Dodaj do ulubionych

bigger bang, the rolling stones

12.11.05, 13:35
sa takie zespoly, na ktore reaguje sie w roznoraki sposob:
a) nie trafiaja zupelnie, wiec mowi sie, ze sa przereklamowane i tak naprawde
graja chalowa muzyke
b) mowi sie, ze nagrali gora trzy dobre plyty i to te na samym poczatku
wieloletniej kariery i na kazda kolejna reaguje sie machnieciem reki i
stwierdzeniem "oni sie juz skonczyli dawno temu"
c) trafiaja od razu bezblednie i juz tak zostaje. dostaja kredyt zaufania i
choc istnieje szansa, ze jesli naprawde nagraja badziew, to przyzna sie racje
malkontentom, ale dopoki tak sie nie dzieje sa bezbledni
d) docenia sie wybiorcze punkty z ich dyskografii - zwykle te obiektywnie
(jesli w przypadku muzyki takie stwierdzenie moze miec miejsce) najlepsze i
szanuje za wklad w muzyczna historie

poniewaz w przypadku micka & co. naleze do osobnikow wybierajacych podpunkt
c, postanowilam sie z wami podzielic wrazeniami z najswiezszej propozycji
rolling stonesow:)
bigger bang jest swietne. mowi sie, ze to powrot do korzeni, choc tak
naprawde przeciez nigdy od tych korzeni nie odeszli za daleko. wyrobili sobie
swoj wlasny styl, ktory eksploatuja juz od... czterdziestu lat. i style ten
na bigger bang ma sie rewelacyjnie. mamy mocne wejscie w postaci rough
justice & let me down slow, czyli klasyczne rozpoczecie kazdego albumu
stonesow, surowego bluesa w back of my head, ciezkie, jakby specjalnie
spowolnione she saw me coming, nabieramy tempa w oh no not you again czy
dangerous beauty, po drodze pojawia sie tez uklon w strone lagodniejszego,
bardziej wygladzonego brzmienia (troche jakby przedluzenie solowych kawalkow
jaggera z goddess in a doorway), czyli biggest mistake & singlowe streets of
love... czeka nas tez charakterystyczna, wokalna niespodzianka pod numerem 9,
czyli keith w this place is empty (brzmi troche jak... waits).
na tej plycie jest tak duza dawka rock'n'rolla, ze czasami az czlowiek sie
zastanawia, jak mozna tak wypelnic dzwieki soczystoscia tego gatunku. mysle,
ze to zasluga swietnie rozpisanych partii gitarowych - na oddzielne
wspomnienie zasluguje, chyba moj ulubiony w tej chwili, rain fall down, w
ktorym tekst: and the phone kept ringing przeplata sie z gitara nasladujaca
dzwiek... wlasnie dzwoniacego telefonu. dorzuce do tego charakterystyczny
jaggerowski wokal (a trzeba przyznac, ze mick jest w swietnej formie), bardzo
dobrze wspomagany ciekawymi chorkami w tle i naprawde dobre teksty - a
wszystko to utrzymane na jednym, wysokim poziomie. staralam sie znalezc
jakies slabe punkty tej plyty, ale.. to wlasciwie niemozliwe. czysty
rock'n'roll z domieszka bluesa, i - dla smaczku - sentymentalna melodyjnosci,
calosc okraszona swietna aranzacja, wokalem i klimatem exile on main street,
ktory od tylu lat rozni pomniejsi staraja sie bez powodzenia skopiowac.
Obserwuj wątek
    • pszemcio1 Re: bigger bang, the rolling stones 13.11.05, 01:56
      byla ta płytka niedawno w moim ulubionym komisie za 35zl, pomyślalem i...wziąłem
      Exile on main st - jakas hierarchia musi być co nie? ;)

      > bigger bang jest swietne. mowi sie, ze to powrot do korzeni, choc tak
      > naprawde przeciez nigdy od tych korzeni nie odeszli za daleko

      Bridges to babylon to było raczej odejscie od korzeni. czy nie...?
      • dziewczyna_mickiewicza Re: bigger bang, the rolling stones 13.11.05, 12:40
        > Exile on main st - jakas hierarchia musi być co nie? ;)

        no proste;)))

        > Bridges to babylon to było raczej odejscie od korzeni. czy nie...?

        no tak, ale dokladnie tak, jak napisalam - nie odeszli od tych korzeni bardzo
        daleko, nie eksperymentowali zbytnio. bridges to babylon wbrew pozorom nie
        rozni sie tak duzo od wczesniejszych plyt - dla mnie osobiscie jest po prostu
        gladsza, w sensie i melodii i aranzacji i gatunkowo.
        • obly Re: bigger bang, the rolling stones 14.11.05, 14:55
          Nie rozumiem stonesów nie wiem po co grają nie kumam nic, nic mnie nie rusza
          ani nie jestem w stanie stwierdzic ich wkładu w historię muzyki, tzn tę która
          akurat dotyczy mnie (wiem że ma no ale nie kumam dlaczego)

          Jeden kawalek mnie strasznie ruszył kiedyś na maxa(jedyny znany mi dziś oprócz
          I can get no ...), ich jeden jedyny i sie okazało ze to jest jeden z najmniej
          stoneowskich kawałków:

          tzn "I miss you"

          Słyszałem ostantnio jedną z ich pierwszych płyt i nigdy nie powiedziałbym że to
          są te wampiry rocka, bardziej to przypominało miętki zaśpiew beach-rocka z lat
          50-60. Nie to że nie lubię, że odrzucają czy cos.. po prostu nie rozumiem
          dlaczego oni.
          • sonia34 Re: bigger bang, the rolling stones 14.11.05, 18:09
            obly napisał:

            > Nie rozumiem stonesów nie wiem po co grają nie kumam nic, nic mnie nie rusza
            > ani nie jestem w stanie stwierdzic ich wkładu w historię muzyki, tzn tę która
            > akurat dotyczy mnie (wiem że ma no ale nie kumam dlaczego)
            >
            >Ja mam tak samo. Nawet lubie ich niektóre utwory, ale na dłuższą metę jakoś ich
            muza do mnie nie trafia.
            • jack9 Re: bigger bang, the rolling stones 14.11.05, 18:56
              zawsze myślałem że skoro nie "rozumiem " Stonsów to jestem jakiś wyjątkowo tępy
              a tu okazuje się że nie jestem osamotniony
              Podoba mi się "Paint it Black" a reszta jakoś nie wzrusza -tzn "nie rozumiem "
              tej muzyki...;)

                • dziewczyna_mickiewicza Re: bigger bang, the rolling stones 14.11.05, 21:44
                  juz wczesniej kiedys ktos poruszal watek stonesow - chyba w ramach pisania o
                  rzeczach, za ktorymi sie nie przepada - i doskonale zdaje sobie sprawe, ze na
                  strawberry fields malo jest zwolennikow micka & spolki, wiec nie czuje sie
                  zupelnie zaskoczona waszymi wypowiedziami:)))co nie zmienia faktu, ze osobiscie
                  uwazam ich za najlepszy zespol swiata :D
                  • pszemcio1 Re: bigger bang, the rolling stones 14.11.05, 22:13
                    ja tam cenię Stonesów bardzo szczególnie za płyty z lat 60 i 70 tych. potem
                    błądzili ale kto nie bładzi:) Beatlesów cenię bardziej ale to sa juz tak
                    wysokie półki ze nie ma co wartościować. mam nawet taki ambitny plan
                    skompletowania w oryginałach ich najlepszych albumów czyli tak około połowy
                    dyskografii:)
                    • ihopeyouwilllikeme Re: bigger bang, the rolling stones 16.11.05, 10:07
                      No dobra, Exile On Main Street jest fajne. Ale na nowej płycie nie ma NIC. No
                      nic. Parę blues-rock'n'rolli, których zespół z takim stażem jest zapewne w
                      stanie wysmażyć po 20 dziennie, a potem wylosować pare i dać na płytę ( bo
                      wszystkie będą identyczne ), plus jakieś tam inne rzeczy, przy których
                      najczęściej ręce opadają, jak " Streets Of Love "... choć może będzie z tego
                      jakaś korzyść, może niezale raczą wreszcie zauważyć zespół Deep Purple, bo
                      nawet oni nagrywają teraz lepsze ballady ( niesamowite, okazało się że można
                      nagrać balladę gorszą od ballad Deep Purple !... chociaż to w sumie okazało się
                      już przy " Anybody Seen My Baby " :D Tylko mnie wynudziła i zirytowała ta
                      płyta. Nawet już na Sticky Fingers nie mam ochoty.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka