Dodaj do ulubionych

jak myślicie, że wpłynęła na Was muzyka?

05.12.05, 21:11
Kolejny z wątków ogólnych, przepraszam, jeśli podobny już był tam kiedyś.

Dzisiaj znów wyciągnąłem z półki moje płyty Marillion z Fishem. Od nich
piętnaście lat temu zacząłem poważne słuchanie muzyki, przesłuchałem je setki
razy, silnie się z nimi identyfikowałem i - gdy dziś ich słucham w co
bardziej szczególnych momentach - okazuje się, że mogę się z nimi
identyfikować dalej. Ale ja nie o tym.

Bo takie pytanie się nasunęło: czy gdyby kolega wtedy podrzucił mi do
posłuchania nie Misplaced Childhood i Scripta, ale na przykład Depeche Mode
albo inny Iron Maiden (nazwy zupełnie losowo dobrane), to byłbym dzisiaj
innym człowiekiem, czy nie? Czyli: "Przypadek" w muzyce :).

Jak sądzicie, jak to jest, jeśli idzie o Was?
Obserwuj wątek
    • braineater Re: jak myślicie, że wpłynęła na Was muzyka? 05.12.05, 21:49
      pewnie, że wpłynęła i to po wielokroć. To w sumie na podstawie gustów
      muzycznych, a przynajmniej to one sa jedną z cech najsilniejszych, dobieramy
      sobie znajomych. Zaczynamy sie obracać w jakims okreslonym kręgu, który prócz
      muzyki interesuje się tez innymi rzeczami, więc jakby z automatu po nie
      sięgamy. subkultury nie biora się z nikąd, a każda chyba ma bardzo silny
      fundament muzyczny. więc muzyka pomogła mi się najpierw zsocjalizować a potem
      zdesocjalizowac, kiedy zacząłem załapywac, że mało osób chce słuchac tego
      samego, co ja:)

      P:)
      • moore_ash Re: jak myślicie, że wpłynęła na Was muzyka? 05.12.05, 22:55
        ladnie ujete z ta desocjalizacja:))))
        u mnei raczej tak samo, zwlaszcza teraz keidy mieszkam z piecioma innymi
        osobami i jak one zapuszcza jakiegos tiesto czy innego jayz a ja sie msuze
        ratowac zamykajac w pokoju i wrzucajac flojdow albo komede jako kolo ratunkowe
        pzred muzyczna smiercuia:)

        ale do tematu
        u mnie to raczej bylo tak, ze najpierw poznawalem ludzi a potem byla
        pzrejmowana od nich muzyka. na poczatku bo pozniej juz ja zaczalem narzucac,
        chac nei chcac.
        ale nei da sie ukryc z epierwsza kupiona kaseta bylo BAD dzeksona, druga moj
        dom iry- i jakby nie kumpel ktory zarazil mnie punkrockiem to nie jest
        niemozliwe ze skonczylbym jako dyskotekowy oszolom:P ale skad mi sie jazz wzial-
        nie pamietam.

        pzdr.
        tb
    • pytajnick Re: jak myślicie, że wpłynęła na Was muzyka? 05.12.05, 22:58
      Zdecydowanie tak, bardziej niż cokolwiek w ostatnich latach - bo nie tylko przez
      bezpośredni wpływ samych dźwięków, ale wszystkie konsekwencje z tym związane.
      Braineater już wskazał np. na środowisko w którym się poruszamy. Ale co tu dużo
      mówić, jeśli kilka godzin dziennie spędza się na słuchaniu muzyki, czytaniu i
      pisaniu o niej, myśleniu o niej czy nawet wykonywaniu, zamiast np. na oglądaniu
      telewizji, graniu w teatrze, malarstwie czy codziennych imprezach ze znajomymi -
      to na człowieka wpływa bardzo wyraźnie.

      Pytanie oczywiście, co by było gdyby to była "wtedy" inna muzyka... Hm, no to
      pewnie tym bardziej, bo z zupełnie innymi ludźmi nawiązywałoby się kontakty,
      inne dyskusje czytało, inną muzykę wykonywało, itd.. W takim bardzo praktycznym
      i codziennym wymiarze, ja na przykład dzięki takiej a nie innej muzyce w której
      się swego czasu (początek liceum) zagłębiłem, wówczas raczej wymagającej
      cierpliwości i "zadumy", bardziej refleksyjnej (że tak powiem) niż na przykład
      "czadowej" - z wielkiego nerwusa zrobiłem się raczej spokojnym człowiekiem
      (jakkolwiek dawna natura pewnie daje o sobie czasami znać, ale to wina słabych
      płyt! ;-)

      -
      PS. Gdy sięgam pamięcią najdalej jak potrafię w moją muzyczną ewolucję, to na
      samym dnie również natrafiam na "Misplaced Childhood" słuchane wówczas namiętnie
      przez brata (acz nie próbował mi tego aplikować, stąd przemykało gdzieś obok,
      wlatując jednym, a wylatując drugim uchem). Były też inne rzeczy, liczne
      kasetki, tak składaki jak albumy i jak audycje radiowe. Ale z nich wszystkich
      tylko "MC" przetrwało próbę czasu i wciąz, przy tym jednym przesłuchaniu co
      roku, robi na mnie ogromne wrażenie (mimo że za każdym razem jestem pewny, że
      prawdopodobnie tym razem "to już będzie koniec" ;-).
    • abranova Re: jak myślicie, że wpłynęła na Was muzyka? 05.12.05, 23:50
      Po chwili zastanowienia muszę stwierdzić, że trudno mi wyłowić jakiś konkretny
      wpływ muzyki na mnie lub na moje życie. Jestem tak samo zamknięta i aspołeczna
      jak zawsze i chociaż zawsze gorąco pragnęłam poczuć zrozumienie zwizane ze
      wspólnym słuchaniem muzyki to nigdy nie trafiałam na ludzi słuchających tego co
      ja a jeśli nawet trafiałam to nie byłam z nimi blisko albo, o dziwo, wcale nie
      byli fajni!
      W kwestii światopoglądu to dziwna sprawa, bo o zbiezności pogladów i postaw
      moich ulubionych artystów z moimi dowiadywałam się jakoś długo po początku
      fascynacji sama ich muzyką. Nie wiem czy to przypadek czy instynkt, że
      wybierałam sobie z reguły "słusznych" idoli - bo przeciez na poczatku lat 90-
      tych prasa czy telewizja muzyczna dopiero się w Polsce rozwijały a jako 12-13
      latka na pewno nie rozumiałam tekstow angielskich piosenek a polskich tez do
      końca pewnie nie umiałam docenić.

      Aha no i ucho dalej mam gumowe, nuty, interpretacje to dla mnie ciemna magia.
      (Mój dobry kolega ekscytował się tegorocznym konkursem szopenowskim, że ten
      zagrał dobrze a tamten rewelacyjnie, ale odpadł...a dla mnie to przecież taki
      sam fortepian, taki sam Chopin, jak tu słyszec różnicę? ;)) )

      A jednak bez tej muzyki "rozrywkowej" żyć nie potrafię i już.
    • mameluch Re: jak myślicie, że wpłynęła na Was muzyka? 06.12.05, 01:34
      najbardziej odczuwalny wpływ - gdybym parę lat temu nie słuchał powiedzmy
      Sepultury (i nie miał okienka w szkole;), na pewno nie poznałbym mojej obecnej
      Narzeczonej:) później nasze gusta oczywiście trochę się zmieniły, ale dalej
      pozostają dość podobne.
      ogólnie nie lubię być przez innych 'nawracany' na pewną muzykę i jestem w tej
      kwestii dość oporny. zdecydowanie wolę kiedy ktoś ode mnie o czymś się dowie,
      ale chyba każdy z nas tak ma. jednak gdyby nie pojawienie się Nirvany, i boom z
      tym związany, kilkanaście lat temu, pewnie nie tak prędko przestałbym słuchać
      New Kids On The Block:D Nirvanę chyba przyniósł Tata, później było 'Trompe Le
      Monde', czyli pierwsza płyta słuchana z cd u wujka. dalej jakoś się potoczyło.
      poza tym, wydaje mi się, że muzyka i zaangażowanie w nią, często pomaga w
      rozwinięciu wrażliwości w innych sferach życia.
      konkludując: na pewno wpłynęła, i to bardzo znacznie:)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka