mala200333
14.10.12, 15:08
Poetę w swoim expose, uśmiechając się w tym momencie, wywołał sam premier. A więc na mównice wyszedł on: poseł Mariusz Orion-Jędrysek, profesor doktor habilitowany nauk o ziemi. I przemówił wierszem.
O rządzie zarymował tak:
"Jak mu wierzyć, co z mównicy przy temacie danym,
zawsze mówi w czasie przyszłym i niedokonanym".
"Jak tu słuchać tego, co jest pierwszym PO-premierem,
drugi raz z expose trzecim, a raportów zerem".
"Czy pytanie to czy żart, tyle tekstu co rząd wart".
A na koniec dłuższym wierszem się popisał:
"Z mymi wierszy i fraszkami jest,
rzec prawdę między nami,
jedna wspólna cecha z rządem,
pointy brak jak rząd nierządem,
brak jest pointy w końcach strofach,
koniec rządów katastrofa,
z tą różnicą w wierszu mym,
pointy nie ma, lecz jest rym,
gdy porównać sprawy dwie,
wiersz tak może, a rząd nie,
więc gdzie prawda, gdzie tkwi błąd,
pointa jest: więc skąd ten rząd".
Nie tylko wierszem, ale i prozą Jędrysek zaatakował premiera Donalda Tuska. Za co? Otóż za to, że "nie wspomniał o ZUS-ie".
- A robicie poważmy zamach na ZUS. Z tego, co wiadomo, chcecie ozusować wszystkie umowy, czyli co się stanie? Studenci nie będą pracowali. Pan tego nie powiedział, ale wiem, że pański rząd to robi - mówił profesor. Tymczasem premier wyraźnie niewiele wcześniej powiedział, że umowy "śmieciowe" nie zostaną ozusowane.
- Panie premierze, do roboty - zakończył Jędrysek.
A Tusk i Pawlak z trudem tłumili śmiech. Im nie wypadało wybuchnąć, gdy szeregowi posłowie zrywali boki...