Dodaj do ulubionych

Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze

05.08.07, 00:44
Witam.
Nie moge sie zdecydowac.Czy po aborcji moge urodzic chore dziecko? W klinice
polecili aborcje farmakologiczna bo to wczesna ciaza. Czytam wasze posty,
zastanawiam sie czy warto narazac sie na syndrom poaborcyjny, depresje...

Jestem dziewczyna ktora lubi sie bawic, lubi przygody a teraz to wszystko ma
sie skonczyc. Ja nie jestem gotowa, jeszcze nie teraz, za kilka lat... Ale
nie teraz!!! Nie chce byc matka!!!

Coz moja wpadka byla wynikiem romansu z czarnoskorym mezczyzna, ktory widzi
tylko jedno wyjscie: aborcje. Nie chce wychowywac sama tego dziecka, bo ono
bedzie inne. A jesli bede je nienawidzic za kolor skory! Jesli wpadne w
depresje poporodowa. Wydaje mi sie kazde rozwiazanie wiaze sie z nerwica,
ktorej poczatki juz obserwuje.

Licze na was, szczegolnie na kobiety ktore to zrobily!
Obserwuj wątek
    • 78goska Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 05.08.07, 01:17
      Jak je będziesz nienawidzić, to zawsze będziesz mogła oddać. Jeśli dokonasz
      aborcji, każda ciąża za te kilka lat kiedy będzie i chciane i oczekiwane to
      będzie ciąża tzw. wysokiego ryzyka. Możesz mieć problemy z donoszeniem, co
      często = szpitale, leżenie tygodniami lub miesiącami(bez wstawania nawet do
      toalety.
      A co do przygód, to dziecko jest jedną z największych.
      • kopciuszk Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 05.08.07, 18:27
        Skoro nie chcesz tego dziecka to pozwól mu sie urodzić i oddaj do adopcji.
        Uwierz, to najlepsze wyjście. Dziecko będzie żyło, będzie miało rodzinę a Ty
        będziesz miała czyste sumienie, nie będziesz całe życie mysleć o tym, że
        odebrałaś mu życie. Stań na wysokości zadania. Dasz radę zobaczysz!
        • mamaanieli Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 05.08.07, 20:36
          1. dziecko nie jest winne, że jego biologiczny ojciec jest czarny. gdybyś
          zdecydowała się je urodzić, zakochasz się w nim do szalenstwa. szczególnie,
          ze "mieszane" dzieci są prześliczne.
          2. nie zaczyna ci się nerwica, tylko działają hormony ciążowe i zaczynasz
          wariować. to normalny, przejściowy stan.do ok 12 tygodnia niektóre kobiety po
          prostu są gotowe pozabijać bliźnichwink
          3. nerwica i depresja to cię czeka, gdy dokonasz aborcji. farmakologicznej, czy
          w gabinecie lekarskim. metody są różne, efekt zaskakująco podobny.
          4. daj sobie trochę czasu i spokoju. czas jest dobrym doradcą. nie szalej na
          myśl o dziecku, bo nie jesteś pierwszą i ostatnią kobietą w nieplanowanej
          ciąży. znam takich dziewczyn mnóstwo. i to z sytuacjami o wiele trudniejszymi
          niż Twoja. te, które zdecydowały się urodzić, mimo trudności - nie żałują. te,
          które przerwały ciążę, żałują i cierpią.
          5. jeśli chodzi o "tułanie się dziecka po bidulach", czy coś w tym stylu. nie
          ma w Polsce, a tym bardziej na świecie, problemu niemowląt w bidulach. jeśli
          matka oddaje dziecko i ZRZEKA się praw rodzicielskich, dziecko natychmiast
          idzie do adopcji. jeśli w Polsce nie znalazłaby się para, która
          zechcialaby "mieszane" (przesliczne) dziecko, to maluch idzie do rodziny
          zagranicznej. w tzw "międzyczasie" przebywa albo w pogotowiu rodzinnym (znam
          takie, naprawdę nie ma w nich chorób sierocych), albo w wyspecjalizowanych,
          nowoczesnych ośrodkach adopcyjnych. jeśli masz pytania - pisz.
    • illada81 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 05.08.07, 12:10
      Era206 skad znasz te rase? mialas z nimi do czynienia? nawet nie chce myslec ze
      mnie czyms zrazil bo bym go zabila chyba !!! Mysle o tym juz 3 tygodnie i z
      jednej strony chce z drugiej nie chce. Tatus sobie chula i w dupie ma wszystko.
      Zostalam samusienka. Mozesz mi cos blizej napisac jak wyglada aborcja tego
      typu? Mozesz wyslac maila? Pozdrawiam.
    • illada81 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 05.08.07, 22:02
      Problem jest w tym, ze nienawidze dzieci i nigdy ich nie chcialam. Moze jesli
      moj przyszly maz by bardzo tego pragnal to bym poswiecila sie tej idei. Ale nie
      teraz, kiedy mnie mam partnera, rodzina jest daleko i nikt mi nie pomoze. Nie
      chce bawic sie w pieluszki, kupki, czkawki bo sama sie chyba od tego porzygam.
      Brzydze sie dzieci. Z reszta chce sie jeszcze wybawic w zyciu.
      A tu nagle krach i wszystko ma sie skonczyc. Zgadzam sie, jestem popaprana
      egoistka.

      Jest jeszcze jeden problem, nie wiem kto jest ojcem!!!!! Nie jest pewna na
      100%. Bylam glupia ale sie stalo. Kiedy mozna zrobic test na ojcowstwo???
      Dlatego najlepiej, tak ja uwazam, wykonac zabieg.
      Boje sie konsekwencji...
      • mamaanieli Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 06.08.07, 09:20
        kochana, ale ty wcale nie musisz pałać wielką miłością do dzieci, które nie
        zawsze pachną bobaskiem, a często gęsto śmierdzą jak skunksywink psa lub kota
        można lubić lub nie, i można się pozbyć zwierzaka, bo śmierdzi. ale mówimy o
        ludziach: ty jesteś człowiekiem i zmieniasz się. i w sobie masz człowieka,
        choćby proczojsistki mówiły ci o komórkach i embrionach. i tego nie
        zmienisz! "nielubienie" dzieci nic tu nie zmieni. masz prawo do tych uczuć.
        masz prawo do egoizmu, ale do zabijania (psychicznego siebie, fizycznego
        dziecka, które od "prawdziwego" człowieka różni się rozmiarem) nie masz prawa.
        i doskonale sobie zdajesz z tego sprawę.
        piszesz: "A tu nagle krach i wszystko ma sie skonczyc" - A CO MA SIĘ SKOŃCZYĆ?
        twoje "popaprane" życie egoistki - jak sama piszesz? może warto coś zmienić w
        swoim życiu? test na ojcostwo można zrobić, owszem. to chyba nawet w 3
        miesiącu. tylko zastanawiam sie po co. Co to zmieni? dziecko jest twoje. jest
        już. choćby miało ojca z kosmosu. to tylko jego geny.

        piszesz - "lepiej wykonać zabieg -boję się konsekwencji.... No wybacz, ale to
        kompletny absurd!!!" pomyśl najpierw. nie działaj pochopnie. bo histeria to
        głupi doradca. a hormony ciążowe - jeszcze gorszywink))) pozdrawiam cię bardzo
        serdecznie. jesteś ciepłą wrażliwą dziewczyną, mam wrażenie poszukującą
        miłości. nie odrzucaj tej milości, która się w tobie rozwija. a jesli naprawde
        nie pokochasz (po porodzie) dziecka, to go oddaj. będzie wielką miłością dla
        innych.
        • mamaanieli Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 06.08.07, 09:24
          ps.
          piszesz: "Nie
          chce bawic sie w pieluszki, kupki, czkawki bo sama sie chyba od tego porzygam. "
          hehe. ja przed urodzeniem córki też tak czułam, myślałam i odrzucała mnie po
          prostu myśl o tej całej dziecięcej fizjologiismilesmilesmile i bałam się że wszystko mi
          się skończy. uwierz, dopiero sie zaczęło. a dziecko ma takie swoje tajemnicze
          sposoby, że zakochujesz się (częśto stopniowo) nawet w "zapaszkach". wiem, ze
          na razie cię nie przekonałam. ale ja mam doświadczenie, a ty tylko obawy i
          strachsmilesmile głowa do góry.
    • kizdam47 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 06.08.07, 09:21
      Era206
      oświadczam Ci, iz poprzez treść swoich postów nie jesteś na tym forum mile
      widziana. Niestety, musze usunąc Twoje wypowiedzi zachęcające do aborcji. To
      forum jest dla określonej - na wstępie - grupy osób.

      Do rasistowskich poglądów wcale się nie ustosunkuje, bo to jest poniżej
      poziomu. Głowa mała, jaka postępowa ta "europa".
      • kalina1 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 06.08.07, 10:04
        f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3466925
        www.mediweb.pl/forums/viewtopic.php/t=13424/sid=27a2e32435ddc1931a54e4d39d9bfb5f.html
    • wzr1 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 06.08.07, 23:13
      > Jestem dziewczyna ktora lubi sie bawic

      I to za wszelką cenę, nawet życia dziecka.

      > lubi przygody
      A wychowanie dziecka nie jest przygodą?

      > Coz moja wpadka byla wynikiem romansu z czarnoskorym mezczyzna,
      > ktory widzi
      > tylko jedno wyjscie: aborcje. Nie chce wychowywac sama tego
      > dziecka,
      Sąd mu przypomni o obowiązkach ojca

    • czarodziejka87 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 07.08.07, 17:16
      szczerze mowiac, radzilabym Ci dokonac aborcji. Sama to zrobilam, i
      mimo bardzo kruchej psychiki bardzo dobrze sie trzymam. Napisz na GG
      5980273 lub maila k_kasia99@interia.pl Czekam
      • mamaanieli do czarodziejki 07.08.07, 19:11
        gratuluję samopoczucia.
      • illada81 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 07.08.07, 21:52
        nic nie postanowilam, poczekam. nie chce tego dziecka, choc wiem ze
        byloby sliczne. Moze i bym mogla zostac matka ale ja tego nie czuje,
        za kilka lat jak znajde odpowidniego faceta, nie teraz. pozniej nikt
        mnie nie bedzie chcial z czaruszkiem u boku. Moze sobie spaprac
        zycie. mysle mysle intensywnie.
        BTW dzieki za dobre i mile slowa.
        • benignusia Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 07.08.07, 23:07
          hmm....wiesz jeśli chcesz dokonać aborcji,i jeszcze czekasz,można by
          powiedzieć ze jesteś sadystą(!?)bo dziecko rozwija sie z każdym
          dniem-tygodniem,przeczytaj w kaledarzu ciazy.zobacz u góry są
          zdjęcia abortowanych dzieci.nie chcesz-oddaj.nie musisz nawet
          dziecka oglądać.

          ja też nie czułam że bede matką do 20 tyg,kiedy to maluch zaczyna
          kopać a lekarz mi powiedział ze bede miała córeczke.
          • mamaanieli Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 08.08.07, 20:02
            piszesz: "nie chce tego dziecka, choc wiem ze
            byloby sliczne." - nie musisz go CHCIEĆ. ono już jest, więc
            Twoje "chcenie" żeby było nie ma większego znaczeniabig_grin daj mu się
            rozwijać, a sobie daj spokój. ono rośnie w każdej chwili, godzinie.
            Może wyda Ci się to dziwne, ale mnóstwo kobiet czuje w ciąży, że
            dziecka NIE CHCE. Burza hormonow, lęk przed niewiadomym, tysiąc
            różnych powodów. Nawet dzieci planowane i z pełnych rodzin, czasem w
            ciąży są "niechciane". I bardzo żadko pozostają "niechcianymi" po
            porodzie. to się zdarza raz na milion chybabig_grin
            Co do tego, że " będzie śliczne". owszem, będzie. Ale to nie powód,
            zeby go ocalić. Bo dar życia jest ponad urodą czy rasą. NIe można
            dziecka zabić, bo jest czarne, czy białe, czy brzydkie... zlituj
            się...
            Co do tego, czy cie ktoś "będzie chciał z czarnuszkiem"... Wiesz,
            znam bardzo dużo par tak dziwnych, ze aż niewiarygodne, że sa razem
            i się kochają. a kochają się naprawdę, bardzo, bardzo mocno. i
            takie "przeszkody" jak "mieszane" dziecko, dla PRAWDZIWEJ miłości,
            nie są problemem. No chyba, że żałujesz przelotnych, głupowatych
            romansów.

            i nie "myśl, myśl, myśl", bo tylko się zadręczasz niepotrzebnie. daj
            sobie obecnie na luz. i przez nastepne kilka tygodni postaraj się
            znaleźć ciekawe, absorbujące zajęcie.

            a dziecko niech rośnie. jak się urodzi, pomyślisz. i gwarantuję Ci,
            że znajdzie się dobre rozwiązanie.
            • mamaanieli Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 08.08.07, 20:34
              oczywiście "rzadko", nie "żadko" smile ale obciach, hihi przepraszam
              • sowa_hu_hu Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 08.08.07, 23:49
                a jakie znaczenie ma dla normalnego faceta ze dziecko będzie czarne a nie białe?
                mogłas sie przespać z czarnym a teraz masz podejście zalatujące rasizmem...
                nie żebym cie potępiała oczywiście.

                zycze dokonania odpowiedniej decyzji. pozdrawiam.
                • illada81 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 09.08.07, 20:22
                  jesli urodze to dziecko bede miala zakaz wstepu do rodzinnego domu :
                  (
                  bo to z tamtad zalatuje rasizmem. Czyli nie bede mogla nigdy wrocic
                  do Polski ! Nie chce sprawic bolu rodzinie sad czuje ze nie pokocham
                  tego co we mnie rosnie wlasnie z tego powodu
                  • mamaanieli Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 09.08.07, 22:58
                    rasizmem może i zalatuje, ale wnuk to wnuk. już niejedna na tym
                    forum była "wydziedziczana", "wywalana z domu" i takie tam. i
                    niejeden przyszły dziadek "przeklinał", a potem zakochiwał się jak
                    wariat. to takie polskiewink
                    po drugie: nie musisz dziecka zatrzymywać!!! po prostu go nie
                    zabijaj!!! przecież na Zachodzie są jeszcze większe kolejki do
                    adopcji niż u nas. A kolor skóry to już ma znaczenie najmniejsze!

                    nie uprzedzaj faktów, bo życie jeszcze Cię mile zaskoczy.
                    • benignusia Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 09.08.07, 23:11
                      dokładnie,przecież wystarczy że zgłosisz sie do ośrodka
                      adopcyjnego.możesz oddać to dziecko,tylko nie zabijaj....jakbyś na
                      to nie spojrzała,to powinniśmy płacić za swoje błędy,a nie nasze
                      dzieci....przeciez mozesz oddać dziecko,i wrócić do krajo po jego
                      narodzinach.pamietaj ze z kazdym dniem twój syn,czy cócia jes coraz
                      wiekszy,zaczyna bić serducho i zaczyna czuć....nawet nie wyobrazam
                      sobie co "przeżywa"dziecko które sie zabija.jest tyle wyjśc,a
                      aborcja t najgorsze.jeśli tak ci zalezy na opini ojca,czy bedzie
                      zadowolony ze dokonałaś aborcji>??przecież to jego wnuk,czy biały
                      czy mulatek.
    • illada81 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 11.08.07, 00:56
      Napiszcie czemu WY nie oddalyscie do adopcji tylko zabilyscie?

      Bo mam nadzieje ze kobiety co nie mialy aborcji nie uczestnicza w
      dyskusji, bo one nic o tym nie wiedza. Nie mialy - wiec sie niech
      nie wypowiadaja. Tak jak dziewice nie wymieniaja sie doswiadczeniami
      z odbytych stosunkow plciowych!!!

      Ja nie chce dziecka i juz! Na sama mysl robi mi sie nie dobrze. I
      nie jestem katem, to 6 tydzien. Wiec czas do namyslu mam - jakies 3
      tygodnie.

      Czy naprawde ma sie wyrzuty sumienia czy to zalezy od psychiki
      kobiety?
      • mamaanieli Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 11.08.07, 09:54
        mam czas do namysłu - 3 tygodnie. obejrzyj sobie jak wygląda dziecku
        9 tygodniowe.
      • mmilki Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 11.08.07, 13:10
        illado81,
        wypowiadaja sie dziewczyny,ktore nie mialy aborcji,
        ale Ty tez jej nie mialas,tez niewiele o niej wiesz.

        Jestesmy tu po to,by dzielic sie doswiadczeniem -
        bez wzgledu na to,ktora droge wybierzemy.
        Ostateczna decyzje i tak podejmuje matka -
        (dziewczyna w ciazy jest juz dla mnie matka i nic tego nie zmieni -
        nie zaprzeczaj tu,prosze).

        W watku,na forum prywatnym "Rodzenstwo-duza roznica wieku",
        ktos podal link,do filmiku o aborcji.

        Nic o niej nie wiem,bo jej nie przezylam,ale to co tam zobaczylam
        (zreszta nie pierwszy juz raz) przypomnialo mi ze "TO" co sie w
        tobie rozwija,to zycie...bez wzgledu na to czy czarne,czy biale,
        czy zdrowe,czy chore,czy dwu-tygodniowe,czy dwu-miesieczne.

        Film wstrzasajacy,nie podam ci linku,
        jak chcesz to sama poszukaj,albo napisz do mnie.

        Droga illado81,
        nie bede Cie przekonywac,jak zreszta nikogo na tym forum,
        jestes dorosla,swiadoma i wartosciowa dziewczyna,
        chcialabym,abys do konca taka pozostala,
        mam swoje poglady,
        moge je tylko tutaj przedstawic,
        ja jestem za Zyciem,nic tego nie zmieni,
        i jesli bedziesz potrzebowac moge troszeczke pomoc.

        Pamietam,jak 8 lat temu bylam na spacerze z moim wowczas
        dwumiesiecznym synem.
        Spotkalam dziewczyne - matke,z czarnym dzieckiem (moze 2-3 letnim)
        i pomyslalam sobie,ze musialo jej byc ciezko.

        Jeszcze kilka lat temu swiat nie byl taki tolerancyjny
        (zreszta do dzisiaj nie jest,ale czasy i poglady troszke sie
        zmienily) i pomyslalam sobie,ze przeciez ona tak samo,jak ja
        nosila to dziecko pod swoim sercem,czula,jak kopie,patrzyla,
        jak sie rozwija,to bylo jej dziecko-bez znaczenia czy czarne,czy
        biale,ladne,czy...(wyzej juz to pisalam)

        ...i wiesz,wcale nie myslalam o niej w kategoriach pogardy,
        wrecz przeciwnie - bylam pelna dla niej podziwu.

        Wiesz illado,
        klikam w te glupia klawiature,piszac ci tyle slow,
        sama nie wiem na ile potrzebnych,
        a tak naprawde caly czas mysle o twoim dziecku,
        chcialabym zeby zylo,nawet nie wiesz,jak bardzo bym chciala!!!

        trzymaj sie,milki
      • reniatoja Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 06.09.07, 17:06
        Z jedna sprawa nie moge sie zgodzic. "kobiety ktore nie maja za soba
        aborcji niech sie nie wypowiadaja, bo one nic o tym nie wiedza".
        Otóz wyobraź sobie, ze kobieta, która nie dokonała aborcji moze o
        tym bardzo duzo wiedziec - właśnie dlatego, że dokonała np wyboru:
        urodzę. Czy w dyskusji o aborcji mogą brać udział tylko te kobiety,
        które stojąc na rozdrozu, wybrały drogę "do usuniecia"? Właśnie te,
        które zrezygnowały z aborcji i postanowiły urodzic, mogą wiele
        wnieść do takiej dyskusji i być moze wiedzą bardzo duzo. Co to
        znaczy "nic nie wiedzą"? Nic nie wie tylko człowiek pozbawiony
        świadomości.
    • majaa22 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 11.08.07, 21:27
      Witaj,w sumie sama nie wiem jak znalazłam się na tej stronie ...może sam fakt
      ,że całkiem niedawno sama stałam przed trudną decyzją usuną czy nie usuną.W
      sumie to nie była decyzja do podjęcia tylko myśl ,która pojawiła się w mojej
      głowie...Mam 22 lata,jestem w 9 miesiącu ciąży,z niecierpliwością czekam na moje
      maleństwo,które już niedługo będzie ze mną.Wiadomośc o ciąży była szokiem dla
      mnie,rozsypał się cały mój malutki świat, w którym żyłam.Górowały imprezy,
      spotkania z przyjaciółmi,wypady do dyskotek.I nagle bach wszystko sie
      zmienia.Najpierw szok,niedowierzanie,że coś jest we ,że to "cos" to MOJE
      DZIECKO,NOWE ZYCIE!!!ALE PRZECIEZ JA GO WCALE NIE CHCE ,takie były moje mysli to
      za wczesnie,nie teraz.Pierwsze usg,na monitorze zobaczyłam maleńkie bijące
      serduszko i jakąs plamke,która powolutku zataczała ludzką postac.Łzy popłynęły
      mi same z oczu.Nosiłam pod sercem nowe zycie,nosze dalej...mysl o tym mnie
      przerazala a jednoczesnie uskrzydlała.Myślałam dalej o usunięciu ,miałam nawet
      już lekarza ale...no własnie ale.Pwoeidziałam ,ze nie zrobie tego bo nie mam
      prawa zabijac,kazdy musi poniesc konsekwencje i odpowiedzialnosc za swoje
      czyny.Wiedziałam,ze nie bedzie latwo,liczyłam sie ze rodzice odwrocą sie
      ,przynajmniej ojciec,ze moj partner nie zaakceptuje decyzji o urodzeniu
      dziecka,byla jak najbardziej za aborcją.Wszystko widziałam w ciemnych
      barwach...Rodzina oszalała na punkcie dziecka gdy powiedziałam im o
      ciązy,zarówno moi rodzice jak i tesciowie.Mój partner potrzebował troszke wiecej
      czasu.Pierwsze usg ,przy którym był obecny zrobiło na nim ogromne wrazenie.Gdy
      zobaczył nasza malutka córeczke,zycie które kielkuje we mnie,jego zycie miał az
      lzy w oczach.Pierwsze ruchy ,które wyczył powoli budowały więz między nim a
      nienarodzonym jeszcze maleństwem.Ale sie rozpisałam...kochana przemysl to
      dokładnie,prosze cie o to.Wiem ,ze jest ci strasznie trudno.Podobnych uczuc
      doswiadczyłam,wiem ze twoja sytuacja jest gorsza ale pomysl tez nie nim o tym
      maleństwie co z kazdym dniem rosnie w tobie.Jezeli bedziesz chciała pogadac to
      bardzo chetnie,buziaczki.....
      • patssi Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 11.08.07, 22:35
        poszłaś do łóżka z przelotnym (romans)facetem bez gumy ?? gratuluję
        głupoty ....

        ile Ty masz lat ?? 15 ??
        żyjemy w cywilizowanym świecie...nikt nie gani ciemnoskórych za
        pochodzenie...

        chyba boisz się sama siebie
      • mamaanieli Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 11.08.07, 22:37
        nie mam doświadczenia aborcji, ale mam doświadczenie trudnych
        wyborów, przezwyciężania życiowych trudności, walki z własnym
        egoizmem, dojrzewania, przekraczania barier, które niby nie były do
        przekroczenia. co ci mają napisać dziwczyny, które dokonały aborcji?
        że było fajnie, i że są zadowolone? dziwnym trafem ogromna większość
        pisze coś zupełnie różnego. cierpią, a mimo że mija czas, nie
        zapominają. większość chciałaby ten czas cofnąć.
        nie miałam aborcji, ale mam dzieci. więc to ja, a nie ty mogę się na
        ich temat wypowiadać. a, jak już pisałam, macierzyństwo nie było dla
        mnie najłatwiejszym życiowym zadaniem.
        nie reaguj agresją w stosunku do ludzi, którzy chcą ci pomóc.
        • majaa22 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 11.08.07, 23:10
          Patssi
          Nie do Ciebie należy negowanie i pyatnie ile ma lat,ze nie zabezpieczyła sie,ze
          spała z ciemnoskorym mezczyzną...fakt faktem,ze aborcja ktorej chce dokonac jest
          chyba najgorszym z mozliwych rozwiazan ale my powinnysmy pomoc dziewczynie
          podjac słuszną decyzje,odciagajac ja od wykonania zabiegu a nie negujac i
          pytajac sie ile ma lat ze nie doplilnowała ze nie zalozyl
          gumy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!To co chce zrobic jest dla mnie czysta głupotą i
          jestem w 100% ,ze bedzie tej decyzji zalowala...
    • illada81 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 12.08.07, 19:23
      To ze spalam z takim a nie innym facetem to moja prywatna sprawa.
      Przeciez pary wpadaja nawet jak sie zabezpieczaja, nie slyszalyscie
      o takich przypadkach? i co wtedy? mialo nie byc ciazy a jednak
      jest !!!
      to ile mam lat nie jest wazne, liczy sie dojrzalosc psychiczna a ja
      nie dojrzalam do odpowiedzialnosci i panicznie sie boje. Urodzic i
      oddac? tego juz sobie wogole nie wyobrazam. Usunac bo slowo zabic
      nie przechodzi mi przez gardlo... Nie chce spie*** sobie zycia.
      Dziecko bez ojaca?!
      Znam dziewczyny ktore to zrobily, nie zaluja i sa szczesliwe, jak
      narazie. Czytajac na necie rozne fora spotkalam sie z tym, ze jednak
      wiekszosc zaluje. Moze wypowiadaja sie tylko te ktore zaluja, a
      reszta ktora jest zadowolona z tej decyzji po prostu nie odwiedza
      takich miejsc na necie, bo po co? Sa szczesliwe i nie chca do tego
      wracac. Sama nie wiem jak to jest... Moze sie dowiem, moze nie...
      Zazdroszcze Wam ze dalyscie rade i bylyscie silne. jestem slaba, z
      kazdym dniem, z kazda godzina, nie mam sily o tym myslec crying
      chcialabym byc juz wolna........................................ sad
      • mamaanieli Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 12.08.07, 19:50
        wolności do tego Dziecka nie pozbędziesz się nigdy. czy będzie żyło,
        czy na twoje życzenie, żyć przestanie. strach jest normalnym stanem.
        szczególnie pod wpływem hormonów. nie uważasz, że internet jest
        bardzo egalitarnym medium? wypowiadają się tu dokładnie wszyscy: nic
        za głoszone poglądy i przekonania tu nie grozi. jesli ogromna
        większość cierpi, to znaczy że cierpi. znam dziewczyny po aborcji z
        realu. wszystkie bardzo żałują. a Ty będziesz żałować. wiem to, bo
        jesteś osobą wrażliwą. a głupimi docinkami o spaniu z facetami sie
        nie przejmuj. choć rzeczywiście: jeśli się popełniło błąd, to trzeba
        ponieść konsekwencje. i ty je poniesiesz. tak, czy siak.
      • nati1011 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 12.08.07, 19:50
        Usunac bo slowo zabic
        > nie przechodzi mi przez gardlo...

        A może jednak powinno? Bo usunąć to mozna ząb, a dziecko to się
        zabija. To ty podejmujesz decyzję. nikt nie może cię zmusić do
        urodzenia tego dziecka, ale miej przynajmniej tyle odwagi przed samą
        sobą, by nazwać to po imieniu. Spytaj samą siebie, czy jesteś gotowa
        zabić swoje dziecko? Będziesz umiła z tym żyć? Pamiętaj, jezeli
        otworzysz drzwi z napisem aborcja, już nigdy nie wrócisz do pokoju,
        w którym jesteś teraz. Tak samo jak juz nigdy nie wrócisz do zycia
        sprzed zajścia w ciążę. Aborcja nie WYMAZUJE ciąży z życia kobiety,
        ona ją tylko kończy. Ale ty już na zawsze zostaniesz matką. Czy tego
        chcesz czy nie. Nie uda ci się zapomnieć o tym dziecku. Możesz mi
        wierzyć.

        Rozumiem, że jest ci ciężko. Ale to tylko konsekwaencja twoich
        wcześniejszych wyborów. O ileż mniej byłoby takich problemów jak
        twój, gdyby kobiety pamiętały, że KAŻDY stosunek może skończyć się
        ciążą (bez względu na zabezpieczenia) i oprócz sprawdzenia urody
        kandydata zadały sobie pytanie: czy ten facet nadaje się na ojca
        mojego dzieck? I najmniejsze znaczenie ma tu czy jest on biały,
        czarny czy zielony. Ty nie zadałaś sobie tego pytania, więc teraz
        musisz wypić piwo, którego sobie nawarzyłaś. Będzie ci ciężko i
        trudno. Czeka cię wiele wylanych łez i to obojętnie jakie
        rozwiązanie wybierzesz. Tylko w jednym wariancie masz szansę na
        nagrodę, która wynagrodzi ci wszystkie cierpienia, a w drugiej opcji
        czeka cię pustka. Wybór należy do ciebie. Może jednak warto choć raz
        pomyśleć nie tylko o sobie.

        A tak na marginesie, ja zawsze marzyłam o dziecku mulatku. Miałam w
        dzieciństwie takiego kolegę - był śliczny. A potem zakochałam się w
        jasnym blondynie wink Życie bywa przewrotne.

      • majaa22 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 12.08.07, 20:05
        Kochana,kazda decyzja którą trzeba w życiu podjąć,aby była słuszna
        nie jest łatwa...Tak jak ci już pisałam tez chciałam usunąć
        ciążę...ale jakos nie mogłam tego zrobić.Mam ogromne wsparcie w
        rodzinie,u mamy która jest dla mnie najwazniejsza,w moim
        partnerze,choć na poczatku sam chciał bym usunęła...powiem ci ,ze
        moje dwie przyjaciółki są aktualnie z ciemnoskórymi mężczyznami w
        Irlandii...chca miec z nimi dzieci,starają sie co mnie napawa krótko
        obrzydzeniem...nie wiem czemu a nie naleze do kręgu osób z
        rasistowskim poglądem
        Sama bałam sie ,że moja mała nie będzie miała ojca...tego obawiałam
        sie najbardziej bo kazde dziecko ma prawo do posiadania obojga
        rodziców...Decyzja,którą musisz podjąć jest cholernie trudna...nie
        chciałabym nigdy już więcej zastawiac sie nad tym iczy usuncięcie
        będzie dobrym rozwiążaniem...kochana jeżeli będziesz miała ochote
        odezwij się do mnie to mój e-mail majaa2212@wp.pl chętnie pogadam z
        tobą nie na forum
    • illada81 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 14.08.07, 18:37
      Czy kazda kobieta idac z facetem do lozka mysli o konsekwencjach? ze
      z tego moze byc ciaza? Oczywiscie ze nie, gdyby tak bylo nie byloby
      teraz polowy z nas. Czy jak wsiade za kierownice, jadac szybko albo
      nie ostroznie, myslicie ze mozecie zginac? To czemu jest tyle
      wypadkow na drogach? Taka argumentacja wogole do mnie nie przemawia.
      Co nie znaczy ze uwazam aborcje za wspaniale rozwiazanie.

      Tak, w waszych myslach bede morderczynia, za kilka dni!

      Ale ja sie tak nie czuje i nie bede czula. polska jest
      konserwatywnym krajem. tutaj jest inne podejscie, zdrowe
      podejscie.Te kobiety nie sa wytykane palcem, nie czuja sie winne.
      Wybieraja lepsze rozwiazanie. Choc w glebi serca wcale tego nie
      popieram ale sa sytuacje kiedy nie ma sie wyjscia. Namawiace mnie do
      urodzenia, ok, ale kto mi pozniej pomoze? Podjelam decyzje. Nie mam
      w sobie uczuc macierzynskich. Bede je miec gdy bede miec dziecko z
      facetem ktorego pokocham. O swoich odczuciach "po" napewno napisze.
      • nati1011 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 14.08.07, 20:42
        > Czy kazda kobieta idac z facetem do lozka mysli o konsekwencjach?
        ze
        > z tego moze byc ciaza? Oczywiscie ze nie, gdyby tak bylo nie
        byloby
        > teraz polowy z nas. Czy jak wsiade za kierownice, jadac szybko
        albo
        > nie ostroznie, myslicie ze mozecie zginac? To czemu jest tyle
        > wypadkow na drogach? Taka argumentacja wogole do mnie nie przemawia

        A szkoda, bo takie podejście świadczy o odpowiedzialności i
        dojrzałości.


        tutaj jest inne podejscie, zdrowe
        > podejscie

        Pozwolę się z tobą niezgodzić. Inne owszem, ale na pewno nie zdrowe.



        Te kobiety nie sa wytykane palcem, nie czuja sie winne.

        W Polse też nikt nie wytyka kobiet po aborcji palcami. Niektóre
        nawet nosza dumnie koszulki z hasłem: też miałam skrobankę. Kwestia
        gustu.
        A kobiety czują się winne bo wiedzą, że wybrały złe wyjście. To nie
        ma nic wspólnego z położeniem geograficznym. Na tym twoim wspaniałym
        zachodzie też wiele kobiet cierpi z tego powodu. Ja nawet śmiem
        twierdzić, że wszystkie - choć nie wszystkie zdają sobie z tego
        sprawę.



        > Wybieraja lepsze rozwiazanie

        To nie jest lepsze rozwiązanie.


        Choc w glebi serca wcale tego nie
        > popieram ale sa sytuacje kiedy nie ma sie wyjscia

        Zawsze jest inne wyjście.


        Nie mam
        > w sobie uczuc macierzynskich. Bede je miec gdy bede miec dziecko z
        > facetem ktorego pokocham.

        Nie przypominam sobie bym miała jakiekolwiek uczucia macieżyńskie w
        ciąży. Wręcz przeciwnie, liczyłam godziny, gdy ten intruz wyjdzie w
        końcu z mojego brzucha i będzie mógł istnieć samodzielnie. I to mimo
        iż obie ciąże były chciane a wręcz zaplanowane.
      • nati1011 MOGĘ TEŻ ZAOPIEKOWAĆ SIĘ TWOIM DZIECKIEM 14.08.07, 20:47
        Jeżeli zechciałabyś jednak urodzić to dziecko, a nie chciałabyś,albo
        nie mogła go wychować, to zapewniam cię, że mogę się nim zaopiekować
        i zapewnić mu prawdziwą rodzinę.
      • olamka1 Życzę Ci wszystkiego dobrego!!! 14.08.07, 22:37
        Napisałaś:
        Tak, w waszych myslach bede morderczynia, za kilka dni!
        Ale ja sie tak nie czuje i nie bede czula.

        Wiesz, nieważne, że w cudzych myślach będziesz morderczynią... . Ważne, ze
        MOŻESZ czuć się we własnych... . Oczywiście NIE musisz, wiem. Jednak pewnie
        czytałaś sporo listów na forach i niestety, większość dziewczyn, która dokonała
        aborcji - gdyby mogła cofnąć czas - nie zrobiłaby tego. To o czymś świadczy.
        Powiem Ci tak: jeśli już zrobiłaś aborcję - życzę Ci, żebyś tego nie żałowała.
        Naprawdę. Bo wystarczy, ze złamane zostało jedno życie, niech przynajmniej Twoje
        będzie szczęśliwe. Jeśli jeszcze Twoje dziecko żyje to donoś ciążę. Chociażby z
        powodów egoistycznych. Nie będziesz ryzykowała posiadania traumy poaborcyjnej!
        Nie pokochasz dziecka - wtedy oddasz.
    • illada81 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 16.08.07, 19:23
      zrobilam to ...
      • olamka1 Wróć tu - jeśli będzie Ci źle... 16.08.07, 22:15
        Ale nie wsłuchuj się w siebie... nie doszukuj wyrzutów sumienia, jeśli ich nie
        masz... . ŻYJ!!!
        Nie nam Cię oceniać czy prawić morały... życzę Ci, żebyś wyszła z tego bez
        szwanku... . Bo nikomu nie życzę traumy poaborcyjnej... .
    • asia17x Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 20.08.07, 12:06
      Zanim popełnisz ten błąd odwiedź stronę
      k.1asphost.com/aborcja/
      • kizdam47 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 20.08.07, 12:36
        Za późno kochana, juz po wszystkimsad
        • era206 nie zaluj! 20.08.07, 20:34
          Moja droga. Na tym formu nie nzjadzisz zrozumienia-beda Ci wmwialy,
          zebys urodzila, nie wiedzac nawet co mowia.. Urodzic w sytuacji, gdy
          przyszlosc jest niepwwna-a Ty ja za taka uwazasz, to glupota.
          Glupota, ktora niegdys popelnilam, bedac zaslepiona i 'pro-life.'
          Jestem zywym dowodem na to, ze zycie dane czyims kosztem-zarowna w
          jedna, jak i w druga strone jest zyciem straconym. Pozniej dokonalam
          innego wyboru, wyboru, ktorego nie zaluje. Kto mi uwierzy,ze zaluje
          ze urodzilam swoje dzieci,a nie zlauje ze usunelam ciaze? Nie
          zaluje. Podeszlam do sprawy zdorworozsadkowo.. Rodzic za wszelka
          cene, mimo wszystko? NIE. Juz to znam. Nie zameczaj sie. Po calej
          sprawie zaczelam pomagac kobietom, kobietom w trudnej sytuacji.
          Przez swoje ciaze przeszly ze mna tysice kobiet. Bylam 'swiadkiem'
          wielu poronien. Pomagam i bede pomagac, w kraju gdzie o zabieg jest
          trudno, gdzie kwitnie i paczkuje podziemna aborcja i rodzi sie 'na
          sile'. Nie zagladaj na to forum. Ono oslabia. Dewotki, reflecje na
          teramt nienarodzonych dzieci, obsesje, uzaleznienie od interentu i
          przyzwanie w nieskonczonsc swojej aborcji.. Zobacz co sie tu dzieje.
          To nie mijesce, dla tych 'co nie chce', bo naprawde nie moga. Ciagle
          przypominanie sobie, rozpamietywanie.. Moje przwekonania nie wziely
          sie stad,ze musialam dokonac zabiegu, ale dlatego ze zostalam sama z
          dwojka, w nielasce. Wtedy zaczelam pomagac. Jakis czas pozniej i mi
          sie 'przytrafilo'. Uratowalam siebie i to co zostalo w moim zyciu
          wartosciowego. Nie zaluje i nigdy nie bede. Pozdrawiam
          • kizdam47 Re: nie zaluj! 21.08.07, 15:38

            Moje przwekonania nie wziely
            > sie stad,ze musialam dokonac zabiegu, ale dlatego ze zostalam sama
            z
            > dwojka, w nielasce. Wtedy zaczelam pomagac. Jakis czas pozniej i
            mi
            > sie 'przytrafilo'. Uratowalam siebie i to co zostalo w moim zyciu
            > wartosciowego.

            Wspaniała motywacja do udzielania "pomocy", jedyna w swoim rodzaju.
            • era206 Re: nie zaluj! 21.08.07, 18:46
              Nie chce TWOJEJ ironii. Bedziesz w nieskonczonsc to rozpaietywala?
              Ze zabialas, ze byloby takie i smakie, ze mogloby byc i ze nie
              mialas dobrego powodu?
              Bo ja mysle o nim codziennie, mysle: 'tak mi go szkoda, dlaczego to
              nie w tamtej brzuchu musialo umrzec, dlaczego ja musialam wykonac
              wyrok?' Nie chcialam sie oklamywac-powiedzialam od razu, wtedy-
              'zabije cie', mowilam: 'nie rosnij, nie przzwyczajaj sie, bo ja
              wlasnie czekam na tabletki, doczekales tego momentu, nie ldatego, ze
              ja ci pozwlalam, tylko czekam na paczke' I cieszylam sie, ze karmie
              go owocami, dawalm mu smakoluyki, obzeralam sie, zeby dobrze sie
              rozwijal i zeby smakował, na chwile zapominjac ze go mam zabic. A
              najgorsze bylo to, ze gdzies wyczytyalam, ze ma powieki i obliczalam
              mu dlugosc cialka..

              To zbrodnia, obrzydliwy mord, na kims kto ufa naszemu cialu i chyba
              nam-bezgranicznie. To mnie boli najbardziej.

              Ale wciaz uwazam ze nie moglam inaczej, bo bylam w tamtej sytuacji.
              Najbardziej jest mi przykro, gdy ktos mowi, ze to nie bylo dziecko.
              Wtedy obwiniam sie najbardziej.
              • mamaanieli Re: nie zaluj! 21.08.07, 19:56
                dziewczyny, nie wdawajcie się w dyskusję, bo to tylko współczuć
                bardzo trzeba...
              • nati1011 Re: nie zaluj! 21.08.07, 21:20
                era206

                Skoro podjęłaś słuszną decyzję, to dlaczego tak cię boli? W mało
                której wypowiedzi znalazłam tyle cierpienia, co w twojej.

                Pamiętaj jednak, że twoje życie nie jest jeszcze stracone. Jeszcze
                możesz coś zmienić.
                • fra_mauro Re: ero 206: 22.08.07, 10:45
                  Ero206, ja nie uwazam, aby Twoje zycie mialo byc stracone. Sadzac po
                  tym co piszesz,starasz sie robic wiele dobrego dla innych,masz
                  swiadomosc - podkreslam,swoja osobista ,ze to co sie wydarzylo w
                  Twym zyciu bylo nie tak, jakbys moze do konca chciala. Masz racje,
                  trzeba chronic sie przed przesadnym rozpamietywaniem,pustym
                  bolem,zas bardziej skupic sie na tym, jak zyc
                  madrzej,piekniej,konstruktywniej z szacunkiem dla zycia innych ale
                  tez i wlasnego.
                  Ja nie zdecydowalam sie na taki krok. Nosze w sobie zycie nie do
                  konca jeszcze zaakceptowane.Motywacja na "tak" byla-zapewniam Cie-
                  dosc prosta i malo wynikajaca z wyznawanego swiatopogladu i
                  wrazliwosci. Pomyslalam: zrobilam juz w swoim zyciu pare powaznych
                  bledow,ktore dotknely rowniez najblizszych mi osob i nadal pomimo
                  wielu lat za nie w pewien sposob pokutuje. Ale przy tym wszystkim
                  zawsze moglam sobie powiedziec: OK robilam karygodne rzeczy ale
                  przynajmniej nikogo nie pozbawilam zycia.
                  Drugi motyw: nie chcialam powtorzyc tego, co zrobily moja matka i
                  siostra. Mama- ze strachu przed swym mezem a mym ojcem,trojka dzieci
                  to obciach,do tego za male mieszkanie, siostra - ze strachu przed
                  rodzicami, z poczucia bezradnosci i chyba osamotnienia ( nie moglam
                  jej wtedy wesprzec bo o niczym nie wiedzialam).
                  Czasami chodzi za mna zupelnie irracjonalna mysl,ze chyba przychodzi
                  mi rodzic za ktoras z nich...
                  Zapewniam Cie wiec, ze i taka "utrzymana" ciaza moze byc przyczyna
                  wielu niewesolych mysli i lęków. Mam nadzieje ze kiedys przerodzi
                  sie w prawdziwe wesele. Jednak teraz jest dla mnie przykladem wyboru
                  mniejszego zla, utrapieniem fizycznym i psychicznym (kwestie
                  materialne to przy tym glupstwo).
                  I jeszcze jedna rzecz: zauwazylam iz na tym forum pojawiaja sie
                  osoby, ktore nigdy nie mialy nawet takiego dylematu,nie mowiac juz o
                  dokonaniu aborcji. Zastanawia mnie, dlaczego tutaj sa ? I jak
                  postapilyby, gdyby same znalazly sie wobec takiego wyboru ? Mam
                  wrazenie,ze nie zawsze deklarowany system wartosci i przekonan
                  przetrzymuje realna "probe sil". Myslac o sobie sadzilam zawsze ,ze
                  w razie "wpadki" (ktora oczywiscie z gory zawsze wykluczalam)bede
                  bardziej sklonna do pozbycia sie ciazy niz jej utrzymania. Zycie
                  pokazalo ze jest inaczej .Czyz wiec nie moze byc odwrotnie ?

                  Pozdrawiam Cie serdecznie i pozostale forumowiczki
                  • nati1011 Re: ero 206: 22.08.07, 13:15
                    fra mauro.

                    nie wiem, czy dobrze zrozumieałaś na czym polega "pomoc" ery. Ona
                    pomaga innym kobietom "pozbyć się problemu". Nie jet to dobry sposób
                    na zagłuszenie wyrzutów sumienia. Wręcz przeciwnie, ma na sumieniu
                    coraz więcej istnień - dzieci i ich matek.

                    I nie do końca jest tak, ze jst to forum tylko dla kobiet po
                    aborcji. Myślę, że jest to forum przede wszystkich dla tych "przed".
                    A to oznacza w zasadzie każdą płodną kobietę. Jest takie
                    powiedzenie: ciaża zawsze jest nie w porę. Zawsze jest coś co
                    właśnie chcieliśmy zrobić i w czym to dziecko nam strasznie
                    przeszkadza. Nie twierdzę, że każda kobieta rozważa aborcję, ale po
                    zobaczeniu 2 kresek na teście chyba każdej przebiega przez myśl - a
                    może to nie prawda? Albo przypomina sobie informacje o wysokim
                    odsetku poronień w e wczesnej ciąży i ma cichą nadzieję, że może i
                    ją ta ciąża jeszcze ominie. I są to uczucia absolutnie niezależne od
                    tego czy dziecko jest "planowane" czy nie. Za każdym razem zapada
                    decyzja: przyjąć dar czy odrzucić. Wiele kobiet - gdy potem coś
                    idzie nie tak - wini się za ten poczatkowy strach. Uważam że
                    całkowicie niesłusznie. Należy zapomniećo tych wcześniejszych
                    obawach i cieszyć się dzieckiem, a ewentualnej choroby nie traktować
                    jako kary za złe myśli. Również kobiety, które mają za sobą aborcję
                    powinny wrócić do normalnego życia. Bez zadręczania się
                    przeszłością. Ale nie oznacza to udawania, że nic się nie stało.

                    Zastanawiasz się jak postapiłyby inne kobiety stając przed
                    prawdziwym dylematem ciązy nie w porę? Jedyna słuszna odpowiedź
                    brzmi: nie wiadomo. Ijeżeli ktoś twierdzi, że nigdy tego nie zrobi
                    to jest na najlepszej drodze do czegoś odwrotnego.

                    Ja ostatniej ciąży omal nie przypłaciłam życiem. Nawet chciałabym
                    jeszcze jedno maleńśtwo - pod warunkiem że nie będę musiała go
                    nosić. Teraz za każdy razem jak spóźnia mi się okres, to robi mi się
                    słabo, dostaję ataku dusznośći i drgawek. Naprawde nie wiem, co bym
                    zrobiła gdyby ciaża stała się faktem.

                    • fra_mauro Re: ero 206: 22.08.07, 17:31
                      droga nati, dziekuje za odpowiedz.szczerze powiedziawszy
                      rzeczywiscie chyba nie doczytalam ( a moze nie chcialam ?) na czym
                      polega pomoc ery. i dalej na 100 % nie potrafie zglebic jej
                      stanowiska. Serdecznosci i cieple pozdrowienia, dobrze ze tu
                      jestes .
                      • era206 fra napisalas i do innych 25.08.07, 21:54
                        ''Czasami chodzi za mna zupelnie irracjonalna mysl,ze chyba
                        przychodzi mi rodzic za ktoras z nich...''
                        Gdy zaszlam w ciaze po raz pierwszy mialam nieodlaczne przekonanie,
                        ze rordze za kogos-wiedzialam od kilku kobiet (znajmoych, ktore byly
                        dawno po aborcji), ze aborcje mialy. Sluchalam ich wynurzen.
                        Powtrzaly mi to wielokrotnie-po jakiego licha wlasnie ja stalam sie
                        powierniczką tych brudow? Pierwsza ciaza zostala mi dana, wcisnieta.
                        Wiedzialam,ze robie cos za kogos. Natepna-usuneita, tez byla za
                        kogos, ale przez mnie, ale ja juz nie moglam..
                        Kazdy zna kilka kobiet po aborcji. Malo kto wie, ze tak jest.
                        Pomagam kobietom rozmowa. Niczego im nie oferuje. Same pytaja. Nie
                        wiedza o mnie. Mowie o ciazy, mowie o sobie, mowie o wyborze.
                        Opowioadam, bo maja prawo wiedziec-czym jest ciaza i czym jest
                        aborcja. Spotykam sie ze zdecydowanymi i takimi, kore nie powinny
                        tego robic. I ja im o tym mowie, tlumacze im, ze one chca urodzic.
                        Ale sa i takie, ktore mocno sa zdeklarowane. Te dwa typy kolejno sie
                        przewijają. I z tego, co widze, cierpienie jest tu i tu.
                        Spotykam kobiety po 4, 5 aborcji. W jednym miesiacu potrafia zajsc
                        po 2 razy w ciaze, zaraz po usunieciu pierwszej, a w apteczkach maja
                        leki poronne. Te kobiety sa chore i cierpia. Ich przekonania nie
                        pokrywaja sie z tym co robia, i musza sobie udowadniac na nowo
                        swoje 'prawo'.

                        Z kazda kobieta -cierpie, bo jakos tak, z natury, zawsze konczy sie
                        tak, ze prosze, by urodzila. Dlaczego mnie nikt nie prosil, dlaczego
                        nikt o tym nie wie, czy to bylo dziecko?

                        Nigdy bym sie nie odwazyla mowic, ze aborcja to zlo, tak
                        jednoznacznie. Po wszystkim co przeszlam nie umiem osadzac i
                        udzielac odpowiedzi: NIE, TAK. Czy to nie jest sadystyczne zadawac
                        pytania i stawiac sugestie na teamt przyszlosci 'osoby', osobki,
                        ktora mogla byc?
                        Te posty to wieczne zadreczanie siebie, utrzymywanie się w stanie
                        wiecznej ekstazy, umacnianie w sobie tego uczucia, ktore pewnie juz
                        dawno minely.. Wiele zapomnialyscie i 'dotwarzacie' sobie swoje
                        wlasne wyobrazenia, o tamtym zdarzeniu.
                        Ciagle przypomnianie, a moze obchodzenie dnia nienarodzonego
                        dziecka? W co sie bawicie?

                        • madzia1708 Re: fra napisalas i do innych 26.08.07, 11:31
                          era206 napisała:
                          Pomagam kobietom rozmowa. Niczego im nie oferuje. Same pytaja. Nie
                          > wiedza o mnie. Mowie o ciazy, mowie o sobie, mowie o wyborze.
                          > Opowioadam, bo maja prawo wiedziec-czym jest ciaza i czym jest
                          > aborcja.


                          Po tym jak pisałas o swojej ciąży i o swoim dziecku, jak to
                          przerabane jest wstawac w nocy, jak to się nie ma pieniędzy na zakup
                          spodni itp.. pewnie każda kobieta usunie

                          Ja wspominam ciążę bardzo dobrze, okres niemowlęcy mojego kacperka
                          też. wydaje mi się, ze wszystko zalezy od podejścia matki... ja też
                          poszłam do pracy gdy Kacper miał niecale 5 miesięcy, karmiłam
                          piersią, wstawałam w nocy i nie czułam sie zmęczona, bo nie myślałam
                          o tym w ten sposób, wstawałam bo On był głodny, dla mnie to było
                          oczywiste, tak jak wstać siku, czy napić się wody
                  • wzr1 Re: ero 206: 04.09.07, 21:01
                    > zawsze moglam sobie powiedziec: OK robilam karygodne rzeczy ale
                    > przynajmniej nikogo nie pozbawilam zycia

                    Jest to ważki argument nikogo nie zabić, niestety sama widzisz
                    (raczej czytasz np na tym forum) z jak blachych powodów kobiety
                    zabijaja.

                    > Zapewniam Cie wiec, ze i taka "utrzymana" ciaza moze byc przyczyna
                    > wielu niewesolych mysli i lęków

                    Nikt w to nie wątpi, a stan niepokojów o przyszłość może wywoływać
                    wiele czynników nie tylko ciąża. Jest to chyba naturalne ale należy
                    mieć nadzieją. Często jest to wyśmiewane ale ludzie bez niej sa
                    naprawdę godni politowania.

                    > Mam nadzieje ze kiedys przerodzi
                    > sie w prawdziwe wesele
                    Życzę ci aby to się zrealizowała. Poniewasz okonałaś takiego wyboru
                    Nasz taka szansę, w przeciwieństwie do niektórych

                    > Mam
                    > wrazenie,ze nie zawsze deklarowany system wartosci i przekonan
                    > przetrzymuje realna "probe sil".
                    Oczywiście że masz rację, problem jest w tym że często nijakość chce
                    się zrobić wzorem i normą.
                    Każdy może zbładzić, upaść ale naprawdę zle jest jak chce aby inni
                    poszli w jego ślady np zachęcają ich lub co gorsza pomagając

                    • kizdam47 wzr1 04.09.07, 22:38
                      Wreszcie coś mądrego napisałeśsmile)
                      • mamaanieli i tym razem popieram:) 05.09.07, 08:12

                        • wzr1 Re: i tym razem popieram:) 05.09.07, 20:37
                          Każda moja wypowiedź jest w zasadzie taka sama:
                          Zabójstow to jedna z najgorszych rzeczy jakie człowiek może zrobic.
                          Nikt nie może być pewny że nie zostanie zabójcą, ale powód do chwaly
                          moga mieć tylko te osoby które w sytuacji nie teoretycznie ale w
                          praktycznych sytuacjach opowiedziały po stronie życia.
                          A człowiek który zabił z bardzo niskich pobudek zawsze powinien być
                          napietnowany.

                          • kizdam47 najlepiej przez wypalenie lilijki na twarzy 06.09.07, 13:03

                            • mamaanieli ucinanie rąk i ubezpładnianie proponuję 07.09.07, 14:36

                            • wzr1 Re: najlepiej przez wypalenie lilijki na twarzy 11.09.07, 18:32
                              Pomysł godny feministki. Pewnie jego realizacja była by dla nich
                              spełnieniem marzeń (na razie muszą zadowolić się koszulkami z
                              napisem albo transparentem na demonstracji)
                              Gorzej dla nich jak by się okazało że kobiet które zabiły nie jest
                              aż tak dużo (statystycznie, oczywiście w pewnych środowiskach jest
                              to powszechna praktyka). No i oczywiście możliwość że nie każdy
                              będzie mówił że to postępowe zachowanie a jeszcze morderstwo nazwie
                              po imieniu.

    • illada81 Re: Kolejny dylemat! co robic?poradzcie prosze 27.08.07, 10:23
      Ero 206
      Doskonale cie rozumiem i popieram to co robisz.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka