Dodaj do ulubionych

Załuje że niezabiłam własnego dziecka

26.01.08, 15:48
Witam wszystkie zwolenniczki i przeciwniczki aborcji. Mój Nick jest
założony celowo tylko po to aby tu Wam coś napisac. Otóż przed 11
laty sama stałam przed wyborem usunąć czy da c szanse? Moja dziecko
miało się urodzi poważnie chore. Miało poważną wadę serca a to Pikus
w porównaniu z wadami które ukazały się po porodzie i w dalszym
życiu Julki. Moja decyzja była wtedy na tak. Urodzę bez względu na
Wszystko To dziecko musi życ. I powiem wam że to była najgorsza
decyzja mojego życia. Moja córka żyje i owszem ale 11 prawie 12 lat
jaj życia to ciągłe cierpienie, operacja za operacja,. Każdy jej
ruch to okropny ból. Ból, którego ja jako matka nie mogę znieśc. To
dziecko nie maiło ani jednego dnia bez bólu bez okropnego bólu.
Julka przeszła już około 50 operacji ratującej jej życie
porawiających taz zwany komfort życiowy ( komfort polega na tym ze
niedostaje morfiny tak często jak przed operacjami). Dzisiaj żałuje
ze nie pozwoliłam mojemu dziecku odejść.
Wszystkie przeciwniczki aborcji uważają ze aborcja jest zła….. tak
ale jeśli wykonuje się ją jako rodzaj antykoncepcji. Piszecie ze
lepsze takie życie niż żadne. Ciekawe , która z was zamieniłaby się
z moim dzieckiem? Która by chciała mieć tak chore dziecko. Dziecko
proszące o śmierc bo dłużej już nie może zyc w bólu? Odda do
adopcji? Mało wiecie o adopcji. Żadna rodzina nie
adoptuje „uszkodzonego ” dziecka. Żadna. A jeśli znacie choc jedną
to dajcie mi jej adres telefon email. Jestem i będę za aborcją z
uzasadnionych przyczyn. Dziś załuje ze nie dałam mojemu dziecku
szansy na śmierc
Obserwuj wątek
        • nati1011 Re: NATI 10.02.08, 20:42
          oliwija napisała:

          > uważasz ze po jodzie radioaktywnym dziecko moze sie urodzi zdrowe?
          > Nie sądze.


          Tak - może. Każdy czynnik tylko ZWIĘKSZA ryzyko. Czsem mniej, czasem
          więcej. Nawet jednak w najgorsze leki czy naświetlania nie dają 100%
          ryzyka, że dziecko urodzi się chore. Tym bardziej, zę w przypadku
          wielu powaznych uszkodzeń natura sama sobie z nimi radzi
          doprowadzając do naturalnego poronienia.

          Dla mnie jest róznica, czy poroniłam naturalnie czy tez - na wszelki
          wypadek - dokonałam aborcji, bo dziecko mogło być chore.
          • sykreczka Re: NATI 13.07.08, 02:48
            Moi przyjaciele stracili 8-letniego syna z powodu nowotworu, miał mnóstwo
            operacji w ciągu kilku lat. Po jednej z najpoważniejszych operacji tak bardzo go
            bolało, że przez prawie dwa tygodnie nie udawało się złagodzić bólu. Dopiero
            lekarz z hospicjum dobrał odpowiednie leki.
            Tiaratiaro, może Ty też mogłabyś poprosić w hospicjum o pomoc?
            Poza tym, Twoja córka jest już na tyle duża, że można by pozwolić jej samej na
            decyzję, czy godzi się na kolejną operację, czy woli zrezygnować z leczenia.
            W każdym razie, najważniejsze jest, że Ty ją kochasz, a ona Ciebie. Żaden ból
            Wam tego nie odbierze.
    • tiaratiara Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 27.01.08, 12:44
      oliwija ma 100% racji. nie mozesz zna moich uczu. Mój zal jest
      uzasadniony. załuje ze moje dziecko tak musi cierpie. Załuje ze nie
      bylam wtedy na tyle rozsądna zeby da mu ( jej ) umrzec. Doskonale
      wiedzialm co ją moze czeka. I niestety tu nie było szans na cud!!!.
      wiedzialm a momo to pozwoliłm Julce sie urodzic i zyc...... . Załuje
      tego jako matka i człowiek.
      • wzr1 Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 27.01.08, 17:58
        > oliwija ma 100% racji. nie mozesz zna moich uczu. Mój zal jest
        > uzasadniony. załuje ze moje dziecko tak musi cierpie. Załuje ze
        nie
        > bylam wtedy na tyle rozsądna zeby da mu ( jej ) umrzec. Doskonale
        > wiedzialm co ją moze czeka. I niestety tu nie było szans na
        cud!!!.
        > wiedzialm a momo to pozwoliłm Julce sie urodzic i zyc...... .
        Załuje
        > tego jako matka i człowiek


        Myślą która nasuwa się po przeczytaniu twojej wypowiedzi to
        zamazywanie rożnic pomiędzy zabiciem dziecka a pozwoleniem mu
        odejść. Odstąpienie od uporczywej terapi jest dopuszczalne, celowe
        skrucenie komuś życia nie. Bo nie ważne jakie są tego powody jest to
        zabójstwo.
        Nie sposób równiesz nie zadać pytania, co jest dla ciebie większym
        problemem, to że dziecko cierpi czy to że nie może zaspokoić twoich
        ambicji. Może ulegasz presji otoczenia które negują sens cierpieniu,
        dlatego tak żałujesz swego dziecka, które oprócz niewątpliwego
        nieszczęścia, na równiesz dużo szczęścia posiadając matkę która tyle
        robi dla niej.
        Napewno cieżar który dzwigasz jest ogromny, ale spróbuj znajdować
        radość w tym że tak dużo robisz dla dziecka, że jeszcze masz siły
        aby się nim opiekować.
        Na cud zawsze jest szansa,
        • atrust Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 30.01.08, 23:16
          Wzr1 uwazam,ze twoj post jest wstretny.Zastanow sie co ty do tej
          matki napisales(as).Tylko same wyswiechtane slogany powtarzasz.
          Oswiec mnie jaki jest sens cierpienia tego dziecka i jego rodziny?
          Bo ja zadnego celu w tym nie widze.
          I gdzie sie podzialy wszystkie przeciwniczki aborcji z tego forum.
          Nic nie macie do zaofiarowania tej matce?I zebyscie nie myslaly,ze
          chodzi o slowa.
          • oliwija Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 31.01.08, 08:32
            atrust napisała:

            > Wzr1 uwazam,ze twoj post jest wstretny.Zastanow sie co ty do tej
            > matki napisales(as).Tylko same wyswiechtane slogany powtarzasz.
            > Oswiec mnie jaki jest sens cierpienia tego dziecka i jego rodziny?
            > Bo ja zadnego celu w tym nie widze.
            > I gdzie sie podzialy wszystkie przeciwniczki aborcji z tego forum.
            > Nic nie macie do zaofiarowania tej matce?I zebyscie nie myslaly,ze
            > chodzi o slowa.
            własnie! jak ciezarna chce usunąc ciąże jak tiataiara to mnóstwo
            głosów nie rób tego a tu? zadna sie nie odezwie. cóż.....
          • wzr1 Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 02.02.08, 10:59
            > Oswiec mnie jaki jest sens cierpienia tego dziecka i jego rodziny?

            Trudno nie zapytać a jaki jest sens życia każdego człowieka,
            wydawanie pieniędzy i zabawa czy jeszcze coś więcej?
            Albo kto może oceniać że poziom czyjegoś cierpienia jest na tyle
            duży aby zabić z litości, pewnikiem podjęłabyś się roli sędziego w
            tych sprawach

            > Bo ja zadnego celu w tym nie widze.
            A wczym ty widzisz jakiś sens, nachapać się jak najwięcej

            > I gdzie sie podzialy wszystkie przeciwniczki aborcji z tego forum.
            > Nic nie macie do zaofiarowania tej matce
            Ponieważ dziecko nie zastało zabite, trudno aby tu kogoś krytykować,
            dziecko jest leczone przez lekarzy miejmy nadzieję że najlepiej jak
            można, oraz otoczone na razie opieką matki. Jak mamusia wezmie
            sobie do serca twoje rady i uzna za bezsens opiekę nad chorym
            dzieckiem napewno znajdą sie ludzie którzy zaopiekują się dzieckiem
        • tiaratiara Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 31.01.08, 19:35
          ja nie pisalam mojej historii aby ktos mi w czyms pomógł sfinansowal
          coś. kasy mam wystarczająco dużo pomoc fizyczna i duchowa tez jest.
          pisalm tylko po to zeby niekóre osoby sie przekonały ze nie dośc ze
          można nie załowa aborcji to mozna załowa ze sie jej nie zrobiło.
          tylko tyle.
          • nati1011 Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 31.01.08, 20:12
            wiesz, tylko, że jesteś potwornie mało wiarygodna w tym co piszesz.

            Ponadto jesteś pierwsza matką ciężko chorego dziecka, która ma
            zapewnione wszystko (włącznie z pomocą fizyczną i duchową) i nie
            potrzebuje żadnej pomocy. Nie kupuję tego.

            Twoja historia jest wyssana z palca.
            • tiaratiara Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 01.02.08, 10:16
              nati1011 napisała:

              > wiesz, tylko, że jesteś potwornie mało wiarygodna w tym co
              piszesz.
              >
              > Ponadto jesteś pierwsza matką ciężko chorego dziecka, która ma
              > zapewnione wszystko (włącznie z pomocą fizyczną i duchową) i nie
              > potrzebuje żadnej pomocy. Nie kupuję tego.
              >
              > Twoja historia jest wyssana z palca.

              skoro tak uważasz..... . naprawdę mamy pieniądze na utrzymanie
              kezdego z naszej trójki dzieci. mamy siebie. Jesteśmy normalną
              polską kochająca sie rodziną. Czy to takie dziwne. Czy ktoś kto ma
              chore dziecko, dwóję pozostałych zdrowych ma kaske na utrzymanie
              całej rodziny dobrego męza jest mało wiarygodny? dodam ze mam
              przyjaciól którzy mi pomagaja. odciązaja często fizycznie, wyciagają
              mnie do kina teatru na imprezy? Czy ja muszę koniecznie tu prosiś
              Was o kasę wsparcie, dobre słowo? Inaczej bede niewiarygodna?Dziwne
              jesteście!
              • nati1011 Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 01.02.08, 10:29
                tak się składa, ze ja mam do czynienia z rodzicami cieżko chorych
                dzieci. I jestem przekonana, ze ty do nich nie należysz.

                Twój post miał służyć przekonaniu szerokiego forum, że rodzice
                cieżko chorych dzieci żałują, że ich nie zabili. A to nieprawda.

                chore dziecko jest dla rodziców potwornym cierpieniem. Głównie
                dlatego,ze musza patrzyć jak ich dziecko cierpi i często nie
                potrafią mu pomóc. Oczywiscie często nie mają już sił i w
                bezsilności pojawiają sie myśli, ze może lepiej by było, gdyby
                dziecko już odeszło. Z drugiej strony sa jednak wdzieczni za każdy
                wspólny dzień. Zapewniam cię, ze nie spotkałam żadnego rodzica - w
                realnym świeci - który żąłował, ze dziecko się urodziło. Nawet gdy
                żyło tylko chwilę, lub gdy jego życie było przepełnione strasznym
                cierpieniem. Żałują bólu, ale nie życia. Bo nawet w tym cierpieniu
                potrafią odnaleźć sens i radość.

                Ale dotyczy to rzeczywistych rodzin. Ty natomiast skleciłaś naprętce
                historyjkę, która miała nas (?) przekonać, ze aborcja czasem jest
                dobrodziejstwem. Internet jest cierpliwy. Przyjmie wszystko. Można
                tu każdą bzdurę napisać. Bo przecież jest się anonimowymi nie trzeba
                nic udowadniać.
                • oliwija Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 01.02.08, 10:41
                  nati skad wiesz ze ona nie pisze prawdy? nie znasz wszytkich
                  rodzicow wszytskich chorych dzieci. To niemozliwe. akurat tych
                  których znasz nie załuja ze ich dziecko sie urodziło ale tiaratiara
                  moze tak. zadna z nas nie ma prawa kwestionowac jej uczu. to ze
                  pisze ze nie potrzebuje wsparcia finansowego, fizycznego czy
                  duchowego nie znaczy ze tu na forum pisze nie pisze prawdy ,ktorą
                  nia targa. moze dla meza dzieci stara sie byc silna pokazac ze
                  kocha julę ze z pokorą znosi jej ogromne cierpienie cho tak naprawdę
                  wolaby aby je córka była w niebie zeby tu na ziemii nie cierpiaała.
                  Je uczucia sa kwestionowane tak jak tych dziewczyn ktore dokonały
                  aborcji i nie załują. Nie mozesz jednoznacznie powiedziec "ja
                  dokonalam aborcji i strasznie załuje wy tez tak musicie".

                  Zobacz sama cho przykład jest skrajnie nie w temacie taki
                  degenerat , który zabija i zabija - seryjny morderca. Myślisz ze
                  kazdy z nich załuje ze zabił? Nie śądze. Często to dla takie zabawa-
                  zabawa w zabijanie. Jeden załuje bo zrobił to bo go poniosło - coż
                  zdarza sie dho nie powinno. Inyy zabija i ani go to ziębi ani parzy.
                  Normy społeczne sa takie ze powinnyi żałowac tego co zrobili a
                  pierwszy załuje drugi załuje dzisiąty tez a jedenasty nie.Ty nie
                  masz na to wpływu zeby załowali lub nie.
                  • sowa_hu_hu Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 01.02.08, 11:25
                    no nie wiem jak można kogoś ocenić w ten sposób...
                    skąd masz pewnośc ,że dziewczyna zmyśliła ta historie??? skąd? może
                    z twoich doświadczeń wynika iż rodzice mający chore dzieci nie
                    żałują ,że nie przerwali ciąży , nie mają kasy ani wsparcia bliskich
                    ludzi...
                    skąd pewność ,że ktoś kto ma chore dziecko nie może być zamożną
                    osobą??? nie ma pomocy innych? i nie mogąc znieśc cierpienia swojego
                    dziecka ma taki pogląd na sprawe aborcji jaki ma... pytam skąd ta
                    pewność???
                      • oliwija nati 01.02.08, 19:24
                        sory ale nie wierze ze znasz wszytkie rodziny w sytuacji podobnej do
                        autorki. Nie zawsze jest tak jak mówisz. Od regul są wyjątki. może
                        wlasnie ona nią jest? taką wyjątkową rodziną nie potrzebująca kasy
                        na leczenie córki. Nie potrzebująca wsparcia fizycznego- ma
                        przyjaciól rodzinę. Czy to taki dziwne?
                        Zdaje sobie sprawę ze gro rodzin z chorym dzieckiem potrzebuje
                        mnówstwo pieniedzy na leczenie dziecka ale oni należa do różnych
                        fundacji. fundacja stara sie im pomóc. Tylko tyle.

                        Nie jesteśmy tez tiara zeby wiedziec czy w danej chwili kłamie..
                        jesli nawet to juz jej problem. pisac o swoim dziecku ze chiałby
                        zeby nie zyło.
                        mysle ze sama siebie oceni czy zrobiła dobrze piszac nam o tym o
                        czym napisał. nawet jeśli to było wyssane z palca.
                        • nati1011 Re: nati 01.02.08, 19:44
                          oliwija - to nie chodzi o kasę czy jej brak. Nie bedę pisać na
                          jakiej podstawie oceniliśmy - bo nie jest to tylko moje zdanie - że
                          historia jest wymyślona, choćby po to by nie zobaczyć tu za jakiś
                          czas, podobnej - lepiej skonstruowanej.

                          Oczywiście zawsze sa wyjątki - ale nie uwierze w wyjątek na
                          podstawie anonimowego wpisu tiarytiary.

                          Tak czy inaczej jest mi serdecznie żal autorki postu. To tyle w tym
                          temacie.
                          • oliwija Re: nati 01.02.08, 20:47
                            nati1011 napisała:

                            > oliwija - to nie chodzi o kasę czy jej brak. Nie bedę pisać na
                            > jakiej podstawie oceniliśmy - bo nie jest to tylko moje zdanie -
                            że
                            > historia jest wymyślona, choćby po to by nie zobaczyć tu za jakiś
                            > czas, podobnej - lepiej skonstruowanej.
                            >
                            > Oczywiście zawsze sa wyjątki - ale nie uwierze w wyjątek na
                            > podstawie anonimowego wpisu tiarytiary.
                            >
                            > Tak czy inaczej jest mi serdecznie żal autorki postu. To tyle w
                            tym
                            > temacie.


                            to co uwazasz ze powinna sie przedstawic? powiedziec ze nazywa sie
                            np. anka kowalska ( przepraszam wszytskie anki kowalskie ) mieszka w
                            warszawie na ulicy kowalskiej ( nie wiem czy taka istnieje
                            wymysliłam przyznaje sie) 22 m 22 ? zebyscie mogły sprawdzic czy
                            kobitka mówi prawde? forum po to jest po czesci anonimowe zeby moc
                            cos napisac bez konsekwecji. no poza takimi rzeczami za które grozi
                            wiezenie. ale to co ona napisal to nic karalnego.
    • sowa_hu_hu oliwija!!!!!!!!!!!!! 31.01.08, 15:58
      nie pisałam tego do autorki wątku kobieto!
      może przeczytaj najpierw moją wypowiedź do niej...
      po prostu sie pomyliłam bo myslałam ze to napisała inna osoba , a ja
      osobiście nie przepadam za tekstami "bo Bóg tak chciał..."
      Jesli takie słowa mówi matka chorego dziecka to zupełnie co innego...
        • sowa_hu_hu Re: oliwija!!!!!!!!!!!!! 01.02.08, 11:20
          proponuje stanąc przed lustrem i pożądnie puknąc sie w łeb!!!

          ja akurat jestem bardzo daleko od tego aby w jakikolwiek sposób
          krytykowac autorke postu.

          na tym kończe tą bezsensowną dywagacje bo to nie miejsce na to!
          • oliwija Re: oliwija!!!!!!!!!!!!! 01.02.08, 13:02
            sowa_hu_hu napisała:

            > proponuje stanąc przed lustrem i pożądnie puknąc sie w łeb!!!
            >
            > ja akurat jestem bardzo daleko od tego aby w jakikolwiek sposób
            > krytykowac autorke postu.
            >
            > na tym kończe tą bezsensowną dywagacje bo to nie miejsce na to!
            >
            >
            ja nie pisalm do ciebie tylko do natii. kolejna po madziulcu
            doskonal mądra osoba , która na wszytskiepytania za\na odpowiedzi i
            wie wszystko o wszystkich.


            tiaratiara nie jest mi znana osoba chociaz nie wiem moze i ja znam.
            pisal ze nick tylko na potrzeby forum. Ale Mam kolezankę, która ma
            chor dziecko - zespól downa. I naprawde to dla niehc nie jest
            problemem ze dziecko jest chore maja kasę , placa za rehabiitację,
            jezdzą z mala do sanatarium na wczasy mala ma wsytko co tylko jest
            takiemu dziecku potzebne. Drugi dzieciak ma 8 lat. Jest zdrowy. I co
            to znaczy ze ja ( tu ja bo ja opowiadam) zmyslam? Ze to co pisze to
            historia wyssana z palca? Mozna by bogatym miec dom samochody pełne
            konto i mozna miec chore dziecko. moze nie tak jak autorki ale....
            Czy zawsze musi byc tak ze ludzie posiadający chore dzieci musz byc
            biednui ledwo wiąza koniec z koncem? Raczej nie!
            • skp110 Re: oliwija!!!!!!!!!!!!! 01.02.08, 21:03
              > Czy zawsze musi byc tak ze ludzie posiadający chore dzieci musz
              > byc biednui ledwo wiąza koniec z koncem? Raczej nie!
              Nie zawsze bogaci mają zdrowe dzieci a biedni chore, ale zestawienie
              biedna rodzina i chore dziecko jest dobrą pożywką dla urabiania
              opini publicznej aby akceptowała zabijanie nienarodzonych, tak jakby
              człowieczeństwo dzieci zależało od zawartości portfela rodziców. Nie
              wiem czy ten wątek też nie jest rodzajem prowokacji, a zawarte w nim
              dane nie do końca prawdziwe.
              • oliwija Re: oliwija!!!!!!!!!!!!! 02.02.08, 08:53
                skp110 napisała:

                > > Czy zawsze musi byc tak ze ludzie posiadający chore dzieci musz
                > > byc biednui ledwo wiąza koniec z koncem? Raczej nie!
                > Nie zawsze bogaci mają zdrowe dzieci a biedni chore, ale
                zestawienie
                > biedna rodzina i chore dziecko jest dobrą pożywką dla urabiania
                > opini publicznej aby akceptowała zabijanie nienarodzonych, tak
                jakby
                > człowieczeństwo dzieci zależało od zawartości portfela rodziców.
                Nie
                > wiem czy ten wątek też nie jest rodzajem prowokacji, a zawarte w
                nim
                > dane nie do końca prawdziwe.


                ale ona nie pisze zew che kasy bo ma chore dziecko.A jakei ona dane
                podała. ze jej córka ma na imie julia? nie musza byc prawdziwe. Moze
                i ma ale skoro zmieniła nick na potrzeby forum to imie córki tez
                pewnie zmieniła. ja bym tak na pewno zrobiła.
    • reniatoja Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 06.02.08, 15:38
      Dzien dobry, dawno mnie tu nie bylo, bo nie mam internetu w domu,
      ale chcialam napisac pare slow w tym watku. spor o to, czy historia
      jest prawdziwa, czy nie, jest bez sensu, mozna by zazadac od autorki
      watku jakichs blizszych danych o chorobie, zdjec chorego dziecka,
      ciekawe jest tez to z ta Doda, to ze dziecko tylko dody moze sluchac
      bez bolu - to rzeczywiscie dosc smieszne, ale czy to wazne, czy to
      prawdziwa historia czy nieprawdziwa? Ja mysle, ze jest to bardzo
      prawdopodobne, ze gdybym miala tak ciezko chore dziecko, to tez bym
      myslala, ze lepiej byloby, zebym usunela ciaze. Nie wiem. Na pewno
      sa ludzie, ktorzy zaluja, ze nie usuneli, tylko urodzili chore
      dziecko. I wlasnie choroba dziecka to jest to, kiedy ja sama nie
      wiem co bym zrobila - moze tez bym usunela. Nie wiem.
      • spokofacet Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 06.02.08, 22:15
        mysle, ze zadnej mlodej dziewczyny w ciazy, ktora wlasnie wrocila z
        badan prenatalnych i szuka w necie info o aborcji nie przekona ani
        alicja tysiac, ani tiaratiara, ani doda. wszystko zalezy od tego,
        kto aktualnie przy tej lasce jest i kto ja kocha. jesli bedzie
        pyszalkiem i 'przyjaciele' 'pomoga' to oczywista oczywistosc jest
        oczywista - aborcja i fikcja zycia bedzie sie toczyla dalej. ale
        jesli znajda sie ludziska ktorzy chca pomoc (i nie chodzi tu o
        kase!!! tiaratiara) to kazdy bedzie szczesliwy - i mamusia i dziecko
        i wszyscy ktorzy pomagaja.
      • oliwija Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 07.02.08, 09:43
        reniatoja napisała:

        > Dzien dobry, dawno mnie tu nie bylo, bo nie mam internetu w domu,
        > ale chcialam napisac pare slow w tym watku. spor o to, czy
        historia
        > jest prawdziwa, czy nie, jest bez sensu, mozna by zazadac od
        autorki
        > watku jakichs blizszych danych o chorobie, zdjec chorego dziecka,
        > ciekawe jest tez to z ta Doda, to ze dziecko tylko dody moze
        sluchac
        > bez bolu - to rzeczywiscie dosc smieszne, ale czy to wazne, czy to
        > prawdziwa historia czy nieprawdziwa? Ja mysle, ze jest to bardzo
        > prawdopodobne, ze gdybym miala tak ciezko chore dziecko, to tez
        bym
        > myslala, ze lepiej byloby, zebym usunela ciaze. Nie wiem. Na pewno
        > sa ludzie, ktorzy zaluja, ze nie usuneli, tylko urodzili chore
        > dziecko. I wlasnie choroba dziecka to jest to, kiedy ja sama nie
        > wiem co bym zrobila - moze tez bym usunela. Nie wiem.


        rany bedziecie od tiary wymagfac zdjec chorego dziecka namiarów na
        numer statystyczny choroby, adresyu? po co ? czy ona prosi was o
        kasę? Rozumiem ze by napisał ze ma chor dziecko jest z nim sama i
        potrzebuje kasy.... wtedy rzeczysicie mozna dal uwiarygodniena
        chciec zdjęc , ajkiś papierów na potwierdzenie słów ale tak.....
        moze dajcie jej juz spokój. prawda czy nie to juz sprawa jej
        sumienia.
        • nati1011 Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 07.02.08, 10:08
          oliwija napisała:
          rany bedziecie od tiary wymagfac zdjec chorego dziecka namiarów na
          > numer statystyczny choroby, adresyu? po co ? czy ona prosi was o
          > kasę? Rozumiem ze by napisał ze ma chor dziecko jest z nim sama i
          > potrzebuje kasy.... wtedy rzeczysicie mozna dal uwiarygodniena
          > chciec zdjęc , ajkiś papierów na potwierdzenie słów ale tak.....

          Oliwija ty znowu swoje - oczywiście, ze nie chodzi o zdjęcia, nr
          choroby itp. nie bedę przeprowadzać analizy wypowiedzi tiarytiray na
          forum. Dla mnie - i nie tylko - jest ona niewiarygodna. Została
          napisana, przez osobę niemająca pojęcia czym jest cieżka choroba
          dziecka. Chodziło o udowodnienie, ze aborcja jest czasem
          koniecznością i wybawieniem, a życie przepełnione bóle najlepiej
          zakończyć jak najszybciej - a to nie prawda. I zapewniam cie, ze ja
          coś o tym wiem. I mówię o własnych doświadczeniach, a nie
          wymyślonych bajdach.
          • oliwija natu 07.02.08, 13:50
            nati1011 napisała:

            > oliwija napisała:
            > rany bedziecie od tiary wymagfac zdjec chorego dziecka namiarów
            na
            > > numer statystyczny choroby, adresyu? po co ? czy ona prosi was o
            > > kasę? Rozumiem ze by napisał ze ma chor dziecko jest z nim sama
            i
            > > potrzebuje kasy.... wtedy rzeczysicie mozna dal uwiarygodniena
            > > chciec zdjęc , ajkiś papierów na potwierdzenie słów ale tak.....
            >
            > Oliwija ty znowu swoje - oczywiście, ze nie chodzi o zdjęcia, nr
            > choroby itp. nie bedę przeprowadzać analizy wypowiedzi tiarytiray
            na
            > forum. Dla mnie - i nie tylko - jest ona niewiarygodna. Została
            > napisana, przez osobę niemająca pojęcia czym jest cieżka choroba
            > dziecka. Chodziło o udowodnienie, ze aborcja jest czasem
            > koniecznością i wybawieniem, a życie przepełnione bóle najlepiej
            > zakończyć jak najszybciej - a to nie prawda. I zapewniam cie, ze
            ja
            > coś o tym wiem. I mówię o własnych doświadczeniach, a nie
            > wymyślonych bajdach.



            nati a ty znowu swoje..... znasz te osobe i wiesz jak jest.
            podziwiam cie b ja nie ialbym smiałości napisac ze ty kłamiesz w
            takiej sprawie. poza tym ja nie mam czasu na zatanawianie sie
            analizowanie tak dogłębnie czyjejś wypowiedzi.Tym barrziejh ze ta
            osoba niczego niechce mze i zle ale ja mimo tego co w swoim zyciu
            przeszłam mam jeszcze zaufanie do ludzi.
            • spokofacet Re: natu 07.02.08, 23:54
              przepraszam ze sie ftroncam .... oliwija problem w tym, ze ta
              osoba "CHCE ŹLE"; a wiara w to ze czlowiek jest z zalozenia dobry i
              nalezy mu ufac jest kultem idealizmu. czlowiek nie jest Bogiem, ani
              nawet bozkiem. nazywajmy rzeczy po imieniu.
              • oliwija spokofacet? 08.02.08, 09:07
                spokofacet napisał:

                > przepraszam ze sie ftroncam .... oliwija problem w tym, ze ta
                > osoba "CHCE ŹLE"; a wiara w to ze czlowiek jest z zalozenia dobry
                i
                > nalezy mu ufac jest kultem idealizmu. czlowiek nie jest Bogiem,
                ani
                > nawet bozkiem. nazywajmy rzeczy po imieniu.


                która osoba chce zle? Nati (sory nati za litrówkę) czy tiaratiara?
                Wiesz ja jestem za aborcja w uzasadnionych przypadkach i dla mnie
                przypadek kiedy płód jest powaznie uszkodzony jest takim
                przypadkiem. Ja bym nie potrafiła powoła na swiat chore dziecko,
                dziecko ktore bez pomocy osób trzecich niemoze funkcjonowa. ale to
                ja.
                --www.zanox.com/shop/oliwija%40gazeta.pl
                • nati1011 Re: spokofacet? 08.02.08, 10:33
                  oliwija napisała:


                  > Wiesz ja jestem za aborcja w uzasadnionych przypadkach i dla mnie
                  > przypadek kiedy płód jest powaznie uszkodzony jest takim
                  > przypadkiem. Ja bym nie potrafiła powoła na swiat chore dziecko,
                  > dziecko ktore bez pomocy osób trzecich niemoze funkcjonowa. ale to
                  > ja.


                  Oliwija w twoim podejściu są 2 błedy.

                  1. nikt nie jest w stanie przywidzieć, czy dziecko urodzi się zdrowe
                  czy chore, czy wogóle przezyje. Czasem z bezkomplikacyjnej ciaży
                  rodzi się ciężko chore dziecko, czasem z bardzo trudnej, zupełnie
                  zdrowe. Singer zadajew bardzo logiczne pytanie: dlaczego wolno nam
                  (w świetle prawa) zabić (doprowadzić do śmierci) 7-8 miesięczny
                  płód, bo podejrzewamy - czasami mamy wręcz pewność, że urodzi się
                  chory, a nie wolno nam juz uśmiercić dziecka urodzonego? Co takiego
                  zmienia się w istocie człowieka po przejściu przez kanał rodny (i to
                  nie zawsze, mówiąc o cc)? Czym różni się 7 miesięczny płód w macicy
                  od 7 miesięcznego wcześniaka w inkubatorze? W sumie niczym. Dlaczego
                  więc nie wolno zabić (doprowadzić do śmierci) cieżko chorego
                  dziecka, którego choroby nie udało się przewidzieć w okresie
                  prenatalnym. Szczytem absurdu jest ostatnia decyzja lekarzy
                  włoskich, którzy postanowili, że jeżeli płód powyżej 22 tygodnia
                  zdoła przeżyć zabieg aborcji bedzie musiał być ratowany, nawet wbrew
                  woli matki. No i możemy ząłożyć, że ogromna większość tych dzieci,
                  jeżeli jednak przeżyje bezie bardzo niepełnosprawna, bo dziecko
                  poniżej 30 tc jest ogromnie narażone na bardzo dużą
                  niepełnosprawność. Jeżlei zakładasz, ze można uśmiercić dziecko
                  przed urodzeniem, to tak samo można je uśmiercić po urodzeniu,
                  jeżlei będzie bardzo chore. Taka jest logika tego założenia.
                  Inną sprawą - o której nie mozna zapominać- to cżeste błędy
                  diagnozy. Naprawdę czeste. I zdarza sie, ze lekarz przy pierwszym
                  podejrzeniu choroby dziecka namawia kobietę na zakończenie ciąży.
                  Ile dzieci - zupełnie zdrowych - zostało uśmierconych?

                  2. błedem jest twierdzenie, że to twoja decyzja, czy dziecko cierpi
                  czy nie. To jedyny moment, gdy prawo daje możliwość zdecydowania o
                  zyciu chorego dziecka. Skoro matka ma prawo podjąć decyzję, ze nie
                  chce by jej dziecko cierpiało - skoninąd jest to odczucie normalne
                  (jeżeli chodzi o chęć uniknięcia cierpienia) - to powinna mieć tez
                  takie prawo w przypadku dziecka, które zachoruje na w wieku 3 czy 12
                  lat. Np zanik mięśni. Postępująca, śmiertelna choroba, która naraża
                  dziecko na ogrom cierpienia i nieuchronnie kończy się śmiercią.
                  Dlaczego matki musza patrzeć na powolną śmierc swoich dzieci w
                  potwornych męczarniach? Przecież wystarczyłoby, gdyby po
                  potwierdzeniu diagnozy i np rozwinieciu się choroby do etapu
                  uniemożliwiajacego chodzenie podac dziecku śmiertelna dawkę morfiny.
                  zanim zaczniesz sie oburzać, pomyśl, czy nie jest to logiczna
                  konsekwaencja możliwości usuwania "chorej" ciaży.

                  Nie masz też racji w jeszcze jednej kwestii. Dla ciebie, zycie
                  przepełnione bólem i cierpieniem nie ma sensu. A ja zapewniam cie -
                  że z bardzo małymi wjątkami - ludzie bardzo cierpiący i powaznie
                  chorzy wcale nie chca umierać. Chca uniknąc bólu, jak każdy, ale
                  chcą tez żyć. A jak dobrze popatrzysz, to niemal każdy musi żyć z
                  jakimiś ograniczeniami i trudnościami.

                  Przemyśl to - to nie sa argumenty filozoficzne czy religijne. To po
                  prostu logika obecnego systemu myślenia i prawa. Zresztą jak
                  popatrzysz na holandię, to tam wiekszość z tych rzeczy już
                  funkcjonuje. Ale czy naprawdę jest to właściwa droga do szćzęścia
                  społeczęnstwa?


                  Ja bym nie potrafiła powoła na swiat chore dziecko,
                  > dziecko ktore bez pomocy osób trzecich niemoze funkcjonowa

                  PRzecież choroba nie jest twoją winą. Ktoś inny jest za nia
                  odpowiedzialny, dlaczego uwazasz, że to twoja sprawa i decyzja?
                  • oliwija NATI 08.02.08, 13:20
                    nati1011 napisała:

                    >>
                    > Oliwija w twoim podejściu są 2 błedy.

                    ale to moje podejscie. czy nie moge miec własnego zdania w danej
                    jakiejkolwiek sprawie?

                    >
                    > 1. nikt nie jest w stanie przywidzieć, czy dziecko urodzi się
                    zdrowe
                    > czy chore, czy wogóle przezyje.

                    jest w stanie. sa badania prenatalne. one sa w stanie powiedziec ze
                    np dziecko ma duże uposledzenie umysłowe Są badana usg. ja wiem ze
                    takie wady jak ubytek w sercu , czy jakas wada serca to pikus bo to
                    jest w wiekszosci przypadkóiw do "naprawienia".
                    > Czasem z bezkomplikacyjnej ciaży
                    > rodzi się ciężko chore dziecko, czasem z bardzo trudnej, zupełnie
                    > zdrowe.

                    tu akurat sie z Tobą zgadzam w 100% poza tym mimo łatwej ciązy i
                    zupełnie zdrowego dziecka "dzień" przed porodem jest jeszcze ciezka
                    droga na ten świat i wtedy tez mnóstwo dzieci jest uszkadzanych -
                    zazwyczj niespecjalnie.

                    >Singer zadajew bardzo logiczne pytanie: dlaczego wolno nam
                    > (w świetle prawa) zabić (doprowadzić do śmierci) 7-8 miesięczny
                    > płód,

                    czy ja pisałm o zabijaniu tak dużego płodu? nie . ale jeśli wiem ze
                    moje dziecko urodzi sie na 100% chore bo będąc nieswiadoma ze
                    jestem w ciazy brałam jakieś leki ( mnóstwo leków uszkadza płód) i
                    lekarz mi proponuje aborcja bo to dziecko nie ma szans na zycie
                    dłużej niz.... i dodatkowo siebie narazam bo mnie też moze sie cos
                    stac to uważasz ze nie mam prawa walczyc o godna śmierc dla tego
                    dziecka i o moje zycie?

                    >bo podejrzewamy - czasami mamy wręcz pewność, że urodzi się
                    > chory, a nie wolno nam juz uśmiercić dziecka urodzonego? Co
                    takiego
                    > zmienia się w istocie człowieka po przejściu przez kanał rodny (i
                    to
                    > nie zawsze, mówiąc o cc)? Czym różni się 7 miesięczny płód w
                    macicy
                    > od 7 miesięcznego wcześniaka w inkubatorze?

                    tylko miejscem pobytu.

                    >W sumie niczym. Dlaczego
                    > więc nie wolno zabić (doprowadzić do śmierci) cieżko chorego
                    > dziecka, którego choroby nie udało się przewidzieć w okresie
                    > prenatalnym.


                    wiesz inaczej sie mysli jeśli rodzi sie dziecko i potem choruje.

                    >Szczytem absurdu jest ostatnia decyzja lekarzy
                    > włoskich, którzy postanowili, że jeżeli płód powyżej 22 tygodnia
                    > zdoła przeżyć zabieg aborcji bedzie musiał być ratowany, nawet
                    wbrew
                    > woli matki.

                    tu masz racje. Jesli płód przezyje to znaczy ze aborcja nie byla
                    aborcja -prawda? o co tak naprawde chodzi w aborcji? o pozbycie sie
                    problemu.... dla jednej kobiety to była wpadka na imprezce ( może
                    pigułka gwałtu?) dla innej po prostu zgodziła sie pójś z facetem do
                    łóżka bo to miał by dowód miłości... jeszcze dla innej cos innego
                    powodów jest tysiące. Uważam że główną wine za podziemie aborcyjne
                    ponosi Kościól , który zabrania uzuwania chemicznych środków anty...
                    wogóle jakichkolwiek , kolejny winowajca to brak uświadamiania
                    dzieci młodzieży w szkole w domu...... Dlaczego w Stanach
                    prezerwatywy sa każdej szkole w automatach? Dlaczego u nich wskażnik
                    aboryjny jest niski? bo oni wiedzą skąd sie biorą dzieci i ze przy
                    pierwszym razie rtez można zajśc w ciąze. poczytajcie sobie forum
                    ZDROWIE KOBIETY, tam dziewczyny zadaja takie pytania odnośnie bycia
                    w ciązy ze ręce opadaja. ma sie wrazenie ze pisza to 10 letnie
                    dzieci.

                    >No i możemy ząłożyć, że ogromna większość tych dzieci,
                    > jeżeli jednak przeżyje bezie bardzo niepełnosprawna, bo dziecko
                    > poniżej 30 tc jest ogromnie narażone na bardzo dużą
                    > niepełnosprawność. Jeżlei zakładasz, ze można uśmiercić dziecko
                    > przed urodzeniem, to tak samo można je uśmiercić po urodzeniu,
                    > jeżlei będzie bardzo chore. Taka jest logika tego założenia.

                    niekoniecznie.

                    > Inną sprawą - o której nie mozna zapominać- to cżeste błędy
                    > diagnozy. Naprawdę czeste. I zdarza sie, ze lekarz przy pierwszym
                    > podejrzeniu choroby dziecka namawia kobietę na zakończenie ciąży.
                    > Ile dzieci - zupełnie zdrowych - zostało uśmierconych?


                    nie wiem ale moze ty masz takie informacje? A powiedz ile dzieci,
                    które miały by zdrowe rodza sie chore. przykład? moaj przyjaciólka 4
                    lata temu urodziła córeczkę miala byc zdrowa .... marzenie jej i
                    meza. i co po 2 tygodniach okazało sie ze dziecko ma 1,5 mm dziure w
                    sercu i zaespól Downa. Co im lekarz powiedział na pytanie "Dlaczego
                    nie powiedział ze dziecko jest chore?" "hmmmmmmmm chciasłem miec
                    taki przypadek" czy lekarz jest normalny skoro tak mówi do rodziców
                    chorego dziecka?


                    > 2. błedem jest twierdzenie, że to twoja decyzja, czy dziecko
                    cierpi
                    > czy nie. To jedyny moment, gdy prawo daje możliwość zdecydowania o
                    > zyciu chorego dziecka. Skoro matka ma prawo podjąć decyzję, ze nie
                    > chce by jej dziecko cierpiało - skoninąd jest to odczucie normalne
                    > (jeżeli chodzi o chęć uniknięcia cierpienia) - to powinna mieć tez
                    > takie prawo w przypadku dziecka, które zachoruje na w wieku 3 czy
                    12
                    > lat. Np zanik mięśni. Postępująca, śmiertelna choroba, która
                    naraża
                    > dziecko na ogrom cierpienia i nieuchronnie kończy się śmiercią.
                    > Dlaczego matki musza patrzeć na powolną śmierc swoich dzieci w
                    > potwornych męczarniach?

                    właśnie dlaczego?

                    >Przecież wystarczyłoby, gdyby po
                    > potwierdzeniu diagnozy i np rozwinieciu się choroby do etapu
                    > uniemożliwiajacego chodzenie podac dziecku śmiertelna dawkę
                    morfiny.
                    > zanim zaczniesz sie oburzać, pomyśl, czy nie jest to logiczna
                    > konsekwaencja możliwości usuwania "chorej" ciaży.

                    nie oburzam sie tylko przedstawiam swoje zdanie choc inne od Twojego


                    > Nie masz też racji w jeszcze jednej kwestii. Dla ciebie, zycie
                    > przepełnione bólem i cierpieniem nie ma sensu. A ja zapewniam cie -

                    > że z bardzo małymi wjątkami - ludzie bardzo cierpiący i powaznie
                    > chorzy wcale nie chca umierać. Chca uniknąc bólu, jak każdy, ale
                    > chcą tez żyć. A jak dobrze popatrzysz, to niemal każdy musi żyć z
                    > jakimiś ograniczeniami i trudnościami.


                    a jednak troche racji mam. Wiesz powiem ci cos z własnego
                    doświadczenia. mam barzo powąznie chorą babcie kobietra ma 98 lat.
                    nie chodzi bo po 4 udarach nie ma w sobie siły zeby znów zacząc o
                    sobie mysle- nie chce sie jej juz. Wiele razy prosila o to aby
                    skróci jej cierpienie, dwa lata temu "mieliśmy nadzieje" ze Bóg
                    skróci jej cierpienie i zabierze do siebie- "nic z tego" . Pisze to
                    w cudzysłowie abys nie pomyslała ze jestem bez serca, ale wierz mi
                    jak sie patrzy na chorą osobe jedną z najblizszych, która cierpi ,
                    nie moze jeśc siedziec ma problmy z układem pokarmowym,moczowym ,
                    sercem a tylko umysł pozostaje trzeżwy - cho nie zawsze bo często
                    odpywała to naprawdę mimo bycia niewierzacym modli sie do boga o
                    skróceie cierpienia.
                    >
                    > Przemyśl to - to nie sa argumenty filozoficzne czy religijne. To
                    po
                    > prostu logika obecnego systemu myślenia i prawa.

                    to ze tak jak ty my.sli wiele osób nie znaczy ze ja nie mogę myśle
                    po swojemu. tak samo z polityką 70% głosuje na kowalskiego a 30 %
                    na nowaka. Czy jesli wszyscy moi znajomi głosują na Kowalskiego to
                    ja też mam na niego głosowa mimo ze jego poglady sa z moimi
                    rozbieżne? Ja mysle ze nie. Nie mozna iśc za głosem tłumu. trzeba
                    isc za głosem swojego serca i postępowac według swojego ja.

                    >Zresztą jak
                    > popatrzysz na holandię, to tam wiekszość z tych rzeczy już
                    > funkcjonuje. Ale czy naprawdę jest to właściwa droga do szćzęścia
                    > społeczęnstwa?

                    ale to inne spoleczeństwo. Maja inna hierarchie wartości . u nas
                    podobno 99% ludzi to chrześcijanie.Czy chrześcijanie postępują tak
                    jak nasi politycy czy O. rydzyk? Ja byc sie nie ośmielila o zynie
                    prezydenta powiedziec "Czarownico" a on tak. Tak samo jak pani od
                    religii mojej córki. jak mozna dzieciom w pierwszej kalsie
                    powiedziec ze pójdą do piekła bo nie były na mszy na k
                    • skp110 Re: NATI 08.02.08, 21:35
                      > jest w stanie. sa badania prenatalne. one sa w stanie powiedziec
                      > ze np dziecko ma duże uposledzenie umysłowe Są badana usg. ja
                      > wiem ze takie wady jak ubytek w sercu , czy jakas wada serca to
                      > pikus bo to jest w wiekszosci przypadkóiw do "naprawienia".
                      Czasami badania dają fałszywe wyniki, w jedną lub w drugą stronę.
                      Kolega który leczy się na raka mówi nam że "lekarze wnioskują na
                      podstawie badań że jest mu to czy to ale pewności nie i że to a to
                      mu pomoże a nie pomaga", i tak jest
                      pewnie z dziećmi. Współczesna medycyna może dużo ale nie może
                      wszystkiego jak chcą lub myślą niektórzy.

                      > Uważam że główną wine za podziemie aborcyjne
                      > ponosi Kościól , który zabrania uzuwania chemicznych środków
                      > anty... wogóle jakichkolwiek , kolejny winowajca to brak
                      > uświadamianiadzieci młodzieży w szkole w domu...... Dlaczego w
                      > Stanach prezerwatywy sa każdej szkole w automatach? Dlaczego u
                      > nich wskażnik aboryjny jest niski

                      Uważać możesz, twoje prawo do życia w błędzie, ale nie ma nic to
                      wspólnego z prawdą, we Francji też są środki dostępne na każdym
                      kroku i szkoła namawia dzieci do ich używania a liczba zabijanych z
                      roku na rok wzrasta. Jest tylko jedena droga do ograniczania
                      aborcji, szacunek dla każdego życia.

                      > Wiesz powiem ci cos z własnego
                      > doświadczenia. mam barzo powąznie chorą babcie kobietra ma 98 lat.
                      > nie chodzi bo po 4 udarach nie ma w sobie siły zeby znów zacząc o
                      > sobie mysle- nie chce sie jej juz. Wiele razy prosila o to aby
                      > skróci jej cierpienie, dwa lata temu "mieliśmy nadzieje" ze Bóg
                      > skróci jej cierpienie i zabierze do siebie- "nic z tego" . Pisze
                      to
                      > w cudzysłowie abys nie pomyslała ze jestem bez serca, ale wierz mi
                      > jak sie patrzy na chorą osobe jedną z najblizszych, która cierpi ,
                      > nie moze jeśc siedziec ma problmy z układem pokarmowym,moczowym ,
                      > sercem a tylko umysł pozostaje trzeżwy - cho nie zawsze bo często
                      > odpywała to naprawdę mimo bycia niewierzacym modli sie do boga o
                      > skróceie cierpienia.
                      No jaki ten Bóg niedobry, nie chce spełniać twoich pragnień, a
                      jeszcz zsyłając chrobę na bliska osobę przyprawia was o modlitwe.
                      A w takiej Holandii wystarczyło by słówko lekarzowi.

                      > ale to inne spoleczeństwo. Maja inna hierarchie wartości . u nas
                      > podobno 99% ludzi to chrześcijanie.Czy chrześcijanie postępują tak
                      > jak nasi politycy.
                      Nasi nie są jeszcze tak zdeprawowania aby uchwalać zabijanie
                      starych, może dlatego że są to chrześcijanie.


                      > Tak samo jak pani od
                      > religii mojej córki. jak mozna dzieciom w pierwszej kalsie
                      > powiedziec ze pójdą do piekła bo nie były na mszy na k
                      A dlaczego nie można powiedzieć, wszak istotnym faktem w
                      chrześcijanstwie jest wiara w istnienie piekła, jako kara za grzechy.
                      Czy w temacie piekła też chcesz poprawiać Boga?



                      • atrust Re: NATI 09.02.08, 01:28
                        skp110
                        Jestem matka i nie wyobrazam sobie,zeby moje dziecko bylo straszone
                        pieklem.I nie ma to nic wspolnego z poprawianiem Boga.
                        Wiara dziecka ma wzrastac nie na strachu przed pieklem.Pani
                        katachetka pomylila sie z powolaniem albo jest niedouczona.I to bym
                        jej w oczy powiedziala.
                        • oliwija atrust 09.02.08, 09:08
                          atrust napisała:

                          > skp110
                          > Jestem matka i nie wyobrazam sobie,zeby moje dziecko bylo
                          straszone
                          > pieklem.I nie ma to nic wspolnego z poprawianiem Boga.
                          > Wiara dziecka ma wzrastac nie na strachu przed pieklem.Pani
                          > katachetka pomylila sie z powolaniem albo jest niedouczona.I to
                          bym
                          > jej w oczy powiedziala.

                          dawno jej juz to jej to powiedziala. zreszta nie tylko ja.
                      • oliwija skp110 09.02.08, 09:06
                        nie bede z toba dyskutowac na temat Twojego i mojego
                        swiatopogladu. mojej wiry i nie wiary ani tego ze jestm a nie
                        powinnam byc za aborcja i eutanazja.
                    • nati1011 Re: NATI 09.02.08, 15:07
                      Uważam że główną wine za podziemie aborcyjne
                      > ponosi Kościól , który zabrania uzuwania chemicznych środków
                      anty...
                      > wogóle jakichkolwiek , kolejny winowajca to brak uświadamiania
                      > dzieci młodzieży w szkole w domu...... Dlaczego w Stanach
                      > prezerwatywy sa każdej szkole w automatach? Dlaczego u nich
                      wskażnik
                      > aboryjny jest niski?

                      W tanach codziennie - zgodnie z prawem - zabija się 4000 dzieci.
                      Rocznie to 146 tysięcy - uwazasz, że to mało? Ale faktycznie
                      ostatnio zaczal spadac wskaźnik niechcianych ciaż i aborcji wśród
                      nastolatek. ALe nie dlatego, że mają dostęp do antykoncepcji. Po
                      prostu organizacje kościelne - wielu wyznań - zaczeły promowac
                      wśród nastolatków czystość przedmałżeńską. To jedyny sposób na
                      globalne obniżenie ilości aborcji. I pewnie nie wiesz, ale kościół
                      nie zabrania planowania ilości dzieci. A stosowanie antykoncepcji
                      wcale nie chroni przed aborcją. Na tym forum większość kobiet - o
                      ile nie wszystkie - zaszła w ciążę, która skończyła sie aborcją -
                      mimo iż stosowały rózne formy antykoncepcji.

                      a co do babci - moja babcia miała - oprócz innych chorób -
                      zaawansowanego alzheimera. Przez ostatnie 5 lat już niekogo nie
                      rozpoznawała. A ponad 2 lata była już obłożnie chora. Nie tylko
                      wymagała opieki 24 godz na dobę, ale tez stanowiła zagrożenie dla
                      otoczenia. Była bardzo agresywna.

                      Parę lat wcześniej mój ukochany dziadek umierał w potwornych
                      cierpieniach na raka.

                      Też modliłam się o skrócenie ich cierpienia. Ale nie przysżło mi do
                      glowy podanie im zwiększonej dawki leku.
                      • oliwija Re: NATI 09.02.08, 19:25
                        nati1011 napisała:

                        >>
                        > Też modliłam się o skrócenie ich cierpienia. Ale nie przysżło mi
                        do
                        > glowy podanie im zwiększonej dawki leku.

                        a czy ja myslałm zeby babci dac jakis lek?
                        • nati1011 Re: NATI 09.02.08, 20:05
                          przeciez sama napisałaś, ze jestes za eutanazją smile) pare postów
                          wyżej.

                          Eutanazji dokonuje się podając truciznę lub zwiększone - zabójcze -
                          dawki leków.
                          • oliwija Re: NATI 10.02.08, 09:00
                            nati1011 napisała:

                            > przeciez sama napisałaś, ze jestes za eutanazją smile) pare postów
                            > wyżej.
                            >
                            > Eutanazji dokonuje się podając truciznę lub zwiększone - zabójcze -
                            > dawki leków.

                            wiem na czym polega eutanazja.tak samo jak wiem na czym polega
                            aborcja za ktora też jestem.
                            • nati1011 Re: NATI 10.02.08, 09:22
                              Oliwija z całym szacunkiem - nie wiesz na czym polega aborcja. Nigdy
                              jej nie doświadczyłaś - i obyś nie miała takich doświadczeń. Nawet
                              nie masz wyrobionego - swojego - zdania na ten temat. Klepiesz tylko
                              to co tzw media, czy raczej osoby opiniotwórcze.
                              Jesteś za aborcją - ok - ale żeby za czymś być to trzeba to najpierw
                              SAMEMU przemyślec. Trzeba poszukać faktów (nie tylko na stronie
                              kobiet na falach czy organizacji feministtycznych), wysłuchać
                              relacji - z obu stron - Przemyśleć to i poukładać. Dopiero wtedy
                              można powiedzieć, że jest sie za lub przeciw.

                              Czy ty chociaż poczytałaś historie dziewczyn, które tworza to forum?
                              Nie masz nic do powiedzenia nt ich bólu, i rozpaczy? One są,
                              istnieją, może nawet koło ciebie. I też kiedyś były za aborcją.
                              Nawet same ją wypróbowały na sobie. Tylko dziwnym trafem nie okazała
                              sie wybawieniem, a największa tragedią ich życia.


                              I powiem ci więcej. Było tu wiele osob, ktre trafiały z poglądami
                              podobnymi do twoich. Jednak po pewnym czase zmieniały diametralnie
                              zdanie. Dziś starają sie ustrzec kobiety przed aborcją. Więc uważaj,
                              może i ty sie "zarazisz". smile))
                              • oliwija Re: NATI 10.02.08, 10:37
                                ha ha ha . a skad masz tak wiedze ze nie wiem co to takiego aborcja
                                i skad wiesz ze jej nie doświadczyłam. taaaaaaaaaaaaak wiem wiem
                                Twoja wiedza twoje doświadczenie. I tu trafiła kosa na kamień.
                                Niestety dla ciebie doświadczyłam aborcji. I jesli mi powiesz ze
                                analizowalś moje wypoowiedzi z kolezankami i na 100% wiecie ze ja
                                nie zabiłam wlasnego dziecka przy pomocy lekarza ginekologa to
                                naprawde uśmieje sie bardzo. Moja historia jest dramatyczna bo do
                                tego kroku zmusił mnie mój wtedy ukochany mąż ojciec mojej starszej
                                córki. Głupia byłam wtedy ze posłuchałm tego drania. Wtedy dla mnie
                                to było jedyne mozliwe wyjście. Teraz po 4 latach od nie bycia z tym
                                palantem wiem ze to było złe wyjscie, ale gdyby człowiek wiedzial ze
                                sie przewróci byłby sie położył prawda? Jestem za aborcją bo
                                czasami to jedyne słuszne wyjście.Może teraz załuje ze wtedy
                                posłuchałam kogos kto powinien byc dla mnie oparciem a nie katem.
                                Ale z perspektywy czasu wszytko mi sie juz poukładało. Teraz jestem
                                z facetem, który to wssytko wie, zna całą historie i nie czyni ze
                                mnie morderczyni. Wiem ze gdyby wtedy to dziecko sie urodziło ( na
                                pewno miało by wady genetyczne brałam różne leki na swoje
                                przypadłości a z tego nie ma szans na zdrowe dziecko, wiec dlatego
                                mi latwo mówic że nie żałuje ) teraz nadal tkwiłąbym w toksycznym
                                związku lub byla zupełanie sama z dwóją dzieci jednym zdrowym ,
                                sprawnym drugim cięzko chorym- bo znajac exa uciekłby gdzie pieprz
                                rośnie. Skąd o tym wiem bo tak zrobił z druga żona, która urodzila
                                chłopca z wadą serca i porażeniem mózgowym. Więc nie mów mi ze nie
                                wiem na czym polega aborcja ze jej nie przeszłam. mam wyrobione
                                zdanie . inne niz twoje. Media mnie mnie obchodzą. Wiem ak boli
                                kiedy tracisz dziecko a ten , który powinien byc w takiej chwili z
                                Toba robi sobię przedstawienie dla kolesiów.

                                co do dziewczyn ktore tworza to forum wiem ż estaracie sie każdą z
                                nich odwieśc od usunięcia ciąży. Tylko czy znacie calą otoczkę ,
                                wszyskie ich za i przeciw? NIE! Nie znałaś do dzisiaj mojej historii
                                i zreeztą i tak całej jej nie poznasz. Ja zdania nie zmienie bo
                                uwazam ze jesli dziecko jet chore a niektóre poowazne wady
                                genetyczne są wykrywalne i naprawdę nie robi sie tylko jednego
                                badania i od razu podejmuje decyzje o pozbyciu sie ciązy . Są to
                                szeregi badan powtarzane kilka razy sprawdzane u kilku niezalezych
                                lekarzy zeby nie było wątpilowści.
                                Coś ci powiem Jakieś 3 lata temu moja córka trafiła na oddział
                                zakazny - cóż zdarza sie zatrula sie soczkeim z zieleniaka. Zrobili
                                jej badania , posiedzial w szpitalu 21 dni i wróciła do domu. po
                                szpitalu poszłyśmy do lekarza pediatry - nie do naszej bo była
                                chora. Ta inna jak zobacyzla wynmiki ( dodam ze z dnia przyjecia
                                dziecka do szpitala ) powiedzial bez zastanowienia ze dziecko ma
                                bialaczkę!!!!!! Szok prawda. Ale ja zazyczyłam sobie skierowania na
                                morfologię i co ? okazało sie ze dziecko jest zdrowe jak ryba. i
                                koejna morfologia tez to wykazała. I tak prawdę mówi gdybymoja córka
                                mial białaczkę to raczej dziś bez żadnego leczenia by nie żyla
                                prawda? Co z lekarką? Coż nie pracuje juz tam gdzie pracowal i
                                szczerze wątpie ze gdzie kolwiek pracuje.

                                Ja naprawdę dużo wiem o aborcji i naprawdę w uzasadnionych
                                przypadkach powinna byc dozowolona.
                                A ty droga nati tez nie uważnie czytasz to co ja piszę. pisalm juz
                                wielokrotnie ABORCJA TAK ale nie jako antykoncepcja.
                                • nati1011 Re: NATI 10.02.08, 11:33
                                  Oliwija - masz pecha, bo ja mam dobrą pamięć.

                                  wklejam twój wcześniejszy post.

                                  ""cos ci powiem. i nie tylko tobie . moze wreszcie zrozumieja ze
                                  czasami usuniecie ciazy nie jest morderstwem. pierwsze moje dziecko
                                  córka poczeła sie podczas stosowania talbletek anty. dowiedzialm sie
                                  o ciązy w 12 tygodniu. nie usunełam tej ciazy Bałam sie o moje
                                  dziecko ale lekarz zrobił wszytskei badania i małą urodzila sie
                                  zdrowa. Z druga było tak samo Tanbletki anty i ciąza . Ciąza poza
                                  maciczna umiejscowiła sie ogólnie rzecz biorąc w jajniki. jedynym
                                  ratunkiem dla mnei było usuniecie ciazy. Czy zroiłam dobrze? Uważam
                                  ze tak! lekarz co prawda mówił ze istnieje szansa ze zarodek sie
                                  zsunie ale nikła. a ja byłam sama sama z dwulatką1 czy powinnam
                                  zaryzykowa i czeka az zarodek sie zsunie czy czekac na śmier i
                                  zostawi moją córkę sierotą? nie wyobrazam sbie teraz nie zy a moja
                                  córka miałaby sie tuła po domach dziecka. Nie uwazam ze aborcja jest
                                  dobrym środkiem anty... ale czasmi sa sytuacje ze trzeba podjąc taka
                                  a nie inna decyzje. Nie umiałabym powołac na swiat dziecko chore
                                  upośledzone umysłow czy ruchow. Dla mnie nie jest to życie na jakie
                                  zasługuje człowiek. Ale to jest moje zdanie. Ja pamietam o moim
                                  dziecku tylko że wtedy zycie mogłby stracic dwie osoby. Ja i ono.""

                                  Albo więc wtedy kłamałaś, albo uparcie twierdzisz, że usunięcie
                                  ciąży pozamacicznej jest aborcją - co nie jest prawdą.


                                  Wiem ze gdyby wtedy to dziecko sie urodziło ( na
                                  > pewno miało by wady genetyczne brałam różne leki na swoje
                                  > przypadłości a z tego nie ma szans na zdrowe dziecko, wiec dlatego
                                  > mi latwo mówic że nie żałuje )

                                  Oliwija - nie jesteś Bogiem. Nie wiesz, czy dziecko urodziłoby się
                                  chore. Sama pisałaś, ze 1 córka pochodzi z ciąży mimo brania
                                  tabletek - tez więc miała być dzieckiem chorym. A jednak nie jest.
                                  Ja też urodziłam dziecko z ciaży podczas przyjmowania hormonów. W
                                  kolejnej ciąży brałam mase lekarstw, które tez powinny zaszkodzić
                                  dziecku - inaczej oboje byśmy nie przeżyli. Ale jednak dziecko
                                  urodziło się całkowicie zdrowe. Nie pisz więc proszę, że z powodu
                                  lekarstw dziecko MUSI urodzić sie chore.

                                  Wtedy dla mnie
                                  > to było jedyne mozliwe wyjście. Teraz po 4 latach od nie bycia z
                                  tym
                                  > palantem wiem ze to było złe wyjscie, ale gdyby człowiek wiedzial
                                  ze
                                  > sie przewróci byłby sie położył prawda? Jestem za aborcją bo
                                  > czasami to jedyne słuszne wyjście.Może teraz załuje ze wtedy
                                  > posłuchałam kogos kto powinien byc dla mnie oparciem a nie katem.

                                  Przecież sama sobie przeczysz.

                                  Oliwija, ja wiem, że dużo przeszłaś. Nie jestem twoim wrogiem.
                                  Możesz sobie kpić z mojej znajomości ludzi, ale w tobie jest dużo
                                  żalu do świata, uczucia krzywdy i bólu. Jakoś nie mogę uwierzyć, ze
                                  jesteś tak bez zastrzeżeń szczęśliwa.
                                  • oliwija Re: NATI 10.02.08, 11:52
                                    tamto to było co innego. dla mnie to tez byla aborcja jeszcze
                                    bardziej bolesna niz ta pierwsza. po tych lekach dziecko miało marne
                                    szanse na zdrowie.

                                    Owszem jestem szcześliwa ale tylko dzieki temu ze mam kochajcego
                                    faceta, córke i reszte rodziny ( pomijam exa i jego rodzinę) ja
                                    jestem szcześliwa . A ty tego nie mozesz wiedziec. po za tym są
                                    różne rodzaje szczescia. dla jednych jest to kawałek suchego chleba
                                    z margaryna dla innych wycieczka na karaiby.
                                    Ja cieszę sie ze moaj corka jest zdrowa, mądra. Jest najlepsza w
                                    kalsie. I naprawdę to mi daje szczescie. dodam ze mam gdzie
                                    mieszkac, mam wspanialego faceta, mam pracę. I co uwazasz ze czegos
                                    jeszcze mi do szcześcia brakuje? Trzeba zyc terażiejszościa a nie
                                    zamartwiac sie przeszłością.
                                    • nati1011 Re: NATI 10.02.08, 13:20
                                      po tych lekach dziecko miało marne
                                      > szanse na zdrowie.

                                      To ty tak twierdzisz.

                                      ja
                                      > jestem szcześliwa . A ty tego nie mozesz wiedziec. po za tym są
                                      > różne rodzaje szczescia. dla jednych jest to kawałek suchego
                                      chleba
                                      > z margaryna dla innych wycieczka na karaiby.
                                      > Ja cieszę sie ze moaj corka jest zdrowa, mądra. Jest najlepsza w
                                      > kalsie. I naprawdę to mi daje szczescie. dodam ze mam gdzie
                                      > mieszkac, mam wspanialego faceta, mam pracę. I co uwazasz ze
                                      czegos
                                      > jeszcze mi do szcześcia brakuje? Trzeba zyc terażiejszościa a nie
                                      > zamartwiac sie przeszłością.

                                      Mnie osobiście do szczęścia to nawet karaiby by nie wystarczyły wink
                                      Zdecydowanie oczekuję czegoś więcej.
                                  • oliwija Re: NATI 10.02.08, 11:59
                                    żal mam tylko do exa i jego rodzinki, Nie za to ze zniszczyli mnie (
                                    podniosłam się ( veni vidi vici) ale zniszczyli dziecko- dziecko
                                    które niby tak kochali.... i co zapomnieli o dziecku.....

                                    A co do tego co przytaczasz..... sorki nati ale to ja moge sadzic ze
                                    ty nie jestes szczesliwa. mnie sie by nie chciało siedziec w necie i
                                    szulac co ktos kiedys napisał- bo sama przyznasz ze na to trzeba
                                    czasu. Ja wole ten czas spedzic z córką. i aby uprzedzic twoje
                                    pytanie dlaczego dzis nie spędzam...... odpowioadam Młoda poszla ze
                                    znajomymi na lodowisko i na basen
                                    • nati1011 Re: NATI 10.02.08, 13:16
                                      sorki nati ale to ja moge sadzic ze
                                      > ty nie jestes szczesliwa. mnie sie by nie chciało siedziec w necie
                                      i
                                      > szulac co ktos kiedys napisał- bo sama przyznasz ze na to trzeba
                                      > czasu.

                                      Widzisz - ja się przejmuję każdym spotkanym człowiekiem. Traktuję go
                                      poważnie. A skoro tak - staram się go zapamiętać, a nie potraktować
                                      jak cień. Nie szukam, na czym można go tu złapać, ale pewne sprawy
                                      po prostu pamiętam - tak jak w twoim przypadku - i one mi czasem po
                                      prostu nie pasują. Ale może to wynika też z faktu - że większość
                                      ludzi w internecie nie pisze samej prawdy smile)

                                      A co do czasu - kazdy wybiera na co go poświęcić. Wolę porozmawiać z
                                      tobą niż obejrzeć kolejną komedie w telewizji smile Poza tym pracuję w
                                      domu - głównie przy komputerze i co jakiś czas robię sobie krótką
                                      przerwę na oddech.

                                      • oliwija Re: NATI 10.02.08, 20:21
                                        Coś ci powiem. Gdybym z moim podejściem do ludzi przejmowała kazdą
                                        duszyczka to nie maiłbym czasu dla swojej perełki. A tak moje córka
                                        ma naprawde mae ktora poswieca jej duuuuuuuuuuuzo czasu.


                                        czy pisanie prawdy w necie ma sens? mCzy zawsze ma sens? Wiesz
                                        czasmi nie pisze sie prawdy bo nie chcesz zeby cie ktos skojarzył.
                                        Np moj ex wie pod jakim nickiem wystepuje wie ze pisze tu i tam ,
                                        wiem ze czasmi czyta to co pisze o nim.... no i dobrze niech wie i
                                        nie wie ze to nie sa wymysły tylkom prawda powtarzana od wieków. ale
                                        to prawda.... .
                                        • nati1011 Re: NATI 10.02.08, 20:44
                                          > czy pisanie prawdy w necie ma sens? mCzy zawsze ma sens?

                                          Prawda zawsze ma sens. W każdej sytuacji.

                                          A jak ulatwia życie. Nie musisz obciażac pamięci starając się
                                          pamiętać, co tez tam wczęsniej napisałaś. smile))
                  • spokofacet oliwijoooo !! 09.02.08, 00:17
                    podziwiam nati ze chce jej sie tyle odpisywac. ale widocznie szybko
                    pisze i jeszcze szybciej mysli... hehehe
                    ale tak serio - uwazam, ze zycie w matixie, czyli w swiecie
                    idealistycznym prowadzi donikąd, chyba ze jest sie w wieku
                    dojrzewania, ale to juz gdzies kiedys z nati uzgadnialismy smile

                    byc moze we wspolczesnym swiecie realizm to atrybut dojrzalosci
                    czlowieka ? i chyba to jest klucz - dojrzewac... z idealizmu do
                    realizmu; kazdy ma swoja droge i swoj czas. m.in. jest po to tutaj
                    to forum - by przewartosciowac pewne idee, postawy.

                    'kto szuka - nie błądzi' czy cos takiego smile
                    • oliwija Re: oliwijoooo !! 09.02.08, 09:11
                      spokofacet napisał:

                      > podziwiam nati ze chce jej sie tyle odpisywac. ale widocznie
                      szybko
                      > pisze i jeszcze szybciej mysli... hehehe
                      > ale tak serio - uwazam, ze zycie w matixie, czyli w swiecie
                      > idealistycznym prowadzi donikąd, chyba ze jest sie w wieku
                      > dojrzewania, ale to juz gdzies kiedys z nati uzgadnialismy smile
                      >
                      > byc moze we wspolczesnym swiecie realizm to atrybut dojrzalosci
                      > czlowieka ? i chyba to jest klucz - dojrzewac... z idealizmu do
                      > realizmu; kazdy ma swoja droge i swoj czas. m.in. jest po to tutaj
                      > to forum - by przewartosciowac pewne idee, postawy.
                      >
                      > 'kto szuka - nie błądzi' czy cos takiego smile

                      rozumiem ze dla ciebie nati i innych abntyaborcjonistów dojrzalośc
                      to wiara w boga bycie przeciw aborcji? Bo tak jest modnie. Ja nie
                      zmuszam nikogo do tego aby zmienił swój stosunek do czegokolwiek.
                      Wyrażam tylko swoje zdanie. I w przeciwieństwie do niektorych nie
                      obrazam innych forumowiczów. Bez wzgledu na to kim sa w co wierza i
                      na kogo głosowali. Tak samo jak z odmiennościa seksulana. Jesli
                      facet woli kochac faceta babka babke to niech kocha . nic mi do
                      tego. oczywiscie nie jestem za tym aby takie pary mialy dzieci bo
                      to tylko krzywda dla dzieca ale jesli sobie zyja sami dla siebie to
                      niech sobie zyja. nic mi do tego.
                      • spokofacet Re: oliwijoooo !! 09.02.08, 10:33
                        smile
                        ja nic o wierze w Boga nie pisalem tylko o REALIZMIE... poczytaj
                        sama siebie co piszesz - czysty idealizm. Oj, cos cie strasznie
                        zadrecza i wkurza. wszedzie widzisz zlosliwosc, obelgi... a jak sama
                        piszesz "nic ci do tego" co robia inni, wiec chyba jednak troche ci
                        zalezy na innych. he he
                        życze owocnych poszukiwan w życiu!
                        hejka
                        • oliwija Re: oliwijoooo !! 09.02.08, 12:20
                          spokofacet napisał:

                          > smile
                          > ja nic o wierze w Boga nie pisalem tylko o REALIZMIE... poczytaj
                          > sama siebie co piszesz - czysty idealizm. Oj, cos cie strasznie
                          > zadrecza i wkurza. wszedzie widzisz zlosliwosc, obelgi... a jak
                          sama
                          > piszesz "nic ci do tego" co robia inni, wiec chyba jednak troche
                          ci
                          > zalezy na innych. he he
                          > życze owocnych poszukiwan w życiu!
                          > hejka

                          tak zalezy mi na mojej rodzince. To żle? A to co wy sobie o mnie
                          myslicie to rybka nic mnie to nie obchodzi w koncu to tylko net.
                          świet wirtualny w którym kazy moze byc kim chce nawet Dodą czy
                          Rydzykiem.
                          • nati1011 Re: oliwijoooo !! 09.02.08, 14:54
                            A to co wy sobie o mnie
                            > myslicie to rybka nic mnie to nie obchodzi w koncu to tylko net.
                            > świet wirtualny w którym kazy moze byc kim chce nawet Dodą czy
                            > Rydzykiem.


                            Wiesz - ja nie prowadzę 2 róznych żyć. Nie potrzebuję internetu, by
                            być kimś innym. Jestem sobą i w realu i w necie. Bardzo dużo osób
                            zna moje prawdziwe imie i nazwisko. W necie podpisuję się nickiem
                            tylko dlatego, by anonimowe pozostały osoby o których czasami piszę.
                            Ale mogę choćby dziś stanąć przed kamerą i powtórzyć wszystko to co
                            pisze na tym forum. I pewnie cię to zdziwi, ale nie robię tego ani
                            dla siebie, ani dla nikogo z rodziny - chciałabym by kiedyś to forum
                            mogło przestac istnieć. By nie było potrzebne. Bym już nie musiała
                            witac tu kolejnej dziewczyn.
                            • wzr1 Re: oliwijoooo !! 13.02.08, 21:00
                              nati1011 odpuść tej pani, wątek założon prawdopodobnie jako
                              prowokacja, a ciągnięty przez kobietę pragnącą wszystkich we
                              wszystkim pouczać.
            • skp110 Re: natu 08.02.08, 20:50
              > nati a ty znowu swoje..... znasz te osobe i wiesz jak jest.
              > podziwiam cie b ja nie ialbym smiałości napisac ze ty kłamiesz w
              > takiej sprawie.
              A ty swoje.

              > poza tym ja nie mam czasu na zatanawianie sie
              > analizowanie tak dogłębnie czyjejś wypowiedzi

              To widać po niskim poziomie twoich wypowiedzi, jeżeli nie chcesz lub
              nie potrafisz zastanowić się poważnie nad tematem to skąd taki tupet
              w ocenianiu innych wypowiedzi?
              Wypowiedź pani która żałuje że nie zabiła dziecka jest na takim
              poziomie ogólników ( i nie chęć do podawania konkretnych
              informacji ) że z medycznego punktu widzenia nie sposób myśleć o tym
              jak o wymyślonej historyjce. Wymyślonej aby urabiać odpowiedni
              klimat, oczywiście proaborcyjny.

              > Tym barrziejh ze ta
              > osoba niczego niechce
              Kolejny przykład twojego ignoranctwa, ten tekst był po coś napisany,
              autorka czegoś oczekiwała, oczywiście nie mam na myśli środków
              materialnych, ale czy świat jest ograniczony tylko do materii? Dla
              niektórych tak, ale nie tu miejsce aby o tym pisać.

              > ale ja mimo tego co w swoim zyciu
              > przeszłam mam jeszcze zaufanie do ludzi
              Ale czy to jest zaufanie do ludzi czy chęć aby w łatwy sposób
              umotywować swój światopogląd
              • oliwija do skp110 09.02.08, 09:04
                skp110 napisała:

                >
                > Kolejny przykład twojego ignoranctwa, ten tekst był po coś
                napisany,
                > autorka czegoś oczekiwała, oczywiście nie mam na myśli środków
                > materialnych, ale czy świat jest ograniczony tylko do materii? Dla
                > niektórych tak, ale nie tu miejsce aby o tym pisać.


                ale ona nie chciala ani kasy ani wsparcia duchowego!

                > > ale ja mimo tego co w swoim zyciu
                > > przeszłam mam jeszcze zaufanie do ludzi
                > Ale czy to jest zaufanie do ludzi czy chęć aby w łatwy sposób
                > umotywować swój światopogląd


                o przepraszam zapomnialm ze tu musze miec zgodne na inny
                światopoglad.
    • ruda110 Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 14.08.08, 15:11
      Chciałam tylko napisać, że jestem mamą głeboko upośledzonej
      dziewczynki (już nieżyjącej), kóra cierpiala przez całe swoje życie
      (bardzo krótkie, bo trwało tylko rok).Czasem modliłam się do Boga,
      żeby ten koszmar się skończył, ale przenigdy nie żałowałam, że się
      urodziła. Na jej grobku umieśliliśmy napis "dziękujemy za każdą
      chwilę Twojego życia" i płynął on z głebi naszych serc. Boję się
      zajść w kolejną ciąże, bo wiem, że nigdy nie zdecydowałabym się na
      aborcję, nawet gdyby sytuacja miała się powtórzyć. Dzisiaj wiem, że
      tamten czas był dla naszej rodziny błogosłąwieństwem i miał głeboki
      sens. W strasznej sytuacji jest człowiek, który nie widzi sensu w
      cierpieniu...
      Pozwoliliśmy naszej córeczce odejś nie godząc się na podłączenie do
      respiratora, ale nie zabiliśmy jej... , to Bóg dał jej zycie i kiedy
      zdecydował o jej odejściu nie interweniowaliśmy.
    • t.oja DO ZALOZYCIELKI TEGO POSTU 14.08.08, 20:24
      Dzieci sa darem Bozym. Mam nadzieje ze ten post przeczytasz.
      Jesli chcesz pomocy i jesli Bog uzna ze moge wkroczyc w Plan Boski
      chetnie pomoge bezinteresownie, napisz na priv o wszystkich
      dolegliwosciach.
      Pozdrawiam.
    • egzostatyk Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 23.09.08, 00:02
      Ty byś nie dokonała aborcji to jest raczej eutanazja.ale gdybyś
      zabiła to dziecko miałabyś poczucie winy jak te wszystkie kobiety
      tutaj i dlatego powinnaś być szczęsliwa.nie mówię o euforii ale
      popatrz ile zdziałałaś!to dziecko może liczyć na Ciebie i go nie
      zawiodłaś!jesteś dzielna babka.i zamiast pisać takie pierdoły teraz
      tutaj to zmień myślenie i możesz być z siebie dumna.wywiązałaś się z
      każdej roli,powinnaś czuć dowartościowanie.musisz zmienić myślenie.
    • radecka777 Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 29.01.09, 11:40
      witam mam 20 lat i chociaż myślisz że nie mam pojęcia co przeżywasz
      bo przecież nie mam dziecka - nie jestem matką ale wiem co to znaczy
      patrzec na okropne cierpieni osoby bliskiej. jestem przeciwnikiem
      aborcji i podziwiam twoją decyzje. i jeszcze jedno myślę ze
      zadoptowałabym takie dziecko to mój nr gg 5464369
      • oliwija Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 02.09.09, 15:24
        radecka777 napisała:

        > witam mam 20 lat i chociaż myślisz że nie mam pojęcia co
        przeżywasz
        > bo przecież nie mam dziecka - nie jestem matką ale wiem co to
        znaczy
        > patrzec na okropne cierpieni osoby bliskiej. jestem przeciwnikiem
        > aborcji i podziwiam twoją decyzje. i jeszcze jedno myślę ze
        > zadoptowałabym takie dziecko to mój nr gg 5464369


        adopcja przez gg?
      • elkunia Re: Załuje że niezabiłam własnego dziecka 31.08.09, 21:01
        ja też jestem przeciwniczka aborcji...ale w tym przypadku rece rozkladam wiem co
        to znaczy bo moja kuzynkawlasnie taka chora byla. kazdy to wie ze antykoncepcja
        to ni aborcja... ale uwierzcie gdybyscie przeczytaly pewne posty na innym forum
        to wam by rece opadly bo pewne kobiety wlasnie tak do tego podchodza.. jesli
        chcecie to sobie wejdzcie i poczytajcie
        www.londek.pl/forum/watek/4126/ginekologaborcja_pomozcie ......
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka