Dodaj do ulubionych

B&S: Tigermilk vs If You're Feeling Sinister

11.05.06, 20:28
Odwieczne pytanie.

Osobiście od momentu poznania Belle & Sebastian zawsze stałem po stronie "Tigermilk" - no bo "The State I Am In", bo "She's Losing It", bo "Electronic Renaissance" - ale w ciągu ostatnich dwóch dni przesłuchałem "Sinister" jakieś cztery razy i już nie jestem taki pewien. No przecież tytułowy albo "Like Dylan In The Movies" to ścisła czołówka ich najlepszych piosenek. Wciąż się zastanawiam.

A teraz proszę się ładnie wypowiedzieć i uargumentować wybór.
Obserwuj wątek
    • ayya Re: B&S: Tigermilk vs If You're Feeling Sinister 11.05.06, 22:55
      Zawsze wolałam Tigermilk, przede wszystkim dlatego, jak lekka jest to płyta,
      pełna cudownych i przebojowych piosenek, od których naprawdę ciężko się uwolnić
      (po dziś dzień przyłapuję się na podśpiewywaniu choćby She's Losing It). Poza
      tym to debiut B&S, gdyby wszystkie zespoły nagrywały swoje pierwsze krążki na
      takim lub zbliżonym poziomie, byłoby super :) Mimo że na If You're Feeling
      Sinister jest jedna z moich ulubionych piosenek B&S ever - Get Me Away From
      Here, I'm Dying, to częściej wracam do Tigermilk.
      • roar Roar 12.05.06, 16:14
        Ja się ostatecznie wypowiem dopiero, jak sobie odświeżę If You're Feeling Sinister (Tigermilka nie muszę, bo znam na pamięć [1]), ale...

        ayya napisała:

        > Zawsze wolałam Tigermilk, przede wszystkim dlatego, jak lekka jest to płyta,
        > pełna cudownych i przebojowych piosenek...

        Nigdy by mi nawet przez gardło nie przeszło określenie "lekka" w odniesieniu do Tigermilk. Racja, wszystko to ładne, proste, melodyjne piosenki, można je nawet nazwać przebojowymi, jeśli się chce (z cudownymi, zauważcie proszę, kłócić się nie zamierzam), ale jest jedna rzecz, która powoduje, że całość ma olbrzymi... tak to się mówi?... ciężar gatunkowy. Teksty. I to chyba właśnie dlatego, że są takie "lekkie" formalnie. Zero dyscypliny wewnętrznej, krótkie, urywane wątki, dygresja goni dygresję - o tym, że wszystko to trzyma się razem, decydują dwie rzeczy - taka forma umożliwia opowiedzenie jak najwięcej jak najmniejszą ilością słów, co jest koniecznością przy pisaniu tekstów piosenek, jeśli mają cokolwiek znaczyć, a korzystanie z czego autor opanował do perfekcji [2], to raz. Dwa - bohaterowie tych tekstów - zgraja lekkoduchów, niektórzy z zapędami artystycznymi, niektórzy melancholijni, niektórzy czasem nieszczęśliwi, ale summa sumarum całkiem zwyczajni i trywialni, a nie, kurwa, jakieś wydumane, naznaczone ponurym piętnem postacie, o których tworzyć można pełne patosu prog-rockowe suity.
        Stuart Murdoch nie chciał zrobić concept-albumu, po prostu tak wyszło. On właściwie w ogóle nie planował stworzenia albumu. A tym bardziej opatrzenia go fabułą. On fabułę już ma, w głowie, może gdzieś spisaną do szuflady, i tak się z nią zżył, że teraz w naturalny sposób może śpiewać o niej piosenki. Na koniec właściwie już nie wiadomo, czy to Stuart śpiewa, czy Sebastian, czy to Stuart pisze powieść, czy Sebastian, czy to może Stuart wciela się w Sebastiana, który wciela się w bohatera swoich tekstów, który...
        Słuchać razem z "Dog on Wheels". Dziękuję za uwagę.

        [1] Nie muszę, ale i tak właśnie słucham. Straszne, jak ta płyta uzależnia.

        [2] Tak sobie właśnie myślę... "Do something pretty while you can" to jest przecież one-liner wszechczasów. Nikt już nic lepszego nie napisze. Nigdy. Nie da się. Nie w sześciu słowach.
        • roar No nie no... (korekta) 12.05.06, 16:31
          Co jest z tym forum...? Nie dość, że mi wysłało za wcześnie, to jeszcze z jakimś kompletnie idiotycznym tytułem...?

          Pomiędzy "suity." a "Stuart Murdoch" powinno być zdanie "Ale pewnie tylko nadinterpretuję.". Tytuł miał mówić o tym, jaką wielką płytą jest Tigermilk. To tyle
        • ilhan Re: Roar 18.05.06, 09:04
          Jednak "If You're Feeling Sinister". Co w sumie mnie zaskakuje, bo jednak jest to płyta bardziej, eee, rozwlekła, smęcąca, jednostajna niż "Tigermilk". Tu właściwie tylko "Me And The Major" wyłamuje się z tego w większym stopniu. Odnoszę jednak wrażenie, że drugi B&S jest już bardziej zaawansowany jeśli chodzi o aranżacje, chwilami po prostu o zawiłości barokowej. Genialne rzeczy.

          Dobra, ułożyłem sobie dream setlist na niedzielę. (Ta prawdziwa jest zupełnie nieprzewidywalna, bo każdy koncert wygląda właściwie inaczej.)

          01. Another Sunny Day
          02. I'm A Cuckoo
          03. Funny Little Frog
          04. Me And The Major
          05. If You're Feeling Sinister
          06. She's Losing It
          07. Electronic Rennaisance
          08. Sleep The Clock Around
          09. The Boy With The Arab Strap
          10. The State I Am In
          11. Wrapped Up In Books
          12. Sukie In The Graveyard
          13. The Blues Are Still Blue
          14. Seeing Other People
          15. Step Into My Office Baby
          16. Judy And The Dream Of Horses
          --
          17. White Collar Boy
          18. Stay Loose
          19. Like Dylan In The Movies

          (i gdzieś tam wpleciony tribute dla Granta poproszę, w postaci Bye Bye Pride podobno)
    • polleke Re: B&S: Tigermilk vs If You're Feeling Sinister 18.05.06, 23:43
      Walka dość wyrównana, ale Poznań lewobrzeżny głosuje na IYFS.
      Sama formuła nie zmieniła się znacznie, ale tak jak Ilhan zauważył, ta płyta
      mocniej stoi na swoich nogach - pomysły może nie są tu śmielsze, ale znalazły
      jednak pełniejszą realizację.

      Ilhanowy set koncertowy OK, ale ja chcę więcej tearjerkerów: Fox In The Snow,
      Dress Up In You, Stars of Track and Field. Może jeszcze Slow Grafitti, Jonathan
      David (niech i Stevie Jackson ma swoje 5 minut), Dog on Wheels i będzie git :)

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka