Dodaj do ulubionych

Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu?

02.04.08, 22:14
Bo ja trochę.

Joint miesiąca:
Studio 1 - "kolorowe" EP-ki z lat 1995-97
Wolgang Voigt znany jest głównie chyba jako Gas (słusznie), tudzież
Mike Ink (chyba ciut mniej słusznie), a historia jakoś milczy na
temat jego przezajebistego projektu o nazwie Studio 1, w którym na
przestrzeni 10 winylowych wydawnictw koleś praktycznie przećwiczył
minimal w postaci, w jakiej znamy go dzisiaj. I nie ma tak, że to
jakaś poszukująca muzyka - to Voigt, który jak najbadziej znalazł
to, czego szukał i wyciska wynalazek do cna. Dzieje się tu mniej
więcej tyle, ile na płytach Gas (czyli niewiele ;)), niezła to
techno-młócka jest, ale (jak na tamte czasy) rewolucyjna (i
rewelacyjna) młócka to. W tym czasie podobny projekt podobnież
prowadził Ritchie Hawtin (jako Concept 1), ale te nagrania są
cholernie trudno dostępne (12 mocno limitowanych winyli), więc
trudno mi ocenić. Na dokładkę dorzucamy do tego remiksy owego
materiału autorstwa Thomasa Brinkmanna i techno-błogość pojawia się
na pagajowym pysku. Oh yeah.

Thomas Brinkmann - Rosa (2000)
Składanka nagrań z EP-ek z końcówki lat 90. wydanych pod wdzięcznymi
żeńskimi imionami. Dużo cieplej niż w przypadku Studio 1, trochę
bardziej melodyjnie, bardzo przyjemnie, ale nie miażdży tak jak
dzieło Voigta. Miłe niemniej.

Gutbucket - Sludge Test (2006)
Jazz-rockowy kwartet z Niu Jorku, gdzieś tam czasami przypominający
Naked City (choć bez tej prowokacji). Saks + gitara + bas + perka i
bez przegiętych improwizacji. Całkiem spoko.

Kutiman - Kutiman (2007)
Oł dżizas. Tutaj Glebogryzarka mógłby zakrzyknąć "Klisze!".
Normalnie najprawdziszy Żyd z Izraela, który nasłuchał się trochę za
dużo Dżordża Klintona, a także Dżamirokłaj i kopiuje, kopiuje,
kopiuje... Tylko, że kurde nie mogę się od tego oderwać, bo wydaje
mi się, że jednak jakaś wartość dodana tam jest, choć ciężko mi,
lajkonikowi, to uchwycić w słowa. Kompozycyjnie bardzo mocne to,
choć w dwóch-trzech kawałkach zbyt pościelowo. Glebo Glebo, powiedz
przecie, czy to dobre jest? :/

Jacaszek - Treny (2008)
No powiedzcie czy może być bardziej czerstwy pomysł - zrobić muzykę
do trenów Jana z Czarnolasu? Tylko, że - fuck - dobre to jest,
niestety. Normalnie, dawno się tak najzwyczajniej w świecie nie
wzruszyłem słuchając muzyki. Michał Jacaszek trzyma emocje na wodzy
i ani przez moment chyba nie przegina, o co łatwo przy takich
historiach. Brzmi to jakby zamknąć w jednym studiu Maxa Richtera z
Murcofem i może jeszcze Marsenem Julesem na dokładkę, tak z grubsza.
I to polska muzyka jest, niewiary-kurwa-godne.


A teraz to już poleci:
Am-Boy - Horrible Oracle Blessedness (2007)
Błeeeeeeeech! Yet another Boards of Canada rip-off. Cieniutkie jak
podeszwy w moich ulubionych trampkach.

Naw - (prawie) wszystko
Kolega Neil Wiernik z Kanady, stylistycznie (i towarzysko)
skolegowany z Tomasem Jirku, gra takie inspirowane Basic Channel
nocne ambient-techno. Da się posłuchać parę razy, ale bez wnikania w
szczegóły, bo w sumie bez polotu.

Claro Intelecto - Metanarrative (2008)
Kolesie z Boomkata się tym podniecają, no ale oni muszą to sprzedać,
więc nie dziwota, poza tym robi się chyba moda na label Modern Love.
No ładne jest to, choć podszyte jakąś netlabelową amatorszczyzną.
Klimaty (no, powiedzmy) Basic Channel spotykają klimaty (powiedzmy)
ambient techno z połowy lat 90. Trzy-cztery razy da radę, a potem
odstawić na jakiś czas, a potem spróbować znowu.

przypominajki:
William Basinski - prawie wszystko
No łykam kolesia jak leci, chociaż w sumie ma dwa patenty na krzyż i
je eksploatuje do wyrzygania. Ale w jego przypadku (na razie) to nie
przeszkadza.

No i mnóstwo innych rzeczy, o których nie chce mi się do Was pisać,
bo Was lubię, hej.
Obserwuj wątek
    • cze67 Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 02.04.08, 23:14
      Ciekaw byłem czy ktoś założy ten wątek, czy komuś się będzie
      chciało...

      W marcu słuchałem dużo i nieuważnie, przeczesując i czesząc sieć z
      rzeczy, które chciałem posiadać, ale bałem się se wziąć.
      Z muzyki słuchanej na trzeźwo:
      Huun-Huur-Tu i Yat-Kha, czyli muzyka z dalekiej Tuvy, której
      charakterystyczną cechą jest głęboki, pochodzący z głębi trzewi i
      głębi stepów głos. Wszystko co udało mi się ZNALEŹĆ, głębokie
      preżycie muzyczne i duchowe
      The Epileptics - tu jeszcze raz podziekowanie autorowi wątku za
      udostępnienie mi tej wyglądanej od lat muzyki.
      Joy Division - utrzymujący się od miesięcy trans mający swój
      początek w napchanej do granic przyzwoitości sali wrocławskiego
      Capitolu.
      Pogłebienie tematu Beach Boys - spore rozczarowanie w sumie
      Poza tym Orb, Orbital, Siekiera, Pizzicato Five...
      • noizzy Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 02.04.08, 23:48
        Lao Che - Gospel - płyta świetna, ale jakoś mi się przejadła podejrzanie szybko...
        Gnarls Barkley - The Odd Couple - wstyd się przyznać, że w ogóle tego słuchałem,
        ale na szczęście (wierzcie lub nie) sięgnąłem po to zupełnie przypadkowo
        NIN - Ghosts I-IV - mi się to w zasadzie podoba, ale podejrzewam, że Reznor
        skończył się na Kill `Em All :P
        Leningrad - Mat Bec Elektritschestwa - fajowe, że hej! (to się nazywa
        wysublimowany komplement :P)
        DeVotchka - po całości uwieńczone najnowszym albumem; w zasadzie to nie mam co
        chwalić, bo wszyscy to już dawno znają - niesamowicie wciągające
        The Cure - po całości
        Deep Purple - Made In Japan - już słyszę Wasze chichoty złośliwe :P Ale się nie
        poddam! Słuchałem tego szkrabem będąc, bo gdzieś ok. 3 klasy podstawówki, a
        później zupełnie o tej płycie zapomniałem. Trafiłem teraz na nią zupełnie
        przypadkowo i przypomniałem sobie momenty życia, które tkwiły gdzieś tam w
        podświadomości, a teraz wyszły na światło dzienne. Tytuł "Radochy miesiąca" dla
        tego albumu :)
        Antony And The Johnsons - po całości
        The B52s - Funplex - do tramwaju ;)
        REM - Accelerate - jak najszybciej trzeba o tym zapomnieć

        Na koniec, specjalnie dla Che... dyskografia Beatlesów wrzucona do Winampa z
        opcją shuffle i słuchana przez cały miesiąc :)

        To na tyle, coby się dalej nie upokarzać :P
      • ilhan Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 02.04.08, 23:48
        Heh, zabawne, szedłem sobie od kumpla po meczu godzinę temu i pomyślałem, że nie ma tego wątku i że wstyd.

        Słuchałem Orange Juice, Def Leppard i Vampire Weekend, znakomitych off-sesji Afro Kolektywu i The Car Is On Fire, poza tym w sumie bardzo dużo nowości, z których najbardziej daje radę ostatni Destroyer, by wykręcić się od wymieniania pewnej WSPANIAŁEJ płyty, która wyjdzie dopiero w kwietniu.
    • glebogryzarka1 Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 05:12
      A-ha - Scoundrel Days (9.5/10)
      niech ktoś mi jeszcze spróbuje sklarować że lata 80 nie były złotą
      dekadą dla popu, to dostanie metaforycznie acz niechybnie w ryj.
      jakże okrutnie doskonały songwritersko jest to album. goście
      wdzięcznie wyhamowują na dwóch ostatnich indeksach jak Massa na
      poboczu w Malezji, ale manewr ten kosztuje ich siedem i pół punkta
      mniej.

      Apteka - Menda (7/10)
      powrót do czasów kiedy ludzie uchodzący aktualnie za podpory
      artystycznego etosu napierdalały aktualnie nieistniejącymi grzywami
      w rytm riffów zespołu Biohazard. nader satysfakcjonujące, co
      stwierdziłem po raz pierwszy dawno temu, tj. podczas
      wczesnoporannego soundchecku Apteki na zeszłorocznym Openerze, gdy
      to tarzałem się obalony mocą utworu "Diabły" po jeszcze wówczas
      suchej nawierzchni.

      Ellen Allien - Berlinette (6.5/10)
      hołd dla Kraftwerk na miarę teraz i tam; przy okazji najbardziej
      grubo brzmiąca płyta z elektroniką jaką słyszałem.

      Shyne - The Truth (6.5/10)
      twarda rzeczywistość na twardych beatach.

      Eis - Gdzie jest Eis (6/10)
      twarda rzeczywistość na miękkich beatach; single dają niejakie
      pojęcie o tym, jak mógłby brzmieć polski hiphopowy mainstream, gdyby
      był uprawiany tylko przez przyzwoitych mcs, JAK W STANACH.

      Annie - Annie (5.5/10)
      gupi teen-pop, ale nie przeoczmy przynajmniej znakomitych "Chewing
      Gum" i "Heartbeat".

      Taxi Girl - Cherchez le garcon (5/10)
      francuska odpowiedź na Ultravox, nieco bełkotliwa; ale tytułowy
      zapierdala, a kawiarniany smutas na końcu owszem stylowy i
      odświeżający.

      Swollen Members - Bad Dream (5/10)
      kurwa nie wiem skąd rekrutują się ci goście, ale po brzmieniu ich
      płyty obstawiam że z wielkich domów na amerykańskich przedmieściach
      i że słuchali równie dużo NWA jak Sonic Youth. trochę jak wczesny
      Rawkus z okresu soundbombing przeorany przez Anticon. czyli fajne,
      ale średnio fajne. tytułowy i "Deep End" wymiatają strasznie, jednak.

      Dwa Plus Jeden - Bez limitu (3/10)
      bardzo nieporadne, bardzo MEDIOKRYCZNE. sytuację ratują tylko trzy
      single ("Krach", "XXI wiek" i opatrzony najstraszliwszym tytułem
      dekady "Gdy grali dla nas Rolling Stones").

      zingle miesiąca:
      1) Mary J. Blige ft. Lil' Mama - Just Fine (pierwszy raz - i to jak -
      rusza mnie utwór tej chuj wie czemu cenionej DIVY; niestety to
      podobno tylko remix)
      2) Thieves Like Us - Drugs in my Body (ach, kwintesencja tego czego
      aktualnie oczekuję od muzyki)
      3) Furia Futrzaków - Nie stało się nic złego (usłyszycie o nich jak
      tylko skończę ich nagrywać, a przynajmniej tak mi się bezbłędnie
      wydaje)
      4) The Pogues - Whiskey You're the Devil (zgadnijcie, co piłem)
      5) US5 - One Night with You (inteligentne, miłe nawiązanie do "End
      of the Road" Boyz II Men)

      na temat Kutimana chętnie się wypowiem, zachęcony nazwą, jak tylko
      mi się ściągnie. spodziewam się czegoś godnego, ponieważ wierzę
      koledze (btw. 'kolega to do dupy przylega' mawia mój stary)
      Pagajowi. signing off, smutna faja
      • ihopeyouwilllikeme Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 10:57
        > niech ktoś mi jeszcze spróbuje sklarować że lata 80 nie były złotą
        > dekadą dla popu,

        Takie opinie to już chyba tylko w Radiu Maryja można usłyszeć.

        Przez cały miesiąc słuchałem właściwie wyłącznie klasyki i jazzu na
        Dwójce w dzień, i różnych fajowych eksperymentów, które puszczają w
        Dwójce po północy. Dwójka to zdecydowanie najlepsza rzecz, jaką w
        tej chwili oferuje nam nasze kochane państwo. Mam po dziurki w nosie
        rocka i popu ( za jednym wyjątkiem.. niestety, U2 jest
        niezniszczalne. Mogę teraz włączyć po raz milionowy War, i będę
        doznawał jak 8 lat temu. Jeżeli to nie jest wielki zespół, to mnie
        po prostu nie ma. )
        • ilhan Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 13:00
          ihopeyouwilllikeme napisał:

          > > niech ktoś mi jeszcze spróbuje sklarować że lata 80 nie były złotą
          > > dekadą dla popu,
          >
          > Takie opinie to już chyba tylko w Radiu Maryja można usłyszeć.

          No właśnie kurde nie. Właśnie to jest powszechne, że ludzie (w tym niby świadomi muzycznie polscy dziennikarze z dorobkiem) zaczynają wypowiedź o tej dekadzie od tekstu: "lata osiemdziesiąte to dekada kiczu".
          • cze67 Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 19:13
            > No właśnie kurde nie. Właśnie to jest powszechne, że ludzie (w tym
            niby świadom
            > i muzycznie polscy dziennikarze z dorobkiem) zaczynają wypowiedź o
            tej dekadzie od tekstu: "lata osiemdziesiąte to dekada kiczu".

            No, nie ukrywam, że i ja przed laty tak myślałem. Ale najmłodsi
            uczestnicy tego forum wybili mi taki pogląd skutecznie z głowy. I
            bardzo dobrze.
          • pagaj_75 Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 22:27
            ilhan napisał:

            > No właśnie kurde nie. Właśnie to jest powszechne, że ludzie (w tym
            > niby świadom i muzycznie polscy dziennikarze z dorobkiem)
            > zaczynają wypowiedź o tej dekadzie od tekstu:
            > "lata osiemdziesiąte to dekada kiczu".

            Ale to właśnie ów pop jest rozumiany przez nich (rockistów
            przebrzydłych) jako kicz. A Glebo pisał, że podobno lata 80. są
            postrzegane jako słabe dla popu. Sprzeczności nie widzę.
          • ihopeyouwilllikeme Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 04.04.08, 15:49
            Nie przypominam sobie, kiedy ostatni raz słyszałem taką opinię..
            Przecież nawet w Teraz Rocku Michał Kirmuć zawsze jest oddelegowany
            do zachwycania się popem lat 80. Zresztą, oczywiste jest, że lata 80
            to " dekada kiczu " - a za owym kiczem kryła się ( a właściwie w
            ogóle się nie kryła, tylko wprost biła po uszach ) znakomita muzyka.
            Ja tu nie widzę sprzeczności.
    • braineater Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 08:50
      Thus Spoke last.fm:
      Jay-Z – MTV Unplugged
      The Roots – Organix
      The Roots – Do you want more???!!??
      Santessa – Delirium
      Jacques Loussier Trio – Baroque Favorites
      The World/Inferno Friendship Society – Addicted To Bad Ideas
      Erykah Badu – New Amerykah Part One (4th World War)
      Julee Cruise – The Voice of Love
      Erik Satie – The Best Of
      Barry Adamson – Back To The Cat
      Jan Lundgren Trio – Cooking! at the Jazz Bakery
      The Souljazz Orchestra – Freedom No Go Die
      The Souljazz Orchestra – Uprooted
      Lars Horntveth – Pooka
      Metaform - Standing on the Shoulders of Giants
      Vershki Da Koreshki – Real Life Of Plants
      Tuatara – Breaking the Ethers
      Tuatara – Trading With the Enemy
      Guru – The Best Of Guru's Jazzmatazz
      The Tiny – Close Enough
      Jimi Tenor – Out of Nowhere
      Indigo Jam Unit – demonstration
      Saddleback – Night Maps
      Tuatara – Cinemathique
      Carlos Santana – Divine Light
      Borko: celebrating life
      Marina Celeste – Acidule
      Dirty Elegance – Finding Beauty In The Wretched
      Santa Dads – Anima Mundi
      Shadow Huntaz – Valley of the Shadow
      Jimi Tenor – Utopian Dream
      Bugge Wesseltoft – New Conception of Jazz
      Jukka Eskola – Jukka Eskola
      John Keating – Space Experience
      The Landau Orchestra – Janus Plays Telephone
      Kaki King – Until We Felt Red
      Kaki King – Everybody Loves You
      Stan Getz & Charlie Byrd – Jazz Samba
      Arts the Beatdoctor – Transitions
      Phuturistix – Breathe Some Light
      Beth Gibbons & Rustin Man – Out of Season
      A.K.A.C.O.D. – Happiness
      Darla Farmer – Rewiring The Electric Forest
      Movietone – Movietone
      Baxter – Baxter
      Movietone – The Blossom Filled Streets
      Rafael Anton Irisarri – Daydreaming
      Weird War – If You Can't Beat 'em, Bite 'em
      Björk – MTV Unplugged
      Pascal Comelade – Mètode de Rocanrol
      The Monks – Black Monk Time
      am-boy – Horrible Oracle Blessedness
      Nightmares on Wax – Smokers Delight
      Morphine – Good
      Nightmares on Wax – In A Space Outta Sound
      Jazzamor – Beautiful Day
      Portishead - Third
      Morphine – Like Swimming
      Morphine – Yes
      Morphine – Yes
      David Candy – Play Power
      The Pan African Orchestra – Opus 1

      Płyta miesiąca: Portishead - Third, istotne odkrycia Baxter, The SoulJazz Orchestra, The Monks, co są bogami. Największa radośc miesiąca A.K.A.C.O.D. – Happiness, bo jednak da się grać low-rocka po śmierci Sandmana i może to być prawie tak samo dobre jak Morphine. A jesli w zeszłym miesiącu nie ogłosiłem Metaforma pierwszą ważną płytą 2008, to własnie to robię.

      P:)
        • braineater Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 19:51
          Ja się okresowo wkręcam w całego Loussiera, Satiego w jego aranżach uwielbiam (od tej płyty zacząłem), ale najprawdziwsza magia to jest Ravel (17 minutowa wersja Bolera, która idzie jak kolej Transsyberyjska) i Bach. W życiu nie wierzyłem, że można tak idealnie połczyć jazzowy feeling z graniem klasyki i nie wyprodukowac przy tym kawałka kupy, który nnie ma niczego wspolnego ani z jazzem ani z powazką. Miszcz śfiata po prostu w tej dziedzinie.

          Ja nie narzekam, bo nigdy nie byłem fanem Portishead, poza Roseland NYC nie udało mi się powaznie potraktować żadnej płyty tej kapeli, ale tutaj jest tyle perełkowych hiciaków, że nie sposób się oprzeć. Plus mnóstwo naprawdę przyjemnego kombinowania i rozpieprzania przyzwyczajeń odbiorcy. Zdecydowanie cudna płyta, której żaden cham zbolały forumowy (łacznie ze mną) nie chce założyć wątka (mimo, że idzie jak widac na płyte miesiąca juz w paru wpisach), bo jej jeszce oficjalnie nie ma. Jebana hipokryzja:P

          P:)
        • braineater Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 04.04.08, 12:22
          To jest nowy, świży i ciepły Barry Adamson, który oszalał i nagrał zestaw totalnych hiciaków. Coś jak Michael Bubble we wcieleniu narkotyczno-demonicznym, z rockowym basem, dęciakami z sampla i na zywo, oraz powalonymi rytmami. A przy tym muzyka ładna, miła i przystępna, okraszona tekstami o zabijaniu, umieraniu, zabijaniu, miłości, zabijaniu oraz zabijaniu z miłości i następnie umieraniu. Co jest znacznym postepem w stosunku do tekstów o sprzedawaniu duszy diabłu w zamian za fajki, co się pojawiało na płytach poprzednich.
          A sam Adamson to gość co napisął muzykę do Zaginionej autostrady, stworzył Bad Seeds i napisął najlepsze płyty Cave'a a potem postanowił zostać swingującym gangsterem.

          P:)
    • braineater Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 11:03
      pagaj_75 napisał:


      > Kutiman - Kutiman (2007)
      > Oł dżizas. Tutaj Glebogryzarka mógłby zakrzyknąć "Klisze!".
      > Normalnie najprawdziszy Żyd z Izraela, który nasłuchał się trochę za
      > dużo Dżordża Klintona, a także Dżamirokłaj i kopiuje, kopiuje,
      > kopiuje... Tylko, że kurde nie mogę się od tego oderwać, bo wydaje
      > mi się, że jednak jakaś wartość dodana tam jest, choć ciężko mi,
      > lajkonikowi, to uchwycić w słowa. Kompozycyjnie bardzo mocne to,
      > choć w dwóch-trzech kawałkach zbyt pościelowo. Glebo Glebo, powiedz
      > przecie, czy to dobre jest? :/

      Nudne. Po dwóch, trzech przesłuchaniach okazuje się, że gośc serio nie ma nic do pokazania, międli w kółko 5 zgranych patentów i usilnie się stara wykrzesać z tego coś nowego. Bez skutku. Już Lack of Afro ciekawsze, choć też suabe.
      >
      > A teraz to już poleci:
      > Am-Boy - Horrible Oracle Blessedness (2007)
      > Błeeeeeeeech! Yet another Boards of Canada rip-off. Cieniutkie jak
      > podeszwy w moich ulubionych trampkach.

      Buhahahahahah
      W sensie chciałbym, żeby drewniaki z BoC nagrali kiedykolwiek płytę na której tyle się dzieje i tak się dzieje. Ni ma szans, juz prędzej Mouse of Mars mogłoby polecieć w takie jazdy. Ani jednego zbędnego dźwięku, wszytsko przemyślene od poczatku do końca i nosi jak paralotnia. Płyta do słuchania w kółko w odróznieniu od BoC, których, jak wiadomo da się słuchac tylko na potwornym kacu.

      P:)
      • pagaj_75 Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 22:23
        braineater napisał:

        [Kutiman]
        > Nudne. Po dwóch, trzech przesłuchaniach okazuje się, że gośc serio
        > nie ma nic do pokazania, międli w kółko 5 zgranych patentów i
        > usilnie się stara wykrzesać z tego coś nowego. Bez skutku.

        Bardzo nie wykluczam, że w tym przypadku się mylę i podpaliłem się
        gównem jakowymś, co zresztą chyba zaznaczyłem. Moja znajomość muzyki
        czarnuchów jest znikoma i dopiero raczkuje, więc kłócić się nie
        zamierzam, ale poczekam na werdykt Afro (którego to werdyktu się
        obawiam ;))

        > > Am-Boy - Horrible Oracle Blessedness (2007)

        > Buhahahahahah
        > W sensie chciałbym, żeby drewniaki z BoC nagrali kiedykolwiek
        > płytę na której tyle się dzieje i tak się dzieje. Ni ma szans, juz
        > prędzej Mouse of Mars mogłoby polecieć w takie jazdy. Ani jednego
        > zbędnego dźwięku, wszytsko przemyślene od poczatku do końca i
        > nosi jak paralotnia.

        Buahahahaha. W sensie - tutaj jednak czuję się na tyle mocno, żeby
        się stanowczo nie zgadzać. Niemal każdy dźwięk na tej płycie ma
        niezgrabnie wygrawerowany (i pomalowany tandetną złotą farbką) napis
        "Bardzo lubię BoC, ale nie potrafię tak jak oni, ale to nieważne. I
        tak będę grał." Trudno no, jeśli wolisz tanie podróbki (Am-Boy)
        zamiast stylowego oryginału (BoC) to powinieneś pogrzebać serio po
        jakichś netlabelach; tam takich Am-Boyów jest na pęczki, naprawdę.

        > Płyta do słuchania w kółko

        LOL, dałem radę trzy razy, nawet na kacu bym się już nie odważył, bo
        ciężkostrawne to jest. Mdłe melodie, produkcja nijaka, no i te
        wspomniane już nachalne skojarzenia z BoC. Żadnego Mouse on Mars,
        czy innego Biosphere (jak pisałeś miesiąc temu) tam nie słyszę, bo
        ich tam po prostu ni ma.

        PS. Dzisiaj posłuchałem sobie po długiej przerwie "Music Has the
        Right to Children" i samo "Happy Cycling" ma w sobie więcej polotu
        niż Am-Boy będzie miał kiedykolwiek prawdopodobnie :/
        • pagaj_75 Acha 03.04.08, 22:29
          Powiedz lepiej czy słyszałeś już nową Mię Doi Todd, bo ja słucham od
          kilku dni i od paru kawałków już się uzależniłem ;)
          • braineater Re: Acha 04.04.08, 00:51
            ech chłopaku, uparłeś się w tym am-boyu słyszeć to co chcesz słyszeć, a nie to co ja chciałbym, żebyś słyszał. serio -nie ma w tym ŻADNEGO Boards of Canada, jest duż konucia włąsnym sumptem, nieortodoksyjnego poczucia humoru, przestrzeni i błyskotliwych pomysłow na wypierdolenie zastałych modeli do góry dupą. Ale se nie pogadamy, bo się zamknąłeś w sobie :P

            Mia rzędzi i wymiata, jak miałem na nią jazdę jakiś czas temu, to teraz boję się wracać, bo uderzenie było intensywne, bolesne i zajebiste. pani jest tak okurwieńczo smutna, że przy niej wszystkie emo laski mogłyby własną piersią dziewicza karmić szczebiotliwe skowronki, a przy tym ma tak przedziwny rejestr wokalu, że aż czasem się sierść jeży. kompletnie nie moja muza - tam się po prostu nic nie dzieje, ale tekstowo i głsowo pani wkracza w regiony boskie i się w nich trzyma

            sysaj skądś remixy z Manzanity, tam się przedziwne rzeczy wydarzają.

            P:)
            • pszemcio1 Re: Acha 04.04.08, 08:07
              wiele powtórek.

              z nowości The Ruby Suns co jest płytą na dziś tak 7/10. tak naprawdę
              wymiata wtedy gdy zżynają z Panda bear czyli końcówka. reszta w
              senno - 4AD - beach boysowo - etnicznym klimacie. nawet niezłe

              Słuchałem nowego Elbow co jest ich najlepszą płytą (wątek) 8/10

              The Gutter Twins co raz mi wymiata, raz mniej - więc granice 6.5-7/10

              Los Campesinos!Hold -On Now, Youngster... - co by mogło byc dobre
              ale:

              -za długie
              -maniera i estetyka wyeksploatowana i w powiązaniu z długościa płyty
              wkurwiająca
              -czasem jest pomysł a brak melodii

              więc 5.9/10

              nie wiem co jeszcze, dużo powtórek z Coltrane'a, Mingusa, Davisa (na
              nowe rzeczy czekam bo zamówiłem w gigancie kilka pozycji z
              wyprzedaży Blue Note). Dużo Curów , tak z dystansem po koncercie i
              zauważyłem że pornography urasta do miana lidera a s/t jakoś nawet
              lubie słuchac choc widzę wiele słabości w tym

              tyle pamiętam




    • pytajnick Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 11:32

      - Eluvium - Lambent Material
      - Eluvium - Talk Amongst the Trees

      Znów syndrom kolejności musiał zadziałać, bo mimo nabrania sympatii do obu płyt
      (szczególnie TAtT) w mojej ocenie od "Copii" dzieli je przepaść. To tylko "dobra
      robota", którą mógłby chyba wykonać każdy z odpowiednim sprzętem, czego nie
      sposób powiedzieć o "Copii" nawet jeśli technicznie jest równie prosta. Dobre
      płyty, acz nie wychodzą poza funkcję muzyki tła.

      - Rza - Ghost Dog (The Way Of The Samurai)
      Film jest lepszy. Inne płyty Rza także.

      - Erykah Badu - New Amerykah Part One (4th World War)
      No świetna płyta, w najgorszych momentach "dobra!", a w najlepszych w rodzaju
      "The Healer"... Magia. Nie rozpływam się raczej w tego typu klimatach i tym
      razem też nie doszło do nadzwyczajnych przeżyć, ale mało czego chciało się w tym
      roku równie uważnie słuchać, bo co 10 sekund coś się wydarza.

      - Hercules & Love Affair - Hercules & Love Affair
      Pomęczyłem się z tym trochę i nawet była z tego niejaka przyjemność, bo melodie
      zgrabne i aranżacje sympatyczne, ale to jakaś sztuczna jednak mieszanka.
      Rozstałem się wręcz z ulgą, aż się zdziwiłem.

      - Thee Silver Mt. Memorial Orchestra - 13 Blues for Thirteen Moons
      Po pierwszym kawałku można się było spodziewać nawet i najlepszej płyty ASMZ -
      co byłoby jakimś zahaczeniem o ponadczasowy geniusz - ale to była zmyłka. Cała
      reszta raczej słaba, więc uśredniając... średnio, noo. :-(

      Lekko dotknięte i odłożone:
      - 16 Horsepower - Folklore
      - Dir en Grey - Vulgar
      - Alicia Keys - As I Am
      - Nomades & Skaetera - Kosmopolit
      - Gnarls Barkley - The Odd Couple


      I najważniejsze na koniec: Portishead - Third.
      Pikne to! Słuchać się chce wciąz i wciąż. :-))
      • roar Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 23:23
        > - Thee Silver Mt. Memorial Orchestra - 13 Blues for Thirteen Moons
        > Po pierwszym kawałku

        ...chciałeś oczywiście powiedzieć "po pierwszych 12 kawałkach".

        But seriously, to jest WTF roku. Do tej pory nie rozumiem, co usłyszałem. Ja rozumiem, że ASMZ zawsze celował w maksymalną prostotę i zlewał te wszystkie infantylne przesądy dotyczące melodii i harmonii w utworach muzycznych, już nie mówiąc o aranżacji i innych takich, ale teraz to chyba przegięli.
    • d84 Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 12:43
      MEDIOKRYCZNE - słowo miesiąca

      Niewiele tego było:

      Autechre, Quaristice - ok, bez rewelacji
      Fleet Foxes, Ragged Wood - akustyczne plumkanie, znośne
      Bauhaus, Go Away White - katastrofa, dawno czegoś tak nędznego nie
      słyszałem
      Stephen Malkmus, Real Emotional Trash - dobre
      Retribution Gospel Choir, Retrubution Gospel Choir - nie pamiętam
      Supergrass, Diamond Hoo Ha - przyzwoite

      Z cyklu fajne starocie:

      Jawbox, For Your Own Special Sweetheart
      Ramones, Hey Ho Let's Go Anthology (pierwsza płyta głównie)
      Bark Psychosis, Hex
      Boredoms, Super Ae
      Goldfrapp, Felt Mountain
    • hennessy.williams Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 12:44
      PŁYTA MIESIĄCA:
      Portishead - Third
      "We Carry On" zmiata.

      MÓJ PIERWSZY RAZ:
      Goldfrapp - Seventh Tree
      Trochę się Goldfarb uprościł, ale i tak jest to przyjemna płyta. Ciekawym
      koncertu. youtube.com/watch?v=5VPyso87fZU


      Nick Cave & The Bad Seeds - Dig, Lazarus, Dig!!!
      Czyli Cave po liftingu. Ale jak to z liftingiem bywa - przystępniejsze to może,
      ale charakter się zatarł. youtube.com/watch?v=7kV5XkBQsKU


      Erykah Badu - New Amerykah: Part One (4th World War)
      Prawie płyta miesiąca. Tym razem prawie nie robi wielkiej różnicy.
      youtube.com/watch?v=_9jpkF1ehD8

      Gnarls Barkley - The Odd Couple
      Nie ma tu hitów, ale co z tego? Ślepa Marycha ustawia mnie w blokach startowych
      i tak sobie pomykam przez całe 40 minut. youtube.com/watch?v=78jpQl5kPPY


      Little Annie & Paul Wallfisch - When Good Things Happen To Bad Pianos
      Chcecie wiedzieć, to posłuchajcie "Private Dancer". Wg skali Gazety Telewizyjnej
      - dla koneserów :) youtube.com/watch?v=j1dBshXdYiA


      Hercules & Love Affair - S/T
      Baaardzo smaczne to jest. I nie tylko ze względu na Antośkę.
      youtube.com/watch?v=gMZ4F0YirL4

      Land Of Talk - Hiss Boo Cheer Applause! L’aventure Acoustique
      Wersja akustyczna debiutanckiej EP-ki. Ot, taka ciekawostka - chyba tylko dla
      mnie. youtube.com/watch?v=OUZhTjpfXuI


      Beady Belle - Belvedere
      Sięgnąłem z przyzwyczajenia. Jak na razie najnudniejsza płyta, jaką pani Lech
      nagrała.

      The Raconteurs - Consolers Of The Lonely
      Antycypuję niezły koncert, ewokuję gig White Stripes z 2004.
      youtube.com/watch?v=7lL1CW140FQ

      Kelley Polar - I Need You To Hold On While The Sky Is Falling
      "Chrysanthemum" i wszystko jasne. Kolejna niezła płyta w tym miesiącu.
      youtube.com/watch?v=4m3VJiocMfg

      Guillemots - Red
      Na razie rozczarowanie roku. Już opener zapowiada "inną" od debiutu płytę, ale i
      tak jest na niej jednym z lepszych numerów. Broni się jeszcze singiel - "Get
      Over It". Ale taki "Cockateels" to jakieś kuriozum - tak miałkiego utworu dawno
      nie słyszałem. O co chodzi? youtube.com/watch?v=ijDsMdRFlIw


      PLAY IT AGAIN, HENNESSY:
      Band Of Horses - Cease To Begin
      Phoenix - Alphabetical
      BSP - wszystko
      Jens Lekman - Night Falls Over Kortedala
      Destroyer - Trouble In Dream (z każdym następnym przesłuchaniem wzrasta we mnie
      złość, że się od początku nie poznałem)
      The New Pornographers - wszystko
      Radiohead - In Rainbows
      Modest Mouse - We Were Dead Before The Ship Even Sank
      Asobi Seksu - wszystko
      Tapes 'n Tapes - The Loon
      Rykarda Parasol - Our Hearts First Meet
      Pustki - do mi no
      Papa Dance - Naj Story (Złota Kolekcja)
      Nosowska - UniSexBlues
      Hey - Unplugged
      MKL - wszystko
      Kawałek Kulki - wszystko
      Afro Kolektyw - wszystko
      Muchy - Terroromans
      Little Annie - Short, Sweet And Dread
      Annie Anxiety Bandez - Jackamo
      Vampire Weekend - Vampire Weekend
      LCD Soundsystem - Sound of Silver
      Buty - Piskej Si Piskej
      Frou Frou - Details
    • digsa Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 15:08
      Przede wszystkim:
      Tropicalia ou Panis et Circencis. Słonko ładnie świeciło i tak fajnie się tego słuchało.

      Os Mutantes - Os Mutantes (aż sprawiłam sobie oryginał)
      Os Mutantes - Mutantes
      Gal Costa - Gal

      nowe:

      *MGMT - Oracular Spectacular (bardzo fajne, a Kids zdecydowanym highlightem)
      *The Magnetic Fields - Distortion (raczej zawód, ale jeszcze się wsłuchuję)
      *Beach House - Devotion (ładne to)
      *The Kills - Midnight Boom (kurde, niby to kompletnie nic nowego, ale bardzo wpada w ucho)

      i też

      of Montreal (dużo różnych piosenek ze wszystkich płyt)
      Belle and Sebastian (podobnie)
      Sufjan Stevens - Illinois
      Blur - The Great Escape
      The Velvet Underground - Loaded
      Syd Barrett - The Madcap Laughs
      The Small Faces - The Best of
      The Jam - Greatest Hits
    • acr88 Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 16:45
      Z nowości, pytka miesiąca to chyba będzie ta:
      Goldfrapp - Seventh Tree. Nic nie poradzę, zawsze kochałem Kasię Bush.

      Z nowości innych tak bardziej:
      MGMT - Oracular Spectacular. A Time To Pretend ma przekozacki tekst.
      Lykke Le - Little Bit. Bardzo ładnie.
      Portishead - Third.
      Gnarls Barkley - The Odd Couple. Mimo że poza Going On jakoś nie zmiotło jak
      powinno.
      Beach House - Devotion.
      The Raconteurs - Consolers Of The Lonely
      Caribou - Andorra.
      No i offsesje wiadomo kogo.

      Z nowości średniej i mniej:
      Cloud Cult - Feel Good Ghost (Tea-Partying Through Tornado) - przesadzone
      trochę, acz miłe.
      The Gutter Twins - Saturnalia. Czyli Dulli i Lanegan, czyli spodziewałem się że
      będzie lepiej.
      Soundtrack z Once. Ołwerhajpd?
      The Helio Sequence - Keep Your Eyes Ahead. Niby się dzieje, niby piosenki, niby
      melodie, a jednak zieeeew.
      Hercules & Love Affair - s/t - może po prostu czegoś nie kminie, bom gupi, ale
      na moje ucho biali nadal nie potrafią skakać.
      MGMT - We (Don't) Care EP - gdyby nie było nań Kids, nic by nie było.

      I porażka roku so far:
      Guillemots - Red. Nie chce mi się o tym nic pisać. Obrazili mnie tą płytą.

      I sporo innych klasyków, nie klasyków, młodzieży, dziadów, kilku fajnych i nie
      fajnych rzeczy.
    • tomash8 Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 17:29
      Ja głównie dalej męczyłem Hawkwind, i stwierdzam że "Warrior on the edge of
      time" to jedna z najzajebistszych płyt spośród tych które znam, poza tym to
      sporo pank rocka w stylu Cockney Rejects, Slaughter and the dogs czy nawet
      Exploited. No i słuchałem też wykonawców których widziałem na Metalmanii, czyli
      Immolation, Flotsam & Jetsam, Mortal Sin, Artillery,
      Marduk, Satyricon, Overkill i Dillinger Escape Plan.
    • grimsrund Re: Eeeeeej, słuchaliście czegoś w marcu? 03.04.08, 17:56
      Barry Adamson BACK TO THE CAT
      Adem TAKES
      Hasil Adkins THE WILD MAN
      A.K.A.C.O.D. HAPPINESS
      Auburn Lull BEGIN CIVIL TWILIGHT
      The Black Angels DIRECTIONS TO SEEK A GHOST
      The Black Keys ATTACK AND RELEASE
      The Black Swans CHANGE
      James Blackshaw WHITE GODDESS; LOST PRAYERS & MOTIONLESS DANCES
      Karl Blau AM
      The Bone ZOO
      Christine Bougie HAMMY'S SECRET LIFE
      Sera Cahoone SERA CAHOONE; ONLY AS THE DAY IS LONG
      Isobel Campbell / Mark Lanegan SUNDAY AT DEVIL DIRT
      Nick Cave / Bad Seeds DIG, LAZARUS, DIG!!!
      Turner Cody FIRST LIGHT
      Cloud Cult FEEL GOOD GHOSTS (TEA-PARTYING THROUGH TORNADOES)
      D. Charles Speer & The Helix AFTER HOURS
      Fairport Convention LIVE AT THE BBC
      The Dirtbombs ULTRAGLIDE IN BLACK
      Johnny Dowd THE WRONG SIDE OF MEMPHIS
      Earth THE BEES MADE HONEY IN THE LION'S SKULL
      Elbow THE SELDOM SEEN KID
      The Fall LIVE AT THE WITCH TRIALS; IMPERIAL WAX SOLVENT
      The Felice Brothers THE FELICE BROTHERS
      FlyKKiller EXPERIMENTS IN VIOLENT LIGHT
      Jarboe / Justin Broadrick J2
      Knoxville Girls IN A PAPER SUIT
      Left Lane Cruiser BRING YO' ASS TO THE TABLE
      Little Annie - co sie dało
      La Maison Tellier SECOND SOUFFLE
      Man Man RABBIT HABITS
      Scott Matthew SCOTT MATTHEW
      Barney McAll RELEASE THE DAY
      James McMurtry / Heartless Bastars LIVE IN AUGHT-THREE
      Mestizo DREAM STATE
      Microdisney DAUNT SQUARE TO ELSEWHERE
      Shawn Mullins HONEYDEW
      Near The Parenthesis OF SOFT CONSTRUCTION
      Jim Noir JIM NOIR
      Porcupine Tree WE LOST THE SKYLINE
      Chuck Prophet DREAMING WAYLON'S DREAMS
      Jonathan Richman BECAUSE HER BEAUTY IS RAW AND WILD
      Klaus Schulze IRRLICHT
      Sun Kil Moon APRIL
      Sunburned Hand Of The Man FIRE ESCAPE
      Pelt - co się dało
      Possessed By Paul James COLD AND BLIND
      Otis Taylor RECAPTURING THE BANJO
      The Undertones HYPNOTISED
      V.A. POOR BOY: THE SONGS OF NICK DRAKE
      Vampire Hands YOU & ME CHERRY RED
      Venomin James LEFT HAND MAN
      Yoav CHARMED & STRANGE
      Neil Young LIVE AT MASSEY HALL 1971
      Kurt Weisman SPIRITUAL SCI-FI
      Tony Joe White THE HEROINES

      Filmowe:

      Stelvio Cipriani MARK IL POLIZIOTTO; TENTACOLI; INCUBO SULLA CITTA
      CONTAMINATA
      Mychael Danna WHERE THE TRUTH LIES
      Simon Fisher Turner CARAVAGGIO
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka