Dodaj do ulubionych

Żałuję i nie chcę żyć.

22.05.13, 09:19
Czy mogę liczyć na wasze wsparcie? Przeszlam, niestety, zabieg aborcjii i nie potrafię z tym dalej żyć. Wolałabym sie po nim nie obudzić. A teraz chcę odebrać sobie życie, nie zasługuję na nie. Nie bylam do konca świadoma tej decyzji, podjęlam ją w afekcie, balam się odmowic. No i zrobilam to dla NIEGO, pomylalam, ze dam sobie po tym wszysykim radę, zapomnę... W ciążę zaszłam z żonatym mężczyzną, 16 lat starszym, który ani przez chwilę nie pomyślal o tym, żebym urodziła to dziecko. Błagał mnie o pomoc, ciąglę podkreślał jak bardzo ta ciąża zrujnuje jego i moje życie i podkreślal tylko negatywne aspekty bycia matką, samotną matką i to jak samej bedzie mi okrutnie cięzko. Nie podkreslil jednak, ze po aborcji bedzie mi jeszcze bardziej ciezko, bo zostalam sama. Zostawil mnie bez wsparcia. Bylam z nim w klinice w Schwedt, najpierw na konsultacjach psychologicznych i badaniach. 4 dni pozniej mial byc zabieg, jednak nie pojechalismy. W drodze powiedzialam, ze nie moge tego zrobic, nie dam rady. Kiedy juz podjelam decyzje o urodzeniu dziecka, ogarnely mnie watpliwosci... Przeciez ja nie mam nic do zaoferowania temu dzieciatku, nie mam pieniedzy, moja przyszlosc jest niepewna, nie mam wsparcia, nie będzie ojca, nie uda mi się skończyć studiów, ale przede wszystkim czulam, ze nie dam mu poczucia bezpieczeństwa sad Do tego partner odsunal sie ode mnie. I poczulam, ze sie nie nadaję, ze nie dam rady... i poprosilam go aby mnie umowil ponownie. Juz nie chcialam zmieniac decyzji, ciagle sie szamotać... I teraz żałuję. Spieprzyłam sobie życie, nic już nie jest warte sad
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: Żałuję i nie chcę żyć. 22.05.13, 11:53
      NIe bardzo mogę teraz pisać - postaram się odezwać później, ale gdybyś była z okolic Szczecina i chciała pogadać to służę pomocą (także psychologiczną i inną fachową).

      Ale pamiętaj - także z aborcji można wyjść na prostą. Dziecku już życia nie wrócisz - ale choćby dla niego - powinnaś żyć. I to naprawdę jest możliwe.
        • vir.katarzyna Re: Żałuję i nie chcę żyć. 14.02.14, 10:19
          kochanie.. nie martw się nie smuć,.. Dla Boga nadal jesteś ukochaną córeczką. Jeżeli żałujesz, przeproś za to Pana Boga, On czeka na Ciebie,. Każdy z nas jest grzesznikiem, ale Bóg kocha swoje dzieci, takie jakimi są, z całym tym balastem naszej przeszłości, który TYLKO ON BÓG, nASZ oJCIEC W NIEBIE, MOŻE ŚCIĄGNĄĆ. Wróć do Boga. Oczyść się. Umów się na ind. spowiedź u jakiegoś fajnego księdza. Nie martw się o dziecko. Ono żyje. Jest w Niebie i modli się za Ciebie u Pana. Ono Cię kocha. Musisz sobie przebaczyć. Przebaczyc swojemu partnerowi/męzowi. Nawet jeżeli wydaje Ci się to teraz trudne powiedz tylko te słowa a Jezus zrobi resztę: W IMIE JEZUSA CHRYSTUSA PRZEBACZAM SOBIE DOKONANIA ABORCJI, PRZEBACZAM MOJEMU MŻEOWI, PRZEBACZAM LEKARZOM I WSZYSTKIM OSOBOM KTÓRE MI NIE ODRADZIŁY TEGO CZYNU. Bóg zrobi resztę. Jesteś dla Niego ukochanym dzieckiem, któe się zagubiło. Tylko Jezus da Ci ukojenie. Pozdrawiam Cię ciepło. Kasia S. z Rzeszowa vir.katarzyna@gmail.com - jeżeli masz potrzebe pisz do mnie!
          • dziecinienarodzone Re: Żałuję i nie chcę żyć. 13.01.15, 23:09
            Witam mam na imię Artur.
            Los najmiejszych zawsze był bliski mojemu sercu, a tym samym los tych najmniejszych
            dzieciątek którym nie było dane (z różnych powodów) przyjść na świat.
            Matki często podejmują decyzję o aborcji pod wpływem, presją, w totalnym
            odosobnieniu ale to lekarz zabija.
            Jeżeli jesteś kobietą która dokonała aborcji, żałuje tego wyboru, ale wie że nic
            więcej nie da się zrobić proszę napisz i zrób - MOŻESZ JESZCZE COŚ ZROBIĆ!
            DAJ ŚWIADECTWO, wiele matek znajduje się w podobnej sytuacji w której Ty kiedyś byłaś.
            Twoje świadectwo może uratować niejedno istnienie te małe ale i duże- matki!

            Bóg położył mi na sercu pragnienie... jest nim działanie na rzecz niewinnych dzieci,
            a konkretnie zebranie świadectw kobiet które dokonały aborcji, a w tej chwili
            mają potrzebę w pewnym sensie naprawy tego co się stało.
            Świadectwa miały być w formie obrazu ale z wielu względów będą w formie pisanej.
            Wszystko ukaże się na powstającej stronie internetowej.

            Napisz proszę na poniższy adres, możesz wstępnie lub od razu wysłać Twoją historię którą chcesz się podzielić.
            Od Twojej decyzji zależy powodzenie całej akcji.
            Wierzę że dla wielu kobiet Twoje świadectwo będzie ręką która wyciągnie je z tego bagna.

            Proszę pomóż.

            Artur

            kontakt@ocalona.pl

      • bhlokw Re: Żałuję i nie chcę żyć. 14.03.14, 08:28
        w zeszłym roku podjęliśmy wspólnie decyzje o aborcji, długo o tym rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że to będzie najlepsze wyjście z zaistniałej sytuacji. niektóre powody były może egoistyczne ale no cóż, jednak tak wybraliśmy. szczerze mówiąc to przez ładnych kilka lat myślałem, że jestem bezpłodny, badania lekarskie , które kiedyś przeprowadziłem wykluczyły prawie w 100%, heh prawie....(wiem że nie doszło do zdrady)....zresztą w tej chwili to nieistotne, ja sobie z tym poradziłem ( tak mi się przynajmniej wydaje). czasami trafia mnie jak widzę szczęśliwe rodziny na spacerach i myślę sobie , że ja też tak mogłem mieć....jakoś odganiam te myśli bo wiem, ze trzeba iść do przodu, ze może kiedyś....tak naprawdę to szukam pomocy dla mojej Ukochanej. ostatnio dosyć sporo o tym rozmawiamy wiem ze jest Jej strasznie ciężko, nie wierzy, że możemy żyć normalnie, ze jeszcze kiedyś będziemy mogli mieć dziecko i że przeszłość nie będzie miała jakiegoś większego znaczenia (zdaje sobie sprawę że o tym nie da się zapomnieć). boje si o Nią, wiem że sobie nic nie zrobi ale wiem też, ze cierpi, że nie może o tym przestać myśleć....że sama moja osoba przypomina Jej o tym, chciałbym jakoś pomóc ale nie wiem jak, zaczynam się w tym gubić, po prostu nie wiem co robić

        nati1011 napisałaś że jesteś w stanie służyć fachową pomocą ludziom z okolic szczecina
        może Ty mogłabyś Nam pomóc
        • agy30 Re: Żałuję i nie chcę żyć. 05.04.21, 01:40
          Hey jestescie tu potrzebuje kontakt. Czy możesz się odezwać proszę?

          b

          h

          lokw napisał:

          > w zeszłym roku podjęliśmy wspólnie decyzje o aborcji, długo o tym rozmawialiśmy
          > i doszliśmy do wniosku, że to będzie najlepsze wyjście z zaistniałej sytuacji.
          > niektóre powody były może egoistyczne ale no cóż, jednak tak wybraliśmy. szcze
          > rze mówiąc to przez ładnych kilka lat myślałem, że jestem bezpłodny, badania l
          > ekarskie , które kiedyś przeprowadziłem wykluczyły prawie w 100%, heh prawie...
          > .(wiem że nie doszło do zdrady)....zresztą w tej chwili to nieistotne, ja sobie
          > z tym poradziłem ( tak mi się przynajmniej wydaje). czasami trafia mnie jak wi
          > dzę szczęśliwe rodziny na spacerach i myślę sobie , że ja też tak mogłem mieć..
          > ..jakoś odganiam te myśli bo wiem, ze trzeba iść do przodu, ze może kiedyś....t
          > ak naprawdę to szukam pomocy dla mojej Ukochanej. ostatnio dosyć sporo o tym ro
          > zmawiamy wiem ze jest Jej strasznie ciężko, nie wierzy, że możemy żyć normalnie
          > , ze jeszcze kiedyś będziemy mogli mieć dziecko i że przeszłość nie będzie miał
          > a jakiegoś większego znaczenia (zdaje sobie sprawę że o tym nie da się zapomnie
          > ć). boje si o Nią, wiem że sobie nic nie zrobi ale wiem też, ze cierpi, że nie
          > może o tym przestać myśleć....że sama moja osoba przypomina Jej o tym, chciałby
          > m jakoś pomóc ale nie wiem jak, zaczynam się w tym gubić, po prostu nie wiem co
          > robić
          >
          > nati1011 napisałaś że jesteś w stanie służyć fachową pomocą ludziom z okolic sz
          > czecina
          > może Ty mogłabyś Nam pomóc
          Hey czy jeszzcze tu jesteście ? Potrzebuje kontakt
    • ew.a23 Re: Żałuję i nie chcę żyć. 22.05.13, 12:14
      Hej,
      Wiem jak jest Ci ciężko, też to przechodziłam po aborcji.
      Szkoda, że kiedy miałaś wątpliwości nie zaglądnęłaś na to forum, może by do niej nie doszło...
      Często w takich sytuacjach (ciąża pozamałżeńska, panieńska) faceci biorą nas na litość, błagają, mówią nie dasz rady, zmarnujesz nam życie itd. a my w to wierzymy i tak naprawdę zostajemy same z tym problemem. Wystarczy, że się wahamy, a oni to wykorzystują. A potem? Sama wiesz.
      Nawet nie dopuszczaj myśli o odebraniu sobie życia! Wiem, że teraz nie widzisz może innej możliwości i szans na normalne życie, ale to jest możliwe! Jest forum blizna 2-żałując aborcji, właśnie dla nas, którym ciężko żyć po..
      Dobrze by było abyś mogła z kimś porozmawiać o tym co się wydarzyło, co czujesz. To bardzo pomaga. Masz kogoś takiego? Skąd jesteś?
      • jaglever90 Re: Żałuję i nie chcę żyć. 22.05.13, 13:18
        Chcialabym bardzo z kims porozmawiac. Chcialabym porozmawiac z jego matką, ktora rowniez przeszla ten okrutny zabieg. Opowiedzial mi o niej jeszcze przed zabiegiem, ze tez to przeszla i daje sobie rade. Nie chce sie w zaden sposob mscic na nim, tylko potrzebuje pomocy, rozpaczliwie. Jak poprosze jego, to na pewno sie nie zgodzi. Czy to dobry pomysl? sad
        Poza tym nie mam nikogo takigo, jedyna kuzynka ktora wiedziala o ciazy sie ode mnie odwrocila... Miala racje, zaluje, ze jej nie sluchalam sad Stracilam czesc siebie, szanse na bezwarunkowa milosc, jego (naiwnie wierzylam, ze odwzajemnia moje uczucia, po aborcji powiedzial mi, ze tak nie jest) i serdeczna przyjaciolke, czyli moja kuzynke. Niech mnie ktos zabije... Blagam.
        • ew.a23 Re: Żałuję i nie chcę żyć. 22.05.13, 14:06
          W rozpaczy szukamy jakiejkolwiek pomocy by sobie ulżyć, żeby usłyszeć że nie jesteśmy same w naszym bólu, żeby Ktoś nas zrozumiał, dał nadzieje... Trudno ocenić czy rozmowa z jego matką to dobry pomysł, wg mnie raczej nie.
          Tu zagląda wiele Dziewczyn które chętnie oferują pomoc. Może Któraś jest z Wrocławia lub okolic? Chętnie bym z Tobą porozmawiała w realu, ale mieszkam na śląsku (ok. Tych), trochę dalekosad
          Wejdź na " bliznę 2" i poproś o przyjęcie na forum.
          Na raziesmile
          • jaglever90 Re: Żałuję i nie chcę żyć. 22.05.13, 18:07
            Ona nie chce na mnie nawet spojrzeć. Napisałam do niej na fb, opisałam historię, dostałam tylko informację zwrotną, że to moje życie a ona ma swoje problemy. Nie dziwię się jej, ona ze swoim chłopakiem starają się o dziecko... sad
            Cały czas obsesyjnie o tym myślę, może taki pisany był mi los? Wydaje mi się, że już nic dobrego mnie w życiu nie spotka. Nie zasługuję na to sad To było najlepsze, co mogło mnie spotkać, a ja to zabiłam... Boże, błagam o cofnięcie czasu sad
    • jola.wisniewska Re: Żałuję i nie chcę żyć. 22.05.13, 17:52
      Terapie ' Zywa nadzieja' przechodzilam z innych wzgledow niz aborcja, ale szczerze polecam. Bedzie trudno, ale nie zostaniesz z tym sama. Pomodle sie zaraz za Ciebie, jesli pozwolisz.
      Nie przekreslaj siebie, Ty tez jestes wazna, tak jak Twoje dziecko.
            • mamaanieli Re: Żałuję i nie chcę żyć. 23.05.13, 09:49
              nie. przynajmniej nie teraz. zajście w ciąże to nie jest lek na całe zło i tabletka antydepresyjna! to powołanie do życia nowego człowieka, odpowiedzialnosc za jego rozwój fizyczny i psychiczny. w obecnym stanie, nie wiadomo czy byś dała radę. poza tym - dziecko powinno mieć jednak OJCA. mądrego, dobrego, ktory zaopiekuje sie Tobą i dzieckiem.
              Przepracuj swój bol, swoją żałobę. Nowe dziecko nie zastąpi tego, które nie zyje. Nie ma takiej możliwosci. pomoże Ci czas, byc moze terapia. teraz jest czas na opłakiwanie dziecka niezyjacego. poczytaj sobie o etapach żałoby i żadnego etapu nie pomijaj. to wazne .
              a gdy wyjdziesz na prostą, będzie czas na kolejne dziecko. pozdrawiam. A
              • jola.wisniewska Re: Żałuję i nie chcę żyć. 23.05.13, 23:01
                Racja, ciaza nie jest lekarstwem. Pisze z doswiadczenia, bo stracilam dwoje dzieci poprzez poronienie. Pamietam jak po pogrzebie pierwszej coreczki pomyslalam sobie, ze moze teraz przydaloby sie zajsc szybko w ciaze. I zlapalam sie na zupelnie irracjonalnej mysli, ze kolejna ciaza bedzie 'dokonczeniem' poprzedniej I ze urodze/odzyskam tamto dziecko. Przez chwile pomyslalam, ze swiruje, ale nie - przezywalam zupelnie normalna faze zaloby: zaprzeczanie. Potrzebne bylo przezycie, przeplakanie, opowiedzenie o tym zyczliwej osobie, napisanie listu do coreczki (napisalam jej, ze mi smutno, bo nie zobacze jej w sukience komunijnej, sukni slubnej...), zeby w koncu otworzyc sie na nowa rzeczywistosc, kolejne dziecko. Zycze Ci, zebys znalazla kogos zyczliwego. Na razie masz zyczliwych wirtualnych, jest wiec nadzieja, ze w realu tacy osobnicy wystepuja.
            • takwinna Re: Żałuję i nie chcę żyć. 03.06.13, 21:35
              Poznałam Twoją historię, jest bardzo smutna. Nie załamuj się jednak. To, co przeżywasz świadczy, że serce twoje żałuje, tego ,co zrobiłaś. Nie można cofnąć czasu, można go jednak w jakimś stopniu naprawić. Jeśli jesteś osobą wierzącą, czy zastanawiałaś się nad losem abortowanych dzieci? A może one modlą się za swoimi matkami i mimo wszystko wybaczają? Musisz w sobie znaleźć siłę, aby najpierw zrozumieć to, co zrobiłaś. Musisz żyć, aby naprawić ten błąd
            • gosiapp83 Re: Żałuję i nie chcę żyć. 15.06.13, 10:55
              myślę, że nie jest to dobre rozwiązanie. Nigdy nie dokonałam aborcji, nawet nie przeszło mi to przez myśl, ale uważam, że kolejny maluszek mógłby tylko pogłębić Twój stan. Tego, na co się zdecydowałaś nic nie usunie z Twojego serca, a patrząc, jak rośnie Twoje dziecko będziesz ciągle myśleć, że teraz, obok powinno być jeszcze jedno, którego już niestety nigdy nie będzie... sad
        • droga_do_nieba Re: Jaglewer, przeczytaj!!! 07.06.13, 11:07
          Jezus nie ustaje w przekazywaniu orędzia. W dniach od 10 do 14 czerwca 1923 roku dyktuje siostrze Józefie Apel Miłości do świata:

          ,,Jestem Miłością. Serce moje nie może już dłużej powstrzymać płomienia, który je trawi. Do tego stopnia kocham dusze, że życie swoje za nie oddałem. Z miłości dla nich zostałem jako więzień w tabernakulum.

          Od dwudziestu wieków mieszkam w nim nocą i dniem, zasłonięty pod postaciami chleba i ukryty w Hostii, znosząc z miłości zapomnienie, samotność, wzgardę, bluźnierstwa, zniewagi, świętokradztwa ...

          Z miłości dla dusz zostawiłem im sakrament pokuty, by móc im przebaczać i to nie tylko raz lub dwa, ale tak często, jak tylko będą potrzebowały dla odzyskania laski.

          Tam czekam na nie ... Pragnę, by tam przychodziły obmyć się ze swoich win, nie wodą, lecz moją Krwią.

          Różnymi sposobami objawiłem w ciągu wieków moją miłość do ludzi: ukazałem im, jak Mnie pochłania pragnienie ich zbawienia. Dałem im poznać swoje Serce. Nabożeństwo to, jak światło, rozprzestrzeniło się po świecie. Dzisiaj jest ono środkiem, którym posługuję się dla poruszenia

          serc większości tych, co pracują nad rozszerzeniem mego Królestwa.

          Obecnie pragnę czegoś więcej. Jeśli bowiem proszę dusze o miłość w odpowiedzi na tę, która Mnie spala, to nie tylko o ich wzajemność mi chodzi. Pragnę, by wierzyli w Moje Miłosierdzie, by wszystkiego wyczekiwały od mej Dobroci, by nigdy nie wątpiły w moje przebaczenie. Jestem Bogiem, lecz Bogiem Miłości. Jestem Ojcem, ale Ojcem, co kocha z czułości, a nie z surowości.

          Serce moje jest nieskończenie święte, lecz i nieskończenie łagodne. A znając nędzę i słabość ludzką, nachyla się ono ku biednym grzesznikom z nieskończonym miłosierdziem.

          Kocham dusze, które, popełniwszy pierwszy grzech, z pokorą przychodzą Mnie prosie o przebaczenie ... Kocham je jeszcze, kiedy opłakały swój drugi grzech, i jeśli się to powtarza, nie miliard, ale milion miliardów razy, kocham je i przebaczam im zawsze i zmywam w tej samej Krwi ostatni jak i pierwszy upadek."

          Jaglewer, Jezus Cię kocha do szaleństwa.
    • aga-415 Re: Żałuję i nie chcę żyć. 07.07.13, 00:13
      witaj....przeczytałam twój post, Ja właśnie stoję przed wyborem, aborcja czy nie planowane dziecko i życie. Chciałabym dowiedziec sie cos dokładniej o aborcji, czy jest możliwy kontakt? mam nadzieje ze mnie rozumiesz, myślę codziennie o aborcji ale w głębi duszy bardzo się boję. Pozdrawiam
      • emilia4321 Do Agi 12.07.13, 17:32
        Czy nie wystarczą ci wpisy od tych załanych kobiet po aborcji, byś podjęła właściwa decyzję i urodzila dziecko? Chcesz tak cierpieć, zmarnować swoje życie? Tego nie da się już odwrócić. Teraz jesteś mamą rozwijajacego się w Tobie dziecka, liczącego na bezpieczeństwo i Twoją milość. Gdy usuniesz - też będziesz mamą, ale nieżyjacego dziecka. Pozostanie ból do końca życia ... Z tych nieplanowanych dzieci zwykle wyrastają kochane pociechy.
          • emilia4321 Re: Do Agi- też myślę nad aborcją :( 16.07.13, 08:43
            Axelina, nie napisałaś nic więcej o Twojej sytuacji, ale jak widać jest Ci ciężko. dobrze, ze napisałaś, jesteśmy tu, być z Tobą w tych ciężkich momentach, wspierać Cię, pomagać. Pamiętaj, że aborcja to Twoja zgoda na zabicie Twojego dziecka, czy ono ma tydzień, 2 tygodnie czy więcej to już jest w pełni człowiek, to już jest chlopiec lub dziewczynka, już są okreslone cechy twojego dziecka, kolor oczu, wlosów. Od 21 dnia bije serce. Jeśli potrzebujesz pomocy, napisz, cos doradzimy, są Domy samotnej Matki, różne formy pomocy pieniężnej. Pozdrawiam
          • emilia4321 Axelina 16.07.13, 08:45
            Axelina, nie napisałaś nic więcej o Twojej sytuacji, ale jak widać jest Ci ciężko. dobrze, ze napisałaś, jesteśmy tu, być z Tobą w tych ciężkich momentach, wspierać Cię, pomagać. Pamiętaj, że aborcja to Twoja zgoda na zabicie Twojego dziecka, czy ono ma tydzień, 2 tygodnie czy więcej to już jest w pełni człowiek, to już jest chlopiec lub dziewczynka, już są okreslone cechy twojego dziecka, kolor oczu, wlosów. Od 21 dnia bije serce. Jeśli potrzebujesz pomocy, napisz, cos doradzimy, są Domy samotnej Matki, różne formy pomocy pieniężnej. Pozdrawiam
            • axelina Re: Axelina 16.07.13, 11:55
              Wszędzie gdzie mogę szukam porady, tyle się opisałam, że już nie mogę... w skrócie ... 6tc, rodzice wyrzucili mnie z domu , chcą bym dokonała aborcji, powiedzieli , że nie pomogą ani przy dziecku ani finansowo, mój chłopak nas zostawił i nie ma zamiaru się nami zajmować jeśli urodzę to wg. niego moja decyzja da mi alimenty 300- 500 zł i tyle, miałam jechać na stypendium zagraniczne od września , nie pojadę, jestem na 4 roku studiów od października , ale wygląda na to, że będę musiała z nich zrezygnować. Bardzo w skrócie moja sytuacja.
              • emilia4321 Re: Axelina 16.07.13, 12:59
                Kilka moich rad: spróbuj się dowiedzież o fumduszu Polskiego śtowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka o funduszu dla kobiet w ciąży, w trudnej sytuacji, podaję Ci link: www.pro-life.pl/?a=pages&id=225. To pomoc finansowa. Poza tym będziesz miała prawo jako studentka -matka samotnie wychowująca dziecko do indywidualnej organizacji studiów, chyba możesz też liczyć na stypendium socjalne z uczelni. W ostatecznođci zawsze moesz skorzystac z miejsca w Domu Samotnej Matki. Tylko prosze Ci, nie mysl nawet o aborcji, bo ona nie rozwiaze Twoich problemow, a tylko poglebi je. Skazalabys sie na cierpienie na cale zycie.
                • axelina Re: Axelina 16.07.13, 13:41
                  Nie wiem sad, nadal myślę nad tym wszystkim, wizja samotnego macierzyństwa i ilość zachodu jaką muszę w to włożyć mnie dobija sad , dom samotnej matki sad... nigdy nie przypuszczałam , że tam skończy się mój los sad, studiuję na UJ u nas indywidualny tok nauczania , a przynajmniej na moim wydziale nie istnieje w praktyce, jedynie dziekanka , ale kto potem zajmie się moim dzidziusiem? sad mam mocną depresję sad
                  • twoj_aniol_stroz Re: Axelina 16.07.13, 14:37
                    Dom Samotnej Matki to nie jest wyrok, kara itd. To jest szansa dla kobiet w podbramkowej sytuacji na stanięcie na nogi. W ciąży i potem z maleńkim dzieckiem kobieta jest bezbronna, potrzebuje opieki i takie domy właśnie tę opiekę zapewniają. Spójrz w ten sposób na to miejsce. Oczywiście nie jest to komfortowa sytuacja, bo o niebo lepiej byłoby gdyby to rodzina, ojciec dziecka i przyjaciele zapewnili pomoc, ale skoro jest to niemożliwe (choć, często po porodzie okazuje się, że nieprzejednana rodzina zmienia zdanie) to właśnie takie placówki pomagają. Od tego są smile
                    Pamiętaj też o tym, że to co robi zarówno chłopak jak i Twoi rodzice to jest klasyczny szantaż emocjonalny po to by wywrzeć na tobie tak silną presję byś poddała się ich sugestiom. Dla nich to najprostsze rozwiązanie, bo będą mieli kłopot z głowy. Problem w tym, że Ty akurat nie będziesz miała problemu z głowy. Nie zliczę ile kobiet pisało tutaj, prywatnie, czy na ukrytym forum o tym, że przyjaciółki, chłopak, czy rodzina doradzali aborcję a potem oni mieli spokój a kobieta cierpiała sad
      • emilia4321 Aga 16.07.13, 16:09
        Aga, zdjęcia i wszelkie informacje o rozwijającym się dziecku znajdziesz na stronach pro-life. Napisz, proszę, jak się czujesz,mam nadzieję, że nie myślisz już o aborcji?
    • mojaada Re: Żałuję i nie chcę żyć. 19.07.13, 22:49
      Mi tez sie czasami zyc nie chce, meczy mnie to co zrobilam, dzieci ktore mam dodaja mi sil ale poczucie winy pozostaje. Spowiadalam sie, modlilam, wiem ze Bog mi wybaczyl, ale to jest moja pokuta na cale zycie, cierpienie.
    • sunnie Re: Żałuję i nie chcę żyć. 08.01.14, 19:52
      A ja chciałam usunąć dziecko w klinice i zrezygnowałam. Przestraszyłam się zabiegu. Skrobanki pod narkozą. Potem chciałam wziąć tabletki w domu, ale myślałam, że się wykrwawię. Następnie liczyłam, że poronię. Teraz jestem przed porodem. Mam wszystko dobra pensję, duże mieszkanie, cudownego męża, ale zero instynktu macierzyńskiego. Najbardziej wkurza mnie to, ze dziecka nie planowałam. Czuję zbyt dużą odpowiedzialność. Nie dobrze mi na myśl o karmieniu, przewijaniu... Po aborcji pozostałyby wyrzuty sumienia, zachowując dziecko skazałam się na 9miesięcy psychicznego koszmaru i lata wychowania dziecka. Przykro mi, że moja ciąża przebiegała w takich smutnych okolicznościach. Sytuacja bez wyjścia. Teraz już będę lykac garści tabletek anty do menopauzy. Strasznie przeżyłam ten błogosławiony stan.
      • faun1512 Daj sobie czas... 14.02.14, 20:39
        Daj sobie trochę czasu… Wiele kobiet tak miało – nawet z tego forum. Nawet w przypadku, gdy ciąża była planowana, a one bardzo pragnęły tego dziecka. Instynkt macierzyński czy miłość do dziecka to nie coś, co „przepisowo” musi pojawić się w jakimś określonym momencie. U jednych dzieje się to wcześnie, np w momencie ujrzenia obrazu na USG, ale u innych znacznie poźniej. U Ciebie też ten moment nastąpi, choć nie wiadomo kiedy… Może gdy pierwszy raz weźmiesz tę kruszynkę na ręce i przytulisz…. Może, jak pierwszy raz się do Ciebie uśmiechnie… A może, jak pierwszy raz powie „mama”… Nie wiesz jeszcze kiedy to się stanie, ale stanie się na pewno. Bądź dobrej myśli, uzbrój się w cierpliwość i podziękuj sama sobie, że jednak nie dokonałaś aborcji… Bo było by to coś znacznie więcej, niż zwykłe wyrzuty sumienia…
        Trzymaj się ciepłosmile.
    • ola.olenka30 Re: Żałuję i nie chcę żyć. 21.11.14, 17:02
      Witam Was.nie wiem czy tu ktos jeszcze jest.usunelam ciaze tydzien temu metoda prozniowa zagranica.byl to 5 tydzien ciazy.Przed zabiegiem bilam sie z myslami i ostatnie 3 dni bylam swiecie przekonana co do swojej decyzji.jestem tu sama za granica pracuje.mieszkam u pracodawcy w domu.strasznie sie zle czulam mialam mdlosci i prawie mdlalam .i nie mialam pojecia jakich wurzutow sumienia dostane po zabiegu.to jest istne pieklo.caly czas placze o niczym innym nie mysle.to jest straszne.mam teraz straszna potrzebe zajscia w kolejna... ciążę, aby zajac czyms mysli .mam mysli samobojcze masakra.maz daleko ode mnie w innym kraju.horror..zaluje zaluje swojej decyzji.balam sie porodu balam sie ze nikt mi tu nie pomoze w zalatwieniu spraw przy wychowaniu niemowlaka..ale to sa zadne argumenty..prawde mowiac usunelam ze strachu..dostalam jakiegos psychicznego szoku ze dopuscilam sie aborcji. .. masakra.jestem nic nie warta...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka