Dodaj do ulubionych

Ja w ciąży, starszy syn narkoman

03.12.13, 21:47
Tak wygląda moja sytuacja. Ja w ciąży, a nastoletni syn okazał się narkomanem. Ćpa już od dłuższego czasu, a ja się o tym dowiedziałam dopiero niedawno. Wcześniej byłam ślepa i naiwna, nie widziałam, że coś jest nie tak.Miałam sygnały, że coś jest nie tak z synem, żebym bardziej zwróciła na niego uwagę, ale ja byłam głupia i wierzyłam synowi. To teraz mam..
W domu mam istny cyrk. Kłótnie z synem, wychodzi na całe dnie, zdarza się, że nie wraca na noce. Pieniędzy ode mnie już nie dostaje w ogóle, a i tak skądś ma kasę na ćpanie. Skąd? Nie wiem i nie chce wiedzieć. Leczyć się nie chce. Szkołę rzucił.
Teraz jeszcze okazuje się, że jestem w ciąży. Byłam u lekarza, widziałam usg. Ciąża jest, dobrze się rozwija. Powinnam się cieszyć, ale nie potrafię. Jedyne, co ostatnimi czasy potrafię, to ryczeć w poduszkę. Bo już mi brak sił na to wszystko. O ojca dziecka nawet nie pytajcie, bo nie ma o czym mówić (w zasadzie powiem tylko tyle, że olał mnie, jak się dowiedział, że zaszłam z nim w ciąże). Ojciec starszego syna zmarł kilka lat temu. Więc jestem z tym wszystkim zupełnie sama. Nie wyobrażam sobie naszego życia, jak urodzę dziecko. Niemowlę w takim domu? W domu, w którym nie można być bezpiecznym (mimo rad psychologów starszego syna nie potrafię wyrzucić z domu, a ciężko mi sobie wyobrazić, aby maleńkie dziecko wychowywało się z narkomanem)? Jak to będzie wyglądać? Mam zmarnować życie małemu dziecku na starcie? Nie jest to łatwą decyzją, ale w tym przypadku chyba dobrą, a przynajmniej mniejszym złem - chodzi o aborcję. Muszę walczyć (na ile mi jeszcze siły pozwolą, a jest, niestety, bardzo źle) o starszego syna. Nie dam rady połączyć tego z wychowywaniem dziecka. Czekam na zabieg. Czekam, i płaczę. Na forum napisałam bardziej po to, aby się wygadać, Nie oczekuje żadnych wielkich rad i słów.
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 08:38
      chyba wielkich rad i słów nie będzie,bo masz bardzo ciężką sytuację
      odłóżmy malucha w brzuchu na bok,na razie ma wszystko,co mu potrzeba
      dlaczego nie chcesz dac starszego syna do jakiejś placówki?jest nieletni,tak?
      zobacz-na razie straciłaś nad nim całkowicie kontrolę,nawet nie wiesz,skąd ma teraz pieniądze na narkotyki
      wiesz,co robi dzieciak,jak mu zabraknie z odłożonych,ukradzionych czy jakoś zarobionych?
      zaczyna wynosic z domu
      a jak się mamusia postawi,to się ją odsunie,pewnie mało delikatnie
      pamiętasz taki serial "Januszek",chyba taki miał tytuł.jak nie pamiętasz-poszukaj na yt
      i zacznij myślec o sobie,bo dziecku z nałogiem miłością nie pomożesz,miłości niszczy się na pierwszym miejscu
      nie masz wsparcia męskiego w ogóle?jakiś silny kolega?brat?wujek?faceci często patrzą mniej emocjonalnie,a w tym wypadku emocje to najgorszy doradaca
      pisz tu,pogadamy
    • twoj_aniol_stroz Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 09:49
      Czekaj! Czy ja dobrze zrozumiałam, że w trosce o to by dziecko przypadkiem nie wychowywało się z narkomanem postanowiłaś dla "dobra" tego dziecka wcześniej je zabić? Nie sądzisz, że to jakoś jest nielogiczne na starcie?
      Patrząc z boku na całą Twoją sytuację to ta ciąża jest dla Ciebie nadzieją a nie zawadą. Nadzieją na odkrycie na nowo macierzyństwa i paradoksalnie podarowanie tego macierzyństwa starszemu synowi. Nielogiczne? Znacznie mniej niż pozornie się wydaje smile Niemowlę z zasady wymaga więcej uwagi i troski mamy, więc z założenia tę troskę z marszu otrzyma również nastolatek - mądrą troskę. Życie z narkomanem to nauka twardej miłości. Ty póki co chowasz głowę w piasek - nie chcesz wiedzieć skąd ma pieniądze, nie chcesz wiedzieć gdzie znika na całe dnie... To nie jest dobra metoda. I właśnie niemowlak w domu ma szansę to zmienić smile Walcząc o jego - niemowlaka bezpieczeństwo najlepiej pomożesz synowi. Ale żeby móc o to zawalczyć i skorzystać na sytuacji to najpierw musisz pozwolić temu maluchowi żyć. Aborcja to kolejne zapakowanie głowy w piasek - tak jak nie chcesz wiedzieć skąd syn ma pieniądze na narkotyki tak samo nie chcesz zmierzyć się z powtórnym macierzyństwem.
      A ojciec dziecka? Piszesz, że się zmył i Cię z tematem zostawił... Hm, sądy w Polsce są innego zdania niż ten pan. Fakt, ze on się nie poczuwa do odpowiedzialności jeszcze nie oznacza, że sąd mu nie pomoże w tym odzyskaniu poczucia odpowiedzialności smile
      Ja rozumiem, że jest Ci ciężko, że trochę Ci się na głowę zwaliło, ale teraz właśnie jest czas wzięcia byka za rogi i zmierzenia się z tym życiem. Ciąża ma to do siebie, że wyzwala w kobiecie wiele ukrytych pokładów energii i sił psychicznych. Wykorzystaj to zamiast odrzucić.
    • emilia4321 Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 11:43
      Marzanka, nie masz wesoło, kłopoty z synem-narkomanem, ojciec Twojego dziecka odszedł,jesteś zdana na własne siły. Musi być Ci ciężko, martwisz się co będzie dalej. Chcesz ratować starsze dziecko, ale młodsze (bo już je masz, jestes drugi raz matką) też liczy na twoją miłość, opiekę i szansę na życie. Chciałabym Ci odradzić aborcję, zabicie nienarodzonego dziecka tylko Cię pogrąży, nie będziesz miała siły walczyć o starszego syna, jeśli na Twoim sumieniu będzie ten straszny ciężar - zabicie własnego dziecka. Myślę, ze nie unioslabyś już swoich problemow, bo aborcja nie rozwiązuje problemów, tylko je pogłębia, to byłby początek życia w poczuciu winy, rozpaczy, smutku. Chciałabym Ci odradzic aborcję, wiem, że masz bardzo nieciekawą sytuację, ale rzadko zdarzają się szczęściary, że wszystko mają w życiu usłane różami, są kochane, maja bezpieczny, ciepły dom. Różne są losy nas kobiet, na pewno są tysiące kobiet, które będąc w ciąży, przeżywały też jakiś swój koszmar. Twoja sytuacja jest trudna, ale nie wyjątkowa. Powinnaś urodzic swoje dziecko, pomyśl, jak je urodzisz to od razu poczujesz się lepiej, to bedzie Twoje zwycięstwo, bo będąc zdana na swoje siły, z problemami ze starszym dzieckiem dałabyś ten wielki dar drugiemu dziecku - zycie. To dodałoby Ci siły, zmierzyłabys sie z problemami i jestem pewna , że udaloby ci się przywrócic normalne zycie w Twojej rodzinie, i przekonac syna, by nie brał narkotyków. Nie przejmuj się, że ojciec zostawił Cię, niestety, takich dupków żołędnych jest na tym świecie wiele, znaczy, nie był Ciebie wart i teraz już wiesz jaki jest. Możesz sobie jeszcze dobrze ułożyć życie, znaleść kogoś porządnego i cieszyć się dwójką swoich dzieci. Wierz mi, z czystym sumieniem łatwiej jest zyć.
      • marzanka1234 Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 13:44
        Wszyscy mówią, że w takiej sytuacji najlepsza jest twarda miłość, konsekwencja. Psychologowie każą mi wzywać policję, gdyby syn coś ukradł. Mam mu zamykać drzwi przed nosem, jak wróci naćpany. Tylko to działa na zasadzie: łatwo im mówić, gorzej zrobić. Która normalna matka wyrzuci własne dziecko z domu? Tym bardziej naćpane dziecko, któremu coś się może stać, i nikt mu nie pomoże? Może jestem nadal naiwna i głupia, ale nie potrafię tak zrobić. Nie, i koniec. Z drugiej strony wiem, że moje pobłażanie też nie jest dobre. I tak wygląda moja sytuacja na co dzień. Nigdy nie wiem czego mam się spodziewać. Nigdy nie wiem, kiedy syn wróci, czy w ogóle wróci, w jakim stanie. Więc jak mam się nie denerwować? Jak się mam cieszyć ciążą? W normalnej, spokojnej sytuacji pewnie bym się cieszyła, mimo że nie jestem pierwszej młodości. Ale teraz? Nawet ciężko mi sobie wyobrazić, abym się miała cieszyć i z radością przygotowywać na narodziny malucha. Na przyjście na świat dziecka potrzeba normalnego domu. Normalnego, w którym nie ma kłótni, nałogów, wiecznych nerwów.

        W domu wszystkie pieniądze kryję przed synem, podobnie z wartościową biżuterią. I w takiej chorej sytuacji ma się wychowywać dziecko? Patrzeć na to wszystko? Dziecko ma się normalnie rozwijać w takiej ,,rodzinie’’? Wątpię. Co ja zapewnię temu dziecku? Wieczne nerwy. Starszy syn wie o tym, że jestem w ciąży. Może źle zrobiłam, informując go o niej, ale uznałam, że tak będzie najlepiej. Czy się tym przejął? Nie. W ogóle.
        Nikogo innego nie proszę o pomoc. Wstyd mi, że mam syna uzależnionego od narkotyków. To nie jest coś, o czym się na spokojnie mówi innym, nawet bliskim ludziom. Unikam nawet kontaktu z rodziną.
        Nie widzę w tej ciąży ratunku, czy czegoś, co miałoby mi dodać sił do dalszej walki.
        Myślę, że decyzja o aborcji nigdy nie jest łatwa. Dla mnie też nie jest czymś super, co przyszło mi bez najmniejszego problemu, czy wątpliwości. Tyle że w mojej sytuacji to po prostu mniejsze zło.
        • mama.rozy Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 14:01
          no dobra
          ale jak młodsze dziecko usuniesz,to starsze i tak zostanie
          aborcja nie rozwiązuje problemów,a tych masz trochę
          może zacznij od pójścia -ze sobą-do psychologa?bo kiedyś się z tej pobłażliwej miłości do narkomana możesz nie obudzic.tak realnie-bo coś ci zrobi
          tak,Twoje kochane dziecko może zrobic Ci krzywdę.fizyczną
          obojętnie,jak bardzo go będziesz kochac.
          a im głębiej schowasz peiniądze,tym szybciej Ci się dostanie
          naucz się ,że Twoim dzieckiem teraz rządzi nałóg,nie przywiązanie do matki.czy chciażby szacunek do niej.
          wszyscy Ci mówią-posłuchaj tego i ratuj siebie.
          wejdź na jakieś forum dla rodziców narkomanów i szukaj pomocy,zanim będzie za późno
    • mauarich Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 14:22
      droga Marzanko, pozwól że opowiem Ci historię mojego brata. W gimnazjum wpadł w złe towarzystwo i zaczął ćpać. Njapierw marichuana, potem twardsze narkotyki. Rodzice nie wierzyli mi, kiedy próbowałam im o tym powiedzieć (jestem od neigo 3lata starsza). Ponieważ nie dawali mu pieniędzy, do narkoyków doszła działalność kryminalna (wymuszenia i kradzieże) bo skądś musiał brać kasę. W liceum sytuacja się pogorszyła- poszedł do klasy ze wszystkimi dealerami z okolicy. Narkotyki obudziły uśpione problemy psychiczne i zaczął mieć psychozę. Po konsultacjach z psychiatrą (wciąż nieświadomi ogromu nałogu) rodzice umieścili go w zamkniętym ośroku psychiatrycznym dla młodzieży (gdzie przy przyjęciu w testach z krwi wyszły narkotyki). Z ośrodka po jakimś czasie wyleciał, bo notorycznie łamał regulamin. Zmienił liceum na prywatne, mniej ćpał ale dalej kradł i wymuszał. W końcu zmienił szkołę na Młodzieżowy ośrodek socjoterapii (szkoła dla ludzi, którzy nie potrafią przystosowac się do reguł panujących w społeczeństwie) i zdał tam z bardzo słąbym wynikiem maturę. Na studia nie poszedł, niby coś tam pracował, ale dalej głównie zajmował się przestępczością. W końcu próbował podpalić komuś dom i policja złapała go na prawie gorącym uczynku. Spędził pół roku w areszcie śledczym, dostał wyrok w zawieszeniu. Dzisiaj pracuje,ma fajną dziewczynę, planuje w tym roku poprawić maturę i iść na studia. Ma 21lat. Po co Ci to piszę? Moi rodzice też byli zbyt słabi, zeby go wywalić z domu, zeby stawiać wyrane granice. To paradoks, ale więzienie nas uratowało- uświadomiło jemu jaką krzywdę robił sobie i rodzinie i sprawiło że się zmienił. W takiej stuacji człowiek musi dotknąć dna, żeby móc się do neigo odbić. To brutalne co napisze , ale jak go nie wywalisz z domu to może zaćpać się na śmierć. Z dorastajacymi dziećmi jest taki paradoks, ze w pewnej chwili rodzice musza zająć się sobą, zeby dzieci mogły mieć do nich szacunek. Powiedz mu, ze tyw swoim domu ćpania nie tolerujesz i ze może tam przebywac tylko czysty. Na początku zniknie, ale potebi.gazeta.pl/i/16/forum/wyslijBtn.gifm będzie chciał wrócić. Bądź twarda.
    • mauarich Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 14:28
      mój brat teraz jest w Niemczech na inwentaryzacji, wraca w połowie grudnia i wtedy poprosze go, zeby Ci tutaj napsiał, jak to wyglądało od jego strony... ile lat ma Twój syn?

      co do dzidziusia: to od Ciebie i tego jakie granice postawisz zalezy, czy będzie dorastał z narkomanem. Sama urodziłam wcześniaka i będąc z nim miesiąc w szpitalu widziałąm dzieci urodozne w 23tygodnu ciąży. Żadne z nich nie chciało umierać, wszystkie wlaczyły. To czego pragnęły, to była bliskość mamy. jej dotyk, zapach, głos, jej ciepło i miłość. I tego też pragnie Twoje dziecko.

      Zabijając je, robisz krzywdę nie tylko jemu, ale i sobie i Twojemu synowi, pozbawiając go rodzeństwa.

      Co do ojca dziecka- moze nie chcieć uczestniczyć w jego życiu (czasem facetom odmienia się po porodzie, albo po paru latach), ale alimenty płacić musi.
    • nati1011 Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 14:33
      Psycholog ci coś radzi - ty wiesz lepiej,
      dziewczyny ci coś radzą - znów wiesz lepiej
      serce coś ci podpowiada - ale co tam serce.....

      na złość mamie odmrożę sobie uszy.

      Nie radzisz sobie ze starszym dzieckiem. I nie chcesz mu pomóc. Tak nie chcesz. Nie słuchając zaleceń psychologa, albo nie umieszczając dziecka w zakładzie zamkniętym przyczyniasz się do jego śmieci. Ty mu nie pomagasz, a dokładniej pomagasz mu się zabić. I bedziesz za to współwinna.

      NIe masz już 20 lat. Więc zamiast się nad sobą użalać zacznij walczyć o swoje dzieci! Masz tylko jeden wybór - albo zawalczysz i wszyscy ocalejecie albo będą 3 trupy. Bo jak zabijesz młodsze, to tym bardziej nie będziesz mieć siły na starszego. On się zaćpa, i albo po drodze cię zabije, albo ty sama padniesz.

      Z narkomanią sama nie wygrasz. Musisz działać zgodnie ze specjalistami. Natychmiast powinnaś skontaktować się ze specjalistycznym ośrodkiem i opracować plan uratowania syna. Dla dobra was wszystkich.
      Zabicie najmłodszego ani nie jest konieczne ani nie poprawi twojej sytuacji, wręcz przeciwnie.
        • twoj_aniol_stroz Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 15:04
          Przyszło mi jeszcze jedno do głowy: dla nastolatka fakt, że usuniesz ciążę będzie wyłącznie kolejnym impulsem by dalej ćpać, by nie walczyć. Wiesz czemu? Bo skoro jego mama idzie na łatwiznę, skoro ona pozbywa się szybko problemu idąc na skróty, to czemu on nie może? Po co on ma walczyć o siebie, po co cierpieć na głodzie?
          Myślę, że potrzebne Ci jest wsparcie terapeuty, wzmocnienie byś umiała walczyć o Waszą trójkę. Bo tak naprawdę to Ty tu jesteś kluczem do sukcesu.
          Aborcja to nie jest cofnięcie czasu sprzed ciąży, to ciężkie życie w cierpieniu... I ja tu nie gdybam, ale piszę z doświadczenia osoby prowadzącej forum dla kobiet po aborcji... To jest koszmar! Sama piszesz, że wstydzisz się, że masz syna narkomana, że cierpisz z tego powodu. Potrzebujesz jeszcze dodatkowo samooskarżania, że pozwoliłaś drugie swoje dziecko zabić?
        • mauarich Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 15:24
          jak moj brat trfił do więzienia, to opowiadaliśmy ze wyjechał na ukrainę, tak na było wstyd, ale po jakimś czasie i tak się wydało (mieszkamy w małej meijscowości). twój syn jest narkomanem i to się nie odstanie. teraz od Ciebie zalezy, co będzie z Wami dalej. wiem że to są trudne decyzje do podjęcia, ciężkie kroki, ale inaczej się nie da.
          • nati1011 Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 16:54
            miłość nie oznacza słodkich oczu i ładnego uśmiechu. Miłość nie oznacza zgody na wszystko.

            Kochając mądrze trzeba stawiać wymagania. "Kocham cię i dlatego wymagam, bo wiem, ze to dla ciebie dobre." Czasem z tej miłości trzeba kochaną osobę zmusić do działania dla jej dobra. Szczególnie dzieci potrzebują granic. Nie wiem dlaczego twój syn zaczął ćpać. Ale jakiś powód był. Może jest nadal. To ostatni moment by postawić granice. Dzieci celowo próbują jak daleko mogą się posunąć. Chcą rodziców sprawdzić. Sprawdzić czy im na nich zależy. Jeżli nie stawiasz granic, dziecko otrzymuje komunikat: mamie na mnie nie zależy. Jest jej wszystko jedno co robię. WIem, że nie taki był twój zamysł, ale tak to jest.

            I powtórzę do znudzenia - n ie dasz sobie rady z narkomanią sama. Z alkoholikiem baaardzo trudno sobie poradzić, a narkoman ma bardziej ograniczoną wolną wolę i postrzeganie świata. Nałóg nad nim panuje. To jest już silniejsze od niego. I jak pisały dziewczyny on cię może nawet kochać, może płakać z żalu, że się o niego martwisz. ALe jak dopadnie go głód to będzie silniejszy niż wszystko inne - i jak staniesz mu na przeszkodzie to cię uderzy, a jak to nie pomoże to i zabić może. To nie są czcze pogróżki. Zacznij współpracować ze specjalistą. I zadbaj o swoje bezpieczeństwo. To pierwszy krok.
            • mama.rozy Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 18:44
              padniesz i co?tak szybko się nie umiera
              podnieś głowę i walcz
              słaba jesteś-jak każdy rodzic w takiej sytuacji
              nie jest to powód do wstydu
              bardzo Cię proszę-nawiąż kontakt i innymi rodzicami narkomanów,to dla Ciebie będzie grupa wsparcia
              zawalcz-o siebie.nie daj się zniszczyc przez nałóg starszego dziecka
              nie krzyczymy tu na Ciebie,zrozum.to ta sytuacja krzyczy.już,zaraz zacznij działac
    • bellagnos Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 04.12.13, 23:00
      Znam sytuacje mieszkania z narkomanem, mogę ci tylko powiedzieć, że im dłużej czekasz z działaniem tym on głębiej w to wchodzi. Mój brat sięgnął dna, chłopak który zawsze bał się igły dawał sobie w żyłe. Możliwe ze za długo mama czekała z wyrzuceniem go z domu,, w każdym razie to działało na tyle że obiecywał iż pójdzie na leczenie i szedł na krótko ale szedł. Obecnie jest drugi raz w więzieniu za długi niepłacone. Nie wiem jakim cudem on jeszcze żyje to tylko modlitwa to sprawia bo większość jego kolegów odeszła. Może być tak jak u nas że wyrzucenie nic nie dało i leczenie jak na razie też nie ale znam wiele przypadków tego iż takie działania były jedyną drogą ratunku. Narkotyk utrzymuje się w krwi wiele tygodni , chłopak nie myśli trzeźwo więc tylko niewygoda życia może nim potrząsnąć.Jeżeli jest niepełnoletni to tym bardziej możesz go umieścić w ośrodku później już jest bardzo ciężko
      a pieniądze z kradzieży, z żebrania okazuje się że można sprzedać nawet otwarty cukier na rynku , narkomani biorą na kredyt towar sprzedają i jest kasa na jakiś czas.
      Nie wkręcaj się w spirale zła śmierć nigdy nie jest wyjściem, już lepiej pomyśl o adopcji .
      • ta.paula Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 05.12.13, 12:32
        Z synem musisz zacząć działać już TERAZ. Skontaktuj się ze wspólnotą Cenacolo - dziewczyny podały linka powyżej (narkotyki sos). Fakt, że syn musi chcieć. Ale on potrzebuje teraz Twojego wsparcia, sam jest już uzależniony i nie do końca świadomie kieruje swoim życiem. Ty musisz mu pomóc, ale bez pomocy profesjonalistów i z własnym uporem - nie dasz rady.

        Aborcja to tylko dołożenie sobie problemów, których już trochę masz. Nie tędy droga.

        Działaj - nie uciekaj.
        • marzanka1234 Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 06.12.13, 19:51
          Aborcję mam jutro. Źle robię, wiem, że to może być najgorsza moja decyzja, ale gdzieś tam w głębi czuję, że to też w pewien sposób decyzja słuszna (o ile w ogóle można użyć takich słów). Przykro mi jest bardzo, bo wolałabym tego nie robić, ale nie chce dziecku spaprać życia. Spaprać spapram, bo widocznie jestem za słaba, aby zacząć konsekwentniej działać wobec starszego syna. Wczoraj w nocy miałam wielką ochotę zatrzasnąć mu drzwi przed nosem, ale nie dałam rady. I pewnie jeszcze prędko nie dam. Tak, ja wiem, czego się mogę po synu spodziewać. Wiem, jak to się może skończyć. Teraz po niedzieli mam mieć spotkanie z terapeutą ws syna, ale czuję, że nawet na to spotkanie nie dojdę.
          Zabijam starszego syna, nas wszystkich? Możliwe, że tak właśnie jest. Wszystko możliwe. I to nie jest tak, że ja nie jestem świadoma, jak wszyscy możemy skończyć w najbliższym czasie. Wiem, co się może stać, psychologowie mówili mi to chyba już setki razy. Jednak mimo wszystko nie dam rady stosować tej twardej miłości. Smutna prawda, ale prawda.
          • mama.rozy Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 06.12.13, 20:06
            no nie,jednak smutniejsze jest to,że karzesz dziecko,które niczym nie zawiniło,po prostu jest
            nie dajesz sobie rady ze starszym-zabijasz młodsze
            zrobiłabyś odwrotnie?
            czemu skupiasz się na tym,co w tej chwili jest kompletnie nieistotne,a zamiast rozwiązywac problem-którym jest dziecko narkoman,dokładasz sobie jeszcze ciężar aborcji?
            łatwiej zrobic coś pozornego,żeby miec spokojne sumienie
            a tak naprawdę zrobic okropny błąd,od którego nie będzie już odwrotu
            piszesz,że już to słyszałaś
            to pomyśl,co musi się stac,żebyś to zrozumiała
            • marzanka1234 Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 06.12.13, 20:21
              Na aborcje nie idę z radością. Bo z czego tu się cieszyć? Nie ma z czego. Gdyby nie to wszystko, co się dzieje, byłabym szczęśliwa, że zaszłam w ciążę. Ale teraz?
              Wiem, ze to błąd. Ale to w takim razie co robić? Jak połączyć domowy koszmar z donoszeniem na spokojnie ciaży, a później ze spokojnym wychowywaniem dziecka?
              • mama.rozy Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 06.12.13, 20:37
                masz jeszcze masę czasu-ciąża na szczęście trwa trochę
                zrób pierwszy krok do wyjścia z tego bagna-pozwól pomóc swojemu synowi
                konsultowałaś się już z wieloma psychologami,tak?
                a rozmawiałaś na jakimś forum z rodzicami narkomanów?
                do mnie,jako matki,to byłaby pierwsza droga
                psychologów jest masa-ale tylko ludzie,którzy doświadczają tego,co Ty,czyli inni rodzice,zrozumieją Twoją sytuację.moze postawią na nogi i dasz radę?mam nadzieję
                bo aborcja to tak naprawdę zmyłka,przeniesienie zmartwienia(bo przecież przeżywasz koszmar narkomanii),na dziecko,któremu możesz zrobic wszystko,łącznie z jego zabiciem
                ale wtedy naprawdę zostaniesz sama
                i ból,jaki sprawia Ci starszak,uderzy jeszcze bardziej-bo dojdzie do tego pustka w sercu
                w końcu będzie tak,że będzie Ci wszystko jedno,bo złośc na starszego,przez którego rozważasz aborcję,będzie tak ogromna,że nad nią nie zapanujesz
                zrób coś teraz-masz czas
                tylko uwierz,że dasz radę
                  • marzanka1234 Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 07.12.13, 11:11
                    Nie pójdę. Wszystko wskazuje na to, że nawet na aborcje jestem za słaba. Bo niejedna kobieta, mająca na stanie dziecko ćpuna, usunęłaby ciąże, i nie wahałaby się ani przez chwilę. Tymczasem ja rezygnuję z usunięcia. Tak robią słabeusze, wiem. Nie radze sobie ze starszakiem, a pakuję się w wychowywanie kolejnego dziecka. Chyba, że nie dożyję do porodu, a wszystko jest możliwe.
                      • emilia4321 Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 07.12.13, 15:41
                        Bardzo się cieszę, podjęłaś bardzo nądrą decyzję i na pewno nigdy nie będziesz żałować. Nie wiem wiele jak poradzić sobie z synem narkomanem, na pewno dziewczyny Ci podpowiedzą, ale gratuluję, że dajesz życie Twojemu najmłodszemu dziecku. Ono na pewno odmieni Twoje życie na lepsze, wbrew temu co mówisz jesteś silna i mądra. Dasz radę, będziemy Cię tu wspierać, ale szukaj pomocy u specjalistów, którzy pomogą uwolnić się synowi od nałogu. Jest to możliwe na pewno, byłam kiedyś w Licheniu, był tam miting dla osób uzależnionych od alkoholu, narkotyków itp, około 7 tys ludzi, im się udało, choć to była trudna droga, mieli wsparcie najbliższych, to im pomogło. Sama nie dasz rady, korzystaj z pomocy innych, a nam pisz jak się czujesz, co Cię martwi, cieszy, będziemy Cię wspierać. Gratuluję i trzymam kciuki, by wszystko się udało.
                        • marzanka1234 Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 07.12.13, 16:43
                          Nie wiem kto, i w jaki sposób mógłby mi pomóc. Mam syna narkomana, którego momentami wręcz nienawidzę, bo niszczy wszystko, a najbardziej swoje zdrowie i życie. Z drugiej strony wiem, że to też pewnie moja wina. Dzieciaki bez powodu po prochy nie sięgają, widocznie coś było nie tak, widocznie zrobiłam coś, co go pchnęło do czegoś takiego. Zawsze w takim przypadku jest jakaś wina rodziców. Gdzieś popełniłam błąd, niestety nie wiem do teraz, gdzie.
                          Teraz jeszcze ciąża. Zakładając, że wytrzymam psychicznie i nie przeniosę się na tamten świat, będę miała powrót do pieluch, zupek, zabawek, ciuszków. Po tylu latach przerwy od nowa czeka mnie zajmowanie się niemowlakiem, małym dzieckiem. Wychowywanie tego dziecka. I teraz, patrząc na starszaka, co będzie? Kolejnego ćpuna wychowam? Czy tym razem trafi się alkoholik albo hazardzista? Bo już pokazałam, że matka ze mnie zerowa.

                          Mamo róży, co możemy razem zrobić? Pytałaś, czy rozmawiałam na forum z rodzicami narkomanów. Nie, nie rozmawiałam, bo i nie znam takiego forum. Jednak już widzę odpowiedzi rodziców takich uzależnionych dzieci, zapewne będą brzmiały słowo w słowo jak rady psychologów: wyrzucić z domu, krótko trzymać, zgłaszać próby kradzieży na policję, nie wpuszczać do domu, jak jest naćpany itp. Itd. Myślisz, że napiszą coś innego? Gwarantuję, że nie.

                          Syn nie chce się leczyć. Na chociaż jedno moje słowo o terapii, puka się w głowę, i mówi, żebym zapomniała o tym, że go wcisnę do ośrodka., I żebym zapomniała, że on się sam zgłosi na leczenie, bo na terapię nie pójdzie (tak mi powiedział). Więc kto nam może pomóc?

                          Syna teraz nie ma w domu. Wyszedł rano, i do teraz nie wrócił. I co, jak już wróci mam mu się kazać wynosić z domu, ot, tak po prostu?
                          • mauarich Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 07.12.13, 17:23
                            hurra! bardzo się cieszę, ze zdecydowałąś się dać życie swojemu dziecku! smile)))))

                            pisałam Ci o moim bracie (narkotyki, rozboje, więzienie...)- oprócz niego moi rodzice mają mnie i moją siostrę, ja jestem mężatką i kończę studia, ona robi w tym roku maturę i wybiera się na psychologię. Obydwie jesteśmy normalnymi, fajnymi dziewczynami. Jak widać, czasem to nie od rodziców zależy, co stanie się z dzieckiem... to kim będzie Twoje drugie dziecko nie jest przesądzone smile

                            mam teraz małą córeczkę (6miesięcy) więc zupki, pieluchy etc. nie są mi obce... szczerze? jestem zmęczona, ale jak ona się do mnie uśmiecha, to cały świat się do mnie śmieje smile i tego Ci życzę.
                            • mama.rozy Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 07.12.13, 17:43
                              Marzanka-napiszą-też się baliśmy,też obwinialiśmy siebie.i ...
                              zobacz,znalazłam dwa takie fora
                              www.narkomania.neostrada.pl/
                              www.forum.narkotyki.pl/temat1,948,1,tematsymbol.html
                              teraz nie mam jak przeczytac,bo moje dzieciaki wchodzą mi na głowę,ale poczytam potem
                              spróbuj Ty też
                              na spokojnie,chociaż pewnie chwilami będziesz miała ochotę krzyczec
                              a czytając Cię-też ma obawy-co do swoich,jeszcze małych dzieci-coz nich wyrośnie...nie na wszystko mamy wpływ,czasem życie jest gdzieś obok,przynajmniej ja mam chwilami takie uczucie
                              że nie nadążam
                              pociecha w tym,co napisała mauarich-że zycie też toczy się ku dobrej stronie
                              cieszę,się,że tu jesteś,że nie zostawiłaś siebie z tym wszystkim
                              znajdziemy rozwiązanie,uwierz
                              • marzanka1234 Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 07.12.13, 18:08
                                Jedno z tych for już trochę poczytałam. Chociaż nie mam ochoty na żadne czytanie.
                                Nie znajdziemy rozwiązania. Nie znajdziemy go, i ja to wiem.
                                Z jednej strony kocham syna, z drugiej go nienawidzę, i mam ochotę zostawić go samego, niech sobie jakoś radzi.
                                Mamy wpływ na wiele rzeczy. Na wybory życiowe dzieci też. Rodzic zawsze jest winny, jak sie okazuje, że jego dziecko jest uzależnione (uzależniasz nie ma znaczenia). Można się oszukiwać, że na takie coś nie zawsze ma się wpływ, ale po co to robić? Po co się oszukiwać? Co to daje? Nic.
                                Nie wierzę, że mnie jeszcze cokolwiek dobrego może spotkać.
                                  • mama.rozy Re: Ja w ciąży, starszy syn narkoman 07.12.13, 18:57
                                    marzanko,jest to rozwiązanie
                                    możesz-jeśli chcesz,nawiązac kontakt z przyszłą rodziną,jest to tzw.adopcja ze wskazaniem
                                    jeśli masz w mieście PCPR lud ośrodek adopcyjny,popatrz,czy nie mają programu dla matek-wtedy jesteś pod ich opieką do porodu i po-także prawnie
                                    ale masz jeszcze czas
                                    wiem,wyobrażam sobie,jak Ci ciężko
                                    czego się boisz po swojej zdecydowanej reakcji na syna?że Ci coś zrobi?czy że wtedy będzie to przyznanie się,że naprawdę jest źle?czy że coś mu się stanie?
                                    pomyśl,może to jest klucz?
                                        • marzanka1234 Re: placówki 07.12.13, 20:16
                                          Boje się, że coś mu się stanie. O nic innego nie chodzi. Boje się, że się całkiem stoczy. Bo gdzie on pójdzie mieszkać? Za co będzie żyć? Wyrzucenie go z domu prędzej czy później skończy się katastrofą, niczym innym.
                                          Będzie ciężko oddać dziecko do adopcji (jeszcze ciężej niż dokonać aborcji, bo ten maluch już jest mi bliski), ale nie chce mu zmarnować życia. Wolę, żeby to dziecko było naprawde szczęśliwe, a w moim domu takie nie będzie. Poza tym czuję, że kiedyś rzeczywiście nie wytrzymam
                                          Dziękuję Ci za linki, mamo roży. A wam wszystkim za dobre słowa.
                                          • mama.rozy Re: placówki 07.12.13, 20:26
                                            marzanka-z tego,co czytam z tych stron,możesz spokojnie dac syna na przymusowe leczenie
                                            i wtedy nie stanie mu się krzywda
                                            musiałabyś popatrzec,jakie kroki po kolei zrobic,ale jest to jak najbardziej możliwe
                                            dasz go pod opiekę specjalistów,dla jego dobra
                                            i chyba wtedy dopiero na spokojnie będziesz mogła myślec o tym maluchu-jak,co,kiedy
                                            nie jest Ci łatwo,na pewno
                                            ale nie jest tak ciemno,jakby się mogło wydawac
                                          • nati1011 Re: placówki 07.12.13, 20:28
                                            Marzanka na ostateczne decyzje masz jeszcze trochę czasu. Przez te 7-8 miesięcy naprawdę dużo może się wydarzyć - także dobrego.
                                            Pierwszy - najważniejszy - krok zrobiłaś. Teraz pójdź dalej. Zacznij pracować ze speccjalistą. Czy leczenie przymusowe nie wchodzi w grę? Ile lat ma twój syn? Może da się go skierować na przymusowy detox, a potem może zacznie myśleć. On sam pewnie też nie ma siły o siebie walczyć.
                                            • marzanka1234 Re: placówki 07.12.13, 20:36
                                              Syn? W dzień wigilii (prawosławnej) kończy 18 lat. Potem chyba, z bólem serca, powiem mu, żeby robił, co chce. Jak tak go dzień w dzien nie ma od rana do wieczora, staje mi się coraz bardziej obojętny. To taki mój syn - nie syn. Wstydzę się go.
                                              Decyzji ws dziecka nie zmienię. Dla dobra nas wszystkich.
                                              • mama.rozy Re: placówki 07.12.13, 20:46
                                                a do tego czasu nie chcesz zadziałac prawnie?jeszcze jest kilka dni-może się uda?
                                                a z tego,co tam w linkach wyczytałam-sąd rodzinny może przedłużyc pobyt w ośrodku
                                                  • marzanka1234 Re: placówki 07.12.13, 21:16
                                                    Znika codziennie. Na długie godziny. Dzisiaj wyszedł rano, do teraz go nie ma. I tak dzień w dzień. Wcale nie rozmawiamy. Przelotnie, ale nie mam ochoty na rozmowy z nim. Częściej się kłócimy, chociaż przez ostatnie dni w ogóle nie mamy kontaktu. Jak obcy ludzie. Nawet kłótni nie ma. Wszystko mi już obojętnieje, podobnie synowi.Co to za życie?
                                                    Nie chce go znać. Będzie mi to ciężko mu powiedzieć, ale w dniu osiemnastki tak właśnie zrobię.
                                                  • marzanka1234 Re: placówki 07.12.13, 21:24
                                                    Szkołę rzucił.
                                                    Koniec gimnazjum, prawdopodobnie początek liceum. Wtedy zaczęłam dostawac pierwsze sygnały od ludzi, ale je ignorowałam. Byłam głupia, i wydawało mi się, że swoje dziecko znam idealnie.
                                                    Znajomych nie znam, nie wiem, czy ma dziewczynę. Nic nie wiem. Pewnie to znajomi jego pokroju - ćpuny - bo niby kto inny?
                                                  • marzanka1234 Re: placówki 07.12.13, 21:36
                                                    O szkole nie chce pisać, bo to trudna sprawa
                                                    Teraz, już od dłuższego czasu, nie dostaje ode mnie pieniędzy. W domu nie je.
                                                    Nie wiem, skąd ma kasę na ćpanie, nie wiem, co je poza domem. I nie chcę tego wiedzieć. To jego sprawa.
                                                  • marzanka1234 Re: placówki 07.12.13, 21:53
                                                    Jego osiemnasta będzie zbawieniem. Już w ogóle przestanie mnie obchodzić jego życie. Mam pewien plan, który chcę wcielić w swoje życie. Ten plan nie obejmuje syna, i o to mi chodzi
                                                    Może z czasem uda mi się zapomniec, że mam takie dziecko.
                                                  • nowako-wa marzanka1234 08.12.13, 21:40
                                                    przerabiałam narkomanię z synem, dziś ma swoją rodzinę i jest odpowiedzialnym mężem i ojcem smile
                                                    Fakt , droga przez mękę, ale zawsze jest wyjście....
                                                    i to nie jest tak, że jak z jednym dzieckiem masz problem to z resztą też tak będzie, drugi syn nie pije , nie pali i ten styl życia w ogóle go nie pociąga....
                                                    a żeby było śmieszniej to mam jeszcze prawie 4 letnią córeczkę i lada dzień rodzę synka smile
                                                    Chętnie Ci napiszę jak my z mężęm wyszliśmy z problemu ale to nie temat na forum, jak chcesz napisz na priva : aldi.boleslaw@vp.pl
                                                  • mauarich Re: placówki 08.12.13, 22:06
                                                    o dziecku nie da się zapomnieć... ani o tym, które masz w brzuchu, ani o starszym.

                                                    teraz jesteś pod silnym wpływem hormonów ciążowych i dlaego Wszystko wydaje się takie trudne...

                                                    możesz jeszcze zawalczyć, nawet o starszego. za kilka dni będzie dorosły i wtedy będzie dużo trudniej...
                                                  • marzanka1234 Re: placówki 08.12.13, 22:36
                                                    W lutym wyprowadzam się. Opuszczam kraj na stałe, mam możliwość pracy i mieszkania w Kanadzie. Mielismy lecieć razem z synem. Teraz ja polecę sama. Jednak syn się o tym dowie dopiero przed wyjazdem. I niech robi później, na co ma ochotę.
                                                  • emilia4321 Re: placówki 09.12.13, 08:44
                                                    Marzanko, musi być Ci ciężko, masz to wszystko dość pogmatwane i nie wiesz jak sobie poradzić, ale mam nadzieję, że jesteś pewna tego, że urodzisz swoje najmłodsze dziecko. Nie wiem jaki jest Twój stosunek do wiary, ale chciałabym Ci doradzić jedno, abyś się modliła. Bóg da Ci siłę, wiarę, miłość i nadzieję, wyprostuje Twoje ścieżki. Powierz Mu wszystkie swoje kłopoty, a będzie dobrze.
                                                  • mama.rozy Re: placówki 09.12.13, 09:07
                                                    wyjazd to dobry pomysł,odpoczniesz
                                                    zostaw tylko tutaj jakąś nitkę,żebyś w razie drżena serca z niepokoju,wiedziała,co się z nim dzieje
                                                    sąsiadka?ktoś z rodziny?
                                                    będziesz spokojniejsza
                                                  • m26mm Re: placówki 10.12.13, 13:43
                                                    Zawsze sie tego wstydzilam, ale powiem to teraz, ja bylam narkomanka. Wiem co to znaczy, nie oznacza to zawsze brak milosci w domu i wsparcia tylko glupota mlodego czlowieka ze zachcial sprobowac. A jak raz sie sprobuje to juz jest tragedia. Bralam przez 1,5 roku i zaszlam w ciaze , to mnie chyba uratowalo, przestalam brac, juz wczesniej chcialam z tym skonczyc, ale bylo ciezko. Zachowywalam sie podobnie jak twoj syn, a pieniadze zawsze sie jakos znalazly. Ojciec dziecka tez bral i tez z tego wyszedl, nie jestem z nim bo byl za bardzo porywczy, ale jakos udalo nam sie wrocic do normalnosci. Gdybym wtedy usunela moglabym sie zalamac i dalej brac. A tak to dziecko wnioslo wiele dobrego i wierze ze u ciebie tez tak bedzie. Na szczescie mam zdrowe dziecko, pozniej usunelam kolejne bo za duzo w moim zyciu sie wydarzylo i teraz cholernie zaluje! Jezeli twoj syn krotko bierze to szybciej z tego wyjdzie, ale musi chciec a moze nawet dosiegnac dna aby sie odbic. Nie dokonalas kroku do kolejnej tragedi jakim jest aborcja, to bardzo dobrze, calkiem bys sie po aborcji zalamala, Syn jak sadze jest dorosly, mozesz sie za niego modlic aby zrozumial i z tego wyszedl. Zaden narkoman, pijak nie wyjdzie z nalogu jezeli sam nie bedzie chcial. Mysle ze dobrze robisz wyjezdzajac, nie obwiniaj sie, on tez ma swoja wole i swoj rozum. Chcialas pomoc , powiedz mu ze moze naciebie liczyc zawsze ale musi podjac decyzje o leczeniu. Ja wyszlam z teg bagna sama, bardzo silna wola, a on moze wyjdzie z tego w inny sposob. Gdybys na mnie spojrzala nigdy bys nie powiedziala ze gralam, mam ulozone zycie, meza dzieci, ladne mieszkanie...mam nadzieje ze twoj syn mimo terazniejszych doswiadczen bedzie jeszcze normalnie zyc. Ciezko jest wyjsc z nalogu ale jest to mozliwe, trzeba sie stoczyc, odbic i chciec walczyc. Zatroszcz sie teraz o siebie i malenstwo, badz dobrej nadziei.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka