Dodaj do ulubionych

nie rozumiem kobiet z aborcja :/

04.07.08, 21:57
czemu nie chcecie urodzic? tyle kobiet czeka na dzieciatko a nie moga miec uncertain
a wy poprostu usuwacie , nie lepiej oddac do domu dziecka zeby zyło? uncertain ja
jestem dwa miesiace po porodzie i facet mnie zostawil jak uslyszal o
dzieciatku, chcial dac na borcje ale ja nie chcialam wazniejsze bylo
dzieciatko. mowicie ze nie macie na chleb, ja tez nie mam ale mam kogos kto
mnie naprawde kocha smile dostaje zasilek z pomocy spolecznej i da sie z tego
wyzyc smile wiec nie rozumiem was , jak by wasi rodzice chcieli usunac ciaze to
was by nie bylo uncertain
Obserwuj wątek
    • chocochoco Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 04.07.08, 23:13
      Niektóre dziewczyny po prostu nie chcą miec dziecka, mają inne
      plany, swoje ambicje, chcą znaleźc miłośc, o którą trudniej jak ma
      się dziecko. Czasem środki antykoncepcyjne zawodzą... Nie można
      potepiac tych dziewczyn ani ich oceniac.
      • mal134 Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 05.07.08, 00:07
        mi chodzi bardziej czemu nie urodza i dadzą do domu dziecka inni rodzice ktorzy
        są bezpłodni wychowają takie dziecko sad to chyba lepsze niz zabic sad wiem po
        sobie ze antykoncepcja zawodzi sama jestem przyklasem zawiodła prezerwatywa i
        tabletki uncertain
        • chocochoco Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 05.07.08, 19:08
          Ja nigdy nie byłam w ciąży, ani nie miałam aborcji, weszłam na to
          forum, bo piszę prace na temat przerywania ciąży i mnie to po prostu
          interesuje. Nie może oceniac ten, kto nie wie co ta dziewczyna
          czuje, jaka jest jej sytuacja. Łatwo powiedziec, że musi urodzic,
          ale co potem?? A urodzenie i oddanie też nie jest takie łatwe,
          przecież wtedy wszyscy znajomi, rodzina, zobaczą, że jest w ciąży,
          będą oceniac to , że oddała dziecko, presja otoczenia jest czasami
          bardzo wielka...
            • reniatoja Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 06.07.08, 14:41
              mamaanieli napisała:

              > bądź pewna że tzw. "usunięcie" jest dużo trudniejsze niż oddanie
              do
              > adopcji.


              Nie przesadzajmy. Nie robmy herosek z kobiet, ktore usuwaja ciaze.
              Niestety, ale prawda jest taka, ze wybieraja latwiejsze, a nie "duzo
              trudniejsze" rozwiazanie. Jak zreszta w ogole ludzie - w wiekszosci
              szukaja najlatwiejszych wyjsc z przeroznych trudnych sytuacji.
              Aborcja takim wlasnie wyjsciem jest. Tylko nieliczne kobiety stac na
              HEROIZM urodzenia dziecka i oddania go do adopcji. I to wlasnie jest
              trudniejsze i szlachetniejsze rozwiazanie. Osobiscie nie znam zadnej
              takiej kobiety, a kobiet po aborcji znam wiele - wszystkie poszly na
              latwizne.
                • reniatoja Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 10.07.08, 00:57
                  ankups napisała:

                  > "Trudność" to nie synonim "heroizmu".
                  >

                  Znam jezyk polski.Dla mnie heroizmem jest zdolnosc do wybrania
                  lepszego rozwiazania wtedy, gdy jest ono nieporownanie trudniejsze
                  od tego latwiejszego, choc gorszego. I w mojej ocenie jest zupelnie
                  odwrotnie niz napisala kolezanka. Aborcja jest latwiejszym
                  rozwiazaniem niz urodzenie i wychowanie dziecka. Wiec sie usuwa. a
                  urodzenie i oddanie do aborcji jest najtrudniejszym z wyjsc, jakie
                  sobie potrafie wyobrazic. I nie znam osobiscie nikogo, kto dal rade
                  taka opcje wybrac. choc ewidentnie z moralnego punktu widzenia
                  byloby to dobre,a w kazdym razie lepsze niz aborcja. Ale to wymaga
                  wlasnie heroizmu. I ja to rozumiem, ze kobiety nie sa w stanie tego
                  zrobic, sama tez chyba bym nie umiala. Nie wiem jak to jasniej
                  wytlumaczyc. I nie wiem co Kolezanka miala na mysli piszac, ze
                  aborcja jest duzo trudniejszym rozwiazaniem, niz urodzenie i oddanie
                  do adopcji. Dla mnie to brzmi jak nieprzemyslany slogan.
                  • gabik00 Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 10.07.08, 15:06
                    Ja uważam, iż każdy powinien mówić za siebie. Jak można wyżyć z
                    asiłku, utrzymac dom i małe dziecko o wielkich potrzebach, keidy
                    się ma 1000zł (w najlepszym przypadku) z czego 600zł płaci się za
                    wynajęcie mieszkania??zakładając, że na rodzinię nie można liczyć.
                    Tak jest u mnie. Gdybym teraz zaszła w ciążę... Nie wiem co bym
                    zrobiła... Urodzenie dziecka i oddanie do adopcji, w obce ręce czy
                    aborcja w pierszym miesiącu od poczęcia - nie wiem co jest głębszą
                    raną psychiczną dla kobiety, chyba to pierwsze. kiedy widzisz
                    dziecko, przez 9 miesięcy czujesz jego ruchy, bicie serca, a później
                    na zawsze się z nim rozstajesz, nie wiedząc, co się z nim dzieje....
                    Rozumiem kobiety, które decydują się na taki krok. Rozumiem też
                    matki, które urodziły i dziś wiedzą, że to była słuszna decyzja. Ja
                    jednak uważam, iż kobieta ma prawo decydować o sobie
                    • wzr1 Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 10.07.08, 22:35
                      > jednak uważam, iż kobieta ma prawo decydować o sobie
                      O sobie to może ma prawo
                      A kto kobietom dał prawo do zabijania dzieci. Czasem na tym forum
                      panie żala się że chcą mieć dzieci a nie mogą, czyli kobieta tak
                      naprawdę sama nie decyduje czy powstanie nowe życie czy nie, to
                      dlaczego może decydować o przerwaniu życia innej osobie?
                      • oliwija Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 13.07.08, 21:07
                        wzr1 napisała:

                        > > jednak uważam, iż kobieta ma prawo decydować o sobie
                        > O sobie to może ma prawo
                        > A kto kobietom dał prawo do zabijania dzieci. Czasem na tym forum
                        > panie żala się że chcą mieć dzieci a nie mogą, czyli kobieta tak
                        > naprawdę sama nie decyduje czy powstanie nowe życie czy nie, to
                        > dlaczego może decydować o przerwaniu życia innej osobie?

                        tak tak 5 tygodniowy zarodek to osoba... gratuluje wiedzy i poczucia
                        humoru.. ubawiłm sie przednio
                    • reniatoja Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 11.07.08, 21:23
                      gabik00 napisała:

                      > Ja uważam, iż każdy powinien mówić za siebie.

                      Ja mowie za siebie.

                      Jak można wyżyć z
                      > asiłku, utrzymac dom i małe dziecko o wielkich potrzebach, keidy
                      > się ma 1000zł (w najlepszym przypadku) z czego 600zł płaci się za
                      > wynajęcie mieszkania??zakładając, że na rodzinię nie można liczyć.
                      > Tak jest u mnie. Gdybym teraz zaszła w ciążę...

                      Dlatego wlasnie - nie powinnas zachodzic. I wiesz jak to zrobic. I z
                      pewnoscia nie zajdziesz, bo jestes rozsadna. To jest najlepsze
                      rozwiazanie.

                      Nie wiem co bym
                      > zrobiła... Urodzenie dziecka i oddanie do adopcji, w obce ręce czy
                      > aborcja w pierszym miesiącu od poczęcia - nie wiem co jest głębszą
                      > raną psychiczną dla kobiety, chyba to pierwsze.


                      Ja tez nie wiem i tez mysle, ze mozliwe, iz to pierwsze. Dlatego
                      wlasnie to pierwsze wydaje mi sie (i zycie na to wskazuje) jest bez
                      porownania trudniejsze niz aborcja. Dlatego wlasnie nie zgadzam sie
                      ze stwierdzeniem Ze aborcja jest o wiele trudniejszym rozwiazaniem.
                      Dlatego wlasnie uwazam, ze kobiety, ktore potrafia zadac sobie taki
                      bol, zeby urodzic i oddac dziecko do adopcji, bo nie sa w stanie go
                      utrzymac, sa godne podziwu, bo to one wybieraja trudniejsze
                      rozwiazanie.


                      > jednak uważam, iż kobieta ma prawo decydować o sobie

                      Niestety, kobieta, ktora jest w ciazy i wybiera jakies rozwiazanie,
                      jakiekolwiek, decyduje zawsze o sobie i dziecku. Nigdy nie decyduje
                      tylko o sobie. chyba sie z tym zgodzisz. A gdyby przyjac, ze to
                      dziecko ma takie samo prawo decydowac o sobie, jak kobieta? Takie
                      samo, identyczne? to co wtedy, mozesz mi powiedziec?


                      • oliwija Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 13.07.08, 21:13
                        reniatoja napisała:

                        > > jednak uważam, iż kobieta ma prawo decydować o sobie
                        >no i świtenie ze tak uwazasz

                        > Niestety, kobieta, ktora jest w ciazy i wybiera jakies
                        rozwiazanie,
                        > jakiekolwiek, decyduje zawsze o sobie i dziecku. Nigdy nie
                        decyduje
                        > tylko o sobie. chyba sie z tym zgodzisz.


                        no sory ale zardek który ma 5-7 tygodni nie jest jeszcze
                        dzieckiem.....
                        >A gdyby przyjac, ze to
                        > dziecko ma takie samo prawo decydowac o sobie, jak kobieta?

                        tak to zapytaj płod czy chce dzis lody smietankowe czy malinowe,..
                        na pewno ci odpowie.. al;b czy matka ma zalożyc sukienke w kwietki
                        czy groszki.. to jest decydoeanbie za siebie.. prawda bo przecieciez
                        dziecko ( 5 tygodniowy zarodek czy starzy płod jet wsrodku i moze
                        zdecydowac,,,)
                        Takie
                        > samo, identyczne? to co wtedy, mozesz mi powiedziec?


                        co ci poiowm ,.. z eoki co to ja decyduje do jakiej szkoly podzi
                        emoje dziecko czy pozowle mu na wyjście w nocy z koelżankaimi na
                        dyskotekę... dziekco niestety do penego wieku tak czy siak jest
                        uzależnione od rodziców czy tego chce czy nie. i naperawde argument
                        ze zarodek ma decydowac sam czy chce zyc i sie rozwijac czy połunąc
                        jest żenujący
                        • reniatoja Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 13.07.08, 22:23
                          Zenujace jest to, co piszesz. to, czy ktos ma piec tygodni czy
                          piecdziesiat lat nie moze byc kryterium tego, czy ma prawo decydowac
                          o swoim zyciu lub smierci. Ja po prostu wychodze z zalozenia, ze
                          kazdy czlowiek ma prawo zyc, nawet jesli jest w fazie
                          pieciotygodniowego zarodka. Dziecko dwuletnie, dajmy na to, tez nie
                          jest w stanie samodzielnie zdecydowac, czy chce zyc, czy nie. i co?
                          Czy matka, ktora podejmuje za nie wszystkie decyzje - ma prawo je
                          zabic? Przeciez nie, prawda? Wiec od kiedy uznajesz prawo czlowieka
                          od zycia? od porodu? Od czwartego miesiaca zycia? Od ktorego
                          momentu? Przeciez nawet dorosly, ktory jest uposledzony, sam nie
                          potrafi zdecydowac o sobie - czy ktokolwiek ma prawo go zabic tylko
                          dlatego ze ten czlowiek jest niezdolny do samodzielnych swiadomych
                          decyzji? Ciekawa jestem od kiedy twoim zdaniem nalezy sie
                          czlowiekowi bezwzgledne prawo do zycia, do tego, zeby nikt go nei
                          zabijal.
            • oliwija Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 10.07.08, 19:31
              mamaanieli napisała:

              > bądź pewna że tzw. "usunięcie" jest dużo trudniejsze niż oddanie
              do
              > adopcji. jeśli piszesz pracę, mogę ci dać kontakt do świetnej
              > psycholog specjalizującej się w syndromie postaborcyjnym. pisz na
              > priwa.

              piszesz ze jestes pewna ze usunięcie ciązy jest trudniejsze niz
              oddanie dziecka do asdopcji? g.. wiesz . usunelaś jedno a drugie
              oddałas do adoppcji ze sie wypowiadasz....
              • angela_5 Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 11.07.08, 16:33
                Poczytałam sobie od początku wszystkie wypowiedzi i widzę, że tutaj również
                pojawiają sie mieszane zdania. Chociaż nie wiem dlaczego, bo aborcja
                jednoznacznie jest zła w sobie itd. i wydaje mi sie, że nie ma takiego
                argumentu, który by usprawiedliwiał kobietę, która dokonała tego czynu na
                własnym dziecku.
                Ja chyba nigdy nie zrozumiem kobiet, które usuwają ciążę. Po co? Bo tak jest
                wygodniej - innego wytłumaczenia nie ma (nie wierzę w te wszystkie wytłumaczenia
                typu: "bo nie miałabym pieniędzy na utrzymanie dziecka" - gówno prawda! Skoro
                takie kobiety mają pieniądze na ten cholerny zabieg to miałyby na wychowanie
                dziecka!).
                Nie można powiedzieć, że oddanie dziecka do adopcji jest trudniejsze od aborcji,
                ale można powiedzieć, że łatwiej oddać niż zabić (to z pewnością). Wg mnie obie
                opcje są straszne, ale oddanie dziecka umożliwia życie itd., a aborcja odbiera
                wszystko nim to dziecko zdążyło cokolwiek zobaczyć i doznać...
                      • t.oja Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 15.07.08, 11:13
                        ciąza niszczy plany kobiety,
                        w danej chwili nie jest gotowa na ciaze
                        lub jej wcale nie chce.
                        Nie chce dac do adopcji bo presja srodowiska i rodziny.
                        Rezygnacja z współżycia nie wchodzi też w rachubę.
                        Czy taka istota jest dojrzała?
                        Czy można tu powiedzieć, że jest u niej pod kontem psychicznym ok.
                        Mowiąc tu o zezwierzęceniu obraziłabym zwierzęta.
                        Bardzo skromnie mówiąc jest to egoizm.
                        • teres43 Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 16.07.08, 08:30
                          Na samym poczatku swojej drugiej ciąży brałam leki, których nie wolno w ciąży
                          brac. Oczywiscie nie wiedziałam, ze noszę w sobie maleństwo. KIedy sie
                          dowiedziałam o tym ze noszę w sobie dziecko powiedziałam mezowi, a on
                          zaproponował aborcję. Mówił ze nie mamy mieszkania itp. rzeczy, które dla mnie
                          nie były zadnymi argumentami. Mieliśmy juz wówczas 3letnią córeczkę. Niestety z
                          przerażeniem uświadomiłam sobie ze brałam te leki. Byłam u kilku ginekologów,
                          którzy mówili mi ze dziecko jest na pewno ciężko chore. Wpadłam w przerażenie.
                          Zawsze byłam przeciwna mordowaniu dzieci i starałam sie odwieść od tego inne
                          matki. Przerazona poszłam do ksiedza, ale on zamiast dać mi wsparcie spytał sie
                          mnie bezmyslnie, czy potrzebuje informacji medycznej. Tylko ze ja miałam już
                          informacje medyczną! NIe powiedział ani jednego wspierajacego czy
                          pokrzepiajacego słowa. ani nic zdroworozsądkowego tylko ta informacja medyczna.
                          Prosiłam kolezanke zeby przyjechała do mnie mówiąc jej co sie stało i ze jestem
                          przerazona, ale nie miała dla mnie czasu. Moja siostra tez zostawiła mnie sama,
                          bo wolała zająć sie swoimi sprawami. Na koniec poszłam do matki, bo nie miałam
                          już wiecej do kogo pójść, która natychmiast zaczęła mnie zdecydowanie
                          przekonywać, że dziecko należy jak najszybciej zabić, bo sie meczy i bedzie
                          strasznie cierpieć. Kiedy oponowałam, stwierdziła ze nie mam prawa za cene
                          swojego absolutnie czystego sumienia skazywac swojego dziecka na takie męki.
                          Cały czas byłam pełna miłości do mojego dziecka i strasznie sie o niego
                          martwiłam, nie pomyśłałam o sobie, mój interes sie nie liczył. Potem myslałam z
                          rozpacza ze gdybym myslała o sobie, to może mój tok myslenia byłby inny a
                          dziecko miałoby szanse na przeżycie. Wkrótce po aborcji chciałam wyskoczyc
                          przez okno, oddałabym wszystko, zeby móc je ocalic, nawet gdyby miało byc
                          strasznie chore.
                          • t.oja Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 16.07.08, 15:38
                            Moja sytuacja była podobna, w drugiej ciazy bylam w 1986 roku.
                            W pierwszych miesiacach wybuchl wtedy czarnobyl. Miałam problemy z
                            donoszeniem ciazy, pierwsza ciaze poroniłam. Druga byla po ciezkich
                            staraniach, krwotok potem szew szyjkowy i lezenie przez cale 9
                            miesiecy w szpitalu. Aborcje byly masowe, ja nie myslalam o tym.
                            Przez caly ten czas ufalam Bogu, oddalam sie w Jego rece, urodzilam
                            zdrowe dziecko.
        • liisa.valo Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 01.01.09, 03:09
          patrycja855 napisała:

          > > Nie można
          > > potepiac tych dziewczyn ani ich oceniac.
          >
          > A dlaczego nie może, bo ty jej zabronisz, pewnie chcesz zabronić bo
          > ocena twojej osoby będzie negatywna

          Zastanawiam się: skąd w was tyle złości? W przesłaniu forum prosicie, żeby was
          nie oceniać, nie obrażać, żeby nie wypowiadać dogmatów na wasz temat... Prawda
          jest taka, że człowiek w ogóle ma kiepskie predyspozycje, żeby oceniać drugiego
          człowieka. Dlatego, że człowiek nie jest Bogiem, nigdy nie wie, co siedzi w
          drugim człowieku.

          I nie jest ważne, czy ktoś żałuje, czy nie żałuje i jaka była jego ostateczna
          decyzja. Po prostu szanujmy swoje uczucia nawzajem. Tak zwyczajnie, ciepło, po
          ludzku.

          (I w związku z tym od razu proszę, żeby też i moje uszanować i nie przypisywać
          mi nigdzie czegoś, czego nie powiedziałam. Ja też nie jestem na tym forum bez
          powodu.)
      • reniatoja Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 17.07.08, 21:36
        i usunelabys ciaze z powodu strachu przed porodem? Super wymowka,
        naprawde... czegos bardziej idiotycznego nie moglas wymyslec. Dla
        twojej informacji - sa jeszcze cesarskie ciecia - jakbys juz nie daj
        Boze zaszla w ciaze - moze to rozwaz wtedy ewentualnie zanim ze
        strachu przed porodem pojdziesz na skrobanke... Tak tylko na
        wszzelki wypadek podpowiadam, bo przede wszystkim licze na to, ze
        wiesz co to antykoncepcja.
        • t.oja Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 17.07.08, 22:10
          Pierwsza ciaze stracilam w piatym miesiacu, skrobanke mialam na zywca
          aby usunac lozysko, mimo wielkiego bolu po stracie i szoku powiem ze
          porod jest bezbolesny, a w obecnych czasach podaja srodki
          znieczulajace. Ile potem jest szczescia patrzac na czesc siebie.smile
          Kazda kobieta za pierwszym razem sie boi, to nieuzasadniony lek.
        • martishia7 Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 18.07.08, 14:52
          Nie bój nic, wiem dobrze co to antykoncepcja. I wiem,że zawsze jest ryzyko
          niepowodzenia. Wiem,że jest też cesarka-przeraża mnie tylko trochę mniej niż
          poród. Znieczulenie zewnątrzoponowe-też niekoniecznie-ryzyko paraliżu nieco mi
          nie leży.
          Chodziło, mi raczej o to,że może to być jeden z dodatkowych powodów, wśród wielu
          innych. I raczej o to ,że nie jestem na tą chwile sobie w stanie wyobrazić,że
          mogłabym kogoś kochać tak,że aż zdecydowałabym się żeby mu urodzić dziecko. Tyle.
          Jak ktoś dzieci nie chce mieć, generalnie co do zasady...
            • martishia7 Re: nie rozumiem kobiet z aborcja :/ 21.07.08, 00:27
              smileMoże mało precyzyjnie się wyraziłam.
              W fizjologii chodzenia w ciąży i samego porodu, nie ma niczego podniecającego
              (że sie tak wyrażę) i samo w sobie nie jest żadną przyjemnością, a wręcz
              przeciwnie. Dlatego matka natura wymyśliła miłość- sztuczkę skłaniającą kobietę
              do rozmnażania. Bo tylko miłość (do partnera, bądź do dziecka) jest w stanie
              przekonać kobietę, żeby machnęła na te wszystkie niedogodności ręką.A jak tego
              uczucia nie ma, to argument staje się równie dobry jak każdy inny.
              Chyba argument uczuciowy jest najistotniejszy w tym wszystkim i , tak mi sie
              wydaje, decyduje o ewentualnych późniejszych konsekwencjach emocjonalnych dla
              potencjalnej matki. Tak sobie wyobrażam,że jeżeli kobieta ma stosunek
              emocjonalny do tego co w sobie nosi, a przyjmie argumentację czysto logiczną (że
              szkoła, praca, wiek, rodzice, etc etc), to komplikacje natury psychologicznej ma
              jak w banku.
              Z drugiej strony wierzę, że są kobiety (niewiele, przecież inaczej nasz gatunek
              by wyginął) które tzw instynktu macierzyńskiego nie mają, dzieci mieć nie chcą.
              • achybinska a ja rozumiem 23.07.08, 20:42
                jestem w drugiej ciąży, obie nieplanowane, ale dały nam szczęście, i
                nie wyobrazam sobie aborcji i tego jak mozna sie po niej czuc. ALE
                nie uwazam zeby 5tygodniowy zarodek byl człowiekiem... i tak, uwazam
                ze kobieta moze DECYDOWAC o sobie, zarodek jest w niej wiec deceduje
                o sobie, o swoim ciele.
                Tyle ze naprawde wątpie czy jakakolwiek kobieta jest zdolna do
                aborcji bez psychicznych skutków ubocznych, ale to wciaz wola
                kobiety!!!
                • reniatoja Re: a ja rozumiem 23.07.08, 22:22
                  Kurcze, no a keidy ten zarodek staje sie czlowiekiem? Na jakiej
                  podstawie to oceniasz? Ja nie wiem jak mozna z taka pewnoscia siebie
                  twierdzic, ze zarodek nie jest czlowiekiem. Co decyduje o tym, ze
                  jest sie czlowiekiem? A czym kurde jest? Dla ciebie zarodek w macicy
                  kobiety jest tym samym, czym zarodek w macicy psa, albo nie wiem,
                  kozy? tak po prostu ZARODKIEM, niczym wiecej? Zreszta jesli tak by
                  bylo, to jaki problem, dlaczego wobec tego kobiety, ktore zarodek
                  uwazaja za zarodek, widza jednak COS zlego w tej aborcji, moze nie
                  zabojstwo, ale jednak cos zlego - o co chodzi, przeciez to tylko
                  zarodek - to co jest wlasciwie zlego w usuwaniu zarodka... Dla mnie
                  to nie jest logiczne, bo albo usuwamy zarodek wszak decydujemy o
                  sobie i zapominamy o sprawie, albo mamy psychiczne skutki uboczne,
                  bo zrobilismy cos naprawde zlego, odebralismy zycie wlasnemu
                  dziecku.
                  • reniatoja Re: a ja rozumiem 23.07.08, 22:34
                    Ja np wysterylizowalam psa, ktory byl wlasnie w ciazy, bylu zarodki -
                    bylo mi przykro nawet wtedy, ze nie zapobieglam (z winy mojego meza
                    zreszta) temu, zeby w ogole do tej ciazy nie doszlo, bo po co
                    zabijac pieski, no ale dobra, stalo sie, bez przesady, wolalabym,
                    zeby nie bylo tych zarodkow, ale po prostu zapomnialam o sprawie,
                    zadnych skutkow ubocznych psychicznych nie mialam. To jest wlasnie
                    ta roznica miedzy zarodkami. to byly tylko pieski. Moje zarodki to
                    sa natomiast moje dzieci, kazdy ssak zaczyna sie od zarodka, co nie
                    zmienia faktu, ze zarodek zarodkowi absolutnie nie jest rowny.
                • teres43 Re: a ja rozumiem 23.07.08, 22:31
                  Dziecko co prawda w swoich wczesnym okresie rozwojowym przebywa w macicy, ale
                  przeciez nie jest częscią ciała kobiety, nawet jezeli jest tez mała kobietą.
                  Dlaczego jeden człowiek ma mieć prawo decydować czy zabic drugiego? Niektórzy
                  argumentują że w macicy dziecko jest małe i nie mysli tak jak dorośli, nie mówi,
                  w ogóle nie jest jeszcze rozwiniete. Ale przecież poza macicą tez przebywaja
                  ludzie którzy nie sa wcale tacy rozwinieci czy nie mówią albo nie myślą tak jak
                  inni np. nowordki albo ludzie nieprzytomni po powiedzmy wypadku. I jakos nikt
                  ich nie morduje z tych powodów. Człowiek cały czas się zmienia i przechodzi
                  rózne fazy rozwojowe, ale jest to proces ciągły. Jest zarodkiem, noworodkiem,
                  niemowleciem, dzieckiem, nastolatkiem, młodym człowiekiem, człowiekiem w
                  srednim wieku, człowiekiem starszym. W tych wszystkich fazach wygląda odmiennie,
                  ale cały czas to ta sama osoba. Jeśli ktos zabija dziecko w brzuchu matki, to to
                  dziecko nie urośnie i nie stanie sie noworodkiem, niemowlęciem itd. Całe jego
                  zcyie zostaje mu odebrane i nie udało sie jeszcze nikomu oddać zamordowanemu
                  jego zycia. Kazdy człowiek ma tylko jedno życie. Ile czuje 5tygodniowe dziecko w
                  brzuchu matki? Pewnie tyle samo co każde inne 5tygodniowe dziecko w brzuchu
                  matki. Czy dlatego ze jest malutkie mamy prawo je zamordować? To samo dziecko za
                  około 35 tygodni lub mniej będzie pchało się na świat. Ci wszyscy którzy chcą
                  aborcji tez byli kiedyś 5 tygodniowym dzieckiem w brzuchu swojej matki. Ale
                  siebie jakoś nie chcą pociąć żywcem na kawałki.
                  • reniatoja Re: a ja rozumiem 23.07.08, 22:47
                    teres43 napisała:

                    > Dziecko co prawda w swoich wczesnym okresie rozwojowym przebywa w
                    macicy, ale
                    > przeciez nie jest częscią ciała kobiety, nawet jezeli jest tez
                    mała kobietą.

                    Dokladnie, ma swoj kod genetyczny, mozna ustalic kto jst jego ojcem,
                    nie jest identyczny genetycznie ani z matka, ani z ojcem. Moze
                    natomiast byc identyczny genetycnie ze swoim rodzenstwem. Naprawde
                    jestem ciekawa czym wg tych osob, ktore uwazaja,z e zarodek nie jest
                    czlowiekiem, czym ten zarodek jest. Jaki to gatunek, czy to jakas
                    osobna grupa? Bo co to jest, jesli nie czlowiek? Wg tej logiki
                    naprawde zarodki wszystkich ssakow musza byc rowne - jako taka
                    wlasnie jakas dziwna grupa biologiczna "Zarodki" i wtedy nie powinno
                    sie miec zadnych skutkow ubocznych. Ale ci sami, ktorzy pisza, ze
                    zarodek to nie czlowiek pisza tez, ze usuniecie ciazy (zarodka) musi
                    miec psychiczne skutki uboczne. Jedno przeczy drugiemu. To jest
                    jakas hipokryzja, to ja juz wole takich, ktorzy usuwaja ciaze i
                    naprawde nie widza w tym nic zlego, bo zarodek to nie czlowiek i
                    koniec. Sa tacy ludzie i dla mnie sa oni bardziej w porzadku niz ci
                    hipokryci, co zarodek to nie czlowiek, ale skutki uboczne musza byc.


                    • achybinska Re: a ja rozumiem 24.07.08, 09:26
                      ja po prostu dopuszczam akt aborcji, bo dla mnie zarodek to na
                      poczatku kilko kilka komórek i wiem, ze z tego bedzie dzieckosmile z
                      tym, że jestem przekonana, że kobiety, które dokonują aborcji po
                      prostu nie maja odpowiedniego wsparcia. Wsparcja z Naszej strony
                      jako społeczeństwa. Każemy urodzić bo tak trzeba, bo to "zabójstwo"
                      tyle że po tych urodzinach już nikt nie interesuje sie ta kobietą i
                      tym dzieckiem, jest pozostawiona sama sobie. Z Bogiem sprawa jesli
                      ma wyrozumiałą rodzinę, partnera czy męża, zdecydowanie trudniej
                      jesli jest SAMA. Polityka prorodzinna w naszym kraju NIE ISTNIEJE
                      mimo ze sie tak o niej szeroko mówi. Zeby dostać jaką kolwiek pomoc
                      od panstwa trzeba miec tak niskie dochody ze to po prostu przeraza.
                      a jesli sie cos dostanie to 50-100zl. A zatem wierze ze dziewczyna
                      pozostawiona sama sobie, decyduje sie na takie rozwiazanie jej
                      problemu. Mimo wszystko zdecydowanie łatwiej wydac 2000 niz wychowac
                      dziecko. Tym bardziej ze czesto ciezko jest tej kobiecie wyobrazic
                      sobie milosc do wlasnego dziecka, bo na razie to tylko dwie kreski
                      na tescie.

                      nie mozna potepiac ani oceniac kobiet ktore na ta straszna rzecz sie
                      zdecydowaly. Zauważcie ze mówię "straszna" bo dla mnie to osobista
                      tragedia kazdej kobiety ale wierze ze zakaz prawny tego nie załatwi.
                      Trzeba EDUKOWAC i pomagac, dawac szanse tym zrospaczonym i
                      przerazonym rzeczywistoscia kobieta.
                      • achybinska Re: a ja rozumiem 24.07.08, 09:34
                        MACIERZYNSTWO TO JEDYNA NIESAMOWITA I PRZEPIEKNA RZECZ JAK MOZE
                        PRZYTRAFIC SIE KOBIECIE.
                        Wracam do swojej ukochanej coreczki bo wola: cho tu mamo... Ma juz
                        prawie 2 latka i została poczęta po pół rocznej znajomości, bo
                        zawiodła antykoncepcja, tyle ze moj partner, uklęknął z
                        pierscionkiem i bukietem kwiatów nastepnago dnia po tym jak mu
                        powiedziałam a obie rodziny wycałowały jak sie tylko dowiedziały.
                        Wiem, że nie kazda ma takie szczescie i ze milosc w zwiaku wygrywa
                        mimo pojawiajacych sie problemów.
                        Teraz córeczka bedzie miala siostrzyczke juz w grudniusmile
                        Ale wciaz uwazam ze kobieta ma prawo decydowac o SOBIE.
                        • reniatoja Re: a ja rozumiem 25.07.08, 00:21
                          Ja nikogo nie potepiam, mylisz sie, jesli tak sadzisz. Jednak jestem
                          zwolennikiem mowienia prawdy. Prawda jest taka, ze ten zarodek, te
                          kilka komorek (choc zwykle usuwa sie dziecko w 6 - 11 tygodniu to
                          juz wcale nie jest kilka komorek) to jest czlowiek w poczatkowym
                          etapie swojego zycia. Nie ma czegos takiego jak osobna klasa
                          zarodki. I kazda kobieta ma prawo decydowac o sobie, to fakt. Np dla
                          mnie decydowaniem o sobie jest nei zachodzenie w ciaze. Gdy sie juz
                          zajdzie, to uwazam, ze jest za pozno na tego typu decydowanie o
                          sobie, bo to jest juz zawsze decydowanie rowniez o kims drugim. I to
                          sa dwa fakty. I tyle i powiedzmy sobie szczerze - aborcja to jest
                          odebranie zycia czlowiekowi. I choc nie mamy prawa, czasem to
                          robimy. I to jest dramat. I nie oznacza potepienia. Bardzo
                          wspolczuje kazdej kobiecie, ktora musi z tym zyc. Ale trzeba nazywac
                          rzeczy po rpsotu po imieniu. Przynajmniej to nalezy sie tym
                          dzieciom. Uznac ich czlowieczenstwo.
                          • totylkoja0 Re: a ja rozumiem 30.07.08, 21:54
                            Kazdy ma prawo decydowania o sobie, prawa wyboru kobieta i dziecko.
                            Nie wiem czy to tylko komorki jak zostalo wczesniej napisane.
                            Ja dosc dlugo nie moglam zajsc w ciaze, a jka juz mi sie udalo
                            nie wiedzialam i wracajac z pracy dostalam krwotoku i nie wrocilam
                            do domu tylko trafilam do szpitala. Tam lekarz dyzurny stwierdzil
                            ciaze pozamaciczna i cala noc bylam przygotowywana do zabiegu.
                            Ordynator tego oddzialu mial urlop, ale jakby przeznaczenie pojawil
                            sie na chwile na drugi dzien i przebadal wszystkie kobiety przyjete
                            dzien wczesniej. Diagnoza okazala sie mylna a ciaza ok. to byl
                            poczatek ciazy i po krwotoku domyslilam sie ze to jest ciaza.
                            Potem moj synek pozwalal sie dotykac tylko mi i mezowi, przy
                            badaniach kontrolnych chowal sie, uciekal przed dotykiem obcych.
                            Jedna czesc brzucha zapadala sie a druga unosila do gory, i na
                            odwrot. Moze to tylko zbieg okolicznosci, w co ja watpie.
                            Jesli to tylko komorki to jak wytlumaczyc zachowanie mojego dziecka
                            po tym zdarzeniu? Jakie jest wasze zdanie.
                            • t.oja Re: a ja rozumiem 06.08.08, 18:16
                              Aby powstal czlowiek, potrzebna jest kobieta, mezczyzna i reka Boza.
                              Komorka jajowa przestaje byc komorka w momencie wnikniecia w nia
                              plemnika. Z punktu ezoteryki osoby pracujace z komorkami wiedza iz
                              po polaczeniu jest to komorka potomna. To najwazniejsza konstrukcja
                              czlowieka od powstania do smierci czlowieka, wychodzacy z niej sznur
                              do kosmosu swiadczy o stanie czlowieka. Dzieki tym komorkom potomnym
                              czasem mozna sporo wydluzyc zycie czlowieka. Kazdy narzad ma swoja
                              komorke potomna, jej uszkodzenie w trakcie operacji konczy zycie.
                              Zaplodniona komorka nie obumiera zaczyna zycie, rozwoj. Tu moze byc
                              juz wcielona dusza.
                              • livian Re: a ja rozumiem 07.08.08, 13:07
                                t.oja napisała:

                                > Aby powstal czlowiek, potrzebna jest kobieta, mezczyzna i reka
                                Boza.

                                Potrzebne jest jajo i plemnik. Nie wiem jak mozesz mieszac
                                jakas "reke Boza" z ezoteryka i sznurem do kosmosu.... dziewczyno,
                                wszysko Ci sie poplatalo. Zdecyduj sie na jedna opcje.


                                > Z punktu ezoteryki

                                co to jest ta ezoteryka w ogole?


                                > komorka potomna.(...)wychodzacy z niej sznur
                                > do kosmosu swiadczy o stanie czlowieka.


                                Mozesz wyjasnic o co chodzi w tym zdaniu? O jaki sznur? Do jakiego
                                kosmosu? w jaki sposob swiadczy o tym stanie czlowieka??? Sorry, ale
                                nic nie rozumiem z Twojej wypowiedzi.

                                > Dzieki tym komorkom potomnym
                                > czasem mozna sporo wydluzyc zycie czlowieka.

                                Gdzies to wyczytala? W jaki sposob wydluzyc? Co to za dziwna
                                wiedza???

                                Kazdy narzad ma swoja
                                > komorke potomna, jej uszkodzenie w trakcie operacji konczy zycie.


                                j.w. Prosze o poadnie zrodla tej wiedzy.


                                • t.oja Re: a ja rozumiem 07.08.08, 15:02
                                  > > Aby powstal czlowiek, potrzebna jest kobieta, mezczyzna i reka
                                  > Boza.
                                  czy kazda kobieta jest zdolna miec dziecko?
                                  wlasne oczywiscie, lub mezczyzna.

                                  > co to jest ta ezoteryka w ogole?

                                  Ezoteryka to rozwoj duchowy czlowieka w kierunku dowolnie wybranym.
                                  Rozwijanie zdolnosci, sa osoby ktore sie z nimi rodza idac przez
                                  zycie udoskonalaja je lub korzystaja aby skutecznie pomagac innym.
                                  Widza i czuja wiecej od innych. jedni do tego daza na oslep inni
                                  maja to od urodzenia to nie jest proste dzwigac wiedze o innych i
                                  milczec. to duza odpowiedzialnosc.

                                  > komorka potomna.(...)wychodzacy z niej sznur
                                  > > do kosmosu swiadczy o stanie czlowieka.

                                  Zaplodniona komorka dzieli sie, potomna sklada sie z osmiu komorek.
                                  to fundament czlowieka, nie trzeba tu filofofii. Kazdy wie ze
                                  czlowiek powstaje z zaplodnionej komorki ktora sie dzieli wiec
                                  proste ze one sa fundamentem czlowieka. aby wyjsc dalej z wiedza
                                  trzeba posiadac widzenie pozazmyslowe. To ze nie widac nie znaczy
                                  nie istnieje. Z tej komorki idzie sznur do kosmosu, energotyp
                                  czlowieka, z korony idzie enrgia do kosmosu ale tylko u tych ktorzy
                                  sie rozwijaja, ale sznur jest u kazdego jego wyglad i konstrukcja
                                  mowi o zdrowiu i zyciu czlowieka. sznur silny zdrowy czlowiek, jesli
                                  poszarpany zniszczony mowi o zlym stanie zdrowia sznur taki sie
                                  naprawia laczy zerwane czesci wiec wydluza zycie wzmacnia sie jego
                                  polaczenie z Bogiem. Komorki sie umacnia bo to nasz fundament.smile

                                  > Gdzies to wyczytala? W jaki sposob wydluzyc? Co to za dziwna
                                  > wiedza???

                                  Nie wyczytalam nauczyla mnie pewna rosjanka, korzystania z tego co
                                  otrzymalam, wiedze swoja uzupelniam od przewodnikow duchowych.

                                  > Kazdy narzad ma swoja
                                  > > komorke potomna, jej uszkodzenie w trakcie operacji konczy
                                  zycie.

                                  dokladnie tak jest, lekarze czesto nie wiedza dlaczego pacjent
                                  odchodzi po udanej operacji, badania kliniczne sa wlasciwe a
                                  czlowiek odchodzi. Nikt nie wie gdzie sa komorki potomne w danym
                                  organie, umieszczenie jest rozne. Jedyna widoczna jest ta stanowiaca
                                  fundament czlowieka.

                                  Zrodlo jest u Boga smile Proponuje zawiazac kontakt z przewodnikami,
                                  najlepiej zaczac od kursu jasnowidzenia.smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka