ilhan 09.07.06, 18:20 Czyżbym pierwszy wrócił do domu? To może ja zacznę. Komentarz nr 1: ciepły prysznic rządzi. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
miecio4 Re: Opener 2006 - komentarze 09.07.06, 18:44 Nie jestes pierwszy bo ja wróciłem 3 godziny temu:) Komentarz nr 2: samochód z klimatyzacją jest git. Odpowiedz Link
pagaj_75 Re: Opener 2006 - komentarze 09.07.06, 20:21 Komentarz nr 3: pozycja siedząca jest zdecydowanie lepsza niż stojąca Odpowiedz Link
jack9 Re: Opener 2006 - komentarze 09.07.06, 20:35 Przecież wiecie że wóciłem jako pierwszy - byłem w domu w sobotę o 10:00 Mój komentarz: następnym razem lepiej rozłozyć siły - pod koniec koncertu Sigur musiałem wyjśc spod sceny i połozyć się na trawie bo zaczynałem się przewracać na współsłuchaczy Odpowiedz Link
nefil Re: Opener 2006 - komentarze 09.07.06, 22:01 Komentarz nr 5: 8.0 megapikseli to zdecydowanie za dużo. Odpowiedz Link
ton2 Re: Opener 2006 - komentarze 09.07.06, 23:13 Ja wrocilem kolo 16 wiec nie byles pierwszy, choc pierwszy przed komputerem. Komentarz numer... PKP to dno, Wars to dno muliste, a pociagi bez klimy to koszmar najgorszy. Za to festiwal fajny. Wiec sie oplacilo! Odpowiedz Link
nefil Re: Ołpener 2006 - słów kilka 09.07.06, 23:18 C.K.O.D.- ani koszulek, ani znaczków nie kupiłem. Pharell Williams- pozytywne zaskoczenie Manu Chao- antyglobalizm jest passe Placebo- placebo nie zawsze działa Myslovitz- Mysłowice leżą w Europie Franz Ferdinand- wszystkie Franze to fajne chłopaki. I can dance Sigur Ros- Elfy mają się dobrze Scissor Sisters- Wham not dead! The Streets- czułem Pustki Kanye West- concert kills the MTV stars, ale sekstet smyczkowy- very sexy Basement Jaxx- I can`t dance (jednak) Odpowiedz Link
martolka Re: Ołpener 2006 - słów kilka 10.07.06, 10:52 > Placebo- placebo nie zawsze działa to znaczy? Odpowiedz Link
cze67 Re: Ołpener 2006 - słów kilka 10.07.06, 11:16 Widzowie festiwalu, z którymi rozmawiałem, zgadzają się, że poniższy opis z GW koncertu Placebo oddaje także ich odczucia: Jako ostatni pierwszego dnia na dużej scenie pojawił się uwielbiany w Polsce zespół Placebo. I choć występ był znakomicie przyjęty przez publiczność, mógł pozostawić niedosyt, zwłaszcza jeśli ktoś spodziewał się wycieczki muzycznej przez wszystkie płyty zespołu. Muzycy zagrali krótki koncert złożony głównie z utworów z najnowszej płyty. To cena normalizacji polskiego rynku koncertowego - kiedyś sławne zespoły, przyjeżdżając tu po raz pierwszy, przedstawiały obszerny program złożony z samych wielkich przebojów. Dziś Polska stała się dla nich kolejnym przystankiem na trasie promującej najnowszą płytę i taki charakter miał open'erowy koncert Placebo. Na dodatek dla lidera zespołu Briana Molko skończyły się czasy bezlitosnego scenicznego ekshibicjonizmu i autodestrukcyjnej desperacji. Dziś to raczej zblazowany dandys, w którego ustach teksty dawnych piosenek nie brzmią tak przekonująco jak kiedyś. Odpowiedz Link
pagaj_75 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 12:30 Dobra. Moja wersja wydarzeń: absolutne miazgi - Coldcut (choć byłem tylko ok. 20 minut, niestety :() i The Streets (to teraz Mózgojad będzie sobie rwał włosy z klaty, że nie był. i słusznie) klasyka - Basement Jaxx, Franz Ferdinand (tak, kurde, tak!) w porządalu - Ladytron (byłoby lepiej, gdyby akustycy nie postanowili za wszelką cenę utrudnić odbiór arcynieselektywnym brzmieniem), The Car Is on Fire, a nawet Pharell Williams choć oglądałem tylko fragmenty, bo miotałem się wtedy po całym polu mieszane uczucia - Kanał Audytywny (muzycznie kolesie są nie do wyjęcia, serio. ale teksty i flow frontmana i jakaś bliżej niesprecyzowana otoczka wprawiły mnie w lekkie zakłopotanie.) rozczarowanie - Placebo i Kanye raczej też żenada - C.K.O.D., ale tego można było się spodziewać słuchane z daleka i nie zachwyciło - Manu Chao + Abra dAb plus kategoria specjalna: nic nie powiem, bo jakoś nie zaskoczyło i wyszedłem po góra 30 minutach - Sigur Ros i Nightmares on Wax Organizacja festiwalu od początku do końca zajebista, w szoku byłem. Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 13:09 1. Sigur ros ( nie wiedziałem czego się odziewać bo nie widywałem nawet urywków ich koncertów, a tu taka magia.szok, no zajebiocha po prostu. jeden z najlepszych koncertów jakie widziałem ever) 10,0 2. Franz Ferdinand (ale była zabawa! normalnie wszyscy szaleli, sam siebie nie poznawałem w tym wszystkim. super)8,5 3. Fisz i goście (kapitalnie po prostu, była w tym magia, te wszystkie jazzowe i jamajskie wstawki, te solówki na saksofonach , to bogactwo dźwięków, ta jazda gdy wszedł tata Wglewski i Peszkową. normalnie klasa światowa) 8,5 4. Skin (a tu chyba zaskoczenie największe i nie tylko moje. bo ja szczerze mówiąc już ją skreśliłem, a tu taki koncert. tyyyyyle energi i w ogóle strasznie fajna z niej babka. Charlie Big Potato to był cios między oczy 8.0 5. Pustki 7,5 (nawet ich dobrze nie znam , ale obejrzałem z racji marnego repertuaru w dniu trzecim. no i pozytywnie bardzo; lekko, inteligentnie, niezobowiązująco) 6. Placebo 6,5 (niby sie wybrzydza na Placebo, ale jednak jak grają to się czeka. no a oni perfekcyjnie odegrali ostatni , marniuchny przecież album i sobie poszli. niby źle nie było, ale...) 8. CKOD (kto chce niech wybrzydza , ale ja i tak twierdze że kopa mają niezłego i zajebiście się bawiłem. było "rasowo" 6,5 8. The Car is on Fire (miałem wrażenie że chyba tu nagłośnienie nie bardzo, ale w sumie pozytywnie - wokale do poprawy) 5,5 10. sofa 5,5 (lekko, letnio i profesjonalnie, w sam raz na letni festival) ---------------- Odpowiedz Link
ilhan Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 13:10 Chronologicznie to, na czym byłem w całości lub prawie w całości: The Car Is On Fire - 8.0 Ocena fanowska. Z koncertu na koncert coraz lepsi. Szkoda, że wciąż żaden kompletnie nie umie śpiewać, natomiast reszta jest absolutnie światowa. Nowa płyta będzie wydarzeniem, mówiłem to już? Cool Kids Of Death - 1.5 Jakbym miał 16 lat i nie znał Joy Division i Sex Pistols, to być może był doznał. A tak, to byłem raczej zażenowany. Tylko "Butelki" były dobre, choć odniosłem wrażenie, że zamiana "panie decydencie z agencji reklamowej" na "panie prezydencie z partii prawicowej" też jest w duchu "ooooo patrzcie patrzcie jaki jestem anty". Pharell Williams - 8.5 I co z tego, że krzyczał coś tam o pussies? Bardzo profesjonalny, ale spontaniczny show. Placebo - 3.5 Na początku kilkakrotnie Brian Molko skierował piłkę do własnej bramki po serii nieudanych zwodów z płyty "Meds", później próbował strzałów w starym stylu, ale piłka mijała światło bramki albo wszystko łapał bramkarz ("Every You Every Me", "Black-Eyed"), na końcu (copyright Aimarek) wykonał akcję rozpaczy próbując wymusić rzut karny, ale sędzia za symulowanie utworu Kate Bush usunął go z boiska. Pozostaje zacytować ww. kolegę: "jebie ściemą na kilometr". Rozczarowanie dnia. Aha, i jeszcze jedno. Zespół, który ma tylu fanów w tym kraju mógł się wobec nich pokusić o coś więcej niż tylko zblazowane pozy z papierosem i kilka "thank you". Myslovitz - 7.0 Po koncercie trzy miesiące temu trochę zwątpiłem, a tu byli wyraźnie lepsi. Bardzo mocno powiało światowym poziomem. Franz Ferdinand - 9.0 Koncert przed którym z głośników leci Gang Of Four, a zespół wchodzi na scenę przy Neutral Milk Hotel nie mógł być cienki. Idealny festiwalowy zespół. Highlight to chyba tłum śpiewający "I heard the sound of you walking away, you walking away", ale nie było słabego momentu. Sigur Ros - 8.0 Choć właściwie nie umiem ocenić. Było w tym coś magicznego, że zaczęli grać i nagle połowa ludzi rozłożyła się na trawie, patrzyła w gwiazdy, a oni płynęli. Może i patetyczne, ckliwe, może i przewidywalne, ale dałem się nabrać. Ladytron - 4.5 Wcześniejsze wyjście z Islandczyków nie było dobrym pomysłem, ale na Ladytron naprawdę tego wieczoru liczyłem. Niestety, najpierw koncert opóźnił się pół godziny, a potem, kiedy już dopchałem się do drugiego rzędu, okazało się, że jest beznadziejnie nagłośniony. Przez pierwsze sześć numerów słychać było głównie (przynajmniej tam gdzie stałem) monotonne basowe dudnienie. Bonusowy punkt za Helenę. Scissor Sisters - 8.0 Podobno na początku nie było za fajnie. Przyszedłem mniej więcej w połowie - grali bodaj "Laurę", Ana krzyczała CZINKUJA!, CZECZJE TAŃCZYCZ?, TOROBOTY!, KOKAMY POLCKE! Na końcu pofrunęli zupełnie, Ana i Jason wariowali na scenie. I co z tego, że perwersyjnie kiczowate - porywające to było. The Streets - 9.0 Nie spodziewałem, że Mike aż tak dobrze umie się bawić z publicznością. "Get low! I said get fucking low! Now jump!!!". Wszystkie hity były. Były też cytaty z "I Bet You Look Good On The Dancefloor" i "I Love Rock'n'Roll". Jedynym minusem jest to, że pozbawił mnie ten koncert reszty sił :) Kanye West - 7.5 Ok, dziwne były te pięciominutowe przerwy, kiedy West znikał i nic się nie działo. Ok, rozumiem że komuś się nie podobało to, że ziom prezentował swoje ulubione kawałki ("Take On Me", coś Jacksona chyba, co tam jeszcze?). Ale ja bym docenił, że miał swój pomysł na ten występ i były świetne momenty - sekcja smyczkowa sama w sobie zasługuje na docenienie, a zagranie "Eleanor Rigby", "Bitter Sweet Symphony" czy "Crazy" Barkleya - jak to się nie podobało, to nie wiem w sumie co. Basement Jaxx - 9.0 Prawdopodobnie *obiektywnie* najlepszy występ. Zapewne skakałbym przez cały czas jak zapyziały, ale po (najwyraźniej) nienajlepiej przepracowanym obozie przygotowawczym zaczęły mnie łapać skurcze. Byli fantastyczni, nie spodziewałem się, naprawdę. "Romeo" - oh my gosh. Odpowiedz Link
braineater Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 13:27 <nawet nie czytam tego watku> a co gorsza, plan rezerwowy, czyli zeby podjechać parę kilometrów na Finał Festu Muzyki Żydowskiej na otarcie łez, też nie wypalił, bo sie musiałem załapac na jakiegoś hifa i zdychac cały łikend:( P:) Odpowiedz Link
pagaj_75 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 14:35 i jeszcze taka mała ciekawostka. w sobotę w południe siedziałem sobie w knajpce popijając kolę, a stolik dalej siedział jakiś kolo z dziewczyną, też uczestnicy Open'era. chłopak rozmawiał przez telefon z kimś uderzając w te słowa: "staary, dzisiaj, COORVAH, nic ciekawego nie będzie. mówię ci, COORVAH. ci czarni co tam występują, COORVAH, to jakaś żenada jest, COORVAH. ten, co pierwszego dnia grał, to co drugie słowo, to motherfucker i pussy, COORVAH. stwierdziliśmy z Anką, że COORVAH VYPIERADALAMY stąd." zakrztusiłem się kolą. Odpowiedz Link
ihopeyouwilllikeme Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 15:00 Ufff, dobrze żeście się zreflektowali, bo po pierwszych postach przeraziłem się, ze będą wyłącznie " niezalowe " relacje. Odpowiedz Link
miecio4 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 15:08 Z trzech powodów warto było pojechać: - kończący cały koncert Placebo utwór "20 Years" trwał 15 minut i wynagradzał te całowieczorne zmagania się z murzynami i innymi manuczaami. - widziałem Myslovitz wiele razy ale to był chyba ich najlepszy koncert. I na dodatek udało im się nie zagrać "Długości dźwięku samotności". - rozmawiając z moimi znajomymi i czytając tutaj relację zauważyłem że nikt prawie nie dotrwał do ostatniego utworu koncertu Sigur Ros. A prawda jest taka że jeżeli ktoś tego nie widział/słyszał to nic nie wie o tym koncercie. Prawda Jack?:) Reasumując jestem w szoku jeśli chodzi o organizację imprezy. A juz szczęka mi opadła jak pan ochroniarz powiedział do mnie na bramce "zapraszam":) No i nie ma co ukrywac że trzeci dzień to nieporozumienie - kiszka totalna. Za karę zjadłem dwie kiełbasy z grilla i wypiłem 6 heńków. Ale za rok znowu pojade. Odpowiedz Link
ilhan Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 15:15 miecio4 napisał: > wynagradzał > te całowieczorne zmagania się z murzynami i innymi manuczaami. Miecio nie bądź muzycznym rasistą ;-) Co do komentarzy jeszcze, to bardzo się cieszę ze spotkania z tyloma ziomami z forum w trakcie całego festiwalu, szczególnie z dawno niewidzianym Mieciem (ale od razu się rozpoznaliśmy;) i nigdy niewidzianym Kkrzyśkkiem. Pozdrowienia dla wszystkich. Odpowiedz Link
miecio4 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 21:32 ilhan napisał: > szczególnie z dawno niewidzianym Mieciem (ale > od razu się rozpoznaliśmy;) Tia. Wypatrzyłem Ilhana pod płotem wśród pustych kubków po heńkach. Odpowiedz Link
motyla.noga Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 17:17 miecio4 napisał: > Reasumując jestem w szoku jeśli chodzi o organizację imprezy. A juz szczęka mi > opadła jak pan ochroniarz powiedział do mnie na bramce "zapraszam":) No właśnie - oprócz wrażeń muzycznych największym zaskoczeniem byli dla mnie ochroniarze - nie spodziewalem się że w tym kraju to mozliwe żeby ochrona była sympatyczna. A była. Odpowiedz Link
jack9 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 20:04 miecio4 napisał: > Z trzech powodów warto było pojechać: > - kończący cały koncert Placebo utwór "20 Years" trwał 15 minut i wynagradzał > te całowieczorne zmagania się z murzynami i innymi manuczaami. > - widziałem Myslovitz wiele razy ale to był chyba ich najlepszy koncert. I na > dodatek udało im się nie zagrać "Długości dźwięku samotności". > - rozmawiając z moimi znajomymi i czytając tutaj relację zauważyłem że nikt > prawie nie dotrwał do ostatniego utworu koncertu Sigur Ros. A prawda jest taka > że jeżeli ktoś tego nie widział/słyszał to nic nie wie o tym koncercie. Prawda > Jack?:) Co prawda to prawda choć jak rozmawiam ze znajomymi to niewielu docenia wielkość tego utworu Odpowiedz Link
pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 21:15 jack9 napisał: > choć jak rozmawiam ze znajomymi to niewielu docenia wielkość tego utworu A o jakim utworze mowa? Odpowiedz Link
miecio4 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 21:31 pytajnick napisał: > A o jakim utworze mowa? > > Ostatnim utworze z płyty "( )" zwanym "Track 8" tudzież "Popplagið". Odpowiedz Link
pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 23:17 miecio4 napisał: > Ostatnim utworze z płyty "( )" zwanym "Track 8" tudzież "Popplagið". No tak, to wiele wyjaśnia. Odpowiedz Link
martolka Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 11:36 miecio4 napisał: > Z trzech powodów warto było pojechać: > - kończący cały koncert Placebo utwór "20 Years" trwał 15 minut a trzeba było nagrać jakiegoś pirata... mnie tam się ostatnia płyta bardzo podoba i pewnie koncert też by. Odpowiedz Link
miecio4 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 12:37 Też uważam że ostatnia płyta jest bardzo fajna. Prosze Martolka może gdzieś Ci się uda zaczepić na koncert Placebo: 14.07.06 Natural Festival, Almería (Spain) 15.07.06 Live Festival, Bilbao (Spain) 16.07.06 Ferme Des Valettes, Angouleme (France) 18.07.06 Velodrome, Arachon (France) 19.07.06 Amphitheatre, Nimes (France) 21.07.06 Carhaix Festival, Les Vieilles Charrues (France) 22.07.06 Paleo Festival (Switzerland) 23.07.06 Festival International de Benicassim (Spain) 26.07.06 La Pinede, Juan Les Pins (France) 29.07.06 Pentaport Rock Festival, Inchon City (Korea) 13.08.06 Arenele Romane, Bucharest (Romania) 14.08.06 Sziget Festival (Hungary) 16.08.06 Foire aux vins de Colmar (France) 19.08.06 Pukkelpop Festival (Belgium) 15.09.06 Festival Hall, Melbourne (Australia) 16.09.06 Royal Theatre, Canberra City (Australia) 18.09.06 Brisbane Convention Centre, Brisbane (Australia) 20.09.06 Hordern Pavilion, Moore Park, Sydney (Australia) 30.09.06 Zenith, Lille (France) 02.10.06 Bercy, Paris (France) 03.10.06 Bercy, Paris (France) 06.10.06 Hallenstadion, Zürich (Switzerland) 07.10.06 Galaxie, Amneville (France) 11.10.06 Scheleyerhalle, Stuttgart (Germany) 12.10.06 Messehalle, Erfurt (Germany) 13.10.06 Olympiahalle, Munich (Germany) 19.11.06 L'Arena, Geneve (Switzerland) 21.11.06 Halle Tony Garnier, Lyon (France) 22.11.06 Le Zenith, Toulouse (France) 23.11.06 Zenith D'auvergne, Cournon D'auvergne (France) 26.11.06 Le MusikHALL, Bruz (France) 30.11.06 Köpi Arena, Oberhausen (Germany) 13.12.06 Vienna Town Hall, Vienna (Austria) 15.12.06 Arena, Berlin (Germany) 16.12.06 Sporthalle, Hamburg (Germany) 17.12.06 Messehalle, Leipzig (Germany) 19.12.06 AWD Hall, Hannover (Germany) 20.12.06 SAP Arena, Mannheim (Germany) Odpowiedz Link
martolka Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 12:51 dzięki, Miecio :-) > 14.08.06 Sziget Festival (Hungary) może by tak w długi weekend na Węgry? Odpowiedz Link
o_k_o Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 18:09 Najlepsze jest to, że ta impreza systematycznie z roku na rok jest coraz lepsza, a Babie Doły to już ogromny skok jakościowy. Gdy tam zajechałem, rozejrzałem się wokół i pomyślałem "W tym roku może być dobrze, ale za rok, dwa, trzy to może być megadobrze". I było dobrze. Ogranizacja świetna, poza paroma małymi wpadkami: 3-godz. kolejka w czwartek do zameldowania się na kamingu zbyt mało kabin prysznicowych nieczynne budki z żarciem do 15.00 niepotrzebne kupony zamiast pieniędzy Wielkim plusem było: świetna komunikacja krótkie przerwy między występami (rekord krajowy) dużo toalet i w miarę czyste mnóstwo stiosk z napojami w miarę różnorodny wybór żarcia spokojna ochrona dobra pogoda :-) Ogólnie bardzo profesjonalnie i sympatycznie. A koncertowo. Mój ranking wygląda tak: 1. Franz Ferdinand - myślałem, że wyjdą zagrają, podziękują i pójdą. A oni poprzerabiali kawałki, powygłupiali się, poszaleli a publiczność z nimi. Świetna rozrywka na najwyższym poziomie 2. Sigur Ros - magiczna aura, wiry dżwięku, które jednych powalały na trawę w innych wciągały w zespołowy trans. Pięknie przełamany patos przez kolorową, surrealistyczną orkiestrę dętą. 3. Basment Jaxx - impreza na maxa. Nie można było pozostać obojętnym. Nogi same chodziły. Dance, dance, dance 4. Ladytron - fakt, że fatalnie nagłośniony. Ale muzyka przednia. Koncertowe wersje były bardziej rockowe, bardziej zadziorne. Dziewczyny lekko fetyszystycznie ubrane. Bardzo smakowita uczta dla róznych zmysłów... 5. The Streets - widziałem kiedyś koncert Skinner, gdy był sam na scenie i to było żałosne. Tym razem było całkiem inaczej - grał zespół, był dodatkowy wokal. Skinner pewny siebie bawił sie z publicznością. Niestety, tu nie mówi się po angielsku jak w Skandynawii i nie wszystko wychodziło. Może jest za bardzo anglocentryczny dla nas Odpowiedz Link
kkrzysiekk Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 20:58 To ja też chronologicznie pojadę: Pharrell Williams 7,0 całkiem fajny występ, chociaż Pharrelowi brakuje jeszcze trochę do "bossostwa" Snoopa, który podobno namówił go na przyjazd do Gdyni po gorącym przyjęciu w zeszłym roku Nightmares on Wax 6,5 fajnie gwizdali we "Flip ya lid" ;-) Placebo 7,5 podobało się, chociaż nie jestem dziewczynką i nie mam 17 lat ;-) (copyright Ilhan) Myslovitz 7,5 też uważam, że jeden z lepszych ich koncertów, jakie widziałem; nieźle się sprawdza repertuar z ostaniej płyty; niestety zagrali na bis Peggy Brown :-| Skin 6,5 a po tej pani się nie spodziewałem, że może mnie czymś zainteresować; miała fajny występ ze 2 godziny przed właściwym koncertem, kiedy ustawiali pod nią nagłośnienie ;-) Franz Ferdinand 9,0 chyba najlepszy z koncertów, jakie widziałem na wszystkich openerach i w ogóle jeden z lepszych "moich" koncertów ever Sigur Ros 7,0 z płyty nie wytrzymuję więcej, niż 2 utwory, jednak koncerty widać rządzą się swoimi prawami; kapitalny kawałek z udziałem orkiestry dętej The Streets 7,5 pewnie bym ocenił wyzej, gdybym sobie poszedł poskakać, jednak "problemy gastryczne" zatrzymały mnie w pozycji siedzącej ;) Kanye West 8,0 po pierwszym utworze wyszedł na 5 minut, żeby założyć sweterek, bo już trochę zimno było ;-) później też pokazał parę gwiazdorskich zagrywek, ale od strony muzycznej było bardzo, bardzo. Basement Jaxx 9,0 w kategorii występów zespołów tanecznych to im się dycha należy, dawno się tak nie wyskakałem; świetne były te murzyńskie wokalistki ;) ; czy ktoś moze wie, co to był za kawałek "bregovicopodobny" ? Najlepszy moment festiwalu - szał pod sceną w czasie "Where's your head at" PIWNICZNYCH JACKÓW ;-). Drugi fajny to spotkanie na piwie z Sz. Kolegami Forumowiczami <lizus> ;))) Odpowiedz Link
kkrzysiekk Re: Opener 2006 - komentarze 19.07.06, 13:07 kkrzysiekk napisał: > Basement Jaxx 9,0 > czy ktoś moze wie, co to był za kawałek "bregovicopodobny" ? nikt mi nie chciał odpowiedzieć, to sam sobie odpowiem ;-) - "Hey you" z nowej płyty, która już we wrześniu Odpowiedz Link
ton2 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 22:07 Dobra, to tera ja. Co do organizacji to naprawde brawo. a) ani razu nie stalem w kolejce po piwo, po kupony, wymiane opaski, czy do kibla. b) supermila spokojna ochrona, odpuszczajaca czesciej niz zabraniajaca c) punktualne (poza ostatnim dniem, ale co to jest 15 minut) gwiazdy d) niny daleko, a jednak autobusy jezdzily szybko i sprawnie, a na dodatek z piwem tudziez innym alko mozna bylo dojsc az pod kasy i tam dopic, o czym skwapliwie informowali ochroniarze przy wyjsciu z autobusu. To teraz muzyka (oczywiscie tylko to, co udalo mi sie zobaczyc) Fisz i goscie - mily piknikowy letni klimat, idealny na piwko, pobujanie sie i pierwsze wprawki do tanca TCIOF - Hmmm moze ja stalem w innym miejscu niz reszta, ale jak dla mnie z naglosnieniem naprawde bylo cos nie tak, za to z chlopakami bylo jak najlepiej i se poskakalem i se pokrzyczalem CKOD - nie mam 17 lat (niestety) i znam Joy Division i Sex Pistols tez, a jednak mi sie podobalo. Naprawde uwazam, ze zagrali bardzo profesjonalnie, bez wyglupow (ktore kiedys nagminnie rozwalaly ich koncerty) i z klasa. Bawilem sie jeszcze lepiej nic na TCIOF Manu Chao - staralem sie uciec, ale oczywiscie mnie zaciagnieto, wiec troszku sie wymeczylem, ale przynajmniej juz wiem ze "Georgie Bushie is the biggest terrorist of them all" i ze mam z nim walczyc - tako rzecze King of The Bongo Pharrell - zaczal nudnie, bo nowa plyta moim zdaniem rady nie daje. I juz gdy stawialem na nim krzyzyk zaczal grac kawalki NERD plus swoje produkcje i tym sie uratowal i nawet potanczylem Placebo - wydawalo mi sie, ze wszyscy zawsze mowili, ze daja super koncerty, ale mnie w ogole nie ruszyli. Ok, nie jestem fanem, ale cos tam sluchalem i cos tam mi sie podoba. Natomiast tego dnia splyneli jak woda po kaczce. A przeciez wlalem w siebie kilka piwek, wiec powinno zadzialac. Ale nie zadzialalo. Skin - dotarlem pod koniec, ale niespecjalnie zaluje. Skunk Anansie jaralem sie troche w liceum, a to juz dawne czasy i takie histeryczne zbuntowane babskie spiewanie juz mnie nie rusza. Franz Ferdinand - no jasne najpierw Gang Of Four, a potem zobaczylem gdzies jeszcze Ilhana i w slepym widzie popedzilem pod scene, gdzie to do samego konca koncertu pozostalem wypacajac hektolitry potu i zdzierajac sobie glos totalnie. Bardzo podobal mi sie ten luz Kopranosa i taka ogolna swojskosc zespolu. Ja wiem, ze to proste i skromne chlopaki itd, ale mimo wszystko fajnie, ze tak sie zachowuja i ze maja dystans. Jesli chodzi o energetycznosc, skakanie i energie, to dla mnie koncert festiwalu. Sigur Ros - no wlasnie tak jak Franz byl energetycznym koncertem festiwalu, to Sigur byl dla mnie najlepszym wystepem pod kazdym innym wzgledem. Jasne, ze mozna mowic, ze to patetyczne i nadete i pretensjonalne, ale mnie to nie obchodzi. Tego wieczoru wszystko zadzialalo idealnie. Wbili mnie w ziemie od poczatku do konca. Patrzylem kilka razy na ludzi wokol siebie i takich min nie widzialem od dawna. Wiem, ze nie wszysktkim sie podobalo i rozumiem, ze nie musialo. Ode mnie wielki szacunek. I takie to było mile, ze jeszcze dwa razy wyszli podziekowac fanom. Profeska. Ladytron i Coldcut - sluchalem siedzac na zewnatrz malego namiotu wykonczony fizycznie przez Franza i psychicznie przez Sigur. Coldcut nawet tam brzmial swietnie, a sluchajac relacji znajomych, ktorzy byli w srodku, pluje sobie troche w brode, ze nie zmoglem sie w sobie i nie zobaczylem tych wizualizacji. Coz. Next time. Abradab- bylo lepiej niz myslalem, tj poza fatalnym naglosnienia na poczatku przy ktorym slychac bylo jedynie wokale i scratche, Abradab Joka Gutek i Bart naprawde dali przyjemny bujajacy koncert - bylo raga, bylo reggae, byl kaliber i byl abradab. Pod koniec zaczeli troche nudzic, ale nie bede narzekal. The Streets - juz myslalem, ze sie Skinnerowi nie uda rozruszac ludzi, a jednak. Coprawda na Vipow na czerwonych krzeselkach machnal zrezygnowany reka, ale cala reszta sluchala go jak nalezy, szczegolnie pod koniec. Fajny patent ze spiewaniem hiciorow podczas koncowek utworow. Jedynym minusem bylo znow naglosnienie, a konretnie za cicha muzyka w porownaniu do wokali. Brakowalo czasem przyslowiowego pierdolniecia, ale i tak brawo. Milo, ze jednak kapelka byla a nie dj. To jednak nie to samo. A no i faktyczne szkoda, ze polska publika nie zna angielskiego. Na koncertach to sie jednak czasem przydaje. Kanye - well pan gwiazdor znikajacy co chwila za kulisami mogl denerwowac, ale w sumie malo kto narzeka. Wszyscy jaraja sie tym, ze puscil A ha i zagral Beatlesow i The Verve. Nie wiem, mnie to jakos nie przekonalo. Szkoda, ze ludzie znali tylko single, a przy innych kawalkach sie slabo bawili, ale przyznam, ze fragment koncertu w ktorym gral swoje producenckie hiciory (znowu polowy nikt nue kumal) tez mnie obezwladnil. Basement Jaxx i Sanchez - ogladalem juz z pewnego dystansu, jako ze malo mnie interesowali i bylem juz szczerze wykonczony, ale szalenstwo wystepu tych pierwszych i mnie sie kilkakrotnie udzielalo, wiec musialo byc niezle. Amen! Odpowiedz Link
pagaj_75 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 23:30 ton2 napisał: > Sigur Ros - no wlasnie tak jak Franz byl energetycznym koncertem festiwalu, to > Sigur byl dla mnie najlepszym wystepem pod kazdym innym wzgledem. Jasne, ze > mozna mowic, ze to patetyczne i nadete i pretensjonalne, ale mnie to nie > obchodzi. Wcale się nie czepiam, raczej naszła mnie taka myśl... Ten festiwal uzmysłowił mi jeszcze bardziej niż cokolwiek innego, jak bardzo zmieniło się moje podejście do muzyki ostatnio. Jeszcze 2-3 lata temu na tymże koncercie SR pewnie leżałbym na trawie z innymi i przeżywał wielki mentalny orgazm. A w piątek stałem w tym tłumie i nie czułem nic. Nawet gdy zagrali "Olsen Olsen" z "Agaetis Byrjun" - właśnie wtedy wyszliśmy z Aimarem. Natomiast zgadzam się z kkrzyśkkiem, że największe doznanie tego Otwier'acza to było "Where's Your Head At" - genialne zwieńczenie całej imprezy dla mnie. Tak jak raczej nie tańczę i w klubach nie bywam, tam i wtedy wpadłem w amok najszczerszy :) Ale jeszcze parę innych momentów było - owe 20 minut Coldcuta, "Take Me Out" ;), "Don't Mug Yourself" i "Has It Come to This?" Michasia Skórzaka ;), "Beauty #2" Ladytrona... no fajnie było, kurde :) Odpowiedz Link
obly Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 08:11 tak czytam i patrze ze jakbym mial byc szczery sam ze sobą to na zaden koncert bym musiał nie iść. żałuje że nie byłem ale nie bardzo wiem dlaczego moze chodzi o to morze podrygujących staników? Odpowiedz Link
aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 12:29 Przyłączam się do głosów sławiących R-E-W-E-L-A-C-Y-J-N-Ą organizację festiwalu. Byłem w szoku, że tego typu wydarzenie można przeprowadzić tak sprawnie w naszym kraju. Cała obsługa była bardzo sympatyczna, zawsze służyła pomocą (np. łażenie po polu campingowym i informowanie o nadchodzącej burzy) i wprowadzała pozytywny klimat. Jedyny zgrzyt to wystawienie tylko jednego punktu wymiany karnetów na opaski co sprawiło, że ludzie musieli stać w pełnym słońcu po kilka godzin. Ale oprócz tego - wszystko w jak najlepszym porządku, prawie żadnych kolejek itp. Po pewnym czasie przyzwyczaiłem się nawet do temperatury wody w prysznicach i faktu, że sklepiki campingowe były bardzo słabo zaopatrzone. No ale do rzeczy, bo przecież nie przyszliśmy tam, żeby kumplować się z ochroniarzami. Przyszliśmy posłuchać muzy, więc oto bardzo subiektywne zestawienie poszczególnych koncerty wg stopnia mojej podjarki. Poza konkursem: Ladytron - organizatorzy odebrali im szansę, ustawiając zespół w niefortunnej porze, na styku z dwoma innymi atrakcyjnymi koncertami. Widziałem przez chwilę i żałuję, że nie miałem możliwości dłużej, bo te laski faktycznie SPOCZKO. Roger Sanchez - grał fajny set, ale nie miałem już siły skakać i wyszedłem w trakcie, więc trudno ocenić. Na pewno zajebistym momentem była awaria całego prawego kanału. W pewnej chwili coś pierdutło i dźwięk przestał się wydostawać z jednej strony. Po jakimś czasie usterka została jednak naprawiona przy dzikim aplauzie widowni. 12. Psychocukier Spore rozczarowanie, bo widziałem ten zespół wcześniej w Łodzi i spodziewałem się tu mocnego, energetycznego WYPIERDU, a dostałem jakieś takie wygładzone i trochę nudne rzępolenie. Chłopaki sprawiali wrażenie jakby chcieli jak najszybciej zejść ze sceny (co zresztą im się udało - był to najkrótszy z oglądanych przeze mnie koncertów - 40 minut czy coś). Uratowali się ostatnim, ładnie zapieprzającym kawałkiem. Usprawiedliwia ich fakt, że grali na sam początek trzeciego dnia, o wczesnej porze i widzów było niewielu (średnia wieku - ok. 16 lat; dziewczynki z przyczepionymi do pleców skrzydełkami, najarani hiphopowcy itp.). 11. Placebo Obiekt drwin Pagaja (który okazał się być bratem bliźniakiem Fabiena Bartheza), nadspodziewanie w tym przypadku sarkastycznego Ilhana oraz wyżej podpisanego. Zdaje się, że w pewnym momencie ta trójgłowa szydercza hydra znalazła się na celowniku jakiejś oburzonej fanki, która - przyznajmy, że dość taktownie - zwróciła uwagę Ilhanowi, że nie wypada się tak śmiać z panów muzyków. Ogólnie występ bez historii, bez ognia, bez niczego, co pozostałoby mi w pamięci. 10. Sigur Ros No niestety nie dałem rady. Patetyczne, infantylne monstrum łypało na mnie ze sceny swymi anielsko błękitnymi tęczówkami i zadawałem sobie pytanie, dlaczego właściwie umieszczam "Agaetis Byrjun" pośród swoich ulubionych płyt, jeśli wziąłem "Olsen Olsen" za utwór z "Takk". Pomijając już fakt, że trochę mnie to kompromituje, może po prostu jest tak, że te płyty niczym się od siebie nie różnią i są tak samo nieprzetrawialne (?). Rozumiem, że komuś mogło się to podobać, było jednak poza obszarem mojej tolerancji estetycznej. Mogę się tu zgodzić z Barthezem i przybrać denerwującą pozę pt. "Słuchałem jak byłem mały, ale wyrosłem". 9. The Car Is On Fire Fajny występ, nie mam się do czego przyczepić, ale po prostu nie doznałem. Może po prostu jeszcze nie byłem w odpowiednim klimacie. Byłem trochę spięty pewnymi kłopotami kwaterunkowymi i męczącym dniem. 8. Manu Chao Tego zioma w sumie żałuję, bo podejrzewam, że jego koncert mógłby mi się bardzo spodobać, ale nie porwał specjalnie z podobnych przyczyn jak TCIOF. Ogólnie na plus, lecz także nie targnęło. 7. Kanye West Jakoś za dużo było w jego występie lizania publiczności po jajkach (odgrywanie jakiegoś tam A-ha czy Eurythmics), niezrozumiałych, nie wiadomo na ile autentycznych, a na ile reżyserowanych sytuacji (znikanie na dłuższy czas ze sceny, opieprzanie oświetleniowców itp.), a za mało SPONTANU i MUZYCZNEGO KONKRECIKA. Nie lubię jak mi ktoś ściemnia, a miałem wrażenie, że Kanye właśnie to robi (podobnie jak wcześniej Placebo czy Sigur). No ale trzeba oddać, że kilka razy nawet się pobujałem i nie było to na pewno aż takie złe. 6. Scissor Sisters Niestety nie obejrzałem do końca ich występu (ponoć końcówka była doskonała), więc może byliby wyżej. To co widziałem, podobało mi się w sposób umiarkowany - potańczyłem, poskakałem, poczułem klimat niezobowiązującej zabawy, doceniłem charyzmę frontwoman, a także do pewnego stopnia wizerunek grupy (który jednak, po wałęsowsku, zarazem mi się nie podobał, trącąc fałszywką i koniunkturą). 5. Pharrell Williams Zdolny czarnuch, który przy całej otoczce pussybreakera, pozostał świetnym showmanem i nakręcaczem imprezy. Laskom obok też się podobało, bo kręciły tyłkami aż miło. Ogólnie FAREL jak dla mnie ograł KAŃJEJA 15:8, ostatnie punkty zdobywając piękną paczką bez bloku (bo akurat Kanye poszedł za kulisy). _______ A teraz czwórka, która dość wyraźnie przerosła resztę tego co widziałem w czasie tych 3 dni (wyłączam tu niekończące się zastępy skąpo odzianych młodych ladies, na dodatek pakujących się czasem bez skrępowania do męskich pryszniców :-o ) _______ 4. The Streets Jedno z dwóch największych zaskoczeń festiwalu. Człowiek, którego twórczość dotychczas nie obchodziła mnie wcale (bo co może być ciekawego w jakimś białym Angliku, który udaje hiphopowca), stał się tutaj prawdziwym mistrzem ceremonii, podrywając ludzi do skakania, siadania, tańczenia, emanując przy tym niewymuszonym bosostwem i rozsiewając dookoła superpozytywny klimat. 3. Franz Ferdinand Znowu, nie byłem nigdy specjalnym entuzjastą tej kapeli, ale - odwrotnie niż w przypadku Streets - wiedziałem, że koncert będzie znakomity. Zgadzam się z Ilhanem, że to zespół wymarzony na tego typu festiwal. Szkoci zdawali się doskonale rozumieć, że koncert na *otwartym powietrzu* to wielokierunkowa interakcja, w której bez nawiązania kontaktu z widownią, nie da się nic ugrać. W efekcie mieliśmy szalejących na scenie bohaterów i jeszcze bardziej rozentuzjazmowany tłum ludzi. Wejście "Take Me Out" - jeden z najbardziej emocjonujących momentów tego trzydniowego zwolenniczaka. 2. Coldcut Największa sensacja całego festiwalu. Kolektyw, który po prostu rozbił mnie swoimi precyzyjnie składanymi atomowymi bitami i doskonałymi wizualizacjami, co złożyło się na set, przy którym nie sposób było ustać w miejscu. Mimo, że koncert odbywał się na małej scenie to owacja była bardzo głośna i długa, a nikt z obecnych nie miał ochoty opuszczać namiotu. 1. Basement Jaxx Prawdopodobnie najlepszy koncert jaki widziałem w swoim marnym życiu. PIWNICZNE JACKI zamiotły tutaj w sposób niewyobrażalny. Każdy kto uwielbia "Solaris" Lema, nie mógł się nadziwić, że marzenie Gibariana zostało ponownie zrealizowane i to w zwielokrotnionej postaci. Te grube murzynki rządziły na scenie niepodzielnie. Dodajmy do tego dresowych mistrzów z dęciakami, no i urywające łeb kawałki: "Good Luck", "Romeo", "Where's Your Head At", "Red Alert" czy wreszcie wieńczące dzieła "Bingo Bango". Dodatkowo, oglądałem ten koncert z najprzedniejszych rzędów, więc wrażenia po prostu niesamowite. 11.0. Wszystkim, którzy byli (greetings: Ilhan, Fabien Pagaj, Gary Nefil, Kkrzysiekk, Jazzkam, z którym akurat nie miałem okazji pogadać) a zwłaszcza tym, którzy nie byli, mogę peedzieć tylko tyle: do zobaczenia za rok, ziomy. Odpowiedz Link
peternurek1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 13:41 > 9. The Car Is On Fire Doznałem najbardziej częsci instrumentalnej i utworu o Kylie Minougue, no i właśnie szanowni forumowicze, co to za kawałek jest i czy można go skądś ściągnąć, na jakimś wydawnictwie kupić? Stałem w tym dusznym namiocie, przedemną dwa rzędy fanek wpatrzonych w Borisseya, za mną ludzie którzy uważają że na koncertach najfajniej jest się rzucać na i dbijać od innych ludzi (zwie się ten proceder pogowaniem i go nienawidzę), ale mimo wszystko bawiłem się świetnie. Nie spodziewałem się że mi się aż tak spodoba. > Ladytron - organizatorzy odebrali im szansę, ustawiając zespół w niefortunnej > porze, na styku z dwoma innymi atrakcyjnymi koncertami. I własnie (*&^$&$ bo bardzo mnie wzięło 604 i Withing Hour ostatnio, ale jak tu wyjść z TAKIEGO koncertu Sigura? Pomijając wszystko na co narzekano tu wcześniej, może i prawda, ale ja doznałem. Od początku siedziałem, potem się rozłożyłem i patrzyłem w niebo, to chyba jedynie słuszne pozycje jeśli ktoś chce się cieszyć tą muzyką przez półtorej godziny. Wkurzali mnie tylko ludzie którym wyjątkowo się nudziło (to co oni tam coorvah robili?!) i rozmawiali o Niewiadomo Czym cały czas. Głośno rozmawiali. A jeden z nich po paru piwach probował tańczyć. Grr. Poza Sigurem znajomi musieli cośtam zrobić i woleli iść na Nożyczki, więc na Ladytron trochę nie było jak. Żałuje. Ale Nożyczki też wymiatały. > 6. Scissor Sisters > Niestety nie obejrzałem do końca ich występu (ponoć końcówka była doskonała), > więc może byliby wyżej. Wymiatały właśnie pod koniec, zaczęli jakoś od Laury, przynajmniej mnie wtedy ruszyli wreszcie. Teksty wokalistki wymiatały. Jak ona to z "kielbasas" powiedziała? :D Kicz straszny, ale mi się to bardzo podoba. Na zasadzie podobnej jak The Darkness. > 11. Placebo Przespałem trochę ich koncertu, bo grali kawałki z nowej płyty, której także nie jestem w stanie przesłuchać nie zasypiając, obudziłem się przed Pierrot The Clown (akurat trochę lepiej) i podszedłęm bliżej sceny. I może to to, że właśnie się obudziłęm i jeszcze nie kontaktowałem tak zupełnie, ale coverem Running Up That Hill mnie wgnietli w podłoże. Może tylko dlatego że to kawałek Kate Bush, a ja jeszcze nie do końca się rozbudziłem wtedy. Może. Ale who gives a shit, jak mawiają. > 5. Pharrell Williams Świetny kontakt z publiką i to na duży plus, ale za wszystkie madafakin ewryfing, fakin nojs'y i aj łona fak!'i został średnio pozytywnym idolem w naszej grupie ;D No ale może ja po prostu tej muzy nie czuje. > 3. Franz Ferdinand Właściwie, to tylko napiszę że sie zgadzam z Ilhanem i Aimarkiem, i że spodziewałem się czadu, ale to co robili mnie totalnie rozwaliło. > 1. Basement Jaxx Z powodów róznych nie byłem, bardzo żałuje, zwłaszcza znajomy wrócił zachwycony, a tu wszystkim też się podobało. Impra roku. No. Odpowiedz Link
ilhan Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 13:49 peternurek1 napisał: > > 9. The Car Is On Fire > > Doznałem najbardziej częsci instrumentalnej i utworu o Kylie Minougue, no i > właśnie szanowni forumowicze, co to za kawałek jest i czy można go skądś > ściągnąć, na jakimś wydawnictwie kupić? Ten utwór nazywa się "Ex Boyfriend" i będzie zapewne na nowej płycie. Niestety na jedynym bootlegu jaki mam pt. "Koncert w Trójce" tego kawałka brak. Natomiast w ramach oczekiwania na drugi LP TCIOF i w celu zrozumienia kontekstu ww. piosenki polecam zapoznać się z utworem grupy Built To Spill "Distopian Dream Girl" :) Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 13:45 aimarek napisał: Jedyny zgrzyt to wystawienie tylko jednego punktu wymiany karnetów na > opaski co sprawiło, że ludzie musieli stać w pełnym słońcu po kilka godzin no akurat tych punktów było o wiele więcej. najprostszy do znalezienia to dworzec Gdynia główna widzę ,że tylko mnie wkurzał brak ciepłej wody i właściwie brak zainteresowania orgnizatorów tym, w jaki sposób tysiące festivalowiczów wydostanie się w niedziele z babich dołów > 11. Placebo > Obiekt drwin Pagaja (który okazał się być bratem bliźniakiem Fabiena Bartheza), > nadspodziewanie w tym przypadku sarkastycznego Ilhana oraz wyżej podpisanego nie uznaję tego występu za jakieś objawienie, sam dałem 6 bodajże, ale z relacji kolegów rysuje sie obraz jakiejś totalnej kichy co prawdą nie jest i wypacza obraz koncertu. koncert zagrany poprawnie, czasem zbyt poprawnie, czasem żenowały te podkłady, do których muzycy dokładali tylko monotonną perkusję i 3 chwyty gitary. czasem brzmiały te utwory niemal jak na płycie co nigdy nie jest dobre, jeśli chodzi o koncert. nie było tego czegoś, ale było poprawnie. gdyby to było z 5 lat temu i byłbym akurat fanem, pewnie bym był zachwycony. tak więc panowie bez przesady. a już uwaga gdzieś podana przez Ilhana że Brian olał fanów bo nic nie mówił, to w ogóle czepianie sie na siłę. otóż niektórzy tak mają, to czasem kwestia budowania wizerunku, równie dobrze można by powiedzieć że wokalista nie miał potrzeby podlizywania się publiczności przez jakieś "dzieńdobry polska/kocham was". jestem ciekawy czy muzycy np. Joy Division zagadywali publiczność... > 10. Sigur Ros Patetyczne, infantylne monstrum łypało na mnie ze > sceny swymi anielsko błękitnymi tęczówkami i zadawałem sobie pytanie, dlaczego > właściwie umieszczam "Agaetis Byrjun" pośród swoich ulubionych płyt, jeśli > wziąłem "Olsen Olsen" za utwór z "Takk". otóż rysuje się grono słuchaczy na tym forum (dorzuciłbym do Ciebie , Ilhana i Pagaja też Kubasę), którym po uznaniu jakie zyskał Sigur, zachciało sie obalić mity i wyprostować innych na dobrą drogę przez mówienie o patosie , pretensjonalności itd . Moim zdaniem jest mylne stawianie tego jako zarzut. Czy rock progresywny to nie patos? Po pierwsze jesli patos to dopiero na Takk..., po drugie taki patos (choc ja tak na prawde słysze go tylko w kilku momentach) jest także składnikiem np. wielu dzieł muzyki poważnej. czemu tam jest to pozytyw tu negatyw? zresztą operowanie słowami ogólnikami: patos , pretensonalność itd, moze ten zespół w świadomości wielu słuchaczy umiejscowiść w jednym szeregu z jakimś shitem typu Nightwish, tymczasem Sigur to odrębne zjawisko. Muzycy, którzy zbudowali swój własny , niepodobny do niczego muzyczny światek. Dziwi mnie że ludzie którzy bod niebiosa wychwalaja np. twórczośc sufjana, potem stawiają Sigurom zarzut patetyczności. > może po prostu jest tak, że te płyty niczym się od siebie nie > różnią i są tak samo nieprzetrawialne (?). no sorry ale to akurat dla mnie LOL Odpowiedz Link
ilhan Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 13:53 pszemcio1 napisał: > widzę ,że tylko mnie wkurzał brak ciepłej wody i właściwie brak zainteresowania > orgnizatorów tym, w jaki sposób tysiące festivalowiczów wydostanie się w > niedziele z babich dołów Z wodą szybko się pogodziłem. W niedzielę rano faktycznie było słabo, the best rozwiązaniem była taksówka. > otóż rysuje się grono słuchaczy na tym forum (dorzuciłbym do Ciebie , Ilhana > i Pagaja też Kubasę), którym po uznaniu jakie zyskał Sigur, zachciało sie > obalić mity i wyprostować innych na dobrą drogę przez mówienie o patosie , > pretensjonalności itd . Ej stary, ale odczep się tu ode mnie. Nie wchodzę nigdy w żadne dyskusje na temat Sigur Ros, jak słucham raz na rok, to "Agaetis Byrjun", no i napisałem przecież, że koncert mi się podobał. Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 14:01 ilhan napisał: > Ej stary, ale odczep się tu ode mnie. Nie wchodzę nigdy w żadne dyskusje na tem > at Sigur Ros, jak słucham raz na rok, to "Agaetis Byrjun", no i napisałem przec > ież, że koncert mi się podobał no ok, ale twoje słowa wydały mi się jednoznaczne. ja to zrozumiałem jako zarzut o hochsztaplerkę. bo to trochę tak jakby posądzać o ckliwośc i patos np. Talk Talk >Może i patetyczne, ckliwe, może i przewidywalne, ale dałem się nabrać Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 14:22 www.youtube.com/watch?v=99ZvzdDCBRU&search=placebo%20gdynia Odpowiedz Link
ilhan Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 14:30 Eee, to lepsze. Początek "Take Me Out": www.youtube.com/watch?v=Wfwf76YkqIk Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 14:31 no!!! widziałem ale głos straszny. kurde bym se jeszcze pojechał raz Odpowiedz Link
aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 14:57 pszemcio1 napisał: > no akurat tych punktów było o wiele więcej. najprostszy do znalezienia to > dworzec Gdynia główna Słyszałem, że nie można tam było dostać opasek campingowych. Być może się mylę. Poza tym mało kto przymózgował, żeby robić wymianę na dworcu, zwłaszcza jeśli nie przyjechał pociągiem. Na terenie miasteczka festiwalowego nie widziałem już innych punktów i uważam to za błąd, zważywszy, że np. mnóstwo osób obsługiwało w tym czasie opustoszałe miejsca sprzedaży karnetów i biletów. Nie byli tam potrzebni - mogli rozdawać opaski. > widzę ,że tylko mnie wkurzał brak ciepłej wody i właściwie brak zainteresowania > > orgnizatorów tym, w jaki sposób tysiące festivalowiczów wydostanie się w > niedziele z babich dołów No mnie to też trochę denerwowało, ale koniec końców przywykłem - zimna woda przy tych koszmarnych upałach miała swoje plusy. A w niedzielę udało mi się załapać na bus bez większych kłopotów, ale zaprocentowało tu wieloletnie doświadczenie w powracaniu wiecznie zatłoczonymi nocnikami z Łodzi do Zgierza. Poza tym nie miałem żadnych bagaży bo jeszcze nie zwijałem się z campingu. Zgadzam się, że generalnie był to spory zgrzyt. > nie uznaję tego występu za jakieś objawienie, sam dałem 6 bodajże, ale z > relacji kolegów rysuje sie obraz jakiejś totalnej kichy co prawdą nie jest i > wypacza obraz koncertu. No ale co ja tam nakłamałem w swoim opisie tego koncertu? Że ciągle nabijaliśmy się z Placebo? To szczera prawda była. Nic nie poradzę, że mamy takie wredne usposobienie. Że koncert był bez historii i bez ognia? No dla mnie właśnie taki był. Totalną kichę to sam sobie dodałeś. Dla mnie było to słabe po prostu. > otóż rysuje się grono słuchaczy na tym forum (dorzuciłbym do Ciebie , Ilhana i > Pagaja też Kubasę), którym po uznaniu jakie zyskał Sigur, zachciało sie obalić > mity i wyprostować innych na dobrą drogę przez mówienie o patosie , > pretensjonalności itd . Moim zdaniem jest mylne stawianie tego jako zarzut. Czy > > rock progresywny to nie patos? Po pierwsze jesli patos to dopiero na Takk..., > po drugie taki patos (choc ja tak na prawde słysze go tylko w kilku momentach) > jest także składnikiem np. wielu dzieł muzyki poważnej. czemu tam jest to > pozytyw tu negatyw? zresztą operowanie słowami ogólnikami: patos , > pretensonalność itd, moze ten zespół w świadomości wielu słuchaczy umiejscowiść > > w jednym szeregu z jakimś shitem typu Nightwish, tymczasem Sigur to odrębne > zjawisko. Muzycy, którzy zbudowali swój własny , niepodobny do niczego muzyczny > > światek. Dziwi mnie że ludzie którzy bod niebiosa wychwalaja np. twórczośc > sufjana, potem stawiają Sigurom zarzut patetyczności. Po pierwsze, Kubasa chyba nadal bardzo wysoko ceni "Agaetis", Ilhan też nie krytykował, więc coś se uroiłeś, tworząc z nas jakąś antysigurowską lożę. Zasadniczo nie lubię patosu (z pewnymi wyjątkami, których jednak nawet nie jestem sobie w stanie teraz przypomnieć). Denerwuje mnie zazwyczaj w muzyce klasycznej, z powodu patosu nie lubię rocka progresywnego i nie trawię np. "Enigmatic". Jeśli nie słyszysz go w nagraniach Sigur Ros (czy też słyszysz tylko w niektórych), to znaczy, że masz po prostu inaczej ustawiony swój patosometr i nie przeszkadza Ci, że w każdym utworze panowie jadą po najwyższych rejestrach, grając soundtrack do Wniebowstąpienia Najświętszej Maryi Panny. Nie lubię tanich wzruszeń, żenuje mnie, gdy artysta chce za wszelką cenę wycisnąć ze mnie łzy, a tak właśnie odbieram w tej chwili muzykę islandzkiego zespołu (jeszcze niedawno słyszałem ją inaczej i co z tego? mogę se zmieniać zdanie, kiedy chcę). Moja prawda jest taka, że tamtej nocy z opener'owej sceny, z gardła Jonsiego, ze smyczków zespołu towarzyszącego wylewały się hektolitry lepkiego likieru wiśniowego. Te trole rzucały w nas emocjonalną chałwą. Nie rozumiem powoływania się na przykłady Sufjana, Nightwish czy Talk Talk w innym poście, więc przechodzę nad tym do porządku dziennego. Odpowiedz Link
pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 15:11 aimarek napisał: > Jeśli nie słyszysz go w nagraniach Sigur Ros (czy też słyszysz > tylko w niektórych), to znaczy, że masz po prostu inaczej ustawiony swój > patosometr i nie przeszkadza Ci, że w każdym utworze panowie jadą po najwyższyc > h > rejestrach, grając soundtrack do Wniebowstąpienia Najświętszej Maryi Panny. Sigur Rós to stuprocentowy patos! Przynajmniej w większości kawałków, wyłączmy pojedyncze utwory. Patos najwyższej jakości, piękny, cudowny, porywający, czasem łzy wyciskający, a czasem co najwyżej lekko rozbawiający, pachnący na przemian młodością i starością, smutkiem z ciemnej piwnicy i radością porównywalną z widokiem z górskiego szczytu przy odpowiedniej przejrzystości powietrz. Taki patos, który jest charakterystyczny dla połowy moich ulubionych płyt. Patos pierwsza klasa, patos rulez! I zacznijmy traktować to słowo na równi z "melodyjny", "spokojny", "chwytliwy", czyli jako coś określającego, ale nie wartościującego, i będzie po problemie. "So much for pathos". ;-) Odpowiedz Link
aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 15:17 pytajnick napisał: > I zacznijmy traktować to słowo na równi z "melodyjny", "spokojny", "chwytliwy", > czyli jako coś określającego, ale nie wartościującego, i będzie po problemie. Lepiej zacznijmy się uczyć języka polskiego i dowiedzmy się, że "patos" - przynajmniej w jednym ze swoich znaczeń - jest określeniem jak najbardziej wartościującym. Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 15:40 aimarek napisał: > Lepiej zacznijmy się uczyć języka polskiego i dowiedzmy się, że "patos" - > przynajmniej w jednym ze swoich znaczeń - jest określeniem jak najbardziej > wartościującym oczywiscie ze nie , samo okreslenie patos nie jest wartościujące. wartościujące jest dopiero wtedy gdy umieścisz je w jakimś kontekście, wtedy wywołuje jakies konotacje. w słowniku języka polskiego tez masz przykłady uzycia słowa patos w róznych kontekstach i rózne synonimy tego słowa: «nastrój powagi, którym są nacechowane rzeczy wielkie, mające historyczne znaczenie; podniosłość, wzniosłość» Patos pożegnania, walki. Patos przemówienia, słów, utworu. Poetycki, szlachetny, wzniosły, sztuczny, fałszywy patos. Patos poezji romantycznej. Czytać, mówić, deklamować, wygłaszać coś z patosem. Wpadać w patos pouczanie kogoś o tym żeby lepiej nauczył sie języka polskiego uważam za niefajne chciałem jeszcze tylko przypomniec że wiele najcenniejszych tekstów kultury, np. Illiada - nacechowanych było patosem , a jednak nikt ich nie neguje Odpowiedz Link
aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 16:23 pszemcio1 napisał: > oczywiscie ze nie , samo okreslenie patos nie jest wartościujące. wartościujące > > jest dopiero wtedy gdy umieścisz je w jakimś kontekście, wtedy wywołuje jakies > konotacje. w słowniku języka polskiego tez masz przykłady uzycia słowa patos w róznych kontekstach i rózne synonimy tego słowa Sięgam po słownik i znajduję w nim także informację, że patos to "sztuczny sposób wysławiania się, używanie słów, wyrażeń górnolotnych, pełnych przesady". "Sztuczny" jest określeniem wartościującym czy nie? Mając świadomość tego, że możesz mieć kłopoty z odpowiedzią na to pytanie, przytoczę od razu dla ułatwienia definicję słownikową: <<nienaturalny, udany, nieszczery, wymuszony; pozorny, fałszywy>> W związku z tym, zasadne wydaje się moje twierdzenie z wcześniejszego wpisu, że w jednym ze znaczeń "patos" ma zabarwienie wartościujące. > pouczanie kogoś o tym żeby lepiej nauczył sie języka polskiego uważam za > niefajne To jest trudny język i warto zgłębiać jego tajniki. Ja tam się nie obrażam, gdy ktoś wytyka mi nieścisłości w operowaniu przeze mnie naszą piękną mową. A jeśli ktoś wychodzi i beztrosko postuluje wprowadzanie zmian nie do końca zgodnych z zasadami języka (Pytajnick), to za swój patriotyczny obowiązek uważam zdzielenie go linijką po łapie i uświadomienie pewnych złożoności znaczeniowych tego akurat terminu. > chciałem jeszcze tylko przypomniec że wiele najcenniejszych tekstów kultury, > np. Illiada - nacechowanych było patosem , a jednak nikt ich nie neguje Masz dziwny zwyczaj sprowadzania jednych tekstów kultury do innych, tworząc przy tym jakieś zupełnie z dupy wzięte paralele. Nie godzę się na taką metodę prowadzenia dyskusji, bo tak samo mógłbym zestawić z Iliadą np. oficjalną poezję radziecką lat 50-ych, dowodząc wielkości tej drugiej. Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 17:38 aimarek napisał: > Sięgam po słownik i znajduję w nim także informację, że patos to "sztuczny > sposób wysławiania się, używanie słów, wyrażeń górnolotnych, pełnych przesady". skoro mówisz że znajdujesz tam TAKŻE takie znaczenie, to sam utwierdzasz mnie w przekonaniu, że znaczenie słowa patos jest zależne od kontekstu. może mieć rózne wydźwięk, a nie tylko pejoratywny > Mając świadomość tego, że możesz mieć kłopoty z odpowiedzią na to pytanie, > przytoczę od razu dla ułatwienia definicję słownikową: > nie przypominam sobie żebym był chamski w stosunku do ciebie, ale skoro takie sa twoje standardy no smutne w sumie > Masz dziwny zwyczaj sprowadzania jednych tekstów kultury do innych, tworząc prz > y > tym jakieś zupełnie z dupy wzięte paralele. Nie godzę się na taką metodę przypominam, że żeby cos nazwać zwyczajem musi być powtarzane odpowiednią ilość razy. no pewnie, lepiej w ogóle nic do niczego nie porównywać i stwierdzić że sigur jest do dupy bo jest patetyczny. oczywiście inne wytwory działalności artystów też są patetyczne ale nie są do dupy bo nie są sigurem Odpowiedz Link
aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 18:25 pszemcio1 napisał: > skoro mówisz że znajdujesz tam TAKŻE takie znaczenie, to sam utwierdzasz mnie w > przekonaniu, że znaczenie słowa patos jest zależne od kontekstu. może mieć rózn > e > wydźwięk, a nie tylko pejoratywny Ale ej, chyba oczywistym jest, że w stosunku do Sigur Ros użyłem słowa "patos" w znaczeniu opisanym w słowniku pod nr 2 jako stosowanie sztucznych i pełnych przesady środków wyrazu, czyli w jak najbardziej dopuszczalnym językowo, pejoratywnym znaczeniu. A Ty mi wyjeżdżasz z jakimiś Iliadami i tekstami, że patos może być piękny, co jest jakby kompletnie obok tematu. > nie przypominam sobie żebym był chamski w stosunku do ciebie, ale skoro takie s > a > twoje standardy no smutne w sumie "Posłuchaj. Przyznaję się do niejakiego cynizmu, ale przemocy mówię NIE i walczę z nią. Godnie przyjmuję razy i chętnie przyjmę jeszcze jeden, ponieważ wybrałem życie przy boku Gandhiego i Kinga. Moje troski są natury ogólnej. Odrzucam zemstę, agresję i odwet. Podwaliną mojego światopoglądu jest miłość. Kocham Cię, szeryfie Truman" > przypominam, że żeby cos nazwać zwyczajem musi być powtarzane odpowiednią ilość > razy. No może, ale w tej dyskusji użyłeś już 3 takich dziwnych porównań (Sufjan Stevens, Talk Talk, Iliada; dodatkowo Nightwish jako antyteza). > no pewnie, lepiej w ogóle nic do niczego nie porównywać i stwierdzić że sigur > jest do dupy bo jest patetyczny. oczywiście inne wytwory działalności artystów > też są patetyczne ale nie są do dupy bo nie są sigurem Pisałem Ci, że "patetyczny" najczęsciej oznacza dla mnie "zły", albo przynajmniej "nie z mojej bajki". Iliady też nie zwykłem czytać do poduszki, ale Ty nadal rzeźbisz swoje. Odpowiedz Link
miecio4 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 18:44 aimarek napisał: > Ale ej, chyba oczywistym jest, że w stosunku do Sigur Ros użyłem słowa "patos" > w > znaczeniu sztucznych i pełnych > przesady środków wyrazu Odnosze wrażenie że znasz się na muzyce tak jak na piłce nożnej. Odpowiedz Link
aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 18:57 miecio4 napisał: > Odnosze wrażenie że znasz się na muzyce tak jak na piłce nożnej. W pełni się zgadzam i dziękuję za komplement. Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 18:45 aimarek napisał: > Ale ej, chyba oczywistym jest, że w stosunku do Sigur Ros użyłem słowa "patos" > w > znaczeniu opisanym w słowniku pod nr 2 jako stosowanie sztucznych i pełnych > przesady środków wyrazu, czyli w jak najbardziej dopuszczalnym językowo, > pejoratywnym znaczeniu. ale ja nie zaprzeczam że używasz słowa w tym znaczeniu. mówie tylko że to co dla ciebie jest czymś napuszonym i sztucznym, przeze mnie i wielu innych odbierane może byc zupełnie inaczej. nie zgadzam się na kwitowanie twórczości takim stwierdzeniem. patos w znaczeniu pejoratywnym może cechowac dorobek kapel które nie mają muzycznie nic do powiedzenia, a próbują pokazać dzięki tej stylistycznej przesadzie, że ich twórczość to coś więcej niż to czym jest w istocie. problem z sigur ros jest taki że oni maja w kwestiach muzycznych do powiedzenia bardzo wiele. > No może, ale w tej dyskusji użyłeś już 3 takich dziwnych porównań (Sufjan > Stevens, Talk Talk, Iliada; dodatkowo Nightwish jako antyteza) Zarówno twórczości Sufjana , talk talk i nightwish można zazucić patetycznośc w tym sensie, że ich twórcczośc zdaje się być w jakiś sposób wzniosła, natchniona, górnolotna. i w tym sensie gdzieś tam uzywam ich jako przykładów, ale nie wyobrażam sobie by takiemu sufjanowi robić z tego zarzut, podobnie mam z Sigur. > Ty nadal rzeźbisz swoje w sumie to samo moge napisac o swoich postach. nie martw sie, ze wzgledów technicznych zamilknę na długo Odpowiedz Link
kubasa Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 18:57 Ej nie znam specjalnie Nightwish (no dobra znam tylko nazwę) ale co jest w nich GORSZEGO MUZYCZNIE niż w Sigur Ros? Odpowiedz Link
aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 19:13 pszemcio1 napisał: > ale ja nie zaprzeczam że używasz słowa w tym znaczeniu. mówie tylko że to co > dla ciebie jest czymś napuszonym i sztucznym, przeze mnie i wielu innych > odbierane może byc zupełnie inaczej. No ja wiem, że może i dlatego napisałem, w pierwszym poście, że rozumiem, co ludziom może się w tym podobać, ale że ja tego nie łykam. > nie zgadzam się na kwitowanie twórczości > takim stwierdzeniem. Masz do tego prawo, Pszemciu. > patos w znaczeniu pejoratywnym może cechowac dorobek kapel > które nie mają muzycznie nic do powiedzenia, a próbują pokazać dzięki tej > stylistycznej przesadzie, że ich twórczość to coś więcej niż to czym jest w > istocie. Dokładnie takie odczucia miałem w trakcie koncertu Sigur. Było to dla mnie tak bardzo pseudo, że ratowałem się ucieczką, depcząc po drodze jakieś zapłakane embriony (najlepsza pozycja do słuchania Sigur Ros, ex aequo z leżeniem na plecach i obserwowaniem bezkresnego nieba). > > Ty nadal rzeźbisz swoje > > w sumie to samo moge napisac o swoich postach. Podoba mi się Twój autokrytycyzm. > nie martw sie, ze wzgledów technicznych zamilknę na długo Właśnie szkoda, bo wszelkie polemiki są SOLĄ KAŻDEGO FORUM. Odpowiedz Link
mechanikk Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:05 > Właśnie szkoda, bo wszelkie polemiki są SOLĄ KAŻDEGO FORUM. Sorry, że się czepiam, ale tak się przysłuchuję i mam wrażenie, że taka polemika do niczego nie prowadzi. Właśnie zaczęliście powoli dochodzić do tego, że wszystko co było do napisania napisaliście w swoich pierwszych postach. Odpowiedz Link
polleke Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:26 mechanikk napisał: > Sorry, że się czepiam, ale tak się przysłuchuję i mam wrażenie, że taka > polemika do niczego nie prowadzi. A mnie się właśnie podoba. Chociaż można ją uatrakcyjnić wprowadzając na przykład elementy walki w kisielu, i jeszcze Ilhan mógłby zakłady zorganizować :P Odpowiedz Link
kwiat_paproci Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:15 aimarek napisał: > Iliady też nie zwykłem czytać do poduszki To błąd :P Wybaczcie, ale musiałam to napisać ;D Odpowiedz Link
pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:27 aimarek napisał: > To jest trudny język i warto zgłębiać jego tajniki. Ja tam się nie obrażam, gdy > ktoś wytyka mi nieścisłości w operowaniu przeze mnie naszą piękną mową. A jeśli > ktoś wychodzi i beztrosko postuluje wprowadzanie zmian nie do końca zgodnych z > zasadami języka (Pytajnick), to za swój patriotyczny obowiązek uważam zdzieleni > e > go linijką po łapie i uświadomienie pewnych złożoności znaczeniowych tego akura > t > terminu. Wykazujesz pewne poczucie humoru, a w mojej przepakowanej nim na ile potrafiłem wypowiedzi jakoś żartu i prostej intencji nie zauważyłeś... Odpowiedz Link
aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 21:22 pytajnick napisał: > Wykazujesz pewne poczucie humoru, a w mojej przepakowanej nim na ile potrafiłem > wypowiedzi jakoś żartu i prostej intencji nie zauważyłeś... Ależ zauważyłem: > Patos najwyższej jakości, piękny, cudowny, porywający, czasem > łzy wyciskający, a czasem co najwyżej lekko rozbawiający, pachnący na przemian > młodością i starością, smutkiem z ciemnej piwnicy i radością porównywalną z > widokiem z górskiego szczytu przy odpowiedniej przejrzystości powietrz. Świetna satyra na język blogów. Odpowiedz Link
pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 21:27 aimarek napisał: > Świetna satyra na język blogów. Jeszcze intencja była. Odpowiedz Link
pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 16:11 aimarek napisał: > Lepiej zacznijmy się uczyć języka polskiego i dowiedzmy się, że "patos" - > przynajmniej w jednym ze swoich znaczeń - jest określeniem jak najbardziej > wartościującym. Uch, super, walczmy dalej. Odpowiedz Link
pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 15:46 aimarek napisał: > No ale co ja tam nakłamałem w swoim opisie tego koncertu? Że ciągle nabijaliśmy > się z Placebo? To szczera prawda była no widac nie ma obiektywnej prawdy > Po pierwsze, Kubasa chyba nadal bardzo wysoko ceni "Agaetis", Ilhan też nie > krytykował, więc coś se uroiłeś, tworząc z nas jakąś antysigurowską lożę. nie pisałem o żadnej loży a o pewnej tendencji wynikających z niektórych wypowiedzi. Nie chcę rozmawiać o Kubasie gdy go tu nie ma, ale akurat Kuba mówił dużo o patosie i pretensonalności, jako głównym argumencie przeciwko "Takk...", wiem bo sam sie z nim o to spierałem, tyle że nie na tym forum Odpowiedz Link
jack9 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:07 Jak jeszcze raz przeczytam w tym watku słowo "Patos" to przesięgam że wyjdę na balkon i zacznę KURWA wrzeszczeć !!! a przecież ja jestem niespotykanie spokojny człowiek Odpowiedz Link
aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:14 jack9 napisał: > Jak jeszcze raz przeczytam w tym watku słowo "Patos" > to przesięgam że wyjdę na balkon i zacznę KURWA wrzeszczeć !!! > a przecież ja jestem niespotykanie spokojny człowiek A se wrzeszcz. Co mje to. Odpowiedz Link
jack9 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:31 aimarek napisał: > jack9 napisał: > > > Jak jeszcze raz przeczytam w tym watku słowo "Patos" > > to przesięgam że wyjdę na balkon i zacznę KURWA wrzeszczeć !!! > > a przecież ja jestem niespotykanie spokojny człowiek > > A se wrzeszcz. Co mje to. Gadasz tak bo nie jesteś moim sąsiadem...;) Ze tez ja Cię na Openerze nie spotkałem...;) Różnymi słowami można określić muzykę Sigur Ros - co się na ten "patos" uparli??? Odpowiedz Link
aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 21:19 jack9 napisał: > Różnymi słowami można określić muzykę Sigur Ros - co się na ten "patos" > uparli??? Prowokujesz, a potem będziesz wrzeszczał. Słusznie zauważył Mechanik, że wszystko, co miałem do powiedzenia, wyłożyłem we wcześniejszych postach. Odpowiedz Link
jack9 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 22:24 www.polskieradio.pl/trojka/trzymaj/ Czy tylko mi się wydaje że kolega Stelka czyta nasze forum? Odpowiedz Link
pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 22:42 jack9 napisał: > www.polskieradio.pl/trojka/trzymaj/ > Czy tylko mi się wydaje że kolega Stelka czyta nasze forum? Szanowna Piżmak, my naprawdę już jesteśmy opiniotwórczy! - nawet bez podejmowania jakichkolwiek specjalnych działań ku temu... Odpowiedz Link
aimarek Relacja w MTV 14.07.06, 10:45 Wrzucałem już w inny wątek, ale jeszcze raz, żeby nikomu nie umknęło: Niedziela, godz. 20, MTV. Odpowiedz Link
aggressive Re: Relacja w MTV 14.07.06, 16:51 MTV Polska? gdzie znalazłeś to info? bo na ich stronie nic nie ma na ten temat Odpowiedz Link
wososh Re: Relacja w MTV 15.07.06, 17:59 czy ktoś planuje to zarejestrować cyframi? ;D Odpowiedz Link
aimarek Relacja w MTV - 20 lipca, godz. 20 17.07.06, 11:36 Jak wiadomo, wczoraj zamiast relacji z festiwalu, obejrzeliśmy materiał o CZWORONOGACH największych gwiazd showbiznesu. Były pieski Tori Spelling, Elizabeth Taylor, Paris Hilton. Dowiedzieliśmy się także o specjalnie szytych torbach za 4 tysiące dolarów, w których można pomieścić takiego MILUSIŃSKIEGO. Bardzo ciekawy program i kto nie oglądał, może żałować. A relacja z festiwalu, according to mtv.pl, będzie w czwartek o 20. Odpowiedz Link
pagaj_75 emtiwi anplakt 20.07.06, 20:39 ŻENUA. tyle mam do powiedzenia jeśli chodzi o materiał na temat największego przeżycia muzycznego jakiego doświadczyłem w swoim marnym życiu. :( Odpowiedz Link
ilhan Re: emtiwi anplakt 20.07.06, 20:46 Ta. To uderzające, że MTV może sobie pozwolić na trzy godziny dziennie jakichś PENETRATORÓW itp., a z *muzycznego* wydarzenia roku przedstawia 20-minutową relację, która koncentruje się na rozmowie z Niemcem pod prysznicem i z Finką przy kiblach. Muzyki tam było chyba razem ze dwie minuty. Odpowiedz Link
aimarek Re: emtiwi anplakt 20.07.06, 23:33 No MTV już dawno przestała być muzyczną telewizją. W sumie jest to w tej chwili tak straszny ściek, że chce się wyć. Odpowiedz Link
aimarek Re: emtiwi anplakt 20.07.06, 23:36 Aha, ale w sumie kumpel mi uświadomił, że prawdopodobnie nie mieli praw do pokazywania tych występów w większym wymiarze czasowym. TVN ostro tam się promował, więc może nie dali MTV. Inna sprawa jaki sami zrobią z tego użytek. Pewnie żaden. No tak sobie spekuluję teraz. Odpowiedz Link