wirujacypunkt
30.07.12, 15:48
Wspominam ten swój pierwszy "bal" z łezka w oku i ze wzruszeniem.
Skończyłam 18 lat i mój tato zrobil mi miły prezent. Zaprosił mnie i najbliższą rodzinę, a także zgodzil się, bym zaprosiła kilku moich przyjaciół, na dancing.
Dostałam z tej okazji piękną niebieską sukienkę, a do tego pierwsze buty na obcasach z których byłam bardzo dumna.
Ten pierwszy "bal" byl dla mnie ogromych przezyciem, a takze dla moich przyjaciół.
Była to, dla nas wszystkich pierwsza w życiu dorosła zabawa.
Początek zabawy, byliśmy skrępowani, onieśmieleni troche, ale w miarę mijającego czasu onieśmielenie mijało, oswajaliśmy się z nową sytuacja. W końcu zabawa rozkręciła się na dobre. Bawiliśmy się do zamknięcia lokalu. Jakoś rodzice nie byli przeszkodą w dobrej zabawie.
Z resztą rodzice byli dość dystkretni, a i my nie dawaliśmy chyba powodów do niezadowolenie swoim zachowaniem.
Muzyka była inna, królował twist i rock end roll, a także często grano walca i tango. Tańczyło się głównie w parach.Było może trochę siermiężnie, ale nam, to nie przeszkadzało, przecież innego świata nie znaliśmy. Cieszyliśmy się chwilą.
W tamtych czasach byly jednak najbardziej popularne prywatki, ale to już inne opowiadanie.