Dodaj do ulubionych

aborcja za kilka dni...

01.10.12, 22:53
Za kilka dni musze dokonać aborcji. Nie chcę jej, ale nie mam innego wyjścia. Osaczyła mnie rodzina mojego męża z nim na czele...Mąż zmusza mnie do dokonania aborcji - dla niego nie ma innej opcji - ma wiele argumentów - brak pieniędzy, to prawda, że mamy kredyt, nie mamy oszczędności i to co zarabiamy to wydajemy - wyłącznie na życie. Nie mamy nikogo do pomocy, teściowie wyraźnie zadeklarowali, że nie pomogą nam przy dziecku, moi rodzice są zbyt starzy i schorowani na podjęcie się opieki nad małym dzieckiem. Pomyślałam o żłobku, ale co, jeśli dziecko będzie chorować? Musze pracować..Wszystko jest tak strasznie zagmatwane - nie chcę tej aborcji, ale jak sobie dam rade, niestety, życie to nie jest film z dobrym zakończeniem...strasznenie mi ciężko..
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: aborcja za kilka dni... 02.10.12, 09:06
      mąz nie brał pod uwagę poczęcia?
      to raz.
      dwa-dziecko już jest,mąż jest ojcem,teściowie i rodzice dziadkami.po aborcji nadal nimi będą,tylko dziecko będzie już po drugiej stronie.trochę inna perspektywa,prawda?możesz ich zapytac,czy im to bardziej odpowiada.w końcu kwiatek na grób i znicz co jakiś czas też kosztują...
      wiem,że ostro.trudno.jak chodzi o życie,nie można wymyślac bajek.
      a jak powiesz stanowczo,że chcesz,to co się stanie?
        • cosmopolitan16444 Re: aborcja za kilka dni... 20.02.13, 13:46
          Witam. Od dwoch lat jestem w zwiazku z wlochem, mam 4 letnia coreczke, ktora on uznal jako swoja.... mimo wszystko jest miedzy nami sporo niedomowien. Zaszlam w ciaze, planowana. On chce! ja..... ja nie wiem sama co mam robic.... od paru dni mysle o aborcji. Jestem katoliczka, wierze w Boga i nigdy wczesniej nie pomyslalabym, ze kiedykolwiek moglabym myslec o aborcji. Boje sie, ze nie potrafilabym sobie poradzic z tym ciezarem do konca mego zycia, tym bardziej, ze jestem osoba bardzo wrazliwa. Od poltorej roku lecze sie na depresje..... co mam robic? prosze o kontakt! pomocy!!!!
          • twoj_aniol_stroz Re: aborcja za kilka dni... 20.02.13, 14:12
            Witaj smile
            Przede wszystkim proponuje byś założyła oddzielny wątek, bo w tym Twój list może być niezauważony.
            Po drugie spokojnie zastanówmy się nad sytuacja wspólnie. Piszesz o tym, że w związku jest sporo niedomówień. Hm, a co to konkretnie znaczy? Bo dla mnie niedomówienia to sa wtedy jak nie dogadałam się z mężem w temacie wyjazdu na wakacje. Tu mam wrażenie chodzi o coś znacznie poważniejszego.
            Po trzecie lecząc się na depresję widzisz niestety sporo rzeczy, które jawią się jako nie do przeskoczenia podczas gdy w rzeczywistości jest trochę inaczej. Warto byś dodatkowo pomyślała tez o tym, że początki ciąży niosą często obniżenie nastroju, lęki, wizje katastroficzne... To jeden z wątpliwych uroków początków ciąży i huśtawki hormonalnej, która nam funduje organizm...
            Jeśli dodamy problemy w małżeństwie do problemów z depresją i na dokładkę jeszcze hormony to faktycznie wychodzi z tego bardzo ciężkostrawna zupa... Ale spokojnie... Pośpiech jest wskazany wyłacznie przy łapaniu pcheł i jedzeniu ze wspólnej miski wink Teraz jest czas na przemyślenie sytuacji, na rozważenie tego co przeszkadza, co jest zagrożeniem i co z tym dalej robić. Proponuję byś założyła oddzielny watek, napisała trochę o tych nieporozumieniach z facetem, o Twoich niepokojach i na spokojnie zastanowimy się co robić smile
          • olkaa28 Re: aborcja za kilka dni... 22.02.13, 21:31
            Jeśli wierzysz w Boga to wiesz, że jest to grzech smiertelny. Złamanie piątego przykazania, dobrze, że nad tym pomyslałaś,jeszcze nie jest za późno. Aborcja to byłby największy błąd w Twoim zyciu, którego żałowałabys do końca życia.Nie da się tego odwrócić, zastąpić tamtego dziecka innym dzieckiem, swoim czy adoptowanym. Chcesz tak zmarnować swoje zycie. Jesteś wierząca i pomyśl jak poradzisz sobie ze swoim sumieniem. Nie wiem jaka jest sytuacaja między Wami, ale jesli ten włoch zaadoptował Twoją córkę i chce, by się narodziło Wasze dziecko to myslę, że to wartościowy czlowiek, chociaż Ty najlepiej wiesz jak jest. kiedyś Wasze problemy miną a Ty będziesz się cieszyć się udanym związkiem, a przynajmniej skarbem jakim jest dziecko. nie marnuj swojego zycia, nie pogrążaj się w grzechu.
    • twoj_aniol_stroz Re: aborcja za kilka dni... 02.10.12, 11:01
      Może mężowi kubeł zimnej wody na łeb wylej informacją, że zmuszanie do aborcji jest w Polsce karalne.
      Jeszcze kilka informacji by się przydało: macie już dzieci? Z jakich okolic mniej więcej jesteście i ile macie lat?
      Najważniejsza kwestia jest taka, że to co chce zrobić rodzina męża i on sam jest jedną z największych krzywd jakie można Tobie wyrządzić. Poczytaj historie kobiet z tego forum i daj je mężowi do poczytania, może to mu uświadomi co chce zrobić.
      Kolejna kwestia: jak układają się Wasze stosunki? Twoje i męża? Napisz ciut więcej o Was jako rodzinie, bo póki co to mąż wydaje się być egoistycznym maminsynkiem robiącym wszystko pod dyktando rodziny. Taki terrorysta, który mówi, że ma być tak jak on chce (a właściwie to tak jak chce jego rodzina).
      • capodimilazzo Re: aborcja za kilka dni... 02.10.12, 18:48
        no coż , oboje mamy po 36 lat, kilkanaście lat stażu małżeńskiego. Układało nam się bardzo różnie. Mamy jedno dziecko - mąż przez cała ciążę i kilka miesięcy po narodzinach syna błagał mnie o usunięcie , potem, żebyśmy je oddali. Dzięki Bogiu, postawiłam się i teraz mam cudownego syna..Wtedy teściowie nam pomogli, i to bardzo, ponieważ mąż był obrażony na cały świat i nie pomagał mi , być pomoże chcieli to zrekompensować - mówili, że jedno dziecko trzeba mieć..teraz, kiedy spodziewam się drugiego,zupełnie nieplanowanego, zapowiedzieli, zanim poprosiłam ich o jakąkolwiek pomoc, że nie będa nam pomogać. Ze sa za starzy, zmęczeni (po wychowaniu jednego syna, pomocy w opiece nad wnukiem, przy czym, teściowa nigdy nie pracowała zawodowo). Ja mogłabym sie postawic, ale znowu czeka mnie znoszenie humorów obrażonego męża, do tego syn, który jeszcze o niczym nie wie, nie będzie szczęsliwy,bo nie chciał mieć rodzenstwa, do tego co robię dzieckiem, jeśli będzie chorowite...Mam tyle wąpliwości, nie mam siły przechodzić przez to wszystko jeszcze raz..
        • mama.rozy Re: aborcja za kilka dni... 02.10.12, 20:15
          wierzę,że Ci ciężko.brak jakiegokolwiek wsparcia,a juz całkowita negacja przez najblizszych,do łatwych nie należą...
          możesz na jakiś czas wyjechac,żeby sobie na spokojnie poukładac myśli?
          a tak pobocznie-współczuję męża...
        • twoj_aniol_stroz Re: aborcja za kilka dni... 03.10.12, 16:39
          O Boże! A cóż to za potwór! Ja Ci z całego serca współczuję takiego chłopa! I żeby była jasność: doskonale rozumiem Ciebie, Twój lęk i wiem, że absolutnie nie jesteś odpowiedzialna za to jaki on jest. Przeczytałam to co napisałaś i aż zaniemówiłam. Tym bardziej uważam, że ten dzieciaczek jest dla Ciebie szansą na zmiany w Twoim życiu.
          Napisz koniecznie z jakiej okolicy Polski jesteś, bo Tobie przede wszystkim jest potrzebne wsparcie takie na miejscu.
          Postawiłaś się mężowi raz i wygrałaś, więc teraz już będzie łatwiej o tyle, że on widzi, że jesteś silna, że wcale nie jest łatwo Cię zdominować. To, że on plecie teraz o aborcji to jest takie granie na Twoich emocjach: a nuż będzie z głowy. Powiedz mu, żeby nie histeryzował i zachował się jak na mężczyznę przystało a nie jak ciepła klucha. Postrasz konsekwencjami prawnymi, bo nakłanianie do aborcji jest przestępstwem.
          Przerywanie ciąży bez zgody kobiety poprzez stosowanie wobec niej przemocy lub przerywanie tej ciąży w inny sposób oraz doprowadzenie kobiety ciężarnej do przerwania ciąży przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 (typ podstawowy określony art. 153 § 1 kk). Może uświadom panu, że mu 8 lat więzienia grozi za to co robi, więc niech się zastanowi czy nadal będzie ulegał histerii, czy jednak się opanuje i pozbiera do kupy.
          • ania_pe84 Re: aborcja za kilka dni... 09.10.12, 04:27
            zebra_w_p_aski napisał(a):

            > capodimilazzo napisał(a):
            >
            > > Mamy jedno dziecko - mąż przez cała ciążę i kilka miesięcy
            > > po narodzinach syna błagał mnie o usunięcie , potem, żebyśmy je oddali.
            >
            > CZY TY ISTNIEJESZ NAPRAWDE??????????????

            Zapewniam Cię że są takie sytuacje . Wiem z doświadczenia najbliższej rodziny, ba, w mojej sytuacji ojciec dziecka zabrał je po kryjomu żonie i oddał jednej ze swoich sióstr, która nie chciała/nie mogła urodzić własnego. Wszystko to działo się w "dzikich" latach 50, jednak się działo.
            Abstrahując od tego, Autorka wątku się nie odzywa co jest niepokojące
    • aka21 Re: aborcja za kilka dni... 03.10.12, 08:55
      Współczuję dylematów, ale tak naprawdę to Ty ich nie masz... Ty chcesz tego dziecka i to jest najważniejsze! przedmówczynie już duzo napisały... nic nie musisz, jesteś wolna, a życie Twojego maleńkiego dziecka zależy tylko od Ciebie i zobaczysz jak wiele radości Ci Ono dasmile.
      Ja jednak tak bardziej praktycznie chciałam napisać...
      Jestem mamą trójki dzieci, najmłodsze urodziłam mając 38 lat. Wszystkie przechodzą przez żłobek (Starszaki są już w szkole, najmłodszy w żłobku). Choroby były i będą. Starszaki już nabyły odporności. Jak poszły do szkoły, a i w ostatnich latach przedszkola nie chorują wcale lub sporadycznie. Mamy maleńkie mieszkanie, budujemy dom, mamy kredyt, oboje musimy pracować, dziadków mamy 60 km od miejsca zamieszkania, owszem pomagają jak mogą, ale mama męża jest starsza i schorowana, a moi rodzice jeszcze pracują. Opiekę na chore dziecko możesz brać i jak przełożeni zobaczą, że ją bieżesz jak musisz to wierzę, że krzywdy Ci nie zrobią. To jest chyba 60 dni w roku? Nie wiem, bo nigdy tyle nie wykorzystałam. Z katarem dzieci do żłoba chodzą! Na początku miałam opory, ale widzę, że wszyscy tak robią i dzieci jakoś sobie radzą. Takie życie... ale to zawsze ŻYCIE! Teściowie tak mówią, że nie pomogą, ale tak naprawdę nie wiesz jak się zachowają gdy zobaczą maleństwo? Może "coś" ich ruszy? Nie ważne , że będą gderać, jakoś to zniesieszwink Tatusia może też ruszy! A starszy syn, nie wiem w jakim jest wieku... pewno jest tak nastawiony, ale nie wierzę, żeby nie "zaskoczył" Ostatnio z moimi oglądaliśmy film o Mikołajku, jak mu się miało urodzić rodzeństwo... bardzo fajnie jest tam pokazany bunt, a potem pragninie kogoś bliskiego. Tak naprawdę, dla Niego to będzie skarb! Będzie miał poczucie więzów krwi, pomoc w trudnych życiowych chwilach (i naprawdę nie ważna jest tu różnica wieku!). Znam małżeństwo jedynaków, które teraz z premedytacją ma wielodzietną rodzinę, bo wiedzą jak bardzo im rodzeństwa brakowało!
      Dziewczyno! dasz radę! Licząc kasę, to nigdy nas na dzieci nie stać (no pewno jak zwykle z wyjątkamiwink), potem jakoś się układa. A i chętni do pomocy się znajdą jak będą potrzebni.
    • incognito.x Re: aborcja za kilka dni... 03.10.12, 11:26

      Wiesz, co Twoja historia siedzi mi w głowie. Powiem Ci jeszcze, pozwolę sobie powiedzieć Ci, co ja bym zrobiła na Twoim miejscu. Jak napisał Anioł - uświadomiłabym panu mężowi, że nakłanianie do aborcji jest karalne, urodziłabym i już nigdy z nim nie współżyła. Chyba, że by się opamiętał.
    • mader1 Re: aborcja za kilka dni... 03.10.12, 11:38
      No nie planowałaś, nie myślałaś... ale jest. Inni też już się przyzwyczaili, że wszystko jest poukładane i się po prostu boją. Niektóre z tych słów, jak przypuszczam, są byt mocne, niektóre nieprzemyślane. Ludzie najpierw coś mówią, a potem zmieniają zdanie, natomiast czyn pozostaje
      Masz 36 lat - może to już Twoja ostania szansa na drugie dziecko? Według mnie jesteś bardzo poukładana i racjonalna, więc piszę, co myślę bez zbędnych słów
      1. Kredyty są na lata - z kredytem trzeba żyć. Gdyby się wstrzymywało wszelkie decyzje z tego powodu, że "jest kredyt", trzeba by było siedzieć w miejscu. A ludzie się rodzą i umierają, dzieci też rodzą dzieci, odchodzą, traci się pracę i ją zyskuje, mężowie czy żony odchodzą i powracają. Takie jest życie. Kredyt, mieszkanie, małżeństwo, dziecko - to po prostu coś co jest na lata. A życie... jest jakie jest, raz łatwe, raz trudne
      2. Aborcja to przestępstwo - rzeczywiście dość łatwe do ukrycia, ale ciągle przestępstwo. Myślisz, co będzie, jak dziecko się rozchoruje po urodzeniu. Skąd wiesz, co będzie z Tobą po usunięciu dziecka? nielegalnie? Może się fizycznie rozchorujesz, bo coś pójdzie "nie tak"? ( nawet ekstrakcja zęba niesie jakieś ryzyko), co będzie gdy dostaniesz depresji, gdy będziesz odczuwała wyrzuty sumienia, które nie dadzą Ci spać, żal do męża, który sprawi, że nie będziesz mogła z nim być? To wszystko może stać się z Tobą, nie z naciskającymi na Ciebie osobami. Jesteś pewna, że wszystko "będzie jak przedtem"? Będzie z pewnością inaczej. wtedy i pracę i kredyt szlag trafi. W dodatku powiedzą Ci, że przecież miałaś 36 lat, byłaś dorosła, niezależna finansowo i SŁUCHAŁAŚ się w najważniejszej sprawie starszych osób i męża, który już raz Cię zawiódł
      3. Umrze dziecko. Nie prowokowałaś Jego pojawienia się na świecie. Może właśnie ma na Nim być?
      4. Być może będzie chorował. To lepiej go od razu zabić??? A może nie będzie? A może - jak będzie - zabierając go ze żłobka i dając równowartość jakiejś starszej pani za opiekę - jeżeli doda sobie do emerytury, życie jej uratujesz. Moja koleżanka, której nie było stać na pełną opiekunkę, umówiła sie z mamą, która nie chciała sie podjąć pełnej opieki nad dzieckiem, że będzie zamawiała dziewczynę na 3 godz. dziennie - spacer i czas, gdy babcia gotuje smile I okazało się, ze działa. 10 godzin to co innego, niż 7... Albo właśnie babcia na spacerek może chodzić, ale potem na 3 godz. kogoś potrzebuje za to? Masz już starsze dziecko - ono teraz się boi, ale potem nauczy się kochać maleństwo. Może godzinę po szkole z rodzeństwem się pobawić wink

      Pierwsze tygodnie są cieżkie, jak nie am sie wsparcia. Mnie niedobrze się już robiło na samo to chodzenie do ginekologa i na badania, czułam panikę wink
      GRATULUJĘ CI MALEŃSTWA!!!
      I teraz tak będzie, ludzie będą się cieszyć, zobaczysz smile
    • warszawa1673 Re: aborcja za kilka dni... 03.10.12, 12:06
      Dostałaś wielki Dar - który może odmienić na lepsze Wasze życie - ożywić relacje, nadać sens - nie daj go sobie zabrać. Bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki abyś wygrała.

      p.s. czekam teraz na 4 dziecko - najstarszy syn ma 18 lat a najmłodszy 1,5 roku
    • ew.a23 Re: aborcja za kilka dni... 04.10.12, 11:38
      Witam,
      Zgadzam się ze wszystkim co napisały wcześniej Przedmówczynie, ale chciałabym dodać jeszcze parę słów od siebie.
      Po aborcji następuje ogromny żal, ból i tęsknota za utraconym Dzieckiem, której nie da się niczym zagłuszyć. Już do końca Pani życia codziennie będzie Pani tęsknić i płakać, tym bardziej że przecież sama tej aborcji Pani nie chce. W tym momencie to Pani jest najważniejsza i Dziecko pod sercem oraz to czego Pani chce. Chę jeszcze dodać, że jesli podda się Pani presji męża i zrobi to czego On chce, do końca życia będzie Pani na Niego wściekła za to do czego Panią zmusił oraz wściekła na siebie, że Mu uległa. Jak bardzo trudno jest potem przebaczyć osobie, która zmusiła nas do zabicia własnego Dziecka, a wybaczenie sobie jest wręcz prawie niemożliwe. Ja sama borykam się z tym problemem od 20 lat. Proszę mi wierzyć, dziś nie byłby nikt w stanie namówić mnie do aborcji, nawet kosztem własnego zdrowia czy życia. Jeżeli naprawdę nie jest Pani w stanie wychować Dziecka to jest tyle możliwości i rozwiązań, jak choćby oddanie Dziecka do adopcji. Aborcja jest najgorszym rozwiązaniem. Ja również, tak jak Przedmówczynie chcę Pani pomóc. Proszę tylko napisać jakiej pomocy Pani potrzebuje. Mam nadzieję, że nie ulegnie Pani mężowi i pozwoli się Temu Maleństwu narodzić.
      Pozdrawiam
      • capodimilazzo Re: aborcja za kilka dni... 04.10.12, 15:12
        Dziekuje Wam wszytskim za wsparcie..cały czas próbuję rozmawiac z mężem..przynajmniej już się tak strasznie nie kłócimy..ale boję się i to bardzo. Dotychczas myslałam, że mój mąż jest wyjątkiem, ale przeczytałam artyukuł w "Wysokich .." z poprzedniego tygodnia i okazało się, że takich mężów jest więcejsad
        I te cholerne pieniądze..Teraz żyjemy od 1-go do1-go, nie mamy żadnych oszczędności, a pomimo tego, że być może wiele rzeczy dla dziecka mogę dostać, to jednak wydatki będą. W dobie wszechobecnego kryzysu mój strach robi sie coraz większy, panicznie boje się, że nie dam rady, że psychika mi siądzie...Jeszcze raz Wam bardzo dziękuje, te odpowiedzi umacniaja mnie i pozwalaja uwierzyć, że że jest jeszcze normalny świat i zdrowi ludzie naokoło..
        Dotychczas myslałam, że mój mąż jest wyjątkiem, ale przeczytałam artykuł w "Wysokich .." z poprzedniego tygodnia i okazało się, że takich mężów jest więcejsad
          • incognito.x Re: aborcja za kilka dni... 04.10.12, 20:38

            Napisze Ci jeszcze jedna rzecz: wszystkim dziewczynom, które tu piszą przed aborcja wydaje sie, jak usuną dziecko, to wszystko bedzie jak dawniej, no bo dziecka przecież nie bedzie, a to własnie jego bycia w ich życiu boja sie najbardziej. Tylko potem niestety okazuje sie, ze mimo, ze dziecka nie ma, nic nie jest jak dawniej. Bo widzisz, to nie jest tak, ze ono teraz jest, a jak usuniesz, to nie bedzie. Ono bedzie juz zawsze. Jego istnienia nie da sie wymazać z Twojego życia, nawet jeśli fizycznie go nie bedzie. Nie ludz sie, powrotu do "przed" nie ma. A świadectwa mnóstwa kobiet i tu na tym forum mówią, ze oddalyby wszystko, żeby ich dzieci żyły. Twoje jeszcze może żyć!
        • nati1011 Re: aborcja za kilka dni... 04.10.12, 15:26
          może zacznę od zapewnienia, ze twój mąż nie jest na szczeście normą. Czasem sie zdarza, że maż nie jest zachwycony kolejną ciążą, ale zazwyczaj ojcom to przechodzi najdalej po paru miesiacach.

          Dużo już historii na tym forum czytałam, ale chyba jesteś pierwsza, której mąż kazał oddać dziecko po urodzeniu. Co - tak na marginesie - i tak jest lepszym rozwiazaniem niż jego zabicie.

          Wiem, ze twoja sytuacja nei jest łatwa, ale jest parę miesiecy na poukłądanie wszystkiego. Jak zabijesz dziecko, to już nie będziesz miała żadnej innej opcji. Jak zmienisz zdanie, albo nie bedziesz mogła tego tego znieść to nie da sie juz cofnać czasu. I psychika też moze ci siaść i to na dłużej niż podczas ciazy.

          Jest tu dużo dziewczyn z W-wy - na pewno zaproponują ci konkretna pomoc. Pozwol sobie pomóc. Dziecko - nawet nieplanowane - to jescze nie koniec świata.
          • mama.rozy Re: aborcja za kilka dni... 04.10.12, 17:49
            jak się spotkasz z mamąanieli to ja tez mogę dojechacsmile
            i powazniej-jesteśmy z Tobą.wiele z nas na tym forum ma kilkoro dzieci i po prostu wiemy,że dzieci to wydatki.i nie zyjemy w luksusach,normalnie,jak większoścwink
            trzymaj sięsmile
        • krusz-yna860 Re: aborcja za kilka dni... 11.10.12, 15:26
          witam Ciebie i ja... zmagalam się z tym problemem jakieś 2 miesiące temu i kobiety na tym forum sprawily , ze zyskałam duzo siły mimo bardzo ciężkiejsytuacji życiowej by zdecydować się na urodzenie dziecka. Niestety przeznaczenie zdecydowało inaczej i ciąża okazała się martwa ale to co moge Ci napisac od siebie to... nie zabieraj zycia, nie czytalam wypowiedzi koleżanek ale myślę, ze każda powie to samo, małe dziecko wiele nie potrzebuje, miłości przede wszystkim a finanse... znajdą się, Mysle że jak rodzina zobaczy maluszka na świecie to już nikomu nie przyjdzie do głowy by zostawic Was w potrzebie. Trzymam kciuki!!!
    • ania_pe84 Re: aborcja za kilka dni... 05.10.12, 05:36
      Proszę się nie dać!!! Moja babcia zrobiła dokładnie tak samo - dziadek jest mega psychopatą i ją zmusił, i nie ma tygodnia żeby nie płakała - po 50 latach!! przy każdej imprezie rodzinnej mu to wypomina teraz, jak już się jej trochę w główce przestawiło. Czuje się bardzo skrzywdzona i z wiekiem to wcale nie przechodzi!!
      Proszę się odezwać, jestem z Warszawy, pomogę w czym tylko będę mogła! Jestem lekarzem i moi rodzice też.
    • ambergold84 Re: aborcja za kilka dni... 11.10.12, 15:13
      Nie zawsze byłam przeciwnikiem aborcji, ale dużo cztam na tematy które mnie iinteresują więc równiez i tym razem tak było.Teraz jestem najbardziej zagorzałym krytykiem odbierania zycia nienarodzonym.Myślę że popełnisz największy bląd swojego zycia jeżeli to zrobisz, juz teraz Twoje serce matki i etycznej osoby w sposób naturalny kzyczy nie!!!posłuchaj go bo inaczej Twoje zycie zamieni się w piekło wyrzutów sumienia.Radze zapoznać się z życiem dr Bernarda Nathansona twórcy Niemego Krzyku to tylko częśc tego co opowedział o swoich przeżyciach Bernarda Nathansona .
      Po wprowadzeniu ultrasonografu nastąpił radykalny przełom w podejściu Nathansona do ludzkiego płodu. Dzięki USG mogliśmy nie tylko przekonać się, że płód jest normalnie funkcjonującym organizmem, ale także wykonać pomiary jego funkcji życiowych, ważyć go i określać jego wiek, widzieć jak przełyka i oddaje mocz, widzieć go w stanie uśpienia i przebudzenia, a także obserwować, jak porusza się nie mniej celowo niż noworodek. Od tego momentu Nathanson już nie był przekonany o słuszności aborcji na życzenie. Drastycznie ograniczył ilość dokonywanych przez siebie "zabiegów" do przypadków, które według niego miały medyczne uzasadnienie. Ostatniej aborcji dokonał w 1979 r.
      Od 1984 r. zadawał sobie coraz więcej pytań na temat przerywania ciąży. Chciał wiedzieć, co się rzeczywiście dzieje podczas jej wykonywania. Przeprowadził ich przecież tak wiele, ale czynił to bez zastanowienia, mechanicznie, na ślepo. Wprowadzał narzędzie do macicy, włączał silnik, a maszyna wysysała jakieś strzępy tkanek. Zapragnął wiedzieć co się wtedy rzeczywiście dzieje. Poprosił więc swojego przyjaciela Jay`a, który dokonywał do 20 aborcji dziennie, aby podczas "zabiegu" włączył USG i nagrał jego przebieg na taśmie filmowej. Kolega zrobił to z wielką sumiennością. Kiedy później obaj obejrzeli taśmy w studiu montażowym, przeżyli prawdziwy szok, a Jay powiedział, że już nigdy nie podejmie się przerwania ciąży. Był to wstrząs dotykający korzeni mojej duszy - napisał później Nathanson. Po raz pierwszy zobaczył, co rzeczywiście dzieje się podczas aborcji i czym ona naprawdę jest. Po profesjonalnym opracowaniu taśm powstał film The Silent Scream (Niemy krzyk). Był to filmowy dokument makabrycznej zbrodni dokonanej na najbardziej niewinnej i bezbronnej istocie. Pokazywał dwunastotygodniowe dziecko w łonie matki, próbujące bronić się przed rozrywającym je na kawałki narzędziem zgniatającym i aparatem ssącym. Film został pokazany po raz pierwszy 3.01.1985 r. na Florydzie i jego projekcja wywołała sensację.
      Gdy dziś cofam się - pisze Nathanson - dwadzieścia pięć lat, do tamtej odrażającej gry odbywającej się wśród ciał ciężarnych kobiet i ich mordowanych dzieci, zaskakuje mnie absolutny brak krytycyzmu wobec zadania, jakie sobie wyznaczyliśmy, całkowita moralna i duchowa pustka, leżąca u podstaw tego koszmarnego przedsięwzięcia, nasze niepodważalne przekonanie o wysokim poziomie moralnym naszych działań. A przecież to, co robiliśmy, było po prostu podłe! Dlaczego nie potrafiliśmy dostrzec zakłamanej etyki i niegodziwości praktykujących lekarzy, połączenia tej ewidentnej chciwości z pozbawioną wyższych uczuć motywacją: beznadziejnej głupoty samego przedsięwzięcia z tępotą uczestniczących w nim ludzi; wszystkich wskazówek etycznych z niemoralnością samego aktu?!
    • bma567 Re: aborcja za kilka dni... 15.10.12, 18:59
      Wiem,że z tego co piszesz masz trudna sytuację,ale tak bardzo chciałabym,żebyś jednak zdecydowała się urodzić dzidziusia.Przecież tyle ludzi może ci pomóc,sama jestem po aborcji i strasznie tego żaluję.Jeśli chcesz porozmawiać to bardzo chętnie.
    • capodimilazzo Re: aborcja za kilka dni... 17.10.12, 20:41
      Chciałam Wam powiedzieć, że zatrzymałam dziecko. Mąż jest nadąsany i obrażony, być może mnie zostawi, z teściami nie rozmawiam..Czeka mnie jeszcze rozmowa z moim 9 letnim synem, który również nie chciał mieć rodzeństwa(śrubka męża i jego rodziny).
      Nie jest mi lekko, bo oprócz całej tej historii, czuje się kiepsko - dzień bez wymiotów, to dzień straconywinkBoję się bardzo przyszlości, kiedy będę musiała oddać 7 miesięczne maleństwo do żłobka-wcześniej czeka mnie jeszcze walka, żeby dostało się do państwowego, bo na prywatny mnie nie będzie stać. Wydaje mi się, że w ogóle to będzie jedna wielka walka.
      Dziękuję Wam za wsparcie, bardzo mi były potrzebne Wasze słowa. Jest jeszcze wcześnie, to10 tydzień, ale będę ogromnie wdzięczna, jeżeli któras z Was będzie mogła mi ofiarować niepotrzebne ubranka..każda rzecz dla maluszka mi się przyda, bo ja juz po swoim dziecku wszystko rozdałam..Dziekuję jeszcze raz..
      • widelcemprzezswiat Re: aborcja za kilka dni... 17.10.12, 21:37
        super, gratuluję! wiesz, mąż się zawsze może odwrócić na przysłowiowej pięcie i wówczas na pewno żałowałabyć swojej decyzji.. a nawet z nim, też, chociaż osobiście nie mam takich doświadczeń, ale mam bobasa i nie wyobrażam sobie, co wtedy można czuć sad(
        ja część ubranek oddałam już, ale na trochę większego będę mieć całkiem sporo, więc mogę dla Ciebie odkładać smile

        pozdrawiam, Natalia
      • incognito.x Re: aborcja za kilka dni... 17.10.12, 22:07
        Uff. Bardzo sie cieszę i gratuluje Ci. Zagladalam tu kilka razy dziennie z dusza na ramieniu czekając na Twoja decyzje. Postapialas dzielnie i mądrze, naprawdę gratuluje Ci!
        P.s. Ja tez jestem w 10tc i to bedzie moje czwartesmile jak Bóg da, to urodzimy razem smile
      • twoj_aniol_stroz JUHU!!!!! 18.10.12, 22:15
        Super wieści! Co do wymiotów to już za chwilę będzie po problemie, powinny przejść około 12 tygodnia, więc za chwilę big_grin
        Tak jak dziewczyny napisały: wyprawką dla Malucha sie nie przejmuj, zorganizujemy jeśli będziesz potrzebowała smile
        Na razie dbaj o siebie, dąsami Chłopa się nie przejmuj, jeśli trochę powierzga to mu tylko na zdrowie wyjdzie, bo ruch się przydaje każdemu wink Młodym też się nie stresuj, akurat kwestia rodzeństwa to nie jest temat zostawiany dziecku do decyzji, więc musi przyjąć Twoją decyzję i po krzyku, początkowo się trochę odąsa, ale z czasem mu powinno przejść. Teraz najważniejsze są: Twój spokój, zdrowie i dobre samopoczucie - reszta towarzystwa niech ćwiczy altruizm, Ty masz ćwiczyć zdrowy egoizm big_grin
      • kizdam47 Re: aborcja za kilka dni... 19.10.12, 11:35
        gratuluję odwagi, stanowczości i ogólnie wyboru. Współczuje sytuacji rodzinnej, mam jednak nadzieję, że to sprawa przejściowa. Problem jest głębiej pogrzebany, to nie tylko teraźniejszośc i sprawa chcianego czy mniej chcianego dziecka. To sprawa nienajzdrowszych relacji w rodzinie, na które problemy finansowe kłada dodatkowy cień.
        Znów mam ochote teleportowac się 8 lat wstecz - niestety nie da się. Ale w każdej takiej odwaznej i rozumnej kobiecie widze cząstkę siebie sprzed lat.

        Popzdrawiam ciepło
    • immer.sonne Re: aborcja za kilka dni... 03.11.12, 17:10
      O ubranka się nie martw,mam pełno na strychu i marzę by komuś to oddać smile Mieszkam blisko stolicy.Dbaj o Was.Pozdrowienia
      Ps:U mnie dziewczyny ok.Mała raczkuje,samodzielnie staje i wszedzie jest Jej pełno.21 listopada będzie miała roczek.
      • mojaada Re: aborcja za kilka dni... 10.11.12, 11:34
        Widac juz po twoim 1 poscie ze po aborcji zalamalabys sie psychcznie, przede wszystkim dlatego ze chcesz tego dziecka, nie chcesz aborcji, nie chcesz odbierac zycia swojemu dziecku. Ja dalam sie namowic na aborcje, tez wiecznie slyszalam ze po co nam tak szybko 2 dziecko ze sobie nie poradzimy.Teraz widze jak mojej corce bardzo brakuje rodzenstwa, a ja poronilam juz 2 ciaze po aborcji. Teraz jestem 5 raz w ciazy i dziecko rozwija sie prawidlowo, tyle ze jestem na lekach. Fakt jest tez taki ze po aborcji bardzo chcialam miec dziecko, mowilam mu o tym ze bardzo zaluje tego co zrobilismy, ze chce zostac matka, ze potrzebuje tego, bo moja psychika zostala jakby oszukana.A kiedy zaszlam w 3 ciaze to mu sie odwidzialo i powiedzial ze nie chce tego dziecka , zebym usunela.Oczywiscie sie sie sprzeciwilam, lecz mimo to poronilam. Wiekszosc zwiazkow , malzenstw po aborcji sie rozpada. Tak bylo i u mnie, dostrzeglam jaki z niego dran, ze nie ma w ogole sumienia, ze sam nie wie czego chce , ze obiecywal zmiane swojego zachowania, a skonczylo sie na pustych slowach i odeszlam Po paru latach wyszlam za maz, zaszlam w ciaze - poronilam, po pol roku znowu zaszlam i teraz jestem w 17 tygodniu (na lekach). Moj maz tylko pracuje, tez zyjemy od 1 do 1, nie raz na zaliczkach, ale ja nie potrafilabym dluzej czekac na malenstwo, mam silne poczucie bycia po raz kolejny matka, a moj maz ojcem. Lozeczko dostalismy uzywane, pod koniec ciazy na pewno bede juz gromadzic od znajomych ciuszki itp rzeczy potrzebne dziecku. Ludzie czesto oferuja sie z pomoca lub oddaja rzeczy za darmo po swoich dzieciach. Wiem jedno i ty wez sobie to do serca na cale zycie NIE WARTO DLA NIEODPOWIEDZIALNEGO FACETA ZABIJAC NIEWINNEGO DZIECKA. Chyba gdzies tu na forum przeczytalam opowiesc o tym jak matka przyszla w ciazy do lekarza z mysla o jej usunieciu. Miala juz 2 letniego synka i pyta sie lekarza czy podjal by sie zabiegu, co by jej doradzil w jej ciezkiej sytuacji. A on do niej mowi Najlepiej radze zabic swojego 2 letniego syna, a malenstwo urodzic, bedzie na pewno o wiele mniejsze ryzyko jezeli chodzi o Pani zdrowie.
        Wiem ze na pewno dokladnie tego opowiadania nie napisalam, ale najwazniejsze jest przeslanie. Wiadomo ze nie zabijesz swojego synka ktory jest juz na swiecie i go widzisz, tak samo nie zabijaj kolejnego malenstwa ktorego po prostu tylko nie widzialas. Mam nadzieje ze bedziesz dobrym przykladem i pomoca dla innych matek ktore chca usunac ciaze.
    • antylopa222 Re: do capodimilazzo :) 21.11.12, 23:11
      Dziewczyny, dziękuję za wsparcie jakie dajecie wypowiedziami na tym forum. Uwierzcie, że takich mężczyzn jest znacznie, znacznie więcej i miałam/mam bardzo podobną sytuację do autorki tego postu. Moje całe życie wywróciło się w ciągu tego roku do góry nogami, psychicznie jestem znacznie słabsza niż byłam i mimo, że dzidziuś rośnie teraz i wspaniale się rozwija wcale nie jest łatwiej... Jednak wypowiedzi, które przeczytałam utwierdzają mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłam... Wierzę też, że nasze maluszki kiedy podrosną na pewno nam wynagrodzą wszystkie trudy... Powodzenia! smile
        • antylopa222 Re: 23.11.12, 22:23
          Dzięki wielkie za chęć pomocy, na razie niczego nam nie brakujesmile Tak jak napisałam często ważniejsze od materialnego jest wsparcie duchowe, które dają wypowiedzi na tym forum. Zgadzam się też z autorką kolejnego postu, że tak naprawdę chodzi jednak o sens takiego związku... jeśli nie ma się wsparcia najbliższej osoby w trakcie ciąży to trudno na nie liczyć już po rozwiązaniu...
    • melissabb77 Re: aborcja za kilka dni... 23.11.12, 01:23
      To Twoje życie..i Twoje dziecko,które już jest i może nadal żyć tylko musisz o nie walczyć!Tak życie to nie bajka ale nikt nigdy nie twierdził,że będzie łatwo.
      Mąż już teraz nie daje Ci wsparcia a pomyśl co będzie gdy na przykład się rozchorujesz..???
      Poważnie zastanowilabym się nad związkiem nie nad aborcją.
      Nikt Ci nie może nic "kazać".To Ty zostaniesz najbardziej poszkodowana..no i to malenstwosad(
      Życzę siły i wytrwalości,bo nigdy nie może byc tak źle,zeby nie mogło być lepiej.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka