Dodaj do ulubionych

Down in the tube station czyli wątek komunikacyjny

18.11.05, 22:26
W autobusie, tramwaju, metrze przerabiam minimum dwie płyty dziennie i na pewno nie tylko ja. W gruncie rzeczy jest to jedna z największych przyjemności dnia - dobór odpowiedniego cd rano (Ile czasu na to potrzeba? Wystarczająco żeby autobus zdążył odjechać) i zabranie równie właściwego na powrót. Wiadomo, że nie wszystkiego można słuchać w środkach komunikacji miejskiej. I teraz takie pytanie: co dziś wybraliście? :)

Rano: My Morning Jacket - Z
Po południu: Robert Forster - Danger In The Past
Obserwuj wątek
    • grimsrund Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 18.11.05, 23:47
      He he, zabawny wątek :)

      Dziś się nie liczy, bo dziś nie podróżowałem i podróżować nie będę aż do wtorku.

      Ale wczoraj i przedwczoraj (w busie) było:

      Lou Barlow - Emoh (bardzo udana płyta)
      Architecture In Helsinki - Fingers Crossed (znacznie lepsza od nowej, śmiem
      twierdzić)
      Amy Miles - Noble Hatch (ta pani będzie gwiazdą, wspomnicie me słowa; a jak nie
      będzie - jeszcze lepiej, bo będzie tylko dla mnie :)) )
      Otomo Yoshihide & The New Jazz Ensemble - s/t (cóż, Japończycy :)) )
    • moore_ash Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 19.11.05, 13:04
      a ja ostatnie dwa tygodnie katuje na okraglo jedno plyte, a wlasciwie kasete bo
      discman zczezl a mp3 sie jeszcze nie dorobilem:) kaseta to muzyka z matni-
      krzystof komeda i pozniej jest jeszcze nagrany jeden kawalek z jakiegos
      koncertu namyslowskiego z herdzinem, grzybem, olo walickim, jose torresem i
      kimstam jeszcze. nie mam pojecia cot o za koncert:)

      ale MATNIA bedzie zdzierana jeszcze przez ladnych kilka tygodni, nie to ze nie
      mam innych kaset, po prostu sie zawiesilem jak nigdy:)

      pozdr.
      tb
    • pytajnick Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 19.11.05, 13:12
      A ja... nie słucham już muzyki w komunikacji miejskiej. Kiedyś codziennie
      zabierałem ze sobą discmana, ale po pierwszym roku studiów zrezygnowałem.

      Po pierwsze, żeby w metrze - szczególnie w wagonach w wydaniu rosyjskim - coś
      usłyszeć, trzeba słuchać bardzo głośno, a to jest zabójstwo dla uszu (nie mówię
      tego ot tak, tylko kiedyś przez "Up" Gabriela słuchane w metrze miałem dwa
      tygodnie prawie-głuchoty na jedno ucho). Dodatkowo trzeba ciągle pogłaśniać i
      sciszać, w zalezności czy metro pędzi czy stoi na stacji. Po drugie, gubi się
      tak wiele dźwięków, że dla mnie to przestaje być przyjemnością... Słychać
      głównie perkusję i ewentualnie basy. Zapewne jazda autobusem czy tramwajem to
      nieco inna sprawa, ale ja najczęściej poruszam się własnie metrem.

      Za to na dłuższe trasy - pociąg, potem z Krakowa autobus do domu - zawsze coś
      zabieram, starając się dobierać po pierwsze wg klucza różnorodności gatunkowej
      (nigdy nie wiadomo na co przyjdzie ochota), a także wg klucza znajomości -
      połowa płyt to płyty "bliskie sercu", a reszta - rzeczy nieznane. Prawie zawsze
      zabieram ze sobą kolorową jak nic innego "Flowermouth" no-man, to już taka moja
      podróżna płyta.
      • ilhan Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 19.11.05, 13:17
        pytajnick napisał:

        > Po pierwsze, żeby w metrze - szczególnie w wagonach w wydaniu rosyjskim - coś
        > usłyszeć, trzeba słuchać bardzo głośno (...) Dodatkowo trzeba ciągle
        > pogłaśniać i sciszać, w zalezności czy metro pędzi czy stoi na stacji.

        100% racji, w ruskich nic nie słychać - ale i tak nie wymiękam.
        Zresztą, 70% drogi pokonuję autobusem.
        • jarecki32 Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 19.11.05, 14:31
          fanom muzyki w podrozy polecam sluchawki z "active noise reduction". Juz kiedys
          je zachwalalem na tym forum. Latem tego roku wyprobowalem je w warunkach
          polskich. W pociagu, autobusie, metro i w aucie. Dziala super ! Ceny tego
          ustrojstwa ida w dol, wiec warto sie zainteresowac.
          A moj CD player w aucie mam teraz zaladowany (i sie wie, odsluchany) przez
          nastepujace pozycje
          1 John Frusciante, Curtains
          2 Richard Thompson, Front Parlour Ballads
          3 Pink Floyd, Wish You Were Here (w celach edukacyjnych corki, ktora podwoze do
          szkoly po drodze do pracy)
          4 Explosions in the Sky, The Earth is not a cold death place (cudo plyta !)
          5 The Cure, Greatest Hits
          6 B Dylan, Highway 61 Revisited
          • pszemcio1 Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 19.11.05, 15:46
            jarecki32 napisał:

            > fanom muzyki w podrozy polecam sluchawki z "active noise reduction". Juz kiedys
            >
            > je zachwalalem na tym forum. Latem tego roku wyprobowalem je w warunkach
            > polskich. W pociagu, autobusie, metro i w aucie. Dziala super ! Ceny tego
            > ustrojstwa ida w dol, wiec warto sie zainteresowac.

            wiecej szczegółów?
            • jarecki32 Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 19.11.05, 16:11
              jarecki32 napisał:

              > fanom muzyki w podrozy polecam sluchawki z "active noise reduction". Juz
              kiedys
              >
              > je zachwalalem na tym forum. Latem tego roku wyprobowalem je w warunkach
              > polskich. W pociagu, autobusie, metro i w aucie. Dziala super ! Ceny tego
              > ustrojstwa ida w dol, wiec warto sie zainteresowac.
              pszemcio1 napisal :

              wiecej szczegółów?

              Z`grubsza to dziala tak:
              w sluchawkach znajduja sie mini mikrofony, ktore dostarczaja sygnaly z
              otoczenia do zminiaturuzowanego ukladu aktywnego ( tzn z mikserami,
              wzmacniaczami, komparatorami). Ten z kolei generuje sygnal w przeciwfazie tak
              aby te szumy z zewnatrz oslabic. Poszczegolne firmy maja wlasne patenty,
              systemy, implementacje i wynikajace z tego specyfikacje. Twierdza ze noise moze
              byc zredukowany miedzy 6 a 15 dB a to juz jest bardzo wyczuwalne. Ja zanabylem
              Senheisera, model dosc kosztowny (sklada sie kapitalnie w malutkie opakowanie)
              ale Sony, Philips, AEG, Bose i wiele innych maja wlasne modele znacznie tansze.
    • d84 Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 19.11.05, 14:43
      Yeah, nareszcie taki wątek :D

      Ja zazwyczaj biorę na miasto jedną płytę (nie zawsze mam warunki do zmiany, a
      czasami po prostu mi się nie chce ;) i najczęśćiej jakąś dobrze znaną. Nie
      lubię poznawać nowych płyt on the tube, ponieważ trzeba zwracać uwagę na to co
      się dzieje naokoło i mniej koncentruję się na samym krążku :)

      Więc ostatnio było to tak:

      pon: Squarepusher - Music Is Rotted One Note
      wt: Weezer - Weezer (blue)
      śr: PJ Harvey - To Bring You My Love
      czw: <olał zajęcia i siedział cały dzień w domu>
      pt: Depeche Mode - Playing The Angel
      dziś: Echo & The Bunnymen - Ocean Rain
    • abranova Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 20.11.05, 19:38
      Przyłączam się do głosów, że słuchanie w autobusach jest dosyć dyskusyjne, bo
      nie wiadomo, czy słyszy się silniki czy muzyczne tło płyty ;) Poza tym w
      średnio dużym mieście jak moje na trasę w jedną stronę większości tras przypada
      pól płyty, w najlepszym wypadku 2/3 płyty a ja nienawidze potem dosłuchiwać tej
      wyrwanej z kontekstu pozostałej 1/3. Za do bardzo lubię chodzić po ulicach w
      słuchawkach, tylko czasem się nie słyszy, jak samochody trąbią...
      Poza tym nie zawsze mam gdzie włożyć discmana czy walkmana, więc robię to
      stosunkowo rzadko.
      Jeżeli już to najlepiej w transporcie w ciągu tego roku z kawałkiem sprawdzają
      się:
      Pogodno - Pielgrzymka psów
      Everlast - White Trash Beautiful
      oraz zawsze Pearl Jam - których wuiekszośc płyt znam na pamięc, więc uronione
      dźwięki odtwarzam sobie w głowie :))))
    • aasiek Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 21.11.05, 20:05
      Teraz już nie, mam za blisko :)
      Za to będąc na studiach, kiedy jeździłam na wydział, brałam naprawdę różne
      rzeczy, kabel od słuchawek mi się zaplątywał, ech to były czasy... ;)
      Najbardziej zapadło mi w pamięć przesłuchiwanie "Ok Computer" Radiohead i "Love
      Is Here" Starsailor. Zwłaszcza ten drugi album... Zapełniający się przystanek,
      pogoda podobna do teraźniejszej (śnieg), cos po siódmej rano...

      Za to w dłuższe podróże (powroty do domu) zabierałam najczęściej "As If To
      Nothing" Craiga Armstronga.
    • tomash8 Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 21.11.05, 20:50
      Dzisaj wybitne arcydzieło pt. "Straceni V Karpatech" grupy XIII Stoleti a także
      "Metropolis" tych samych geniuszy.

      "Ten Stari dum se rozpada, jako żywot moj, jako laska ma..." ;)

      Ale w sumie niezbyt często słucham muzyki w środkach komunikacji, bo:
      a) nie chce wprzeszkadzać innym jadącym
      b) nie lubie słuchawek
    • mechanikk Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 22.11.05, 17:19
      Dziś na trasie składanka własnej produkcji, stara, sprzed roku. Niektóre rzeczy
      trzeba było skipować, ale z wystarczyło, żeby sobie czs umilić i to bardzo.

      The Dears - Lost in the Plot
      Stereolab - Lo Boob Oscilator
      Radiohead - A Punch-up at a Wedding
      The Delgados - All You Need Is Hate
      Talking Heads - Once In a Lifetime
      The Twilight Singers - Black Is the Color Of My True Love's Hair
      Nick Cave - The Weeping Songs (doznałem znów, to jest niesamowite nagranie)
    • o_k_o Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 23.11.05, 17:26
      Fajny watek. Ja mam od ponad roku daleko, wiec duzo slucham.
      Dzis rano:
      Baxter Dury - "Floorshow"
      A jak bede wracal, to posluchamm sobie
      Bonnie Prince Billy & Matt Sweeney "Superwolf"
      Ja mam jeszcze to szczescie, ze moge sobie wiekszosc czasu siedziec w pracy w
      sluchawkach, wiec dziennie czasem przerabiam i 10 plyt. Ale czasem, jak dzis,
      siedze w ciszy
        • pagaj_75 Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 27.11.05, 15:06
          ilhan napisał:

          > Prefab Sprout - Steve McQueen - w obie strony!

          Otóż to. To jest bardzo ładna płyta, pod warunkiem, że:

          a) ma się minimum tolerancji dla popu lat 80.
          b) nie zwraca się uwagi na teksty ;) bo momentami przerażająco naiwne są
          c) zapomni się o porównywaniu do The Smiths (WTF???) i tego typu historiach, bo
          przecież to jest kompletnie inna bajka

          Jak dla mnie w tej chwili - klasyka. I chyba sobie nawet teraz zarzucę :)

          Natomiast w piątek nie pochwaliłem się, że w discmanie miałem taki zestaw:
          - do pracy: Autechre "Tri Repetae" (powrót po pewnej przerwie i znowu
          pozamiatało mnie kompletnie)
          - z pracy: Amon Tobin "Supermodified" (a bo se oryginał kupiłem i... jak wyżej ;))
          • ilhan Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 27.11.05, 15:16
            pagaj_75 napisał:

            > ilhan napisał:
            >
            > > Prefab Sprout - Steve McQueen - w obie strony!
            >
            > Otóż to. To jest bardzo ładna płyta, pod warunkiem, że:
            >
            > a) ma się minimum tolerancji dla popu lat 80.
            > b) nie zwraca się uwagi na teksty ;) bo momentami przerażająco naiwne są
            > c) zapomni się o porównywaniu do The Smiths (WTF???) i tego typu historiach, bo
            > przecież to jest kompletnie inna bajka

            Oczywiście inna. Jeśli chodzi o to, co ja kiedyś napisałem o PS, to dotyczyło to pierwszego przesłuchania openera. Teraz już mi się "Faron Young" mniej z The Smiths kojarzy, ale nie można zaprzeczyć, że to najbardziej koledżowy fragment "Steve McQueen".

            Na marginesie, ściągnąłem sobie ten album Johnny Hates Jazz. Śmiesznie jest :)
        • polleke Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 27.11.05, 23:49
          ilhan napisał:

          > Prefab Sprout - Steve McQueen - w obie strony!
          > Jakże irytujące są niedojrzałe opinie o klasycznych albumach wypowiadane pod
          wpływem kilku pierwszych przesłuchań - szczególnie kiedy jest się ich autorem.

          No właśnie, mnie wobec Prefab Sprout trochę ustawił Twój komentarz:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=26272058&a=28664730
          "Steve McQueen" właśnie się ściąga :)
            • obly Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 28.11.05, 14:56
              u mnie to raczej car music (mam 40 minut rano w korkach i ok 60 minut po
              południu)
              in - składanka własnej roboty (jak co rano mam tę samą i nie chcecie wiedzieć
              co to hehe)
              out - zaspół: oranżada, płyta: oranżada (czeka już)

              więcej do powiedzenia mam w temacie:
              "work-time music"
              (mnie się wydaje czeka na swój wątek osobny (wersja dla studentów: muzyka na
              wykłady ;)))
              "Work-time music" czy jak to tam zwać ma dwie zasady:
              1. wybierz to co co się może wszystkim podobać ale tobie najbardziej.
              2. zrób to wcześniej zanim ktoś na to wpadnie i skupi się na zaspokojenie
              drugiej części zdania zasady nr 1.
              (raz słuchałem na okrągło takich majonezów wraz z nuceniem puszczacza że ....)
              Wiadomo że muzyka ta powinna mniej absorbować swoimi dzwiękami i zezwalać na
              prackę ale pozwalać na gibanie nóżką.
              Dzisiaj:

              - Blackfield - Blackfield (poproszono o podgłośnienie ;)
              - mouse on mars - niun niggung (poproszono ściszyć i wyłączyć po 2 kawałku,
              przegiąłem) technicznie mistrzowie są ale brakuje im ciut zwykłego muzycznego
              duszyska.
              - vic chesnut - (sam powiedziałem że ściszę i że w ogóle zmienię mimo
              delikatnych protestów)
              - moja otrzymana składanka z burn baby burn (poodobała się omawialiśmy ślady
              The Beatles w brytyjskim punk rocku i było śmiesznie)
              - Mike Oldfield - the songs of distant earth (podobało się ogólnie)
              - próbowałem też Johna Coltranea "Live at the village vanguard" ale zbliżył się
              koniec pracy

              Sukcesem zeszłego miesiąca jest the Cinematic Orchestra, LTJ Bukhem i afro-
              beats (składanka taka moja (ale i niemoja) bardzo fajna mogę podać nazwy jakby
              ktoś chciał)
              Porachą miesiąca było puszczenie Autechre - Confield. Reakcje skrajne. Otarłem
              się o śmierć.
              Ciekawe jak u was? (naprawde cholernie trudno jest ustawić muze w pracy gdy sie
              pracuje średnia wieku 35 lat część ma doświadczenia jeśli już to Sting i
              wczesne Queen a z polskich jak dobrze pójdzie to Anna Marja Jopek)

    • ton2 Re: Down in the tube station czyli wątek komunika 25.11.05, 14:18
      Wczoraj
      Tam - The Joggers - With A Cape and A Cane - moze byc, ale bez rewelacji
      Z powrotem - Arctic Monkeys - kilka kawalkow w porzadku, z reszty wieje nuda

      Dzis
      Tu - Field Music - coraz bardziej sie przekonuje, ale problem w tym, ze czesto
      przegapiam, gdzie jeden numer sie konczy, a drugi zaczyna - moze to kwestia
      niskiego cisnienia.
      Z tąd - Broken Social Scene - BSC - na razie przesluchalem raz i sie podoba,
      zobczymy co dalej

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka