Opener 2006 - komentarze

09.07.06, 18:20
Czyżbym pierwszy wrócił do domu?

To może ja zacznę. Komentarz nr 1: ciepły prysznic rządzi.
    • miecio4 Re: Opener 2006 - komentarze 09.07.06, 18:44
      Nie jestes pierwszy bo ja wróciłem 3 godziny temu:)
      Komentarz nr 2: samochód z klimatyzacją jest git.
      • pagaj_75 Re: Opener 2006 - komentarze 09.07.06, 20:21
        Komentarz nr 3: pozycja siedząca jest zdecydowanie lepsza niż stojąca
        • jack9 Re: Opener 2006 - komentarze 09.07.06, 20:35
          Przecież wiecie że wóciłem jako pierwszy - byłem w domu w sobotę o 10:00
          Mój komentarz: następnym razem lepiej rozłozyć siły - pod koniec koncertu Sigur
          musiałem wyjśc spod sceny i połozyć się na trawie bo zaczynałem się przewracać
          na współsłuchaczy
    • nefil Re: Opener 2006 - komentarze 09.07.06, 22:01
      Komentarz nr 5: 8.0 megapikseli to zdecydowanie za dużo.
    • ton2 Re: Opener 2006 - komentarze 09.07.06, 23:13
      Ja wrocilem kolo 16 wiec nie byles pierwszy, choc pierwszy przed komputerem.

      Komentarz numer... PKP to dno, Wars to dno muliste, a pociagi bez klimy to
      koszmar najgorszy. Za to festiwal fajny. Wiec sie oplacilo!
    • nefil Re: Ołpener 2006 - słów kilka 09.07.06, 23:18
      C.K.O.D.- ani koszulek, ani znaczków nie kupiłem.
      Pharell Williams- pozytywne zaskoczenie
      Manu Chao- antyglobalizm jest passe
      Placebo- placebo nie zawsze działa
      Myslovitz- Mysłowice leżą w Europie
      Franz Ferdinand- wszystkie Franze to fajne chłopaki. I can dance
      Sigur Ros- Elfy mają się dobrze
      Scissor Sisters- Wham not dead!
      The Streets- czułem Pustki
      Kanye West- concert kills the MTV stars, ale sekstet smyczkowy- very sexy
      Basement Jaxx- I can`t dance (jednak)
      • martolka Re: Ołpener 2006 - słów kilka 10.07.06, 10:52
        > Placebo- placebo nie zawsze działa

        to znaczy?
        • cze67 Re: Ołpener 2006 - słów kilka 10.07.06, 11:16
          Widzowie festiwalu, z którymi rozmawiałem, zgadzają się, że poniższy opis z GW
          koncertu Placebo oddaje także ich odczucia:

          Jako ostatni pierwszego dnia na dużej scenie pojawił się uwielbiany w Polsce
          zespół Placebo. I choć występ był znakomicie przyjęty przez publiczność, mógł
          pozostawić niedosyt, zwłaszcza jeśli ktoś spodziewał się wycieczki muzycznej
          przez wszystkie płyty zespołu. Muzycy zagrali krótki koncert złożony głównie z
          utworów z najnowszej płyty. To cena normalizacji polskiego rynku koncertowego -
          kiedyś sławne zespoły, przyjeżdżając tu po raz pierwszy, przedstawiały obszerny
          program złożony z samych wielkich przebojów. Dziś Polska stała się dla nich
          kolejnym przystankiem na trasie promującej najnowszą płytę i taki charakter
          miał open'erowy koncert Placebo. Na dodatek dla lidera zespołu Briana Molko
          skończyły się czasy bezlitosnego scenicznego ekshibicjonizmu i
          autodestrukcyjnej desperacji. Dziś to raczej zblazowany dandys, w którego
          ustach teksty dawnych piosenek nie brzmią tak przekonująco jak kiedyś.
    • pagaj_75 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 12:30
      Dobra. Moja wersja wydarzeń:

      absolutne miazgi - Coldcut (choć byłem tylko ok. 20 minut, niestety :() i The
      Streets (to teraz Mózgojad będzie sobie rwał włosy z klaty, że nie był. i słusznie)

      klasyka - Basement Jaxx, Franz Ferdinand (tak, kurde, tak!)

      w porządalu - Ladytron (byłoby lepiej, gdyby akustycy nie postanowili za wszelką
      cenę utrudnić odbiór arcynieselektywnym brzmieniem), The Car Is on Fire, a nawet
      Pharell Williams choć oglądałem tylko fragmenty, bo miotałem się wtedy po całym polu

      mieszane uczucia - Kanał Audytywny (muzycznie kolesie są nie do wyjęcia, serio.
      ale teksty i flow frontmana i jakaś bliżej niesprecyzowana otoczka wprawiły mnie
      w lekkie zakłopotanie.)

      rozczarowanie - Placebo i Kanye raczej też

      żenada - C.K.O.D., ale tego można było się spodziewać

      słuchane z daleka i nie zachwyciło - Manu Chao + Abra dAb

      plus kategoria specjalna: nic nie powiem, bo jakoś nie zaskoczyło i wyszedłem po
      góra 30 minutach - Sigur Ros i Nightmares on Wax

      Organizacja festiwalu od początku do końca zajebista, w szoku byłem.
      • pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 13:09
        1. Sigur ros ( nie wiedziałem czego się odziewać bo nie widywałem nawet urywków
        ich koncertów, a tu taka magia.szok, no zajebiocha po prostu. jeden z
        najlepszych koncertów jakie widziałem ever) 10,0

        2. Franz Ferdinand (ale była zabawa! normalnie wszyscy szaleli, sam siebie nie
        poznawałem w tym wszystkim. super)8,5

        3. Fisz i goście (kapitalnie po prostu, była w tym magia, te wszystkie jazzowe
        i jamajskie wstawki, te solówki na saksofonach , to bogactwo dźwięków, ta jazda
        gdy wszedł tata Wglewski i Peszkową. normalnie klasa światowa) 8,5

        4. Skin (a tu chyba zaskoczenie największe i nie tylko moje. bo ja szczerze
        mówiąc już ją skreśliłem, a tu taki koncert. tyyyyyle energi i w ogóle
        strasznie fajna z niej babka. Charlie Big Potato to był cios między oczy 8.0

        5. Pustki 7,5 (nawet ich dobrze nie znam , ale obejrzałem z racji marnego
        repertuaru w dniu trzecim. no i pozytywnie bardzo; lekko, inteligentnie,
        niezobowiązująco)

        6. Placebo 6,5 (niby sie wybrzydza na Placebo, ale jednak jak grają to się
        czeka. no a oni perfekcyjnie odegrali ostatni , marniuchny przecież album i
        sobie poszli. niby źle nie było, ale...)

        8. CKOD (kto chce niech wybrzydza , ale ja i tak twierdze że kopa mają niezłego
        i zajebiście się bawiłem. było "rasowo" 6,5

        8. The Car is on Fire (miałem wrażenie że chyba tu nagłośnienie nie bardzo, ale
        w sumie pozytywnie - wokale do poprawy) 5,5

        10. sofa 5,5 (lekko, letnio i profesjonalnie, w sam raz na letni festival)
        ----------------
      • ilhan Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 13:10
        Chronologicznie to, na czym byłem w całości lub prawie w całości:

        The Car Is On Fire - 8.0
        Ocena fanowska. Z koncertu na koncert coraz lepsi. Szkoda, że wciąż żaden kompletnie nie umie śpiewać, natomiast reszta jest absolutnie światowa. Nowa płyta będzie wydarzeniem, mówiłem to już?

        Cool Kids Of Death - 1.5
        Jakbym miał 16 lat i nie znał Joy Division i Sex Pistols, to być może był doznał. A tak, to byłem raczej zażenowany. Tylko "Butelki" były dobre, choć odniosłem wrażenie, że zamiana "panie decydencie z agencji reklamowej" na "panie prezydencie z partii prawicowej" też jest w duchu "ooooo patrzcie patrzcie jaki jestem anty".

        Pharell Williams - 8.5
        I co z tego, że krzyczał coś tam o pussies? Bardzo profesjonalny, ale spontaniczny show.

        Placebo - 3.5
        Na początku kilkakrotnie Brian Molko skierował piłkę do własnej bramki po serii nieudanych zwodów z płyty "Meds", później próbował strzałów w starym stylu, ale piłka mijała światło bramki albo wszystko łapał bramkarz ("Every You Every Me", "Black-Eyed"), na końcu (copyright Aimarek) wykonał akcję rozpaczy próbując wymusić rzut karny, ale sędzia za symulowanie utworu Kate Bush usunął go z boiska. Pozostaje zacytować ww. kolegę: "jebie ściemą na kilometr". Rozczarowanie dnia. Aha, i jeszcze jedno. Zespół, który ma tylu fanów w tym kraju mógł się wobec nich pokusić o coś więcej niż tylko zblazowane pozy z papierosem i kilka "thank you".

        Myslovitz - 7.0
        Po koncercie trzy miesiące temu trochę zwątpiłem, a tu byli wyraźnie lepsi. Bardzo mocno powiało światowym poziomem.

        Franz Ferdinand - 9.0
        Koncert przed którym z głośników leci Gang Of Four, a zespół wchodzi na scenę przy Neutral Milk Hotel nie mógł być cienki. Idealny festiwalowy zespół. Highlight to chyba tłum śpiewający "I heard the sound of you walking away, you walking away", ale nie było słabego momentu.

        Sigur Ros - 8.0
        Choć właściwie nie umiem ocenić. Było w tym coś magicznego, że zaczęli grać i nagle połowa ludzi rozłożyła się na trawie, patrzyła w gwiazdy, a oni płynęli. Może i patetyczne, ckliwe, może i przewidywalne, ale dałem się nabrać.

        Ladytron - 4.5
        Wcześniejsze wyjście z Islandczyków nie było dobrym pomysłem, ale na Ladytron naprawdę tego wieczoru liczyłem. Niestety, najpierw koncert opóźnił się pół godziny, a potem, kiedy już dopchałem się do drugiego rzędu, okazało się, że jest beznadziejnie nagłośniony. Przez pierwsze sześć numerów słychać było głównie (przynajmniej tam gdzie stałem) monotonne basowe dudnienie. Bonusowy punkt za Helenę.

        Scissor Sisters - 8.0
        Podobno na początku nie było za fajnie. Przyszedłem mniej więcej w połowie - grali bodaj "Laurę", Ana krzyczała CZINKUJA!, CZECZJE TAŃCZYCZ?, TOROBOTY!, KOKAMY POLCKE! Na końcu pofrunęli zupełnie, Ana i Jason wariowali na scenie. I co z tego, że perwersyjnie kiczowate - porywające to było.

        The Streets - 9.0
        Nie spodziewałem, że Mike aż tak dobrze umie się bawić z publicznością. "Get low! I said get fucking low! Now jump!!!". Wszystkie hity były. Były też cytaty z "I Bet You Look Good On The Dancefloor" i "I Love Rock'n'Roll". Jedynym minusem jest to, że pozbawił mnie ten koncert reszty sił :)

        Kanye West - 7.5
        Ok, dziwne były te pięciominutowe przerwy, kiedy West znikał i nic się nie działo. Ok, rozumiem że komuś się nie podobało to, że ziom prezentował swoje ulubione kawałki ("Take On Me", coś Jacksona chyba, co tam jeszcze?). Ale ja bym docenił, że miał swój pomysł na ten występ i były świetne momenty - sekcja smyczkowa sama w sobie zasługuje na docenienie, a zagranie "Eleanor Rigby", "Bitter Sweet Symphony" czy "Crazy" Barkleya - jak to się nie podobało, to nie wiem w sumie co.

        Basement Jaxx - 9.0
        Prawdopodobnie *obiektywnie* najlepszy występ. Zapewne skakałbym przez cały czas jak zapyziały, ale po (najwyraźniej) nienajlepiej przepracowanym obozie przygotowawczym zaczęły mnie łapać skurcze. Byli fantastyczni, nie spodziewałem się, naprawdę. "Romeo" - oh my gosh.
      • braineater Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 13:27
        <nawet nie czytam tego watku>
        a co gorsza, plan rezerwowy, czyli zeby podjechać parę kilometrów na Finał
        Festu Muzyki Żydowskiej na otarcie łez, też nie wypalił, bo sie musiałem
        załapac na jakiegoś hifa i zdychac cały łikend:(

        P:)
      • pagaj_75 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 14:35
        i jeszcze taka mała ciekawostka. w sobotę w południe siedziałem sobie w knajpce
        popijając kolę, a stolik dalej siedział jakiś kolo z dziewczyną, też uczestnicy
        Open'era. chłopak rozmawiał przez telefon z kimś uderzając w te słowa:
        "staary, dzisiaj, COORVAH, nic ciekawego nie będzie. mówię ci, COORVAH. ci
        czarni co tam występują, COORVAH, to jakaś żenada jest, COORVAH. ten, co
        pierwszego dnia grał, to co drugie słowo, to motherfucker i pussy, COORVAH.
        stwierdziliśmy z Anką, że COORVAH VYPIERADALAMY stąd."

        zakrztusiłem się kolą.
        • ihopeyouwilllikeme Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 15:00
          Ufff, dobrze żeście się zreflektowali, bo po pierwszych postach przeraziłem
          się, ze będą wyłącznie " niezalowe " relacje.
    • miecio4 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 15:08
      Z trzech powodów warto było pojechać:
      - kończący cały koncert Placebo utwór "20 Years" trwał 15 minut i wynagradzał
      te całowieczorne zmagania się z murzynami i innymi manuczaami.
      - widziałem Myslovitz wiele razy ale to był chyba ich najlepszy koncert. I na
      dodatek udało im się nie zagrać "Długości dźwięku samotności".
      - rozmawiając z moimi znajomymi i czytając tutaj relację zauważyłem że nikt
      prawie nie dotrwał do ostatniego utworu koncertu Sigur Ros. A prawda jest taka
      że jeżeli ktoś tego nie widział/słyszał to nic nie wie o tym koncercie. Prawda
      Jack?:)

      Reasumując jestem w szoku jeśli chodzi o organizację imprezy. A juz szczęka mi
      opadła jak pan ochroniarz powiedział do mnie na bramce "zapraszam":)
      No i nie ma co ukrywac że trzeci dzień to nieporozumienie - kiszka totalna. Za
      karę zjadłem dwie kiełbasy z grilla i wypiłem 6 heńków.

      Ale za rok znowu pojade.
      • ilhan Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 15:15
        miecio4 napisał:

        > wynagradzał
        > te całowieczorne zmagania się z murzynami i innymi manuczaami.

        Miecio nie bądź muzycznym rasistą ;-)

        Co do komentarzy jeszcze, to bardzo się cieszę ze spotkania z tyloma ziomami z forum w trakcie całego festiwalu, szczególnie z dawno niewidzianym Mieciem (ale od razu się rozpoznaliśmy;) i nigdy niewidzianym Kkrzyśkkiem. Pozdrowienia dla wszystkich.
        • miecio4 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 21:32
          ilhan napisał:

          > szczególnie z dawno niewidzianym Mieciem (ale
          > od razu się rozpoznaliśmy;)




          Tia. Wypatrzyłem Ilhana pod płotem wśród pustych kubków po heńkach.
      • motyla.noga Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 17:17
        miecio4 napisał:


        > Reasumując jestem w szoku jeśli chodzi o organizację imprezy. A juz szczęka mi
        > opadła jak pan ochroniarz powiedział do mnie na bramce "zapraszam":)

        No właśnie - oprócz wrażeń muzycznych największym zaskoczeniem byli dla mnie
        ochroniarze - nie spodziewalem się że w tym kraju to mozliwe żeby ochrona była
        sympatyczna. A była.
      • jack9 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 20:04
        miecio4 napisał:

        > Z trzech powodów warto było pojechać:
        > - kończący cały koncert Placebo utwór "20 Years" trwał 15 minut i wynagradzał
        > te całowieczorne zmagania się z murzynami i innymi manuczaami.
        > - widziałem Myslovitz wiele razy ale to był chyba ich najlepszy koncert. I na
        > dodatek udało im się nie zagrać "Długości dźwięku samotności".
        > - rozmawiając z moimi znajomymi i czytając tutaj relację zauważyłem że nikt
        > prawie nie dotrwał do ostatniego utworu koncertu Sigur Ros. A prawda jest
        taka
        > że jeżeli ktoś tego nie widział/słyszał to nic nie wie o tym koncercie.
        Prawda
        > Jack?:)

        Co prawda to prawda
        choć jak rozmawiam ze znajomymi to niewielu docenia wielkość tego utworu
        • pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 21:15
          jack9 napisał:

          > choć jak rozmawiam ze znajomymi to niewielu docenia wielkość tego utworu

          A o jakim utworze mowa?
          • miecio4 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 21:31
            pytajnick napisał:


            > A o jakim utworze mowa?
            >
            >


            Ostatnim utworze z płyty "( )" zwanym "Track 8" tudzież "Popplagið".
            • pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 23:17
              miecio4 napisał:

              > Ostatnim utworze z płyty "( )" zwanym "Track 8" tudzież "Popplagið".

              No tak, to wiele wyjaśnia.
      • martolka Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 11:36
        miecio4 napisał:

        > Z trzech powodów warto było pojechać:
        > - kończący cały koncert Placebo utwór "20 Years" trwał 15 minut

        a trzeba było nagrać jakiegoś pirata...

        mnie tam się ostatnia płyta bardzo podoba i pewnie koncert też by.
        • miecio4 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 12:37
          Też uważam że ostatnia płyta jest bardzo fajna.
          Prosze Martolka może gdzieś Ci się uda zaczepić na koncert Placebo:

          14.07.06 Natural Festival, Almería (Spain)
          15.07.06 Live Festival, Bilbao (Spain)
          16.07.06 Ferme Des Valettes, Angouleme (France)
          18.07.06 Velodrome, Arachon (France)
          19.07.06 Amphitheatre, Nimes (France)
          21.07.06 Carhaix Festival, Les Vieilles Charrues (France)
          22.07.06 Paleo Festival (Switzerland)
          23.07.06 Festival International de Benicassim (Spain)
          26.07.06 La Pinede, Juan Les Pins (France)
          29.07.06 Pentaport Rock Festival, Inchon City (Korea)

          13.08.06 Arenele Romane, Bucharest (Romania)
          14.08.06 Sziget Festival (Hungary)
          16.08.06 Foire aux vins de Colmar (France)
          19.08.06 Pukkelpop Festival (Belgium)

          15.09.06 Festival Hall, Melbourne (Australia)
          16.09.06 Royal Theatre, Canberra City (Australia)
          18.09.06 Brisbane Convention Centre, Brisbane (Australia)
          20.09.06 Hordern Pavilion, Moore Park, Sydney (Australia)
          30.09.06 Zenith, Lille (France)

          02.10.06 Bercy, Paris (France)
          03.10.06 Bercy, Paris (France)
          06.10.06 Hallenstadion, Zürich (Switzerland)
          07.10.06 Galaxie, Amneville (France)
          11.10.06 Scheleyerhalle, Stuttgart (Germany)
          12.10.06 Messehalle, Erfurt (Germany)
          13.10.06 Olympiahalle, Munich (Germany)

          19.11.06 L'Arena, Geneve (Switzerland)
          21.11.06 Halle Tony Garnier, Lyon (France)
          22.11.06 Le Zenith, Toulouse (France)
          23.11.06 Zenith D'auvergne, Cournon D'auvergne (France)
          26.11.06 Le MusikHALL, Bruz (France)
          30.11.06 Köpi Arena, Oberhausen (Germany)

          13.12.06 Vienna Town Hall, Vienna (Austria)
          15.12.06 Arena, Berlin (Germany)
          16.12.06 Sporthalle, Hamburg (Germany)
          17.12.06 Messehalle, Leipzig (Germany)
          19.12.06 AWD Hall, Hannover (Germany)
          20.12.06 SAP Arena, Mannheim (Germany)
          • martolka Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 12:51
            dzięki, Miecio :-)

            > 14.08.06 Sziget Festival (Hungary)

            może by tak w długi weekend na Węgry?
    • o_k_o Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 18:09
      Najlepsze jest to, że ta impreza systematycznie z roku na rok jest coraz lepsza,
      a Babie Doły to już ogromny skok jakościowy. Gdy tam zajechałem, rozejrzałem się
      wokół i pomyślałem "W tym roku może być dobrze, ale za rok, dwa, trzy to może
      być megadobrze".
      I było dobrze. Ogranizacja świetna, poza paroma małymi wpadkami:
      3-godz. kolejka w czwartek do zameldowania się na kamingu
      zbyt mało kabin prysznicowych
      nieczynne budki z żarciem do 15.00
      niepotrzebne kupony zamiast pieniędzy

      Wielkim plusem było:
      świetna komunikacja
      krótkie przerwy między występami (rekord krajowy)
      dużo toalet i w miarę czyste
      mnóstwo stiosk z napojami
      w miarę różnorodny wybór żarcia
      spokojna ochrona
      dobra pogoda :-)

      Ogólnie bardzo profesjonalnie i sympatycznie. A koncertowo. Mój ranking wygląda tak:
      1. Franz Ferdinand - myślałem, że wyjdą zagrają, podziękują i pójdą. A oni
      poprzerabiali kawałki, powygłupiali się, poszaleli a publiczność z nimi. Świetna
      rozrywka na najwyższym poziomie
      2. Sigur Ros - magiczna aura, wiry dżwięku, które jednych powalały na trawę w
      innych wciągały w zespołowy trans. Pięknie przełamany patos przez kolorową,
      surrealistyczną orkiestrę dętą.
      3. Basment Jaxx - impreza na maxa. Nie można było pozostać obojętnym. Nogi same
      chodziły. Dance, dance, dance
      4. Ladytron - fakt, że fatalnie nagłośniony. Ale muzyka przednia. Koncertowe
      wersje były bardziej rockowe, bardziej zadziorne. Dziewczyny lekko
      fetyszystycznie ubrane. Bardzo smakowita uczta dla róznych zmysłów...
      5. The Streets - widziałem kiedyś koncert Skinner, gdy był sam na scenie i to
      było żałosne. Tym razem było całkiem inaczej - grał zespół, był dodatkowy wokal.
      Skinner pewny siebie bawił sie z publicznością. Niestety, tu nie mówi się po
      angielsku jak w Skandynawii i nie wszystko wychodziło. Może jest za bardzo
      anglocentryczny dla nas
    • kkrzysiekk Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 20:58
      To ja też chronologicznie pojadę:

      Pharrell Williams 7,0

      całkiem fajny występ, chociaż Pharrelowi brakuje jeszcze trochę do "bossostwa"
      Snoopa, który podobno namówił go na przyjazd do Gdyni po gorącym przyjęciu w
      zeszłym roku

      Nightmares on Wax 6,5

      fajnie gwizdali we "Flip ya lid" ;-)

      Placebo 7,5

      podobało się, chociaż nie jestem dziewczynką i nie mam 17 lat ;-) (copyright
      Ilhan)

      Myslovitz 7,5

      też uważam, że jeden z lepszych ich koncertów, jakie widziałem; nieźle się
      sprawdza repertuar z ostaniej płyty; niestety zagrali na bis Peggy Brown :-|

      Skin 6,5

      a po tej pani się nie spodziewałem, że może mnie czymś zainteresować; miała
      fajny występ ze 2 godziny przed właściwym koncertem, kiedy ustawiali pod nią
      nagłośnienie ;-)

      Franz Ferdinand 9,0

      chyba najlepszy z koncertów, jakie widziałem na wszystkich openerach i w ogóle
      jeden z lepszych "moich" koncertów ever

      Sigur Ros 7,0

      z płyty nie wytrzymuję więcej, niż 2 utwory, jednak koncerty widać rządzą się
      swoimi prawami; kapitalny kawałek z udziałem orkiestry dętej

      The Streets 7,5

      pewnie bym ocenił wyzej, gdybym sobie poszedł poskakać, jednak "problemy
      gastryczne" zatrzymały mnie w pozycji siedzącej ;)

      Kanye West 8,0

      po pierwszym utworze wyszedł na 5 minut, żeby założyć sweterek, bo już trochę
      zimno było ;-) później też pokazał parę gwiazdorskich zagrywek, ale od strony
      muzycznej było bardzo, bardzo.

      Basement Jaxx 9,0

      w kategorii występów zespołów tanecznych to im się dycha należy, dawno się tak
      nie wyskakałem; świetne były te murzyńskie wokalistki ;) ; czy ktoś moze wie,
      co to był za kawałek "bregovicopodobny" ?


      Najlepszy moment festiwalu - szał pod sceną w czasie "Where's your head at"
      PIWNICZNYCH JACKÓW ;-). Drugi fajny to spotkanie na piwie z Sz. Kolegami
      Forumowiczami <lizus> ;)))
      • kkrzysiekk Re: Opener 2006 - komentarze 19.07.06, 13:07
        kkrzysiekk napisał:
        > Basement Jaxx 9,0
        > czy ktoś moze wie, co to był za kawałek "bregovicopodobny" ?

        nikt mi nie chciał odpowiedzieć, to sam sobie odpowiem ;-) - "Hey you" z
        nowej płyty, która już we wrześniu
    • ton2 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 22:07
      Dobra, to tera ja.

      Co do organizacji to naprawde brawo.
      a) ani razu nie stalem w kolejce po piwo, po kupony, wymiane opaski, czy do
      kibla.
      b) supermila spokojna ochrona, odpuszczajaca czesciej niz zabraniajaca
      c) punktualne (poza ostatnim dniem, ale co to jest 15 minut) gwiazdy
      d) niny daleko, a jednak autobusy jezdzily szybko i sprawnie, a na dodatek z
      piwem tudziez innym alko mozna bylo dojsc az pod kasy i tam dopic, o czym
      skwapliwie informowali ochroniarze przy wyjsciu z autobusu.

      To teraz muzyka (oczywiscie tylko to, co udalo mi sie zobaczyc)

      Fisz i goscie - mily piknikowy letni klimat, idealny na piwko, pobujanie sie i
      pierwsze wprawki do tanca

      TCIOF - Hmmm moze ja stalem w innym miejscu niz reszta, ale jak dla mnie z
      naglosnieniem naprawde bylo cos nie tak, za to z chlopakami bylo jak najlepiej
      i se poskakalem i se pokrzyczalem

      CKOD - nie mam 17 lat (niestety) i znam Joy Division i Sex Pistols tez, a
      jednak mi sie podobalo. Naprawde uwazam, ze zagrali bardzo profesjonalnie, bez
      wyglupow (ktore kiedys nagminnie rozwalaly ich koncerty) i z klasa. Bawilem sie
      jeszcze lepiej nic na TCIOF

      Manu Chao - staralem sie uciec, ale oczywiscie mnie zaciagnieto, wiec troszku
      sie wymeczylem, ale przynajmniej juz wiem ze "Georgie Bushie is the biggest
      terrorist of them all" i ze mam z nim walczyc - tako rzecze King of The Bongo

      Pharrell - zaczal nudnie, bo nowa plyta moim zdaniem rady nie daje. I juz gdy
      stawialem na nim krzyzyk zaczal grac kawalki NERD plus swoje produkcje i tym
      sie uratowal i nawet potanczylem

      Placebo - wydawalo mi sie, ze wszyscy zawsze mowili, ze daja super koncerty,
      ale mnie w ogole nie ruszyli. Ok, nie jestem fanem, ale cos tam sluchalem i cos
      tam mi sie podoba. Natomiast tego dnia splyneli jak woda po kaczce. A przeciez
      wlalem w siebie kilka piwek, wiec powinno zadzialac. Ale nie zadzialalo.

      Skin - dotarlem pod koniec, ale niespecjalnie zaluje. Skunk Anansie jaralem sie
      troche w liceum, a to juz dawne czasy i takie histeryczne zbuntowane babskie
      spiewanie juz mnie nie rusza.

      Franz Ferdinand - no jasne najpierw Gang Of Four, a potem zobaczylem gdzies
      jeszcze Ilhana i w slepym widzie popedzilem pod scene, gdzie to do samego konca
      koncertu pozostalem wypacajac hektolitry potu i zdzierajac sobie glos totalnie.
      Bardzo podobal mi sie ten luz Kopranosa i taka ogolna swojskosc zespolu. Ja
      wiem, ze to proste i skromne chlopaki itd, ale mimo wszystko fajnie, ze tak sie
      zachowuja i ze maja dystans. Jesli chodzi o energetycznosc, skakanie i energie,
      to dla mnie koncert festiwalu.

      Sigur Ros - no wlasnie tak jak Franz byl energetycznym koncertem festiwalu, to
      Sigur byl dla mnie najlepszym wystepem pod kazdym innym wzgledem. Jasne, ze
      mozna mowic, ze to patetyczne i nadete i pretensjonalne, ale mnie to nie
      obchodzi. Tego wieczoru wszystko zadzialalo idealnie. Wbili mnie w ziemie od
      poczatku do konca. Patrzylem kilka razy na ludzi wokol siebie i takich min nie
      widzialem od dawna. Wiem, ze nie wszysktkim sie podobalo i rozumiem, ze nie
      musialo. Ode mnie wielki szacunek. I takie to było mile, ze jeszcze dwa razy
      wyszli podziekowac fanom. Profeska.

      Ladytron i Coldcut - sluchalem siedzac na zewnatrz malego namiotu wykonczony
      fizycznie przez Franza i psychicznie przez Sigur. Coldcut nawet tam brzmial
      swietnie, a sluchajac relacji znajomych, ktorzy byli w srodku, pluje sobie
      troche w brode, ze nie zmoglem sie w sobie i nie zobaczylem tych wizualizacji.
      Coz. Next time.

      Abradab- bylo lepiej niz myslalem, tj poza fatalnym naglosnienia na poczatku
      przy ktorym slychac bylo jedynie wokale i scratche, Abradab Joka Gutek i Bart
      naprawde dali przyjemny bujajacy koncert - bylo raga, bylo reggae, byl kaliber
      i byl abradab. Pod koniec zaczeli troche nudzic, ale nie bede narzekal.

      The Streets - juz myslalem, ze sie Skinnerowi nie uda rozruszac ludzi, a
      jednak. Coprawda na Vipow na czerwonych krzeselkach machnal zrezygnowany reka,
      ale cala reszta sluchala go jak nalezy, szczegolnie pod koniec. Fajny patent ze
      spiewaniem hiciorow podczas koncowek utworow. Jedynym minusem bylo znow
      naglosnienie, a konretnie za cicha muzyka w porownaniu do wokali. Brakowalo
      czasem przyslowiowego pierdolniecia, ale i tak brawo. Milo, ze jednak kapelka
      byla a nie dj. To jednak nie to samo. A no i faktyczne szkoda, ze polska
      publika nie zna angielskiego. Na koncertach to sie jednak czasem przydaje.

      Kanye - well pan gwiazdor znikajacy co chwila za kulisami mogl denerwowac, ale
      w sumie malo kto narzeka. Wszyscy jaraja sie tym, ze puscil A ha i zagral
      Beatlesow i The Verve. Nie wiem, mnie to jakos nie przekonalo. Szkoda, ze
      ludzie znali tylko single, a przy innych kawalkach sie slabo bawili, ale
      przyznam, ze fragment koncertu w ktorym gral swoje producenckie hiciory (znowu
      polowy nikt nue kumal) tez mnie obezwladnil.

      Basement Jaxx i Sanchez - ogladalem juz z pewnego dystansu, jako ze malo mnie
      interesowali i bylem juz szczerze wykonczony, ale szalenstwo wystepu tych
      pierwszych i mnie sie kilkakrotnie udzielalo, wiec musialo byc niezle.

      Amen!
      • pagaj_75 Re: Opener 2006 - komentarze 10.07.06, 23:30
        ton2 napisał:

        > Sigur Ros - no wlasnie tak jak Franz byl energetycznym koncertem festiwalu, to
        > Sigur byl dla mnie najlepszym wystepem pod kazdym innym wzgledem. Jasne, ze
        > mozna mowic, ze to patetyczne i nadete i pretensjonalne, ale mnie to nie
        > obchodzi.

        Wcale się nie czepiam, raczej naszła mnie taka myśl... Ten festiwal uzmysłowił
        mi jeszcze bardziej niż cokolwiek innego, jak bardzo zmieniło się moje podejście
        do muzyki ostatnio. Jeszcze 2-3 lata temu na tymże koncercie SR pewnie leżałbym
        na trawie z innymi i przeżywał wielki mentalny orgazm. A w piątek stałem w tym
        tłumie i nie czułem nic. Nawet gdy zagrali "Olsen Olsen" z "Agaetis Byrjun" -
        właśnie wtedy wyszliśmy z Aimarem.

        Natomiast zgadzam się z kkrzyśkkiem, że największe doznanie tego Otwier'acza to
        było "Where's Your Head At" - genialne zwieńczenie całej imprezy dla mnie. Tak
        jak raczej nie tańczę i w klubach nie bywam, tam i wtedy wpadłem w amok
        najszczerszy :) Ale jeszcze parę innych momentów było - owe 20 minut Coldcuta,
        "Take Me Out" ;), "Don't Mug Yourself" i "Has It Come to This?" Michasia
        Skórzaka ;), "Beauty #2" Ladytrona... no fajnie było, kurde :)
    • obly Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 08:11
      tak czytam i patrze ze jakbym mial byc szczery sam ze sobą to na zaden koncert
      bym musiał nie iść.
      żałuje że nie byłem
      ale nie bardzo wiem dlaczego
      moze chodzi o to morze podrygujących staników?
      • aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 12:29
        Przyłączam się do głosów sławiących R-E-W-E-L-A-C-Y-J-N-Ą organizację festiwalu.
        Byłem w szoku, że tego typu wydarzenie można przeprowadzić tak sprawnie w naszym
        kraju. Cała obsługa była bardzo sympatyczna, zawsze służyła pomocą (np. łażenie
        po polu campingowym i informowanie o nadchodzącej burzy) i wprowadzała pozytywny
        klimat. Jedyny zgrzyt to wystawienie tylko jednego punktu wymiany karnetów na
        opaski co sprawiło, że ludzie musieli stać w pełnym słońcu po kilka godzin. Ale
        oprócz tego - wszystko w jak najlepszym porządku, prawie żadnych kolejek itp. Po
        pewnym czasie przyzwyczaiłem się nawet do temperatury wody w prysznicach i
        faktu, że sklepiki campingowe były bardzo słabo zaopatrzone.

        No ale do rzeczy, bo przecież nie przyszliśmy tam, żeby kumplować się z
        ochroniarzami. Przyszliśmy posłuchać muzy, więc oto bardzo subiektywne
        zestawienie poszczególnych koncerty wg stopnia mojej podjarki.

        Poza konkursem:

        Ladytron - organizatorzy odebrali im szansę, ustawiając zespół w niefortunnej
        porze, na styku z dwoma innymi atrakcyjnymi koncertami. Widziałem przez chwilę i
        żałuję, że nie miałem możliwości dłużej, bo te laski faktycznie SPOCZKO.

        Roger Sanchez - grał fajny set, ale nie miałem już siły skakać i wyszedłem w
        trakcie, więc trudno ocenić. Na pewno zajebistym momentem była awaria całego
        prawego kanału. W pewnej chwili coś pierdutło i dźwięk przestał się wydostawać z
        jednej strony. Po jakimś czasie usterka została jednak naprawiona przy dzikim
        aplauzie widowni.

        12. Psychocukier
        Spore rozczarowanie, bo widziałem ten zespół wcześniej w Łodzi i spodziewałem
        się tu mocnego, energetycznego WYPIERDU, a dostałem jakieś takie wygładzone i
        trochę nudne rzępolenie. Chłopaki sprawiali wrażenie jakby chcieli jak
        najszybciej zejść ze sceny (co zresztą im się udało - był to najkrótszy z
        oglądanych przeze mnie koncertów - 40 minut czy coś). Uratowali się ostatnim,
        ładnie zapieprzającym kawałkiem. Usprawiedliwia ich fakt, że grali na sam
        początek trzeciego dnia, o wczesnej porze i widzów było niewielu (średnia wieku
        - ok. 16 lat; dziewczynki z przyczepionymi do pleców skrzydełkami, najarani
        hiphopowcy itp.).

        11. Placebo
        Obiekt drwin Pagaja (który okazał się być bratem bliźniakiem Fabiena Bartheza),
        nadspodziewanie w tym przypadku sarkastycznego Ilhana oraz wyżej podpisanego.
        Zdaje się, że w pewnym momencie ta trójgłowa szydercza hydra znalazła się na
        celowniku jakiejś oburzonej fanki, która - przyznajmy, że dość taktownie -
        zwróciła uwagę Ilhanowi, że nie wypada się tak śmiać z panów muzyków. Ogólnie
        występ bez historii, bez ognia, bez niczego, co pozostałoby mi w pamięci.

        10. Sigur Ros
        No niestety nie dałem rady. Patetyczne, infantylne monstrum łypało na mnie ze
        sceny swymi anielsko błękitnymi tęczówkami i zadawałem sobie pytanie, dlaczego
        właściwie umieszczam "Agaetis Byrjun" pośród swoich ulubionych płyt, jeśli
        wziąłem "Olsen Olsen" za utwór z "Takk". Pomijając już fakt, że trochę mnie to
        kompromituje, może po prostu jest tak, że te płyty niczym się od siebie nie
        różnią i są tak samo nieprzetrawialne (?). Rozumiem, że komuś mogło się to
        podobać, było jednak poza obszarem mojej tolerancji estetycznej. Mogę się tu
        zgodzić z Barthezem i przybrać denerwującą pozę pt. "Słuchałem jak byłem mały,
        ale wyrosłem".

        9. The Car Is On Fire
        Fajny występ, nie mam się do czego przyczepić, ale po prostu nie doznałem. Może
        po prostu jeszcze nie byłem w odpowiednim klimacie. Byłem trochę spięty pewnymi
        kłopotami kwaterunkowymi i męczącym dniem.

        8. Manu Chao
        Tego zioma w sumie żałuję, bo podejrzewam, że jego koncert mógłby mi się bardzo
        spodobać, ale nie porwał specjalnie z podobnych przyczyn jak TCIOF. Ogólnie na
        plus, lecz także nie targnęło.

        7. Kanye West
        Jakoś za dużo było w jego występie lizania publiczności po jajkach (odgrywanie
        jakiegoś tam A-ha czy Eurythmics), niezrozumiałych, nie wiadomo na ile
        autentycznych, a na ile reżyserowanych sytuacji (znikanie na dłuższy czas ze
        sceny, opieprzanie oświetleniowców itp.), a za mało SPONTANU i MUZYCZNEGO
        KONKRECIKA. Nie lubię jak mi ktoś ściemnia, a miałem wrażenie, że Kanye właśnie
        to robi (podobnie jak wcześniej Placebo czy Sigur). No ale trzeba oddać, że
        kilka razy nawet się pobujałem i nie było to na pewno aż takie złe.

        6. Scissor Sisters
        Niestety nie obejrzałem do końca ich występu (ponoć końcówka była doskonała),
        więc może byliby wyżej. To co widziałem, podobało mi się w sposób umiarkowany -
        potańczyłem, poskakałem, poczułem klimat niezobowiązującej zabawy, doceniłem
        charyzmę frontwoman, a także do pewnego stopnia wizerunek grupy (który jednak,
        po wałęsowsku, zarazem mi się nie podobał, trącąc fałszywką i koniunkturą).

        5. Pharrell Williams
        Zdolny czarnuch, który przy całej otoczce pussybreakera, pozostał świetnym
        showmanem i nakręcaczem imprezy. Laskom obok też się podobało, bo kręciły
        tyłkami aż miło. Ogólnie FAREL jak dla mnie ograł KAŃJEJA 15:8, ostatnie punkty
        zdobywając piękną paczką bez bloku (bo akurat Kanye poszedł za kulisy).

        _______
        A teraz czwórka, która dość wyraźnie przerosła resztę tego co widziałem w czasie
        tych 3 dni (wyłączam tu niekończące się zastępy skąpo odzianych młodych ladies,
        na dodatek pakujących się czasem bez skrępowania do męskich pryszniców :-o )
        _______

        4. The Streets
        Jedno z dwóch największych zaskoczeń festiwalu. Człowiek, którego twórczość
        dotychczas nie obchodziła mnie wcale (bo co może być ciekawego w jakimś białym
        Angliku, który udaje hiphopowca), stał się tutaj prawdziwym mistrzem ceremonii,
        podrywając ludzi do skakania, siadania, tańczenia, emanując przy tym
        niewymuszonym bosostwem i rozsiewając dookoła superpozytywny klimat.

        3. Franz Ferdinand
        Znowu, nie byłem nigdy specjalnym entuzjastą tej kapeli, ale - odwrotnie niż w
        przypadku Streets - wiedziałem, że koncert będzie znakomity. Zgadzam się z
        Ilhanem, że to zespół wymarzony na tego typu festiwal. Szkoci zdawali się
        doskonale rozumieć, że koncert na *otwartym powietrzu* to wielokierunkowa
        interakcja, w której bez nawiązania kontaktu z widownią, nie da się nic ugrać. W
        efekcie mieliśmy szalejących na scenie bohaterów i jeszcze bardziej
        rozentuzjazmowany tłum ludzi. Wejście "Take Me Out" - jeden z najbardziej
        emocjonujących momentów tego trzydniowego zwolenniczaka.

        2. Coldcut
        Największa sensacja całego festiwalu. Kolektyw, który po prostu rozbił mnie
        swoimi precyzyjnie składanymi atomowymi bitami i doskonałymi wizualizacjami, co
        złożyło się na set, przy którym nie sposób było ustać w miejscu. Mimo, że
        koncert odbywał się na małej scenie to owacja była bardzo głośna i długa, a nikt
        z obecnych nie miał ochoty opuszczać namiotu.

        1. Basement Jaxx
        Prawdopodobnie najlepszy koncert jaki widziałem w swoim marnym życiu. PIWNICZNE
        JACKI zamiotły tutaj w sposób niewyobrażalny. Każdy kto uwielbia "Solaris" Lema,
        nie mógł się nadziwić, że marzenie Gibariana zostało ponownie zrealizowane i to
        w zwielokrotnionej postaci. Te grube murzynki rządziły na scenie niepodzielnie.
        Dodajmy do tego dresowych mistrzów z dęciakami, no i urywające łeb kawałki:
        "Good Luck", "Romeo", "Where's Your Head At", "Red Alert" czy wreszcie wieńczące
        dzieła "Bingo Bango". Dodatkowo, oglądałem ten koncert z najprzedniejszych
        rzędów, więc wrażenia po prostu niesamowite. 11.0.

        Wszystkim, którzy byli (greetings: Ilhan, Fabien Pagaj, Gary Nefil, Kkrzysiekk,
        Jazzkam, z którym akurat nie miałem okazji pogadać) a zwłaszcza tym, którzy nie
        byli, mogę peedzieć tylko tyle: do zobaczenia za rok, ziomy.
        • peternurek1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 13:41
          > 9. The Car Is On Fire

          Doznałem najbardziej częsci instrumentalnej i utworu o Kylie Minougue, no i
          właśnie szanowni forumowicze, co to za kawałek jest i czy można go skądś
          ściągnąć, na jakimś wydawnictwie kupić?
          Stałem w tym dusznym namiocie, przedemną dwa rzędy fanek wpatrzonych w
          Borisseya, za mną ludzie którzy uważają że na koncertach najfajniej jest się
          rzucać na i dbijać od innych ludzi (zwie się ten proceder pogowaniem i go
          nienawidzę), ale mimo wszystko bawiłem się świetnie. Nie spodziewałem się że mi
          się aż tak spodoba.

          > Ladytron - organizatorzy odebrali im szansę, ustawiając zespół w niefortunnej
          > porze, na styku z dwoma innymi atrakcyjnymi koncertami.

          I własnie (*&^$&$ bo bardzo mnie wzięło 604 i Withing Hour ostatnio, ale jak tu
          wyjść z TAKIEGO koncertu Sigura? Pomijając wszystko na co narzekano tu
          wcześniej, może i prawda, ale ja doznałem. Od początku siedziałem, potem się
          rozłożyłem i patrzyłem w niebo, to chyba jedynie słuszne pozycje jeśli ktoś
          chce się cieszyć tą muzyką przez półtorej godziny. Wkurzali mnie tylko ludzie
          którym wyjątkowo się nudziło (to co oni tam coorvah robili?!) i rozmawiali o
          Niewiadomo Czym cały czas. Głośno rozmawiali. A jeden z nich po paru piwach
          probował tańczyć. Grr.
          Poza Sigurem znajomi musieli cośtam zrobić i woleli iść na Nożyczki, więc na
          Ladytron trochę nie było jak. Żałuje. Ale Nożyczki też wymiatały.

          > 6. Scissor Sisters
          > Niestety nie obejrzałem do końca ich występu (ponoć końcówka była doskonała),
          > więc może byliby wyżej.

          Wymiatały właśnie pod koniec, zaczęli jakoś od Laury, przynajmniej mnie wtedy
          ruszyli wreszcie. Teksty wokalistki wymiatały. Jak ona to z "kielbasas"
          powiedziała? :D Kicz straszny, ale mi się to bardzo podoba. Na zasadzie
          podobnej jak The Darkness.

          > 11. Placebo

          Przespałem trochę ich koncertu, bo grali kawałki z nowej płyty, której także
          nie jestem w stanie przesłuchać nie zasypiając, obudziłem się przed Pierrot The
          Clown (akurat trochę lepiej) i podszedłęm bliżej sceny. I może to to, że
          właśnie się obudziłęm i jeszcze nie kontaktowałem tak zupełnie, ale coverem
          Running Up That Hill mnie wgnietli w podłoże. Może tylko dlatego że to kawałek
          Kate Bush, a ja jeszcze nie do końca się rozbudziłem wtedy. Może. Ale who gives
          a shit, jak mawiają.

          > 5. Pharrell Williams

          Świetny kontakt z publiką i to na duży plus, ale za wszystkie madafakin
          ewryfing, fakin nojs'y i aj łona fak!'i został średnio pozytywnym idolem w
          naszej grupie ;D No ale może ja po prostu tej muzy nie czuje.

          > 3. Franz Ferdinand

          Właściwie, to tylko napiszę że sie zgadzam z Ilhanem i Aimarkiem, i że
          spodziewałem się czadu, ale to co robili mnie totalnie rozwaliło.

          > 1. Basement Jaxx

          Z powodów róznych nie byłem, bardzo żałuje, zwłaszcza znajomy wrócił
          zachwycony, a tu wszystkim też się podobało.

          Impra roku. No.
          • ilhan Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 13:49
            peternurek1 napisał:

            > > 9. The Car Is On Fire
            >
            > Doznałem najbardziej częsci instrumentalnej i utworu o Kylie Minougue, no i
            > właśnie szanowni forumowicze, co to za kawałek jest i czy można go skądś
            > ściągnąć, na jakimś wydawnictwie kupić?

            Ten utwór nazywa się "Ex Boyfriend" i będzie zapewne na nowej płycie. Niestety na jedynym bootlegu jaki mam pt. "Koncert w Trójce" tego kawałka brak. Natomiast w ramach oczekiwania na drugi LP TCIOF i w celu zrozumienia kontekstu ww. piosenki polecam zapoznać się z utworem grupy Built To Spill "Distopian Dream Girl" :)
        • pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 13:45
          aimarek napisał:


          Jedyny zgrzyt to wystawienie tylko jednego punktu wymiany karnetów na
          > opaski co sprawiło, że ludzie musieli stać w pełnym słońcu po kilka godzin

          no akurat tych punktów było o wiele więcej. najprostszy do znalezienia to
          dworzec Gdynia główna

          widzę ,że tylko mnie wkurzał brak ciepłej wody i właściwie brak zainteresowania
          orgnizatorów tym, w jaki sposób tysiące festivalowiczów wydostanie się w
          niedziele z babich dołów

          > 11. Placebo
          > Obiekt drwin Pagaja (który okazał się być bratem bliźniakiem Fabiena
          Bartheza),
          > nadspodziewanie w tym przypadku sarkastycznego Ilhana oraz wyżej podpisanego

          nie uznaję tego występu za jakieś objawienie, sam dałem 6 bodajże, ale z
          relacji kolegów rysuje sie obraz jakiejś totalnej kichy co prawdą nie jest i
          wypacza obraz koncertu. koncert zagrany poprawnie, czasem zbyt poprawnie,
          czasem żenowały te podkłady, do których muzycy dokładali tylko monotonną
          perkusję i 3 chwyty gitary. czasem brzmiały te utwory niemal jak na płycie co
          nigdy nie jest dobre, jeśli chodzi o koncert. nie było tego czegoś, ale było
          poprawnie. gdyby to było z 5 lat temu i byłbym akurat fanem, pewnie bym był
          zachwycony. tak więc panowie bez przesady. a już uwaga gdzieś podana przez
          Ilhana że Brian olał fanów bo nic nie mówił, to w ogóle czepianie sie na siłę.
          otóż niektórzy tak mają, to czasem kwestia budowania wizerunku, równie dobrze
          można by powiedzieć że wokalista nie miał potrzeby podlizywania się
          publiczności przez jakieś "dzieńdobry polska/kocham was". jestem ciekawy czy
          muzycy np. Joy Division zagadywali publiczność...

          > 10. Sigur Ros

          Patetyczne, infantylne monstrum łypało na mnie ze
          > sceny swymi anielsko błękitnymi tęczówkami i zadawałem sobie pytanie, dlaczego
          > właściwie umieszczam "Agaetis Byrjun" pośród swoich ulubionych płyt, jeśli
          > wziąłem "Olsen Olsen" za utwór z "Takk".

          otóż rysuje się grono słuchaczy na tym forum (dorzuciłbym do Ciebie , Ilhana i
          Pagaja też Kubasę), którym po uznaniu jakie zyskał Sigur, zachciało sie obalić
          mity i wyprostować innych na dobrą drogę przez mówienie o patosie ,
          pretensjonalności itd . Moim zdaniem jest mylne stawianie tego jako zarzut. Czy
          rock progresywny to nie patos? Po pierwsze jesli patos to dopiero na Takk...,
          po drugie taki patos (choc ja tak na prawde słysze go tylko w kilku momentach)
          jest także składnikiem np. wielu dzieł muzyki poważnej. czemu tam jest to
          pozytyw tu negatyw? zresztą operowanie słowami ogólnikami: patos ,
          pretensonalność itd, moze ten zespół w świadomości wielu słuchaczy umiejscowiść
          w jednym szeregu z jakimś shitem typu Nightwish, tymczasem Sigur to odrębne
          zjawisko. Muzycy, którzy zbudowali swój własny , niepodobny do niczego muzyczny
          światek. Dziwi mnie że ludzie którzy bod niebiosa wychwalaja np. twórczośc
          sufjana, potem stawiają Sigurom zarzut patetyczności.

          > może po prostu jest tak, że te płyty niczym się od siebie nie
          > różnią i są tak samo nieprzetrawialne (?).

          no sorry ale to akurat dla mnie LOL
          • ilhan Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 13:53
            pszemcio1 napisał:

            > widzę ,że tylko mnie wkurzał brak ciepłej wody i właściwie brak zainteresowania
            > orgnizatorów tym, w jaki sposób tysiące festivalowiczów wydostanie się w
            > niedziele z babich dołów

            Z wodą szybko się pogodziłem. W niedzielę rano faktycznie było słabo, the best rozwiązaniem była taksówka.


            > otóż rysuje się grono słuchaczy na tym forum (dorzuciłbym do Ciebie , Ilhana
            > i Pagaja też Kubasę), którym po uznaniu jakie zyskał Sigur, zachciało sie
            > obalić mity i wyprostować innych na dobrą drogę przez mówienie o patosie ,
            > pretensjonalności itd .

            Ej stary, ale odczep się tu ode mnie. Nie wchodzę nigdy w żadne dyskusje na temat Sigur Ros, jak słucham raz na rok, to "Agaetis Byrjun", no i napisałem przecież, że koncert mi się podobał.
            • pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 14:01
              ilhan napisał:

              > Ej stary, ale odczep się tu ode mnie. Nie wchodzę nigdy w żadne dyskusje na
              tem
              > at Sigur Ros, jak słucham raz na rok, to "Agaetis Byrjun", no i napisałem
              przec
              > ież, że koncert mi się podobał


              no ok, ale twoje słowa wydały mi się jednoznaczne. ja to zrozumiałem jako
              zarzut o hochsztaplerkę. bo to trochę tak jakby posądzać o ckliwośc i patos np.
              Talk Talk

              >Może i patetyczne, ckliwe, może i przewidywalne, ale dałem się nabrać
              • ilhan Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 14:10
                To troszkę nadinterpretowałeś.
                • pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 14:22
                  www.youtube.com/watch?v=99ZvzdDCBRU&search=placebo%20gdynia
                  • ilhan Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 14:30
                    Eee, to lepsze. Początek "Take Me Out":

                    www.youtube.com/watch?v=Wfwf76YkqIk
                    • pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 14:31
                      no!!! widziałem ale głos straszny. kurde bym se jeszcze pojechał raz
          • aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 14:57
            pszemcio1 napisał:

            > no akurat tych punktów było o wiele więcej. najprostszy do znalezienia to
            > dworzec Gdynia główna

            Słyszałem, że nie można tam było dostać opasek campingowych. Być może się mylę.
            Poza tym mało kto przymózgował, żeby robić wymianę na dworcu, zwłaszcza jeśli
            nie przyjechał pociągiem. Na terenie miasteczka festiwalowego nie widziałem już
            innych punktów i uważam to za błąd, zważywszy, że np. mnóstwo osób obsługiwało w
            tym czasie opustoszałe miejsca sprzedaży karnetów i biletów. Nie byli tam
            potrzebni - mogli rozdawać opaski.

            > widzę ,że tylko mnie wkurzał brak ciepłej wody i właściwie brak zainteresowania
            >
            > orgnizatorów tym, w jaki sposób tysiące festivalowiczów wydostanie się w
            > niedziele z babich dołów

            No mnie to też trochę denerwowało, ale koniec końców przywykłem - zimna woda
            przy tych koszmarnych upałach miała swoje plusy. A w niedzielę udało mi się
            załapać na bus bez większych kłopotów, ale zaprocentowało tu wieloletnie
            doświadczenie w powracaniu wiecznie zatłoczonymi nocnikami z Łodzi do Zgierza.
            Poza tym nie miałem żadnych bagaży bo jeszcze nie zwijałem się z campingu.
            Zgadzam się, że generalnie był to spory zgrzyt.

            > nie uznaję tego występu za jakieś objawienie, sam dałem 6 bodajże, ale z
            > relacji kolegów rysuje sie obraz jakiejś totalnej kichy co prawdą nie jest i
            > wypacza obraz koncertu.

            No ale co ja tam nakłamałem w swoim opisie tego koncertu? Że ciągle nabijaliśmy
            się z Placebo? To szczera prawda była. Nic nie poradzę, że mamy takie wredne
            usposobienie. Że koncert był bez historii i bez ognia? No dla mnie właśnie taki
            był. Totalną kichę to sam sobie dodałeś. Dla mnie było to słabe po prostu.


            > otóż rysuje się grono słuchaczy na tym forum (dorzuciłbym do Ciebie , Ilhana i
            > Pagaja też Kubasę), którym po uznaniu jakie zyskał Sigur, zachciało sie obalić
            > mity i wyprostować innych na dobrą drogę przez mówienie o patosie ,
            > pretensjonalności itd . Moim zdaniem jest mylne stawianie tego jako zarzut. Czy
            >
            > rock progresywny to nie patos? Po pierwsze jesli patos to dopiero na Takk...,
            > po drugie taki patos (choc ja tak na prawde słysze go tylko w kilku momentach)
            > jest także składnikiem np. wielu dzieł muzyki poważnej. czemu tam jest to
            > pozytyw tu negatyw? zresztą operowanie słowami ogólnikami: patos ,
            > pretensonalność itd, moze ten zespół w świadomości wielu słuchaczy umiejscowiść
            >
            > w jednym szeregu z jakimś shitem typu Nightwish, tymczasem Sigur to odrębne
            > zjawisko. Muzycy, którzy zbudowali swój własny , niepodobny do niczego muzyczny
            >
            > światek. Dziwi mnie że ludzie którzy bod niebiosa wychwalaja np. twórczośc
            > sufjana, potem stawiają Sigurom zarzut patetyczności.

            Po pierwsze, Kubasa chyba nadal bardzo wysoko ceni "Agaetis", Ilhan też nie
            krytykował, więc coś se uroiłeś, tworząc z nas jakąś antysigurowską lożę.

            Zasadniczo nie lubię patosu (z pewnymi wyjątkami, których jednak nawet nie
            jestem sobie w stanie teraz przypomnieć). Denerwuje mnie zazwyczaj w muzyce
            klasycznej, z powodu patosu nie lubię rocka progresywnego i nie trawię np.
            "Enigmatic". Jeśli nie słyszysz go w nagraniach Sigur Ros (czy też słyszysz
            tylko w niektórych), to znaczy, że masz po prostu inaczej ustawiony swój
            patosometr i nie przeszkadza Ci, że w każdym utworze panowie jadą po najwyższych
            rejestrach, grając soundtrack do Wniebowstąpienia Najświętszej Maryi Panny. Nie
            lubię tanich wzruszeń, żenuje mnie, gdy artysta chce za wszelką cenę wycisnąć ze
            mnie łzy, a tak właśnie odbieram w tej chwili muzykę islandzkiego zespołu
            (jeszcze niedawno słyszałem ją inaczej i co z tego? mogę se zmieniać zdanie,
            kiedy chcę). Moja prawda jest taka, że tamtej nocy z opener'owej sceny, z gardła
            Jonsiego, ze smyczków zespołu towarzyszącego wylewały się hektolitry lepkiego
            likieru wiśniowego. Te trole rzucały w nas emocjonalną chałwą.

            Nie rozumiem powoływania się na przykłady Sufjana, Nightwish czy Talk Talk w
            innym poście, więc przechodzę nad tym do porządku dziennego.
            • pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 15:11
              aimarek napisał:

              > Jeśli nie słyszysz go w nagraniach Sigur Ros (czy też słyszysz
              > tylko w niektórych), to znaczy, że masz po prostu inaczej ustawiony swój
              > patosometr i nie przeszkadza Ci, że w każdym utworze panowie jadą po najwyższyc
              > h
              > rejestrach, grając soundtrack do Wniebowstąpienia Najświętszej Maryi Panny.


              Sigur Rós to stuprocentowy patos! Przynajmniej w większości kawałków, wyłączmy
              pojedyncze utwory. Patos najwyższej jakości, piękny, cudowny, porywający, czasem
              łzy wyciskający, a czasem co najwyżej lekko rozbawiający, pachnący na przemian
              młodością i starością, smutkiem z ciemnej piwnicy i radością porównywalną z
              widokiem z górskiego szczytu przy odpowiedniej przejrzystości powietrz. Taki
              patos, który jest charakterystyczny dla połowy moich ulubionych płyt. Patos
              pierwsza klasa, patos rulez!

              I zacznijmy traktować to słowo na równi z "melodyjny", "spokojny", "chwytliwy",
              czyli jako coś określającego, ale nie wartościującego, i będzie po problemie.

              "So much for pathos". ;-)
              • aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 15:17
                pytajnick napisał:

                > I zacznijmy traktować to słowo na równi z "melodyjny", "spokojny", "chwytliwy",
                > czyli jako coś określającego, ale nie wartościującego, i będzie po problemie.

                Lepiej zacznijmy się uczyć języka polskiego i dowiedzmy się, że "patos" -
                przynajmniej w jednym ze swoich znaczeń - jest określeniem jak najbardziej
                wartościującym.
                • pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 15:40
                  aimarek napisał:

                  > Lepiej zacznijmy się uczyć języka polskiego i dowiedzmy się, że "patos" -
                  > przynajmniej w jednym ze swoich znaczeń - jest określeniem jak najbardziej
                  > wartościującym

                  oczywiscie ze nie , samo okreslenie patos nie jest wartościujące. wartościujące
                  jest dopiero wtedy gdy umieścisz je w jakimś kontekście, wtedy wywołuje jakies
                  konotacje. w słowniku języka polskiego tez masz przykłady uzycia słowa patos w
                  róznych kontekstach i rózne synonimy tego słowa:

                  «nastrój powagi, którym są nacechowane rzeczy wielkie, mające historyczne
                  znaczenie; podniosłość, wzniosłość»
                  Patos pożegnania, walki.
                  Patos przemówienia, słów, utworu.
                  Poetycki, szlachetny, wzniosły, sztuczny, fałszywy patos.
                  Patos poezji romantycznej.
                  Czytać, mówić, deklamować, wygłaszać coś z patosem.
                  Wpadać w patos


                  pouczanie kogoś o tym żeby lepiej nauczył sie języka polskiego uważam za
                  niefajne

                  chciałem jeszcze tylko przypomniec że wiele najcenniejszych tekstów kultury,
                  np. Illiada - nacechowanych było patosem , a jednak nikt ich nie neguje
                  • aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 16:23
                    pszemcio1 napisał:

                    > oczywiscie ze nie , samo okreslenie patos nie jest wartościujące. wartościujące
                    >
                    > jest dopiero wtedy gdy umieścisz je w jakimś kontekście, wtedy wywołuje jakies
                    > konotacje. w słowniku języka polskiego tez masz przykłady uzycia słowa patos
                    w róznych kontekstach i rózne synonimy tego słowa

                    Sięgam po słownik i znajduję w nim także informację, że patos to "sztuczny
                    sposób wysławiania się, używanie słów, wyrażeń górnolotnych, pełnych przesady".
                    "Sztuczny" jest określeniem wartościującym czy nie?
                    Mając świadomość tego, że możesz mieć kłopoty z odpowiedzią na to pytanie,
                    przytoczę od razu dla ułatwienia definicję słownikową:

                    <<nienaturalny, udany, nieszczery, wymuszony; pozorny, fałszywy>>

                    W związku z tym, zasadne wydaje się moje twierdzenie z wcześniejszego wpisu, że
                    w jednym ze znaczeń "patos" ma zabarwienie wartościujące.

                    > pouczanie kogoś o tym żeby lepiej nauczył sie języka polskiego uważam za
                    > niefajne

                    To jest trudny język i warto zgłębiać jego tajniki. Ja tam się nie obrażam, gdy
                    ktoś wytyka mi nieścisłości w operowaniu przeze mnie naszą piękną mową. A jeśli
                    ktoś wychodzi i beztrosko postuluje wprowadzanie zmian nie do końca zgodnych z
                    zasadami języka (Pytajnick), to za swój patriotyczny obowiązek uważam zdzielenie
                    go linijką po łapie i uświadomienie pewnych złożoności znaczeniowych tego akurat
                    terminu.

                    > chciałem jeszcze tylko przypomniec że wiele najcenniejszych tekstów kultury,
                    > np. Illiada - nacechowanych było patosem , a jednak nikt ich nie neguje

                    Masz dziwny zwyczaj sprowadzania jednych tekstów kultury do innych, tworząc przy
                    tym jakieś zupełnie z dupy wzięte paralele. Nie godzę się na taką metodę
                    prowadzenia dyskusji, bo tak samo mógłbym zestawić z Iliadą np. oficjalną poezję
                    radziecką lat 50-ych, dowodząc wielkości tej drugiej.
                    • pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 17:38
                      aimarek napisał: > Sięgam po słownik i znajduję w nim także informację, że patos
                      to "sztuczny
                      > sposób wysławiania się, używanie słów, wyrażeń górnolotnych, pełnych przesady".

                      skoro mówisz że znajdujesz tam TAKŻE takie znaczenie, to sam utwierdzasz mnie w
                      przekonaniu, że znaczenie słowa patos jest zależne od kontekstu. może mieć rózne
                      wydźwięk, a nie tylko pejoratywny

                      > Mając świadomość tego, że możesz mieć kłopoty z odpowiedzią na to pytanie,
                      > przytoczę od razu dla ułatwienia definicję słownikową:
                      >

                      nie przypominam sobie żebym był chamski w stosunku do ciebie, ale skoro takie sa
                      twoje standardy no smutne w sumie

                      > Masz dziwny zwyczaj sprowadzania jednych tekstów kultury do innych, tworząc prz
                      > y
                      > tym jakieś zupełnie z dupy wzięte paralele. Nie godzę się na taką metodę

                      przypominam, że żeby cos nazwać zwyczajem musi być powtarzane odpowiednią ilość
                      razy.

                      no pewnie, lepiej w ogóle nic do niczego nie porównywać i stwierdzić że sigur
                      jest do dupy bo jest patetyczny. oczywiście inne wytwory działalności artystów
                      też są patetyczne ale nie są do dupy bo nie są sigurem



                      • aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 18:25
                        pszemcio1 napisał:

                        > skoro mówisz że znajdujesz tam TAKŻE takie znaczenie, to sam utwierdzasz mnie w
                        > przekonaniu, że znaczenie słowa patos jest zależne od kontekstu. może mieć rózn
                        > e
                        > wydźwięk, a nie tylko pejoratywny

                        Ale ej, chyba oczywistym jest, że w stosunku do Sigur Ros użyłem słowa "patos" w
                        znaczeniu opisanym w słowniku pod nr 2 jako stosowanie sztucznych i pełnych
                        przesady środków wyrazu, czyli w jak najbardziej dopuszczalnym językowo,
                        pejoratywnym znaczeniu. A Ty mi wyjeżdżasz z jakimiś Iliadami i tekstami, że
                        patos może być piękny, co jest jakby kompletnie obok tematu.

                        > nie przypominam sobie żebym był chamski w stosunku do ciebie, ale skoro takie s
                        > a
                        > twoje standardy no smutne w sumie

                        "Posłuchaj. Przyznaję się do niejakiego cynizmu, ale przemocy mówię NIE i walczę
                        z nią. Godnie przyjmuję razy i chętnie przyjmę jeszcze jeden, ponieważ wybrałem
                        życie przy boku Gandhiego i Kinga. Moje troski są natury ogólnej. Odrzucam
                        zemstę, agresję i odwet. Podwaliną mojego światopoglądu jest miłość. Kocham Cię,
                        szeryfie Truman"

                        > przypominam, że żeby cos nazwać zwyczajem musi być powtarzane odpowiednią ilość
                        > razy.

                        No może, ale w tej dyskusji użyłeś już 3 takich dziwnych porównań (Sufjan
                        Stevens, Talk Talk, Iliada; dodatkowo Nightwish jako antyteza).

                        > no pewnie, lepiej w ogóle nic do niczego nie porównywać i stwierdzić że sigur
                        > jest do dupy bo jest patetyczny. oczywiście inne wytwory działalności artystów
                        > też są patetyczne ale nie są do dupy bo nie są sigurem

                        Pisałem Ci, że "patetyczny" najczęsciej oznacza dla mnie "zły", albo
                        przynajmniej "nie z mojej bajki". Iliady też nie zwykłem czytać do poduszki, ale
                        Ty nadal rzeźbisz swoje.
                        • miecio4 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 18:44
                          aimarek napisał:

                          > Ale ej, chyba oczywistym jest, że w stosunku do Sigur Ros użyłem
                          słowa "patos"
                          > w
                          > znaczeniu sztucznych i pełnych
                          > przesady środków wyrazu




                          Odnosze wrażenie że znasz się na muzyce tak jak na piłce nożnej.
                          • aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 18:57
                            miecio4 napisał:

                            > Odnosze wrażenie że znasz się na muzyce tak jak na piłce nożnej.

                            W pełni się zgadzam i dziękuję za komplement.
                        • pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 18:45
                          aimarek napisał:
                          > Ale ej, chyba oczywistym jest, że w stosunku do Sigur Ros użyłem
                          słowa "patos"
                          > w
                          > znaczeniu opisanym w słowniku pod nr 2 jako stosowanie sztucznych i pełnych
                          > przesady środków wyrazu, czyli w jak najbardziej dopuszczalnym językowo,
                          > pejoratywnym znaczeniu.

                          ale ja nie zaprzeczam że używasz słowa w tym znaczeniu. mówie tylko że to co
                          dla ciebie jest czymś napuszonym i sztucznym, przeze mnie i wielu innych
                          odbierane może byc zupełnie inaczej. nie zgadzam się na kwitowanie twórczości
                          takim stwierdzeniem. patos w znaczeniu pejoratywnym może cechowac dorobek kapel
                          które nie mają muzycznie nic do powiedzenia, a próbują pokazać dzięki tej
                          stylistycznej przesadzie, że ich twórczość to coś więcej niż to czym jest w
                          istocie. problem z sigur ros jest taki że oni maja w kwestiach muzycznych do
                          powiedzenia bardzo wiele.

                          > No może, ale w tej dyskusji użyłeś już 3 takich dziwnych porównań (Sufjan
                          > Stevens, Talk Talk, Iliada; dodatkowo Nightwish jako antyteza)

                          Zarówno twórczości Sufjana , talk talk i nightwish można zazucić patetycznośc w
                          tym sensie, że ich twórcczośc zdaje się być w jakiś sposób wzniosła,
                          natchniona, górnolotna. i w tym sensie gdzieś tam uzywam ich jako przykładów,
                          ale nie wyobrażam sobie by takiemu sufjanowi robić z tego zarzut, podobnie mam
                          z Sigur.

                          > Ty nadal rzeźbisz swoje

                          w sumie to samo moge napisac o swoich postach.

                          nie martw sie, ze wzgledów technicznych zamilknę na długo
                          • kubasa Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 18:57
                            Ej nie znam specjalnie Nightwish (no dobra znam tylko nazwę) ale co jest w nich
                            GORSZEGO MUZYCZNIE niż w Sigur Ros?
                          • aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 19:13
                            pszemcio1 napisał:

                            > ale ja nie zaprzeczam że używasz słowa w tym znaczeniu. mówie tylko że to co
                            > dla ciebie jest czymś napuszonym i sztucznym, przeze mnie i wielu innych
                            > odbierane może byc zupełnie inaczej.

                            No ja wiem, że może i dlatego napisałem, w pierwszym poście, że rozumiem, co
                            ludziom może się w tym podobać, ale że ja tego nie łykam.

                            > nie zgadzam się na kwitowanie twórczości
                            > takim stwierdzeniem.

                            Masz do tego prawo, Pszemciu.

                            > patos w znaczeniu pejoratywnym może cechowac dorobek kapel
                            > które nie mają muzycznie nic do powiedzenia, a próbują pokazać dzięki tej
                            > stylistycznej przesadzie, że ich twórczość to coś więcej niż to czym jest w
                            > istocie.

                            Dokładnie takie odczucia miałem w trakcie koncertu Sigur. Było to dla mnie tak
                            bardzo pseudo, że ratowałem się ucieczką, depcząc po drodze jakieś zapłakane
                            embriony (najlepsza pozycja do słuchania Sigur Ros, ex aequo z leżeniem na
                            plecach i obserwowaniem bezkresnego nieba).

                            > > Ty nadal rzeźbisz swoje
                            >
                            > w sumie to samo moge napisac o swoich postach.

                            Podoba mi się Twój autokrytycyzm.

                            > nie martw sie, ze wzgledów technicznych zamilknę na długo

                            Właśnie szkoda, bo wszelkie polemiki są SOLĄ KAŻDEGO FORUM.
                            • mechanikk Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:05
                              > Właśnie szkoda, bo wszelkie polemiki są SOLĄ KAŻDEGO FORUM.

                              Sorry, że się czepiam, ale tak się przysłuchuję i mam wrażenie, że taka
                              polemika do niczego nie prowadzi. Właśnie zaczęliście powoli dochodzić do tego,
                              że wszystko co było do napisania napisaliście w swoich pierwszych postach.
                              • polleke Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:26
                                mechanikk napisał:

                                > Sorry, że się czepiam, ale tak się przysłuchuję i mam wrażenie, że taka
                                > polemika do niczego nie prowadzi.

                                A mnie się właśnie podoba. Chociaż można ją uatrakcyjnić wprowadzając na
                                przykład elementy walki w kisielu, i jeszcze Ilhan mógłby zakłady
                                zorganizować :P
                        • kwiat_paproci Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:15
                          aimarek napisał:
                          > Iliady też nie zwykłem czytać do poduszki

                          To błąd :P
                          Wybaczcie, ale musiałam to napisać ;D
                    • pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:27
                      aimarek napisał:

                      > To jest trudny język i warto zgłębiać jego tajniki. Ja tam się nie obrażam, gdy
                      > ktoś wytyka mi nieścisłości w operowaniu przeze mnie naszą piękną mową. A jeśli
                      > ktoś wychodzi i beztrosko postuluje wprowadzanie zmian nie do końca zgodnych z
                      > zasadami języka (Pytajnick), to za swój patriotyczny obowiązek uważam zdzieleni
                      > e
                      > go linijką po łapie i uświadomienie pewnych złożoności znaczeniowych tego akura
                      > t
                      > terminu.

                      Wykazujesz pewne poczucie humoru, a w mojej przepakowanej nim na ile potrafiłem
                      wypowiedzi jakoś żartu i prostej intencji nie zauważyłeś...
                      • aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 21:22
                        pytajnick napisał:

                        > Wykazujesz pewne poczucie humoru, a w mojej przepakowanej nim na ile potrafiłem
                        > wypowiedzi jakoś żartu i prostej intencji nie zauważyłeś...

                        Ależ zauważyłem:

                        > Patos najwyższej jakości, piękny, cudowny, porywający, czasem
                        > łzy wyciskający, a czasem co najwyżej lekko rozbawiający, pachnący na przemian
                        > młodością i starością, smutkiem z ciemnej piwnicy i radością porównywalną z
                        > widokiem z górskiego szczytu przy odpowiedniej przejrzystości powietrz.

                        Świetna satyra na język blogów.
                        • pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 21:27
                          aimarek napisał:

                          > Świetna satyra na język blogów.

                          Jeszcze intencja była.
                • pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 16:11
                  aimarek napisał:

                  > Lepiej zacznijmy się uczyć języka polskiego i dowiedzmy się, że "patos" -
                  > przynajmniej w jednym ze swoich znaczeń - jest określeniem jak najbardziej
                  > wartościującym.

                  Uch, super, walczmy dalej.
            • pszemcio1 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 15:46
              aimarek napisał:
              > No ale co ja tam nakłamałem w swoim opisie tego koncertu? Że ciągle
              nabijaliśmy
              > się z Placebo? To szczera prawda była

              no widac nie ma obiektywnej prawdy

              > Po pierwsze, Kubasa chyba nadal bardzo wysoko ceni "Agaetis", Ilhan też nie
              > krytykował, więc coś se uroiłeś, tworząc z nas jakąś antysigurowską lożę.

              nie pisałem o żadnej loży a o pewnej tendencji wynikających z niektórych
              wypowiedzi. Nie chcę rozmawiać o Kubasie gdy go tu nie ma, ale akurat Kuba
              mówił dużo o patosie i pretensonalności, jako głównym argumencie
              przeciwko "Takk...", wiem bo sam sie z nim o to spierałem, tyle że nie na tym
              forum
              • jack9 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:07
                Jak jeszcze raz przeczytam w tym watku słowo "Patos"
                to przesięgam że wyjdę na balkon i zacznę KURWA wrzeszczeć !!!
                a przecież ja jestem niespotykanie spokojny człowiek
                • aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:14
                  jack9 napisał:

                  > Jak jeszcze raz przeczytam w tym watku słowo "Patos"
                  > to przesięgam że wyjdę na balkon i zacznę KURWA wrzeszczeć !!!
                  > a przecież ja jestem niespotykanie spokojny człowiek

                  A se wrzeszcz. Co mje to.
                  • jack9 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 20:31
                    aimarek napisał:

                    > jack9 napisał:
                    >
                    > > Jak jeszcze raz przeczytam w tym watku słowo "Patos"
                    > > to przesięgam że wyjdę na balkon i zacznę KURWA wrzeszczeć !!!
                    > > a przecież ja jestem niespotykanie spokojny człowiek
                    >
                    > A se wrzeszcz. Co mje to.

                    Gadasz tak bo nie jesteś moim sąsiadem...;)
                    Ze tez ja Cię na Openerze nie spotkałem...;)

                    Różnymi słowami można określić muzykę Sigur Ros - co się na ten "patos"
                    uparli???
                    • aimarek Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 21:19
                      jack9 napisał:

                      > Różnymi słowami można określić muzykę Sigur Ros - co się na ten "patos"
                      > uparli???

                      Prowokujesz, a potem będziesz wrzeszczał.
                      Słusznie zauważył Mechanik, że wszystko, co miałem do powiedzenia, wyłożyłem we
                      wcześniejszych postach.
                      • jack9 Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 22:24
                        www.polskieradio.pl/trojka/trzymaj/
                        Czy tylko mi się wydaje że kolega Stelka czyta nasze forum?
                        • pytajnick Re: Opener 2006 - komentarze 11.07.06, 22:42
                          jack9 napisał:

                          > www.polskieradio.pl/trojka/trzymaj/
                          > Czy tylko mi się wydaje że kolega Stelka czyta nasze forum?

                          Szanowna Piżmak, my naprawdę już jesteśmy opiniotwórczy!
                          - nawet bez podejmowania jakichkolwiek specjalnych działań ku temu...
    • aimarek Relacja w MTV 14.07.06, 10:45
      Wrzucałem już w inny wątek, ale jeszcze raz, żeby nikomu nie umknęło:
      Niedziela, godz. 20, MTV.
      • aggressive Re: Relacja w MTV 14.07.06, 16:51
        MTV Polska? gdzie znalazłeś to info? bo na ich stronie nic nie ma na ten temat
        • ilhan Re: Relacja w MTV 14.07.06, 16:57
          W dzisiejszej "Gazecie Telewizyjnej".
          • aggressive Re: Relacja w MTV 14.07.06, 17:21
            dzięki
      • wososh Re: Relacja w MTV 15.07.06, 17:59
        czy ktoś planuje to zarejestrować cyframi? ;D
        • aimarek Relacja w MTV - 20 lipca, godz. 20 17.07.06, 11:36
          Jak wiadomo, wczoraj zamiast relacji z festiwalu, obejrzeliśmy materiał o
          CZWORONOGACH największych gwiazd showbiznesu. Były pieski Tori Spelling,
          Elizabeth Taylor, Paris Hilton. Dowiedzieliśmy się także o specjalnie szytych
          torbach za 4 tysiące dolarów, w których można pomieścić takiego MILUSIŃSKIEGO.
          Bardzo ciekawy program i kto nie oglądał, może żałować.

          A relacja z festiwalu, according to mtv.pl, będzie w czwartek o 20.
    • pagaj_75 emtiwi anplakt 20.07.06, 20:39
      ŻENUA. tyle mam do powiedzenia jeśli chodzi o materiał na temat największego
      przeżycia muzycznego jakiego doświadczyłem w swoim marnym życiu. :(
      • ilhan Re: emtiwi anplakt 20.07.06, 20:46
        Ta. To uderzające, że MTV może sobie pozwolić na trzy godziny dziennie jakichś PENETRATORÓW itp., a z *muzycznego* wydarzenia roku przedstawia 20-minutową relację, która koncentruje się na rozmowie z Niemcem pod prysznicem i z Finką przy kiblach. Muzyki tam było chyba razem ze dwie minuty.
        • aimarek Re: emtiwi anplakt 20.07.06, 23:33
          No MTV już dawno przestała być muzyczną telewizją. W sumie jest to w tej chwili
          tak straszny ściek, że chce się wyć.
          • aimarek Re: emtiwi anplakt 20.07.06, 23:36
            Aha, ale w sumie kumpel mi uświadomił, że prawdopodobnie nie mieli praw do
            pokazywania tych występów w większym wymiarze czasowym. TVN ostro tam się
            promował, więc może nie dali MTV. Inna sprawa jaki sami zrobią z tego użytek.
            Pewnie żaden. No tak sobie spekuluję teraz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja