maria88
28.10.12, 19:46
Pamietam ja każdy z nas jak srogie potrafiły być zimy. Może mniej odczuwali je mieszkańy miast ale na wsiach
to mocno dawały się we znaki. Pamietam l.50te mieszkalismy w małym miasteczku/ obecnie powiatowym/
w prywatnym domku gdzie ogrzewanie kuchni było wtedy jak paliło się pod płyta kuchenną a w nocy
woda przynoszona z pobliskiej studni zamarzała w wiadrach. Na szczęście nie mieszkalismy tam długo.
Ludzie ze wsi przyjeżdzali do miasta na saniach zaprzężonych w konie ,bo w mieście nikt sniegu z szosy nie usuwał i mogli jechać saniami. Jako dzieci przyczepalismy swoje saneczki w biegu do tych sani i jechalismy.
Była to niebezpieczna zabawa i rodzice zabraniali.