Dodaj do ulubionych

Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek)

    • nemrrod Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 03.09.05, 18:02
      Ok, muszę już coś napisać - warto było posłuchać tej płyty (tzn. całej jeszcze
      nie słyszałem ;)) ze względu na jeden utwór - "Waltz" z wokalnym udziałem Antye
      Greie-Fuchs z zespołu Laub. To najpiękniejsza piosenka w języku html (bynajmniej
      nie dlatego, że jedyna), najbardziej poruszający opis czasów, w jakich żyjemy i
      języka, który nas otacza... Cudo.
      Jeśli komuś odpowiada ten rodzaj ekspresji, to gorąco polecam solowy projekt
      Antye - AGF, w którym na tle elektronicznych podkładów tnie swoje teksty i
      wokale, wydobywając pojedyncze sylaby i słowa, pozbawiając je znaczenia, a może
      nadając w ten sposób nowe? Efekt można określić mianem "poetronika" (tudzież
      "e-poetry"). I nie chodzi tu nawet o traktowanie głosu jako instrumentu, ale o
      pewien "kontekst antropologiczny", że się tak wyrażę. AGF obserwując proces
      "westernizacji" społeczeństw (tytuł jednej z jej płyt: "Westernization
      Completed") oddaje się refleksji na temat zmian sposobów i kanałów komunikacji
      oraz funkcji i znaczenia języka (i głosu) w nowoczesnym świecie, w dobie
      inernetu i blogów, w czasach, gdy uniwersalnym językiem staje się HTML
      właśnie... Czy jakoś tak... tak to rozumiem :)
      Dodam jeszcze, że w przygotowaniu jest album w składzie AGF/Vladislav
      Delay/Craig Armstrong. Tytuł "The Dolls". Czekam z niecierpliwością.

      Tak czy owak, ze względu na ten jeden utwór, jak dla mnie zabawa już spełniła
      swój edukacyjny walor :)
      • jack9 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 04.09.05, 16:37
        Znam tę płyte od czasu jej wydania i od początku porównuję ją do "The Space
        Between Us" i zawsze w tych porównaniach "As If To Nothing" przegrywa.
        Teraz przesłuchałem ją raz jeszcze i cóż ...gdybym miał polecać komuś najlepszą
        płytę Armstronga to zdecydowanie "The Space..."
        "As If To Nothing" nie jest zła, wogóle to jest ten rodzaj muzyki jaki bardzo
        lubie ( raczej skrzypki i pianinka niż gitary i perkusje) ale jest to muzyka
        zbyt filmowa, zbyt ilustracyjna, zbyt podobna do siebie samej, wcale nie zła
        ale wciąż taka sam.
        I brakuje na tej płycie takiego kawałka jakim na "The Space..." był 'This
        Love'
        Armstrong robi muzykę do filmów, czasem do filmów których wcale nie nakręcono,
        ale przy "As If To Nothing" tego obrazu brakuje.
        W jednym z liczących się (podobno) portali muzycznych płyta dostała 2,2 - u
        mnie dostaje 6,5 ..ale The Space Betwen Us ma 8,5
    • humbak Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 04.09.05, 16:44
      No niestety to nie jest muzyka humbacza. Owszem, jest to ładny album, ale zupełnie nie w moim stylu. Jest jakiś taki zimny i monumentalny (te zmyczki). Pasuje do filmu o zimowym podejściu na K2 z licznymi momentami dramatycznymi. Sea Song na szczęśliwe zakończenie.
    • janek0 jestem na nie 05.09.05, 12:09
      Czyli zdecydowanie mi sie ta płyta nie podoba. Moze nie jestem romantyczny
      (pewno nie), ale połączenie wokalu tego pana, raczej podniosłego tonu i
      aranżacji (te smyczki - wrrr) działa na mnie raczej dołująco-irytująco. Do tego
      raczej tanio-tandetna "sekcja" i naiwno-filmowa melodyka - dwie rzeczy, których
      bardzo nie lubię.

      Na plus zaliczyłbym, tak jak nemrrod, piosenkę w htmlu (ciekawe czy ktos
      probowal to wpisac), na minus większość pozostałych utworów.

      W sumie, muszę to powiedzieć, dałbym góra 4/10.
          • janek0 Re: haHA! 05.09.05, 14:16
            humbak napisał:

            > Nie słuchał nie słuchał... powie się pani!
            > PRO_SZĘ_PA_NI!!
            Spoko-spoko, słuchał-słuchał. Chodzi o wokal w utworze stay.
            • pagaj_75 Re: haHA! 05.09.05, 15:09
              janek0 napisał:

              > Spoko-spoko, słuchał-słuchał. Chodzi o wokal w utworze stay.

              Bono Ci nie pasi? Ajhooooooooooooooooołp!

              ;))))
              • janek0 Re: haHA! 05.09.05, 15:31
                pagaj_75 napisał:

                > janek0 napisał:
                >
                > > Spoko-spoko, słuchał-słuchał. Chodzi o wokal w utworze stay.
                >
                > Bono Ci nie pasi? Ajhooooooooooooooooołp!
                no wiesz, nie podejrzewałem cię o szczucie ajhołpem ;)
                • ihopeyouwilllikeme Re: haHA! 05.09.05, 16:55
                  Mnie się wydaje, że Jankowi się śnią koszmary z Bono po nocach :D Wcale się nie
                  dziwię, że obecność Bono jest jedynym szczegółem z tej płyty, na który zwrócił
                  uwagę :D
                  • janek0 Re: haHA! 05.09.05, 18:03
                    ihopeyouwilllikeme napisał:

                    > Mnie się wydaje, że Jankowi się śnią koszmary z Bono po nocach :D Wcale się nie
                    >
                    > dziwię, że obecność Bono jest jedynym szczegółem z tej płyty, na który zwrócił
                    > uwagę :D
                    Poza panią z htmlem, oczywiście.
                      • janek0 Re: haHA! 05.09.05, 18:11
                        ihopeyouwilllikeme napisał:

                        > > Poza panią z htmlem, oczywiście.
                        > Eee, o tym już wcześniej była mowa. A na Bono jakoś nikt, poza Tobą, nie
                        > zwrócił uwagi :D:D
                        Mówiąc brutalnie, mam ucho wyczulone na kicz.
                        :>
                      • humbak Re: haHA! 05.09.05, 19:00
                        Zwrócił zwrócił, tylko nie pisałe, bo chopak absolutnie i całkowicie się wpasował w stylistykę alumu. Choć nieco ulżył mi w pierwszej chwili jego głos. Naprawdę męczyły mnie te skrzypcowe melodie.
                        • ihopeyouwilllikeme Re: haHA! 05.09.05, 20:33
                          > Zwrócił zwrócił, tylko nie pisałe, bo chopak absolutnie i całkowicie się
                          wpasow
                          > ał w stylistykę alumu. Choć nieco ulżył mi w pierwszej chwili jego głos.
                          Napraw
                          > dę męczyły mnie te skrzypcowe melodie.

                          Serio ? A mi się właśnie wydaje, że niespecjalnie. Owszem, cover udany, bardzo
                          ładny, ale akurat ta kompozycja U2 moim zdaniem nie za bardzo pasuje do tego
                          typu muzyki. Jak już koniecznie musiał być ich utwór, to dałoby się trafniej
                          wybrać ( może Promenade ? ). No ale też się nie będę specjalnie kłócił, bo
                          znowu nie jest to jakiś wielki zgrzyt.

                          To się przy okazji się wypowiem o płycie, bo mi się całkiem spodobała. Jasne,
                          jest to kiczowate ( niektóre bity jakby z koncertu Jarre'a w Gdańsku wyjęte :D,
                          ale w charakterze muzyki relaksacyjnej ( w dobrym znaczeniu, nie mam tu na
                          myśli żadnych supermarketów ) sprawdza się wyśmienicie ( zaznaczam, że jest to
                          opinia wstępna, po dwóch przesłuchaniach :). Także z czystym sumieniej kochanej
                          Aaśkowi mogę już podziękować za rekomendację :D
                          • aasiek Re: haHA! 05.09.05, 21:36
                            Ja wiem, że trochę nie w temacie, ale jakby ktoś miał wątpliwości przy odmianie
                            mojego nicka - używajcie mojego imienia :) Nie sprawia aż takich problemów :)
                            Ihope - nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie.
    • pagaj_75 Uwaga, achtung, wnimanje 05.09.05, 12:14
      Osoby, które nie słyszały tego albumu, a chciałyby, ale stoją im na przeszkodzie
      różne względy techniczne, proszone są odzew na moją skrzynkę gazetową.
      Ci co mają wiedzieć, to wiedzą o co cho.

      Sękju.
      • glebogryzarka1 Re: Uwaga, achtung, wnimanje 05.09.05, 15:44
        > Osoby, które nie słyszały tego albumu, a chciałyby, ale stoją im na
        >przeszkodzie różne względy techniczne, proszone są odzew na moją skrzynkę
        > gazetową. Ci co mają wiedzieć, to wiedzą o co cho.

        I tak ma być, bo zabawę szlag trafi, jak w niej nie wezmę udziału.
        8)
    • jarecki32 w kwestii formalnej 05.09.05, 16:43
      ja tylko chcialem dorzucic, ze jestem nieco zaskoczony, ze negatywne opinie
      pojawiaja sie tak wczesnie. Dajcie tej plycie szanse ! Ja osobiscie nie planuje
      jej zaopiniowac przed koncem tygodnia. Dla mnie sa to nowe klimaty, wiele
      nieznanych nazwisk (z wyjatkiem jednego) wiec potrzeba troche czasu aby to
      ugryzc. Pisze o tym bo pewnie kazdy z nas bedzie chcial zglosic cos wlasnego,
      indywidualnego, odmiennego i moze sie skonczyc dla kazdego jednym wielkim
      rozczarowaniem. Sens tej zabawy mozna ujac dosc krotko jako poszerzanie
      muzycznych horyzontow. To jest zabawa, ktora wymaga troche wysilku, niestety.
      Ale to Forum wlasnie na to stac.
      Powiedzial Jarecki i wlaczyl album poraz n-ty.
        • mameluch Re: w kwestii formalnej 05.09.05, 17:56
          właśnie, wczoraj na czacie zapomniałem poruszyć tej kwestii. ale może gadaliście
          o tym przed moim przyjściem? ja przychylam się do zdania Pszemcia, ale niech
          inni się wypowiedzą.
      • janek0 Re: w kwestii formalnej 05.09.05, 18:02
        jarecki32 napisał:
        > Dla mnie sa to nowe klimaty, wiele
        > nieznanych nazwisk (z wyjatkiem jednego) wiec potrzeba troche czasu aby to
        > ugryzc. Pisze o tym bo pewnie kazdy z nas bedzie chcial zglosic cos wlasnego,
        > indywidualnego, odmiennego i moze sie skonczyc dla kazdego jednym wielkim
        > rozczarowaniem. Sens tej zabawy mozna ujac dosc krotko jako poszerzanie
        > muzycznych horyzontow. To jest zabawa, ktora wymaga troche wysilku, niestety.
        To bardzo głębokie, co napisałeś, ale ta płyta po prostu jest słaba. I nawet jak
        bym ją miał przesłuchać 30 razy oprócz dotychczasowych 3, to nic tego nie zmieni.

        ATSD to mi się wydawało, że tu chodzi o indywidualny odbiór płyt - ciekawe jest
        dopiero różnorodność zdań na temat tej samej płyty, a nie wymuszone zachwyty (bo
        jeszcze się aasiek obrazi). A różnorodność odbioru to także różnorodność sposobu
        słuchania - mi wystarczą 3 przesłuchania akurat tej płyty, żebym wiedział że mi
        się to nie podoba, tobie potrzeba n. Więc - jeśli możesz - nie nudź i oszczędź
        pouczeń na temat tego, jaki jest właściwy sposób słuchania.
        • jarecki32 Re: w kwestii formalnej 05.09.05, 18:23
          janek0 napisał:

          > To bardzo głębokie, co napisałeś, ale ta płyta po prostu jest słaba. I nawet
          jak bym ją miał przesłuchać 30 razy oprócz dotychczasowych 3, to nic tego nie
          zmieni.
          >

          ok jesli masz tak opinie, ze wedlug Ciebie, plyta jest slaba to fatycznie nie
          ma sensu eufemizowac i pisac, ze jest 'ciekawa', 'inna' i takie tam.

          > ATSD to mi się wydawało, że tu chodzi o indywidualny odbiór płyt - ciekawe
          jest dopiero różnorodność zdań na temat tej samej płyty, a nie wymuszone
          zachwyty (bo jeszcze się aasiek obrazi). A różnorodność odbioru to także
          różnorodność sposobu słuchania - mi wystarczą 3 przesłuchania akurat tej płyty,
          żebym wiedział że mi się to nie podoba, tobie potrzeba n. Więc - jeśli możesz -
          nie nudź i oszczędź pouczeń na temat tego, jaki jest właściwy sposób słuchania.
          >
          >
          Zbyt osobiscie odebrales moja uwage. Jest zupelnie mozliwe, ze niektorzy, co
          lepiej osluchani w klimatach moga wysluchac raz i im to wystarczy to wyrazenia
          opinii. A jesli chodzi o pedejscie do zabawy to na pewno bedzie rozne dla
          wszystkich ( to w sprawie pochwaly roznorodnosci).
        • roar Re: w kwestii formalnej 05.09.05, 18:46
          Ja się zasadniczo zgadzam z Jankiem0, tylko chciałem dopisać, że po odpowiednio dużej ilości przesłuchań każda rzecz zaczyna się (w miarę) podobać, taka już ludzka natura (Inż Mamoń się kłania). Tak więc... no, nie przesadzajmy i nie próbujmy na siłę przekonać się, że coś się nam podoba. Dobra, konstruktywna (albo przynajmniej uczciwa) krytyka jest często ciekawsza dla zainteresowanych od wyszukanych na siłę plusów.

          Poza tym - pierwsze wrażenie, nawet, jeśli się zamierza słuchać płyty dalej, też jest ciekawe i często warte opublikowania. Toteż lepiej chyba, żeby się nikt nie krępował. Im więcej wpisów, tym lepiej.

          PS: Akurat rzeczonej płyty będę, jak widzę, bronił, bo dobra jest (A "Starless II" co najmniej - po prostu genialny. Abstrahując od tego, jaka w tym akurat zasługa Craiga.) . Jak (że tak sam sobie zaprzeczę) jeszcze trochę posłucham. ;)

          PS2: Co do "Waltza" - dopiero zacząłem odcyfrowywać, ale wygląda na to, że przynajmniej fragmenty to autentyczny dokument html. Spróbuję spisać całość, trzymajcie kciuki... ;D
    • ilhan Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 06.09.05, 11:20
      No takie mam mieszane uczucia po pierwszym przesłuchaniu. Pamiętam, że Armstronga dużo było kiedyś w TE i pozostało mi po tym tylko wrażenie "muzyki tła". I taka jest ta płyta też. Niewątpliwie oryginalnym i udanym pomysłem jest wspomniany "Waltz". I jeszcze jeden utwór zwrócił moją uwagę - z tym większą przyjemnością odnotowałem, że wyróżnił go też Roar - chodzi o "Starless II". Może nocne dość "Wake Up In New York" też na plus. Wersja "Stay" (jedna z naprawdę dobrych piosenek U2 z lat 90.) podoba mi się już mniej niż oryginał. Reszta? No na razie to takie niewiele mi robiące pejzażyki elektroniczne. Ale jeszcze ze 2 przesłuchania będą, może lepiej pójdzie wieczorową porą.
      • geigo Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 06.09.05, 13:05
        "As If To Nothing" poznałam właściwie przez przypadek, gdyż kupiłam ów album w zasadzie na ślepo, tylko z powodu jednej piosenki (oczywiście mam tu na myśli "Stay" :) ). Na szczęście obyło się bez rozczarowania i strat materialnych ;) , bo płyta spodobała mi się już od początku (co zresztą trochę mnie zdziwiło, bo nie przepadam za muzyką w zasadniczej mierze instrumentalną, w dodatku o lekko ilustracyjnym posmaku) - i nadal mi się podoba. Najmocniejsze punkty: z utworów z gośćmi - melancholijny "Wake Up In New York" z sugestywnym wokalem Evana Dando; wspomniany już przez parę osób "Waltz" z recytacją Antye
        Greie-Fuchs; orientalne zaśpiewy w "Miracle", rewelacyjnie współgrające z udzielającym się tu gościnnie Mogwaiem. No i oczywiście "Stay" - o ponad minutę dłuższy niż oryginalne nagranie, bardziej monumentalny, a jednocześnie przestrzenny, powietrzny, z ładnie wybrzmiewającą końcówką z chórkami (moim zdaniem byłby świetny jako utwór zamykający tę płytę). Ale i bez udziału gości jest równie pięknie - niespokojny, pulsujący monotonnym elektronicznym rytmem "Ruthless Gravity", niepokojący, lekko dramatyczny "Amber" i podobny, ale bardziej powściągliwy "Niente" - oraz bezsprzecznie "Starless II". Jedyne, co psuje mi nieco całokształt płyty, to dwa utwory - "Snow" i "Choral Ending", a to przez udzielających się w nich wokalistów - śpiewających z sentymentalną, lekko melodramatyczną manierą, kojarzącą mi się ze stylistyką z lat 50. (no, może "Choral Ending" trochę się broni za sprawą owego tytułowego zakończenia). Jak dla mnie album ten nic by nie stracił, gdyby na nim owych utwórów nie było - a niewykluczone nawet, że zyskałby, bo prawie 70 minut muzyki to dawka, która przyjęta jednorazowo, potrafi nieco zmęczyć.
        Podsumowując - "As If To Nothing" to płyta nie trzymająca może w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty, ale na pewno dobra, momentami piękna, najbardziej pasująca mi do nocnego słuchania.
    • pagaj_75 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 06.09.05, 13:00
      No dobra, skoro znam ten album od jakiegoś czasu, to czas najwyższy napisać co o
      nim myślę.

      1) Zgadzam się z Jackiem, że "The Space Between Us" jest lepsze. "As If To
      Nothing" jest za długie, wyrzuciłbym kilka fragmentów. Przesłuchanie całości za
      jednym posiedzeniem jest odrobinę męczące, również dla mnie, mimo że nie odrzuca
      mnie od takich dźwięków tak, jak Janka. Przesadza Armstrong z tą orkiestrą, z
      tymi cukierkowatymi melodiami, z podobnymi w gruncie rzeczy do siebie utworami
      (przynajmniej aranżacyjnie).
      2) No ale są oczywista też jasne punkty: o "Waltz" to już wszyscy chyba
      napisali. Swoją drogą, nie trzeba spisywać tego tekstu. Pani wokalistka dzielnie
      recytuje html-owe znaczniki (włącznie z deklaracją DTD na początku), natomiast
      to co najważniejsze jest przez nią dobitnie podkreślone (słowa "I miss you").
      Poza tym rusza mnie jeszcze opener "Ruthless Gravity", no i wiadomo... "Starless
      II".
      3) No właśnie, "Starless II", czyli Armstrongowy remiks "Starless" King Crimson.
      No cóż, Craig zrobił to, czego można było się po nim spodziewać. Wziął chwytliwy
      temat, wyrwał go z kontekstu, zsamplował fragmenty oryginału i... właściwie
      niewiele od siebie dodał, poza smykami, które czynią ów temat jeszcze bardziej
      słodkim. Zero zaskoczeń, trudno też mówić o jakimś odczytaniu na nowo,
      reinterpretacji tego utworu. Nie przeszkadza mi ta wersja, ale też nie ma ona
      siły rażenia oryginału.

      Oceny cyferkowej nie dam, bo to wbrew moim zasadom ;)))
      • pagaj_75 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 06.09.05, 13:11
        pagaj_75 napisał:

        > Poza tym rusza mnie jeszcze opener "Ruthless Gravity", no i wiadomo...
        > "Starless II".

        No i jeszcze dorzucam "Sea Song" z Wendy Stubbs, etatową wokalistką Alphy. Numer
        z Mogwai faktycznie rzuca się (niemal dosłownie) w uszy, ale nie jestem pewny
        czy w tym przypadku to zaleta.
    • glebogryzarka1 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 06.09.05, 16:28
      Na razie przesłuchałem pierwszą piątkę tracków... i nie wiem, czy słuchać
      dalej :I - rażą mnie te smyczkowe cegły i ekstremalna gładkość produkcji. Coś
      jakby Kosheen/Telepopmusik/inna smooth-elektronika, poproszona o nagranie
      muzyki filmowej. No nie bardzo mi to wchodzi. Może w depresji i w środku nocy
      odebrałbym Armstronga bardziej pozytywnie...
    • nemrrod Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 06.09.05, 18:57
      Ciekawe, ale z każdym przesłuchaniem podoba mi się ta płyta coraz mniej
      (startowała z poziomu 5-6/10)... Więc napiszę coś teraz, żeby to nie był flame
      totalny ;)
      Wydaje mi się, że określenie "pejzażyki elektroniczne" nie jest odpowiednie dla
      określenia tej muzyki. To jest raczej jakiś fresk malowany ręką ambitnego i
      przekonanego o swojej wielkości, lecz w rzeczywistości średnio utalentowanego
      malarza.
      Wcześniej znałem z tej płyty tylko "Starless II" (z TE właśnie) i na dobrą
      sprawę tylko ten utwór oraz "Waltz" bronią się na tej płycie. Jakąś nadzieję
      wiązałem z "Stay", prawdopodobnie drugim moim ulubionym (po "Lemon") utworem U2.
      Niestety porażka.
      Reasumując: zbyt podniosłe, zbyt patetyczne, kiepskie, płaskie brzmienie (ile
      procent tych smyków to "żywe" smyki?), zbyt dużo tanich chwytów (tu jakiś
      orientalny zaśpiew, tu tęskny wokal, tu mocniejsze wejście, potem znowu
      spokojnie, a na koniec chór...) Plus "Miracle" i "Snow" jako dwie najbardziej
      kiczowate piosenki, jakie ostatnio słyszałem.

      Cóż, w tak przeciętnym towarzystwie jeszcze jaśniej lśni perła o nazwie "Waltz" :)
    • ayya Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 06.09.05, 21:46
      "Waltz" to absolutnie mistrzostwo, rewelacyjny kawałek, naprawdę tylko i
      wyłącznie dla tej piosenki warto poznać tę płytę. Poza tym reszta jest trochę
      nudna. Podoba mi się jeszcze balladka nr 2, fajne są te kawałki instrumentalne,
      a w pozostałych brzmi wokalnie ten pan trochę jak gorsza wesja Bono.
      Generalnie oceniam płytę na 7/10 (byłoby 6/10, gdyby nie "Waltz" :)))
    • roar Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 06.09.05, 22:05
      Okay, mogę już recenzję napisać, i może nawet od razu spróbuję.

      Zacznijmy od tego, że album jest niezły, ale mógłby być lepszy. Nad całością unosi się niestety widmo muzyki filmowej - i to tej najbardziej stereotypowej, do bólu sterylnej, taśmowo produkowanej pseudo-ambitnej orkiestrowej sieczki. Niektóre z patentów słyszałem już chyba gdzieś w tle w setkach filmów. Na szczęście Craig potrafi czasami przebić się ponad wyżej wymienione, i wtedy jest pięknie.
      Druga rzecz - płyta jest za długa. A do tego źle ułożona - najgorsze i najnudniejsze utwory wrzucone są od razu na początek, i wielu już słuchaczy pewnie usnęło, zanim dotarło do takiego "Finding Beauty", że nie mówię już o "Starless II". Tak naprawdę spokojnie możnaby było wyrzucić pierwsze dziewięć utworów (poza wspomnianymi wyżej "Finding Beauty" i "Waltz"), i album jako całość tylko by na tym zyskał.

      Właśnie, co do poszczególnych utworów - zdecydowanie najlepiej wypadają "covery" - "Starless II" i "Stay". O tym pierwszym nawet nie piszę, tu nie ma co pisać, trzeba klękać. "Stay" - muszę się tu przyznać (z lekką obawą o to, jak zostanie to odebrane ;), że nie słyszałem oryginału - ale jeśli ma taką samą, smutno-fatalistyczną wymowę i ten sam zimowy klimat - to chcę go poznać i resztę tamtych nagrań też. Niewiele gorsze są "Finding Beauty" i "Waltz" - linia melodyczna tego pierwszego może nawet rywalizować z tą ze "Starless II" (nawet jeśli mam wrażenie, że gdzieś już ją słyszałem), sytuację psują niestety trochę bębny w środku utworu. "Waltz"... może i nic specjalnego, ale ja po prostu lubię mówione piosenki, tyle. Zwłaszcza mówione takim głosem.
      Z nie wymienionych powyżej - pozostałe z pierwszej dziewiątki to zazwyczaj nagrania do zapomnienia. Instrumentale, choć ładne i przyjemne w słuchaniu, nie wybijają się zbytnio poza wspomniany w pierwszym akapicie "standard". "Wake Up in New York" i "Snow" to dość zwyczajne popowe piosenki, tyle że zaaranżowane na "titanika". Natomiast w końcówce jest lepiej - "Niente" i "Sea Song" to może tylko wypełniacze, ale potrafią utrzymać klimat i poziom poprzednich nagrań. "Let It Be Love" komponuje się klimatem ze "Stay" i świetnie go uzupełnia. "Choral Ending" to mój cichy faworyt - nie jest to może wielki utwór, natomiast swoją tytułową rolę spełnia wprost znakomicie.
      Jedynym chyba autentycznie słabym nagraniem na płycie jest "Inhaler" - natarczywy beat zaburza atmosferę albumu (zaraz przedtem jest stonowany, słodziutki "Waltz"), a próbujące go przekrzyczeć smyczki tylko wzmagają irytację. Skip.

      Ocena: 7/10.

      PS: Żeby nie było wątpliwości (chyba zresztą i tak nie ma... :) - smyczki, podniosłą, zimną atmosferę, i inne takie - uwielbiam. Widzę, że jestem tu w zdecydowanej mniejszości. ;)
      • geigo Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 07.09.05, 00:24
        roar napisał:

        > Druga rzecz - płyta jest za długa. A do tego źle ułożona - najgorsze i najnudni
        > ejsze utwory wrzucone są od razu na początek, i wielu już słuchaczy pewnie usnę
        > ło, zanim dotarło do takiego "Finding Beauty", że nie mówię już o "Starless II"
        > . Tak naprawdę spokojnie możnaby było wyrzucić pierwsze dziewięć utworów (poza
        > wspomnianymi wyżej "Finding Beauty" i "Waltz"), i album jako całość tylko by na
        > tym zyskał.

        No patrz, a ja odbieram to zdecydowanie odwrotnie (choć zgadzam się z tym, że "As If..." jest zbyt długi). Od 1 do 4 - wszystko mi się podoba. "Finding Beauty": przyznam, że nie zapadło mi jakoś w pamięć, więc musiałam go sobie odświeżyć - na początku takie sobie (za słodko), potem - gdy wkracza ten dramatyczny smyczkowy temat - robi się zdecydowanie przyjemniej. "Waltz" - oczywiście na tak. "Inhaler": przypadek niepamięci podobny jak przy nr 5, po odświeżeniu - podoba się, tak beat, jak i smyczki :) "Hymn 2" znowu na tak, "Snow" - do wyrzutu. 10, 11, 12 - pięknie. "Sea Song" i "Let It Be Love" - znów przypadek lekkiej amnezji ;) - po przesłuchaniu odświeżającym - pierwsze: no niby ładne, ale okrutnie mi się dłuży. Zaś co do końcówki albumu - ekhm, ekhm... :) Nie wiem jak to się stało, ale okazuje się, że nr 14 i 15 zlały mi się w jeden długi utwór (heh, jak to czasem warto zerknąć na wyświetlacz... ;) ) - i to, co w poprzednim poście napisałam o melodramatycznym wokaliście dotyczy oczywiście tylko "Let It Be Love", a nie "Choral Ending". Zatem 14 - do wyrzucenia, 15 - jak najbardziej pozytywnie.


        > "Stay" - muszę się tu przyznać (z lekką obawą o to, jak zostan
        > ie to odebrane ;), że nie słyszałem oryginału - ale jeśli ma taką samą, smutno-
        > fatalistyczną wymowę i ten sam zimowy klimat - to chcę go poznać i resztę tamty
        > ch nagrań też.

        Oryginalny "Stay" jest na pewno cieplejszy - bo grany żywymi instrumentami; jest bardziej zwarty, skoncentrowany, ale równie melancholijny, wcale nie pogodniejszy - choć może w bardziej ukryty, mniej oczywisty sposób. Zdecydowanie polecam i ten utwór, i całą "Zooropę", którą bardzo cenię - jak zresztą wszystko, co U2 w latach 90. robili.
        • ihopeyouwilllikeme Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 07.09.05, 10:27
          > Oryginalny "Stay" jest na pewno cieplejszy - bo grany żywymi instrumentami;
          jes
          > t bardziej zwarty, skoncentrowany, ale równie melancholijny, wcale nie
          pogodnie
          > jszy - choć może w bardziej ukryty, mniej oczywisty sposób. Zdecydowanie
          poleca
          > m i ten utwór, i całą "Zooropę", którą bardzo cenię - jak zresztą wszystko,
          co
          > U2 w latach 90. robili.


          A jak juz poznasz, to się wypowiedz, ciekaw jestem bardzo opinii :)
      • martolka Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 07.09.05, 12:16
        >Niektóre z patentów słyszałem już chyba gdzieś w tle w setkach filmów.

        ... na przykład u Vangelisa. Jestem po niedawnym odświeżeniu "1492" i pchały mi
        się nieodparcie skojarzenia, muzyczne i wokalne (chórki).
        Ogólnie podpiszę się pod tym, co Roar i Jack wyżej napisali, płyta mi się
        podobała, ale nic oszałamiającego. Muzyka tła jak dla mnie.
        Waltz - ciekawostka, coś innego, ale żeby zaraz wielkie odkrycie...

        (słuchałam płyty tylko raz na razie, więc może coś się zmieni w ocenie)
        • ihopeyouwilllikeme Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 07.09.05, 12:36
          > Waltz - ciekawostka, coś innego, ale żeby zaraz wielkie odkrycie...

          Śpiewanie w języku HTML to jest ciekawostka, ale raczej dla mnie nieprzyjemna.
          Zdecydowanie wolę śpiew w normalnym języku, wszelkie tego typu wygibasy ( jak
          np. śpiewanie w wymyślonym języku, z czym też się pare razy zetknąłem ) raczej
          mnie denerwują. Nie sztuką jest wyśpiewać zapis języka HTML ( czy cokolwiek
          innego, następnym razem proponuję skopiować do Worda i zaśpiewać tekst
          dowolnego pliku .exe, to dopiero będzie wyzwanie :D:D:D, sztuką jest wymyślić
          coś oryginalnego w ludzkim języku...
    • mmakowski Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 07.09.05, 20:38
      Kilka punktów zaczepienia:

      1. "Waltz". Zwraca uwagę, ale wartość estetyczna tego konceptu jest dla mnie
      wątpliwa. W dodatku recytacja HTMLa po niemiecku (że niby tak się z precyzją i
      maszynami kojarzy?) jest zabiegiem z lekka pretensjonalnym.

      2. "Starless II". Pokazuje, że siła oryginału nie tkwiła w melodia
      • roar Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 08.09.05, 22:44
        mmakowski napisał:

        > 1. "Waltz". Zwraca uwagę, ale wartość estetyczna tego konceptu jest dla mnie
        > wątpliwa. W dodatku recytacja HTMLa po niemiecku (że niby tak się z precyzją i
        > maszynami kojarzy?) jest zabiegiem z lekka pretensjonalnym.

        Myślę, że wybór niemieckiego (czy też w ogóle - języka innego niż angielski) był podyktowany faktem, że sam HTML (a czytany dokument w szczególności) nie jest językiem zbyt technicznym i czytany w całości po angielsku takim tonem brzmiałby po prostu śmiesznie. A w tej wersji, o ile tylko nie ma się pecha znać wszystkich tych trzech języków - można spokojnie nie zrozumieć większości tekstu - z pożytkiem dla utworu, w którym głos wokalistki jest jednym z najsilniejszych punktów.

        > W ogólności płyta zdominowana jest przez płaszczyzny smyczków, które są,
        > właśnie, płaskie
    • kubasa Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 08.09.05, 21:33
      No nie podoba mi sie ta plyta. Na początku chciałem jej bronić, choc ta
      skrzypcowa plastelina byla wyjatkowo marnej jakosci. Myslalem, ze pierwszych
      utworow da sie sluchac i rzeczywiscie da, ale tak okolo trzeciego moj muzg
      przestal rejestrowac te muzyke. Zauwazylem ten utwor htmlowy ktory ciekawy nie
      jest. Groteskowo jawi sie wystep Bono. Raczej kupka. Duzo ponizej t.3.
    • mechanikk Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 08.09.05, 22:03
      To jeszcze ja dorzucę 3 grosze.

      Zdawało mi się to będzie lepsza płyta. Ale nie jest najgorzej, choć to
      zdecydowanie druga liga. Właśnie ten ponury cień typowej muzyki ilustracyjnej
      wisi nad ta muzyką jak stare majtki, które moja sąsiadka wieszała dziś na
      balkonie. Ale są też momenty miłe, a nawet wspaniałe, jak przerobione tu na
      prawo i lewo "Waltz", "Choral ending", czy "Starless II". Za ten ostatni
      ogromny plus dla pana Craiga, bo choć nie wykazał się odwagą interpretacyjną,
      to zrobił coś fajnego: wyciągnął z oryginału to co najbardziej mi się podobało
      i wyszło mu małe arcydziełko. Nieważne, czyjego tak naprawdę autorstwa.

      Ocena na teraz: tak gdzieś z 6/10 daję, bo w sumie raz na jakiś czas pewnie
      sobie do tego wrócę. Ciao.
      • aimarek Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 13:09
        Dla mnie to taka muzyka z emocjonalnym wodogłowiem. Przeładowana, dosłowna,
        toporna, sięgająca po najprostsze środki. Brakuje mi tu jakiejś przestrzeni
        między przekazem a odbiorcą. Sporo słuchałem ostatnio „Martes” Murcofa. Wiem, że
        porównanie trochę od czapy, ale punkt wyjścia z grubsza zbliżony – elektronika
        versus klasyczne instrumentarium. Tyle, że gdzie Murcof się zatrzymuje,
        zostawiając niedopowiedzenie, tam Armstrong jedzie po najwyższych rejestrach.
        Nieznośny jest ten patos, rodem z filmów o amerykańskich kosmonautach lądujących
        na Marsie. Nie podzielam też zachwytów nad „Waltzem”. Zalatuje mi Januszem
        Wiśniewskim i „Samotnością w sieci”. „Stay” groteskowe, Bono parodiujący samego
        siebie. Wszystko wymuszone, pretensjonalne, złe (“I know I hurt you/ You know
        you hurt me too/ Don't you ever want to lie down/ Close your eyes and leave the
        ground” yyyhhh...no ja naprawdę wymiękam w takich momentach).
            • ihopeyouwilllikeme Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 16:30
              > No mnie się wydaje, że on już dotarł do tego miejsca, w którym człowiek staje
              > się parodią samego siebie. Przynajmniej ja tak go odbieram.

              Nie będę pytał o konkrety, żeby nie robić offtopicu. Ale w zasadzie nie
              odpowiedziałeś na pytanie - co w jego wykonaniu tej piosenki jest " parodią " ?
              Tyle, że śpiewa innym głosem, no ale w latach się posunął, i pewnych możliwości
              już nie ma. Nie widzę w tym nic parodystycznego.
              • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 16:50
                ihopeyouwilllikeme napisał:

                > > No mnie się wydaje, że on już dotarł do tego miejsca, w którym człowiek s
                > taje
                > > się parodią samego siebie. Przynajmniej ja tak go odbieram.
                >
                > Nie będę pytał o konkrety, żeby nie robić offtopicu. Ale w zasadzie nie
                > odpowiedziałeś na pytanie - co w jego wykonaniu tej piosenki jest " parodią " ?
                >
                > Tyle, że śpiewa innym głosem, no ale w latach się posunął, i pewnych możliwości
                >
                > już nie ma. Nie widzę w tym nic parodystycznego.

                Pewno nikt nie poczuje się zaskoczony jak napiszę, że Bono zawsze był parodią.
                :))
                  • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 19:05
                    geigo napisała:

                    > janek0 napisał:
                    >
                    > > Pewno nikt nie poczuje się zaskoczony jak napiszę, że Bono zawsze był par
                    > odią.
                    > > :))
                    >
                    > Zaskoczona to może się nie poczułam (mało co mnie ostatnio zaskakuje) - ale tro
                    > chę zdegustowana. I to pomimo emoticonu.
                    To znaczy co, Bono nie jest parodią ?
                    • geigo Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 19:43
                      janek0 napisał:

                      > geigo napisała:
                      >
                      > > janek0 napisał:
                      > >
                      > > > Pewno nikt nie poczuje się zaskoczony jak napiszę, że Bono zawsze b
                      > ył par
                      > > odią.
                      > > > :))
                      > >
                      > > Zaskoczona to może się nie poczułam (mało co mnie ostatnio zaskakuje) - a
                      > le tro
                      > > chę zdegustowana. I to pomimo emoticonu.
                      > To znaczy co, Bono nie jest parodią ?
                      >

                      Dla mnie nie.
                      A zdegustowanie odczuwam zawsze, gdy ktoś własny osąd przedstawia w formie oczywistego faktu (w dodatku nie popartego żadnym argumentem).
                      • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 20:52
                        > Dla mnie nie.
                        > A zdegustowanie odczuwam zawsze, gdy ktoś własny osąd przedstawia w formie oczy
                        > wistego faktu (w dodatku nie popartego żadnym argumentem).
                        A więc uzupełniam powyższą wypowiedź: mój pogląd w sprawie Bono jest, był, i
                        będzie moim poglądem subiektywnym.

                        Już dobrze ?
                        • geigo Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 21:57
                          anek0 napisał:

                          > > Dla mnie nie.
                          > > A zdegustowanie odczuwam zawsze, gdy ktoś własny osąd przedstawia w formi
                          > e oczy
                          > > wistego faktu (w dodatku nie popartego żadnym argumentem).
                          > A więc uzupełniam powyższą wypowiedź: mój pogląd w sprawie Bono jest, był, i
                          > będzie moim poglądem subiektywnym.
                          >
                          > Już dobrze ?

                          Lepiej :)
                          Tylko nadal nie rozumiem, dlaczego napisałeś, że Bono ZAWSZE był parodią. Jestem w stanie pojąć, że może się nie podobać to co U2 robią teraz, tak ze względów ideolo, jak i muzycznych (mnie też się nie do końca podoba, tylko bardziej z tych drugich). Rozumiem, że można niechętnie odbierać jego zaangażowanie w kwestie społeczno-polityczne. Ale, dalibóg, Bono śpiewający "I Will Follow" w 1980 roku - parodią? To przerasta moją zdolność pojmowania... ;)
                          • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 22:16
                            > ie społeczno-polityczne. Ale, dalibóg, Bono śpiewający "I Will Follow" w 1980 r
                            > oku - parodią? To przerasta moją zdolność pojmowania... ;)
                            Dla mnie to jest szczyt kiczu. Tak samo jak choćby New Year's Day z War i inne z
                            tego okresu. Zresztą, nie dostrzegam jakichś większych różnic stylistycznych
                            między starszym i nowszym u2.
                            • ilhan Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 22:22
                              janek0 napisał:

                              > > ie społeczno-polityczne. Ale, dalibóg, Bono śpiewający "I Will Follow" w
                              > 1980 r
                              > > oku - parodią? To przerasta moją zdolność pojmowania... ;)

                              > Dla mnie to jest szczyt kiczu.

                              Uh, teraz to już i ja nie ogarniam. Przecież grali wtedy jak większość ówczesnych nowofalowych kapel - np. Echo & The Bunnymen czy The Sound - też uznajesz za kiczowate?
                              • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 22:47
                                ilhan napisał:

                                > Przecież grali wtedy jak większość ówczesny
                                > ch nowofalowych kapel - np. Echo & The Bunnymen czy The Sound - też uznajesz za
                                > kiczowate?

                                The Sound nie znam, a Echo and The Bunnymen nawet lubię, ale moim zdaniem ich
                                brzmienie różni się od Boy. U2 już na pierwszych płytach ma dość szerokie,
                                przestrzenne brzmienie - już prędzej bym ich porównał z Psychedelic Furs. EATB
                                są moim zdaniem bardziej kameralni (chociaż zastrzegam, że chronologii płyt EATB
                                nie znam). W Bono irytują mnie niezwykle teksty, i zwłaszcza maniera śpiewania,
                                nie lubię też proste-jak-budowa-cepa-bum-tarara-bum-ale-wielkie-gram-rzeczy
                                maniery Edge'a. Niezwykle napuszona mi się wydaje ta muzyka - vide np.
                                prostacko-podniosły riff w prostej przecież piosence An Cat Dubh, albo dziwadła
                                w Another Time...

                                Bardziej by mi pasowało, gdyby U2 grali punk, wtedy emocjonalna prostota tej
                                muzyki (by nie rzecz prostactwo) byłaby jakiś sposób zgodna z warstwą muzyczną
                                (a Bono nie miał by szans na swoje zaśpiewy).
                            • geigo Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 22:25
                              janek0 napisał:

                              > > ie społeczno-polityczne. Ale, dalibóg, Bono śpiewający "I Will Follow" w
                              > 1980 r
                              > > oku - parodią? To przerasta moją zdolność pojmowania... ;)
                              > Dla mnie to jest szczyt kiczu.

                              Nie no, to ja jednak wymiękam... ;) A możesz mi powiedzieć co w tym "I Will Follow" jest kiczowate? Bo zaczynam się obawiać, że zupełnie inaczej interpretujemy pojęcie kiczu...
                              • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 23:14
                                geigo napisała:

                                > > Dla mnie to jest szczyt kiczu.
                                > Nie no, to ja jednak wymiękam... ;) A możesz mi powiedzieć co w tym "I Will Fol
                                > low" jest kiczowate?
                                Cymbałki ;))

                                > Bo zaczynam się obawiać, że zupełnie inaczej interpretujem
                                > y pojęcie kiczu...
                                A serio, to mogę cofnąć szczyt (patrzcie, kompromis ! ;), bo na tej płycie są
                                gorsze kawałki. Po prostu maniera śpiewania Bono, polegająca na waleniu
                                słuchacza między oczy skrajnie emocjonalną interpretacją nieskomplikowanych
                                tekstów (patrzcie, nie napisałem grafomańskich, drugi kompromis), tam gdzie nie
                                jest to do niczego potrzebne. Weźmy taki przykład:
                                Bono interpretuje ten dwuwiersz (btw, niech ktoś mi powie, o co tu chodzi)

                                Your eyes make a circle
                                I see you when I go in there
                                your eyes
                                your eyes
                                your eyes

                                w taki sposób:

                                YOOOOOOOOOOOOOUUUUUUUUr EEEEEEEEEEEEEEEYESSSS make a circle
                                III SEEEE YOUUU WHEEEN i go in THEREEEEEEEEEEEEEEEEE
                                YOOOOOOOOOOOOOUUUUUUUUr EEEEEEEEEEEEEEEYESSSS
                                YOOOOOOOOOOOOOUUUUUUUUr EEEEEEEEEEEEEEEYESSSS
                                YOOOOOOOOOOOOOUUUUUUUUr EEEEEEEEEEEEEEEYESSSS

                                a więc z taką emfazą, jakby co najmniej go , podczas gdy ani z tekstu, ani z
                                dramaturgii utworu nie wynika, że to ma jakieś znaczenie.
                                Gdyby to śpiewał ktoś inny, to byłaby to całkiem znośna piosenka, a tak, mogę
                                powiedzieć "Ma genta la nata".
                                • janek0 errata 09.09.05, 23:26
                                  jest:
                                  > a więc z taką emfazą, jakby co najmniej go
                                  powinno być:
                                  a więc z taką emfazą, jakby co najmniej miał lakierki trzy numery za ciasne
                                • geigo Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 23:47
                                  janek0 napisał:

                                  > geigo napisała:
                                  >
                                  > > > Dla mnie to jest szczyt kiczu.
                                  > > Nie no, to ja jednak wymiękam... ;) A możesz mi powiedzieć co w tym "I Wi
                                  > ll Fol
                                  > > low" jest kiczowate?
                                  > Cymbałki ;))
                                  >
                                  > > Bo zaczynam się obawiać, że zupełnie inaczej interpretujem
                                  > > y pojęcie kiczu...
                                  > A serio, to mogę cofnąć szczyt (patrzcie, kompromis ! ;), bo na tej płycie są
                                  > gorsze kawałki. Po prostu maniera śpiewania Bono, polegająca na waleniu
                                  > słuchacza między oczy skrajnie emocjonalną interpretacją nieskomplikowanych
                                  > tekstów (patrzcie, nie napisałem grafomańskich, drugi kompromis), tam gdzie nie
                                  > jest to do niczego potrzebne.


                                  Wiesz, to już są wyłącznie złośliwości, nie fakty (bo takimi byłby wtedy, gdyby każdy uznawał je za prawdę i bronił ich mimo owej kiczowatości - a na przykład ja tam ani przesadnej emfazy, ani skrajnej emocjonalności, ani kiczu tym bardziej nie widzę, i nie sądzę bym była osamotniona w swych poglądach) - a polemika ze złośliwościami to strata czasu. Tylko dziwi mnie trochę, skąd w Tobie tyle tej fanatycznej zajadłości w opluwaniu U2, jakbyś co najmniej został przez nich osobiście napadnięty, pobity i porzucony w ciemnej ulicy :) Ale nie musisz zaspokajać mej ciekawości, tak sobie tylko snuję rozważania. Z mojej strony - EOT.
                                  • bleri Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 23:55
                                    > geigo napisała:

                                    > Wiesz, to już są wyłącznie złośliwości, nie fakty (bo takimi byłby wtedy,
                                    gdyby
                                    > każdy uznawał je za prawdę i bronił ich mimo owej kiczowatości - a na przykład
                                    > ja tam ani przesadnej emfazy, ani skrajnej emocjonalności, ani kiczu tym bardz
                                    > iej nie widzę, i nie sądzę bym była osamotniona w swych poglądach) - a
                                    polemika
                                    > ze złośliwościami to strata czasu. Tylko dziwi mnie trochę, skąd w Tobie tyle
                                    > tej fanatycznej zajadłości w opluwaniu U2, jakbyś co najmniej został przez
                                    nich
                                    > osobiście napadnięty, pobity i porzucony w ciemnej ulicy :) Ale nie musisz za
                                    > spokajać mej ciekawości, tak sobie tylko snuję rozważania. Z mojej strony -
                                    EOT



                                    Ło jezu (że się tak wtrącę bezpardonowo)
                                  • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 10.09.05, 00:06


                                    > ze złośliwościami to strata czasu. Tylko dziwi mnie trochę, skąd w Tobie tyle
                                    > tej fanatycznej zajadłości w opluwaniu U2, jakbyś co najmniej został przez nich
                                    > osobiście napadnięty, pobity i porzucony w ciemnej ulicy :) Ale nie musisz za
                                    > spokajać mej ciekawości, tak sobie tylko snuję rozważania. Z mojej strony - EOT
                                    Łoj... Próbowałem uzasadnić swoje zdanie, o co zresztą mnie prosiłaś - pisałem o
                                    muzyce, wyłącznie, bez żadnych podtekstów. A Ty napisałaś o mnie, nie o muzyce.
                                    Chyba pójdę sobie popłakać :-/
                                    • geigo Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 10.09.05, 01:11
                                      janek0 napisał:

                                      > Łoj... Próbowałem uzasadnić swoje zdanie, o co zresztą mnie prosiłaś - pisałem
                                      > o
                                      > muzyce, wyłącznie, bez żadnych podtekstów. A Ty napisałaś o mnie, nie o muzyce.
                                      > Chyba pójdę sobie popłakać :-/
                                      >

                                      Miało być EOT, ale :) Przedstawiłeś uzasadnienie swojego zdania, i owszem - jednak zupełnie nie przekonujące mnie jako argument (co napisałam poprzednio). A ten wtręt personalny wziął się nie z chęci dokopania (jeśli tak to odebrałeś, wybacz), lecz stąd, że demonstrowanie takiego upodobania do wygłaszania negatywnych komentarzy - nie tylko gdy chodzi o tematy muzyczne - naprawdę mnie zadziwia.
                                      Pocieszać ni podsuwać chusteczek nie będę, boś zapewne już duży chłopiec i łatwo sobie poradzisz z takim przejściowym rozklejeniem :) I teraz już naprawdę kończę ten wątek.
                                      • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 10.09.05, 01:42
                                        Jakoś się nie czuję usatysfakcjonowany. Przypomniał mi się za to taki dowcip o
                                        misiu, zajączku i papierosach z filtrem:

                                        W bardzo zlym humorze fukajacy mis, chodzi po lesie, szukajac komu by tu guza
                                        nabic. Nawinal mu sie zajac: Mis: Czego ty zajac po lesie bez czapki sie
                                        wloczysz? Zajac: No, bo, ja tego ... Mis: SRU! zajacowi w leb! Troche mu to
                                        ulzylo, ale nie na dlugo. Po jakims czasie, znowu zrobil sie chmurny, znowu
                                        szukal kogos, na kim moglby sie wyladowac. Spotkal wilka, zwierzyl mu sie, wilk
                                        mu poradzil aby poszli do zajaca. Mis: Ale juz dalem zajacowi raz... Wilk: Co
                                        sie tam bedziesz przejmowal, daj mu jeszcze raz! Mis: Ale, za co? Wilk: Popros
                                        go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlasniesz bo chciales bez filtra, a
                                        jak ci da be filtra ... Mis: No dobra... Ida, spotykaja zajaca: Mis: Te, zajac
                                        daj papierosa! Zajac: A z filtrem, czy bez filtra? Mis: ... A czego ty zajac
                                        ciagle po lesie bez czapki sie wloczysz?
                                        • cze67 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 10.09.05, 11:49
                                          Płyta strasznie nierówna. Zaczyna się znakomicie, dwa pierwsze utwory tworzą
                                          niezły nastrój. Dobre są także Starless, Sea Song i (przede wszystkim) Waltz.
                                          Niestety, większość pozostałych grzęźnie w jakichś banalnych patetyczno-
                                          smyczkowo-mechaniczno-eterycznych mieliznach (np. Snow, Hymn, Niente). Często
                                          kolejne utwory wręcz się gryzą (Snow/Starless).
                                          Jak już wspomniano, być może utwory zamieszczone na płycie sprawdzają się jako
                                          tło do scen w poszczególnych filmach. Jako całość, na jednej płycie, niestety,
                                          nie przekonują.
                                          Cała płyta, powiedzmy: 5/10.
                        • humbak Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 21:05
                          Ja nigdy tego nie łączę. Muzyka to muzyka. Głos to instrument. Słowa to osobna kwestia. Takie jest podejscie <kozi głos:on> meeeeeeee <off> Jeśli zaś za parodię samej siebie uważasz całość tworzonej przez U2 muzyki, to widzę dwie możliwości. Pierwsza jest taka, że nie znam dość ich muzyki, bo część tych utworów które znam trudno uznać za nieautentyczne, czy groteskowe, a druga, że kompletnie nie czuję Twoich poglądów na muzykę drogi J0:)
                          • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 21:27
                            humbak napisał:

                            > Ja nigdy tego nie łączę. Muzyka to muzyka. Głos to instrument. Słowa to osobna
                            > kwestia. Takie jest podejscie <kozi głos:on> meeeeeeee <off> Je
                            > śli zaś za parodię samej siebie uważasz całość tworzonej przez U2 muzyki, to wi
                            > dzę dwie możliwości. Pierwsza jest taka, że nie znam dość ich muzyki, bo część
                            > tych utworów które znam trudno uznać za nieautentyczne, czy groteskowe, a druga
                            > , że kompletnie nie czuję Twoich poglądów na muzykę drogi J0:)
                            No właśnie chodzi mi o to, że czuję wielki niesmak patrząc na Bono i kolegów.
                            Ich twórczość wydaje mi się kompletnie, cynicznie nieszczera, upozowana do
                            granic możliwości, i to tylko w tym celu, żeby naiwna młodzież to kupiła.

                            Słowa "parodia" oczywiście nie ja użyłem pierwszy, ale oddaje ono jakoś sens
                            tego, o co mi chodzi - U2 gra na zużytych schematach, z pełną świadomością tego,
                            że to są zużyte schematy. Nie byłoby to nic złego, bo z takich rzeczy można
                            zrobić sztukę, ale problem z nimi polega na tym, że robią to tylko w celu
                            wylansowania samych siebie.

                            Kicz i zakłamanie, moim zdaniem. (Albo kicz, bo zakłamanie)
                            • humbak Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 21:36
                              ale problem z nimi polega na tym, że robią to tylko w celu wylansowania samych siebie.

                              E? Zespoły mają to do siebie że chcą się lansować. Siebie, swoją muzykę... to norma. O to chodzi w tym przemyśle. Jedni idą szukając nowych środków wyrazu, inni przetwarzają to co już jest. W ich muzyce jest trochę kiczu, nie przeczę, ale nie widzę w tym problemu. Sam słucham wielu zespołów, których brzmienie jest kiczowate. Chodzi o to, że w pewnych warunkach trafia to do jakiejś grupy słuchaczy. Do innych nie. Myślę że trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i to zaakceptować.
                              • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 22:01
                                humbak napisał:

                                > ale problem z nimi polega na tym, że robią to tylko w celu wylansowania samych
                                > siebie.
                                >
                                > E? Zespoły mają to do siebie że chcą się lansować. Siebie, swoją muzykę... to n
                                > orma. O to chodzi w tym przemyśle.
                                A ja myślałem, że w muzyce chodzi o muzykę... Istnieje kwadrylion artystów
                                którzy technicznie i artystycznie są o galaktyki przed U2, i osiągają to bez
                                podobnego lansu. Ja nie krytykuję U2 za pęd do kariery, tylko za to, że robią
                                cienką muzykę, bo zamiast robić muzykę zajmują się robieniem kariery.

                                Jedni idą szukając nowych środków wyrazu, in
                                > ni przetwarzają to co już jest. W ich muzyce jest trochę kiczu, nie przeczę, al
                                > e nie widzę w tym problemu. Sam słucham wielu zespołów, których brzmienie jest
                                > kiczowate.
                                Ale kicz nie polega na powtarzaniu po innych. Kicz polega na niedostosowaniu
                                przekazu do środków jego wyrażania. U2 sprzedaje rockowo-łzawo-podniosłe
                                kawałki, łącząc to z gwiazdorskim imagem, wiedząc, że mnóstwo ludzi na to się
                                złapie, ale też mając jednocześnie świadomość, że nic się za tym nie kryje,
                                żaden prawdziwy przekaz. Kicz i cynizm, tyle.

                                Chodzi o to, że w pewnych warunkach trafia to do jakiejś grupy słuch
                                > aczy. Do innych nie. Myślę że trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i to zaakceptować

                                Huh. A czy ja tego nie akceptuję ? Jak dla mnie, wszyscy mogą kochać wszystkich
                                :). Ale jeśli U2 trafia do kogoś, to równie dobrze mogą do kogoś nie trafiać, i
                                ten ktoś może o tym mówić. Trzeba i tej prawdzie spojrzeć prosto w oczy, skoro
                                już mówimy o "prawdach".
                                • humbak Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 22:11
                                  Hmmmm... dobra. Czy Bono kiedyś powiedział że robi słabą muzykę? A jeśli nie to skąd Ty to wiesz?
                                  Poza tym z twojej opinii wynika że całość twórczości U2 jest do bani... i tego już nie czaję. Może Ci się nie podobać. To jest oczywiste i naturalne. Ale stwiedzenie że to wszystko jest do niczego to już (wybacz) uzurpacja.
                                  • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 22:19
                                    humbak napisał:

                                    > Hmmmm... dobra. Czy Bono kiedyś powiedział że robi słabą muzykę? A jeśli nie to
                                    > skąd Ty to wiesz?
                                    A czy Bethoveen kiedyś powiedział, że robi dobrą muzykę ? Chyba nie... To skąd
                                    wiem, że robił dobrą ?

                                    > Poza tym z twojej opinii wynika że całość twórczości U2 jest do bani... i tego
                                    > już nie czaję. Może Ci się nie podobać. To jest oczywiste i naturalne. Ale stwi
                                    > edzenie że to wszystko jest do niczego to już (wybacz) uzurpacja.
                                    Czyli mogę powiedzieć, że coś mi się nie podoba, o ile jednocześnie powiem, że
                                    mi się trochę podoba ? A jeśli chodzi o tą uzurpację, to co sobie uzurpuję ?
                                    Prawo do własnego zdania ?
                                    • humbak Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 22:30
                                      Ty nie wyrażasz własnego zdania. Ty wartościujesz. Nie stwierdzasz, że coś Ci się podoba lub nie. Stwierdzasz że coś jest dobre lub nie. Stwierdzasz, że wszyscy, którym się podoba U2 nie mają racji i gustu. Taka jest konsekwencja określenia pewnej muzyki jako kiepskiej.

                                      > Hmmmm... dobra. Czy Bono kiedyś powiedział że robi słabą muzykę? A jeśli
                                      > nie to
                                      > > skąd Ty to wiesz?
                                      > A czy Bethoveen kiedyś powiedział, że robi dobrą muzykę ? Chyba nie... To skąd
                                      > wiem, że robił dobrą ?

                                      Chyba nie zrozumieliśmy się. Z Twojej wypowiedzi zrozumiełam iż Bono wie że robi muzykę wtórną i słabą i że robi to z premedytacją.
                                      • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 22:54
                                        humbak napisał:

                                        > Ty nie wyrażasz własnego zdania. Ty wartościujesz. Nie stwierdzasz, że coś Ci s
                                        > ię podoba lub nie. Stwierdzasz że coś jest dobre lub nie. Stwierdzasz, że wszys
                                        > cy, którym się podoba U2 nie mają racji i gustu. Taka jest konsekwencja określe
                                        > nia pewnej muzyki jako kiepskiej.
                                        A Ty pisząc, że ja wartościuję, wartościujesz, czy wyrażasz własne zdanie ? Bo
                                        brzmi to tak, jakbyś odkrył obiektywną miarę "własnego zdania" ?

                                        A serio, to widzę teraz, że nie chodzi ci o U2, tylko o formę moich
                                        wypowiedzi... Przyjmij więc do wiadomości, że wszystko co mówię, to mówię we
                                        własnym imieniu, i nie po to, by kogoś poniżać.

                                        Natomiast rezerwuję sobie prawo do posiadania zdania, i do wyrażania go w
                                        dowolny sposób, w tym mocny. I na tym zakończmy wątek osobisty.
                                        • humbak Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 23:02
                                          Janku, jeśli wyrażasz swoją niechęć to U2 to nic mi do tego. Ale przecież pisanie że coś jest złe to nie jest określanie własnego stosunku do tej muzyki, tylko określanie jej jakości. Nie uważam też abyś miał zamiar poniżać kogokolwiek (może poza panami z U2), ale (że pozwolę sobie pobełkotać)słowa mają swoje konsekwencje. Wypowiadając opinię pewnymi słowy musisz brać pod uwagę jak zostaną one odebrane. A jak nie chcesz to nie bleeeeee:P
                                          • ilhan Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 23:05
                                            humbak napisał:

                                            > Janku, jeśli wyrażasz swoją niechęć to U2 to nic mi do tego. Ale przecież
                                            > pisanie że coś jest złe to nie jest określanie własnego stosunku do tej
                                            > muzyki, tylko określanie jej jakości.

                                            Nie zgadzam się w tej dyskusji z Jankiem, ale darujmy sobie może takie uwagi? Uznajmy na tym forum za oczywiste, że każdy wypowiada się we własnym imieniu i nie musi dodawać wszędzie "moim zdaniem". Aha, i jeśli wartościowanie z wyrażaiem własnego zdania nie ma nic wspólnego, to wyprowadźcie mnie z błędu.

                                            Wróćcie do tego Armstronga może :)

                                            Pozdr.
                                            • humbak Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 23:12
                                              No przecież jak się obraziłem (jęzor w końcu wywaliłem), to nie będę kontynuował tego offtopicu, co nie?:) Dodawanie moim zdniem to moja obsesja, moja prywatna i już:) Chodzi mi o to że czasem będzie dochodziło do wymian, których kokluzja będzie: no dobra, mamy odmienne opinie. Ale kij z tym w sumie to fajne jest, niepotrzebnie nudziłem:)
                                            • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 23:19
                                              ilhan napisał:

                                              > Nie zgadzam się w tej dyskusji z Jankiem
                                              Ej, nie ma takich. Teraz musisz uzasadnić, że U2 są podobni do EATB, nie po to
                                              piszę elaboraty o nielubianych artystach, żebyś mnie zbywał krótkim "nie zgadzam
                                              się". :)

                                              > Wróćcie do tego Armstronga może :)
                                              A więc wracając do Armstronga, U2 jest do dupy ;D
                                                • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 23:24
                                                  ilhan napisał:

                                                  > janek0 napisał:
                                                  >
                                                  > > ilhan napisał:
                                                  > >
                                                  > > > Nie zgadzam się w tej dyskusji z Jankiem
                                                  > > Ej, nie ma takich. Teraz musisz uzasadnić, że U2 są podobni do EATB
                                                  >
                                                  > To jest drugie najstarsze porównanie świata, zaraz po tym The Church.
                                                  Cóż, it follows że EATB są w podobni do The Church, a tego kitu to mi już nie
                                                  wciśniesz. :)
                                                  • janek0 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 23:33
                                                    cze67 napisał:

                                                    > Jeżeli o prawie do wyrażania własnego zdania tu mowa, to uważam duskusję na
                                                    > temat Bono i U2 W TYM WĄTKU za zupełnie niepotrzebną. A przynajmniej o
                                                    > kilkanaście (a może -dziesiąt?) wypowiedzi za długą.
                                                    Cze, bez przesady. Nie piszemy tutaj encyklopedii, żeby się musiały zgadzać
                                                    nagłówki z treścią...
                                • ihopeyouwilllikeme Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 22:21
                                  > Huh. A czy ja tego nie akceptuję ? Jak dla mnie, wszyscy mogą kochać
                                  > wszystkich

                                  No to skoro tak, to po co na nich jedziesz przy każdej nadarzającej się okazji ?
                                  Jeśli Twoje zdanie na ich temat jest takie, a nie inne, to proponuję ich po
                                  prostu olać, a nie cały czas dawać wszystkim do zrozumienia, jacy to oni wg
                                  Ciebie są do d.... My już to wiemy, ok, wystarczy :D
    • neandertalski moje 3 grosze 09.09.05, 14:22
      w zasadzie wszystko już chyba o tej płycie napisano. Za wiele nie wnoszę,
      spróbuje więc nie zanudzać i powiedzieć, ze płyta mi się po prostu nie
      podobała, choć po tygodniu słuchania było lepiej niż na początku ale po
      nadmiernym słuchaniu z linku every night mandaryny tez zaczłaem ją w końcu
      nucić, więc powtarzanie nie jest w tym wypadku dobrym pomysłem na obiektywność.
      Ogólnie jednak z powtarzania słuchania dla mnie wynika jedno, że w pierwszym
      podejściu odrzuciły mnie te smyczki, potwornie płytkie i przedawkowane do bólu,
      po tygodniu jednak przestały mnie razić. Dlatego pomyślałem, ze może czepiać
      się Craiga Armstronga o smyczki to tak jakby czepiać się żara o klawisze albo
      slayera i gitary? Założyłem więc, ze ten gatunek to po prostu taki string-rock;)
      Lepsze momenty dla mnie to początek, pierwszy utwór. Nie znam wykonawcy,
      myśałem że to będzie coś w stylu sigur ros jak usłyszalem tę "echosondę",
      pomyliłem się w zasadzie już w drugiej połowie utworu było to dla mnie jasne.
      Aranżacje ma facet koszmarne zaczyna się podobnie, w połowie utworów nawet tych
      lepszych z kolei nieodwracalnie powraca ciężkie akcentowanie smyczkami, ale to
      ciężkie naprawdę jak krowie na rowie. Oprócz żara wydaje mi się, że nymana też
      często słuchał ale przy tym wszystkim też mam wrażenie, ze U2 mu chodziło po
      głowie wszystkie utwory (za wyjatkiem Snow) śpiewane to utwory właśnie jak dla
      Bono zmajstrowane, nie wiem Passengers mi się od razu przypominało i ta cała
      miss sarajevo. Ogólnie przez to skojarzenie z Passengers nie mogłem się pozbyć
      wrażenia, ze Brain Eno to jednak inaczej wymyślal swoje soundtracki do
      nieistniejących filmów (inaczej w tym miejscu znaczy lepiej).
      Podobało mi się tez to co ktoś już powiedział że Armstrong chyba wyżej mierzył
      niż mu umiejętnosci stało, wg mnie daleko mu bowiem do muzyki filmowej np
      Burwella Cartera z "Fargo" braci Cohen albo ścieżki dźwiękowej z "Nagiego
      Lunchu" Ornetta Colemana a wydaje mi się, że chciał właśnie zmajstrować coś co
      robiłoby podobne wrażenie na słuchaczu, przedawkował jednak środki wyrazu i
      wyszła z tego malowana lala. Niektóre kawałki mnie śmieszą bo brzmią jakby
      Preisner nagrał coś razem z Gregorians "Hymn 2" albo jak melodia z "Wilczycy" z
      którą mi sę "Amber" klimatem wydał pokrewny. "Inhaler" koszmarny, to chyba
      jakaś htmlowa odmiana metalu symfonicznego miała być? Nie kupuję tego waltza,
      pomysł owszem ciekawy ale przychylam się do zdania tych którzy tu stwierdzili,
      ze html nie jest po prostu językiem do śpiewania, czy oddaje jakąś prawde o
      naszych czasach? Wg mnie nie, nawet jeśli zamiast html byłyby zera i jedynki.
      Podawanie w knajpie na talerzach przepisów na potrawy nie jest w stanie
      napełnić kubków smakowych wrażeniami do których zostały stworzone. Wg mnie to
      ekscentryczny pomysl ale nic więcej.
      Będę bronił tylko jednego utworu "Snow", moim skromnym zdaniem odznacza on sie
      od innych piosenek tu śpiewanych tym, że tak nie potrafłby jej zaśpiewać Bono.
      Nie wiem kto ją śpiewa ale przypomina mi Marca Almonda do którego płyty z
      utworami Jacka Brella mam mocny stosunek emocjonalny i pewnie tylko dlatego ten
      utwór gruntownie i po ludzku mnie wzruszył. Może jest tak samo tandetny jak
      cała płyta, moze nawet bardziej ale wg mnnie tylko on sprawia, ze warto tę
      płytę poznać.
      Ogólnie muzyka ta nikomu krzywdy nie czyni, ale też niestety nic specjalnego
      nie wnosi, ot stringi takie.
      • jack9 Re: moje 3 grosze 09.09.05, 17:28
        Drogi Aśku
        Chciałem Cię przeprosić w imieniu kolektywu,
        Rozumiem że chciałaś zapoznać lud w piękną muzyką, nieść ten kaganic oświaty w
        mrok, a tymczasem ...
        ale nie padajmy ducham może jeszcze uda się zmiękczyć te nieczułe i niewrażliwe
        serca...;)
      • cze67 Re: moje 3 grosze 09.09.05, 19:44
        > Będę bronił tylko jednego utworu "Snow", moim skromnym zdaniem odznacza on
        sie
        > od innych piosenek tu śpiewanych tym, że tak nie potrafłby jej zaśpiewać
        Bono.

        Dla mnie to najgorszy utwór na płycie. Ten mechaniczny podkład, ten natchniony
        wokal, te słodziutkie smyczki... Uff...
        • neandertalski Re: moje 3 grosze 12.09.05, 14:32
          a ja i tak będę go bronił, choć wcale nie uważam go za jakieś wielkie dzieło
          sztuki. Powiem więcej, może herezję, uważam, że nie należy słuchać tego utworu
          pojedynczo tylko w połączeniu (a nawet zapętleniu) z utworem kolejnym czyli
          starless II, wg mnie świetnie współgrają jako całość, linie melodyczne głównego
          tematu trochę są jakby wzajemnymi wariacjami, no może głuchy jestem ale przy
          smykach w utw.10 jakoś udaje mi się nucić to but if you stay... . Nie znam
          oryginału KK ale w tej wersji utwór nr 10 brzmi jak epilog utworu 9 (albo
          odwrotnie;))
          A że to łzawe/ckliwe? To co, jak wspominałem cała płyta "Jacques" Marca Almonda
          jest w tym klimacie i przynajmniej na mnie działa.
    • kkrzysiekk Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 09.09.05, 20:49
      Skoro tydzień się kończy, to i ja się dopiszę. Płyta rzeczywiście dobrze by się
      sprawdziła jako soundtrack (i wtedy bym ją ocenił na 6,5/10 ;-), natomiast
      słuchana bez obrazu po pewnym czasie nuży i zasługuje na 5,5 (to nie jest u
      mnie aż taka zła ocena ;). Na wyróżnienie zasługują: Ruthless gravity, Waltz i
      Inhaler.Rzekłem.
    • jarecki32 Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 14.09.05, 02:55
      Spoznilem sie z moimi wrazeniami, bo uparlem sie , ze koncowa opinia bedzie
      oparta na odsluchu z oryginalu, a facet, ktory reklamuje sie na amazonie
      szpetnie sie z przesylka spoznil. No ale wreszcie jest i dalem tej plycie
      sluchanie na jakie sobie zasluguje tzw muzyka filmowa czyli na 5.1 przy dobrej
      akustyce.
      Najlepszy sposob na czerpanie przyjemnosci ze sluchania tej plyty to chyba
      stworzenie wlasnego scenariusza i dopisywanie scen.
      O czym jest wiec ten film ? Poniewaz soundtrack jest mocno tradycyjny
      (smyczki, rozmyta elektronika, egzotyczne dzwieki) nie bardzo
      jestem w stanie wyobrazic sobie jakies ambitne dzielo z repertuaru Felliniego.
      Jest to raczej kiczowata historia milosci hinduskiej ksiezniczki Swati i jej
      oblubienca ksiecia Babu Ravipati. A historia zaczyna sie od porwania Swati na
      jej zamku w Pendzabie przez zamaskowanych zloczyncow.

      1 Ruthless Gravity
      Scena : porwanie na zamku a pozniej odlot gdzies w dalekie strony
      5/10

      2 Wake Up In New York - (glosu uzycza Evan Dando)
      scena : Swati budzi sie w jakims obcym pomieszczeniu, wyglada przez okno i
      spoglada z gory na panorame Manhattanu
      niezly utwor, niezly glos, dobry aranz
      7/10

      3 Miracle - (tu udziela sie Mogwai, wokaliza nalezy do Swati Natekar)
      scena: ksiezniczka spiewa uskarzajac sie na swoj los, oczyma swojej wyobrazni
      widzi rozpacz ukochanego
      muzyka : melancholia z orientalny zaspiewem 6/10

      4 Amber
      scena : Babu dowiaduje sie o porwaniu ukochanej i rozpacza
      muzyka : dalej w tym samym nastroju`ale bez wokalizy 6/10

      5 Finding Beauty
      scena : Babu przylatuje do Big Apple i organizuje poszukiwania,
      wynajmuje dwoch znanych prywatnych detektywow z Nowego Yorku z Firmy Mendelson
      i Sachs : Timothy McCrown oraz Vernon Philips
      muzyka: lzawe smyczki ozdabiane elektroniczna perkusja 5/10

      6 Waltz - ( Antye Greie-Fuchs recytuje htlm-em)
      Scena : Babu w porozumieniu z dedektywami tworzy strone internetowa opisujac
      co zaszlo i wzywajac caly swiat do pomocy przy odnalezieniu ukochanej
      Strone internetowa tworzy na glos Antye Greie-Fuchs ekspert od html made in
      Germany
      Apel z internetu konczy sie slowami " I miss you Swati"
      muzyka : intrygujaca i irytujaca 5/10

      7 Inhaler

      Scena : dedektywi trafiaja na trop porywaczy, jada za nimi do apartamentu, w
      ktorym uwieziona jest Swati, jest walka
      w wyniku ktorej ginie czterech porywaczy , niestety gina tez obaj detektywi.
      Swati zostaje uprowadzona na inne miejsce
      przez pozostalych przy zyciu gangsterow.

      muzyka : jak na scene przemocy przystalo muzyka jest naladowana adrenalina z
      komputera : 8/10 !

      8 Hymn 2 - (wystepuje Photek)

      Nastepnego dnia strona internetowa donosi o zabojstwie popularnych detektywow,
      zostaje zawiazane ad hoc Forum "Crime Busters"
      ktorego uczestnicy organizuja sie w akcje wspolnego pojmania zloczyncow i
      uwolnienia Swati
      muzyka: quasi-koscielne choralne wokalizy, ambienty i wszechobecne stringi :
      5/10

      9 Snow - (spiewa : David McAlmont)
      scena : Babu dalej rozpacza i wykonuje swoj opus magnum tego filmu

      muzyka : okropny paw w najlepszej tradycji Celine Dion
      3/10

      10 Starless II (King Crimson, Red)
      scena : grupa Crime Busters pracuje bez wytchnienia sprawdzajac wszystkie
      informacje i wskazowki
      Muzyka : gorsze niz oryginal ale ciagle 8/10


      11 Stay (Faraway, So Close) - (featuring Bono)
      Babu jest w motelu, szykuje sie akcja, jest 3-cia rano, wsluchuje sie w muzyke
      Bono probujac zrozumiec o co chodzi w tekscie
      Muzyka : wole to z Zooropa 6/10


      12 Niente
      4-ta rano, do budynku na przedmiesciu Preston, NJ zbliza sie grupa uzbrojonych
      crime busters
      Dochodzi do walki w wyniku ktorej gina wszyscy gangsterzy ale Swati zostaje
      ciezko ranna
      Muzka: jak muzyka, nadaje sie do sceny , 6/10

      13 Sea Song - (spiewa Wendy Stubbs)

      Scena : Swati jest w szpitalu, nieprzytomna, a moze cos jej sie sni, jakies
      morze, plaza, z daleka ktos
      biegnie do niej z wyciagnietymi rekami

      Muzyka: szum morza, delikatny zenski wokal 5/10

      14 Let It Be Love - (featuring Steve Lindsay)
      Scena : Niestety byl to tylko sen, Swati umiera od ran, Babu rozpacza, ale
      pokonujac bol
      postanawia wybudowac wspaniale mauzoleum Swati w jego rodzinnym Pendzabie na
      pamiatke ich wielkiej milosci.

      Choral ending
      Tu nic sie juz nie dzieje , lista plac
      aha pokazuja to Mauzoleum, cos jak Taj Mahal

      Ogolna ocena : gdyby tylko o sama muzyke chodzilo to nie byloby wyzej niz 5/10,
      ale poniewaz mialem z tym zadaniem tez troche zabawy to dam 6.5/10 czyli ganz
      gut.

    • good_morning Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 14.09.05, 14:36
      zdecydowanie tak: dzialanie terapeutyczne, oaza spokoju. jestem przy 6 ,ale
      chyba reszta nie moze byc gorsza :)
      odkrywcze to nie jest (echa Jarre'a) ale mi to nie przeszkadza.
      wyrzucam tylko pierwszy na plycie, nie przebrne przez ten orientalizm :(
      oczywiscie zaczelam od 'waltz', tak tu zachwalanego i mam pytanie: czy ktos
      slyszal 'typerite lesson' corneliusa? jakos przy tym pomysl na waltz przestaje
      byc swiezutki ;)
      • nemrrod Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 14.09.05, 14:47
        good_morning napisała:

        > czy ktos
        > slyszal 'typerite lesson' corneliusa? jakos przy tym pomysl na waltz przestaje
        > byc swiezutki ;)

        Heh, "Typewrite Lesson" bardzo fajne, ale jednak z przymrużeniem oka zrobione,
        bardziej zabawne, niż poruszające. Poza tym u Corneliusa wymieniane są skróty w
        "naszym" języku, a "Waltz" to już wyższy poziom :)
        • good_morning Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 14.09.05, 15:35
          wyszy nie wyzszy, mnie nie wzrusza :) ta plyta ma dla mnie jedynie wartosc
          relaksujaca. jak np. vollenweider, ktorego echa rowniez tu slychac.
          i jeszcze kwestia kontrowersyjnego bono: wolalabym, aby zaspiewal to chris
          martin, to jest (subiektywnie, rzecz jasna)poruszajacy wokal. polecam
          jego 'where is my boy' oraz 'your love means everything part 2' z
          plyty 'faultline'
      • perlagina Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 16.09.05, 23:59
        No to wreszcie piszę taką mini - recenzję, bo w tym zbyt dobra nie jestem. No
        ale tak z grubsza napiszę, co mi sie podobało, a co nie.
        Podobało mi się 'Amber', 'Starless II' i 'Wake up in NY'. To ostatnie to sama
        nie wiem, dlaczego. I text nie za dobry, żeby nie rzec banalny i muzyka, i
        wokal. Ale ma coś w sobie. Coś, co mnie w każdym razie przyciąga.
        'Waltz' ciekawy, ale mnie nie powalił na kolana. Może i pomysł fajny, ale jakoś
        mało świeży i lotny.
        Ogólnie cała płyta raczej śrdenia, ale warto ją przesłuchać choćby dla tych
        piosenek, czy raczej kompozycji.
        Muszę dodać, iż przesłuchanie tej płyty było dla mnie wielkim wyrzeczeniem, gdyż
        w ogóle nie sa to moje klimaty i momentami po prostu zmuszałam się. Zwłaszcza do
        Bono (również nie będę uzasadniać, ale nie trawię tego pana) i pierwszej
        kompozycji, która...uuuughhhh....no nie. Niefajna w ogóle była. Jak o niej
        myślę, to przywodzi mi na myśl staroindiański sposób urzyźniania gleby,
        polegający na zakopywaniu ryby w ziemi. Takim czymś właśnie mi to zalatywało.
        No ale ogólnie jakieś 5/10.
        Pozdrawiam:)
    • dziewczyna_mickiewicza Re: Craig Armstrong "As If To Nothing" (Aasiek) 20.09.05, 15:36
      wreszcie! (mi sie udalo wywiazac z obietnicy przesluchania:) )

      szczerze przyznam, ze coraz bardziej sie niecierpliwilam, im wiecej czytalam
      glosow komentujacych "as if to nothing" (jako ze nigdy wczesniej z muzyka jej
      autora nie mialam stycznosci). tak, jak jarecki skomentowal te plyte patrzac
      przez pryzmat nieistniejacego filmu, tak ja - kwestia zboczenia zawodowego;) -
      szukalam w niej jakiejs inspiracji do ruchu. i chyba to uratowalo calosc w
      moich uszach. nie umiem ocenic tej calosci jakos punktowo - podzielilam ja na
      dwie czesci: pierwsza - czyli utwory, ktore zupelnie do mnie nie trafiaja,
      druga - utwory, ktore wstepnie buduja jakis nastroj, ktory mozna rozwinac
      wlasnie ruchem, obrazem, tekstem - co kto woli:)

      grupa pierwsza:
      miracle
      amber (to chyba najslabszy kawalek z tej plyty)
      choral ending
      waltz
      inhaler
      hymn2
      sea song

      grupa druga:
      ruthless gravity
      wake up in ny (nic wyjatkowego, ale ta kameralnosc buduje wlasnie calkiem
      niezly wyjsciowy klimat)
      finding beauty (za slodkie troche, ale na upartego...)
      stay (mi sie podobalo, moze to dlatego, ze w ogole bardzo lubie te piosenke)

      w miedzyczasie pojawila mi sie grupa trzecia (takie ni w piate, ni w dziesiate -
      czyli ani tego zmieszac z blotem, ani za bardzo pochwalic sie nie da):
      let it be love
      snow
      starless
      niente

      nie bede kazdego utowru po kolei opisywac, bo chyba to nie ma wiekszego sensu.
      ogolnie muzyka, ktorej bez obrazu ciezko chyba sluchac, bo... robi sie nudno.
      momentami przerazliwie. ale - jak juz napisalam wyzej - sluchalam jej
      wyobrazajac sobie ruch nia inspirowany i to dziala na korzysc. jednak nie jest
      to plyta, ktorej moglabym tak sobie sluchac dla czystej przyjemnosci. smyczki
      momentami sa drazniaco przewidywalne, i sa dwa kawalki (mi scuso, nie pamietam
      ktore dokladnie), w ktorych elektronika przegina w strone tandetnej odmiany
      kiczu.
      mimo to nie zaluje czasu poswieconego na sluchanie - mniej wiecej polowe plyty
      sobie zostawilam na komputerze (moze sie przydac w przyszlosci):)
      dzieki, aasiek!:)

Popularne wątki