Dodaj do ulubionych

Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę....

20.03.07, 19:41
własnie wróciłam z moją niespełna 17 letnią córką od lekarza..... ciąża...6
tydzień..... to co teraz dzieje się w głowie mojej..... mam 39 lat i mam
zostać babcią!!!!!! moja młodsza córka ma 3 latka.... Boże...to nie miało być
tak.... Ania jest załamana... jest w I kl. LO.... to jakiś koszmar...ona chce
usunąć...a ja? ja nie wiem co mamy robić..... boję się że ona może zrobić coś
głupiego...mówi że to konieć jej życia, że wszystko stracone.....
Ona nie spodziewała się ciązy (ja tym bardziej) zabezpieczali się
prezerwatywą. Pojechałyśmy dzisiaj do gina żeby przepisał jej tabletki
anty..... to jest jak grom.... pomóżcie dobrym słowem....
Ja do tej pory byłam przeciwniczką aborcji ale oczywiście nie potępiałam osób
które jej dokonały...a teraz rozważam taką opcję.....
Przepraszam za tak chaotyczny wpis ale łapy mi się trzęsą i nie umiem ułozyć
tego w logiczną całość.....
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 20.03.07, 20:32
      olinko,

      Stało się. 17 lat to niewiele, ale też nie tak mało. Jest dużo innych
      rozwiązań. Nie wybierajcie tego najgorszego.

      Twoja córka jest młodziutka i jest w szoku, może chcieć pozbyć się kłopotu, ale
      ty jesteś już dorosła. Ty wiesz czym jest aborcja i jakie niesie konsekwencje.
      Na pewno chcesz tego dla swojej córki i wnuka?

      Może przecież urodzić. Może zechcą sami wychowac to dziecko. Możesz ty je
      wychować. Zastanów się spokojnie. Wiele młodziutkich matek świetnie ułożyło
      sobie życie. Teraz nawet ze szkoły za to nie wyrzucają. Zresztą w ostateczności
      może zrobić sobie roczną przerwę. Jakieś rozwiązanie na pewno się znajdzie.
      Wystarczy odrobinę dobrej woli .... i miłości. Wiesz ja zawsze najbardziej
      byłam wstrząśnięta opowieściami dziewczyn, które na "zabieg" zaprowadziła
      własna matka. Mogę zrozumieć, że chłopak nalegał, że ona była w szoku.... ale
      własna matka córkę? Proszę nie rób tego. Matką trzeba być też w sytuacjach
      trudnych.
    • nati1011 Re: 'rada 21 latki', ktora ma to za soba... 20.03.07, 22:29
      karolinka zgłoś się w końcu do specjalisty. Dziewczyno, to co przeżywasz jest
      chore. Depresję poporodową świetnie się leczy, a u ciebie przeszła już w stan
      bardzo patologiczny.

      Mało ci swojego nieszczęścia? Chcesz się jeszcze przyczynić do tragedii tej
      dziewczyny? Sądzisz, że to ci pomoże?
    • nati1011 Re: 'rada 21 latki', ktora ma to za soba... 21.03.07, 06:48
      karolina wiele osób namawiało cię już na leczenie - nie tylkio ja. I nikt z nas
      nie twierdził, że jesteś chora psychicznie! Masz typowe symptomy nieleczonej
      depresji poporodowej. A depresja wymaga leczenia. Twoja obecna sytuacja jest
      efektem jakiegoś urazu - ale przez internet nie da się tego ani zdiagnozować
      ani uleczyć. Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie masz depresji poporodowej?
      Byłaś u lekarza? Zrób to zaim będzie za późno. Skoro nic ci nie jest, to
      najwyżej napiszesz nam później, że się myliłyśmy. smile)

      Ja wiem, że 17 latce nie będzie łatwo. Bycie matką nie jest łatwe w żadnym
      wieku. To wogóle sport ekstremalny. Tylko,że o tym trzeba było myslec
      wcześniej. Skoro rodzice zgodzili sie na współżycie 16-latków, to teraz trzeba
      ponieść tego konsekwencje. Urodzenie dziecka będzie trudne, ale zostawia
      możliwości na przyszłość.
    • malpolid Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 08:21
      Olinko, to trudna sytuacja.Ale nie beznadziejna.
      Córka potrzebuje wsparcia z Twojej strony, nie strachu i załamania, ale wsparcia
      psychicznego. W emocjach podejmuje się zazwyczaj najgorsze decyzje. Gdybym była
      na Twoim miejscu wzięłabym to dzieciątko jak swoje, tym bardziej, ze piszesz o
      swojej córce 3 letniej. Mleko się wylało - trudno, głową muru nie przebijesz.
      Mniejszym problemem jest przejście przez ciążę i poród, komplikacje szkolne,
      towarzyskie, niż skrzywdzenie kobiety na całe życie przez tzw.aborcję.
      To dziecko już jest w Waszej świadomości, rozwija się pod sercem córki. Tylko
      spokój Was może uratować. Pomyśl, z drugiej strony : pojawi się dziecko, które
      będzie niemal jak brat/siostra dla tej Waszej Trzylatki.
      Łatwo na początku nie będzie, ale człowiek jest w stanie wiele wytrzymać. To nie
      koniec - to początek czegoś nowego. Wiele lat temu jako 17 latka równiez byłam w
      podobnej sytuacji , dlatego wyobrażam sobie jak może czuć się Twoja córka:
      panika, strach, wstyd, wypominanie sobie itp.itd. Wiem jedno: najwazniejsze jest
      oparcie psychiczne w bliskich.
      Życzę Wam dużo spokoju i nadziei.
      Jeżeli potrzebowałabyś kontaktu z lekarzem, psychologiem itp. pisz:
      malpolid@gazeta.pl
    • olinka68 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 09:14
      Napisałam ten post pod innym nickiem sytuacja jest autentyczna (któraś z
      dziewczyn wątpiła). Ktoś z moich znajomych mógłby się dowiedzieć. Ja nie chcę
      żeby Ania dokonała aborcji ale strasznie się boję....dzisiejsza noc
      nieprzespana,w głowie mi dzwonią słowa lekarza.... ja nie godziłam się na
      współżycie Ani...nie pytała mnie o zgodę. Po kilku miesiącach dopiero
      powiedziała więc pojechałyśmy do lekarza po tabletki anty a tu taki nowinka :
      ((( Ja wiem że wszystko piszecie żeby ustrzeć nas przed aborcją i bardzo
      dziękuję właśnie tego potrzebuję...chcę żeby ktoś był ze mną w tak ciężkiej
      chwili.
      Jestem ogólnie na forum od 4 lat. Do Was też zaglądałam często ale nigdy ,
      przenigdy nie spodziewałam się że będę z tej strony....
      Nie wyobrażam sobie Ani jako matki.... w tej chwili to abstrakcja.
      Nie wiem jak zareaguje chłopak Ani na wiadomość. Ma 19 lat za 2 miesiące pisze
      maturę.....
      o kasę nie chodzi, stać nas na dzieciątko.... tylko Ania będzie miała spier....
      życie.... wszystkie jej plany są do "kosza"
      Boże gdybym to ja była w ciąży to byłaby radość
      A jeżeli Ania kategorycznie nie będzie chciał tego dzieciaczka?
      Piszcie moje Kochane...tak bardzo potrzebuję teraz wsparcia...
      Ola
      • nati1011 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 12:27
        > A jeżeli Ania kategorycznie nie będzie chciał tego dzieciaczka?

        No coż - musisz jej wytłumaczyć, że cała doroslość polega na ponoszeniu
        konsekwencji swoich wyborów. Skoro poczuła się wystarczająco dorosła by
        współżyć z chłopakiem - to teraz musi ponieść tego konsekwencje.

        Ja wiem, że to brzmi brutalnie i ostatnio jest mało modne - ale nie da się całe
        życie chowac głowy w piasek, albo w ramię mamusi. To twarda lekcja, ale
        prawdziwa. A ty musisz ją w tym wspierać. Ona jeszcze ma prawo nie wiedzieć co
        jest dla niej dobre. Najważniejsze, że ty wiesz.
    • marigomic33 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 09:42
      Kochana Olinko, po południu postaram się napisac do Ciebie na pocztę.
      To, co moge w tej chwili napisać: nie pozwól córce poddac się aborcji. Ty jako
      matka w tej chwili zadecyduj za nią, bo ona tego nie potrafi. Jest w szoku, a
      to może wpłynąc na jej decyzję jak najgorzej. Do dzisiaj mam pretensje do mojej
      matki, że nie tylko nie odwiodła mnie od aborcji, ale jeszcze do niej
      nakłaniała. Śmiem twierdzić, że córka w przyszłości podziękuje Ci, że jej
      pomogłas w trudnych chwilach, że ją wsparłaś. Nie zapomni Ci tego. Natomiast w
      przypadku dokonania aborcji może Cię nawet znienawidzić, że kiedyś nie byłas
      mądra za Was obie.

      Pozdrawiam serdecznie.
      • prolove Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 10:49
        Olinko, ja mysle, ze Ty juz wiesz co jest sluszne. W tej chwili blizsze staly
        Ci sie argumenty "tej drugiej stony", ale to tylko pare racjonalnych plusow czy
        minusow. W Twojej corce rosnie juz Maluch, ktory takze z Toba jest tak mocno
        spokrewniony. Zycie i milosc to fakty, ktore powalaja wszystkie argumenty.
        Trzymaj sie cieplutko, tak naprawde to tez i piekna nowina. Wszyscy Twoi bliscy
        sa zdrowi, swiat powieksza sie o Nowego Czlowieka. Choc przez krotka chwile to
        co sie dzieje, moze wydawac sie trudne - to wielka zmiana dla Was wszystkich,
        ale jestem pewna, ze przyniesie wiele Dobra. I jestem przekonana, ze Ty a
        dzieki Tobie i Twoja Corka swietnie sobie poradzicie.
        Serdecznie Cie pozdrawiam.
      • jol5.po Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 11:17
        dziewczyna, ktora załozyła forum byłas w takiej sytuacji jak Twoja Ania. Matka
        zaprowadziła ją na aborcję (sama też miała). Ona już teraz nie pisze, wykasowała
        też dosyć dużo wpisów, ale pamietam, że ona nie mogła tego zapomnieć matce, jako
        dojrzała kobieta musiała to jakos przepracować, więc duzo o tym pisała, miała do
        niej ogromny żal.
        Kiedy pisała miała juz 4 dzieci, po cichu myślała o jeszcze jednym, tamtego nie
        mogła zapomnieć, pisała - pewnie by jakos bylo, zabrakło wsparcia.
        Jak piszesz na forum to pewnie znasz wieczną-gosię, też jak sobie przypominam
        okolo 17 zaszła w ciąże, ona jest dosyć orginalnym przypadkiem, bo maturę
        zdawała już z dwójką, teraz robi doktorat, zarabia, daje sobie dobrze radę. nie
        myślę, że Ania ma spierd... życie. Chociaż myślę, że tak się czuje.
        Pewnie myśli podobnie do karoliny i dlatego całkiem dobrze, że ona napisała.
        Oczywiście nie postępuj tak jak pisze Karolina. Córka ma prawo być niedojrzała,
        Ty zastąp w tej chwili dojrzałą stronę. Szkoda dziewczynie na początku życia
        fundować traumę. 17 lat to nie tak mało, wazne, że sa pieniądze, jest małe
        dziecko (Twoje), bedzie dobrze. Przed Ania tylko wcześniej niż przed koleżankami
        stanęły dorosłe wyzwania, ale spokojnie, to sytuacja do przeskoczenia. Dobre
        zorganzowanie, postawienie na to, by nie zawalić nauki. Jak wspomożecie ją przez
        2-3 lata, to ona potem będzie spokojnie z przedszkolnym dzieckiem miała
        dokładnie takie możliwości jak jej koleżanki. Teraz świat się zmienił, juz nie
        jest tak, że wszyscy muszą tak samo - szkoła, matura w wieku 19 lat, studia,
        potem do pracy, ludzie sobie układają z w przeróżny sposób, jest wiele
        mozliwości - studiują starsi.
        Ania ma prawo rozpaczać, bo zmuszona jest przez sytuację szybciej dojrzeć, niech
        płacze, ale Ty delikatnie popychaj ją do dojrzałych rozwiązań. To duże wyzwanie
        dla Waszej rodziny, ale myślę, że dacie radę. Bo koniec końców rodzina się
        powiększy - myślę, ze paradoksalnie, kiedy minie pierwszy szok sytuacja będzie
        źródlem radości.
    • nati1011 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 12:20
      Często w takiej sytuacji dużym problemem jest sytuacja materialna. To dobrze,
      że was to nie dotyczy. To stwarza wiele możliwości, jakich czasem brak w
      biedniejszych rodzinach.
      Chyba 2 możliwości sa najbardzie godne rozważenia. Albo to dziecko Ania wychowa
      jak własne, alebo ty je wychowasz jak swoje. Przy odrobinie wsparcia rodziny -
      nie oszukujmy się także materialnego - to pierwsze rozwiązanie też jest do
      wykonania. Chociaż faktycznie obarcza córkę pełną odpowiedzialnością za
      dziecko. ALe wszystko jest do przejścia. Ja wróciłam na studia dzienne mając 2
      małych dzieci - po 6 latach przerwy. Jest ciężko - ale po prostu zamiast na
      imprezę w akademiku idę z dziećmi na spacer.
      Jeżeli jednak Ania nie poczuje się na siłach być już matką zawsze możesz to
      dziecko wychowac jak swoje. To wcale nie taki rzadki przypadek. Pozwoli to
      córce dłużej korzystać z bestroskiej młodości. Tym bardziej, że odnosze
      wrażenie, że ty chętnie byś przysposobiła to dziecko smile

      Olinko, naprawdę można. Dziś nie ma co gdybać, że to za wcześnie - pewnie, że
      lepiej by było za parę lat. Ale czasu nie cofniesz. Jestem ze Szczecina, więc w
      okolicy służę tez swoją materialną osobą - choćby jako ramię do wyżalenia się.
      • monika227 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 13:58
        Wydaje mi się że teraz ona sie buntuje, bo sie po prostu boi wszystkiego co
        będzie ją czekało. Fakt jest jeszcze młoda całe zycie przed nią wielkie plany
        szkoła, studia... a tu nagle taka wiadomość, to bardzo dobrze ze ma oparcie w
        swojej mamie ja niestety tego nie miałam jestes wspaniałą osoba ze mimo wszystko
        starasz sie jej pomóc, wiele z nas takiej pomocy nie otrzymało od nikogo i same
        podjęły tak dastyczną decyzje. Ja również jestem po aborcji i ze wszystkich sił
        będę ją każdemu odradzac bez względu na to w jakiej jest sytuacji. Kiedyś za
        pare lat twoja corka może załowac i na pewno bedzie jesli zbije swoje dziecko
        wyzuty sumienia kiedys ja na pewno dopadna, mimo ze teraz nie chce tego dziecka
        powinnas jej pomóc ze wszystkich sił odwieśc ją od takiej decyzji jest jeszcze
        młoda i może nie poradzić sobie potem z wyrzutami i bedzie miała na pewno
        pretensje do ciebie. Ja mam do wszystkich do swojej mamy równierz ze mi nie
        pomogła nie podtrzymała na duchu i nie powiedziała ja ci pomogę, bedzie dobrze.
        Nienawidze jej za to ze mósiałam poświećic swoje dziecko bo ona martwiła sie tym
        co ludzie powiedzą. Nie chcesz chyba zeby twoja córka tak kiedyś myślała,
        trzymam za was kciuki i życze na prawde mądrej decyzji!!
    • nati1011 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 14:25
      !
      > Ktos napisal, ze autorke forum-zaprawdziala na zabieg jej wlasna matka-a czy
      > nie zrobila tego z troski?, zeby oszczedzic swojemu dziecku przykrosci i
      bolu,
      > bo przecviez nie z wyrachowania!


      No to jakoś jej się nie udało. Zafundowała własnemu dziecku ból stokroć
      większy.

      > Ale wiesz co, sa przeciez przyklady matek z 3 dzieci i 4 w brzuchu, robia
      > doktoraty, pisza prace, pracuja, maja kochajace sie domy i rodziny. Tysiace
      > takich przykladow jest.(hahahahahahahahah)

      Dlaczego kpisz? Ja studiuję dziennie z 2 małych dzieci. Mało tego zrezygnowałam
      z etatu żeby być w domu z dziećmi, choć po pierwszej ciąży uciekłam od razu do
      pracy i niegdy nie wyobrażałam sobie, że z taką chęcią będę budować zamki z
      klocków.

      Podstawą szczęścia jest akceptacja siebie i tego co przynosi życie. Jeżeli
      będziesz wlaczyć z każdym dniem, to ciągle będziesz tym życiem sterana. Czasem
      trzeba się zatrzymać, przestać machać na oślep rekami, pozwolić nieść się
      prądowi rzeki... Wsłuchaj się w swoje serce, ono dobrze radzi. Problem nie leży
      w niechcianej ciąży, tylko w podejściu do życia. Dziecko to trud i ból.
      Nieprzespane noce i ogrom pracy. Ale też nieopisane szczęście i radość. I gdyby
      ktoś mi przyniósł pod drzwi urodzone dziecko, to jeszcze z 3 bym wzięła.

      Prawdziwe szczęście zawsze rodzi się w bólu i trudzie. Trzeba poświęcić czas,
      trud i siebie by osiągnąć coś wielkiego. Życie bez wysiłku i bez cierpienia
      jest puste i nijakie. I akceptacja tego co się ma. Wiesz mam bardzo dużą wadę
      wzroku. Z tego powodu z bardzo wielu rzeczy w życiu musiałam zrezygnować. Nawet
      wybór zawodu miałam baaardzo ograniczony. Mogłam się użalać nad sobą przez całe
      życie, lub poszukac innej drogi przy akceptacji swoich ograniczeń.

      Nie można mieć wszystkiego, ale można mieć pokój w sercu i pogodę ducha. Czego
      wam wszystkim życzę i przepraszam na małą wkładkę filozoficzną. smile))
    • jol5.po Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 14:51
      oj Karolino, a jak Ci napiszę, że sa gorsze nieszczęścia niż mieć dziecko??
      i jest też pewne, że każdy z nas, nawet jak będzie w życiu napotykał tylko samo
      szczęście, to i on będzie się musiał zmierzyć z przemijaniem, ze śmiercią chociażby.
      Idealny świat do którego wzdychasz nie istnieje.
      Przyszłość każdego w jego rękach - nawet jak ma sie dziecko. Ty żyjesz żalem i
      tęsknota do przeszłości, twierdzisz, że nie masz instynktu macierzyńskiego, ale
      nie chcesz z tym nic zrobić. Tracisz więc czas na próżne żale (by odwrócić
      przeszłość). No i cóż, nie zauważasz, że chociazby na tym forum gazetowym
      dwudziestokilkulatka zaraz po urodzeniu dziecka pisząca zawzięcie na forum
      aborcja jest tylko jedna, a tych mam z doktoratami to całkiem sporo, sporo też
      jest mam studiujacych, uczacych się.
      Karolino, napisałaś już co miałas napisac - jak wyglada swiat oczami osoby,
      ktróra nie chciała i nie chce dziecka, żadnego instytnktu nie odczuwa. Już
      wystarczy, daj spokój...
    • reniatoja Najpierw do karoliny 21.03.07, 14:52
      Karolino, nie namawiaj Olinki do nakłanienia córki do aborcji. Matka, która "z
      troski" prowadzi córke na aborcje nie jest dobra matką i nie próbuj przekonywać
      kogokolwiek, ze jest. twoje zachowanie, to co Ty przeżywasz jest chore, uważam,
      ze powinnas sie postarac o pomoc (jeśli jesteś zainteresowana, to służę adresem
      psychologa w warszawie, bardzo dobrego, również jedna dziewczyna z forum chce
      Ci profesjonalnie pomóc, więc jeśli chcesz, to skontaktuję Cię z nią - tylko
      powiedz. Osoba w takim stanie jak ty (najprawdopodobniej jestes w depresji) nie
      powinna doradzać ludziom w tak ważnych kwestiach. Matka Tygrysiej Suki
      zaprowadziła ją na aborcję - może i z troski, ale jakiej troski - troski źle
      pojętej, bo zaowocowało to nie ulgą, lecz spieprzonym życiem, trzymanym przez
      reszrte życia zalem do tej matki, ze tak włąśnie postąpiła. LAtami wycvhodzenia
      z kanału, którym ta aborcja sie okazała. Nakłanianie kogokolwiek do aborcji,
      podsuwanie tego jako dobrego rozwiązania to wielkie świństwo Karolino, więc
      daruj sobie takie razy. Jeśli tak kompletnie nie akceptujesz faktu, zę masz
      dziecko, to oddaj je do domu dziecka, lub komuś z rodziny, kto zechce je
      wychować w miłosci, w każdym razie albo zacznij coś robić ze swoim życiem, albo
      marnuj je dalej tak jak marnujesz i marnuj życie swojemu dziecku, bo jeśli Ci
      się wydaje, że Twoja postawa nie odbije się na jego życiu to jesteś w błędzie.

      Pisze do Ciebie już dziś w ostrym tonie, bo uzalasz się nad sobą regularnie na
      forum, ale kompletnie nic nie robisz, zeby to zmienić, wątpię, czy wykażesz
      cheć skorzystania z pomocy, juaką mogę Ci zaoferować. Ale ok -to Twoje życie i
      w Twoich rekach leży, co z nim zrobisz. Jednak kiedy zaczynasz podsuwac aborcję
      jako rozwiazanie innym osobom, to uważam, ze powinnam zareagowac, bo jeszcze
      Cie ktoś nie daj boże posłucha.


      A teraz do Olinki. Owszem tak - konsekwencje swoich czynów Twoja córka poniesie
      już na zawsze - ale poniesie je czy urodzi to dziecko, czy też nie. Ma wsparcie
      w Tobie - swojej matce, są środki na utrzymanie tego dziecka, czy potrzebna
      jest więc kolejna tragedia w postaci aborcji, myslisz, ze to rozwiąze sytuację
      Sama masz dzieci, wiesz, ze to nie koniec świata.


      Warto przekonac dziewczynę, zeby urodziła dziecko. Dziecko to nie jest
      tragedia, wcale nie musi oznaczac ani spier...go życia, ani końca świata. Moja
      koleżanka zlasy, zresztą tez Renata, tak jak ja, urodziła dziecko w liceum, rok
      później drugie, dzis jest po studiach, pracuje na kierowniczym stanowisku i ma
      dwoje nastolatków, a sama wygląda na 25 lat. z pewnoscia jest szczęśliwa, ze
      nie poszła na skrobankę, choc zapewne o tym myslala. miała i nadl ma wielkie
      wsparcie w swoich rodzicach i jej maż, ojciec dzieci też był gówniarzem, ale
      oboje stanęli na wysokosci zadania i są dziś szczęśliwa rodzinką. Obyło sie bez
      aborcji i bez spierdolonego życia.

      Olinko, porozmawiaj z córką. Na spokojnie, przedstaw jej jakis plann wyjscia z
      tej sytuacji. Zrób co możesz, zeby nie usuneła tej ciąży. Oczywiscie nie mozesz
      jej tego zabronic, nie zamkniesz jej pod kluczem, jeśli napradwde bedzie
      chciała, to usunie. Jednak ty jako matka nie przykłądaj do tego ręki, bo to na
      pewno nie jest dobre rozwiązanie. Możesz jej pomóc, możesz być jej największym
      wsparciem i bądź, cała ta historia może się skończyć wielkim szcześciem i
      okazac błogosławieństwem, a nie tragedią. Ale to ty musisz być dojrzalsza,
      mądrzejsza i pomóc swojej córce odnaleźć się w tym wszyskim. na pewno dasz
      radę. Trzymam kciuki!
      • nati1011 Re: post wyzej jest taki... 21.03.07, 17:39
        Karolina - sądzisz, że to coś da?

        Ja po treści wypowiedzi wiem kto to pisze. Nie uciekniesz przed sobą samą.

        i nie przesadzaj z tym wiekiem. Ja miałam 22 lata jak zaszłam w ciążę. To
        świetny wiek na rodzenie dzieci. Fakt, że przy 2 dziecku jestem bardziej
        dojrzała, ale ciąża w wieku 30 lat już była bardzo trudna.

        Ty nie byłaś zbyt młoda na dziecko - ty jesteś po prostu niedojrzała. a
        niedojrzałym można być mając lat 50.
    • olinka68 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 18:41
      Bardzo, bardzo Wam dziękuję za wszystkie posty. Ja bym to maleństwo chętnie
      uznała za swoje... Marzyłam o trzecim dziecku.
      Jeszcze nie napisałam ,że Ania od 1 marca krwawiła i plamiła z małymi
      przerwami. Myślała, że to okres. A że 3 lata temu miała takie problemy z
      miesiączką (leżała w szpitalu z wysoką anemią) myślałayśmy że to jest to co
      kiedyś.Lekarz po usg powiedział że to 6 tydz. ale on nie widzi akcji serca i
      kazał nam poczekać tydzieć. Jego zdaniem jest to ciąża bardzo zagrożona i może
      dojść do poronienia o ile już się nie rozpoczęło. tak naprawdę poronienie
      naturalne byłoby najlepszym wyjściem.
      Dzisiaj Ania nie jest już taka załamana. Dużo z nią rozmawiam. Ona rozpatruje
      opcje że urodzi ale tak naprawdę czeka na wizytę u gin za tydzień i ma nadzieję
      że będzie po wszystkim.
      Jest jeszcze coś. Mój mąż nie wie o ciąży córki. Jego realcje z Anią są
      delikatnie mówiąc chłodne. Nie potrafi zaakceptować tego że Ania nie jest
      doskonała we wszystkim co robi i na każdym kroku potrafi wytykać jej błędy.
      Bardzo rzadko ją chwali. Ta ciąza będzie przysłowiowym "gwoździem do trumny" w
      ich relacjach. Na samą myśl o rozmowie i poinformowaniu go że będzie DZIADKIEM
      robi mi się niedobrze.....
      Ja wiem że Ania ma wiele wad ale jest dobrą dziewczyną i gdyby tylko jej tato
      zaakceptował ją taką jaka jest, ta dziewczyna "urodziłaby się na nowo"
      Czeka mnie wiele trudności....nie wiem jak sobie poradzimy ale chcę by moje
      wnuczątko (Boże jak to brzmi!) się urodziło.
      pozdr
      Ola
      • reniatoja Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 20:56
        Więc po pierwsze poczekajcie, aż sprawa sie wyjaśni, zanim powiecie ojcu. Moze
        w ogóle nie będzie o czym. No i napisz jak się sprawy mają, gdy bedzeicie juz
        wiedzieć.

        Dlaczego miałabyś uznawać Ty to dziecko? Przecież będzie miało (jeśli w ogóle
        ono będzie) rodziców - czy to naprawdę takie straszne mieć młodych rodziców?
        Zanim sie urodzi Twoja córka będzie miała prawie (ub juz skończone) 18 lat,
        chłopak 20, to jeszcze niby dzieci, ale nie aż takie, by życ za nich. Z Waszą
        pomocą i przy dobrej woli dadzą sobie świetnie radę, zobaczysz. Nie panikujcie,
        poczekajcie na wyjaśnienie sprawy i opadniecie emocji i na pewno na spokojnie
        uda Wam sie wypracować najlepsze rozwiązanie tej sytuacji. Pozdrawiam
        serdecznie smile
    • blanqua Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 21.03.07, 21:02
      A ja chce tylko napisac jedno
      Karolina mowi bzdury z tym, ze dziewczyna w ciazy nie skonczy szkoly albo bedzie
      musiala szukac eksternistycznej
      troszke doswiadczenia w pracy w oswiacie mam
      i wiem, ze dziewczyny w ciazy teraz spokojnie chodza do swoich szkol, koncza
      ogolniaki
      na studiach tez sa mamy malych dzieci
      wiec prosze tu nikogo nie straszyc
      w szkole gdzie uczylam poprzednio byla dziewczyna, ktora pierwsze dziecko
      urodzila w pierwszej klasie ogolniaka, drugie w trzeciej klasie
      mature zdala pieknie i poszla na studia
      wszystko zalezy od checi
      bo mozliwosci sa
      pozdrawiam
      Blanka
    • reniatoja Re: juz:) 21.03.07, 21:58
      Karolino, czy tam Kaśko - nie wiadomo jak masz na imię. Niewazne. Szczerze Ci
      mówię - masz powazny problem ze sobą. Zastanów sie co z tym zrobić, bo robisz
      krzywde swojemu dziecku. Trzeba było usunąć ciąże, skoro tak nienawidzisz tego
      swojego dziecka, albo zostawic je w szpitalu. Skoro jednak je przyjełaś i
      wychowujesz to zrób coś, zeby nie zmarnować mu życia tym, ze bedzie wyrastało w
      poczuciu, zę jest dziurą w moście, zawalidrogą, piątym kołem u wozu w twoim
      zmarnowanym przez nie życiu. POzwolisz że zacytuję Twoje własne określenie:
      srałaś na ciążę. Wielki bład. Ale ucz się na własnych błędach. Teraz
      przynajmniej przestań srać na życie Twojego dziecka, bo mu je zmarnujesz, jeśli
      nie zaczniesz robić czegokolwiek, zeby zmienić nastawienie. Twoja niechęć do
      macierzyństwa, twoja tęsknota za wolnością spowodują, że Twoje dziecko wyrośnie
      na zaklmpleksionego, o zerowym poczuciu włąsnej wartosci psychicznego kaleke,
      który całe życie będzie przepraszał ze żyje. A zawdzięczać będzie to własnej
      matce, która na wszystko srała, i tylko potrafiła się użalać jak to fajnie
      byłoby mieć wolność swobodę i swięty spokój. Zrób coś z tym. I nie mów, ze
      jesteś za młoda - ja byłam młodsza od Ciebie gdy urodziłam dziecko i jakoś
      nigdy nie miałam poczucia, ze to był błąd, nigdy nie czułam, że straciłam
      młodość, nie żałowałam. I takich kobiet jak ja jest wiekszość. Ty masz jakiś
      problem i powinnaś być na tyle odpowiedzialna, zęby wreszcie iść do psychologa,
      poprosić kogoś madrzejszego o pomoc. czy Twoi rodzice nie widzą tego
      wszystkiego? Nikt nie moze Ci pomóc, potrząsnąć Tobą? Nie zdajesz sobie sprawy,
      zę Twoje nastawienie do dziecka odbije się na jego życiu, na jego psychice? Ono
      jest jak gąbka - chłonie wszystko co mu dajesz. Jeśli nie dasz mu miłości
      skrzywdzisz je niodwracalnie.
    • nati1011 Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.03.07, 07:23
      karolina ja chętnie pozbawię cię kłopotu.

      Zaopiekuję się twoim dzieckiem.

      Napisz mi tylko na priva gdzie mam je odebrać. Moge jutro po nie przyjechać. I
      zapewnię mu dom pełen miłości i bezpieczeństwa. Mój świat jest już przewrócony
      przez dzieci do góry nogami. I bardziej już się nie da smile))

      Mówię serio.
      • iskierka40 Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.03.07, 08:59
        dziecko to także wielka radość na którą się patrzy każdego dnia, mimo
        nieprzespanych nocy, ciągłej opieki jest dla ciebie wszystkim , jest tym czym
        jeszcze nic dla ciebie tak ważne nie było a dlaczego , bo rosło w tobie i to ty
        dałas mu szanse żyć.
    • kalina99 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 18:41
      Witaj,
      czytam to forum, ale udzielilam sie tylko raz- opisując swoją historię. Miałam
      nieskończone 18 lat, kiedy zaszłam w ciążę. Z bardzo złym człowiekiem. Rodzice
      nie wiedzieli, nikt nie wiedział. Usunęłam ją. To było wiele, wiele lat temu. I
      pewnie nie na miejscu jest się do tego przyznać na tym forum, ale ja nie żałuję
      tego.. Ani przez chwilę nie żałowałam przez 13 lat. Od kilu miesięcy cieszę
      się kochaną i zdrową córeczką. Poczętą z miłości. Szczęśliwą tak jak jej
      rodzice.
      To co mogę Ci Kochana doradzić to daj córce wybór. Niech to będzie jej decyzja.
      Nie namawiaj do aborcji, ale jeśli kategorycznie odmówi urodzenia dziecka-
      wesprzyj ją w tej trudnej decyzji. Aborcja nie jst nigdy dobrym rozwiązaniem,
      ale czasem mniej złym.
      Życzę dużo odwagi i mądrości i jak najmniej radykalizmu. Teraz Twoja Ania
      bardzo Cie potrzebuje, ale nie jako kogoś kto będzie za nią decydował, tylko
      kogoś kto uszanuje jej decyzję jakakolwiek ona będzie.
      POzdrawiam
      Kalina
    • olinka68 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 19:20
      no dzisiaj zaliczam kompletny dół sad(( wszystko widzę czarnych kolorach, wydaje
      mi się, że wszyscy dziwnie na mnie patrzą....wiem to tylko wrazenie ale nie
      daję rady...przeryczałam pół dnia.... Ania dzisiaj oświadczyła, ze nie chce
      urodzić tego dziecka i wiecie co... byłam na nią zła, w środku , nie dałam jej
      tego odczuć ale nie spodziewałam sie tego uczucia złości, prędzej jakiegoś
      żalu, rozgoryczenia....
      Kalino, nie zamierzam kategorycznie zabronić aborcji, zrobię wszystko by
      urodziła ale jeżeli ona będzie chciała usunąć to nie zostanie mi nic innego
      tylko być z nią w tej jak bardzo strasznej chwili sad((((
      Widać dużo popełniłam błędów w wychowaniu córki ale to nie dlatego , że jestem
      ignorantką i nie zależało mi na tym....ja nie umiałam wychować jej inaczej,
      postepowałam jak podpowiadało mi serce i instynkt.... jak bardzo mi żle z tą
      porażką.... za wszystko ja jestem odpowiedzialna....
      zawsze uważałam ,że moje córki to "najlepsza rzecz" jaka mi sie przytrafiła w
      życiu.... szkoda że nie potrafiłam ich a zwłaszcza Ani dobrze wychować. Jest
      jeszcze Malutka ale teraz strasznie się boję że popełnie te same błędy....
      Dzieki dziewczyny...
      Ola
      • nati1011 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 19:36
        olinko - nawet jak podejmiesz jakąś decyzję, to nie znaczy, że nie najdą cię
        wątpliwości.

        Dla mnie aborcja NIGDY nie jest dobrym rozwiązaniem. Musisz to wytłumaczyć
        córce. Pewnie jakbyś się bardzo uparła, to mogłabyś ją zmusić do urodzenia, ale
        przecież nie o to chodzi. Jeżeli jednak zobaczy twoją determinację i
        niezachwianą pewność, że to jedyne rozwiązanie w końcu zrozumie. Ona ma prawo
        się złościć i myśleć z nienawiścią o sytuacji, która ją kompletnie zaskoczyła.
        Ale ty nie możesz sobie na to pozwolić.

        Uważam, że ewentualna pomoc i akceptacja wyboru przez córkę aborcji to zły
        pomysł. Ona musi być pewna, że ty tego rozwiązania w żadnym wypadku nie
        akceptujesz. Jeżeli dostrzeże twoje wątpliwości, lub nie daj Boże powiesz jej,
        że zaakceptujesz każdy jej wybór - to odbierze to jako zachęte do aborcji.

        Czym innym jest przyjąć dziecko po popełnionym błedzie, a czym innym
        współudział w tej złej decyzji. Jeżeli z nią pójdziesz to przyjmiesz na
        siebie całą prawną (nie jest przecież pełnoletnia) i moralną odpowiedzialność,
        za to co się stanie.

        Przecież nie raz dziecko wścieka się, że rodzice na coś nie pozwalają, albo
        zabraniają, a po jakimś czasie przychodzi taki skruszony buntownik i mówi
        cicho: "Miałaś rację mamusiu"
        Olu ty musisz być silna za was obie. Może jednak mąż mógłby cię wesprzeć. Chyba
        że sądzisz, że namawiałby ją na aborcję? Wtedy poczekaj, bo podwójnej presji
        możesz nie znieść.
      • nati1011 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 19:38
        na pewno masz w swoim otoczeniu ludzi, których darzysz szacunkiem i zaufaniem,
        może ktoś mógłby ci pomóc. Czasem rozmowa z osobą z zewnątrz przynosi lepsze
        efekty niż z rodzicami. Zbierz sobie paru zwollenników. Może rodzice chłopaka?
        Może kochana babcia lub ciocia?
        • olinka68 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 19:53
          nikt jeszcze nie wie.... a co do męza to własnie boję się , że od niego to
          wsparcia nie dostanę tej kwestii... nie widze wokól siebie osoby z którą
          mogłabym o tym porozmawiać...może moja siostra...
          nati ja absolutnie będę obstawać przy opcji urodzenia ale ostateczna decyzja
          będzie należała do Ani.... jeżeli nie urodzi to ja będę ją wspierać z całych
          sił po wszystkim....
          Ola
          • evcia23 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 20:37
            Ja tez miałam 17 lat kiedy zaszłam w ciąże.IV kl.liceum, 5-cy do matury, plany,
            marzenia i nagle szok.Wtedy ( 16 lat temu) szkoły pozbywały się
            takich "patologicznych" uczennic i skończenie szkoły graniczyło
            z "cudem".Postanowiłam ciąże usunąć.Wtedy wydawało mi się, że jest to jedyne
            dla mnie rozwiazanie i nie dopuszczałam do siebie wogóle mozliwości urodzenia
            dziecka.Strach, bunt, nienawiść, wściekłość to uczucia, które mi wtedy
            towarzyszyły.Dlatego doskonale rozumię Twoją córkę.Jest to dla Niej ogromny
            problem, który ją zaskoczył i przerósł.Mi nikt nie podał ręki...A Ona ma
            Ciebie. Pamiętam tamtego koszmarnego dnia, lekarz powiedział mi, że 17-18 lat
            to doskonały wiek aby dziecko urodzić, a potem można sobie życie układać według
            wcześniejszych planów z "małym poślizgiem".Ale ja nie chciałam go
            słuchać.Zresztą gdyby nie chciał wykonać zabiegu, mógł odmówić, ale niestety
            nie odmówił. Teraz wiem, że tamta decyzja była najgorsza w moim zyciu.Gdyby
            ktos powiedział mi, że aborcja to zabicie, że to jest Dziecko a nie zwój
            komórek i tkanek, gdyby...
            Olinko!Rozmawiaj z córką.Powiedz, ze ją rozumiesz, jej strach, wstyd i
            wszystkie uczucia, które ją nachodzą, ale przede wszystkim powiedz Jej, że
            będziesz jej pomagać, że zawsze może na Ciebie liczyć w kazdej chwili, w której
            będzie Cię potrzebować.Przytul Ją mocno.Ona najbardziej teraz potrzebuje
            Ciebie.Wytłumacz Jej, ze aborcja jest naprawdę najgorszym rozwiązaniem, który
            pozostawi w Jej psychice ślad na całe zycie.A kiedyś napewno żal, którego
            niczym ani nikim nie zastąpi.
            Proszę zrób wszystko, aby urodziła to DZIECKO.
            • olinka68 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 20:51
              Evcia bardzo dziękuję Ci za twój post.... bardzo.
              Ja naprawdę bardzo pomogę jej w wychowaniu dziecka... tylko strasznie mi szkoda
              mojej Ani.... jej plany, jej nadzieje.. dzidziuś je zmieni... ale uważam ,że
              skoro juz sie tak stało to trzeba teraz mysleć jak zrobić by było najlepiej....
              Ola
      • stejsi1978 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 19:47
        Wybacz ze nie czytałam wszystkich odpowiedzi ... przeczytałam tylko Twoje ...
        moze wytłumacz córce jakie konsekwenscje niesie za sobą aborcja? pamietam ze na
        mnie to działalo... jestes w stanie pomóc córce, wiec czego sie boi?? są
        dziewczyny w gorszej sytuacji... ciąża, wyrzucenie z domu a mimo to sobie
        radziły... teraz Twoja corka jest przerazona ale jak zobaczy tą małą bezbronna
        iskierke naperwno Ją pokochasmile i bedzie wspaniałą matkasmile tym bardziej mając u
        boku tak kochaną babcie smile
      • kalina99 Olinko nie oskarzaj sie 22.03.07, 19:58
        Bo nie Ty jestes odpowiedzialna za ciążę córki. To nie jest tak, ze zle ja
        wychowalas; To nie jest tak prosta zaleznosc- ze dobra wychowanie = zycie bez
        porazek. To skomplikowany algorytm i zbyt wiele zmiennych, zeby o czymkolwiek
        wyrokowec.
        A ja widze, ze Ania ma bardzo dobra mamę- mamę, ktora martwi sie o nia bardzo,
        ale nie posuwa sie do podejmowanie za corkę decyzji. Przykro mi to twierdzic,
        ale to co proponuje Nati- to szantaz emocjonalny: mysle, ze aborcja to zlo,
        wiec Ty corko musisz myslec tak samo.
        Wiadomo, ze zadając takie pytanie dostaniesz różne odpowiedzi i pewnie tego się
        spodziewałaś. I właśnie masz przed sobą opinię osoby (mojej osobysmile dla której
        aborcja nie oznaczała spapranego życia i wiecznych wyrzutów sumienia.
        Każdy medal ma dwie strony i ja wiem, że to jest kącik, w którym piszą osoby,
        dla których aborcja oznaczała właśnie takie konsekwencje. Ale to nie jest jakiś
        nieuchronny ciąg przyczynowo skutkowy. Bywa różnie.
        I dlatego dla dobra własnego i Ani- nie próbuj wpływac na jej decyzję, bo w
        każdym wypadklu może się okazać, ze jesteś odpowiedzialan za porażkę. To
        powinna byc jej decyzja. Bo to jej zycie.

        Dobra- przestaje się wymądrzać i wracam do moje córci, bo właśnie pokrzykuje
        coś z łóżeczka.
        Ściskam mocno
        Kalina
    • olinka68 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 20:54
      Jak uważacie czy powiedzieć Ani chłopakowi i jego rodzicom o ciąży?
      Jeśli Ania poroni to on sie dowie że była w ciąży i może miec pretensje że nie
      wiedział.
      Jeśli jednak nie a on bedzie obstawał przy aborcji to może to być decydujący
      głos w podjęciu ostatecznej decyzji. Sama nie wiem co robić....
      • nati1011 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 21:07
        Chyba znasz trochę tego chlopaka i jego rodziców? Tylko ty możesz ocenić, czy
        ci pomogą, czy też nie.

        Osobiście sądzę jednak, że to twoje zdanie najbardziej przeważy na decyzji
        córki. To nie jest szantaż, to chęć ochrony własnego dziecka.

        Jeżeli Ania będzie obstawała przy aborcji, to po pierwsze poproś ją, by trochę
        poczekała. Choć z tydzień. Pośpiech jest złym doradzcą. A po drugie powiedz jej
        całą prawdę czym jest i jak wygląda aborcja. Jeżeli chce podjąć taką decyzję,
        to niech wie na co się decyduje. Powiedz też jakie mogą być jej konsekwencje -
        psychiczne ale i fizyczne. Jak już to nie pomoże, to trudno.

        Ja jednak sądzę, że to efekt pierwszego szoku. To naprawdę prawidłowa reakcja.
        Dajcie sobię trochę czasu. Naprawdę w takich sytuacjach czas może zdziałać
        cuda.

        Olu będzie dobrze - zobaczysz.

        • olinka68 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 21:22
          Chłopaka znam i wydaje się być bardzo rozsądnym młodym człowiekiem. Jak
          natomist zachowa się po usłyszeniu tak "radosnej" nowiny trudno przewidzieć
          (znamy siebie na tyle na ile nas sprawdzono - Boże jakie prawdziwe słowa).
          Rodziców nie znam.... ale 3,5 roku temu stacili córeczkę w 8 czy 9 miesiącu
          ciąży... może to będzie miało jakis wpływ....
          Ola
          • nati1011 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 21:53
            > Rodziców nie znam.... ale 3,5 roku temu stacili córeczkę w 8 czy 9 miesiącu
            > ciąży... może to będzie miało jakis wpływ....
            > Ola


            To może mieć bardzo duży wpływ. Podobno rodzice, którzy stracili oczekiwane
            dziecko, nigdy nie dokonują aborcji, nawet jak ciąża jest bardzo nie wporę.


            To w końcu także ich dziecko i wnuczę. Może twoja córka boi się reakcji
            chłopaka?
              • nati1011 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 22:00
                ale to też jego dziecko. Ma prawo wiedzieć. To dobrze świadczy o chłopaku,
                większość aborcji jest skutkiem sprzeciwu ojca dziecka.

                Olu coraz więcej pozytywnych faktów nam ujawniasz. A że masz obawy - to
                zrozumiałe. Wiele z tych obaw pojawiłoby się nawet, gdyby Ania miała 25 lat i
                była 3 lata po ślubie smile)
            • kasik12121 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 22.03.07, 22:06

              'Ja naprawdę bardzo pomogę jej w wychowaniu dziecka... tylko strasznie mi
              szkoda
              mojej Ani.... jej plany, jej nadzieje.. dzidziuś je zmieni... ale uważam ,że
              skoro juz sie tak stało to trzeba teraz mysleć jak zrobić by było
              najlepiej....'

              a jak jest najlepiej??
              oporocz pokazania jej zdjec abortowanych dzieci, daj jej pogadac z 17 letnimi
              matkami, jesli takie znajdziesz,
              dziewczynynami, co musialy wszystko odlozyc i czekac az dziecko im wyprosnie,
              boczny tor,boczny tor

              jesli ma podjac decyzje-niech zrobi to jak najszybciej
              nie dziwi CIE to, ze nie powiedziala chlopakowi? nie ma do niego zaufania, boi
              sie reakcji, nie jest pewna?
              17 i 19 latki beda szczeliwa rodzina?
              ktos napisal, ze mozesz sama na siebie to zrzucic
              babcia bedzie mama
              a mama siostra?


              ale na pewno-zadecyduj za nia i absolutnie nie daj sie jej szokowi poniesc

              nie sadze, zeby nie byla w stanie podolac, ale jej zycie to gruz
              • kasik12121 czy ja 22.03.07, 22:08
                nie mowie, jak wyrachowana pinda, nie majaca dziecka
                czesto zdaje mi sie, ze zatrzymylam sie gdzeis w okresie przed calym syfem pt;
                dziecko i nie moge nadazyc
                • nati1011 Re: czy ja 22.03.07, 22:13
                  karolina (podaj nam chociaż swoje prawdziwe imię, bo ja już nie wiem jak cię
                  nazywać) pozwól sobie pomóc. Nie musisz w tym tkwić. Do licha ciężkiego,
                  przecież widzisz przynajmniej, że nie jesteś szczęśliwa? Chcesz w tym tkwić
                  przez całe życie? To nie dziecko jest winne. To ty się za coś umartwiasz. Ale
                  jeżeli nie skorzystasz z oferowanej (realnej) pomocy nikt i nic ci nie pomoże.
                  Wszystko leży w twoich rękach. Prosze. Całe życie przed tobą.
                  • kasik12121 Re: czy ja 22.03.07, 22:37
                    chcialam zostac slodka karolinka, ale za duzo 'nakarolowałam'

                    Wlasciwie to nic nie radze tej 17 latce. W sumie, to po co mam sie na ten temat
                    wypowiadac. Nie mam pojecia o aborcji. Znam tylko powody.
                    Nie czuje sie tez tak tragicznie będąc matką. Czasami mam wrazenie, ze dla
                    swojego dziecka jestem jak siostra. Z jednej strony czuje sie niedojrzale, a z
                    drugiej to wlasnie dzieki niemu, nabieram odwagi.
                    Zniknely tez kompleksy. Mam czesciej takie odczucie, ze wyprzedzialam innych o
                    cale lata dorastania, ze podolalam tylu rzeczom. A jedank nadal nie potrafie
                    zapewnic swojej nowej rodzinie podstawowych rzeczy: wlasnego kata, sobie
                    poczucia stabilnosci, bezpieczenstwa. Bo po prostu nie sposob 20 latce osiagnac
                    tyle, co 25 latka. Bo zabraklo mi kilku lat i byloby super. Zawsze tak mowimy,
                    ze rok, dwa wiecej i juz moznaby bylo cos zaczynac, a tak najpierw studia,
                    potem praca. I kupa czasu na 'dojscie' do tych wszystkich etapow. Nie jestem
                    nieszczesliwa z powodu dziecka. Nie podoba mi sie sytuacja w jakiej sie
                    znalalzma: z dala od swojego domu, w zawieszeniu, miedzy jednym pokojem, a
                    drugim. Ale nie przyspiesze tego, moge tylko nie dopuscic do sytuacji w ktorej
                    wszystko by sie powitorzylo.
                    Chyba moja osoba, powinna straszyc mlodych i najmlodszych przed konsekwencjami
                    bezmyslnego seksu. Do tego, do pasji doprawadzjaa mnie stwoerdzria , o tym kto
                    wczesniej zostal rpdzicem, a te fora o mlodych matkach, az sie przewraca.
                    Kiedys bylo dobrze, ze tak to potepiano, teraz jest frywolka..
                    • prolove Re: czy ja 23.03.07, 00:10
                      Kasiu,
                      Wlasnie - nie masz pojecia o aborcji. I to Twoje szczescie. "Powody" mozna
                      sobie wyobrazic, mozna probowac wczuc sie w trudne sytuacje dziewczyn, kobiet,
                      ktorym takie "rozwiazanie" sie nasuwa.
                      Ja mysle, ze Ty czujesz sie czasem zmeczona(tak jak czasem chyba kazda z nas -
                      mamsmile ), wyobrazasz sobie jak by moglo toczyc sie zycie, gdybys jeszcze nie
                      byla mama. Nie tak planowalas. Ale jednoczesnie widzisz, czujesz, to co
                      czujesz. O co wzbogacilo sie Twoje zycie dzieki maluchowi. Jestes odwazna
                      dorosla osoba i odpowiedzialna mama. I cale szczescie nie wiesz co znaczy zyc z
                      pietnem dokonanej aborcji.
                      Mysle tez sobie, ze jesli dochodzisz do wniosku, ze to bylo troche za wczesnie -
                      sluszne jest przestrzeganie przed wczesnym rozpoczeciem wspolzycia- ktore moze
                      rozpoczac ciaze. Do macierzynstwa warto sie przygotowac. Ale jednoczesnie, gdy
                      wszystko juz sie stalo, gdy maly czlowiek rozpoczal swoje istnienie w ciele
                      swojej mamy - nalezy otoczyc go miloscia.
                      Czuje, ze Ty choc jeszcze czasem buntujaca sie - odkrylas juz magie
                      macierzynstwa.
                      Pozrawiam Cie Kasiu czy Karolinko. Ucaluj swoje dziecko ode mniesmile
                    • nati1011 Re: czy ja 23.03.07, 07:44
                      Karolino

                      Bo po prostu nie sposob 20 latce osiagnac
                      >
                      > tyle, co 25 latka. Bo zabraklo mi kilku lat i byloby super. Zawsze tak
                      mowimy,
                      > ze rok, dwa wiecej i juz moznaby bylo cos zaczynac, a tak najpierw studia,
                      > potem praca. I kupa czasu na 'dojscie' do tych wszystkich etapow.

                      Zaszłam w ciążę na pierwszym roku studiów, miałam na głowie kredyt mieszkaniowy
                      i napisane podanie o rozwiązanie umowy o pracę. Studia były zaoczne, bo na
                      dzienne nie było mnie stać. Musiałam się jakoś utrzymać. Wóciłam na studia jak
                      mała miała 2 tygodnie., jak miała 3 lata zamieniliśmy mieszkanie na większe. W
                      międzyczasie zmieniłam pracę. Przy 1 dziecku babcie niewiele pomagąły, bo
                      mieszkały daleko i obie pracowały. Dziecko w niczym mi nie przeszkadzało - więc
                      można.

                      Teraz jest moda na późne macieżyństwo, ale czasem okazuje się, że jest za
                      późno, że już nie można, bo moment bycia potencjalną matką jest w życiu kobiety
                      bardzo krótki. I wiele kobiet zostaje samych w pięknych willach i drogich
                      samochodach.

                      Nie stać mnie na wszytko. Zawsze marzyłam o małym domu z sadem. Ale mamy
                      mieszkanie, samochód, prace i zdrowe dzieci. Nikt nie chodzi głodny. Na wakacje
                      jeździmy do karpacza a ie na Malediwy, ale cóż to. Niedługo będzie 10-lecie
                      naszego ślubu, a ja nadal tęsknię za swoim mężem, jak nie ma go choć dzień.
                      Dzisiaj wązniejsze jest dla mnie marzenie, by nie stracić cąłkiem wzroku niż to
                      o domu. Dom może być wszędzie, nawet w schronisku - byle była miłość i rodzina.


                      Skup się na tym co jest dobre w twoim życiu, trudności i problemy ma każdy, ale
                      nie mogą one nami kierować. A swoją drogą, przy twojej wrażliwości
                      emocjonalnej nie wyobrażam sobie byś była zadowolona z dokonanej aborcji. To
                      dopiero by cię zabiło.
                    • nati1011 i jeszcze do Karoliny 23.03.07, 12:46
                      To że dziś czujesz się nieszczęśliwa jako matka, nie oznacza automatycznie, że
                      byłabyś szczęśliwa, gdybyś dokonała aborcji.

                      Twój błąd polegał, nie naurodzeniu dziecka, a le na rozpoczęciu współżycia bez
                      przygotowania na jego konsekwecję. Natomiast w momencie pojawienia się ciąży
                      nic nie jest w stanie cofnąć kobiety do momentu "sprzed ciąży". Nie nie jest w
                      stanie "skasowac' dziecka. Żadnej kobiecie nie udało sie jeszcze zapomnieć, że
                      była w ciąży.
                      • madzia1708 Karolina 23.03.07, 13:57
                        napisz nam jak się zachowujesz w domu? czy Twoja rodzina nie widzi, ze masz
                        problem i potrzebujesz pomocy? A może Ty udajesz w domu i zachowujesz sie normalnie?
                • jol5.po Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 23.03.07, 00:27
                  Olu, gdyby Ania dokonała jednak aborcji to pozostaje sprawa pieniędzy. To Ty
                  wysupłałabyś ten niemały grosz i dała córce na zabieg. To według mnie nie jest
                  dobry sygnał dla Ani. Problem Ani to problem dorosłego człowieka, a musi się z
                  nim zmierzyc młoda dziewczyna. Ale tak bywa, czasu się już nie cofnie. Danie na
                  zabieg to wyręczenie, wepchnięcie Ani do fazy poprzedniej (jakby była dzieckiem)
                  - nie ona sie postara o pieniądze o nie ona będzie szukała lekarza itd. A
                  dorosłośc to branie odpowiedzialności za swoje czyny.
                  Dorosłośc przyszła do niej szybciej niż do kolezanek, ale cóz z tego? niejedna z
                  tych koleżanek też skrywa jakies problemy. Tylko z pozoru po swiecie chodza sami
                  beztroscy ludzie, kiedy nas przygniata jakas trudna sprawa do ziemi.
                  Twój udział Olu w decyzji Ani jest pożądany chociażby dlatego, że Ania nie jest
                  pełnoletnia, jest na Twoim utrzymaniu.

                  Nie wiń się za porażke wychowawczą. Poczucie winy to zły doradca. Na dzieci ma
                  wplyw duzo innych czynników niż tylko rodzice. Złudzeniem jest, że kontrolujemy
                  dzieci, złudzeniem, że możemy je prowadzić za rekę kiedy dorastają.
                  Koło Ani są kolezanki, gazety, tv, działają budzące się hormony, ciekawość,
                  spotakała chłopaka, którego kocha. Teraz daj jej wsparcie, bo to trudna sytuacja
                  dla niej, ale, spokojnie, nie bierz za duzego cięzaru wyrzutów sumienia. Myslę,
                  że pierwszy egzamin zdałas, byłas przy córce, kiedy dowiedziała się o ciązy.
                  O powiedzeniu chłopakowi zadecydujcie z Ania. Też jestem zdania, że ona ma prawo
                  do swojej dopiero co osiagnietej dorosłości, to jej dziecko, jej chłopak i
                  relacje między nimi są w jej gestii. Jednakże doradzłabym, jej na Twoim miejscu
                  zawiadomic go - byc może bedzie ojcem, powinien uczetsniczyć w decyzjach.
                • evcia23 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 23.03.07, 11:34
                  Naprawdę godne pochwały jest Olinko Twoje stanowisko w tej całej trudnej
                  sytuacji.Szczególnie wzruszyło mnie to, że chcesz być mamą dla tego Maluszka.To
                  piękne. Pomyślałam sobie, że może byłoby dobrze aby Ania porozmawiała z
                  psychologiem, który pomógłby poskładać Ani w tej chwili jej "rozsypany na
                  kawałki swiat".Jesli chciałabyś w spróbować pomóc Ani w ten sposób to służę
                  adresami psychologów, którzy zajmują się takimi "przypadkami".Mogę dac Ci
                  namiar na psychologów w następujących miastach:Bielsko-Biała, Czechowice,
                  Gorzyce, Katowice (2), Opole, Poznań (2), Rybnik (3), Warszawa (3), Wrocław
                  (2), Zielona Góra.Jesli jesteś zainteresowana to napisz na do mnie na priva z
                  którego miasta podac Ci adres psychologa.Trzymam za Was.pozdrawiam.
    • michalinka75 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 23.03.07, 10:18
      Olinko..Ja byłam kiedyś w podobnej sytuacji jak Twoja córka. Zaszłam w ciązę,
      mając 17 lat. Dla wszystkich był to szok...ja dziewczyna z tzw. dobrego domu,
      dobra uczennica, jedynaczka, która miała iśc na studia, miała ją przeciez
      czekac świetlana przyszłość. Ja tak naprawdę pomimo strachu i poczucia
      niepewnośc od razu pokochałam moje dziecko,...och wiem, to było dość naiwne
      wyobrazenie słodkiego dzidziusia, ale jednak moja akceptacja co do ciazy była
      pełna. Niestety, moja mama nie mogła tego zaakceptowac, odwróciła sie odemnie,
      przez co było mi naprawdę trudno i wiele wycierpialam. Jedmak mimo wszystko
      starałam sie jakos przeć do przodu. Dziecko urodziłam we wrześniu, w maju
      zdawałam mature. Postanowiłam ja zdać jak najlepiej, i karmiąc synka zawziecie
      studiowałam ksiażki.Udało sie i czwartą klasę ukonczyłam z nagrodą za bardzo
      dobre wyniki w nauce. Bardzi pomagał mi ojciec dziecka, zajmował sie synkiem,w
      czasie,kiedy ja chodziłam do szkoły.Wróciłam do niej miesiac po porodzie, a
      nauczyciele naprawdę nie robili mi żadnych problemów, wrecz starali się pomóc.
      Było biednie, bo utrzymywalismy się tylko z zasiłku dla bezrobotnych mojego
      chłopaka, ale życie toczyło się dalej. Owszem, załowałam czasem, ze nie moge
      wyjechac z dziewczynami pod namiot, isc na jakas impezę, poszalec bez
      martwienia się o brzdaca, ale to były tylko momenty, bo na ogół czułam ogromna
      dume i radosc patrzac na mojego synka. Nie wyobrazałam sobie, że moglabym go
      nie miec, to on pomagał mi znieść wszystkie ciezkie momenty. Po liceum
      skonczyłam jezscze studium policealne. Wyszłam za maz,urodziłam drugiego synka.
      Kiedy broniłam dyplomu miał zaledwie 3 miesiace. Teraz mając juz troje dzieci
      kończę licencjat, jestem starostą na swoim roku, mam stypendium naukowe,
      zamierzam dalej studiowac. Mma tez wielka nadzieję, ze kiedy zostanę pania
      magister bedę juz mamą czwórki pociech.smile
      Naprawdę wszystko lub prawie wszystko mozna osiagnac, nawet jesli się bardzo
      młodo urodziło dziecko. Twoja córka ma w Tobie wielkie oparcie,finansowo
      stoicie nienajgorzej,po prostu musi sie wszystko udac! Twoja córka ma przed
      Toba całe zycie, dziecko moze jej dac ogromną siłe i mobilizacje do działania,
      Kto wie,moze paradoksalnie osiagnie wvzyciu więcej niz moglaby bez swojego
      dziecka?
      Takich młodych mam jest sporo.Jesli im się nie udaje to przewaznie dlatego, ze
      nikt nie wyciagnał pomocnej dłoni. Wierzę ze w Waszym przypadku wszystko ułozy
      sie pomyslnie,bo nawet jesli Twoja córka nie wyobraza sobie swojego dziecka
      teraz, to na pewno wkrótce je pokocha i zaakceptuje, trzeba jej tylko
      pokazac,zeto nie jest nic strasznego, ze to piekne uczucie..a ze przyszło
      troche szybciej niz powinno? Moze własnie miało przyjsc teraz i trzeba zrobic
      wszystko aby smutek zamienic w radośc, a słabość w siłe.
      • michalinka75 jeszcze coś.... 23.03.07, 13:21
        Absolutnie nie obwiniaj się o to co się stało. Na pewnym etapie, nawet jak
        bysmy bardzo chcieli nie mamy juz takiego wpływu na własne dzieci.
        Ta systuacja jest dość trudna i nie ma co ukrywac, Twoją córkę ominą lata
        dalszej beztroskej młodości , ale moze tez wiele zyskac. Mam koleżanki, które
        skończyły studia i teraz,zajęte pracą, żałuja, że nie "powpadały" na studiach,
        miałyby juz podchowane dzieci, a teraz boją się decydowac na dziecko, aby nie
        utracić pozycji w pracy. One tez uważaja, że teraz nie jest dobry moment na
        dziecko, ale potem moze juz nigdy nie byc dobrego momentu. Ja mam 14 letniego
        syna i 32 lata, gdyby nie fakt, że zawsze chcałam miec duzo dzieci i co jakis
        czas "wpadam w pieluszki", to mogłabym całkowicie poswięcic się pracy, karierze
        zawodowej itp. Wczesne urodzenie dziecka równiez ma swoje plusy, mozna dłużej
        nacieszyc sie nim, doczekac wnuków, prawnuków...a i ono będzie miało długo
        jeszcze młodą mamę i babcię ..smile
        Tak naprawdę, też obawiam się, ze zostane babcią przed 40 - stką, ale czy do
        końca mozemy temu zapobiec? Mysle, ze po prostu zycie niesie rózne
        niespodzianki i nie bedzie tak jak my sobie planujemy.Cała mądrość polega na
        tym, zeby zaakceptowac pewne wydzarzenia, umiec wyciagnąc z nich to, co
        najlepsze i iśc dalej przez zycie, z podniesioną głową, że się dało radę...
        Jeśli Twoja córka bedzie miała w Tobie nadal takie oparcie, to znajdzie czas i
        na naukę i na zabawę i na własny rozwój. Nie sądzę, aby żałowała, że urodziła
        dziecko, natomiast jeśli tego dziecka nie urodzi, a pózniej przyjdzie żal i
        rozpacz, czy jej życie będzie lepsze, lżejsze? Myślę, że powinna poczytać
        własnie to forum.
        Pozdrawiam Cie serdecznie i życzę dużo siły...
    • mratemenes Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 23.03.07, 17:30
      Ku przestrodze napiszę o tym co przydarzyło się znajomym moich znajomych
      kilkanaście lat temu. Byli to wówczas bardzo młodzi ludzie z dobrych domów.
      Kiedy dziewczyna była w II klasie liceum pojawiło się dziecko to niechciane.
      Rodzice obojga złożyli się na gażę abortera i "PROBLEM" zniknął. Para nie
      rozstała się, kiedy była już na to pora młodzi mieli piękny ślub i wystawne
      wesele. Okazało się jednak, że "PROBLEM" pojawił się znowu chciane tym razem
      dziecko nie zechciało się pojawić. Smutny obrazek tych dwoje w luksusie i
      ciszy. A dziadkowie czy nie żałują teraz tak głupio wydanych pieniędzy?

      • evi85 Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 26.03.07, 11:40
        prosze zrob wszystko zeby urodzila
        nie moge pojac jednego, jak plany nastolatki moga byc wazniejsze niz ludzkie zycie?
        chyba nie ma nic wazniejszego niz wlasnie zycie dziecka
        plany planami, zrealizuje je pozniej
        ale dlaczego ma ciepriec dziecko? przeciez samo nie wskoczylo do jej brzucha! a
        Ty jako dobra matka ppowinnas zrobic wszystko zeby Twoja corka wystrzegla sie
        aborcji

        sama 1 dziecko urodzilam jako nastolatka i nie zaluje! nigdy przenigdy nie
        pomyslalam o aborcji, a gdyby moja mama to uslyszala chyba zapadlaby sie pod
        ziemie i wybilaby mi to skutecznie z glowy -jezt gleboko wierzaca

        jeszcze raz pytam sie czy te plany Twojej corki sa az tak wazne niz zycie ludzkie?

        pozdrawiam i zycze jak najlepiej temu dziecku,
        pozwolcie mu sie urodzic
        • livian Re: Dziewczyny! potrzebuję Was! proszę.... 26.03.07, 12:28
          No właśnie - gdyby jej plany były naprawdę takie ważne to by nie robiła rzeczy,
          które mogą je tak skutecznie pokomplikować jak niespodziewana ciąża.
          Prawdopodobnie Twoja córka wyolbrzymia wage swoich planów - pisze to całkiem
          serio i bez ironii. Trzeba przywrócić tej dziewczynie poczucie właściwej
          hierarchii ważnosci pewnych rzeczy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka