natla 27.07.12, 00:15 Warto się rozmarzyć. Nie znać życia, to przywilej młodości. Ale o tym w odpowiednim momencie. Teraz już na facjatę padam. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
lidka449 Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 00:20 poczekam do jutra mam podobnie,oczy mgła zaszły,okulary spadają mi z nosa i słyszę szumiący komputer wątek odkładamy do jutra )) Odpowiedz Link
lvova Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 09:29 A ja poczekam co inni napiszą Odpowiedz Link
natla Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 11:24 Wakacje, dom wczasowy, świetlica z bilardem i ja, 15-letnia, dziecinna dziewczyna. W porównaniu z dzisiejszymi 15-latkami, to miałam jakieś 7. Przez ową świetlicę przewijał się cudownej urody chłopak, co ja jedynie zarejestrowałam, bo przecież jakże tak wspaniały facet mógłby na mnie zwrócić uwagę. On się tak ze 2 dni pokręcił po tej świetlicy, zaczęłam go częściej spotykać i w końcu zdobył się na odwagę i zagadał. Mnie zamurowało i to tak, że nic z tej pierwszej krótkiej rozmowy nie pamiętałam i nie pamiętam. Od tej pory ciągle przypadkowo spotykaliśmy się, a to na bilardzie, a to na ulicy, a to w górach. Moja Mama zaczęła się mu dokładniej przyglądać. Któregoś dnia, tuż przed wyjazdem, poszliśmy wieczorkiem na spacer, ale nie wyszliśmy z budynku, bo mój amant mnie bardzo niewinnie pocałował na schodach. Byłam tak przerażona, że zaczęłam uciekać. Obleciałam dom dookoła, on za mną, coś mrucząc pod nosem, żebym się nie wygłupiała. Doleciałam do wejścia i zakończyłam sprint w pokoju. Do wyjazdu go unikałam ze strachu, że znów spróbuje Jednak wracając do domu przeżywałam katusze, że pewnie go już nigdy nie zobaczę, mimo wymiany adresów i telefonów. Gdzież taki facet mógłby się mną zainteresować na poważnie. Po tygodniu, pewnego pochmurnego ranka, zadzwonił telefon i odezwał sie głos. Grzecznie sie przedstawił i powiedział, że jest "przejazdem" w Katowicach i czy może mnie odwiedzić. Zapytałam Mamę, czy może mnie kolega odwiedzić i Mama zgodziła się. Zawsze wolała trzymać rękę na pulsie. I tak się zaczęło. Następne przyjazdy już nie były przypadkowe, tylko zaplanowane i listownie zapowiedziane. Dojeżdżał biedak 100 km przez 3 lata. Byliśmy bardzo zakochani. Włóczyliśmy się po parkach, gadali, całowali, śmiali, tragizowali, ale uczucie nigdy nie zostało skonsumowane. Dziś to pewnie byłoby nie do pomyślenia, ale wtedy nawet on nie miał śmiałości bardzo nalegać. A w szkole byłam bohaterką, bo jako pierwsza miałam chłopaka. Jego zdjęcie kursowało między dziewczynami w klasie i było oglądane z zapartym tchem, bo miał urodę między Hanuszkiewiczem a Delonem, w sumie od obu przystojniejszy.A do tego był mądry o dobry. Po trzech latach coś mi odbiło. Poznawałam nowych ludzi płci odmiennej, on się zrobił zazdrosny, mnie to wkurzało, więc na złość nieco działałam. I tak rozeszliśmy sie. Minęło 17 lat. Mieszkałam na wakacjach w Zakopanem. Właśnie suszyłam na balkonie włosy, po kolejnej wycieczce w Tatry i zobaczyłam, że jakiś facet podgląda mnie zza drzewa. Kiedy on się zorientował, że zauważyłam, odszedł. Ale zdążyłam przez sekundę zobaczyć sylwetkę i twarz. Wpadłam do pokoju i zakomunikowałam przyjaciółce, że chyba go widziałam, że nic się nie zmienił. Na drugi dzień raniutko, kiedy to wychodziłyśmy w góry, zobaczyłam na zaparowanym oknie mojego samochodu napisany mój stary nr telefonu. I wszystko wróciło. Rozglądałam się wszędzie. No i po dwóch dniach zobaczyłam go na ulicy, na szczęście pustej, bo zatrzymałam malucha na środku i wypadłam. To ty? Tak, to on. Oczywiście wieczorem spotkaliśmy się, opowieści i przytulanek było co niemiara. Zawoził nas w góry i przywoził, ale z nami nie chodził, bo był na wakacjach ze swoimi 2 córeczkami. Ten nawrót uczuć był bardzo niebezpieczny, ale dla mnie facet żonaty, nigdy nie był facetem. Więc rozjechaliśmy się w przyjaźni. Jeszcze ze dwa krótkie spotkania już w Katowicach na kawie i koniec. 4 lata temu, spotkanie na Naszej Klasie, do dziś wymiana życzeń i cześć. Odpowiedz Link
lidka449 Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 18:37 Natlo pięknie napisałaś o swojej miłości i ta miłość też była mlodzieńcza,czysta coż, ja w podstawówce podkochiwałam sie w nauczycielu,później w ministrancie to były właściwie spojrzenia,pąs na policzkach i wyobraźnia nawet,nie ujawniłam swoich uczuć to były raczej zauroczenia. w porównaniu z Twoimi opisami "wymiękam" Odpowiedz Link
zetka50 Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 19:31 ja też byłam zakochana w ministrancie, w sumie on we mnie też i latałam do kościoła pół godziny przed mszą, byle by go zobaczyć i karteczki wreczyć ( lisciki a la miłosne ) niestety drogi nam sie szybko rozeszły, bo on za granicę wyjechał; ale czasem na NK napisze Odpowiedz Link
lvova Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 19:32 A ja byłem w kościele lektorem,nie wiem czy któraś dziewczyna sie we mnie kochała Odpowiedz Link
zetka50 Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 19:35 pewnie - tak, kiedyś dziewczyny niesmiałe były, przeważnie chłopaki zaczynali " podchody" Odpowiedz Link
lidka449 Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 19:44 kto wie tylko Ty nic o tym nie wiesz. Odpowiedz Link
lvova Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 19:46 Myślisz,że to możliwe? Odpowiedz Link
lidka449 Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 20:37 żartowałam trochę Odpowiedz Link
voxave Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 29.07.12, 04:07 Ja z pierwsza miłościa jestem do dzisiaj.... Odpowiedz Link
skuter44 Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 13:44 Ale piękna to była, ..... ta Twoja pierwsza miłość. I jak ciekawie opisana ?! - Dziesięć , dwadzieścia lat później mniej chyba było tak romantycznych pierwszych miłości. - Odpowiedz Link
natla Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 15:13 I tu się mylisz. Jeszcze 2 romantyczne były i udane do........zerwania Pozostałe, to już kwiatki do kożucha Odpowiedz Link
lvova Re: No to teraz pierwsza miłość na tapetę :D 27.07.12, 20:34 A moja pierwsza miłośc miała na imię tak jak właścicielka tego forum,znaliśmy się od dziecka,chodziliśmy do tej samej podstawówki ale do równoległych klas,nigdy jakoś specjalnie sie nie kolegowaliśmy,aż kiedyś gdy byliśmy już w 2 klasie szkoły średniej spotkaliśmy sie całkiem przypadkowo na wczasach,cudowne 2 tygodnie w lesie nad jeziorem,spędzaliśmy ze sobą 20 godzin na dobę ,ta nasza miłośc trwał jakieś 3 lata,,,po ponad 20 latach nawiązaliśmy ponowna znajomośc dzięki NK,teraz łączy nas wielka przyjaźń,spotykamy się co jakiś czas i spędzamy czas na długich pogaduchach,bardzo lubię te nasze spotkania,raz tylko wróciliśmy w rozmowie do tego co było,było to nieuniknione,teraz już o tym nie rozmawiamy,było minęło. I tak ciekawostka,wtedy w młodości marzyliśmy sobie że będziemy miec córeczkę której damy na imię Agatka,los sprawił że nasze Agatki urodziły się tego samego dnia,każde ma swoją Agatkę ale jakoś tam dotrzymaliśmy danego sobie słowa Odpowiedz Link