Dodaj do ulubionych

OuMuPo czyli świry na deckach vs literatura

05.04.07, 20:14
Jest tak: dawno temu, w czasie kiedy narkotyki były uważane za zdrowsze od religii, a literatura gryzła własna dupę, paru paru francuskich i amerykańskich wariatów tak znudziło się czytanymi przez siebie książkami, że postanowili wymyslic literaturę od nowa. Tym sposobem Raymond Queneau, Georges Perec, Harry Mathews, Italo Calvino i Marcel Duchamp przedarli się z hukiem do historii literatury, zakładając OuLiPo (Laboratorium Literatury Potencjalnej) i pokazując, że można ześwirować z literkami na paręnaście mocno barwnych sposobów.

Pisane przez nich powieści, wiersze i opowiadania poddane były ścisłym rygorom matematycznym i lingwistycznym (powieśc lippogramowa - takak w której w ogóle nie występuje jedna z liter - przykład mistrzowski:, Vox angelica ku rozrywce expertów, expedientek, excentryków: chronogram na rok 1997 Harryego Matthewsa, gdzie nie ma liter c, d, m, l, v, x, powieść metodą n-7 w której kazdy rzeczwonik zostaje zastapiony siódmym słowem ze słownika, które następuje po nim itd.) Nad wszystkim tym unosił sie duch dwóch najwiekszych wariatów literatury francuskiej XX wieku, czyli patafizycznego Alffreda Jarry (Król Ubu, Pasja Jezusa Chrystusa jako Etap Tour De France) i Raymond Roussela (Locus Solus, Impresje Afrykańskie). Zostały po nich wielkie teksty - Rzeczy i Życie, Instrukcja Obsługi Georgesa Pereca, Zazi w metrze i Ćwiczenia stylistyczne Quenaeau, Przemianay, Moje życie w CIA Mathewsa (swoja drogą uznawane za protohiperteksty) - i całkowicie nowy sposób myslenia o sztuce, której wielkośc nie wynikała z rozbuchanej odautorskiej wyobraźni, tylko ze stosowania ścisłych reguł.

I teraz, czemu o tym piszę na forum muzycznym, prócz oczywistej potrzeby megalomańskiego pochwalenia się, że o tym wiem?

Otóz jest tak: maleńka wytwórnia francuska Ici d'ailleurs, wyspecjalizowana głównie w softowej izi-listeningowej elektronice i neo-kameralistyce (Matt Eliott, Yann Tiersen) postanowiła wprowadzić trochę zamieszania w swój katalog i i odkurzyc Oulipowskie pomysły, tworząc OUMUPO (Ouvroir de Musiques Potentielles - Laboratorium Muzyki Potencjalnej).

Ustalono szereg reguł: każda płyta jest jest jednym setem mikserskim, każda trwa 42 minuty, w każdej wykorzystuje się tylko kawałki twórców z Ici i ich sublabela 0101, każda zawiera 30 sekundowy sampel, który musi otwierać i zamykać płytę tworząc loopa, musi byc na niej wykorzystana muza, co najmniej 5 róznych wykonawców, dj sam wybiera dodatkowe ograniczenia i musi je jasno okreslić oraz kilka innych (full spis na stronie Ici)

Płyt od roku 2003 powstało 5: - ostatnie dokonanie Eliotta pod szyldem Third Eye Foundation - OuMuPo 1 - oparte głównie na mixach Yanna Tiersena, którym Matt nadaje barowo-pijacki sznyt knajpy o 4 nad ranem, charakterystyczny dla wszystkich dokonań TEF;
Rob Swift - OuMuPo 2, czyli najczystsza turntablistyczna jazda na deckach, gdzie wszystkie kawąłki były mixowane po pułnocy (wybrane ograniczenie Swifta);
Robina Steinera - OuMuPo 3, gdzie najlepiej widać do jakich wariackich pomysłów i jak cudownych rezultatów mogą doprowadzić narzucone sobie restrykcje - mixowanie tylko na pre-mixowanych trackach, scratche tylko przy uzyciu lewej ręki, partie perkusji dogrywane tylko na zywo przez Steinera, intro pierwszego kawałka płytuy remiksowanego wykonawcy staje się zakończeniem 4 z rzedu wybranego kawałka z płyty);
OuMuPo 4 - Kid Loco, jak na razie album z wszystkich najlepszy muzycznie, przy czym nastepuje tu rzecz przedziwna, ponieważ mega-gwiazdor wyluzowanych brejków pod drinki z palemką i grubo krecone blanty, bierze na adaptery raczej cięzszych wykonawców z Ici - Bastard, Headphones, Married Monk i nadaje im kilkoma prostymi patentami lekkośc swoich klasycznych popisowych numerów, które rozruszają każda laskę w kwiecistej kiecuniu;
OuMuPo 5 - Dj Hide, którego nie potrafię namierzyć (help!:)
i ostatnie OuMuPo 6, to pełne szaleństwo w wykonaniu mega japońskiej godzilli, czyli Dj Krusha, gdzie patentem wiodącym jest próba utworzenia z 13 kompletnie odmiennych kawałków całości tak spójnej by po pierwsze brzmiała jak kompozycja jednego wykonawcy, a po drugie, by opowiadała jakąs historię. Jako, że teksty narracyjne sa po franzusku, to nie wiem, czy zamiar nr 2 sie powiódł, natomiast muzycznie jest to rzecz, która o 10 długości przebija ostatnie mixerskie dokonanie Krusha, czyli Stepping Stones.

W planach płyty następne i kolejne a mnie się morda cieszy jak wściekła, bo dawno nie słysząłem takiej dawki kompletnie przemyslanej a przy tym totalnie wariacko pieknej muzyki. Warto poszukać, a nawet szarpnąc się na oryginały, ponieważ każdej płycie towarzyszy 16 stronicowy komiks, z opowieścią wiodącą, równiez tworzoną wedle zasad kombinatoryki, tym razem przez twórców związanych z OuBePo - czyli Laboratorium Komiksu Potencjalnego. Mała rzecz a cieszy.

P:)
Obserwuj wątek
    • grimsrund Re: OuMuPo czyli świry na deckach vs literatura 05.04.07, 21:15
      Znaczy się, coś wart jest ten Married Monk? Od dłuższego czasu widuję ich płytę
      R/O/C/K/Y w jednym miejscu, nader tanio, ale otoczoną taką chałą, że założyłem,
      iż to taki sam techniawo-szit jak Scooter czy inny ATB...

      Nawiązując zaś do tematu, całość przedsięwzięcia (razem z poszczególnymi
      komiksami i dodatkowym komiksem) można kupić w boksie w ichnim sklepiku za
      60.50 eurosów (razem z transportem).


      www.diva-music.com/catalog/product_info.php?products_id=204&language=en
      • braineater Re: OuMuPo czyli świry na deckach vs literatura 05.04.07, 21:25
        hamm, cięzko powiedzieć. Jak ci podchodzi takie rzewne pitolenie dla sentymentalnych licealistek typu Noir Desir i generalnie nie masz francuskiego rocka za jeden z bardziej komicznych wynalazków w dziejach muzyki, jak to ma miejsce w moim przypadku, to moze podejść. Gościnnie hula tam Tiersen i kolesie z Calexico, a generalnie zamysł jest taki, że francuzi postanowili nagrać najbardziej hamerykańska płytę świata, co w sumie brzmi jak wypociny Springsteena, tyle, że jest strawniejsze.
        tu jeden wałek na licencji CC, więc można sobie sprawdzić:
        www.archive.org/details/musicTheMarriedMonk
        P:)
    • jazzkam Re: OuMuPo czyli świry na deckach vs literatura 06.04.07, 12:16
      ooo, muszę się zainteresować, bo w sumie nie skojarzyłem przeglądając
      dyskografię elliotta, że taka zbieżność nazw musi coś oznaczać. oulipo się
      zainteresowałem już jakiś czas temu, queneau na czele ale poluje oczywiście na
      Życie Instrukcja Obsługi. po researchu półrocznym na allegro stwierdzam, że
      jeśli teraz się pojawi to dam już te 250 zł żeby mieć pewność że wylicytuję.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka