tym razem również żeński (?).

      6.To akurat znam :) Charlotte Hatherley z Ash i „Summer”. W zeszłym roku klip
      do tego utworu często leciał na MTV2. Jeden z bardziej „skocznych” utworów na
      składance.

      7.Na początku słychać klawisze i śpiew, wkrótce wszystko się rozkręca. Tylko,
      że wokal nie przypadł mi do gustu i ogólnie piosenka jest dość…smętna.

      8.Damski głos i muzyka elektroniczna. Piosenka przy której można potańczyć.
      Jednak nie podoba mi się to, że mw. od połowy w kółko powtarzają się słowa „I
      love you”. Takie denerwujące trochę.

      9.To mój faworyt :) Żywa gitara i takiż sam śpiew. Coś mi to przypomina, ale ni
      umiem skojarzyć...

      10.Zrównoważony utwór, chill-out’owy. Do tego spokojny, kobiecy wokal, przy
      którym można się odprężyć.

      11.Tu z kolei wokal przypomina mi Michael Stipe’a (być może jest to sam Stipe).
      Znowu spokojnie...

      12...tak jak i tu. „It’s just me and summer…” Wakacje w pełni ;)

      13.Brzmi jak jakaś cygańska piosenka :D Tyle, że wokal jakiś nie ten.

      14.Elektroniczny podkład, leniwy wokal…

      15.Któraś z kolei powolna piosenka, lecz tym razem bardziej w klimatach
      country. W tle damski głos. Pod koniec wokalista się wczuwa i niemal
      krzyczy: „Summer’s almost gone” ;)

      16.„Aksamitny” męski wokal i ponownie sympatyczny, gitarowy motyw.

      17.The Doors - „Summer's Almost Gone”, czyli, jednym słowem, klasyka.

      18.Głęboki, męski głos, fortepian. Wkrótce dołączają do tego skrzypce i damski
      wokal. Tyle tylko, że nie wiem, co w tym jest wakacyjnego…

      19.Przyjemny bas i dzwoneczki. W połowie słychać harmonijkę (?). Bardzo miły
      dla ucha kawałek, chyba mój drugi ulubiony ze składanki. :)

      20.Instrumental, tak jak na początku. Na pierwszym planie słychać akordeon
      (przynajmniej tak mi się wydaje:>) a w tle odgłosy mew i fale morskie.

      Ogólnie: spokojna, przyjemna składanka na lato, choć momentami zbyt powolna i
      dłużąca się. 6.5/10.

      No i wyszło na jaw: jestem straszne leniwa :P Nie chciało mi się ani sprawdzać
      tytułów utworów ani zgadywać kto nagrał mi tę składankę :D Lecz teraz
      przedstawiłam swoją recenzję i czekam na tytuły utworów oraz na ujawnienie się
      osoby nagrywającej…

      Pozdr. ;)


      P.S. To w ogóle moja pierwsza recenzja (no wiecie, ile ja mam lat :>), więc
      proszę, nie zwracajcie zbyt wielkiej uwagi na błędy ;) Poza tym pewnie okaże
      się, że moja wiedza muzyczna jest bardzo ograniczona :>
      • kkrzysiekk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 18.09.05, 15:35
        Lato już się prawie skończyło, a ja dopiero się biorę za nadrabianie
        zaległości, za co od razu przepraszam ;-/

        „1.Zaczyna się ładnie. Powolny, instrumentalny kawałek. Skrzypce trzymają w
        napięciu.”
        Clint Mansell ft. Kronos Quartet - Summer overture – pierwszy utwór z mojego
        ulubionego soundtracka (Requiem dla snu)

        ”2.Typowo wakacyjna piosenka. Przyjemna gitara i śpiew: „Summer is almost
        here”. „
        Pas/Cal - Summer is almost here – z singla tych indiepopowców z Detroit

        ”3.Znowu akustyczna gitara, tym razem mniej energiczny utwór, ale z wakacyjnym
        klimatem. Trochę zbyt długi.”
        Hanalei - This is going to be the best summer ever – piosenka z płyty „We Are
        All Natural Disasters” (2004), natrafiłem na nich, kiedy szukałem czegoś
        podobnego do Postal Service

        ”4.Syntetyzator i trochę kiczowaty śpiew „a-aa” :D. W refrenie wokal :„Summer
        is here, summer is here…”. Kolejna wakacyjna piosenka do podśpiewywania.”
        Go Kart Mozart - Summer is here – i znów indie pop - z płyty „Tearin Up The
        Album Chart” (2005), tym razem z Anglii; i więcej w tej piosence „la-lala”
        niż „a-aa” ;)

        ”5.Widzę, że autor(ka) składanki wziął(wzięła) sobie tytuł składanki do
        serca ;)
        Ponownie akustyk i śpiew o “summer”, tym razem również żeński (?).”
        Yo La Tengo - The Summer – dla niektórych z tego forum to już prawie klasyka;
        album „Fakebook” (1990)

        ”6.To akurat znam :) Charlotte Hatherley z Ash i „Summer”. W zeszłym roku klip
        do tego utworu często leciał na MTV2. Jeden z bardziej „skocznych” utworów na
        składance.”
        Potwierdzam ;)

        ”7.Na początku słychać klawisze i śpiew, wkrótce wszystko się rozkręca. Tylko,
        że wokal nie przypadł mi do gustu i ogólnie piosenka jest dość…smętna.”
        Oj, bo ktoś się obrazi ;-)) . ...And You Will Know Us by the Trail of Dead -
        The Summer of '91 z tegorocznej płyty „Worlds apart”

        ”8.Damski głos i muzyka elektroniczna. Piosenka przy której można potańczyć.
        Jednak nie podoba mi się to, że mw. od połowy w kółko powtarzają się słowa „I
        love you”. Takie denerwujące trochę.”
        Lesbians On Ecstasy - Summer luv – z s/t z 2004r. Elektro punk z poczuciem
        humoru, niektórzy mówią, że to połączenie wczesnej Madonny z techno ;)

        ”9.To mój faworyt :) Żywa gitara i takiż sam śpiew. Coś mi to przypomina, ale
        ni umiem skojarzyć...”
        Też to bardzo lubię (i porcysiaki też ;). Modest Mouse – Summer. 1997 rok,
        płyta „The Fruit That Ate Itself”

        ”10.Zrównoważony utwór, chill-out’owy. Do tego spokojny, kobiecy wokal, przy
        którym można się odprężyć.”
        Margo - Space summer – francuskie glitch-popowe [ ;-) ] trio z tegorocznej
        płyty „Furtives Furie”

        ”11.Tu z kolei wokal przypomina mi Michael Stipe’a (być może jest to sam
        Stipe).
        Znowu spokojnie...”
        To jest Stipe i najlepsza piosenka z „Reveal” - Summer turns to high

        ”12...tak jak i tu. „It’s just me and summer…” Wakacje w pełni ;)”
        The Shermans - Sun beach Sumer – i znowu indiepopowa podróż po świecie – tym
        razem Szwecja, płyta „Casual” (2001)

        ”13.Brzmi jak jakaś cygańska piosenka :D Tyle, że wokal jakiś nie ten. „
        No, trochę się na Tobie zawiodłem ;-P . The Stranglers - Midnight summer dream –
        1983 r., klasyczny album „Feline”

        ”14.Elektroniczny podkład, leniwy wokal…”
        The Go Find - Summer quest – lo fi + elektronika - muzyczna podróż do Belgii –
        ubiegłoroczny album „Miami”

        ”15.Któraś z kolei powolna piosenka, lecz tym razem bardziej w klimatach
        country. W tle damski głos. Pod koniec wokalista się wczuwa i niemal
        krzyczy: „Summer’s almost gone” ;)”
        Blanche - Another lost summer – nie cierpię country, ale Blanche bardzo lubię,
        zwłaszcza, że jest to jakieś „alternative country” (nie mylić z alt-
        country) ;). Płyta „If We Can't Trust the Doctors” (2004).

        ”16.„Aksamitny” męski wokal i ponownie sympatyczny, gitarowy motyw. „
        Moonbabies - Summer kids go – i znowu Szwecja – 2004r. „The Orange Bilboard” –
        to chyba Ilhan mi ich polecił.

        ”17.The Doors - „Summer's Almost Gone”, czyli, jednym słowem, klasyka.”
        I znowu mam mniej roboty ;)

        ”18.Głęboki, męski głos, fortepian. Wkrótce dołączają do tego skrzypce i damski
        wokal. Tyle tylko, że nie wiem, co w tym jest wakacyjnego…”
        Jak to co? Tytuł ;-) Saturday Looks Good To Me - All our summer songs z 2003r.
        (płyta „All Your Summer Songs”)

        ”19.Przyjemny bas i dzwoneczki. W połowie słychać harmonijkę (?). Bardzo miły
        dla ucha kawałek, chyba mój drugi ulubiony ze składanki. :)”
        A to mój 1 ulubiony kawałek ;). Aberfeldy - Summer's gone – 2004r., „Young
        forever” (fajna okładka ;-))

        ”20.Instrumental, tak jak na początku. Na pierwszym planie słychać akordeon
        (przynajmniej tak mi się wydaje:>) a w tle odgłosy mew i fale morskie.”
        To raczej katarynka – idealny utwór na pożegnanie lata – Japończycy z Capsule –
        End of summer.

        ”Ogólnie: spokojna, przyjemna składanka na lato, choć momentami zbyt powolna i
        dłużąca się. 6.5/10.”

        No właśnie, miała być taka trochę refleksyjna ;) byłem wtedy jeszcze przed
        urlopem i nie chciałem sam siebie wkurzać wesołymi, typowo letnimi songami ;-)

        PS. A tak w ogóle to brakuje mi w recenzji choćby wzmianki dotyczącej strony
        pozamuzycznej – że składanka była na „prawdziwym” winylu ;) , że projekt
        okładki przygotowali najlepsi graficy z Polski północnej itp. ;-D

        PS2 Mam n***ję, że nie będzie w tych wypocinach zbyt wielu błędów, ale
        autokorekta w wordzie szaleje, każdy „summer” został poprawiony na „Sumera” ;)

          • kkrzysiekk jest, jest recka !!!! ;-D 18.09.05, 18:21
            tylko się proszę nie śmiać z mojej niewiedzy i porównań ! ;-)

            Muszę napisać, że bardzo mi się ta składanka podoba, jest spójna, świetnie jej
            się słucha, zwłaszcza w samochodzie, po kilkunastu przesłuchaniach muszę
            niestety uznać, że podoba mi się bardziej, niż ta, którą ja spłodziłem ;-).
            Ocena 7,5/10 (byłoby 8,0 , gdyby nie ostatni utwór ;)

            1. Niezły początek, w rytmie rozpędzającego się pociągu, miałem napisać, że to
            coś jakby Stipe zaśpiewał piosenkę Stana Ridgway’a (autor przeboju
            lat ’80 „Camouflage”) a przygrywali The Blues Brothers, ale od rana odrabiam
            pracę domową ;-) i już wiem, że to Augie March - This train is taking no
            passengers – po 1 przesłuchaniu „Strange bird” ta właśnie piosenka zwraca
            najbardziej uwagę.
            2. Żywy, gitarowy pop, pani śpiewa trochę podobnie do Charlotte Hatherley a
            trochę do Sinead ;)
            3. Grają jak New Order, ale głos mi coś nie pasuje ;) Świetny kawałek.
            4. I znowu podobnie jak w kawałku drugim śpiewa pani, w chórkach chyba jakieś
            wpływy Beach Boys słychać ?
            5. A to łatwe jest: Elvis Costello – Pump it up
            6. Nie znałem tego wcześniej, jednak pod wpływem pozytywnej recenzji na
            screenagers.pl (by Kasia W. ;-) sięgnąłem po s/t Clor – i co ja słyszę ? że to
            właśnie pierwszy i najlepszy kawałek z tejże płyty ;) – Clor – Good stuff.
            7. Jakbym miał nie znać czegoś z jednej z ulubionych płyt zeszłego roku ? ;) –
            Feist – Mushaboom.
            8. Spokojnie, gitarowo, akustycznie; głosem młodego Jaggera ;) gościu śpiewa o
            samotności ;)
            9. A to jakieś granie z Wysp chyba, końcówka lat ‘90 ? Głos jakby trochę
            podobny do wokalisty Supergrass.
            10. No jak bym tego nie znał… ;) Six by Seven – Bochum (głupi word zmienił
            seven na selen ;-)
            11. Chyba najlepszy z kawałków na składance, których nie znam. Proszę
            szybciutko powiedzieć kto to jest i polecić jego najlepszą płytę ;-)
            12. A to jest opener z „Odessey & oracle”. The Zombies - Care of cell 44.
            Zapisuję się do stronnictwa Kubasy – ta płyta jest lepsza od “Pet sounds” ;-)
            13. Prawie jak poezja śpiewana ;-) Jakaś singerka/songwriterka śpiewa o
            argentyńskim niebie.
            14. Spokojna piosenka, trochę ożywa w refrenie, nawet jakieś reggae się
            pojawia ;-) śpiewa pan głosem przeciętnym i pani głosem sympatycznym ;)
            15. Piosenkę znam, ale nie w tej wersji, kiedyś śpiewała ją taka gwiazdka
            lat ’80, Tiffany. „I Think We're Alone Now”, tylko nie wiem, czy to wersja
            wcześniejsza, czy późniejsza (przez te elektroniczne ? podkłady)
            16. Wstęp identyczny, jak u Davida Bowiego w „Absolute Beginners”, ciekawe kto
            od kogo „zapożyczył” ? ;-). Na pewno znam głos śpiewającego pana, ale nie mogę
            teraz go skojarzyć…
            17. Zbliżamy się do końca i powoli zwalniamy – pan śpiewa o chodzeniu do pubu w
            piżamie ;-) a jego głos w niektórych momentach przypomina mi (proszę się nie
            śmiać ;-) …. Bono.
            18. Najsłabszy kawałek na płycie, mogłoby go tu spokojnie nie być, ale ja w
            ogóle nie przepadam za Waterboysami (bo to raczej oni są ? – tytułu nie znam).

            Jeszcze raz dzięki za bardzo fajny zestaw ;-) i proszę o wyjaśnienie
            wątpliwości ;-)
            • ayya Re: jest, jest recka !!!! ;-D 20.09.05, 01:34
              > 2. Żywy, gitarowy pop, pani śpiewa trochę podobnie do Charlotte Hatherley a
              > trochę do Sinead ;)

              To Deadstar - Deeper Water. Bardzo fajny zespolik, a wokal tej pani bardzo mi
              sie podoba.

              > 3. Grają jak New Order, ale głos mi coś nie pasuje ;) Świetny kawałek.

              Blisko. To Monaco i "Shine" - kawałek faktycznie rewelacyjny, powiem
              nieskromnie :))))

              > 4. I znowu podobnie jak w kawałku drugim śpiewa pani, w chórkach chyba jakieś
              > wpływy Beach Boys słychać ?

              To klasyka współczesnego niezal popu :P The New Pornographers - Letter From An
              Occupant.

              > 8. Spokojnie, gitarowo, akustycznie; głosem młodego Jaggera ;) gościu śpiewa
              o
              > samotności ;)

              Moim zdnaiem Linkous nigdy nie śpiewał jak Jagger :) A to było Sparklehorse -
              Maria's Little Elbows

              > 9. A to jakieś granie z Wysp chyba, końcówka lat ‘90 ? Głos jakby trochę
              > podobny do wokalisty Supergrass.

              Zespół trafiony, ale to całkiem świeża piosenka, bo to singiel z ostatniej
              składanki Supergrass - Kiss Of Life.

              > 11. Chyba najlepszy z kawałków na składance, których nie znam. Proszę
              > szybciutko powiedzieć kto to jest i polecić jego najlepszą płytę ;-)

              A to mnie zaskoczyłeś, bo to Ocean Colour Scene - July. To nie jest wyjątkowy
              zespół, ale ja go bardzo lubię. Warto zacząć od ich najbardziej przebojowej
              płyty "One From The Modern", a jeśli lubisz melodie bardziej bluesowe to
              sięgnij po "Marchin' Already" i "Moseley Shoals". Posłuchać jeszcze
              można "Mechanical Wonder", a reszta płyt nie istnieje :>

              > 13. Prawie jak poezja śpiewana ;-) Jakaś singerka/songwriterka śpiewa o
              > argentyńskim niebie.

              Uwielbiam ten kawałek, strasznie kojarzy mi się z wakacjami. To Mirah - The
              Dogs Of Buenos Aires.

              > 14. Spokojna piosenka, trochę ożywa w refrenie, nawet jakieś reggae się
              > pojawia ;-) śpiewa pan głosem przeciętnym i pani głosem sympatycznym ;)

              To jedna z moich ulubionych, tegorocznych piosenek: Biirdie - You've Got
              Darkness. A reggae to mimo wszystko tam chyba nie ma :))))

              > 15. Piosenkę znam, ale nie w tej wersji, kiedyś śpiewała ją taka gwiazdka
              > lat ’80, Tiffany. „I Think We're Alone Now”, tylko nie wiem,
              > czy to wersja
              > wcześniejsza, czy późniejsza (przez te elektroniczne ? podkłady)

              Chyba Lene Lovich była pierwsza :)

              > 16. Wstęp identyczny, jak u Davida Bowiego w „Absolute Beginners”,
              > ciekawe kto
              > od kogo „zapożyczył” ? ;-). Na pewno znam głos śpiewającego pana, a
              > le nie mogę
              > teraz go skojarzyć…

              A to mój ulubiony kawałek na tej składance :) The Chameleons - Nostalgia, a
              takie skojarzenie jak Tobie nigdy mi się nie narzuciło, ale spostrzeżenie
              niezwykle trafne :)

              > 17. Zbliżamy się do końca i powoli zwalniamy – pan śpiewa o chodzeniu do
              > pubu w
              > piżamie ;-) a jego głos w niektórych momentach przypomina mi (proszę się nie
              > śmiać ;-) …. Bono.

              The Crimea - Out Of Africa i Davey wcale nie śpiewa jak Bono! :)

              > 18. Najsłabszy kawałek na płycie, mogłoby go tu spokojnie nie być, ale ja w
              > ogóle nie przepadam za Waterboysami (bo to raczej oni są ? – tytułu nie z
              > nam).

              To jest Waterboys - This Is The Sea. Mi sie w ogóle ten zespół bardzo ostatnio
              spodobał, a chciałam zakończyć jakimś bardziej wakacyjno-nostalgicznym akcentem
              i ta piosenka wydała mi się w sam raz :)

              Bardzo się cieszę, że składanka się podobała :)

              Dla porządku tracklista:
              1. Augie March - This Train Will Be Taking No Passengers (Strange Bird, 2002)
              2. Deadstar - Deeper Water (Somewhere Over The Radio, 1999)
              3. Monaco - Shine (Music For Pleasure, 1997)
              4. The New Pornographers - Letter From An Occupant (Mass Romantic, 2000)
              5. Elvis Costello - Pump It Up (This Year's Model, 1978)
              6. Clor - Good Stuff (Clor, 2005)
              7. Feist - Mushaboom (Lei It Die, 2004)
              8. Sparklehorse - Maria's Little Elbows (Good Morning Spider, 1998)
              9. Supergrass - Kiss Of Life (Supergrass Is 10, 2004)
              10. Six By Seven - Bochum (Light Up My Life) (04, 2004)
              11. Ocean Colour Scene - July (One From The Modern, 1999)
              12. The Zombies - Care of Cell 44 (Odessey & Oracle, 1968)
              13. Mirah - The Dogs Of Buenos Aires (C'Mon Miracle, 2004)
              14. Biirdie - You've Got Darkness (Morning Kills The Dark, 2005)
              15. Lene Lovich - I Think We're Alone Now (Stateless, 1979)
              16. The Chameleons - Nostalgia (What Does Anything Mean? Basically, 1985)
              17. The Crimea - Out Of Africa (Tragedy Rocks, 2004)
              18. The Waterboys - This Is The Sea (This Is The Sea, 1985)
        • ilhan Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 18.09.05, 18:05
          kkrzysiekk napisał:

          > ”16.„Aksamitny” męski wokal i ponownie sympatyczny, gitarowy
          > motyw. „
          > Moonbabies - Summer kids go – i znowu Szwecja – 2004r. „The O
          > range Bilboard” –
          > to chyba Ilhan mi ich polecił.

          Bardzo możliwe, tylko hm... kiedy ja ostatni raz tego słuchałem? :)
          W każdym razie bardzo solidna rzecz.
        • digsa Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 21.09.05, 18:12
          > ”13.Brzmi jak jakaś cygańska piosenka :D Tyle, że wokal jakiś nie ten."
          >
          > No, trochę się na Tobie zawiodłem ;-P . The Stranglers - Midnight summer
          dream – 1983 r., klasyczny album „Feline”

          No co, jak ja mam się w takim wikeu znać na klasyce? ;)


          > PS. A tak w ogóle to brakuje mi w recenzji choćby wzmianki dotyczącej strony
          > pozamuzycznej – że składanka była na „prawdziwym” winylu ;) ,
          > że projekt
          > okładki przygotowali najlepsi graficy z Polski północnej itp. ;-D

          no o tym chciałam dodać później (czyli teraz;))
          Okładka jest ładna, pomysł z "winylem" też trafiony ;) aż mi się głupio
          zrobiło, że geigo dostała taką marną płytę ode mnie.. ;)


          Pozdrawiam :)
        • mechanikk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 02.09.05, 16:12
          pojawiaja sie 2 kwestie:
          1)kto bedzie moderatorem (najlepiej zeby znów byla to polleke, bo ma juz nasze
          namiary, ale jesli to problem, to ja moge sie zadeklarowac)
          2)jaki temat pracy (najlepiej znów dowolne wariacje na temat pór roku, czyli
          cos na ksztalt "autumn is here", co prawda jesien jeszcze za jakis czas, ale
          nigdzie sie nie spieszy, termin nadsylania prac moze byc gdzies w srodku
          pazdziernika)

          poza tym jak juz sie zdecydujemy, to dla porzadku zakladamy nowy watek
                • kkrzysiekk Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 02.09.05, 20:35
                  spokojnie, spokojnie, "bez nerw" ;-) , ja jestem autorem składanki dla Ciebie,
                  właśnie wszedłem do domu po 2 tygodniach urlopu, jak tylko się trochę
                  oporządzę, zajmę się obowiązkami forumowymi.
                  To samo, jeśli chodzi o Ayyę (po inicjałach i adresie domyślam się, że to ona
                  jest "producentką" składanki dla mnie), tylko tu potrzebuję trochę czasu na
                  przesłuchanie, bo płytka dopiero przed chwilą trafiła w moje ręce.
              • pagaj_75 Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 02.09.05, 19:06
                Po pierwsze, czyli primo: fajnie by było, gdyby polleke ogłosiła oficjalne
                zakończenie pierwszej rundy, ale nie wiem czy to jest możliwe, bo nie wszystko
                zostało jeszcze do końca zrecenzowane/wyjaśnione, o ile się orientuję.

                Po drugie, czyli secundo: "back to school" wydaje mi się dość trudnym tematem,
                ale nie wiem, niech się inni wypowiedzą. W każdym bądź razie, zawsze można tu
                urządzić mały "śmietnik" pomysłów, z którego będzie można wybierać przy
                kolejnych edycjach, jeśli zabraknie konceptu na którąś z kolejnych edycji (a mam
                nadzieję, że będzie tych edycji wiele).

                Po trzecie, czyli tertio: moje pomysły są następujące...
                - pomysł podkradziony: jest taka seria składanek pod wspólnym tytułem "back to
                mine" ( www.backtomine.com ) przygotowywanych przez znanych artystów
                (głównie ze sceny popowo-elektronicznej). idea jest taka: wychodzisz ze
                znajomymi z imprezy z klubu o czwartej nad ranem, ale nikomu tak naprawdę
                jeszcze nie chce się kończyć zabawy, więc zarządzasz "idziemy do mnie". i tutaj
                możesz bawić się w DeJota - co zagrasz swoim znajomym o czwartej/piątej rano po
                męczącej hulance?

                - pomysł zmodyfikowany: znów zabawa w didżeja, ale tym razem po prostu "let's
                party", czyli muzyka na imprezę, przy czym typ imprezy (a za tym muzyki)
                bynajmniej nie jest narzucany. równie dobrze może to być tło dźwiękowe do stypy.

                - pomysł inspirowany: ilhan w swojej recenzji napisał o którymś utworze, że
                pasowałby do nocnej audycji radiowej. no właśnie - składanka z muzyką "nocną",
                czyli czego słuchasz gdy nie możesz zasnąć :)

                i to tyle na razie.
                  • polleke Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 02.09.05, 21:03
                    Zbiorowo odpowiem na dzisiejsze posty.

                    Końca I rundy nie mogę jeszcze odgwizdać, bo:
                    - muszę sama napisać o składance, którą dostałam (obiecuję, że zrobię to jutro),
                    - to samo czeka Kkrzyśkka,
                    - Kubasa i Kwiat - udało się coś zrobić z tą uszkodzoną płytą, czy nici?

                    Następna runda: moje doświadczenie i obserwacje swapowe podpowiadają mi, że
                    idealna dawka swapów to jakieś 4 rocznie, zwłaszcza przy stosunkowo niewielkiej
                    ilości uczestników. Nie chciałabym, żeby formuła za szybko się wyczerpała, no i
                    dobrze mieć czas, żeby do zadania się przyłożyć, a między swapami złapać
                    oddech, zachłysnąć się czymś nowym i takie tam. Dlatego myślałam o ogłoszeniu
                    kolejnej edycji w połowie października, z dostawą CDR-ów do połowy listopada.
                    Czas, jaki pozostał, można by poświęcić rozmyślaniom nad tematem :)
                    A zresztą, będzie zapotrzebowanie, będzie swap :)

                    Podobają mi się pagajowe pomysły. Mieszane uczucia mam jedynie przy tle do
                    stypy – sama zapisałam wśród pomysłów coś podobnego, "music for my funeral",
                    ale obawiam się, że może z tego wyjść "muzyka, przy której można się powiesić".
                    Ech, nie bardzo (moim zdaniem). Za to "muzyka nocna" jest na czele mojej listy
                    tematów, tyle że nieco inaczej mam to sformułowane.
                    Może wykorzystujmy ten wątek do zgłaszania swoich propozycji? Warto, żeby to
                    były tematy w miarę otwarte, to znaczy pozwalały się wyłgać uczestnikom, dla
                    których są niewygodne (jak "Witaj szkoło" dla mnie):P.

                    Pozdrawiam
                    • janek0 Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 02.09.05, 23:07
                      polleke napisała:

                      > Może wykorzystujmy ten wątek do zgłaszania swoich propozycji? Warto, żeby to
                      > były tematy w miarę otwarte, to znaczy pozwalały się wyłgać uczestnikom, dla
                      > których są niewygodne (jak "Witaj szkoło" dla mnie):P.

                      Hmm, że się tak niekurtuazyjnie zapytam: jesteś tak stara, że już nie pamiętasz ?
                      :)
                        • polleke Re: do Pszemcia 03.09.05, 23:21
                          pszemcio1 napisał:

                          > Ja chciałem przypomnieć że wiele postów wcześniej kilka osób pisało, że chcą
                          > sie dołączyc do zabawy, a tu nadal zero odzewu...hmmmm...nie lubicie nas?? :/

                          Pszemcio, nie histeryzuj :) You are welcome, ale każde rozdanie jest
                          niezależne. Ogłoszę kolejne i wtedy będzie czas na zgłaszanie się chętnych.
                    • ilhan Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 05.09.05, 19:18
                      Mnie się pagajowe pomysły również wielce podobają (szczególnie I i III). Generalnie chciałbym, żeby temat nie determinował z góry nastroju składanki (ok, na upartego składak jesienny może być wesoły a letni ponury, ale to na upartego).

                      Co do terminów, zadecyduje oczywiście Mistrz Gry :) Ale ja wziąłbym pod uwagę zapał tych, którzy nie uczestniczyli w pierwszej edycji i wyjątkowo zaczął nieco wcześniej - może od połowy czy 20 września?

                      No i dawajcie te recenzje.
                      • polleke Re: BURN BABY BURN czyli wymieniamy się składanka 06.09.05, 00:42
                        ilhan napisał:

                        > Mnie się pagajowe pomysły również wielce podobają (szczególnie I i III).

                        Mnie zwłaszcza III, więc jak nie będzie kontrpropozycji...

                        Generalnie chciałbym, żeby temat nie determinował z góry nastroju składanki
                        (ok, na upartego składak jesienny może być wesoły a letni ponury, ale to na
                        upartego).

                        Właśnie o to mi chodzi, gdy proszę o tematy "otwarte".

                        > Co do terminów, zadecyduje oczywiście Mistrz Gry :) Ale ja wziąłbym pod uwagę
                        zapał tych, którzy nie uczestniczyli w pierwszej edycji i wyjątkowo zaczął nieco
                        > wcześniej - może od połowy czy 20 września?

                        Ze mną jak z dzieckiem - na wszystko mówię nie :) Ale OK, rozpoczniemy jeszcze
                        we wrześniu. Zanim ogłoszę drugie rozdanie, można jeszcze zgłaszać propozycje
                        tematu - do wykorzystania teraz albo później.

    • polleke Re: jedenastka - od Kubasy 06.09.05, 00:21
      Składanka by Kubasa, mimo że gatunkowo i nastrojowo niejednolita, ma świetny
      flow (gratulacje!) i pozostanie dla mnie nie tylko zbiorem lepszych i gorszych
      utworów. Postanowiłam nie googlać, żeby tego wrażenia nie niszczyć.

      1. Instrumentalnie, z nerwem, mocno zrytmizowane. Przy wejściu smyków robi się
      ciekawiej, a organy (Hammond?) odsyłają jakieś 30 lat wstecz.

      2. Prześliczne. Krucha ballada z tęsknym, natchnionym wokalem (z czym mi się
      kojarzy?), pobrzmiewają harmonie z lat 60-tych / 70-tych. Jakby wyjęte z
      soundtracku do "American Graffiti" albo "Cudownych lat". Perła w koronie, muszę
      poznać całą płytę.

      3. Chwytliwa, galopująca melodia i eksplozja radości: The Russian Futurists -
      Let’s Get Ready To Crumble. Pure pop pleasure :)

      4. Znów marzycielsko i słodko-gorzko, bo tekst nie jest już tak niewinny jak
      melodia (uwielbiam ten początek na pianinie): Belle & Sebastian – Seeing Other
      People. Niesamowite, ile można osiągnąć "małym" w sumie głosem.

      5. Tego nerwowego głosu i tej maniery nie można pomylić: Talking Heads, raczej
      z wczesnych płyt, energetyczne.

      6. Rany, to brzmi jak new romantic tribute band. A może to Pulp, ale na kwasie?
      Ze skojarzeń filmowych: "Gorączka sobotniej nocy" :P

      7. Kolejny numer instrumentalny. Zaczyna się próbą instrumentów, ale później na
      szczęście nie następuje kakofonia. Rozbujane, jazzujące. Podoba mi się.

      8. Najbardziej countrowy utwór Badly Drawn Boya i trzeba przyznać, że pasuje mu
      ta stylistyka – Pissing In The Wind.

      9. Pop podrasowany smooth-jazzem. Sposób budowania melodii i aranżacja kojarzą
      mi się z połową lat 80-tych (czy to jakiś szkocki zespół?). Romantyczne, ale
      nie ckliwe. Może trochę przeprodukowane.

      10. Spora dawka melancholii. Ten pan to bard ostatnich dni lata. Elliott Smith -
      Independence Day.

      11. The Smiths play country & western: Vicar In a Tutu. W tym otoczeniu podoba
      mi się o wiele bardziej niż na płycie, z której pochodzi.

      12. Rozpoznałam po tekście - wyliczance, cytowałeś go kilkakrotnie na forum:
      Built to Spill – You Were Right. Nie wiem czemu kojarzyłam nazwę z łomotem i
      rzężeniem. Świetny numer.

      13. Elektronika, wsamplowane fragmenty audycji dialogu filmowego albo
      przemówienia. Dla mnie może to być wszystko: Cabaret Voltaire, Kraftwerk, Eno.
      Brak mi aparatu poznawczego do usłyszenia takich dźwięków.

      14. Hmm, minuta ciszy? Rozumiem, że ma mnie przygotować na to co po niej
      następuje?

      15. Zaczyna się wrzaskiem, a dalej też nie ma litości. Ścieżka dźwiękowa do
      złego snu. Kompletnie obca mi estetyka, trudno mi to ocenić i docenić.

      Przestrzenna końcówka:

      16. Nie wiem, czy za sprawą partii smyczkowych, dzwonków czy plemiennych
      bębnów, ale pasuje mi tu określenie "muzyka sakralna". Trudno mi dotrwać w
      skupieniu do końca utworu, tęsknię za głosem.

      17. Mark Hollis w nieznanym mi utworze, więc albo solo, albo z "Laughing
      Stock". Wzniosłość bez patosu. Piękne.

      18. Jeszcze jedna katedra. Misterna robota Sufjana – myślę, że z nowej płyty.
      Fantastycznie zwieńczenie płyty.

      Bardzo dziękuję!

      P.S. Narzucona przez Glebogryzarkę konwencja utwór-po-utworze wybitnie mi nie
      leży i zamierzam ją porzucić przy następnym swapie :P
      • kubasa Re: jedenastka - od Kubasy 06.09.05, 01:01


        > 2. Prześliczne. Krucha ballada z tęsknym, natchnionym wokalem (z czym mi się
        > kojarzy?), pobrzmiewają harmonie z lat 60-tych / 70-tych. Jakby wyjęte z
        > soundtracku do "American Graffiti" albo "Cudownych lat". Perła w koronie,
        muszę
        >
        > poznać całą płytę.

        Zgadnij który to rok, zgadnij jaki to zespół (nie jest to trudna zagadka,
        znając moje upodobania :) ) Potwierdza to co napsialas, w kazdym razie geniusz
        tej kapeli.

        > 5. Tego nerwowego głosu i tej maniery nie można pomylić: Talking Heads,
        raczej
        > z wczesnych płyt, energetyczne.

        With Our Love - Talking Heads

        > 6. Rany, to brzmi jak new romantic tribute band. A może to Pulp, ale na
        kwasie?
        >
        > Ze skojarzeń filmowych: "Gorączka sobotniej nocy" :P

        O ile pamietam to Pulp "Pink Glove".

        > 7. Kolejny numer instrumentalny. Zaczyna się próbą instrumentów, ale później
        na
        >
        > szczęście nie następuje kakofonia. Rozbujane, jazzujące. Podoba mi się.

        Chyba Jim Guthrie "Now, More Than Ever"

        > 9. Pop podrasowany smooth-jazzem. Sposób budowania melodii i aranżacja
        kojarzą
        > mi się z połową lat 80-tych (czy to jakiś szkocki zespół?). Romantyczne, ale
        > nie ckliwe. Może trochę przeprodukowane

        Hehe, przeprodukowane i dokladnie 1985 :). Prefab Sprout - When Love Breaks Dawn


        > 13. Elektronika, wsamplowane fragmenty audycji dialogu filmowego albo
        > przemówienia. Dla mnie może to być wszystko: Cabaret Voltaire, Kraftwerk,
        Eno.
        > Brak mi aparatu poznawczego do usłyszenia takich dźwięków.

        Tak, Brian Eno. Z Davidem Byrne'em - America Is Waiting z "My Life in The Bush
        of Ghosts"

        > 14. Hmm, minuta ciszy? Rozumiem, że ma mnie przygotować na to co po niej
        > następuje?

        Tak to Jim O'rourke ze swoja minuta ciszy :)

        > 15. Zaczyna się wrzaskiem, a dalej też nie ma litości. Ścieżka dźwiękowa do
        > złego snu. Kompletnie obca mi estetyka, trudno mi to ocenić i docenić.

        Sonic Youth - Death Valey'69 z genialnego Bad Moon Rising.

        > 16. Nie wiem, czy za sprawą partii smyczkowych, dzwonków czy plemiennych
        > bębnów, ale pasuje mi tu określenie "muzyka sakralna". Trudno mi dotrwać w
        > skupieniu do końca utworu, tęsknię za głosem.

        To z F#a#oo - GYBE!

        > 17. Mark Hollis w nieznanym mi utworze, więc albo solo, albo z "Laughing
        > Stock". Wzniosłość bez patosu. Piękne.


        Laughing Stock i absolutnie wielkie "After The Flood". Musisz poznac Laughing
        Stock :)

        > 18. Jeszcze jedna katedra. Misterna robota Sufjana – myślę, że z nowej pł
        > yty.
        > Fantastycznie zwieńczenie płyty.

        Sufjan Stevens z Illinois - "The Tallest Man, The Broadest Shoulder".

        Fajnie, ze Ci sie podobala, ja mailem co do niej spore watpliwosci, ale to
        chyba piata (nagrana) wersja skladanki wiec troche sie nameczylem.

        P.S.

        Jutro recenzja plyty od Kwiata Paproci.
        • polleke Re: jedenastka - od Kubasy 06.09.05, 01:15
          kubasa napisał:

          > Zgadnij który to rok, zgadnij jaki to zespół (nie jest to trudna zagadka,
          > znając moje upodobania :) ) Potwierdza to co napsialas, w kazdym razie
          geniusz
          > tej kapeli.

          *nieśmiało* No nie mów, że The Zombies? Ale skąd, przecież nie z Odessey?
          Z rokiem nawet nie chce mi się strzelać - nieważne, nic a nic się nie
          zestarzało. Dla mnie powerpopowy numer roku.

          > > 9. Pop podrasowany smooth-jazzem. Sposób budowania melodii i aranżacja
          > kojarzą mi się z połową lat 80-tych (czy to jakiś szkocki zespół?).
          Romantyczne, ale nie ckliwe. Może trochę przeprodukowane
          >
          > Hehe, przeprodukowane i dokladnie 1985 :). Prefab Sprout - When Love Breaks
          Dawn

          Warto sięgać po album? Bo mam go na liście, ale jeśli to kwintesencja stylu PS
          to może chwatit?

          • kubasa Re: jedenastka - od Kubasy 06.09.05, 01:29
            > kubasa napisał:
            >
            > > Zgadnij który to rok, zgadnij jaki to zespół (nie jest to trudna zagadka,
            >
            > > znając moje upodobania :) ) Potwierdza to co napsialas, w kazdym razie
            > geniusz
            > > tej kapeli.
            >
            > *nieśmiało* No nie mów, że The Zombies? Ale skąd, przecież nie z Odessey?
            > Z rokiem nawet nie chce mi się strzelać - nieważne, nic a nic się nie
            > zestarzało. Dla mnie powerpopowy numer roku.

            The Zombies. "Leave Me Be" - 1964 rok! Dla tych co mysla, ze wtedy tylko Beach
            Boysi i Bitelsi grali takie rzeczy. Aha i jeszcze jedno: The Zombies nei sa
            zespolem jednego albumu. Ich single (i bisajdy) w ogole nie odstaja
            od "Odessey" i trzeba sobie z tego zdawac sprawe. Wtedy jasno widac, ze to
            geniusze.

            > > > 9. Pop podrasowany smooth-jazzem. Sposób budowania melodii i aranża
            > cja
            > > kojarzą mi się z połową lat 80-tych (czy to jakiś szkocki zespół?).
            > Romantyczne, ale nie ckliwe. Może trochę przeprodukowane
            > >
            > > Hehe, przeprodukowane i dokladnie 1985 :). Prefab Sprout - When Love Brea
            > ks
            > Dawn
            >
            > Warto sięgać po album? Bo mam go na liście, ale jeśli to kwintesencja stylu
            PS
            > to może chwatit?
            >

            Drugi raz bym tyle nie zaplacil szczerze mowiac. Ale sciagnac mozna choc plyta
            jest w mniej wiecej podobnej stylistyce utrzymana. Dla mnie C.2
          • ilhan Re: jedenastka - od Kubasy 06.09.05, 09:22
            polleke napisała:

            > Warto sięgać po album? Bo mam go na liście, ale jeśli to kwintesencja stylu
            > PS to może chwatit?

            Mi się wydaje, że to kwintesencja płyty "Steve McQueen" - bardzo ładnej, ale i tak strasznie przereklamowanej (chyba wszyscy, którzy poznają ten album dziś są nim bardziej lub mniej rozczarowani). Z tej płyty bardziej lubię jeszcze "Appetite". Natomiast i tak brzmi to dziś jak dokument tamtej epoki - sama widzisz jak łatwo trafiłaś z datą wydania. Fakt, że Prefab Sprout nagrywali ten elegancki, syntezatorowo-smithsowy pop naprawdę dobrej jakości wynosi ich nieco wyżej niż np. takich Johnny Hates Jazz (anyone? pamiętam ich z dzieciństwa), ale...
            • pagaj_75 Re: jedenastka - od Kubasy 06.09.05, 12:35
              ilhan napisał:

              > Fakt, że Prefab Sprout nagrywali ten elegancki, syntezatorowo-smithsowy pop
              > naprawdę dobrej jakości wynosi ich nieco wyżej niż np. takich Johnny Hates Jazz
              > (anyone? pamiętam ich z dzieciństwa), ale...

              A co chcesz od Johnnych? Debiut mieli zajebisty. ;P
              • ilhan Re: jedenastka - od Kubasy 06.09.05, 12:37
                pagaj_75 napisał:

                > A co chcesz od Johnnych? Debiut mieli zajebisty. ;P

                W sumie nic - nie słyszałem ich już z 15 lat pewnie. Ale jak usłyszałem "Appetite" Prefab Sprout to od razu mi to przyewokowało JHJ.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka