Dodaj do ulubionych

proszę pomóżcie..już nie daję rady..

17.11.11, 12:47
Jest we mnie tyle emocji i słow, które pragnę wykrzyczeć..a kiedy siadam przed komputerem nie wiem od czego zacząć. Może wprost:zabiłam swoje dziecko.Czuję się jak ostatnie ścierwo i nie mam siły żyć.Ciężko mi pisać bo oczy zalewają mi łzy, ale wiem, że jeśli się tym z kimś nie podzielę to nie wytrzymam ani minuty dłużej.
Parę miesięcy temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży-była rozpacz i strach i te myśli że nie dam rady bo przecież mam już 10miesięcznego syna który jeszcze się nawet dobrze nie odkleił od piersi,że już teraz brakuje sił i czasu żeby to wszystko ogarnąć, że brakuje pieniędzy..teraz uważam te argumenty za gówno warte.Na zimno i bez większego zastanowienia postanowiłam że wezmę tabletki poronne.Nie mogę uwierzyć że byłam tak bezwzględna-jakby coś zamroziło mi serce na ten czas,jakby diabeł mnie opętał..w każdym razie pierwsza próba się nie udała, nadal byłam w ciąży a zorientowałam się trochę za późno.To był już 12tydzień ale to mnie nie powstrzymało, żeby spróbować ponownie.Wmawiałam sobie że teraz już trzeba załatwić sprawę do końca bo po pierwszej próbie dziecko może urodzić się upośledzone..oczywiście to były myśli przez wygodnictwo.Wzięłam drugą dawkę i poroniłam..ale to co zobaczyłam w toalecie na zawsze odmieni moje życie..i już nic nie będzie jak dawniej.Zobaczyłam małe dziecko, małego bezbronnego człowieka leżącego na dnie muszli.Człowieczka , któremu nie dałam szans na przeżycie a który pewnie walczył do końca..małe stopy i ręce,które mnie nigdy nie przytulą.Wtedy rozpuścił się lód w moim sercu ale co z tego, było już za póżno.Spuściłam swoje dziecko w toalecie, bo nie było już odwrotu..minęło już parę tygodni a ja nadal mam przed oczami te małe stopy i wiem, że będe je widzieć już do śmierci.Teraz patrząc na mojego syna zastanawiam się gdzie jest jego brat/siostra i ta myśl nie daje mi żyć.Już sam fakt że jego małe ciałko leży wśród ekstrementów w kanalizacji doprowadza mnie do obłędu, ale bardziej martwi mnie gdzie jest jego dusza.Czy jest szczęśliwe, czy kochane czy spokojne.Czy wróci do mnie kiedyś pod postacią innego dziecka czy zostanie odesłane kobiecie która na nie zasługuje czy zostanie w niebie a Bóg przytuli je do serca i wynagrodzi mu to że nigdy nie mogło przeżyć na ziemi ani jednego dnia, czy wynagrodzi mu to że jego matka-osoba która powinna kochać najmocniej po prostu je zabiła..jak mam teraz żyć, z milionem tych pytań w głowie?czy któraś z was zna odpowiedź na któreś z nich?może rozmawiałyście o tym z jakimś księdzem?bardzo was proszę powiedzcie gdzie jest moje dziecko i czy kiedykolwiek je jeszcze spotkam?jak mam odkupić swoje winy?czy wogóle jest to możliwe?czy ono mi kiedyś wybaczy?czy Bóg mi wybaczy?Bo jedno jest pewne ja sobie nigdy tego nie daruję..tak bardzo chcę cofnąć czas..
Obserwuj wątek
    • panna_z_nikad Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 17.11.11, 13:21
      Czytam to co napisalas i serce moje placze. Ja tez kiedys stalam przed taka decyzja, dziewczyny z tego forum mnie postrzymaly. Bylam gotowa, zimna, obojetna. Nie wiem, jak to sie dzieje, ze w takich sytuacjach, traci sie glowe. Ze mna bylo jednak inaczej, posluchalam rad dziewczyn. Strasznie jest mi Ciebie zal, domyslam sie jak bardzo teraz cierpisz. Mysle, ze powinnas poprosic dziewczyny, zeby wpuscily Cie na sasiednie forum Blizna, tam bedziesz mogla wyplakac sie i ukoic swoje mysli. Czasu juz nie da sie cofnac, ale musisz tak zyc, zebys mogla zyc normalnie, dla rodziny, dla dziecka, rowniez dla dziecka, ktorego nie ma. Mysle, ze moze pomoze tu jakis dobry psychoterapeuta, moze ksiadz. Jezeli jestes wierzaca potrzebujesz dobrego spowiednika. Trzeba wyplakac, wyrzucic swoj zal.Ogarniam Cie cieplymi myslami i modlitwa, cala Twoja rodzine.
    • bellagnos Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 17.11.11, 14:05
      Widzę że jesteś wierząca więc napiszę krótko wybaczenie Boga zależy od naszego żalu za grzech i chęci poprawy, a Ty spełniasz te warunki, żałujesz z głębi serca Bóg bardzo kocha ciebie i twoje dzieci. Nie odpowiem Ci na pytania ale kiedyś będąc na spotkaniu modlitewnym, prowadzący miał takie poznanie/przekonanie że jest wśród modlących się kobieta która usunęła ciąże i przez wiele lat nie może sobie tego wybaczyć i spowiada się z tego czynu za każdym razem, i słowa do niej "Bóg i Twoje dziecko ci już wybaczyło i wstawia się w niebie za twoją rodziną"
      Na pewno dobrze by było gdybyś poszła do spowiedzi, Judasz też żałował zdrady i wyspowiadał się ale nie przed Jezusem tylko Żydami dlatego popełnił samobójstwo, idź do kapłana, dziewczyny podpowiedzą Ci gdzie, napisz województwo czy miejscowość w której mieszkasz. No i czeka cię terapia bo masz dla kogo żyć. Bardzo ci współczuje i przytulam , musi to być niewyobrażalny ból.
      • mamaanieli Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 17.11.11, 14:15
        czasu nie cofniesz. i niestety - nawet gdybys tu wchodziła - nie wiadomo, jak bys postąpiła. nie wszystkie dziewczyny udaje nam się powstrzymać...
        w kazdym razie:
        1. dobry spowiednik (napisz skad jestes to ci pomozemy znaleźć)
        2. psychoterapia (najlepiej u psychologa, ktory specjalizuje sie w pracy z ludźmi po stracie)
        3. czas.
        4. wchodź tu, jesli ci to pomoze. pisz - co czujesz dziewczynom, ktore stoją przed podobną decyzją. moze im pomozesz, a sobie choc troche ulzysz
        pozdrawiam cieplo
        • nikt.ciekawy Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 17.11.11, 14:39
          Jestem z Gdańska.Byłabym wdzięczna gdyby któraś z was poleciła mi jakiego księdza, który mógłby mi spokojnie odpowiedzieć na nurtujące mnie pytania i zabrać chociaż ułamek bólu który w sobie noszę.Muszę z kimś o tym porozmawiać, bo czuję że rozsadza mnie od środka wielka rozpacz i jeśli nie znajdzie ona gdzieś ujścia to się wykończę.Nie mam teraz w nikim wparcia.Mąż bardzo mnie prosił żebym tego nie robiła, więc teraz jest niewzruszony kiedy widzi jak płaczę i nie chce o tym rozmawiać.Nikt inny nie wie o moim podłym czynie więc mam tylko Was dziewczyny i bardzo wam dziękuję za wszelkie wsparcie. Napewno na wszelkie możliwe sposoby będę rozgłaszać swoją historię.Będzie to bolesne rozdrapywanie ran ale jeśli choć jedna kobieta dzięki temu zmieni swoją decyzję to będzie warto.
        • panna_z_nikad Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 17.11.11, 14:57
          Dokladnie. Niekoniecznie wchodzac tu na forum zmienilabys swoja decyzje. Czasem sie udaje, czasem nie. Chcialam tylko napisac, ze przed decyzja wszystko wydaje sie takie ozieble, twarde, stanowcze. Jakby przez moment trwalo jakies dziwne opetanie, jakby tylko jedna droga okazywala sie sluszna. Stalo sie tak jak sie stalo, a wiadomo, ze czas biegnie do przodu, nie da sie go cofnac, ale mozna go zmienic. To co przezywasz teraz Twoje rozterki, niepokoje, bol, jezeli jestes wierzaca, powierz Bogu. On jest tak dobry, ze wybacza kazdemu. To co Toba szarpie, to co boli to wedlug mnie normalne. Tak czlowiek przezywa strate. Musisz o tym mowic, na pewno dobremu psychoterapeucie, ksiedzu..Pisz tu na forum. Kiedys bedzie bolalo mniej. Kiedys wszystkie twoje skolowane mysli osiada na jednym miejscu, wycisza sie i uspokoja. Masz dla kogo zyc, masz dziecko, musisz sie pozbierac, aby ono widzialo usmiechnieta zadowolona mame, aby mialo w Tobie oparcie. Cale zycie jest przed Toba. A jezeli prawda jest, ze zycie nasze zmienia sie, ale sie nie konczy, to rowniez pokaz Twojemu drugiemu dziecku, ze chcesz zyc rowniez dla niego tak, zeby kiedys sie z nim spotkac. Zycze Ci, zebys odzyskala spokoj ducha, zebys sie wyciszyla, zebys zawierzyla swoje problemy Bogu. Spokojnie, pomalutku...Wszystko bedzie dobrze.
    • nati1011 Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 17.11.11, 14:26
      zacznę od końca...

      Bóg Ci wybaczy - nie takie rzeczy wybaczał. Twoje dziecko też jest już u Boga, wiec i ono na pewno Ci wybaczyło. Ono już wie - jest po tej lepszej stronie życia. Wie też dlaczego to zrobiłaś i jak bardzo cierpisz. Teraz tylko jeszcze Ty musisz SOBIE wybaczyć. Musisz to zrobić dla swoich dzieci. Tego zyjącego i tego w Niebie. Tu na ziemi już się nie spotkacie. Ono nie wróci. Ani do Ciebie, ani do innej kobiety. Czlowiek ma tylko jedno życie. ALe macie szansę spędzić razem wieczność. A to oznacza, ze musisz wybaczyć sobie i podjąć trud życia. Żyć dla synka i dla maleństwa w niebie. A z czasem nauczysz sie też żyć dla siebie.
      Czasu nie cofniesz, ale nie ma takiej rany, której nie mozna wyleczyć. Potrzeba na to czasu. Ale to jest możliwe, czego przykąłdem są dziewczyny na tym forum. To dlatego walczymy o każdą dziewczynę. Bo to matka najbardziej cierpi po aborcji.

      Wylej swój ból i cierpienie. Wypłacz te łzy. A potem pozwól sobie na dalsze życie.
          • kalina17_0 Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 31.12.11, 19:53
            Witaj nati1011,
            Ja tak uważam, że nie wybaczy,pytasz dlaczego ... bo życie jest cudem, poprostu. Mówimy ,że życie jest darem od Boga.No i podpisuję się również i ja, że życie to prawdziwy dar i cud. Poczęcie to już dla mnie coś magicznego, i to,że po 9m. rodzi się mała istotka, której nie sposób nie kochać i pragnąć.Mały człowiek, który czuje,słyszy bicie serca swojej mamy, otulony ciepłem jej miłości to dla mnie wszystko niepojęte.Mam dzidziusia,którego tak bardzo kocham, że nieraz ryczę głupia pół nocy a mąż pyta czemu nie śpię co się stało a ja mu mówię ,że mi się chce płakać bo tak bardzo kocham naszego bąbla.Dziękuje Bogu za ten mały cud, za 9 najpiękniejszych miesięcy w moim życiu. smile
        • mamaanieli Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 17.11.11, 15:07
          uwaga: władysławowo namiary
          ks. Zbigniew Budyn, psychoterapeuta. kapitalny, mądry człowiek. pomoze ci
          601 983 062
          jest jeden problem: w niedziele jedzie do wielkiej brytanii i to na długo. wiec musisz dzwonic i umawiac sie np na sobote lub piątek. przyjmie cie. dzwon! i nic sie nie boj.
          • 0oo.oo0 Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 17.11.11, 17:20
            A my wszystkie tutaj jesteśmy po to, zeby chodź trochę Cię wspierać. A Twoja historia może akurat pomoże jakiejś innej kobiecie, która bedzie się wahała i Twoje dziecko uratuje jej dziecko, może nawet wiele takich dzieci. Każdy w życiu popełnia błędy. Ale musisz rozmawiać z mężem, żeby Wasza rodzina mogła nadal istnieć i być razem to musicie sobie razem wybaczyć tą decyzję i się z nią pogodzić. Nie zapominaj, że jemu pewnie jest równie ciężko.
            • aniulka8503 Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 18.11.11, 14:42
              Świeża rana, boli najbardziej...Szereg pytań, na które tak naprawdę żadna z nas Ci nie odpowie...Może z czasem, którego na pewno potrzebujesz bardzo dużo, uda Ci się zacząć "normalnie" żyć...Przede wszystkim życzę Ci dużo siły...masz dziecko, męża...może w nim znajdziesz dużo wsparcia...Pogodzenie się ze stratą jest bardzo ciężkie, ale jest to możliwe...Dużo siły, wiary i miłości życzę...
    • iktoto Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 18.11.11, 20:56
      wejdź na forum zamknięte, na bliznę, poproś Kasię (twoj-aniol-stroz), żeby Cię tam wpuściła.
      tam możemy spokojnie pisać bez wściekających się ludzi.

      chętnie podzielę się tym, co sama odkryłam. jestem po aborcji.
      dusza ma ogromną szansę na spokój dzięki swojej mamie, nawet jeśli dokonałaś na dziecku aborcji, to ta dusza dzięki Tobie dojdzie tam, gdzie dojść powinna smile.

      głowa do góry
      napisz na bliźnie

      Monika
    • linka34_easy Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 22.11.11, 12:44
      Czytając Twój wpis wyczułam ogromny ból, rozpacz, brak nadziei. Ale zapewniam, że jeszcze nie wszystko stracone. Nie wiem czy te kilka zdań, które chcę napisać sprawią, że poczujesz się lepiej, ale bardzo bym chciała aby tak było. Dlatego może parę praktycznych wskazówek. Ale aby doświadczyć ulgi, potrzebny jest czas. To tak jak w żałobie.
      Jeśli chodzi o Twoje pytania...
      Czy Bóg Ci wybaczy? Tak, ale musisz Go o to prosić.
      Czy dziecko Ci wybaczy? Tak, ale musisz Go o to poprosić.
      Gdzie jest Jego dusza? Wierzymy, że wszystkie dzieci zmarłe przed chrztem św. są u Boga.
      Czy wróci pod postacią innego dziecka lub do innej kobiety? Nie.
      Jak masz odkupić swoje winy? Nie musisz tego robić, nasze winy odkupił już Jezus Chrystus umierając za nasze grzechy na krzyżu. My możemy jedynie za grzechy żałować i pokutować.
      Czy dziecko jest szczęśliwe, spokojne? Jeżeli wierzymy, że jest z Bogiem, to napewno jest szczęśliwe.
      Czy kiedykolwiek Je spotkasz? Oczywiście.
      Aby mogło rozpocząć się zdrowienie, potrzebne jest przebaczenie.Przebaczenie bardzo szeroko rozumiane. Ale przede wszystkim przebaczenie SOBIE SAMEJ tego co się zrobiło. Właściwie cały proces wychodzenia z syndromu to Modlitwa i Przebaczenie.
      W filmie "Syndrom" Pani psychoterapeutka Anna Stelmaszczyk wspaniale mówi właśnie na temat wychodzenia z syndromu.Właściwie podaje praktyczne wskazówki jak ten proces powinien przebiegać. Mogłabym w skrócie go opisać, ale to może w nowym wątku.
      Bardzo podobnie wygląda droga do uwolnienia z ciężaru winy po grzechu aborcji wraz z modlitwą z Częstochowy( centralny Ośrodek Duchowej Adopcji). Tak naprawdę pomóc może tylko Bóg.Przyczyna tkwi w obszarze duchowym i "terapia" musi się dokonać w tym duchowym obszarze.
      Samo uświadomienie sobie swojego grzechu jest początkiem nowego życia.
      Jeżeli chcesz i czujesz sie na siłach, aby zacząć nowe życie, mogę w nowym wpisie zamieścić te kroki, o których wspominałam.Mam również kilka modlitw dla kobiet, po grzechu aborcji.
      Przytulam Cie mocno, gorąco pozdrawiam.
    • lidka1988 Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 03.12.11, 17:23
      Wiem co czujesz... sama też dokonałam aborcji. Tylko, że ja miałam zabieg. Byłam w 14 tygodniu ciąży. Wydawało mi się, że jak to zrobię to moje problemy się skończą...A teraz tak bardzo żałuję. Myślę co czuło to Maleństwo jak odrywano jego rączki, nóżki i główkę....jak bardzo bolało...jak bardzo się broniło... To najgorszy okres w moim życiu...A teraz już nic nie mogę zrobić i nie mogę cofnąć czasu. Ono już nie żyje... Patrzę na inne małe dzieci i łzy same napływają mi do oczu. Już zawsze będę się zastanawiać jakby wyglądało moje Maleństwo, jaki kolor oczek by miało i kiedy by zaczęło kopać....Tego nie da się opisać co to za ból, poczucie winy...Mam nadzieję, że moja historia uratuje choć jedną małą istotkę. Głęboko w to wierzę....
    • bibina Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 03.12.11, 20:08
      Tak bardzo Ci wspolczuje. Musisz przezywac prawdziwa groze.
      Widzialam cialko swojego dziecka, ok. 11-12 tygodnia ciazy. Nie byla to aborcja lecz poronienie, ale wiem jaki to rozdzierajacy serce widok.
      Nie potepiam Cie, a skoro taki egoistyczny i grzeszny stwór jak ja Ciebie nie potepia, to co dopiero Bóg, który jest milosierny!

      Pomoc psychologiczna - zajrzyj moze na www.nest-terapia.eu
      Korzystalam z tej terapii, bo jestem z rodziny dysfunkcyjnej. Byla to najtrudniejsza rzecz jaka w zyciu zrobilam, ale nie zaluje.
      • lidka1988 Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 03.12.11, 22:03
        Ja dopiero po aborcji zaczęłam się zastanawiać jak wyglądało moje dziecko w 14 tygodniu ciąży. Dopiero po wszystkim zobaczyłam jak wygląda zabieg w rzeczywistości, bo tego nikt oczywiście nie mówi w klinice. Dopiero jak to zrobiłam i było za późno zgłębiłam większą wiedzę. Wcześniej nie chciałam dokładnie o tym wiedzieć, czytałam portale, które tego nie potępiają i wręcz krzyczą do kobiet MASZ WYBÓR. Chyba tylko po to, żeby mieć dla siebie usprawiedliwienie, żeby ktoś mi powiedział to nie jest złe, przecież to jeszcze nie dziecko...Teraz jak o tym myślę to żałuję że wtedy jak myślałam co zrobić to nie spotkałam na swojej drodze kogoś kto otworzyłby mi oczy, a w sumie to chyba nie chciałam spotkać...

        Weszłam na tą stronkę co podajesz, ale niestety nie ma tu żadnego psychologa z Trójmiasta, a szkoda...Tak czy inaczej dziękuję za słowa wsparcia i chęć pomocy.
      • bratka23 Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 29.12.11, 23:48
        bibina napisała:

        > Tak bardzo Ci wspolczuje. Musisz przezywac prawdziwa groze.
        > Widzialam cialko swojego dziecka, ok. 11-12 tygodnia ciazy. Nie byla to aborcja
        > lecz poronienie, ale wiem jaki to rozdzierajacy serce widok.
        > Nie potepiam Cie, a skoro taki egoistyczny i grzeszny stwór jak ja Ciebie nie p
        > otepia, to co dopiero Bóg, który jest milosierny!
        >
        > Pomoc psychologiczna - zajrzyj moze na www.nest-terapia.eu
        > Korzystalam z tej terapii, bo jestem z rodziny dysfunkcyjnej. Byla to najtrudni
        > ejsza rzecz jaka w zyciu zrobilam, ale nie zaluje.
        A ja dziękuję Bogu, że pokierował mnie na to forum, bo już też nie daję sobie sama rady. Dziękuję również za adres strony, jutro tam zajrzę.
    • annagie1305 Re: proszę pomóżcie..już nie daję rady.. 03.12.11, 23:20
      Witam,
      NIewyobrazalny bol serca...Njagorsze ze nie mozesz cofnac czasu, ale mozesz zyc terazniejszoscia. Mysle ze te dziecko wybaczylo Ci juz. Dzieci kochaja bez wzgledu na wszystko!!! Ono tez Cie kocha i mysle ze spoglada na Ciebie i cala twoja rodzine. Walcz o normalne zycie, zycie nie tylko swoje ale i 10 miesc synka, ktory czuje ze cos jest nie tak z jego mamusia i o zycie swojego meza. Walcz by nie poroznila Was ta decyzja!! Jestes dobrym czlowiekiem mimo iz teraz mozesz zaprzeczac. Przytulam bardzo mocno.
      Kochaj podwojnie swojego 10 mies synka,on Cie potrzebuje.....
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka